Prolog:
Weszłam do łazienki i spojrzałam na swoją twarz. Siniak już schodził, oko nie było już napuchnięte. Poza tym, że byłam wciąż blada jak ściana czułam się dobrze. Ściągnęłam z siebie szlafrok i weszłam pod prysznic. Gorąca woda zaczęła lecieć z deszczownicy, przyjemnie pieszcząc moje ciało. Namydliłam się lawendowym płynem pod prysznic, włosy umyłam szamponem o tym samym zapachu. Wydepilowałam całe ciało. Odwróciłam się, żeby zakręcić wodę i w drzwiach łazienki zobaczyłam że, przygląda mi się mój mąż. Od razu dłońmi zasłoniłam swoje ciało.
- Ja chciałem tylko... - Tasował mnie wzrokiem. -... Popatrzeć.- Uśmiechnął się i wszedł do środka.
- Umyć ci może plecy? - Zapytał a ja stałam, że szeroko otwartymi oczami.
Chciał tylko popatrzeć. Złapałam się na tym że, nie chciałam, żeby oglądał mnie nago.
- Nick, co tutaj robisz? Powiedziałam wciąż patrząc na niego nie wierzyłam, że tutaj jest.
- Zwolnili mnie z aresztu. Już wszystko jest dobrze. - W myślach błagałam, żeby sobie poszedł.
- Możesz podać mi ręcznik? Już skończyłam. - Nick z koszyka na półce wyciągnął biały bawełniany ręcznik, otworzył drzwi kabiny i podał mi go.
- Mam wyjść? Może zostanę. - Zasłoniłam się ręcznikiem.
- Możesz zostać, ale ja wychodzę. - Gdy chciałam wyjść Nick zatarasował mi przejście.
Spojrzał na mnie wymownie.
- Tęskniłem za tobą. - Wyszeptał mi do ucha i zaczął ściągać swoją koszulkę.
Bałam się. Pogładził palcem moją mokrą od wody rękę.
- Może to uczcimy? - Umarłam.
- Nick, nie jestem jeszcze gotowa. Sam wiesz że... - Nick złapał mnie za szyję i przycisnął swoim ciałem do ściany.
- A ty wiesz, że jesteś moją żoną i masz mi nie odmawiać? Chyba nie chcesz, żeby było jak ostatnio? - Zaśmiał się i wplątał dłoń w moje włosy.
- Na kolana, już. Muszę się odstresować. Chyba nie myślałaś serio, że coś się zmieni? Tak dawno nie ssałaś mojego fiuta.
- Nick, proszę cię. - Do oczu naszły mi łzy, to nie mogła być prawda.
Nick rozebrał się i puścił wodę.
- Nikt nas nie usłyszy. No dawaj na co czekasz? Klękaj kurwa. - Uklękłam przed Nickiem i wzięłam jego penisa do ust.
Ssałam go mocno i szybko. Chciałam, żeby to jak najszybciej się skończyło. Nick mocno złapał mnie za włosy i dociskał, wsuwając się coraz głębiej w moje usta.
- Jesteś cudowna, chociaż w jednym jesteś lepsza, niż Anet. - Nie wytrzymałam chciałam się odsunąć, ale Nick pieprzył moje usta wsuwając się w nie coraz głębiej.
- Anet może się wiele od ciebie nauczyć, co powiesz na trójkąt? - Łzy leciały po moich policzkach.
Byłam przegrana, stracona. Gdy doszedł jego sperma zalała moje gardło.
- Masz połknąć. Anet połyka. - Zaczął się śmiać, a ja w tym momencie zwymiotowałam.
- Musisz poćwiczyć, jeszcze. Ale jesteś coraz lepsza. - Nick wyszedł spod prysznica zadowolony z siebie zaczął się wycierać.
Siedziałam pod strumieniem cieplej wody i zanosiłam się płaczem.
- No co ty Monic, nie podobało ci się? - Podszedł znów pod drzwi prysznica.
- Zasłużyłaś na nagrodę. Wypnij się, teraz cię zerżnę.
Rozdział 1
Myłam naczynia gdy usłyszałam dzwonek telefonu męża. Wytarłam ręcznikiem ręce i spojrzałam na wyświetlacz telefonu. "Numer nieznany" Przesunęłam palcem w prawo i przyłożyłam telefon do ucha.
- Halo? - cisza. - Halo? Kto mówi? - przerwane połączenie.
Odłożyłam telefon z powrotem na stół, bałam się, że Nick mnie nakryję.
- Ktoś dzwonił? - zapytał wchodząc do kuchni wiążąc krawat.
