Wstęp
Ołena Zełenska, dziś cel numer dwa dla KGB i reżimu Putina, kiedyś
lubiła zwyczajne, spokojne życie. Studiowała architekturę, kochała swoją
rodzinę i marzyła o pięknym domu, w którym nie będzie musiała ukrywać
się w łazience przed własną ochroną. Była zwykłą kobietą, za to
niezwykle towarzyską, urodzoną w Krzywym Rogu, w południowo-wschodniej
części Ukrainy. Już w trakcie studiów zdecydowała, że zostanie
scenarzystką. Odkąd zakochała się w komiku, który postanowił zostać
prezydentem, życie Ołeny potoczyło się niezgodnie z jej planem. Przeszła
zawiłą, pełną niespodzianek drogę z Krzywego Rogu przed Kongres USA.
Jako Pierwsza Dama długo nie potrafiła pożegnać się z poprzednim życiem.
Nadal więc sama parzyła kawę, sama dobierała nowe meble do pałacu
prezydenckiego i kupowała dzieciom tornistry do szkoły. Dalej pisała
scenariusze do Kwartału i przypominała mężowi o urodzinach przyjaciół z dzieciństwa.
Jej życie, od lat dziewięćdziesiątych wypełnione śmiechem, kabaretem i tańcami, po wygranych w 2019 roku przez Zełenskiego wyborach zamieniło
się w walkę o przetrwanie. Krętą drogę pełną rozczarowań, wrogów i zamachów. Ołena musiała wyjść z bezpiecznego cienia, żeby stać się osobą
publiczną, którą tak naprawdę wtedy być nie chciała. Wolała pracować w biurze. Pisała scenariusze do skeczów, które aktorzy odtwarzali na
scenie. Była czułą i wymagającą obserwatorką. Wielokrotnie proponowano
jej pierwszoplanowe role w kabarecie Studio Kwartał 95, ale Zełenska
odmawiała i wtedy zespół kabareciarzy zrozumiał, na czym powinna polegać
jej rola. Po latach prób wyciągnięcia jej na scenę musieli się poddać i zaprzestać walki. Pogodzili się z tym, że chce być zakulisową postacią
Kwartału.
Wolała być pomysłodawczynią, kreatywnym i doradczym zapleczem. Została
więc twórcą i autorem scenariuszy, a prywatnie żoną głównego producenta
i komika Kwartału 95. Jej mąż uszanował ten wybór. Lubił, jak mu
doradzała. Musiało się to jednak zmienić, kiedy został prezydentem. Choć
w pierwszych przemówieniach Zełenskiego można dostrzec pióro Pierwszej
Damy, to później Ołena pogodziła się z tym, że pewna epoka w ich życiu
się skończyła. Zełenski miał zespół profesjonalnych doradców, a ona -
jako Pierwsza Dama - musiała zacząć realizować własne cele. Nastąpiła
pierwsza w ich rodzinnym życiu separacja, która była naturalnym wynikiem
wyboru Zełenskiego. To był wybór, który Ołena z trudem zaakceptowała.
Zełenski tak długo, jak mógł, ukrywał przed bliskimi swój plan dotyczący
startu w wyborach prezydenckich. Mimo braku entuzjazmu czy akceptacji ze
strony rodziny zmiażdżył swego oponenta Petra Poroszenkę w drugiej
turze, zdobywając ponad 73 procent głosów. Zaufało mu trzynaście i pół
miliona Ukraińców. Ołena nie mogła się pochwalić takim zaufaniem
wyborców. To był sukces jej męża, którego nigdy sobie nie przypisywała.
Ta uparta perfekcjonistka nie była zbyt pewna siebie. Nastąpił jednak
przełomowy moment, w którym musiała przekonać do siebie miliony rodaków.
Nie tylko zdobyć ich sympatię, ale też udowodnić, że jest mądrą,
odpowiedzialną i kompetentną kobietą. Godną towarzyszką życia Wołodymyra
Zełenskiego. Wcześniej nie musiała tego nikomu udowadniać. Zarówno w pracy, jak i w domu była podziwiana przez kolegów i ukochanego optymistę
Wowę z Krzywego Rogu, z którym związała się pod koniec lat
dziewięćdziesiątych.
Z żony, scenarzystki, matki i obserwatorki w ciągu dwóch dekad Ołena
przerodziła się w walczącą kobietę będącą non stop w centrum uwagi. Jako
początkująca Pierwsza Dama chciała pozostać w cieniu. Ukrywała dzieci,
nie zgadzała się na wywiady, zasłaniała kamerę operatora, który
przyszedł sfilmować, jak pociechy Zełenskich zaczynają nowy rok szkolny.
Machina ruszyła, a Ołena nie była w stanie jej zatrzymać. Zaczęła więc
stwarzać siebie na nowo. Według przyjaciół Zełenskich był to
najtrudniejszy moment w jej życiu. Poradziła sobie z nim dzięki
determinacji, szczerości i temu, co zawsze miała w sobie - przekonaniu,
że musisz wierzyć w to, co robisz. Nawet jako małżonka prezydenta nie
porzuciła pracy scenarzystki. Żadna hrywna wydana na jej garderobę nie
mogła pochodzić z publicznych pieniędzy. Wszystko musiało się zgadzać z jej wewnętrznymi przekonaniami. Każde słowo, gest czy spojrzenie musiało
być prawdziwe. Od pierwszego dnia bycia Pierwszą Damą, choć wtedy mało
się publicznie wypowiadała, chciała być krystaliczna i uczciwa.
