Opowieści dla dzieci, które chcą być odważne. 35 historii, które dadzą ci siłę i pomogą pokonać przeciwności losu - Álex Rovira, Francesc Miralles

Kup ebooka

44.99 zł
34.64 zł (25,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

6

MAŁY POKÓJ

Może być lepiej... albo gorzej

Mara była najstarsza z szóstki rodzeństwa. Mieszkała w skromnym, zaledwie dwupokojowym domu i w wieku trzynastu lat nie chciała już dzielić z nikim swojej przestrzeni. Wszyscy, prócz najmłodszych bliźniaków, którzy spali jeszcze z rodzicami, gnieździli się w jednym pomieszczeniu na łóżkach piętrowych.

Zmęczona tą sytuacją Mara postanowiła zwierzyć się mamie:

- Nie wysypiam się, dzieląc pokój z trójką rodzeństwa. Cały czas ktoś chrapie, płacze albo inni szepczą coś między sobą do późna. Tak się nie da spać!

Mama, która słynęła z tego, że była bardzo praktyczną kobietą, zamyśliła się, po czym zadecydowała:

- W porządku, tej nocy będą spały z wami bliźniaki. Zobaczymy, czy to coś pomoże. Dasz im butelkę, jeśli zgłodnieją?

Mara nie mogła uwierzyć własnym uszom. Tej nocy będzie ich już nie czworo, lecz sześcioro! W tym dwoje niemowląt! Zupełnie nie rozumiała decyzji mamy i pomyślała, że to kara za to, że się poskarżyła.

To była najgorsza noc w jej życiu. Oprócz codziennych hałasów musiała jeszcze znosić płacz bliźniąt, które co pół godziny budziły się na jedzenie.

Kolejnego ranka Mara opowiedziała mamie o tej okropnej nocy.

- Rozumiem... - szepnęła zamyślona mama. - Na razie nic nie zmieniajmy. Tak właściwie to jeszcze powinien spać z wami Azor. Zobaczymy, czy to coś pomoże.

Zszokowana Mara nie rozumiała, w jaki sposób wpuszczenie nieznośnego psa do ciasnego pokoju, w którym przecież ledwie się mieścili, miałoby rozwiązać problem. Przecież z jakiegoś powodu zawsze spał w garażu.

Tamtej nocy spali wszyscy razem: szóstka rodzeństwa i pies, który biegał po całym pokoju, skakał z łóżka na łóżko, a o świcie, gdy usłyszał nadjeżdżający samochód, zaczął jeszcze szczekać.

Mara nie tylko nie zmrużyła oka przez ten hałas, ale też czuła, że zaczyna się dusić we własnym pokoju. Nie mogła nawet złapać oddechu!

Następnego ranka zdesperowana dziewczynka poprosiła mamę, żeby pomyślała nad innym rozwiązaniem, bo jej poprzednie pomysły wszystko tylko pogarszały.

- W porządku - przystała na to mama. - Spróbujmy czegoś innego. Tej nocy Azor znowu będzie spał w garażu, a ja wezmę do siebie bliźnięta. Zobaczymy, czy tym razem uda ci się odpocząć.

Jak powiedziała, tak zrobiła. Mara spała znowu z trójką rodzeństwa i po tych dwóch koszmarnych nocach mogła w końcu odsapnąć. Co więcej, pokój wydawał się dziwnie przestronny.

- Och, mamo! - wykrzyknęła Mara następnego ranka. - W końcu mogłam się porządnie wyspać. Było tak cicho i wygodnie! Od razu lepiej!

7

ZUPA Z KAMIENI

Wyobraźnia i hojność

Dawno, dawno temu w pewnym kraju zakończyła się wojna tak straszna, że rolnicy nie mogli sadzić ani zbierać plonów, przez co brakowało chleba i innego pożywienia. Wszyscy tkwili w ogromnej biedzie.

Pewnego zimowego ranka do miasteczka zawitał młody włóczęga, który po tym jak mieszkający z nim wujek zginął na polu bitwy, chodził bez celu od wioski do wioski.

Po wielu dniach wędrówki, podczas której nie spotkał na swojej drodze żywej duszy, zmęczony, ubrany w łachmany i bardzo głodny postanowił zapukać do drzwi pierwszego napotkanego domu.

