Olśnienia alfabetyczne - Oktawian Bulanowski

Kup ebooka

14.13 zł
11.73 zł (12,01 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ź czyli źiąb

Ź

Źiębi nocą

Jak żar wyśnionego

Zmartwychwstania

Nie patrzy w przyszłość

Bo żyje w niepamięci

O początku

O inicjacji

Z pewnością

O tym czego nikt

Nie złoży w ofierze

Na powitanie

Śmierci

Ź

Jest samotna

Wewnętrznym pragnieniem

Rosy

Modlitwą do zakazanych

Przez rozum

Poranków

Ź

Przekłuwa

Swą

Źrenicę

By przejrzeć się

W podstawie własnego

Ź

Z zwierza się ze swoich nocy

Z

nie pojawia się w łóżku na zasadzie

Drobnomieszczańskich

Pragnień

Po odbyciu wiadomo czego

Na

Z

Spadają sny

O stworzeniu nasturcji

O rajskich uśmiechach

Czasem

Podczas nocnych burz

Śni o przechodzeniu

Na drugą stronę

Z przebywała tam dość długo

By nie pomylić

Miejsca na Ziemi

Z pulsującą kroplą

Absolutu

Trzeźwa jak poranny deszcz

Nie podejrzewa o mistycyzm

Neuronów

Wypalających wizje

Jakie widziało jej nieobecne

Oko

Z nikomu nie mówi o snach

Którymi karmi ją mózg

Z po prostu żyje

W obwodzie innego

Z

Y: czyli yyy... co mi tam

Y

Okazuje lekceważenie

Dla logiki

Dobrego wychowania

Bogactwa metafor

Y

Żyje w braku

Powietrza

Dźwięku zabijanych

Braci i sióstr

W niedostatku pragnień

Którym żywi się

Y

Odzywa się jej

Mały zakątek

Szczęścia

Y

Rzuciła go kapryśnie

Jak przejrzałą

Truskawkę

Y

Poległa

Milcząc

W zapaleniu bieli

T: trafiłam do trupiarni

A tam skamieniałe w deskach leżące rzędem

Marzenia

O miłości pięknej jak zakamarek kosmosu

Nigdy nie odwiedzany lecz zapamiętany o świcie

Który śni wilgotnym snem o pocałunku

O spotkaniu pomiędzy rozstaniami na całe życie

Które pamięta gorące spojrzenie wpadających

W obłoki ramion i oddziela żart alfabetu zadający cios

Fioletem zmyślonych uczuć

Od drgań mokrych jak rosa powitań

O tym co niepowiedziane lecz domaga się słów

Lekkich i ulatującym dźwiękiem wystrzału

Prosto w gardło

Po prostu o tym co było, lecz nigdy nie zostało zapisane

Bebechami które by ożywiły martwe już rzężenie

Pijaczka

Poety

Kogokolwiek

Ze skórą jak klawiatura

Ciepłą od uderzeń serca lecz bezlitosną

Jak ciało przebitego powietrzem gladiatora

Ś: ślimaczę się pisząc o życiu ślimaka

Ślimak

w klasycznej pozie

Jaką przyjął od przodków

Zmierza do czerwieni

Zakrytej Księgą

Nie peszy go wolne tempo obrotów sfer

Ani marsz

Gotowych na wszystko dni

Pewny losu jaki przyjął od tych

Którzy zostali wydani na stracenie

Ślimak po prostu ślimaczy

Filozofując w walce na śmierć

I życie o pokonanie kolejnego milimetra

Swojej historii

Wierzy w legendę o narodzinach prapraszczura

który wyruszył niczym zdobywca

Promieni odbitych

W lustrze namiętności

Na podbój zatartych przez pamięć

Chwil