Przedmowa
* * *
Nie jest to historia państwa ani historia narodu, zgodnie z ujęciem,
jakie zazwyczaj przyjmują piszący o dziejach politycznych, ale historia
politycznej relacji: unii politycznej, która rosła i zmieniała się z upływem czasu, rozszerzając się terytorialnie, dzięki czemu poza
Polakami i Litwinami, którzy zawarli ją w 1386 roku, objęła również inne
narody. Historycy często piszą o budowaniu państwa lub narodu, ale
rzadko zajmują się procesami formowania unii, a jeśli już to robią, to
zazwyczaj czynią to z punktu widzenia jednego lub drugiego państwa albo
narodu współtworzącego daną unię. Na skutek ciągu zdarzeń, który
zazwyczaj błędnie nazywany jest "rozbiorami Polski", unia
polsko-litewska została w latach 1772-1795 wymazana z mapy i przez
większość czasu, jaki upłynął po roku 1795, ten złożony proces rozwoju
historycznego ziem współtworzących wcześniej Rzeczpospolitą był
przedstawiany w negatywnym świetle: postrzegano go jako niepowodzenie i przede wszystkim epizod historii Polski, w czasie którego Polacy objęli
kontrolą polityczną tereny, które później znalazły się w granicach
Litwy, Białorusi, Ukrainy i Łotwy, a częściowo również Estonii, Rosji
oraz (do 1945 roku) Niemiec. Takie podejście sprawiło, że wielu
niepolskich historyków przedstawiało unię polsko-litewską jako przejaw
polskiego imperializmu, który zahamował rozwój ich narodów. Ponadto w polskiej historiografii istnieje silna tradycja, sięgająca Michała
Bobrzyńskiego, a nawet jeszcze wcześniej, która przypisuje unii
polsko-litewskiej winę za późniejsze rozbiory. Ta unia nie była jednak
imperium. U swoich źródeł była klasycznym późnośredniowiecznym państwem
złożonym, w którym różne ziemie, zjednoczone pod panowaniem dynastii
jagiellońskiej, między rokiem 1386 i 1569 sformowały w drodze negocjacji
oraz porozumienia mocną unię polityczną, i to mimo pewnych
spektakularnych nieporozumień co do jej charakteru i kształtu. Jej
zniknięcie w 1795 roku - właśnie wtedy, gdy rewolucjoniści we Francji
proklamowali doktrynę jednej i niepodzielnej suwerenności narodu -
oznaczało, że historia Europy Środkowo-Wschodniej była pisana zazwyczaj
z punktu widzenia mocarstw zaborczych oraz ich następców - przede
wszystkim Rosji i Niemiec - lub przez historyków wywodzących się z poszczególnych państw narodowych, które wywalczyły niepodległość dopiero
po 1918 lub 1990 roku. Te negatywne w przeważającym stopniu oceny unii
polsko-litewskiej nie są jednak w stanie dostarczyć odpowiedzi na
pytania, dlaczego doszła ona do skutku i dlaczego tak długo trwała.
Niniejsza książka stara się odpowiedzieć na pierwsze z nich.
Od czasu, gdy Robert Evans w imieniu wydawnictwa Oxford University Press
zaproponował mi napisanie historii Rzeczpospolitej Obojga Narodów w okresie od 1569 do 1795 roku, upłynęło już niestety więcej lat, niż
miałbym ochotę przyznać. Początkowo sądziłem, że dzieje powstania tej
unii między rokiem 1386 i 1569 będą jedynie krótkim wprowadzeniem do
tematu. Wkrótce jednak zdałem sobie sprawę z tego, że nie da się pojąć
dynamiki politycznej tak złożonego tworu, jakim była unia
polsko-litewska, bez zrozumienia tego, w jaki sposób ona powstała. Nie
ma w języku angielskim żadnego dogłębnego studium poświęconego zawarciu
tej unii; w ogóle bardzo mało napisano na jej temat po angielsku,
ponieważ anglosaski świat naukowy o wiele za długo zadowalał się
wersjami historii Europy Wschodniej pisanymi głównie przez specjalistów
od dziejów Rosji i Niemiec.