Odwróciłam się do niego z uśmiechem.
- Gin. Jest w sklepie pytała czy kupić coś dla Liona, wpadnie po nas na spacer - patrzył na mnie swoimi prawie czarnymi oczami.
Wziął telefon do ręki, wiedziałam, że spojrzy na ostatnie połączenia i zobaczy kto dzwonił. Moja przyjaciółka Gin nie mogła zadzwonić na mój telefon, ponieważ go nie miałam. Nick rozwalił go o ścianę podczas jednej z naszych awantur. Później stwierdził, że to nawet lepiej, że pozbawił mnie telefonu. Nie będę rozmawiała z Gin i miała ciągle zajętą linię gdy Nick dzwonił, żeby poinformować mnie że, wyszedł z biura i mam szykować mu obiad. Taki w sam raz. Nie za ciepły nie za zimny. Kiedyś gdy przesoliłam zupę wylądowała na ziemi. Innym razem gdy ziemniaki były za ciepłe wyrzucił je do śmietnika, a jeszcze wcześniej cisnął talerzem przez cały stół, bo w kotletach nie było cebuli. Niby banalne, ale Nick taki właśnie był. Najbardziej w życiu drażniły go banały, małe rzeczy i moje potknięcia. Nienawidził gdy mu się stawiałam lub podważałam jego zdanie.
- Z zastrzeżonego? - zdziwiony szukał czegoś w telefonie.
Spojrzałam na niego lekko poddenerwowana.
- Tak, już dawno dzwoni z zastrzeżonego, stąd wiem, że to Gin. - Odwróciłam się, żeby dokończyć mycie naczyń i liczyłam w myślach: - Jeden, dwa, trzy, cztery... - zaraz zrozumie, że to kłamstwo.
- Kurwa, myślisz, że jestem taki popierdolony jak ty? - Jego telefon znów zadzwonił i na wyświetlaczu pojawił się napis "Gin".
Zajebiście. Jednym susem podszedł do mnie i pociągnął mnie za włosy.
- Jeśli będziesz odbierać moje połączenia, źle to się dla ciebie skończy. Za kłamstwo, odbierzesz ten telefon i powiesz Gin, że dziś nie masz czasu na spotkania. - Wytarłam mokre dłonie w ręcznik i odebrałam telefon, od razu nacisnęłam głośnomówiący, ponieważ tak musiałam rozmawiać z Gin przez telefon.
- Kochana, jestem pod domem, idziecie na spacer?
Było mi tak przykro, i w duchu obiecałam sobie, że kiedyś mu tego nie daruję. Gin była moją jedyna przyjaciółką. Poza nią, Nickiem oraz synkiem nie miałam nikogo. Cała rodzina odwróciła się ode mnie trzy lata temu gdy wyszłam za Nicka. Nie mogli znieść myśli, że wychodzę za niego i kazali mi wybierać albo Nick, albo oni...
- Nie mogę dzisiaj. Znajomi Nicka przychodzą dziś na kolację... - Nick spiorunował mnie wzrokiem.
- ... Znaczy się na obiad, i obiecałam mu przygotować, wiesz obiad, na kolację. - Ręce mi się trzęsły jak galaretka, a głos drżał.
- Pomóc ci? Karol śpi w wózku dopiero zasnął, więc w sumie mogę ci pomóc, no chociaż zająć się Lionem - spojrzałam na mojego męża, który stukał palcem w swój zegarek na ręce, dając mi do zrozumienia, że rozmowa ma się już skończyć.
- Nie, nie, Gin. Jest ok, poradzę sobie. To pa kochana. - Rozłączyłam się i położyłam telefon na otwartej dłoni Nicka.
- Nachalne kurwisko - podsumował naszą rozmowę.
- Wychodzę, będę dziś o ósmej. Nie próbuj zwiewać, bo i tak cię znajdę, a wierz mi nie chce mi się znów za tobą biegać i zgrywać kochającego zajebistego męża - puścił do mnie oko. - Dzisiaj możesz ugotować lasagne. - Wsadził telefon do kieszeni i wyszedł z kuchni.
- Srazanie - powiedziałam sama do siebie.
Odłożyłam czyste naczynia na suszarkę i wyszłam z kuchni. W salonie w łóżeczku turystycznym spał nasz syn Lion. Pogładziłam go po policzku i przykryłam kocem gdy nagle drzwi wejściowe się otworzyły:
- Zapomniałeś czegoś? - pochylając się nad Lionem nie widziałam kto wszedł.
- Tak, zapomniałem ci wpierdolić za rozmowę z Gin.