Na horyzoncie -?Mers el-Kébir
W końcu maja 1940 roku naczelne dowództwo wojsk francuskich nie ma już
żadnych wątpliwości, że w najbliższych dniach Niemcy znajdą się u bram
Paryża. Silne bombardowania portów Hawru, Cherbourga i Brestu wskazują
na drugi kierunek natarcia niemieckich dywizji. Równocześnie wzmaga się
działalność U-bootów wzdłuż wybrzeży Francji. Flocie grozi zatopienie w portach.
28 maja admiralicja wydaje rozkaz: "Opuścić porty francuskie". Zgodnie z nim część okrętów udaje się do portów angielskich, część do Casablanki i Dakaru.
Na początku czerwca, w starym pałacu du Muguet, niedaleko Briare, odbyło
się spotkanie sojuszników, którego celem miało być omówienie trudnej
sytuacji, w jakiej znalazła się Francja.
W dużej sali rycerskiej panował półmrok. Wzdłuż ścian stały manekiny
zakute w stalowe pancerze dawnych władców tej feudalnej rezydencji nad
Loarą. Oparte o miecze, z głowami lekko pochylonymi do przodu, zdawały
się również słuchać przemówienia Churchilla, który próbuje przekonać
swoich sojuszników o konieczności dalszej obrony. Obiecuje przysłać -?na
wiosnę 1941 roku -?pomoc w postaci 20-25 dywizji angielskich...
Nagle przerywa mu premier Francji, Reynaud:
-?Jakie stanowisko zajmie pański rząd, panie premierze, jeśli Francja
wbrew układowi z 28 marca 1940 roku zwróci się do rządu Rzeszy o separatystyczne zawieszenie broni?
Premier Wielkiej Brytanii nie robi wrażenia zaskoczonego tym pytaniem.
Zaciąga się głęboko cygarem i flegmatycznie odpowiada:
-?Zdajemy sobie sprawę z trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się
Francja. Nasze przyjazne uczucia dla waszego kraju pozostaną jednak
niewzruszone. Będziemy walczyli do końca, nawet jeżeli nas opuścicie.
Kiedy jednak dyskusja schodzi na temat ewentualnych losów i przyszłości
francuskiej floty wojennej, Churchill traci nagle panowanie nad sobą.
Zrywa się z miejsca, rzuca cygaro, depcze je nogą i ze złym błyskiem w oczach oświadcza:
-?Jeżeli będzie groziło niebezpieczeństwo przejęcia przez Niemców
okrętów francuskich, Anglia gotowa jest jeszcze dziś, dopóki ma trochę
czasu, wbrew układom z marca, cofnąć swoje gwarancje odnośnie dalszego
losu waszej floty...
Kilka dni później, 16 czerwca 1940 roku, premier Reynaud zgłasza
dymisję. Osiemdziesięcioczteroletni marszałek Pétain natychmiast
organizuje nowy rząd. Generał Weygand otrzymuje tekę ministra obrony,
admirał Darlan -?ministra marynarki.
W tym samym jeszcze dniu Pétain zwraca się do Hitlera z prośbą o zawieszenie broni.
Z tą chwilą następuje znaczne ochłodzenie francusko-angielskich
stosunków dyplomatycznych, a między admiralicjami tych dwóch państw
występują symptomy wzajemnej nieufności, a nawet wrogości.
Pierwszym dokumentem, jaki podpisał nowy minister marynarki, był rozkaz
skierowany do wszystkich admirałów, który brzmiał:
Okręty francuskie natychmiast opuszczą konwoje angielskie i wrócą do
portów francuskich. Zabraniam pod jakimkolwiek pretekstem wchodzenia do
portów Wielkiej Brytanii!
Rozkaz ten został później uzupełniony następującym telegramem:
Wszystkie okręty francuskie, znajdujące się w portach angielskich,
natychmiast powrócą do kraju. Zabraniam dowódcom wykonywania rozkazów
admirałów angielskich.
Admiralicja Wielkiej Brytanii, której nieobcy był szyfr marynarki
francuskiej, szybko zapoznała się z rozkazami admirała Darlana. 19
czerwca nadała drogą radiową rozkaz:
Do dowódców okrętów floty wojennej i handlowej W. Brytanii, jednostek
polskich, holenderskich, belgijskich, norweskich, duńskich (...)