Pamiętając o tym i mając świadomość, iż od wydania w 1919 roku
klasycznego dwutomowego dzieła Oskara Haleckiego Dzieje Unii
Jagiellońskiej powstanie unii polsko-litewskiej nie doczekało się
żadnej nowej wszechstronnej oceny, zasugerowałem Oxford University
Press, że mógłbym napisać dwutomowe studium dziejów owej unii od jej
zawarcia w 1386 roku aż do jej rozwiązania - wbrew woli jej mieszkańców
- w roku 1795. W rezultacie powstała ta oto książka. Obejmuje ona
historię unii polsko-litewskiej od jej początków u schyłku XIV wieku aż
do jej ostatecznego skonsumowania w Lublinie w roku 1569. Halecki pisał
swoje wielkie dzieło, gdy mocarstwa zaborcze rozpadały się w zawierusze
pierwszej wojny światowej, a kiedy je opublikował, Polacy i Litwini
rozpoczęli wojnę o Wilno - byłą stolicę Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Chociaż Halecki sympatyzuje z Litwinami i Rusinami oraz często wyraża
krytyczne opinie na temat polskiej polityki wobec nich, pisze jednak z polskiej perspektywy. Niniejsza książka to próba opowiedzenia dziejów
powstania tej unii wystrzegająca się jakiejkolwiek perspektywy narodowej
i wynika z niej, że inne narodowości zamieszkujące państwo
polsko-litewskie odegrały równie wielką rolę w ukształtowaniu się owej
unii, jak Polacy. Opowiada zatem tę historię z wielu punktów widzenia,
aby w ten sposób wyjaśnić sekret powodzenia tego związku, który mimo
swego niesławnego końca pozostaje jedną z najdłużej trwających unii
politycznych w dziejach Europy, jego dziedzictwo kulturalne zaś jest
widoczne po dziś dzień. To pierwsza część dwutomowego studium, które
próbuje przyjrzeć się samej unii, nie osądzając jej przy tym za to, że
nie była tym, czym nie próbowała być. Przede wszystkim jednak książka ta
chce sprawić, aby po wielu latach, w czasie których poza samą Europą
Wschodnią ów temat pozostawał zaniedbany w historiografii, dzieje
największego państwa późnośredniowiecznej i wczesnonowożytnej Europy
odzyskały należne im miejsce w ogólnej historii Starego Kontynentu.
Ten pierwszy tom nie jest i nie może być histoire totale ogromnego
obszaru geograficznego, jaki zajmowało państwo polsko-litewskie. Jest on
pomyślany jako historia polityczna, która opowiada o powstaniu owej
unii. W związku z tym to w przeważającej mierze histoire
événementielle dotykająca tylko tych czynników ekonomicznych,
społecznych i kulturalnych, które miały bezpośredni związek z kształtowaniem się unii, takich jak polityczna rola religii oraz rozwój
gospodarki wiejskiej mający kluczowe znaczenie dla szlachty, która
stanowiła - z niewielkimi wyjątkami - ciało obywatelskie unii.
Pełniejsze, tematyczne omówienie tak ważnych zagadnień, jak religia,
renesans i wpływy humanizmu czy unikalny świat miast tej unii, nastąpi w tomie drugim.
Książkę tę dedykuję pamięci czterech wielkich badaczy dziejów unii
polsko-litewskiej: Polaka, Litwina, Ukraińca i Rosjanina. Każdy z nich
miał do niej inny stosunek, a jeden - Mychajło Hruszewski - darzył
niechęcią zarówno ją, jak i wszystko, co oznaczała. Wszyscy oni zaznali
traumatycznych doświadczeń XX wieku w Europie Wschodniej oraz cierpieli
z powodu swego nieustraszonego i bezkompromisowego podejścia do pracy
badawczej. Dwaj z nich - Oskar Halecki i Adolfas Šapoka - zakończyli
życie na wygnaniu, odcięci od źródeł, z których czerpali i na których
opierali swe badania, dwaj kolejni - Matwiej Lubawski i Mychajło
Hruszewski - zmarli w radzieckich więzieniach, podczas gdy ich dzieła
były pomniejszane lub tępione przez komunistyczny reżim. Żaden nie
porzucił jednak nigdy swej historycznej uczciwości: niniejsze dzieło
zawdzięcza wiele każdemu z nich. Za wszelkie jego braki pełną
odpowiedzialność ponosi autor, który ma szczęście żyć w epoce, gdy
trudności, z którymi oni się zmagali, w większości przeminęły, a mieszkańcy państw zajmujących obszar dawnej unii polsko-litewskiej w większości - chociaż jeszcze nie wszyscy - mogą swobodnie badać swoją
historię. Mam nadzieję, że zaakceptują to spojrzenie obserwatora z zewnątrz w duchu, w jakim je przedstawiłem.
Robert Frost
Warszawa, styczeń 2014
Podziękowania
* * *
Zawdzięczam dużo ludziom, którzy pomogli mi przy pisaniu tej książki,
oraz instytucjom zapewniającym mi wsparcie. Największy dług wdzięczności
mam wobec British Academy i Wolfson Foundation, które w 2009 roku
powierzyły mi na trzy lata funkcję profesora badawczego; bez tego
cennego czasu, jaki mi w ten sposób zapewniły, nie mógłbym ani obmyślić
tej książki, ani jej ukończyć. Wiele zawdzięczam wszystkim w wydawnictwie Oxford University Press, które okazało wielką wiarę w ten
projekt: profesorowi Robertowi Evansowi, który zaproponował mi podjęcie
się tego zadania, a potem hojnie udzielał mi wsparcia oraz rad i przeczytał tekst, czyniąc wiele bezcennych sugestii, dzięki czemu ta
książka wiele zyskała; Christopherowi Wheelerowi, Stephanie Ireland i Cathryn Steele, którzy cierpliwie czekali, aż spłodzę moje dzieło, i byli niezmiernie wyrozumiali oraz pomocni, kiedy spytałem, czy zgodzą
się, aby miało ono dwukrotnie większą objętość, niż się spodziewali;
oraz Emily Brand, która okazała się nadzwyczaj pomocną i konstruktywną
redaktorką. Chciałbym również podziękować mojej adiustatorce Mirandzie
Bethell oraz mojej korektorce Eli Kotkowskiej, której bystre oko
uchroniło mnie przed wieloma niezręcznościami. Mam też spory dług
wdzięczności u moich pracodawców, zaciągnięty w czasie długiego
dojrzewania tego dzieła: londyńskiego King's College oraz uniwersytetu w Aberdeen, które zapewniły mi urlop naukowy i fundusze. Chciałbym
podziękować Archiwum i Bibliotece Krakowskiej Kapituły Katedralnej,
Archiwum Głównemu Akt Dawnych w Warszawie, Zamkowi Królewskiemu w Warszawie, Muzeum Historii Polski w Warszawie, Zamkowi Królewskiemu na
Wawelu w Krakowie oraz Muzeum Lubelskiemu w Lublinie za zgodę na
opublikowanie ilustracji oraz materiałów z ich zbiorów.
Wiele osób inspirowało mnie oraz udzielało pomocy, wsparcia i rad.
Geoffrey Parker pierwszy wprowadził mnie trzy dekady temu w St Andrews w problematykę państw złożonych, podczas gdy Norman Davies służył mi za
przewodnika, gdy stawiałem swoje pierwsze kroki w historii Polski; dużo
się nauczyłem od nich obu. Hamish Scott na przestrzeni tych lat okazał
się nieocenionym źródłem mądrości; jego umiejętność taktownego ratowania
autora przed konsekwencjami jego własnej głupoty jest niezrównana.