Wiedziała, że inaczej nie zdobędzie zaufania ludzi.
Wyborcy domagali się działania i reform. Nie potrzebowali już Ołeny w kuluarach czy w cieniu męża. Musiała więc zapomnieć o roli obserwatorki
i stać się kobietą, której zdjęcia i słowa widnieją na okładkach
światowych gazet. Ta książka to portret Pierwszej Damy Ukrainy, który
może być jedynie wstępem do biografii Ołeny Zełenskiej. To historia
architektki z Krzywego Rogu, która wbrew własnym planom została Pierwszą
Damą. To historia scenarzystki, której małżonek, z zawodu prawnik,
został aktorem, a później - niczym pokonujący zło bohater z Marvela -
postanowił zbudować lepszy kraj i zaczął zmieniać świat. Ołena
realizowała tę wizję razem z nim, nie wiedząc, że ich plany pokrzyżuje
Putin, który zacznie wojnę przeciwko Ukrainie.
To dziennikarsko-literacki portret opiekuńczej matki dwojga dzieci kochającej rodzinne życie, która przejdzie do historii jako kobieta walcząca o wolność. Która zostanie symbolem odwagi. Będzie twarzą z okładek światowych gazet. Zapisze się w pamięci milionów jako rewolucjonistka. To jedyny w jej życiu niepisany przez nią scenariusz, który mogą Państwo przeczytać.
Prolog
- Zaczęło się.
- Obudzę dzieci. Mamy wyjechać?
- Poczekajmy. Dam znać1.
Kiedy wybuchła wojna, Ołena obudziła się w pustym łóżku. Jej sen,
podobnie jak milionów Ukraińców, przerwały odgłosy wybuchów. W wątłym
świetle nocnej lampki szukała wzrokiem męża. Zobaczyła go w drzwiach.
Stał już ubrany. Miał na sobie białą koszulę i garnitur. Później wkładał
tylko zielony podkoszulek i wojskowe spodnie. Zegar pokazywał czwartą
pięćdziesiąt. Zimny ukraiński luty dawał się we znaki, a w powietrzu
roznosił się zapach spalenizny przypominającej smog. Nadeszła chwila,
której bała się najbardziej. Długo przed 24 lutego Zełenska wiedziała,
że jej mąż nie zostawi kraju na pastwę losu. Nie zgodzi się na
kapitulację. Nie opuści Kijowa. Nie wyrazi zgody na amerykańską czy
brytyjską podwózkę, tylko poprosi Zachód o broń. A jak będzie trzeba, to
weźmie karabin do ręki i pójdzie na front. Półtorej godziny po tym
krótkim porannym spotkaniu Zełenski opublikował film z kancelarii przy
ulicy Bankowej w Kijowie, w którym potwierdził, że zaczęła się wojna.
Bomby spadły na Kijów, Charków, Odessę, Mariupol i Dniepr. Chwilę po tym
w całym kraju zawyły syreny. To obudziło nawet tych, którzy zwykle nie
słyszą budzika. Bombardowania i dźwięki syren postawiły na nogi zarówno
przygotowanych na inwazję Ukraińców ze spakowanymi już walizkami, jak i sceptyków, którzy - podobnie jak rodzina Zełenskich - do końca nie
wierzyli w to, że Rosja przekroczy rubikon.
W rosyjskiej telewizji tamtej nocy powtarzano w kółko orędzie Władimira
Putina (nagrane kilka dni przed rozpoczęciem wojny), który ogłosił
"specjalną operację wojskową" w Ukrainie. Była to ostatnia zimowa noc,
którą ukraińska para prezydencka spędziła w domu razem z dziećmi. Nad
ranem rosyjskie wojsko zrzuciło pocisk na największe międzynarodowe
lotnisko - Boryspol pod Kijowem. Dwie godziny wcześniej niż
osiemdziesiąt jeden lat temu, kiedy 22 czerwca 1941 roku niemieckie
bomby spadły na Kijów. To wtedy definitywnie skończyło epokę nazywaną na
Zachodzie Never Again. Wówczas również ucierpiało wojskowe lotnisko w Boryspolu. Podczas drugiej wojny światowej ukraińska stolica stawiała
opór przez siedemdziesiąt dwa dni. W tym czasie, podobnie jak podczas
rosyjskiej inwazji, naziści mordowali cywilów, żeby zmusić ich do
poddania się. Niemiecka okupacja Kijowa trwała siedemset siedemdziesiąt
osiem dni. Hitlerowskie wojsko zniszczyło w mieście sto czterdzieści
szkół, osiemset budynków przemysłowych, ukraińskie bazy wojskowe i uniwersytety. Zbombardowano również perłę ukraińskiej cerkiewnej
architektury - Sobór Zaśnięcia Bogurodzicy. To jedna z największych
katedr w Kijowie. Każdy, kto pamięta historię drugiej wojny światowej,
mógł mieć uzasadnione obawy, że Kijów po tygodniach walki padnie. Wojsko
Putina okazało się jednak mniej skuteczne niż wojsko Hitlera, a opór
Ukraińców - większy niż kiedykolwiek.
Tamtej nocy każdy Ukrainiec czuł, że nad jego krajem powiało chłodem
niepewności. Wielu z nas nie mogło zasnąć. Mieszkańcy bezpiecznej do tej
pory zachodniej Ukrainy również. Wojna tamtej nocy już wisiała w powietrzu. Była bliżej, niż sądzono. W domach zatrzęsły się szyby w oknach. Puste ulice zaczęły wypełniać pełne uciekających rodzin
samochody, które w kilka godzin zakorkowały miasto. Moi bliscy i znajomi
zaczęli wyjeżdżać z Kijowa, na stacjach benzynowych powstawały
kilkugodzinne kolejki, a mój tata - podobnie jak tysiące mężczyzn w kraju - kilka dni później zapisał się do wojska.
W Krzywym Rogu, rodzinnym mieście Zełenskich, od końca lutego mieszkańcy
byli świadkami masowych pogrzebów ofiar rosyjskiej agresji. Podobnie jak
w innych ukraińskich miastach codziennie wyły tam syreny, a ukraińskie
siły przeciwlotnicze strącały rosyjskie rakiety. Dywersanci rysujący na
ogrodzeniach literę "Z" wpadali w ręce ukraińskiej policji. Ten symbol
ostatniej litery alfabetu, którym Rosjanie oznaczali czołgi biorące
udział w inwazji na Ukrainę, już stał się na świecie współczesną
swastyką. W Krzywym Rogu przed wojną mieszkało ponad sześćset tysięcy
mieszkańców. Wielu z nich, w tym znajomi Ołeny, wyjechało z miasta po
wybuchu wojny. To miasto w 1932 roku padło ofiarą Wielkiego Głodu
sztucznie wywołanego przez władze radzieckie. W czasach drugiej wojny
światowej Krzywy Róg, podobnie jak inne ukraińskie miasta, był okupowany
przez hitlerowców. Tym razem miasto, w którym Ołena przyszła na świat,
musiało się bronić przed okupacją rosyjską.
Krzywy Róg
Ołena Zełenska z domu Kijaszko urodziła się 6 lutego 1978 roku w rosyjskojęzycznej ukraińskiej rodzinie w Krzywym Rogu, przemysłowym
mieście w centralnej Ukrainie. Jak sama przyznaje, język ukraiński po
raz pierwszy w życiu usłyszała od nauczycielki w drugiej klasie
podstawówki, po czym pilnie zaczęła się go uczyć.
Mieszkała z rodzicami w starym poradzieckim bloku, tak zwanej
chruszczowce - od nazwiska jednego z przywódców ZSRR, Nikity
Chruszczowa. To za jego czasów w całym Związku Sowieckim masowo budowano
bloki z charakterystycznymi małymi kuchniami i kwadratowymi balkonami,
którym ludzie nadawali często funkcję rekreacyjną. Matka Pierwszej Damy
Ukrainy Olha urodziła Ołenę w wieku dwudziestu pięciu lat. Córka nigdy
publicznie się o niej nie wypowiadała, a przyjaciele Zełenskich z dzieciństwa uważali, że pani Olha była tym złym policjantem w rodzinie
Kijaszków. Według przyjaciół była wobec dzieci bardziej surowa niż
ojciec Ołeny. O dwa lata starszy od żony Wołodymyr Kijaszko został
później doradcą posła Olega Bondarenki z partii Zełenskiego Sługa
Narodu. Wykładał też na kijowskim Narodowym Uniwersytecie Transportu.
Wcześniej nadzorował krzyworoskie spółki budowlane produkujące między
innymi beton. Media zaczęły o nim mówić, kiedy zaangażował się w politykę w 2019 roku. Mimo to nigdy nie udzielał się publicznie.
Kiedy kilkuletnia Ołena przekraczała próg szkoły numer 95 w Krzywym
Rogu, nie wiedziała, jak znaczące dla niej stanie się to miejsce. Była
to jedna z najbardziej prestiżowych szkół publicznych w mieście.
Sowiecki budynek z wielkiej płyty otoczony przez wysokie sosny zapamięta
jej pierwszą miłość. To tam pierwszy raz Ołena minie się w korytarzu z przyszłym prezydentem Ukrainy. Była aktywną dziewczynką. Uczyła się gry
na fortepianie, języka angielskiego i szykowała się do studiów
architektonicznych, jak chcieli jej rodzice.
Najlepsze wakacje, jak sama twierdzi, spędziła na Krymie, gdzie w 1994
roku jako szesnastolatka wypoczywała w obozie pionierskim "Artek", w Gurzufie niedaleko Jałty. To przepiękne miejsce w środku lasów i gór na
południowym wybrzeżu ciepłego Morza Czarnego co roku zwiedzała zarówno
ukraińska, jak i rosyjska młodzież. Mówiło się tam głównie po rosyjsku,
bo "Artek" od 1925 roku był radziecką wizytówką półwyspu. W roku 1991,
po upadku Związku Radzieckiego, ukraiński Krym zaczęło odwiedzać coraz
więcej turystów z zagranicy. W latach dziewięćdziesiątych życie na
Krymie kwitło, a 60 procent ukraińskich dzieci zwiedzało "Artek" za
darmo. Ich wypoczynek współfinansowało państwo ukraińskie. Ołena poznała
tam wielu rówieśników, chodziła z nimi na koncerty, kąpała się w morzu i dzięki temu jeszcze bardziej rozkochała się w Krymie.
Do szkoły numer 95 w Krzywym Rogu chodził też Wowa. Przyszły mąż Ołeny,
prawnik, aktor Kwartału 95 i szósty prezydent Ukrainy. Według jego
przyjaciela z dzieciństwa już wtedy Wowa ją zauważył, ale Ołena była
wówczas w innym związku aż do matury.
- Chodziliśmy do jednej szkoły, ale byliśmy w różnych klasach. Znaliśmy
się tylko z widzenia. Osobiście poznaliśmy się już po maturze, kiedy
zaczynaliśmy studia. Szłam z koleżanką ulicą, a z naprzeciwka szedł Wowa
z chłopakami. Mieszkaliśmy w tej samej części miasta. Zaczęliśmy się
przyjaźnić, a z czasem spotykać. (...) On jest uczciwy. Nigdy nie obiecuje
czegoś, czego nie będzie mógł zrobić. To powala. Jest uparty. Na
początku nie myślałam o związku, ale on dopiął swego - mówiła Ołena
Zełenska w wywiadzie dla BBC News Ukraine2.
- To były najlepsze lata naszego życia. Tworzyliśmy muzykę, graliśmy w studenckim teatrze estradowych miniatur. Nasze życie było dość
niestandardowe jak na standardy Krzywego Rogu. Nasza ekipa była bardzo
różnorodna. Ja na przykład pracowałem jako ochroniarz w domu pionierów -
z sentymentem wspomina Ołeksandr Pikałow, przyjaciel rodziny Zełenskich,
autor skeczów i aktor Kwartału 95. Urodził się w 1976 roku w Krzywym
Rogu, chodził do szkoły z Wołodymyrem oraz Ołeną Zełenskimi. - Ołena
grała na pianinie. Nosiła modne wtedy dziurawe dżinsy. Najczęściej
jednak na mieście można było nas spotkać w garniturach, bo przez cały
czas mieliśmy jakieś występy. Wyglądaliśmy na ulicznych muzyków -
dodaje.
Alina Makarczuk: Jak się poznaliście z Ołeną?
Ołeksandr Pikałow, przyjaciel z dzieciństwa: W szkole. Chodziliśmy
razem do gimnazjum numer 95. Z Wową przyjaźniliśmy się od najmłodszych
klas. Jestem od nich o dwa lata starszy. Kiedy byliśmy w piątej klasie,
nasza szkoła przeszła gruntowny remont. Po czym stała się jedną z najbardziej prestiżowych szkół w Krzywym Rogu, gdzie chodziły dzieci
miejskich urzędników, wykładowców z wyższych uczelni oraz lokalnych
przedsiębiorców. Taka klasa średnia. Ołenę zauważyliśmy z Wową w dziewiątej klasie. Była dosyć spokojna i skromna. Jej tata - Wołodymyr -
miał imponujące poczucie humoru, a matka była raczej tym złym
policjantem. Wychowywali córkę na intelektualistkę. Ołena była jedną z najlepszych uczennic w klasie, przynosiła do domu piątki, chodziła do
szkoły muzycznej, gdzie grała na fortepianie. To rozszerzyło jej
horyzonty. Pamiętam, że najlepiej z nas wszystkich znała się na balecie,
operze i nazwiskach światowych kompozytorów. Jej wiedza nas ratowała,
kiedy zaczęliśmy pisać własne scenariusze do stand-upów w Kwartale 95.
Mówiła często coś, o czym nie mieliśmy pojęcia. Wowie już wtedy bardzo
się spodobała. Mówił mi o tym. Może nie wprost, ale to było ewidentne.
Jako starszy kolega byłem bardziej odważny, jeśli chodzi o miłosne
sprawy. Pożyczyłem od Ołeny jakąś kasetę z filmem. Już nie pamiętam, co
to było. Chyba Titanic. Ale oddać kasetę zgodnie z tajną umową poszedł
już Wowa... I tak się zaczęło. Coś między nimi po maturze zaiskrzyło.
Kwartał 95
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych Ołena ukończyła architekturę na
Krzyworoskim Uniwersytecie Technicznym. Zełenski studiował wówczas
prawo. Ani Wowa, ani Ołena w zawodzie nie pracowali. Poszli w zupełnie
nowym jak na tamte czasy, nietypowym kierunku. Zaczęli robić kabaret,
którego na ukraińskim rynku jeszcze nie było. Wcześniej oboje uwielbiali
rosyjski KWN (z ros. Klub Wesołych i Nachodcziwych) pod kierownictwem
rosyjskiego artysty i dziennikarza Aleksandra Masljakowa. Po polsku to
Klub Wesołych i Pomysłowych, jedyny w tamtych czasach w swoim rodzaju
ruch kabareciarzy w Rosji, który powstał i bił rekordy popularności w ZSRR. Od lat siedemdziesiątych w całym Związku Radzieckim, z kilkuletnimi przerwami, odbywały się zjazdy komików z różnych republik.
Pisane po rosyjsku żarty każda grupa wymyślała sama. Ten program
gromadził miliony widzów przed telewizorami. Nie było to show dla
zmęczonych patriarchatem rosyjskich gospodyń domowych. Była to swojego
rodzaju odskocznia dla całych rodzin, które przy kolacji, pijąc napoje
gazowane o różnej zawartości alkoholu, kibicowały swoim drużynom,
najczęściej pochodzącym z ich rodzinnych stron. Dla Zełenskich była to
możliwość zaistnienia w postradzieckim show-biznesie, który dopiero
powstawał po upadku ZSRR.
Z większą uwagą Ołena zaczęła się przyglądać programowi KWN w czasie
studiów architektonicznych. Zełenski wówczas, po ukończeniu studiów
prawniczych, kompletował ekipę, która mogłaby w KWN zagrać. Udało mu się
to w 1997 roku. Już po roku współpracy ich grupa "Zaporoże - Krzywy Róg
- Tranzyt" zadebiutowała na festiwalu KWN w Soczi. Zyskując coraz więcej
fanów, zajmowała pierwsze miejsca w tych rozgrywkach. W nagrodę
ukraińskich kabareciarzy zaproszono do Najwyższej Ligi KWN. To było
ogromne wyróżnienie w czasach, gdy KWN zyskiwał coraz większą
popularność w Ukrainie. Właśnie wtedy powstała potrzeba zmiany nazwy na
taką, która będzie utożsamiać się z ich pochodzeniem. Tak w 2003 roku z inicjatywy Zełenskiego oraz jego przyjaciół, braci z Krzywego Rogu,
Serhija oraz Borysa Szefirów, powstała grupa Studio Kwartał 95
nawiązująca nazwą do rejonu w Krzywym Rogu, skąd pochodzili jej twórcy.
Serhij Szefir jest wieloletnim przyjacielem i jednym z najbardziej
zaufanych ludzi Zełenskiego. W 2019 rokuzostał doradcą w kancelarii
prezydenta.
W roku 2003 Zełenski wraz z ekipą odszedł z rosyjskiego KWN po kłótni z jego gospodarzem Aleksandrem Masljakowem. Postanowił, że zaangażuje się
we własny projekt, który wraz z żoną rozwijał przez kolejne lata. Ekipę
nowego Kwartału 95 tworzyło siedemnaście osób. To grono przyjaciół,
którzy poznali się we wczesnej młodości. W skład zespołu wchodzili
między innymi: główny komik i aktor Kwartału 95 Wołodymyr Zełenski,
scenarzystka Ołena Kijaszko (Zełenska), aktorka i komik Ołena Krawec,
aktor Ołeksandr Pikałow, który chodził z Zełenskimi do szkoły, Stepan
Kazanin, Jurij Krapow oraz Jurij Koriawczenkow z Krzywego Rogu, a także
Walerij Żydkow, który wspólnie z Ołeną pisał scenariusze dla aktorów.
A.M.: Rodzice Ołeny sceptycznie podchodzili do Wołodymyra. Twierdzili,
że jest niepoważny, bo mimo to, że skończył prawo, został komikiem. Z tego, co wiem, Ołena go zawsze broniła.
O.P.: Broniła, bo w niego wierzyła. Ojciec Wowy również uważał, że syn
powinien pójść do poważnej pracy, a nie sypać żartami ze sceny.
Pamiętam, jak matka Zełenskiego przyszła do mnie i powiedziała: "Sasza,
wyrzućcie mojego syna z waszego zespołu, może wtedy zostanie
prawnikiem!".
A.M.: Wiemy, że Ołena potrafi pisać scenariusze do skeczów, ale czy
potrafi się pośmiać z samej siebie? Czy ma do siebie dystans?
O.P.: Nie (śmiech). Już dawno to zrozumieliśmy. Mało kto w naszym
zespole ma odwagę, żeby żartować o Ołenie w jej obecności.
A.M.: Może się obrazić?
O.P.: Tak. Niewarto z Ołeną żartować.
A.M.: Ponoć Ołena miała dziwny pseudonim.
O.P.: Nazywaliśmy ją Mrówką! Wydawało nam się to takie zabawne. Była
kiedyś taka radziecka kreskówka o mrówce. Ołena nam się z nią kojarzyła.
Żarty towarzyszyły nam na każdym kroku, bo już zaczęliśmy jeździć do
Moskwy na KWN. Większość czasu spędzaliśmy w trasie. Ołena prawie
wszędzie z nami jeździła.
A.M.: Na Zachód nie wyjeżdżaliście?
O.P.: Nie było nas stać na podróże po świecie. Ciężko pracowaliśmy.
Robiliśmy kabaret. Kochaliśmy to. Kiedy mieliśmy wolne chwile, braliśmy
namioty i jechaliśmy do lasu. Graliśmy na gitarze przy ognisku.
Bawiliśmy się, jak mogliśmy. Tylko na to było nas stać.
Od momentu powstania Kwartału 95 Ołena brała aktywny udział we
wszystkim, co się w nim działo. Pisała scenariusze do skeczów dla
komików, uczestniczyła w próbach, wymyślała aranżacje do występów, a nawet poprawiała już napisane scenariusze, uwzględniając fakt, że
niektóre żarty mogą kogoś zranić. To były czasy czarnego humoru, który
często nie miał granic. Komicy nie oszczędzali polityka, który skłamał,
lekarza, który wziął łapówkę, mężczyzny, który zdradził żonę, czy
kasjerki, która wściekła rzucała klientom chleb, bo pracowała w piekarni
z konieczności. Kiedy była premier Ukrainy Julia Tymoszenko trafiła do
szpitala, Kwartał 95 zrobił o niej scenkę, jak umalowana, ze słynnym
warkoczem ćwiczy w szpitalnym pokoju w Charkowie, szykując się do
wywiadów po wypisaniu jej do domu. Tymoszenko zagrała Ołena Krawec.
Lekarza - Ołeksandr Pikałow, który zwykle wcielał się w postać Wiktora
Janukowycza, bo był głosowym sobowtórem czwartego prezydenta Ukrainy. W roku 2013, kiedy Ukraina miała w Wilnie podpisać umowę stowarzyszeniową
z UE, Kwartał 95 zrobił scenkę o tym, jak długo Janukowycz myślał nad
podpisaniem dokumentu o stowarzyszeniu. Scenka pod tytułem 10 minut
Janukowycza na rozmyślania rozbawiła naród, który jeszcze nie wiedział,
że Janukowycz zdradzi Ukrainę i ucieknie do Rosji. Był znany z tego, że
siedział w więzieniu, wolno mówił i długo myślał, co Kwartał 95 pokazał
w swojej miniaturze.
- Podpisać czy nie podpisać? Nie wiem... Nie będę niczego podpisywać -
rozważał Pikałow przebrany za Janukowycza w tej scenie.
Po czym objawił mu się duch z jego przyszłości, którego zagrał
Wołodymyr Zełenski. Janukowycz nie mógł uwierzyć, że to się dzieje
naprawdę, a więc w celu weryfikacji zaczął zadawać sobie dziwne
pytania:
- Czym zauroczyła mnie moja żona?
- Wiadomo czym. Umiała okiem otworzyć butelkę z piwem - rzucił
Zełenski wcielony w rolę mistycznego ducha przyszłości.
- Kiedy mieliśmy pierwszy seks? - zapytał Janukowycz Zełenskiego.
- Nie pamiętam!
- Jak to?
- Nie lubimy wspomnień z więzienia - wytłumaczył Janukowyczowi
Zełenski.
Ukraiński kabaret, inspirowany rosyjskim KWN, powstał w latach
dziewięćdziesiątych. Czyli w latach, kiedy w Ukrainie kwitła korupcja.
Ta część ukraińskiej polityki przez całą dobę była pod lupą scenarzystów
Kwartału 95. Była to odważna, często niespójna i wybuchowa mieszkanka
żartów, które Ukraińców podnosiły na duchu. Uczyły dystansu do życia,
polityki czy samych siebie. Jak mówią kwartałowcy (członkowie Kwartału
95), Ołena nie lubiła grać, a więc na scenę wyszła tylko kilka razy.
Głównie z powodu braku kobiet w zespole. Kabaret, nawet w tamtych
czasach, w dość jeszcze patriarchalnej Ukrainie, do funkcjonowania
potrzebował kobiety.
Z biegiem czasu większość kobiecych ról wzięła na siebie Ołena Krawec.
Zełenska mogła więc zająć się tym, co kochała najbardziej - tworzeniem
scenariuszy.
- To była moja decyzja. Szczerze mówiąc, nawet w KWN nigdy nie byłam na
scenie. W pierwszej kolejności byłam autorką. Kiedy brakowało kobiecej
twarzy, to mnie angażowali. Nigdy nie grałam głównej roli - mówiła Ołena
Zełenska w wywiadzie dla ukraińskiego wydania "Siegodnia" ("Сегодня").
Ołena nieraz podkreślała, że nie umie i nie chce grać. - W naszej ekipie
jest Ołena Krawec, której obecność jest całkiem wystarczająca. Nigdy nie
dążyłam do tego, żeby być na scenie. Emocjonalnie to dla mnie trudne.
Taką mam naturę. Nie jestem aktorką. Bliższy jest mi gabinet niż scena.
Lubię patrzeć na realizację tego, co wymyśliłam - podkreślała.
W latach 1998-2000 Ołena łączyła studia architektoniczne z pisaniem
scenariuszy do kabaretu. Była w związku z Wową, głównym kabareciarzem
Kwartału 95, i wierzyła w ten projekt od samego początku. W roku 2000,
po ukończeniu studiów, Kijaszko odebrała dyplom i wspólnie z przyszłym
mężem pojechała z zespołem w trasę. Zespół kabareciarzy z Krzywego Rogu
był oklaskiwany w dużych salach koncertowych w Moskwie, Kijowie,
Odessie, Jurmale, Mińsku i Soczi. Od roku 1997 we wszystkich miastach
byłego ZSRR Wołodymyr Zełenski był uważany za gwiazdę kabaretu. Ołena
przez cały czas była u jego boku, ale tylko prawdziwi fani Kwartału 95
wiedzieli, jak się nazywa.
Zełenski przy porodzie
Ołena nie żyła wyłącznie pracą. Po ośmiu latach związku z Wołodymyrem w końcu wzięła z nim ślub. Pobrali się 6 września 2003 roku w Krzywym
Rogu. Młoda, dwudziestopięcioletnia Kijaszko w białej sukni z odkrytymi
ramionami, bukietem białych róż i krótkimi włosami, które miała po
studiach, nie wiedziała, jak radykalnie zmieni się jej życie, kiedy
zostanie Zełenską. Uśmiechnięta, z szampanem w ręku, na tle ozdobionego
kwiatami samochodu pozowała do zdjęć, na których widać ich przyjaciela
Ołeksandra Pikałowa z żoną, przyszłą matką chrzestną ich dzieci, Ołenę
Krawec oraz innych przyjaciół z Kwartału.
Zełenski brał ślub w skromnym szarym garniturze z przyczepionym do klapy
białym sztucznym kwiatkiem. Wołodymyr - żyjący pracą - w odróżnieniu od
Ołeny długo nie chciał mieć dzieci. Ślub, jak sam przyznaje, kojarzył mu
się właśnie z dziećmi.
- Ołena przez cały czas pytała mnie, kiedy weźmiemy ślub. Byłem
przekonany, że ślub wiąże się z dziećmi. Nie chciałem się spieszyć -
zdradzał mąż Ołeny ukraińskim mediom.
Najprawdopodobniej dlatego przez ponad siedem lat nie odważył się na
oświadczyny. Zrobił to, jak sam przyznał, pod wpływem chwili, gdy razem
z Ołeną oglądali film o miłości.
Dwa lata po ślubie na świat przyszła ich córka Oleksandra. Urodziła się
w rodzinnym mieście Zełenskich kilka miesięcy przed wybuchem
pomarańczowej rewolucji w Ukrainie - 14 lipca 2004 roku. Jej matką
chrzestną została aktorka Kwartału 95 i wieloletnia przyjaciółka rodziny
Ołena Krawec. Syn pary prezydenckiej - Kiryłło - urodził się osiem lat
później - 21 stycznia 2013 roku w Kijowie, gdzie właśnie trwała
największa w historii Ukrainy rewolucja godności. Lata, w których
przyszły na świat dzieci Zełenskich, przez dziwny zbieg okoliczności
były związane z rewolucją. W życiu Zełenskich też.
Gdy pojawił się Kiryłło, Ołena Zełenska nie zmieniła swoich życiowych
priorytetów. Doceniała intymność. Chciała wieść spokojne rodzinne życie
z dala od kamer. Ukrywała twarz syna w mediach społecznościowych.
Zełenski nie towarzyszył żonie przy narodzinach córki, ale był świadkiem
przyjścia na świat ich syna. Po tym przeżyciu odradzał mężczyznom, by
brali udział w porodach. Jak powiedział później dziennikarzom, było to
zbyt mocne doświadczenie, na które nie był przygotowany.
- Przyszedłem wesprzeć żonę. Nie zamierzałem uczestniczyć w porodzie. Na
chwilę wpadłem, żeby ucałować Ołenę. Ona już leżała na porodówce. Nie
wypadało wyjść... Musiałem więc udawać, że jestem odważny. Zostałem, a potem o mało nie zemdlałem. Na kilka sekund zamknąłem oczy i się
wyłączyłem. Poczułem, że lekarz mnie trąca, mówiąc, żebym usiadł. Potem
mi opowiadał, że byłem zielono-biały. Teraz wiem, że to kosmiczny moment
jedności z żoną. Głęboka rzecz. Inny poziom relacji. Ale brać udział w takich wydarzeniach mężczyznom jednak nie radzę - mówił Zełenski w wywiadzie dla ukraińskiej stacji 1+1.
Sasza (Oleksandra), starsze dziecko, pomagała rodzicom w wychowywaniu
Kiryłła. Opiekowała się młodszym bratem, kąpała go i ubierała. Zełenski
również miał szansę zostać lepszym, już bardziej doświadczonym rodzicem.
- Z wyglądu Kiryłło jest bardziej podobny do Ołeny. Ma jasne włosy i oczy. Ale mimika - wykapany ja! Szczęście też ma po mnie. Jest bardzo
szybki. Nie chodzi, tylko biega. Odbieramy na jednej fali. Mam wrażenie,
że rozmawiam z dziećmi w ich języku. Z Kiryłłem posługujemy się
dźwiękami natury i dzikich zwierząt. A jak leżę na kanapie, to jem gumki
do włosów z plastikowego talerza, czyli spaghetti bolognese w wykonaniu
naszej córki Saszy. Ileż przyjemności mi to daje! - mówił Wołodymyr
Zełenski w wywiadzie dla ukraińskiego wydania "Vivy".
Ołena dosyć szybko po porodzie wróciła do pracy. Dołączyła do grupy
scenarzystów "Optymista i pesymista", która pisała scenariusze dla
Kwartału 95. W jej skład poza Ołeną wchodzili też Ołeksandr Pikałow oraz
Walerij Żydkow. Nazwa jest nieprzypadkowa. Pikałow zawsze był uważany za
optymistę. Żydkow widział dookoła więcej ciemnych barw. Ołena była
głosem rozsądku, złotym środkiem i osobą, która równoważyła wizje dwóch
różnych autorów.