Otworzyła mu jakaś kobieta, a chłopiec spytał:

- Czy znajdzie się kromka chleba dla zbłąkanego wędrowca?

Pani domu, zdziwiona, zmierzyła go wzrokiem i rzekła:

- Wybacz, chłopcze, ale mam dwoje dzieci mniejszych od ciebie i nie starczy mi nawet dla nich.

Coraz bardziej zrezygnowany chłopak próbował szczęścia w drugim, a także w trzecim domu, ale wszędzie spotykał się z odmową. Nie chciał dać za wygraną, dlatego uparcie szedł przez wioskę, aż w końcu znalazł się przy publicznej pralni. Kiedy zobaczył tam grupkę dziewcząt, wpadł na pewien pomysł.

- Dziewczyny! Próbowałyście kiedyś zupy z kamieni?

Te wybuchły śmiechem.

- Zupy z kamieni? Chyba zwariowałeś!

Bawiące się w pobliżu dzieci podsłuchały tę rozmowę i podeszły do nieznajomego.

- Chcemy zjeść zupę z kamieni! Możemy ci jakoś pomóc?

- Oczywiście - odparł zadowolony. - Przynieście mi duży garnek, chochlę, garść kamieni, wodę i drewno na opał.

Dzieci bez zbędnych ceregieli pobiegły szukać tego, o co poprosił je wędrowiec. Gdy już wszystko zebrały, postawił garnek na ogniu, umył parę kamieni w źródełku i wrzucił je do naczynia, czekając, aż woda się zagotuje.

Podekscytowane dzieci pomagały mu w przygotowaniu zupy, a w pewnym momencie spytały niecierpliwie:

- Czy możemy już jeść?

- Poczekajcie chwilę... Najpierw muszę spróbować - powiedział chłopak, po czym nabrał chochlą gorącej wody i przyłożył ją do ust. - Mmm... Jest pyszna, ale brakuje jej nieco soli.

- Mamy trochę w domu! - krzyknęło jakieś dziecko, po czym puściło się biegiem.

Kilka minut później wróciło ze starannie zapakowaną garścią soli. Wędrowiec wrzucił ją do zupy, zamieszał chochlą, po czym znowu spróbował wywaru.

- Jest świetna - przyznał - ale brakuje jej nieco pomidorów.

- Mamy kilka w spiżarni - powiedziało inne dziecko. - Pójdę ich poszukać!

W ten sposób dzieci poznosiły wszystko, co miały w domach: parę ziemniaków, kilka warzyw, kapustę, nieco ryżu... Do parującego garnka trafił nawet kawałek mięsa! Na koniec młody włóczęga wyciągnął ostrożnie kamienie, zamieszał wywar i spróbował go po raz ostatni.

- Teraz jest po prostu doskonała! - wykrzyknął. - To najlepsza zupa z kamieni, jaką ugotowałem! Zwołajcie resztę mieszkańców, wystarczy dla wszystkich! Tylko niech przyniosą swoje talerze i łyżki.

Zdumieni tym zaproszeniem wieśniacy przybyli na miejsce i posilili się tą jakże pyszną i pożywną zupą z kamieni. Dodatkowo odkryli bardzo ważny sekret: kiedy każdy przyniesie coś od siebie, to bez względu na panującą biedę mogą wyczarować jedzenie dla wszystkich.

I tak dzięki temu głodnemu chłopcu nauczyli się, że wspólnie mogą czynić prawdziwe cuda.

ŚNIADANIE MISTRZÓW

Czasy, w których przyszło nam żyć, są tak złożone i niestabilne, że potrzeba dużo odwagi i pozytywnego myślenia, aby stawiać czoła wyzwaniom, jakie życie serwuje nam każdego dnia.

Dlatego, odnosząc się do tytułu pewnej dwudziestowiecznej amerykańskiej powieści, my, autorzy tej książki, zwykliśmy mawiać, że prawdziwym śniadaniem mistrzów wcale nie są płatki, lecz codzienne wyzwania i przeszkody.

Zasadniczo możemy sobie z nimi radzić na dwa sposoby:

1. Obwiniać innych i cały świat albo zrzucać odpowiedzialność na pecha za to, co się nam przytrafiło, i czekać z założonymi rękami, aż okoliczności się zmienią.

2. Podchodzić do każdego zdarzenia i każdej sytuacji z najlepszym możliwym nastawieniem i zakasać rękawy, by osiągnąć zamierzone cele.

Ten pierwszy sposób sprawia, że stajemy się strachliwi i bierni, bo przypisujemy sprawczość czynnikom zewnętrznym. Jesteśmy dosłownie bezsilni. Kiedy oddajemy stery naszego statku, zdajemy się na łaskę targających nami żywiołów.

Ten drugi jest zaś domeną osób proaktywnych, czyli takich, które przejmują inicjatywę, by wpłynąć na wody rzeczywistości i sprawić, by świat był lepszym miejscem do życia - zarówno dla nich, jak i dla innych. Tacy ludzie nie czekają, aż wichura ucichnie, tylko biorą wiosło w dłoń i płyną w wyznaczonym kierunku.

W przeciwieństwie do tych pierwszych przeszkody nie są dla nich murem nie do pokonania, lecz próbą, którą należy po prostu przejść. I to właśnie czyni ich prawdziwymi mistrzami. Nieustannie pragną się rozwijać, a gdy coś nie udaje im się za pierwszym razem, próbują ponownie, patrząc na problem z innej perspektywy i wykorzystując nowe narzędzia.

Niniejszy zbiór opowiadań napisaliśmy z myślą o takich właśnie osobach.

W Opowieściach dla dzieci, które chcą uwierzyć w siebie poruszyliśmy kwestię samooceny u dzieci i dorosłych, a w drugim tomie opowiadań (Opowieści dla dzieci, które chcą być szczęśliwe) skupiliśmy się na świecie wartości. W tej, trzeciej już, książce przedstawiamy trzydzieści pięć opowiadań, które pomogą nabrać odwagi i odporności psychicznej oraz wykształcić umiejętność działania - tak, by każda przeciwność losu stała się cenną lekcją.

Silvia Adela Kohan, prekursorka warsztatów literackich w języku hiszpańskim, radzi przyszłym pisarzom, by przestali się bać, bo uważa, że "aby napisać książkę, nie wolno być tchórzem". To samo możemy odnieść do swojego życiowego scenariusza. Jeśli nie napiszesz go samodzielnie, zrobi to za ciebie ktoś inny!

Odwaga jest potrzebna, by szukać rozwiązań każdego nowego problemu i płynąć po wodach życia, nie tracąc samego siebie. Takie podejście sprawia, że kryzys staje się szansą, a przeszkody - trampoliną, i mogą dodać nam skrzydeł.

Niniejsze opowiadania oraz towarzyszące im przemyślenia stanowią zaproszenie do pokonywania tkwiących w naszej głowie ograniczeń i do przejęcia kontroli nad naszym losem, aby wszystko, co robimy, pomagało budować wymarzoną przyszłość.

Są odpowiednie dla czytelników w każdym wieku, bo w każdym dorosłym kryje się niewinne i kształtujące się jeszcze dziecko, a w każdym dziecku kiełkuje dorosły, którym kiedyś się ono stanie.

Dziękujemy, że jesteście z nami!

Alex Rovira i Francesc Miralles

2

TAJEMNICA SUKCESU

Jak bardzo go pragniesz?

Odkąd sięgał pamięcią, Omar ciężko trenował, aby zostać najlepszym biegaczem w kraju. Miał zaledwie czternaście lat, a już od sześciu codziennie trenował w nadziei, że zostanie mistrzem i będzie mógł występować w międzynarodowych zawodach.

Jednak zawsze znajdował się ktoś lepszy od niego. Co roku pojawiał się jakiś atleta, który był objawieniem sezonu i osiągał najlepsze wyniki. Przez to Omar był pewien, że nigdy nie uda mu się spełnić marzeń. Trener zapewniał go, że ma doskonałe warunki fizyczne do uprawiania sportu. Co w takim razie zawodziło?

Pewnego popołudnia, słuchając radia z rodzicami, Omar dowiedział się o Mistrzu Sukcesu. Dziennikarka przeprowadzała wywiad z bardzo mądrym starcem, który mieszkał w pobliskiej wiosce rybackiej.

Chłopiec pomyślał, że ten człowiek może rozwiązać jego problemy, dlatego postanowił wyruszyć w drogę i poprosić go, by zdradził mu swoje sekrety.

Gdy dotarł na miejsce, zobaczył, że w cieniu chaty z sitowia siedział starzec odziany jedynie w zużytą tunikę.

- To pan jest Mistrzem Sukcesu? - spytał Omar z lekkim niedowierzaniem.

- Tak mnie nazywają... - odparł spokojnie mężczyzna. - Myślałeś, że mieszkam w willi?

Chłopiec, nie wiedząc, co odpowiedzieć, wzruszył ramionami. Starzec ciągnął:

- Miałem już wiele willi! Tyle że nawet stu służących nie starczyło, by się nimi zająć. W moim garażu stał tuzin luksusowych aut. Miałem też otoczony winnicami zamek i pola uprawne wielkości niejednego kraju... a nawet prywatny samolot, którym mogłem podróżować, gdziekolwiek mi się podobało.

- Dlaczego więc...? - Przybysz nie odważył się dokończyć zdania.

- Dlaczego więc żyję w ubóstwie? To proste. Po śmierci żony odczekałem, aż moje córki skończą studia i zaczną żyć na własny rachunek. Wtedy postanowiłem posiąść to, o czym od zawsze marzyłem: czas. Teraz żyję jak kiedyś, gdy byłem takim młodzieńcem jak ty i nie miałem niczego.

- Więc - powiedział zdumiony chłopiec - pomoże mi pan osiągnąć sukces?

- Oczywiście! Ale najpierw musisz odpowiedzieć na pytanie: jak bardzo go pragniesz?

- Bardziej niż czegokolwiek na świecie! - odparł Omar z przekonaniem.

- Doskonale... - wyszeptał mędrzec. - W takim razie będę na ciebie czekał jutro o świcie.

To powiedziawszy, wszedł do swojego szałasu.

Podekscytowany Omar przez resztę dnia myślał tylko o tym, jakie zmieniające życie wskazówki da mu mędrzec.

Nazajutrz, bladym świtem, Omar stawił się punktualnie pod szałasem starca, który stał nad brzegiem morza i był zajęty przygotowywaniem wędek.

Gdy Mistrz zobaczył nadchodzącego ucznia, nakazał:

- Pomóż mi zanieść te wędki na przystań, usiądziemy tam i rozpoczniemy połów.

Zaskoczony Omar spełnił jego życzenie.

Kiedy wszystko było już gotowe, usiedli ramię w ramię. Młody uczeń pomyślał, że w trakcie wędkowania mędrzec zdradzi mu swoje sekrety, ale ten nie odezwał się ani słowem.

W końcu zmęczony oczekiwaniem chłopak powiedział:

- Mistrzu, nie wątpię w twoją wiedzę ani w sukcesy, jakie osiągnąłeś, ale nie prosiłem cię o to, byś nauczył mnie łowić ryby. Chcę się dowiedzieć, jak zostać najlepszym biegaczem w kraju.

W tej samej chwili wędka Omara się poruszyła. Na haczyk nadziała się duża ryba.

- W samą porę! - wykrzyknął entuzjastycznie starzec. - Za chwilę poznasz wielki sekret.

Po tych słowach złapał wędkę Omara i kręcąc kołowrotkiem, wyciągnął rybę na powierzchnię, po czym ściągnął ją z haczyka.

Ryba miotała się rozpaczliwie w koszu, rzucając się w udręce na wszystkie strony.

- Powiedz mi, o czym ona teraz myśli? - spytał mędrzec swojego ucznia.

- O tym, że chce wrócić do wody, aby móc oddychać - odpowiedział Omar, obserwując walczące o życie zwierzę. - Pragnie tylko wody.

- Oto tajemnica sukcesu - podsumował mistrz, wrzucając rybę do morza. - Kiedy poświęcisz się temu, czego pragniesz, z takim samym zaangażowaniem jak ona, osiągniesz prawdziwy sukces.