Natychmiast opuścić porty francuskie. Unikać przebywania w pobliżu
okrętów wojennych Francji...
W tym samym dniu, o godz. 6.25, rząd marszałka Pétaina, za
pośrednictwem ambasadora hiszpańskiego, otrzymał odpowiedź od rządu
niemieckiego:
Rząd Rzeszy gotów jest zapoznać rząd francuski z warunkami zawieszenia
broni...
Nazajutrz rząd francuski otrzymał nową, konkretną już wiadomość:
Wysokie Dowództwo Wehrmachtu oczekuje delegatów francuskich w dniu 20
czerwca, od godziny 17.00 przy moście na rzece Loarze, koło miejscowości
Tours...
Prawie natychmiast w drogę, na oznaczone miejsce, wyruszyła delegacja z generałem Huntzigerem i ambasadorem Noëlem na czele.
Dyżur przy telefonie, w tymczasowej siedzibie rządu francuskiego w Bordeaux, pełni osobiście minister obrony, generał Weygand. Po jakimś
czasie nagły, ostry dzwonek aparatu przerywa mu drzemkę. Trzęsącą się,
starczą ręką ujmuje słuchawkę. Pośród szumu i trzasków na linii słyszy
wreszcie głos przewodniczącego delegacji, generała Huntzigera. Pyta go:
-?Gdzie pan się znajduje, generale? Skąd pan mówi?
-?Z Compi?gne...
Generał Weygand nie wierzy własnym uszom. Z Compi?gne? A więc tam Niemcy
będą dyktować swoje warunki? Tam, gdzie w 1918 roku w jego obecności
podpisywali akt kapitulacji! Co za afront dla Francji! Opanowuje się z trudem, pyta drżącym głosem:
-?Czy są przedstawiciele rządu niemieckiego?
-?Tak jest, generale. Najważniejsze osobistości: Hitler, Göring, Raeder,
Hess, Ribbentrop i Keitel.
-?Jakie stawiają warunki?
-?Bardzo ciężkie.
-?Kiedy pan przyśle tekst propozycji?
-?Nie przyślę. Wolno mi podać go tylko telefonicznie...
-?Niech więc pan poda szyfrem, ze swoimi uwagami! -?niecierpliwi się
Weygand.
-?Zabronione! Wolno mi porozumieć się z panem tylko tekstem otwartym...
Generał jest zdumiony takim obrotem sprawy. Mówi zrezygnowany:
-?Niech pan podaje...
Generał Huntziger kolejno, punkt po punkcie, zaczyna dyktować podane mu
przez Niemców warunki rozejmu...
Nagle ktoś puka do drzwi. Weygand kieruje na nie wzrok. Nie widzi twarzy
wchodzącego, gdyż światło lampy biurowej przysłonięte jest z góry
szerokim talerzem abażuru. Bielą się jednak starannie zaprasowane białe
spodnie. Generał domyśla się, że to Darlan wszedł do pokoju, i czyni
ręką zapraszający gest.
Admirał bezszelestnie przysuwa krzesło, siada na nim i z zainteresowaniem śledzi przepisywany przez Weyganda tekst. Nurtuje go
jednak tylko jedno pytanie:
-?Co z flotą? Co się stanie z moją flotą?
Generał notuje: Punkt ósmy. Sprawa floty...
Admirał z niecierpliwością przygryza wargi i słowo po słowie czyta:
Francuska flota wojenna, poza jednostkami, którymi będzie dysponował
rząd francuski według własnego uznania dla obrony swoich interesów w koloniach zamorskich, zostanie zgrupowana w wyznaczonych portach
francuskich, zdemobilizowana i rozbrojona...
Rząd niemiecki przyrzeka uroczyście nie wykorzystywać tej floty w czasie wojny...
Ponadto rząd niemiecki oświadcza, że nie będzie żądał przekazania floty
wojennej w traktacie pokojowym...
Jednostki marynarki francuskiej, niezwiązane z ochroną interesów
francuskich w koloniach, otrzymają rozkaz powrotu do Francji...