W 2009 roku Zełenska, Pikałow i Żydkow zaczęli pracować nad scenariuszem
komicznego musicalu Jak kozacy. Tę produkcję - wyemitowaną w sylwestrową noc w ukraińskiej telewizji - scenarzyści stworzyli na
podstawie powieści Mikołaja Gogola Noc przed Bożym Narodzeniem. Był to
świąteczny film o miłości, który rok później zdobył kilka ukraińskich
nagród w kategorii filmów fabularnych.
Pocałunek Zełenskiego z Breżniewą
W kinie błyskawicznie zakochała się również dorastająca córka
Zełenskich. W wieku dziesięciu lat, w filmie w reżyserii Rosjanina
Mariusa Weisberga 8 Best Dates (8 nowych randek) Sasza zagrała córkę
głównego bohatera (w tej roli jej ojciec - Wołodymyr Zełenski). Dwa lata
później Sasza wzięła udział w ukraińskim show robionym przez Kwartał 95 -
Rozbaw komika - gdzie w składzie jurorskim zasiadał jej ojciec.
Wygrała wtedy pięćdziesiąt tysięcy hrywien. Zełenscy przekazali te
pieniądze na cele charytatywne.
W tym samym czasie w sieci zawrzało. Ołena Zełenska codziennie trafiała
na coraz nowsze artykuły w rosyjskiej prasie o rzekomych zdradach
Zełenskiego w trakcie zdjęć do filmu 8 Best Dates. Reżyser tego filmu
wielokrotnie mówił rosyjskim dziennikarzom, że zmuszał Zełenskiego do
ekspresji i pokazywania emocji, bo był on jego zdaniem zbyt skrępowany.
W jednym z wywiadów nazwał Ołenę surową żoną, która powstrzymuje męża
przed graniem. - Wowa przez cały czas się zastanawiał, co pomyśli Lena
(Ołena - red.). Miał związane ręce. Tak, on pozwala żonie sobą rządzić -
mówił Weisberg w rozmowie z dziennikarzami rosyjskiej "Komsomolskiej
Prawdy".
Rosyjska prasa opisywała rzekome romanse Zełenskiego z piosenkarką Werą
Breżniewą, która również zagrała w tej produkcji. Spekulacje wybuchły po
tym, jak Zełenski w jednej ze scen musiał ją pocałować. Dziennikarze
pytali Ołenę, czy ma powody do zazdrości i jak sobie z tym radzi. Nie
był to łatwy dla niej czas. Film był kręcony zarówno w Ukrainie, jak i w Rosji, co wiązało się z licznymi wyjazdami Zełenskiego. Ołena natomiast
przez cały czas była z dziećmi w Kijowie.
Zełenski wszystko dementował. Natychmiast ucinał spekulacje na temat
swojej rodziny, unikając rozmów z ciekawskimi rosyjskimi portalami
szukającymi zdrad czy innych sensacji. Miał też kilka mniej fortunnych
wypowiedzi: "Breżniewa jest piękną kobietą, ale nie poprosiłbym jej o rękę". Podkreślał, że ma żonę, którą kocha. Tak zamknął temat w rozmowie
z ukraińską stacją 1+1: - Chwała Bogu, że moja żona jest zazdrosna. To
znaczy, że mnie kocha. Czasami pytam ją, dlaczego nie ma humoru. Ona
mówi, że miała sen, w którym chodziłem z inną kobietą. Ja jej mówię, że
to przecież tylko głupi sen, a ona mówi, że tak czy inaczej jest o mnie
zazdrosna.
Jak wspomina sam Zełenski, kiedyś żona przyszła do niego z prowokacyjnymi pytaniami. Najpierw zapytała, czy zamierza razem z nią
wychowywać dzieci. Potem zapytała, co myśli o służbowych romansach.
Zapytali go o to w programie "Світське життя" w stacji 1+1. Przyznał, że
był zdziwiony, ale nie zwlekał z odpowiedzią. Wyjaśnił, że to podstępne
pytanie żony, bo generalnie on nie ma nic przeciwko służbowym romansom.
Tylko że w jego prywatnym życiu jest to niemożliwe, gdyż on już ma
służbowy romans trwający przez całe życie z jedyną kobietą - Ołeną.
W tej grze Zełenskich w pytanie i odpowiedź nie da się nie wyczuć iskry
pomiędzy tymi dwojgiem mimo wielu lat pracy w jednym zespole i dwojga
urodzonych w międzyczasie dzieci. Zełenska - jako trzydziestoparoletnia
wówczas kobieta będąca od lat w związku z tym samym mężczyzną - miała
wystarczająco dużo czasu, żeby nauczyć się radzić sobie z zazdrością.
Przestała reagować na kolejne artykuły o rzekomych zdradach. Pogodziła
się z tym, że taka ciekawość jest skutkiem bycia w show-biznesie. Nie
nazywała męża komikiem, tylko showmanem. Nie przyciągała uwagi mediów.
Była tak ostrożna, że powstała wokół niej atmosfera pewnej
tajemniczości. Zełenski, pytany o to, jak im się udaje utrzymać dobre
małżeństwo przez tyle lat, nieraz mówił, że to efekt wspierania się i licznych kompromisów. - Czasem też dobrze jest za sobą się stęsknić.
Ołena jest jak żona dekabrysty, bo ja przez cały czas jestem poza domem.
Choć jest jeden sekret, który nam pomaga. Żadnych weekendów czy urlopów
nie spędzamy bez siebie - mówił Wołodymyr.