Rozdział 1
"Wiem, że nic nie wiem", mawiał Sokrates. K nie przypuszczała, że naprawdę nic nie wie. Ostatni tydzień był dla niej jak brutalne zderzenie z rzeczywistością. Nigdy wcześniej nie przyswoiła tyle informacji o seksie, a już zwłaszcza w tak krótkim czasie. Była z siebie dumna, bo musiała popisać się wielką siłą woli, żeby nie spalić się ze wstydu wpisując w wyszukiwarkę jednoznaczne zapytania. Zaczynając od grzeczniejszych - typu "sposoby na nudę w łóżku" - przez bardziej konkretne - jak "seks oralny dla początkujących" - aż po "zmysłowe porno dla kobiet".
To ostatnie zresztą doprowadziło do pewnej rewolucji w jej poglądach. Oglądając atrakcyjną parę leżącą w pozycji 69, postanowiła zwrócić uwagę na zachowanie kobiety, a zwłaszcza na mimikę jej twarzy. Kobieta ta dociskając swoje łono do twarzy pieszczącego ją mężczyzny, sprawiała wrażenie delektującej się każdą sekundą tego aktu. Zamknięte oczy i na wpół rozwarte usta podczas delikatnych, posuwistych ruchów miednicy, stanowiły niepodważalny dowód jej przyjemności. Ale dopiero to, co nastąpiło później było zapalnikiem tej rewolucji.
Kobieta osunęła się na ciała kochanka, a jej głowa znalazła się tuż obok jego męskości. Jak w transie zbliżyła się do niego i przesuwając po nim nos, delektowała się zapachem. Następnie miejsce jej nosa zajęły usta i po krótkiej wędrówce, objęły one ciasno żołądź. To wystarczyło. Kobieta - jakby właśnie ugryzła kęs pizzy po czterdziestodniowym poście - zaczęła szybciej i pożądliwiej ujeżdżać twarz kochanka. Kilkadziesiąt sekund i kilkanaście jęków później było już po wszystkim. Leżała zaspokojona, z szerokim uśmiechem wpatrując się w ciągle sztywnego członka. Film rzecz jasna jeszcze się nie skończył, ale K zaczęła rozumieć jak seksowne może być sprawianie przyjemności drugiej osobie. Erotyzm tej sytuacji uzmysłowił jej, że z dawania można czerpać równą - jeśli nie większą - rozkosz, niż z brania. I właśnie na dawaniu, którego zawsze skąpiła M, chciała się w najbliższym czasie skoncentrować.
Ale nie dziś. Dziś sama pragnęła dotyku i postanowiła, że oboje zasłużyli w końcu na odrobinę przyjemności.
Gdy weszła do pokoju, on leżał na łóżku czytając książkę. Spojrzał na nią i uśmiechnął się. Miała na sobie krótką, ciasną, cielistą sukienkę, spod której rysowały się kontury nagich, kształtnych piersi. Do tego jej włosy spięte były w koński ogon. Wyglądała niesamowicie seksownie.
- Wow! Wyglądasz niesa...
- Nawet nie drgnij - przerwała mu.
Podeszła zmysłowym krokiem do łóżka i wyrwała mu książkę z ręki.
Nachyliła się nad nim i obejmując go, przywarła do jego ust. Smakowała truskawką i miała przyjemnie chłodne usta. M uwielbiał takie pocałunki. Mówiły one "Mam na ciebie ochotę".
- Mam na ciebie ochotę - wyszeptała mu do ucha K, podgryzając płatek.
- Ja t...
- Ciiii.... Nic nie mów! - przerwała mu znowu.
Rozpięła guziki jego koszuli, jeden za drugim, patrząc mu pożądliwie w oczy.
Po chwili zsuwała już z niego spodenki razem z bokserkami, aż jej oczom ukazał się twardniejący penis. Uśmiechnęła się triumfalnie.
M obrócił się w kierunku szafki nocnej i wyciągnął rękę. Ku jego zdziwieniu K przytrzymała mu ją i nie pozwoliła sięgnąć dalej.
- O nie kotku, dzisiaj chcę poczuć twoje ciepło, a nie jakiś tam lateks - powiedziała nad wyraz spokojnie.
Serce M przyspieszyło, oddech stał się niespokojny. Nie zabezpieczali się w żaden inny sposób niż za pomocą klasycznego ogumienia. Powinien zaprotestować, ale czuł narastające wykładniczo podniecenie, którego nie chciał gasić. Poza tym obiecali sobie, że nie będzie żadnych wymówek. Mieli przecież dać się ponieść pragnieniom.
Zobaczył jak K siada okrakiem na jego udach, tuż poniżej sterczącego fallusa, a sukienka podwija się do góry, ukazując krótko przystrzyżone łono. Nie założyła bielizny. Krew się w nim zagotowała. Złapał ją za pośladki i miał zamiar nadziać na swój pal, kiedy poczuł wyraźny opór.
- Mm, mm - pokręciła głową. - Pozwól, że dzisiaj ja się wszystkim zajmę.
Mówiąc to przesunęła miednicę wyżej, tak że ich rozgrzane miejsca intymne przywarły do siebie. Popatrzyła na M zadziornie, po czym wspięła się jeszcze wyżej i zaczęła suwać swoją wilgotną kobiecością po całej długości jego trzonu. Oboje wydali cichy jęk. K spojrzała w dół i patrzyła jak dolna część penisa, raz po raz, znika i pojawia się pod jej nabrzmiałymi wargami, zostawiając tylko nabrzmiałą żołądź na widoku. Nacieszyła się jeszcze chwilę tym perwersyjnym widokiem, po czym pochyliła się do przodu. Teraz jej łechtaczka była rytmicznie drażniona rozgrzanym do czerwoności członkiem.
Spojrzała na M. Był w siódmym niebie. Zresztą nie tylko on. Oboje wygłodniali, od tygodni spragnieni swojego dotyku, wreszcie mogli poddać się czystej żądzy.
Zbliżyła się do jego twarzy i zaczęła całować namiętnie. Tak jak bardzo dawno tego nie robiła. Ich języki spotkały się w erotycznym tańcu. Przyspieszyła ruchy biodrami, czując że odpływa. Nie bała się tego pokazać. Zaczęła jęczeć z rozkoszy. Pierwszy raz od dawna dochodziła, i to jak intensywnie!
Te jęki były jak narkotyk dla M. Uwielbiał słyszeć, kiedy K było dobrze. Trzymał ją za pośladki i dociskał do siebie, zwiększając doznania i przekraczając punkt za którym nie było odwrotu. Orgazm przyszedł jak niespodziewana burza. Salwa za salwą wystrzeliwały pomiędzy dwa spragnione ciała. K poczuła jak sukienka na wysokości brzucha i biustu, staje się w moment wilgotna od uwolnionego nasienia. Targnął ją ostatni skurcz przyjemności i opadła zaspokojona na ciało ukochanego męża.
- Jesteś cudowna - usłyszała. - Nie byłem tak napalony od czasu naszych pierwszych pieszczot.
- Ja też cię kocham M. Ja też - bąknęła niewyraźnie przez nieschodzący z jej twarzy uśmiech.
Rozdział 3
K spała jak dziecko. W prawdzie po masażu obudziła się jeszcze na chwile, ale wykorzystała ten czas żeby dokładnie się wykąpać i zmyć z siebie resztki olejku, po czym znowu padła na łóżko jak kamień. Nie trzeba mówić, że tego wieczora M kolację zjadł sam.
Gdy się obudziła, M spał jak suseł na plecach. Trudno się dziwić, skoro ona poszła spać znacznie wcześniej, a do tego nie jest takim śpiochem jak jej mąż. Zaczęła rozmyślać o tym, co wydarzyło się między nimi w ciągu dwóch ostatnich dni. Jej ciało było nadzwyczaj wypoczęte, zupełnie jakby w końcu uzupełniło niedobór rozkoszy, za który to ponosiła poniekąd odpowiedzialność. I tak myśląc o tym zdała sobie sprawę, że pomimo ogromu przyjemności, którą razem doświadczyli, w dalszym ciągu nie uprawiali miłości. Pragnęła tego. Chciała w końcu w pełni delektować się seksem ze swoim kochającym, cudownym mężem. I za punkt honoru postawiła sobie, by zrobić to dzisiaj.
Spojrzała na śpiącego M. A gdyby tak... - pomyślała i powoli zsunęła z niego pościel. Był nagi od stóp do głów. Popatrzyła na jego ciało. M nie należał do grona stereotypowych "ciach", jednak miał przystojną twarz, a co najważniejsze - w oczach K był bardzo pociągający. Najchętniej wspięła by się na niego - tu i teraz - i ujeżdżała jak nienasycona kowbojka. Jednak do tego potrzeba było sterczącego drąga, a ten w danym momencie bardziej przypominał zwinięty śpiwór.
Niewiele myśląc objęła go dłonią i zaczęła masować, patrząc jak nieświadomy niczego mąż słodko śpi. Po dłuższej chwili jego penis trochę stwardniał, lecz dalej był giętki i nienadający się do bezwstydnego wykorzystania przez K.
Nagle uśmiechnęła się do siebie.
- Czyli mówisz, że mi samej nigdy by to do głowy nie przyszło - powiedziała cicho i zerknęła szybko na twarz M, by upewnić się, że dalej śpi.
Pochyliła się nad członkiem, którego ciągle trzymała w dłoni i zanurzyła jego główkę w swoich wilgotnych ustach. Poczuła na języku lekko słonawy smak. Nie zastanawiając się zbyt długo, omiotła główkę parę razy językiem, po czym zjechała wargami w dół trzonu, przyjmując do ust prawie całą męskość.
Czuła się pewniej mogąc bez wstydu badać instrument rozkoszy, podczas gdy jego właściciel smacznie spał. Nie to było jednak jej głównym celem w tym momencie. Chciała go dosiąść. Poruszała głową w górę i w dół, zaciskając ciasno wargi. M cicho jęknął. Zastygła, próbując zweryfikować, czy się nie obudził, jednak wyglądało na to, że tylko mamrotał przez sen.
Nie mogła wiedzieć, że jej praca przynosi efekty nie tylko w postaci sztywniejącego pala. Umysł M zamienił przyjemności których doświadczał, w bardzo graficzny obraz, który ten widział we śnie. Otóż właśnie w tym momencie seksowna nieznajoma z wianuszkiem na głowie, robiła mu bardzo realistycznego loda na pustej plaży. Słońce wschodziło i było wyjątkowo gorąco jak na wczesny poranek. Biedny nie mógł wiedzieć, że te ciasne, obejmujące go usta to nie wymysł wyobraźni.
Tymczasem K zdała się osiągnąć oczekiwany rezultat. Jej usta wypełniał już twardy jak skała pal. Wyjęła go z nich i sięgnęła do szafki nocnej. Nigdy wcześniej nie nakładała prezerwatywy, ale widziała jak on to robi. Rozerwała opakowanie, zsunęła napletek i ściskając zbiorniczek między palcami jednej ręki, drugą rozwinęła gumkę na całą długość trzonu. Dosiadła go i przytrzymując tuż przed wejściem do jej spragnionej cipki, powiedziała dość głośno:
- Nie śpij! Pieprz mnie!
To samo usłyszał z ust pięknej nieznajomej, gdy nagle jej twarz zaczęła znikać za mgłą. A kiedy ta się rozeszła i otworzył oczy zobaczył swoją nagą żonę, opadającą właśnie całym ciężarem ciała na jego nabrzmiałą erekcję. Poczuł jak jej ciasne wnętrze przyjemnie go pochłania. Nie pamiętał, kiedy ostatnio uprawiali seks. Wiedział jednak, że było to zdecydowanie zbyt dawno. A podskakująca na nim, uśmiechnięta K uzmysłowiła mu, że tak mógłby budzić się codziennie.
K nie traciła czasu na bycie delikatną. Widząc, że M obudził się i był świadom sytuacji, pochyliła się w jego stronę i oparła rękoma o klatkę piersiową. Przenosząc na nie ciężar ciała, zaczęła intensywnie poruszać biodrami. Nadziewała się rytmicznie, całkowicie zatracając się w dzikim galopie. Zmieniała co chwilę kąt penetracji, by znaleźć ten punkt, który pieszczony przez zręczne palce M wczorajszego wieczoru, dał jej tyle satysfakcji. Gdy już go znalazła - a tak przynajmniej jej się wydawało, gdy w pewnym momencie jej ciało samoistnie zadrżało - jeszcze mocniej wsparła się na swoich rękach, dociskając je mocno do klatki M i przyspieszając tempo. Ona już się z nim nie kochała. Ona go rżnęła.
Nie lubił tak szybkiego stosunku. Zdecydowanie wolał wolne, posuwiste pchnięcia, kiedy każdy centymetr jego kutasa mógł delektować się ciasną, ślizgającą się po nim kobiecością. Tym razem nie miał nic do gadania. Jego seksowna żona, stęskniona za porządnym bzykankiem, pracowała w pocie czoła jej bioder, by wystrzałowo rozpocząć dzień. I właśnie to go nakręciło. Że K sama z siebie zapragnęła poczuć go w sobie. I to jeszcze w jakim stylu. Poczuł, że jest już blisko. Pieszczoty oralne które przespał, mimo wszystko dały się we znaki, a ujeżdżająca go kochanka tylko zbliżała go do tego, co nieuniknione. Popatrzył na jej twarz, której wyraz nagle zmienił się przez szeroko otwarte usta. Wyczuł, że rytm stosunku zmienił się nieznacznie, a mięśnie pochwy zaciskają się na nim sygnalizując jej orgazm. To wystarczyło, żeby złapał ją za pośladki i mocno docisnął do siebie, podczas gdy jego własna rozkosz zawładnęła ciałem.
K zaczęła wyhamowywać, gdy pulsowanie ich genitaliów powoli przygasało. Opadła na niego, pocałowała go i uśmiechnięta spojrzała mu prosto w oczy.
- Dzień dobry - powiedziała, przytrzymując prezerwatywę i powoli ześlizgując się z niego.
- Najlepszy - odpowiedział odwzajemniając pocałunek.
Rozdział 4
Tego dnia nie mógł skupić się w pracy. Klasyczny poniedziałek. Tym bardziej, że weekend był tak cudowny. Za każdym razem gdy opadały mu powieki od patrzenia na nudny arkusz kalkulacyjny, widział w kółko ten sam obraz - niedzielną pobudkę ufundowaną mu przez K. Tęsknił za jej dotykiem.
Wziął w rękę telefon i napisał:
- "Myślę o tobie... na mnie"
Po chwili otrzymał wiadomość zwrotną:
- "Ja też myślę o tobie, skarbie"
A po chwili kolejną:
- "... we mnie