Darlan pociera podbródek; na jego twarz wypełza ledwie dostrzegalny
uśmiech. Jego flota jest uratowana! A może uda się jeszcze coś
wytargować? -?myśli i natychmiast szepcze coś na ucho ministrowi obrony.
Ten kiwa głową aprobująco i mówi głośno do słuchawki:
-?Proszę zaproponować Niemcom małą zmianę do tego punktu. Mianowicie:
francuska flota wojenna zostanie zgrupowana w portach afrykańskich.
Gotowość bojowa jednostek będzie zmniejszona do połowy normy
utrzymywanej w okresie pokojowym...
Podsłuchujący na linii telefonicznej oficer Abwehry uśmiecha się
ironicznie: Głupców szukają, czy co? Nie będziemy przecież płynąć aż do
Afryki, żeby uzupełnić naszą Kriegsmarine...
Rozmowa skończona. Kończy się również pierwszy dzień rokowań
francusko-niemieckich. Wieczorem tego dnia pracownik wydziału
specjalnego Ministerstwa Marynarki Wojennej Francji szyfruje telegram:
Nr 5057-5059, godz. 13.30 -?20 czerwca 1940 roku.
Do admirałów: Nord -?Sud, Afrique -?Antilles -?NEO Atlantique -?3e
Escadre, Force X -?MNF -?Londres
Admirał ma nadzieję, że zachowa możliwości dowodzenia flotą wojenną. 2.
W wypadku gdyby admirał floty nie miał możliwości swobodnego wydawania
rozkazów, siły morskie podporządkuje się rozkazom admirała de Laborde
lub kolejno: admirałowi Esteve, admirałowi Abrial, admirałowi
Gensoul...
Podpisał admirał floty -?Darlan
W tym samym jeszcze dniu ambasador Wielkiej Brytanii przy rządzie
francuskim, sir Ronald, zrobił wściekłą awanturę ministrowi spraw
zagranicznych, Baudouinowi.
-?To jest skandal! -?krzyczał na cały głos. -?Wbrew zapewnieniom danym
mojemu rządowi Francja oddała flotę Hitlerowi! Żądam zmiany punktu
ósmego traktatu rozejmowego...
Nic nie wskórawszy jednak, udał się do rezydencji marszałka Pétaina. Na
jego prośbę natychmiastowego widzenia się z marszałkiem sekretarz,
generał Magre, uśmiechnął się ironicznie:
-?Pan wybaczy, panie ambasadorze, ale marszałek, jak panu wiadomo, ma
przeszło osiemdziesiąt lat i o tej porze zwykle śpi. Nagłe przebudzenie
mogłoby źle wpłynąć na jego stan zdrowia...
Obrażony ambasador o północy opuszcza Francję na pokładzie kutra
rybackiego. Natychmiast po jego przybyciu do Londynu premier Winston
Churchill zarządził odprawę dowódców poszczególnych rodzajów wojsk.
-?Panowie, należy wzmocnić czujność i zarządzić ostre pogotowie wzdłuż
wybrzeża zachodniego i południowego. Francja nas zdradziła -?oświadczył
na wstępie. -?Wprawdzie na razie Niemcy pozostawili flotę pod dowództwem
Darlana, gdyż chcą uśpić czujność marynarzy i nie mają przygotowanej
kadry, ażeby obsadzić wszystkie jednostki. Zagarnięcie jej jest jednak
kwestią tygodni, jeżeli nie dni...
-?To znaczy, że za kilka miesięcy Kriegsmarine zostanie uzupełniona
flotą francuską i może próbować dokonać inwazji? -?wtrącił minister
lotnictwa.
-?Pan się nie myli, ministrze. Na dowód tego przeczytam panu dokument
przekazany mi dziś przez naszą Intelligence Service. Niech pan słucha:
Mein Führer! Proponuję rozpocząć inwazję na Anglię nie później jak w ciągu (...) 3-4 miesięcy. Aby zapewnić powodzenie tej akcji, inwazja
powinna być dokonana na szerokim froncie od Ramsgate aż na zachód do
wyspy Wight... Podpisał admirał Raeder.
-?Sprawa jest jasna -?dodał na zakończenie Churchill. -?Aby uprzedzić
wroga, flota francuska w ciągu 1-2 miesięcy musi przejść na naszą stronę
lub zostanie zniszczona.
