Opowieść o Pocahontas - Elmer Boyd-Smith

Kup ebooka

24.99 zł

-
Proszę czekać
11-12. POCAHONTAS RATUJE ŻYCIE KAPITANA JOHNA SMITHA
W końcu, po długiej naradzie, Indianie zdecydowali, że skoro zabił jednego z ich plemienia, kapitan John musi umrzeć, bo takie było ich prawo. Zawlekli go więc, związanego, przed wielkiego wodza Powhatana, który siedział w potężnym kręgu w otoczeniu swoich wojowników.
Rozciągnęli jeńca na ziemi z głową na dużym kamieniu, aby rozbić mu czaszkę swoimi okrutnymi pałkami. I wydawało się, że wreszcie nadszedł kres walecznego kapitana, ale w chwili, gdy indiański śmiałek zamierzał zadać cios, jego wielka wojenna maczuga zawisła wysoko w powietrzu. To Pocahontas rzuciła się do przodu i stanęła między nim a jego ofiarą.
Swoim ciałem osłoniła kapitana przed krzywdą, gdyż w jej sercu była litość dla nieznajomego i nie mogła znieść myśli o jego śmierci. A teraz, gdy się ocknęła, z błyskiem w oku odprawiła kata. Potem zaś błagała ojca, by oszczędził życie jeńca.
Natychmiast powstało dzikie zamieszanie z okrzykami i groźbami, wielu wołało:
- Zabij, zabij!
Podczas gdy niewielu Indian skłonnych było zachować go przy życiu, gdyż Indianie obawiali się białych ludzi i pragnęli wypędzić ich ze swej ziemi.
Ale Pocahontas, jako księżniczka swego plemienia, domagała się swoich praw i nie chciała oddać im ofiary. Wtedy Powhatan, który rządził nimi wszystkimi, podniósł rękę i powstrzymał ich wrzawę. Rozgniewani wojownicy czekali na jego decyzję w ponurym milczeniu. Przez chwilę wahał się, a los kapitana Johna wisiał na włosku. Następnie, aby zadowolić swoją ulubioną córkę, którą bardzo kochał, zadecydował, że to jej wola powinna być spełniona.
- Niech Pocahontas zatrzyma obcego, aby ten strugał dla niej zabawki - powiedział, gdyż kapitan John, podczas jałowych nużących dni w niewoli, często strugał ciekawe zabawki dla pewnej indiańskiej dziewczynki.
I tak oto życie kapitana Johna Smitha zostało uratowane przez łagodną Indiankę, a wraz z nim kolonia Jamestown, gdyż bez swojego krzepkiego i zaradnego wodza osadnicy straciliby odwagę i porzuciliby swoją osadę.
23. SPOTKANIE POCAHONTAS I KAPITANA JOHNA SMITHA
W końcu i sam John Smith, który przez cały ten czas odbywał długie podróże w poszukiwaniu przygód, usłyszawszy, że Pocahontas przybyła do Anglii, przypomniał sobie dawne czasy i wszystko, co zrobiła dla niego ta mała indiańska księżniczka, więc w towarzystwie kilku przyjaciół udał się do Branford, by ją powitać. Kiedy Pocahontas go zobaczyła, ogarnęła ją fala wspomnień i była bardzo poruszona. Odwróciła się od niego, ukrywając twarz w dłoniach i przez długi czas nie mogła mówić. W końcu rzekła:
- Powiedzieli mi, że nie żyjesz.
Następnie zarzuciła mu, że nazywa ją Panią Rebeką, imieniem nadanym jej po ślubie, i powiedziała mu, że powinien nazywać ją dzieckiem, jak to zwykł czynić, i dodała:
- Obiecałeś Powhatanowi, że to, co twoje, będzie jego, a on tobie to samo: nazwałeś go ojcem, będąc w jego kraju obcym, i z tego samego powodu ja traktuję ciebie tak samo.
Ale kapitan John usprawiedliwił się, mówiąc:
- Nie mogę teraz pozwolić sobie na to, by zwracać się w ten sposób, ponieważ król nakazuje, abyś była traktowana jak księżniczka.
Wtedy Pocahontas odpowiedziała:
- Nie bałeś się przybyć do kraju mojego ojca i wzbudzić strach w nim i we wszystkich jego ludziach oprócz mnie, a teraz boisz się, że będę cię tu nazywać ojcem? Mówię ci, że tak zrobię, a ty będziesz mnie nazywał dzieckiem. I tak będzie i zawsze będę twoją rodziną.
A kiedy Pocahontas się uspokoiła, po latach rozłąki, znów siedzieli razem i długo rozmawiali o dawnych czasach w Wirginii.
Uttamatomakkin, zadowolony, że w tym obcym kraju spotkał starego przyjaciela, opowiedział, jak otrzymał od Powhatana polecenie odszukania kapitana Johna, by poznać prawdę, czy jeszcze żyje, bo nie mogli uwierzyć we wszystkie pogłoski, jakie słyszeli na jego temat.