Szczególnie wdzięczny jestem Igorowi Kąkolewskiemu, który ogromnie mi
pomógł w sprawie ilustracji, jak również historykom i bibliotekarzom z Uniwersytetu imienia Mikołaja Kopernika w Toruniu, którzy wspierali mnie
i pomagali mi od mojej pierwszej wizyty w 1992 roku, a zwłaszcza
Krzysztofowi Mikulskiemu, Jarosławowi Porazińskiemu, Januszowi Małłkowi,
Romanowi Czai, Tomaszowi Kempie, Adamowi Szwedzie, zmarłemu Jackowi
Staszewskiemu, zmarłemu Stefanowi Czai oraz Urszuli Zahorskiej. Chester
Dunning przeczytał pierwszą wersję tekstu z typową dla siebie dbałością
i życzliwością, czyniąc przy tym liczne celne sugestie. Wiele
zawdzięczam Andriejowi Januszkiewiczowi, który zaprosił mnie do Mińska i zabrał do Krewa, gdzie to wszystko się zaczęło, oraz Olence Pewny, która
była wspaniałą przewodniczką po świątyniach Kijowa i Czernihowa,
przeczytała części maszynopisu, a jej sceptyczny stosunek do wartości
jakichkolwiek unii był zawsze otrzeźwiający. Marek Ferenc był tak miły,
że przysłał mi swoją wspaniałą biografię Mikołaja Radziwiłła "Rudego"
długo po tym, jak zniknęła ona z księgarń. Ogromnie skorzystałem z praktycznej pomocy oraz dyskusji z wieloma innymi badaczami, wśród
których byli między innymi Hans-Jürgen Bömelburg, Michael Brown, Paul
Bushkovitch, Jola Choińska-Mika, Jim Collins, Jarosław Fedoruk, David
Frick, Natalia Jakowenko, Andrzej Kamiński, J?rat? Kiaupien?, Colin
Kidd, Val Kivelson, Paul Knoll, Krzysztof Link-Lenczowski, Henryk
Litwin, Henryk Lulewicz, Allan Macinnes, Karol Mazur, Michael Müller,
Natalia Nowakowska, Micheál Ó Siochrú, Rimvydas Petrauskas, Serhii
Plokhy, Andrzej Rachuba, Martyn Rady, John Robertson, Stephen Rowell,
Hienadź Sahanowicz, Mindaugas Šapoka, Alex Storożyński, Frank Sysyn,
Art?ras Vasiliauskas, Michelle Viise, Thomas Wünsch i Andrzej
Zakrzewski. Największy osobisty dług, jak zawsze, zaciągnąłem jednak u mojej żony Karin Friedrich, która uświadomiła mi znaczenie Prus
Królewskich i wielu innych rzeczy. Ta książka nie mogłaby powstać bez
niej. Całkowita obojętność naszych dzieci, Tommy'ego i Anny, wobec tego
projektu pomagała mi zachować odpowiednią perspektywę.
Przedmowa do wydania polskiego
* * *
Pisanie historii czyjegoś kraju jest zawsze zniechęcającym zadaniem dla
cudzoziemca, zwłaszcza jeśli z owym krajem nie ma żadnych powiązań.
Zadanie to staje się jeszcze bardziej zniechęcające, jeśli chce się
opisać dzieje więcej niż jednego kraju, szczególnie gdy kraje te nie
zawsze pozostawały w najlepszych stosunkach i mają zupełnie odmienne
wizje swojej wspólnej historii. Czasami historyk może się poczuć jak
człowiek, który na przyjęciu miesza się do kłótni dwóch innych gości
tylko po to, aby od obu usłyszeć, że powinien pilnować własnego nosa.
Ta książka została napisana przez kogoś, kto nie zamierzał pilnować
własnego nosa - częściowo w nadziei, że pewien dystans do opisywanej
materii pozwoli uzyskać nową perspektywę, ale głównie dlatego, iż
opowieść przedstawiona na jej kartach jest po prostu tak interesująca, a do tego prawie zupełnie nieznana poza obszarem państw sukcesyjnych unii
polsko-litewskiej. A zatem na jednym poziomie książka ta powstała dla
czytelnika niepolskiego, aby wyjaśnić mu, dlaczego proces formowania się
unii polsko-litewskiej był też istotny, a przy okazji zastanowić się,
jakie płyną z niego wnioski na temat dziejów Europy w bardziej ogólnym
sensie. Wiele opowiedzianych tutaj historii będzie znanych polskim
czytelnikom, ale warto raz jeszcze przedstawić je gronu odbiorców, które
ich nie zna. Jak zauważył bowiem kiedyś pewien słynny satyryk, nie ma
dobrych ani złych dowcipów - dobre dowcipy to wyłącznie te, których
publiczność jeszcze nie słyszała. Ta książka nie jest jednak
przeznaczona wyłącznie dla niepolskiego czytelnika. Została napisana
częściowo dlatego, że im więcej jej autor czytał o powstawaniu unii
polsko-litewskiej, tym bardziej było dla niego niejasne, dlaczego i w jaki sposób została ona zawarta, a częściowo dlatego, że czuł, iż
kwestii tej trzeba się ponownie przyjrzeć w świetle licznych nowych
badań, jakie przeprowadzono od czasu ukazania się ostatniej znaczącej
syntezy na ten temat, a mianowicie klasycznego dzieła Oskara Haleckiego,
opublikowanego pod koniec Wielkiej Wojny, gdy na ocenie unii
polsko-litewskiej mocno ciążyły względy bieżącej polityki.
Największą przeszkodą, przed którą staje każdy historyk piszący o unii
polsko-litewskiej, jest to, że patrzy się na nią z perspektywy
późniejszych wydarzeń. Sposób, w jaki skończyła się ta unia, sugerował
kolejnym pokoleniom historyków, że była ona nieudanym przedsięwzięciem,
i przekonanie to rzutowało na ich nastawienie do niej. Dlatego pokusa
wykorzystania tej przewagi, jaką daje wiedza o tym, co nastąpiło potem,
i opisywania dziejów unii polsko-litewskiej w ujęciu teleologicznym
okazywała się niemal nie do odparcia. Rozumowanie w myśl zasady post
hoc, ergo propter hoc nigdy jednak nie było przekonujące, jak zostało
to subtelnie wykazane w jednej z najzabawniejszych książek poświęconych
historii Anglii, nad którą - podobnie jak nad dziejami unii
jagiellońskiej pióra Haleckiego - wisiał cień Wielkiej Wojny. 1066 and
All That. A Memorable History of England, Comprising All the Parts You
Can Remember Including One Hundred Good Things, Five Bad Kings and Two
Genuine Dates (Rok 1066 i cała reszta. Pamiętna historia Anglii,
zawierająca wszystko to, co możesz zapamiętać, w tym setkę Dobrych
Rzeczy, pięciu Złych Królów i dwie Autentyczne Daty) nie została
napisana przez zawodowego historyka, ale przez dwóch nauczycieli
historii - a mianowicie Waltera C. Sellara i Roberta J. Yeatmana. Od
ukazania się w 1930 roku ta bardzo zabawna książka nie znika z półek
księgarskich, chociaż zapewne tylko Anglik jest w stanie pojąć wszystkie
zawarte w niej żarty. Rozpoczyna się ona od "Obowiązkowej przedmowy", w której możemy przeczytać, że: "Historia to nie to, co myślałeś, ale to,
co z niej pamiętasz. Cała reszta historii unieważnia samą siebie".
Dalej autorzy delikatnie naśmiewają się z tego, co w latach 20. XX wieku
Anglicy pamiętali ze swojej historii, opierając się na niezrozumieniach,
błędnych mniemaniach i na wpół przetrawionych faktach, które Sellar i Yeatman znali z wypracowań swoich uczniów i których mieli okazję słuchać
w odwiedzanych przez siebie barach oraz klubach. [Książka Sellara i Yeatmana stanowi z grubsza odpowiednik znanego w Polsce "humoru z zeszytów szkolnych" - przyp. tłum.].
Rok 1066 i cała reszta zawiera jednak również pewne poważne
przesłanie. Narody pamiętają ze swojej historii tylko to, co chcą
pamiętać, a to, o czym zapominają, czasami nie powinno wcale pójść w zapomnienie. Sellar i Yeatman kpią z tego, co Anglicy postanowili
zapamiętać z własnej historii w jej kluczowym momencie. Naśmiewają się z tego, co sir Herbert Butterfield ochrzcił wigowską wersją dziejów, czyli
z teleologicznej, liberalnej wizji postępu, której najsłynniejszym
propagatorem był Thomas Babington Macaulay. Rok 1066 i cała reszta
przedstawia zatem przyjemną historyjkę, zgodnie z którą całość dziejów
ma stanowić proces prowadzący nieuchronnie do triumfu
anglo-amerykańskiej kultury politycznej i anglo-amerykańskich wartości.
Ta opowieść zaczyna się słowami "W dawnych czasach, gdy Rzymianie byli
"Szczytowym Narodem" dzięki swojemu klasycznemu wykształceniu itd.",
następnie mówi o tym, jak Anglicy stali się "Szczytowym Narodem" w XVIII
wieku, i kończy w roku 1919 traktatem wersalskim, który "postanowił, że
powinno być znacznie więcej krajów. To była Zła Rzecz, bo przez to jest
więcej do nauki z geografii". Ostatni rozdział książki Sellara i Yeatmana jest krótki, ponieważ składa się z jednego tylko dowcipu:
"Szczytowym Narodem została więc Ameryka i Historia doszła do końca".
Historia oczywiście nie całkiem doszła do końca, ale jak dobrze o tym
wiedzieli Sellar i Yeatman, nie jest ona żadnym procesem teleologicznym,
w którym postacie i wydarzenia można oceniać jako "Dobre Rzeczy" lub
"Złe Rzeczy", stosownie do tego, czy przyśpieszają lub wstrzymują proces
postrzegany przez jakiegoś historyka jako "Dobrą Rzecz", i to bez
względu na to, czy procesem tym będzie ukochana przez XIX-wiecznych
historyków amerykańskich doktryna "objawionego przeznaczenia" Stanów
Zjednoczonych, czy triumf socjalizmu zapowiadany przez Karola Marksa,
czy rzekomo decydujące zwycięstwo zachodniej demokracji obwieszczone
przez Francisa Fukuyamę w jego Końcu historii. Ta pokusa
teleologicznego podejścia jest szczególnie silna w odniesieniu do
historii Polski, ale ponieważ dzieje unii polsko-litewskiej rzeczywiście
"doszły do końca" w 1795 roku, w tym przypadku problemem nie jest
optymistyczna teleologia wigowskiej wizji dziejów czy doktryny
"objawionego przeznaczenia", lecz teleologia negatywna, która ocenia
wszystkie czyny osób zawierających unię polsko-litewską z perspektywy
czasu i wiedzy o tym, jak ta historia się skończyła.
Takie podejście wiąże się jednak z ryzykiem wygłaszania anachronicznych
opinii na temat motywacji i działań ludzi z przeszłości oraz obwiniania
ich o to, że czegoś nie przewidzieli, chociaż nie mogli. Książka ta jest
próbą zrozumienia owych motywacji i działań w kontekście ich
uwarunkowań, aby wyjaśnić, dlaczego unia owa została zawarta, i to w takiej a nie innej formie, a kończy się unią lubelską, która utrwaliła
związek Polski i Litwy w kształcie mającym przetrwać - z drobnymi
poprawkami - aż do rozbiorów. Zgłębia ona proces tworzenia unii
polsko-litewskiej z punktu widzenia wszystkich ludów, które w nim
uczestniczyły, i przekonuje, że wszystkie te ludy miały duży wkład w jej
ostateczną formę. Wreszcie książka ta stanowi element szerszej próby
zasugerowania, iż historycy generalnie nie poświęcali dostatecznie dużo
uwagi zagadnieniu unii politycznych w ogólności, uznając raczej, że
centralnym zagadnieniem politycznych dziejów nowożytnych było budowanie
państwa narodowego.
Ten przekład opiera się na anglojęzycznym wydaniu w miękkiej oprawie,
które ukazało się w 2018 roku i zawierało drobne korekty oraz poprawki.
Autor chciałby podziękować wydawnictwu Rebis za możliwość przedstawienia
swoich argumentów polskiemu czytelnikowi, a w szczególności wyrazić
swoją wdzięczność Tomaszowi Fiedorkowi za jego imponującą staranność i przykładanie wagi do szczegółów przy tłumaczeniu tak złożonego dzieła.
Robert Frost
Aberdeen, czerwiec 2018
Spis skrótów
* * *
AA
Akta Aleksandra króla polskiego, wielkiego księcia litewskiego itd. (1501-1506), red. Fryderyk Papée, Kraków 1927
AF
"Altpreussische Forschungen"
AHR
"American Historical Review"
Annales
Jan Długosz,
Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae
APH
"Acta Poloniae Historica"
ASP
Acten der Ständetage Preussens unter der Herrschaft des Deutschen Ordens
ASPK
Akta Stanów Prus Królewskich
AT
Acta Tomiciana
AU
Akta Unji Polski z Litwą 1385-1791, red. Stanisław Kutrzeba, Władysław Semkowicz, Kraków 1932
AUNC
"Acta Universitatis Nicolai Copernici"
AW
"Ateneum Wileńskie"
AZR
Акты относящіеся къ исторіи Западной Россіи
BCzart.
Biblioteka Książąt Czartoryskich w Krakowie
BHA
"Беларускі Гістарычны Агляд"
BPGdańsk
Biblioteka Gdańska Polskiej Akademii Nauk
BZH
"Białoruskie Zeszyty Historyczne"
CDMP
Codex diplomaticus Majoris Poloniae
CDP
Codex diplomaticus Poloniae
CDPr
Codex diplomaticus Prussicus
CESXV
Codex epistolaris saeculi decimi quinti
CEV
Codex epistolaris Vitoldi magni ducis Lithuaniae 1376-1430, red. Antoni Prochaska, Kraków 1882
CIP
Corpus iuris polonici, Sectionis primae: Privilegia statuta constitutiones edicta decreta mandata regnum Poloniae spectantia comprehendentis, vol. III:
Annos 1506-1522 continens, red. Oswald Balzer, Kraków 1906
CPH
"Czasopismo Prawno-Historyczne"
Dniewnik
Дневник Люблинского сейма 1569 года: Соеднинение Великаго Княжества Литовского с Королеством Польским, изд. М. Коялович, Petersburg 1869
dod.
dodatek
EcHR
"Economic History Review"
HUS
"Harvard Ukrainian Studies"
JGO
"Jahrbücher für Geschichte Osteuropas"
JMH
"Journal of Modern History"
Jus Polonicum
Jus Polonicum, codicibus veteribus manuscriptis et editionibus quibusque collatis, red. Jan Wincenty Bandtkie, Warszawa 1831
KA
1385 m. rugpj?čio Kr?vos Aktas, red. J?rat? Kiaupien?, Vilnius 2002
KH
"Kwartalnik Historyczny"
KHKM
"Kwartalnik Historyczny Kultury Materialnej"
LHS
"Lithuanian Historical Studies"
LIM
"Lietuvos Istorijos Metraštis"
LIS
"Lietuvos Istorijos Studijos"
Liublino unija
Liublino unija: id?ja ir jos tęstinumas, red. Liudas Glemža, Ramun? Šmigelskyte-Stukien?, Vilnius 2011
LSP
"Lituano-Slavica Posnaniensia: Studia Historica"
LTSRMAD
"Lietuvos TSR Moksl? Akademijos darbai"
MPH
Monumenta Poloniae Historica
NP
"Nasza Przeszłość"
ORP
"Odrodzenie i Reformacja w Polsce"
OSP
"Oxford Slavonic Papers"
PER
"Parliaments, Estates and Representation"
PH
"Przegląd Historyczny"
P&P
"Past & Present"
PSB
Polski Słownik Biograficzny, t. 1-49 (1935-)
PSRL
Полное Собрание Русских Летописей
PW
"Przegląd Wschodni"
PZ
"Przegląd Zachodni"
RAU
"Roczniki Akademii Umiejętności"
RAUWHF
"Rozprawy Akademii Umiejętności: Wydział Historyczno-Filozoficzny"
RDSG
"Roczniki Dziejów Społecznych i Gospodarczych"
RG
"Rocznik Gdański"
RH
"Roczniki Historyczne"
RIB
"Русская Историческая Библиотека"
Roczniki
Jan Długosz,
Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego
RSAU
"Rozprawy i Sprawozdania z posiedzeń Wydziału Historyczno-Filozoficznego Akademii Umiejętności"
SEER
"The Slavonic and East European Review"
SH
"Studia Historyczne"
Skarbiec
Skarbiec diplomatów papiezkich, cesarskich, królewskich, książęcych, uchwał narodowych, postanowień różnych władz i urzędów posługujących do krytycznego wyjaśnienia dziejów Litwy, Rusi Litewskiej i ościennych im krajów, t. I-II, red. Ignacy Daniłowicz, Wilno 1860-1862
SMHW
"Studia i Materiały do Historii Wojskowości"
SPŚ
Społeczeństwo Polski średniowiecznej
SR
"Slavic Review"
SRP
Scriptores Rerum Polonicarum
SRPr
Scriptores Rerum Prussicarum
SŹ
"Studia Źródłoznawcze"
TK
"Teki Krakowskie"
UAM
Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu
UIŻ
"Український Iсторичний Журнал"
UPK
Urzędnicy Prus Królewskich
UWXL
Urzędnicy centralni i dostojnicy Wielkiego Księstwa Litewskiego
VC
Volumina Constitutionum
VL
Volumina Legum
ZH
"Zapiski Historyczne"
ZNUJPH
"Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego: Prace Historyczne"
ZO
"Zeitschrift für Ostforschung"
ZOF
"Zeitschrift für Ostmitteleuropa-Forschung"
ZPL
Zbiór praw litewskich, red. A.T. Działyński, Poznań 1841
ŹDU
Źródłopisma do dziejów unii Korony Polskiej i W. X. Litewskiego, red. A.T. Działyński, Poznań 1861
Uwagi na temat pieniądza
* * *
Aż do 1569 roku Polska i Litwa miały różną walutę, podobnie jak Mazowsze
do 1529 roku i ziemie pruskie aż do ustanowienia ich unii monetarnej z Polską między rokiem 1526 i 1530. Polscy monarchowie bili również
odrębne monety na Rusi Czerwonej w XIV i XV wieku.
Wielki wpływ na polski system monetarny w XIV wieku wywarły reformy
przeprowadzone w 1300 roku przez Wacława II czeskiego, króla Polski w latach 1300-1305, oraz wprowadzenie złotych monet w Czechach w 1325
roku. W obiegu w Polsce był srebrny grosz praski - którego nazwa
pochodzi od łacińskiego denarius grossus, czyli "gruby grosz" - a także złoty floren czeski z tego okresu, po kursie około dwunastu groszy
za florena. Reforma monetarna Władysława Łokietka z 1315 roku wzorowała
się w dużej mierze na przykładzie czeskim. Od 1315 roku z jednej grzywny
srebra, wynoszącej około dwustu gramów, bito czterdzieści osiem groszy;
jednostka ta była też warta 576 denarów. W 1315 roku jeden grosz
zawierał 3,6 grama srebra, co stanowiło równowartość grosza praskiego. W latach 1384-1386 za grosz płacono już szesnaście denarów, których z jednej grzywny wybijano 768.
Zawartość srebra w groszu stopniowo spadała między rokiem 1300 i 1530,
polski grosz zaś znacząco stracił na wartości w porównaniu ze swym
czeskim odpowiednikiem: o ile w latach 1300-1310 oba zawierały 3,6 grama
srebra, to w latach 1400-1410 polski grosz zawierał 1,38 grama srebra w porównaniu z 1,75 grama w groszu praskim, a w roku 1530 było to już
odpowiednio 0,77 grama i 1,18 grama. Grzywna pozostała jednostką
rozliczeniową.
Łokietek i jego syn Kazimierz III Wielki (1333-1370) bili złote dukaty,
przypuszczalnie przede wszystkim dla celów reprezentacyjnych, lecz
głównymi złotymi monetami będącymi w obiegu w Polsce długo jeszcze
pozostawały dukaty czeskie i węgierskie. Za czasów Jana I Olbrachta
(1492-1501) problemy wywołane wahaniami kursów srebra i złota
doprowadziły do niezdecydowanej reformy monetarnej, której podstawowym
osiągnięciem było wprowadzenie nowej złotej monety, a mianowicie równego
dukatowi polskiego złotego (florenus polonicus lub aureus
polonicus), którego wartość ustalono na 30 groszy, chociaż w 1505 roku
podniesiono ją do 32 groszy. Reforma monetarna Zygmunta I Starego z 1528
roku położyła fundamenty pod system dwumetalowy, który obowiązywał przez
resztę okresu wczesnonowożytnego. Ustanowiła ona nowego dukata, inaczej
czerwonego złotego. Od tej pory to złoty stał się jednostką
rozliczeniową; w 1528 roku jeden dukat, czyli czerwony złoty, był wart
1? złotego. W 1558 roku Zygmunt August zwiększył wagę grzywny ze 198 do
202 gramów. Między rokiem 1547 i 1571 czerwony złoty był wart 54 grosze
polskie.
W XV wieku Litwa przyjęła od zakonu krzyżackiego grzywnę chełmińską,
która ważyła 191,29 grama. W 1500 roku 100 groszy litewskich było
wartych odrobinę więcej niż 136 groszy polskich; po reformach Zygmunta
Starego ten kurs zmienił się na 100 do 125. Przy obliczeniach
monetarnych na Litwie i Rusi często posługiwano się kopą, czyli
jednostką miary oznaczającą sześćdziesiąt sztuk. I tak 100 kop groszy
było warte 6000 groszy litewskich.