Tej samej nocy, w tej samej sali odbyła się jeszcze jedna narada. Grono
obecnych było jednak o wiele szczuplejsze. Twarze uczestników ginęły w półmroku, jaki tu panował. Rozmowa była jednak bardziej interesująca i bardziej... szczera.
-?Nie kryję przed wami, panowie, że propozycje Raedera zostały na razie
odrzucone przez Hitlera -?referował przewodniczący. -?Na razie nie grozi
również niebezpieczeństwo zawładnięcia floty francuskiej przez Niemców.
Flota ta jednak, przez samo swoje istnienie, zagraża nam. Zagraża
potędze Anglii na morzu. Jeżeli chcemy, po zwycięskiej wojnie, zachować
naszą pozycję na morzach, marynarka wojenna Francji musi przestać
istnieć...
Nazajutrz odbyło się wielogodzinne posiedzenie rządu angielskiego,
któremu przewodniczył premier Churchill. Po raz pierwszy też na nim padł
kryptonim: Operacja "Katapulta". Co on jednak oznaczał? -?poza
Churchillem wiedziały zaledwie dwie, trzy osoby.
W tym czasie okręty francuskie, zgodnie z otrzymanym rozkazem, płynęły
do wskazanych im portów. Nie wszystkie jednak. Kapitan Cabanier -
dowódca okrętu podwodnego, stawiacza min "Rubis", działającego na Morzu
Północnym -?po przeczytaniu rozkazu wzywającego do powrotu oświadczył
załodze krótko:
-?Rozejm z "boszami"? Nigdy! Kontynuujemy walkę.
Na potwierdzenie tego zatopił pierwszy napotkany statek niemiecki i zawinął do bazy angielskiej w Harwich.
Choć takich dowódców było niewielu, ich poczynania wywołały ostry
protest Niemców i zdenerwowanie Darlana. 26 czerwca wydał on rozkaz:
Zapoznałem się dokładnie z warunkami rozejmu. Żaden z nich nie uwłacza
naszemu honorowi -?uspokaja on sumienie patriotycznie nastawionych
oficerów i marynarzy. Zatrzymujemy nasze okręty i lotnictwo morskie.
Przeciwnicy zapewnili solennie, że będą przestrzegali ściśle tych
warunków. Wzywam do zachowania dyscypliny...
Jedynym generałem francuskim, który "nie zachował dyscypliny" i odmówił
wykonania rozkazu w sprawie zawieszenia broni, był generał Charles de
Gaulle. Prawie natychmiast rozpoczął on organizowanie armii "Francji
Walczącej". W tym celu też odwiedzał wszystkie większe zgrupowania
oddziałów francuskich, które po ewakuacji z Dunkierki znalazły się na
terenie Wielkiej Brytanii.
Pewnego dnia, wczesnym rankiem, udał się do Trentham Park, gdzie
stacjonowała lekka dywizja Strzelców Górskich i kilka innych jednostek.
Dowódca dywizji nie był wprawdzie entuzjastą dalszej walki u boku
Anglików, ale umożliwił mu spotkanie z oficerami i żołnierzami.
W wyniku tego spotkania powstał zalążek armii francuskiej na emigracji w składzie: dwóch batalionów 13. Półbrygady Legii Cudzoziemskiej na czele
z dowódcą podpułkownikiem Magrin-Vernerey; około dwustu strzelców
górskich, niecałej kompanii czołgów, kilkudziesięciu artylerzystów i kilku oficerów sztabu dywizji i rodzajów służb. Pozostali odmówili
podporządkowania się de Gaulle'owi i zgłosili się do misji
repatriacyjnej.
Generał nie był zadowolony z tego werbunku. Liczył na większą liczbę
żołnierzy chętnych do dalszej walki. Jego rozgoryczenie pogłębiła
jeszcze wiadomość, jaką wkrótce otrzymał od swojego oficera
łącznikowego. Oficer ten zameldował mu:
-?Panie generale, natychmiast po pana odjeździe z dywizji przybyło tam
dwóch pułkowników brytyjskich -?de Chair i Williams. Zorganizowali oni
apel wszystkich naszych ochotników i oświadczyli im:
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki