Od autora
Od autora
Niełatwo było napisać tę książkę, ponieważ
jest ona w jakiejś mierze opowieścią o śmierci wielu niewinnych
mężczyzn, kobiet i dzieci. Wybrałem jednostkę Dirlewangera jako temat z dwóch powodów - po pierwsze niewiele dotąd napisano o tej niezwykłej
formacji, po drugie odnalazłem unikatowe zapisy na temat toczonych przez
nią bitew, co umożliwiło ostatecznie stworzenie tej pracy.
Pisanie o fragmencie historii, o którym tak mało wcześniej wiedziano,
było dla mnie jak rozwiązywanie zagadki detektywistycznej. Ogólnie
wiadomo, że coś się wydarzyło, ale zakres przedsięwzięcia i osób z nim
związanych były owiane tajemnicą od samego początku. Jeśli uda mi się
rzucić światło na ten szczególny temat, to może ułatwi to historykom
rozwikłanie innych tajemniczych zdarzeń z okresu drugiej wojny
światowej.
Nie byłoby to możliwe, gdybym nie natknął się na raporty operacyjne
jednostki Dirlewangera przechowywane w Archiwum Narodowym w Waszyngtonie. Po drugiej wojnie światowej historycy wojskowości
gromadzili dosłownie tony zdobytych w Niemczech zapisów, dotyczących
militarnego albo politycznego życia w Trzeciej Rzeszy. Kilka lat później
Stany Zjednoczone zwróciły te dokumenty Republice Federalnej Niemiec -
obecnie przechowywane są w kilku miejscach na terenie Niemiec, m.in. we
Freiburgu i Koblencji. Najpierw jednak Archiwum Narodowe zrobiło
mikrofilmy ze wszystkich dokumentów, które znajdują się obecnie w Waszyngtonie. Co ważniejsze, archiwiści sporządzili też obszerne
informatory na temat tych zasobów, opisując bardzo dokładnie zawartość
każdej rolki. Pracując nad innym projektem przypadkiem natknąłem się na
wzmiankę o Dirlewangerze i jego jednostce. Analiza kilku kopii
dokumentów przekonała mnie do podjęcia pracy nad tą książką.
Praca nad nią była trudna również ze względów osobistych. Wcześniej
zajmowałem się wieloma aspektami działań wojsk niemieckich w okresie
drugiej wojny światowej - chociaż możemy mieć pretensje do polityków za
wtrącanie się w sprawy armii, było to istotne dla upamiętnienia czynów
wojskowych i dowodzenia w ogniu walki. Podczas badania tych kwestii
miałem okazję zetknąć się z kilkoma wybitnymi weteranami - paru z nich
stało się moimi bliskimi przyjaciółmi, a także mojej żony. Po ludzku
prezentowali najlepsze cnoty rycerskie w bitwie i walczyli w jednostkach, które zachowywały się honorowo, a potem pomagali
przebudować Niemcy w bardziej pokojowym duchu. Nigdy nie byli uwikłani w to, o czym przeczytacie w tym opracowaniu. Mam nadzieję, że zrozumiecie,
dlaczego podjąłem się tego wysiłku. Książkę poświęcam tysiącom
niewinnych ofiar, które zginęły w trakcie opisywanych zdarzeń, a także
żołnierzom wszystkich walczących stron, którzy zachowywali się godnie
jak na standardy wojny.
***
Podziękowania
Sam nie wykonałbym tej pracy. Najpierw muszę się cofnąć o ponad
pięćdziesiąt pięć lat i wyrazić uznanie dla wielu osób, których nigdy
nie spotkałem - setek anonimowych pracowników archiwów, stenografów,
maszynistek, buchalterów, radiooperatorów, telegrafistów, personelu
biurowego średniego szczebla, biuralistów, aplikantów, kurierów i historyków wojskowości zajmujących się działaniami Waffen-SS. Mogli
przecież nie napisać i nie przekazać niezliczonych raportów ważnych dla
potomności, ale dzięki ich godnej podziwu niemieckiej staranności i sprawności w robocie papierkowej pozostawili tu swój ślad. Był to
wprawdzie niewielki ślad, ale zawsze ślad.
Przechodząc do teraźniejszości, pragnąłbym podziękować Marianne K.
Driscoll, która spędziła pełne trudu godziny, tłumacząc obszerne
niemieckie akta osobowe. Swobodnie czytam i rozumiem raporty operacyjne
i podsumowania po niemiecku, ale kiedy potrzebowałem pełnego tłumaczenia
słowo po słowie listów, raportów czy rekomendacji do odznaczeń,
zwracałem się do niej o pomoc. Zawsze zjawiała się, choćby nie wiem jak
była zapracowana.
Jim Kelling, Niels Cordes, Bang Tran oraz pracownicy II Archiwum
Narodowego przychodzili z uśmiechem i chętni do pomocy, przewidując moje
wizyty w sobotę rano. Niezmiennie zapewniali mi na czas pomoc w poszukiwaniu potrzebnych mi rolek mikrofilmów, jak również uczyli
obsługiwać różnego rodzaju kopiarki i przeglądarki. Kiedy pisarz zmaga
się z natłokiem myśli, to ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje, jest
martwienie się o zapasy papieru, napełnianie tonerów albo zastanawianie
się, jak powinna działać jakaś przeglądarka. Ale oni robili dużo więcej.
Niels przeglądał setki rolek mikrofilmów i miał niemal fotograficzną
pamięć - wiele razy potrafił przypomnieć sobie dokumenty, które widział
kiedyś tylko raz.
Theresa Amiel Pollin, Aaron Kornblum, Ron Krupiers i pracownicy naukowi
z United States Holocaust Memorial Museum udostępnili mi swoje ogromne
zasoby zdjęć związanych w wielu przypadkach z interesującym mnie
tematem. To ważny fragment, który pomaga przypomnieć nam o kruchości
praw jednostki i swobód, traktowanych przez nas jako darowane na zawsze.
Fotografie dostarczone przez tę instytucję zostały opatrzone w całej
książce skrótowcem USHMM.
Słowa wdzięczności należą się również paniom Wieck i Hoffmann z Bundesarchiv-Militararchiv w Koblencji. Były one ogromnie pomocne w poszukiwaniu dodatkowych zdjęć związanych z tematyką niniejszej książki
- z natury trudnych do odnalezienia. Bez nich cała ta praca nie mogłaby
się ukazać w obecnej formie. Odnalezione przez nie zdjęcia mają
oznaczenie BAK.
Chciałbym również podziękować panu Rudolfowi Multerowi z Altshausen w Niemczech za otrzymane od niego wsparcie i fotografie Dirlewangera
wykonane zaraz po wojnie. Rudolfa trzeba uznać za eksperta w sprawach
dotyczących ostatnich dni życia dowódcy tej demonicznej jednostki.
Wysoko na liście współpracowników znaleźli się Christoph Schottes i redaktorzy z Edition Temmen z Bremy w Niemczech. Wspaniałomyślnie
udostępnili mi oni cztery fotografie ze swojej publikacji
Antifaschisten in SS-Uniforms autorstwa Hansa-Petera Klauscha.
Wypatruję dnia, kiedy publikacje tego szacownego wydawnictwa ukażą się w języku angielskim.
Wracając na rodzimy grunt, muszę również podziękować Ray'owi Embree,
który dostarczył mi kilka fotografii bardzo rzadkich emblematów
przyznanych jednostce Dirlewangera.
Redaktorzy z Wydawnictwa Schiffer Publishing również zasłużyli na
ogromne uznanie. Robert Biondi jest jednym z nich, a większość pisarzy
może jedynie marzyć o tym, aby spotkać kogoś takiego. Jego trudne do
przecenienia umiejętności pozwoliły mi stworzyć konstrukcję książki w wymarzonym stylu. To jest jedno z najbardziej płodnych wydawnictw w tym
kraju, jeśli chodzi o historię drugiej wojny światowej.
Do doktora Toma Veve'a, oddanego swej pracy historyka i dyrektora
kolegium, kieruję specjalne słowa uznania. Przyjaciel od ponad
dwudziestu lat, skrupulatnie czytał każde słowo z licznych szkiców tej
książki, wygłaszając krytyczne komentarze i wprowadzając poprawki, które
niewątpliwie podniosły jakość tej publikacji. Jego zachęty i nadzór
skłoniły mnie do przerobienia kolejnej militarnej opowieści z czasów
drugiej wojny światowej w niezwykłą sagę o Dirlewangerze.
Pragnąłbym wreszcie wyrazić ogromną wdzięczność mojej żonie, Oldze. Nie
tylko wykazywała ona ogromną tolerancję dla moich historycznych
poszukiwań, wliczając w to podróże do Niemiec i marnowanie wielu godzin
przed ekranem komputera, ale czytała także szkice mojej pracy od deski
do deski i przekazywała mi cenne sugestie, dzięki czemu książka mogła
stać się jeszcze lepsza. Historykowi łatwo jest pogrążyć się w szczegółowych analizach i zapomnieć, że niewyrobiony czytelnik
potrzebuje wprowadzenia do opisywanych wydarzeń, gdyż bez tego dalsze
rozważania nie mają sensu. Bez uczciwej oceny dokonanej przez innych,
nim rękopis trafi do druku, praca historyka może z łatwością skupić się
na detalach, które tylko inny historyk zrozumie i doceni. Ważne jest,
aby do tego nie dopuścić.
French MacLean
Falls Church, Virginia
Wprowadzenie
Wprowadzenie
"Okupowane terytoria kipią niezadowoleniem,
nadszedł czas zdecydowanych działań".
Heinrich Himmler, sierpień 1942 roku1
To okrutna historia, ale z bezpiecznego dystansu kilkudziesięciu lat,
niezwykle fascynująca. Stanowi również dobrą lekcję, dowodzącą, że
jednostka wojskowa sformowana w imię złej ideologii, dowodzona przez
społecznego wyrzutka, stoczy się tak nisko, że można ją sprowadzić do
prostego określenia - nienawiść.
Batalion Dirlewangera, znany również jako SS-Sonderkommando
"Dirlewanger", był może najmniej rozpoznawalnym, a jednocześnie
najbardziej niesławnym oddziałem antypartyzanckim SS w czasie drugiej
wojny światowej2. Nazistowscy korespondenci wojenni i fotografowie nie śledzili jego działań. I to z oczywistych powodów.
Gdziekolwiek pojawiała się jednostka Dirlewangera - nazwa pochodziła
oczywiście od nazwiska dowódcy - demoralizacja i gwałty stawały się
częścią codziennego życia, a do tego szerzyły się rzezie, pobicia i rabunki3.
Batalion stworzony ze skazanych na kary więzienia kłusowników działał w Polsce od 1940 do 1942 roku, pilnując Żydów w obozach pracy przymusowej
i uprzykrzając życie mieszkańcom Krakowa i Lublina. Potem Dirlewanger
walczył dwa lata w Rosji z partyzantami, nie okazując litości i nie
licząc na nią. Była to bestialska wojna z nieuchwytnym przeciwnikiem
prowadzona w środku nieprzebytych bagien i posępnych lasów W 1944 roku
Dirlewanger szalał podczas Powstania Warszawskiego, nim przeniósł się na
Słowację, aby walczyć z kolejną rebelią. Koniec wojny zastał jego
oddział, teraz już wielkości dywizji, na terenach położonych na południe
od Berlina, gdzie walczył z oddziałami Armii Czerwonej o przetrwanie.
Po wojnie, kiedy zniknął Dirlewanger, powszechnie wierzono, że całe
Sonderkommando poszło pod topór Sowietów w akcie zemsty, a dokonania
jednostki traktowano jako przykład bezprawnych i nieludzkich zachowań
SS. Podczas procesów przed Trybunałem Wojskowym w Norymberdze oskarżenie
prezentowało wyczyny jednostki Dirlewangera jako dowód, że Waffen-SS
było organizacją przestępczą. Obrona przeciwstawiała temu argument,
który do dzisiejszych czasów pojawia się w opracowaniach historycznych,
iż Sonderkommando nie było częścią Waffen-SS. Jednak wszelkie zapisy
pokazują co innego.
Ta jednostka Waffen-SS składała się nie tylko z pospolitych przestępców,
ale również ze skompromitowanych oficerów Wehrmachtu oraz SS,
zdegradowanych i służących później jako szeregowcy. Jednak nie wszyscy
oficerowie i podoficerowie byli przenoszeni do jednostki za karę. Wielu
przydzielono pierwotnie do kwatery głównej SS i stamtąd trafiali do
Sonderkommando, aby mogli zdobyć doświadczenie w walkach na froncie albo
odznaczenia, które ułatwią im dalszą karierę po powrocie do Berlina. W szeregach tej jednostki znaleźć można było Ukraińców, Chorwatów,
Austriaków i Hiszpanów. Wszyscy bez wyjątku podlegali brutalnej
dyscyplinie. Przestępcy byli bici pałkami albo rozstrzeliwani bez szansy
na sprawiedliwy proces4. Zwierzchnicy mogli poniżać i karać
podwładnych bez odwoływania się do decyzji Dirlewangera. Jedną z form
karania była tak zwana Skrzynia Dirlewangera, pomysł "stojącej trumny"
zapożyczony z obozów koncentracyjnych. Zamykano w niej ofiarę na długi
czas. Mówiono, że wychodził z niej nieboszczyk albo zabójca5.
Sonderkommando było efektywną jednostką zwalczającą partyzantów,
niszczącą wiele ich oddziałów na rozległych obszarach Białorusi.
Niestety Dirlewanger nie ograniczał się do zwalczania uzbrojonego
przeciwnika. Nikt nie jest w stanie podać dokładnej liczby mężczyzn,
kobiet i dzieci zabitych przez jego renegatów w Polsce i Rosji, ale z pewnością można mówić tu o dziesiątkach tysięcy ludzi6.
Dirlewanger nie wstydził się rozgłaszać swoich sukcesów i każdy analityk
jego raportów może łatwo dojść do wniosku, że wiele z jego ofiar nie
brało udziału w walkach.
Oskar Dirlewanger, dowódca tej przestępczej bandy, miał złożony
charakter. Obok poważnych osobistych ułomności - we własnym mniemaniu -
był bojownikiem o Niemcy. Służył krajowi w czterech konfliktach
zbrojnych. Podczas pierwszej wojny światowej odniósł sześć ran, dostał
odznaczenie za odwagę i wreszcie stał się czasowo dowódcą batalionu
liniowego. Zaraz po wojnie walczył z komunistami w regularnej wojnie
domowej, ponownie został wtedy ranny i stał się honorowym obywatelem
miasteczka, które wyzwolił. W połowie lat trzydziestych zeszłego wieku
znalazł się w Hiszpanii. Walczył w szeregach Legionu Condor po stronie
nacjonalistów generała Franco, za co uzyskał kolejne odznaczenia.
Podczas drugiej wojny światowej awansował do rangi
SS-Oberführera7 i dowodził po kolei batalionem, pułkiem i wreszcie dywizją SS8.
Z wielu względów był odgromnikiem w bizantyńskich walkach o władzę
wewnątrz SS. Nieustannie wychwalał go SS-Oberguppenführer Gottlob
Berger, jeden z najpotężniejszych ludzi w kwaterze głównej SS9.
Otrzymywał płomienne raporty od SS-Brigadeführera Odilo Globocnika,
architekta ostatecznego rozwiązania, czyli nazistowskiego planu
eksterminacji ludności żydowskiej. SS-Obergruppenführer Erich von dem
Bach-Zelewski, dowódca wszystkich antypartyzanckich oddziałów SS,
przedstawił Dirlewangera do odznaczenia Niemieckim Krzyżem w Złocie,
niezwykle prestiżową nagrodą. Ale miał i zażartych wrogów.
SS-Gruppenführer Friedrich Krüger, wyższy dowódca SS i policji w okupowanej Polsce, chciał wtrącić Dirlewangera w 1942 roku do więzienia.
Wilhelm Kube, komisarz Rzeszy na Białorusi i honorowy SS-Gruppenführer
ze wstrętem czytał raport o wieprzach pożerających na wpół usmażone
ludzkie ciała - po spaleniu przez Sonderkommando stodoły pełnej
schwytanych partyzantów. W innym przypadku zawzięty śledczy z SS, który
doprowadził do oskarżenia i w konsekwencji do egzekucji komendanta obozu
koncentracyjnego, prześladował Dirlewangera przez niemal całą wojnę,
usiłując dowieść, że zhańbił on rasę niemiecką. SS-Brigadeführer Franz
Breithaupt, który później awansował na SS-Gruppenführera i szefa
Departamentu Prawnego SS - pod którego patronatem działał śledczy Konrad
Morgen - rekomendował jednak Dirlewangera do dalszych awansów. Wcześniej
rozgniewany gauleiter wyrzucił go z partii nazistowskiej z powodu
oskarżenia o oficjalny gwałt w połowie lat trzydziestych. Burmistrz jego
rodzinnego miasta Würzburga publicznie chwalił wszakże Dirlewangera za
jego wojenne czyny.
Niektórzy wysoko postawieni naziści twierdzili podczas procesu
norymberskiego, że tak naprawdę nie rozumieli zadań i zasad działania
jego jednostki. Ale SS było dumne z Dirlewangera, skazanego za
przestępstwo seksualne, podczas gdy armia - tradycyjny bastion dobrego
zachowania i przyzwoitości - patrzyła zupełnie inaczej na niego i jego
unikatową jednostkę. Adolf Hitler, SS-Reichsführer Heinrich Himmler i inni przywódcy nazistowscy rozwijali i wspierali Sonderkommando oraz
często wychwalali jego wyczyny w rozmowach z innymi przywódcami
partyjnymi. Poniżej znajduje się część przemówienia wygłoszonego przez
Himmlera w 1944 roku przed zgromadzeniem gauleiterów10,
które odbyło się w Poznaniu, w okupowanej Polsce:
"W 1941 roku - powiedział Himmler - zorganizowałem "pułk kłusowników"
pod dowództwem Dirlewangera, dobrego szwabskiego kolegi, rannego
dziesięć razy, prawdziwy charakter - jak przypuszczam, trochę dziwaka.
Uzyskałem od Führera zgodę na zebranie ze wszystkich niemieckich więzień
kłusowników, którzy polowali za pomocą broni palnej, a nie za pomocą
pułapek, w czasach kłusowania - w sumie około 2000 ludzi. Niestety tylko
400 z tych "prawych i cennych postaci" dotrwało do dzisiaj. Wzmacniałem
ten pułk ludźmi pod nadzorem SS, ale w naszej organizacji mamy zbyt
surowy system sprawiedliwości [...]. Kiedy to nie wystarczyło,
powiedziałem do Dirlewangera: "Dlaczego teraz nie poszukasz odpowiednich
kandydatów wśród łotrów i prawdziwych przestępców w obozach
koncentracyjnych? [...]. Atmosfera w pułku jest często trochę
średniowieczna, z powodu korzystania z kar cielesnych i temu podobnych
zwyczajów [...] jeśli ktoś krzywi się pytając, czy będzie wojna, czy też
nie, to spadnie ze stołu martwy, gdyż inni zastrzelą go od razu"11.
To była naprawdę godna uwagi pochwała od najpotężniejszego człowieka w SS. Jednak taka była natura ruchomych piasków władzy w nazistowskich
Niemczech, że dzień później SS-Reichsführer napisał list z naganą dla
Oskara Dirlewangera.
Ludność niemiecka wiedziała co nieco o działalności Dirlewangera i jego
jednostki dzięki informacjom prasowym. Na przykład "Schwarze Korps",
wojenne czasopismo niemieckie, opisujące wyczyny Waffen-SS, opublikowało
16 listopada 1944 roku artykuł o nim:
"Droga życiowa 49-letniego SS-Oberführera Oskara Dirlewangera była
zawsze bitwą przeciwko wypaczeniom i bolszewizmowi. Walczył w kilku
freikorpsach, prowadził pociąg pancerny przeciwko Maxowi
Hölzowi12 oraz należał do Legionu Condor. Kiedy się go widzi,
nie można powiedzieć, że był ranny jedenaście razy, w tym bardzo ciężko
podczas pierwszej wojny światowej. Wtedy był tak skuteczny w dowodzeniu
oddziałami przeciwko bolszewickim bandytom, że Rosjanie wyznaczyli cenę
za jego głowę. Kiedy zaczęło się powstanie w Warszawie, SS-Oberführer
Dirlewanger prowdził swoich ludzi do bitwy o domy i ulice miasta z niewiarygodną surowością i nieustępliwością. Führer nagrodził ich za
walki i personalnie ich dowódcę Krzyżem Rycerskim do Krzyża Żelaznego"
13.
Hitler wiedział o działalności Sonderkommando Dirlewangera i rozmawiał o jego wyczynach z innymi przywódcami nazistowskimi. 20 sierpnia 1941 roku
Hitler jadł na przykład obiad z doktorem Hansem Lammersem, sekretarzem
stanu w Kancelarii Rzeszy, doktorem Ottem Thierackiem, ministrem
sprawiedliwości Rzeszy. Podczas południowej dyskusji Hitler stwierdził:
"Kłusownik zabija zająca i idzie do więzienia na trzy miesiące!
Osobiście wziąłbym kolegę i wsadził do jednej z lotnych, partyzanckich
kompanii SS. Nie jestem wielbicielem kłusowników, szczególnie, że jestem
wegetarianinem; ale widzę w nim jedynie czynnik romantyczny w tak zwanym
sporcie strzeleckim. Nawiasem mówiąc, nie ma wątpliwości, że całkiem
sporo kłusowników mamy wśród oddanych zwolenników naszej
partii"14.
W późniejszym okresie wojny, podczas Powstania Warszawskiego, Hitler
publicznie dyskutował o Sonderkommando. Generał pułkownik Heinz
Guderian, wtedy szef Sztabu Generalnego, otrzymywał raporty, że
Dirlewanger i jego ludzie popełniali przerażające okropności w poskramianiu rewolty. Podczas narady sztabowej zachęcał Hitlera do
wycofania jednostki z walki. Ale ten nie chciał się zgodzić na to, nawet
wtedy, gdy generał SS Hermann Fegelein potwierdził raport15. To
była mocna wskazówka, że Hitler nie ganił działań Dirlewangera podczas
powstania. Kilka dni później wódz Trzeciej Rzeszy zgodził się nawet w końcu na nadanie Dirlewangerowi Krzyża Rycerskiego, najwyższego
niemieckiego odznaczenia, przyznawanego za odwagę i osiągnięcia
wojskowe. Była to nagroda, którą musiało zatwierdzić kilku generałów w łańcuchu dowodzenia Grupy Armii "Centrum".
O jednostce Dirlewangera wspomniano przez całą wojnę w raportach
dziennych Wehrmachtu jedynie dwadzieścia jeden razy: dwa razy w listopadzie 1944 roku, piętnaście razy w grudniu 1944 roku, pięć razy w lutym 1945 roku i raz w kwietniu 1945 roku16. To niewiele wpisów,
jeśli weźmie się pod uwagę, że Sonderkommando działało przez ponad 1200
dni wojny. Pomimo okresowych raportów w prasie, nie publikowano opisów
większości akcji jednostki, zresztą podobnie jak innych ruchomych
oddziałów likwidacyjnych SS. Nie drukowano ich nie dlatego, że nie
chcieli tego Hitler, Himmler albo inni nazistowscy przywódcy. W przemowie wygłoszonej 4 października 1943 roku w Poznaniu dla wybranej
grupy dowódców SS Himmler wyjaśnił, dlaczego tak było:
"Chcę wam również powiedzieć zupełnie szczerze o poważnej sprawie.
Między nami mogę mówić całkiem szczerze i nie będziemy roztrząsać tego
publicznie [...] to znaczy o wysiedleniach Żydów, eksterminacji rasy
żydowskiej. To jest jedna z tych rzeczy, o których tylko łatwo się mówi.
"Rasa Żydowska jest tępiona" - mówi jakiś działacz partyjny - i jest
całkiem jasne, że to jest nasz program - eliminacja Żydów, a my to
robimy, tępimy ich [...]. Wielu z was wie, co to znaczy, kiedy setka
ciał leży obok siebie albo pięćset lub tysiąc. Wytrzymać to i jednocześnie - poza nielicznymi wyjątkami powodowanymi ludzką słabością
- pozostać porządnym człowiekiem, to czyni nas twardymi. To jest karta
chwały w naszej historii, która nigdy nie została zapisana i nigdy tak
się nie stanie"17.
Himmler się mylił w kwestii zakazu zapisywania historii. Niemcy
prowadzili drobiazgowe zapisy, a dokumentacja, która przetrwała wojnę,
stanowi podstawę tej książki. Niemieckie organizacje stworzyły i skatalogowały setki, tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy raportów
opisujących wszystkie wydarzenia wojenne. A one, co niewątpliwie
przerażało Heinricha Himmlera, przetrwały - i dostały się w większości w ręce aliantów.
Te zbiory dokumentów w szczególny sposób tworzą podstawę tej książki. Po
wojnie nagrane zostały na mikrofilmach, które obecnie są przechowywane w Narodowym Archiwum Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Pierwszy ich
zbiór oznaczony symbolem T-175 - Dokumenty Dowódcy SS i Szefa Policji w Rzeszy Niemieckiej. Cztery zapisy z tego zbioru przedstawiają
szczegółowo działalność einsatzgruppen i polowych oddziałów
likwidacyjnych SS, które zamordowały setki tysięcy ludzi na froncie
wschodnim, w czym udział miała jednostka Dirlewangera. Zawierają one
również dokumenty Wyższego Dowódcy SS i Policji, dla którego ten
pracował. Znajdują się w nich dzienne raporty sytuacyjne, rozkazy
dzienne, informacje o zmianach kadrowych, zapotrzebowaniu logistycznym i przedstawienia do odznaczeń. Określenia użyte w nich na pierwszy rzut
oka nie wywołują niepokoju - "oczyszczony", "załatwione", "akcja
specjalna" - a wszystkie oznaczały to samo - morderstwo albo
ludobójstwo.
Następny zbiór dokumentów to mikrofilm A3343, czyli Dane Oficerów SS z Centrum Dokumentacji w Berlinie, Seria SSO. Zawierają one akta
personalne ponad 61 000 oficerów od podporucznika w górę. Rozpiętość
czasowa danych to okres od 1932 roku do marca 1945 roku w niektórych
przypadkach. Zbiór obejmuje 909 rolek. Są to zapisy różnych szczegółów z życia każdego oficera, o którym wiadomo, że był przydzielony do
Sonderkommando, oraz wyższych urzędników SS, którzy mieli styczność z Dirlewangerem albo jego jednostką. To jest naprawdę otwarta księga,
zawierająca informacje o karierze tych ludzi. Jest tam mowa o postępowaniach w ich sprawach przed sądem wojennym, promocjach,
rekomendacjach do przyznania nagród, przeniesieniach i instrukcjach do
zadań. Uzupełnieniem tego są informacje o naganach, kartoteki medyczne i informacje o tak zwanym tle rodzinnym.
Ostatni zestaw rolek filmowych jest związany szczególnie z Dirlewangerem
i jego jednostką - i pomimo małych rozmiarów jest on najważniejszy ze
wszystkich. Znany jako mikrofilm T-354, Zapisy Waffen-SS. Jego rolki
638, 649 i 650 zawierają dzienne raporty, wiadomości radiowe, telegramy
wysyłane i odbierane przez jednostkę, korespondencję związaną z logistyką, raporty bojowe, listy ofiar, zapisy osobowe i szczegółowe
informacje - od kwestii, ilu partyzantów lub "podejrzanych" zostało
zabitych w konkretnym starciu aż do wiadomości, ile psów wartowniczych
potrzeba do tropienia wroga i ile butelek wódki pobrał Dirlewanger za
przewiezienie schwytanej rosyjskiej dziewczyny dla oficjeli z SS w Berlinie. W skrócie można powiedzieć, że jest to wojenny dziennik
operacyjny Sonderkommando. Raporty zaczynają się w 1939 roku i kończą w 1944 roku, tuż przed Powstaniem Warszawskim.
Istniejące luki w niemieckich zapisach całkiem dokładnie wypełniają inne
źródła, ale są one różne. Książka Matthewa Coopera The Nazi War Against
Soviet Partisants ukazuje doskonale zakres niemieckich działań
antypartyzanckich w Rosji. Der Warschauer Aufstand Hansa Krannhalsa
jest jednym z najpełniejszych opracowań na temat Powstania
Warszawskiego. Wreszcie podstawowe źródło o procesie norymberskim to
oczywiście Trial of the Major War Criminals before the Intrenational
Military Tribunal, opublikowany przez Sojuszniczą Radę Kontroli dla
Niemiec w Norymberdze w 1948 roku.
Przez ponad 50 lat wyczyny Oskara Dirlewangera i jego specjalnej
jednostki były zapomniane i ukryte głęboko w najciemniejszych
zakamarkach historii. Czas, aby wyciągnąć je na światło dzienne.
Rozdział 1. Narodziny potwora
Rozdział 1
Narodziny potwora
"Lepiej zastrzelić dwóch Polaków więcej
niż dwóch za mało"
Gottlob Berger, czerwiec 1942 roku18.
Historia Oskara Dirlewangera i jego
jednostki nie zaczęła się podczas drugiej wojny światowej ani też w latach ją poprzedzających, ale raczej pod koniec XIX wieku w środkowej
części Niemiec. Osoba będąca główną postacią tej opowieści urodziła się
9 września 1895 roku w Würzburgu. Oskar Dirlewanger był synem Augusta
Dirlewangera, adwokata, i Pauliny Herrlinger Dirlewanger. Rodzina miała
czwórkę dzieci i wydawała się typową jak na tamte czasy. Młody Oskar
uczęszczał do szkoły podstawowej i średniej, a potem zdał egzamin
maturalny. Nie ma zapisów w jego teczce personalnej SS o jakichś
młodzieńczych problemach wychowawczych19.
Dirlewanger znacznie zasłużył się w czasie pierwszej wojny światowej.
Wstąpił do armii w 1913 roku, dostał przydział do kompanii karabinów
maszynowych w 123. Pułku Grenadierów i poszedł na front w Belgii na
początku wojny w 1914 roku. Został dwa razy ranny 22 sierpnia 1914 roku:
był postrzelony w stopę i cięty szablą. Dzień później, 23 sierpnia,
został ranny szrapnelem w głowę. Dwudziestego ósmego sierpnia 1914 roku
otrzymał Krzyż Żelazny II klasy i przez kolejne cztery miesiące
dochodził do zdrowia w różnych szpitalach polowych. Czternastego
kwietnia 1915 roku otrzymał awans na porucznika. Służył jako dowódca
plutonu aż do listopada 1916 roku. Siódmego września 1915 roku otrzymał
postrzał w rękę i został dźgnięty bagnetem w prawą nogę. Czwartego
października otrzymał Złoty Medal za Odwagę Królestwa Wirtembergii. Z powodu licznych ran spędził pięć miesięcy w kilku szpitalach wojskowych
w Trewirze i Esslingen. Trzynastego lipca 1916 roku otrzymał Krzyż
Żelazny I klasy. W grudniu tego samego roku porucznik Dirlewanger
znalazł się w sztabie 7. Dywizji Piechoty. Pierwsze trzy miesiące 1917
roku spędził ponownie na linii frontu, dowodząc kompanią szturmową w swojej dywizji, a potem przejął dowodzenie 2. kompanią karabinów
maszynowych w 123. Pułku Grenadierów. Pełnił tę funkcję do października
1918 roku. Trzydziestego kwietnia tego roku otrzymał postrzał w lewe
ramię. W tym czasie jego oddział przebywał w południowej Rosji i na
terenie okupowanej Ukrainy. W końcu wojny przejął czasowo dowodzenie 2.
batalionem w 121. Pułku Piechoty. Po zakończeniu działań wojennych
przeprowadził swój oddział z południowej Rosji przez Rumunię, Węgry i Austrię do Niemiec. To był naprawdę imponujący wyczyn jak na młodego
oficera20.
Po wojnie Dirlewanger szedł dalej drogą wojskową, dołączając do
freikorpsów. Ta paramilitarna organizacja składała się z byłych
oficerów, zdemobilizowanych żołnierzy, awanturników wojskowych,
fanatycznych nacjonalistów i bezrobotnej młodzieży. Ludzie ci ślubowali
walczyć z socjaldemokratami i komunistami, gdyż wierzyli, że ci
odpowiedzialni byli za powojenną nędzę w Niemczech. Poszczególne
freikorpsy często przyjmowały nazwy od dowodzących nimi oficerów.
W tym czasie Dirlewanger miał już 23 lata i rozpił się, paląc do tego
dwadzieścia papierosów dziennie. W tym momencie jego życia walka mogła
być jedyną formą robienia kariery, jaka mu odpowiadała. Walczył z generalnym strajkiem komunistów w 1919 roku, brał udział w cywilnych
akcjach w miastach Backnang, Kornwestheim, Esslingen, Untertürkheim,
Aalen, Schorodorf i Heidenheim niedaleko Sztutgartu, w Dortmundzie i Essen w 1920 roku, we wschodnich Niemczech w 1920 i 1921 roku. W tym
okresie Dirlewanger popełnił dwa przestępstwa, za co wylądował w więzieniu. Służył we freikorpsach Eppa, Haasa, Sprössera i Holza. Został
wtedy znowu ranny (tym razem w głowę). Wydarzyło się to 12 kwietnia 1921
roku, kiedy był komendantem pociągu pancernego i pomagał uwolnić od
komunistów miasteczko Sangerhausen21.
Po pierwszej wojnie Dirlewanger wznowił studia, wracając w 1919 roku na
jakiś czas do szkoły handlowej w Monachium. Wydaje się, że naukę łączył
ze służbą we freikorpsach. Zdał egzamin dyplomowy w marcu 1921 roku, a potem przeniósł się na Uniwersytet we Frankfurcie. W jego aktach
personalnych jest informacja, że zdobył na tej prestiżowej uczelni tytuł
doktora.
Dirlewanger wstąpił do partii nazistowskiej w październiku 1922 roku i otrzymał legitymację o numerze 12 517. Podczas puczu monachijskiego w listopadzie 1923 roku próbował sprowadzić do Monachium kilka samochodów
pancernych, które były własnością władz policyjnych w Stuttgarcie.
Niedługo po puczu niejako zapomniał o przynależności partyjnej.
Dołączył ponownie do nazistów w 1926 roku z nowym numerem partyjnym 13
566. Jednak potem pracował od 1928 do 1931 roku w należącej do Żydów
firmie odzieżowej z Erfurtu i zawiesił działalność w partii. Trzeci raz
zapisał się do partii nazistowskiej w 1932 roku i otrzymał numer 1 098
716, a rok później wstąpił do SA, nazistowskiej formacji szturmowej, w której pełnił poślednie funkcje. W następnym roku pracował w biurze
zatrudnienia w Heilbronn22. Była to prawdopodobnie posada
zarezerwowana dla weteranów wojennych, co z pewnością kwalifikowało
Dirlewangera do jej objęcia.
Jego reputacja z okresu służby we freikorpsach nieustannie mu
towarzyszyła, co przynosiło kolejne zaszczyty. W 1934 roku Dirlewanger
stał się honorowym obywatelem Sangerhausen. Stało się to w uznaniu dla
jego wyczynów z 1921 roku, kiedy komuniści usiłowali zająć miasteczko.
Lokalna gazeta "Heilbronner Stadt-Chronik" opisywała to zdarzenie 31
maja 1934 roku:
"TOWARZYSZ PARTYJNY DIRLEWANGER MIANOWANY HONOROWYM OBYWATELEM MIASTA
SANGERHAUSEN
W wielu kręgach ludzie pamiętają czasy, kiedy czerwoni bandyci i komuniści byli obecni w naszym kraju. W wielkanocną sobotę 1921 roku
komunistyczny przywódca Max Hoelz stworzył dyktaturę dla obywateli
Sangerhausen. Dyktatura polegała na kradzieży wszystkiego z państwowego
banku, ustanowieniu nowego prawa, wtrącaniu do więzienia i zwalnianiu
licznych zakładników. Pod groźbą śmierci obywatele Sangerhausen mieli
oddawać całą broń, pojazdy silnikowe i rowery. W przypadku oporu ze
strony policji padło ostrzeżenie, że miasto będzie spalone.
W tamtym czasie administracja państwowa była, jak dobrze wiadomo,
bezradna wobec takich bandytów. Wspominano czule w takich przypadkach
starych oficerów, którzy służyli na froncie i byli sprawdzonymi
bojownikami. I w tamtych dniach pancerny pociąg Dirlewangera, który przy
okazji był pierwszym od 1921 roku oddziałem militarnym z flagą ze
swastyką, otrzymał rozkaz natarcia na Sangerhausen. Dirlewanger szybko
zakończył sprawę z "dyktaturą proletariatu". Po ciężkich walkach z użyciem granatów ręcznych i karabinów maszynowych, trwających do drugiej
w nocy, w których ranny został Dirlewanger, jego oddziały zdołały zmusić
do ucieczki bandytów Hoelza. Jednak zginął jego towarzysz broni, a 42
innych odniosło rany.
Ten nadzwyczajny wyczyn, który w razie porażki skutkowałby śmiercią
wszystkich jego żołnierzy, zachęcił radę miasta Sangerhausen, za zgodą
pruskiego premiera, do uczynienia dowódcy pociągu pancernego, dygnitarza
partyjnego i porucznika rezerwy Dirlewangera, honorowym obywatelem
miasta. Trzeba krótko wspomnieć, że Dirlewanger został równie źle
potraktowany, co przydarzyło się wielu walczącym za Ojczyznę w tamtym
czasie. Wkrótce po powrocie z Sangerhausen ten człowiek, pomimo że był
ranny trzy razy podczas wojny i w naszym mieście, został uwięziony w Mosbach [Badenia] z powodu zbrodni przeciwko ustawie o rozbrojeniu.
Jednak to nie mogło zniechęcić Dirlewangera do realizacji własnych
planów i osłabić jego niezmiennej woli, aby pracować na rzecz wolności
ojczyzny. Dwa dni po wyjściu z więzienia pospiesznie udał się na Górny
Śląsk, aby spełniać żołnierski obowiązek jako bojownik freikorpsu. Bez
wątpienia Dirlewanger zyskał trwałą chwałę w historii porewolucyjnej
Wirtembergii. Gdziekolwiek pojawiały się kłopoty z komunistycznym
rozrostem, zjawiał się pociąg pancerny Dirlewangera. Aż do 1933 roku
służył jako prosty SA-man w szeregach brunatnej armii Adolfa Hitlera.
Gratulujemy naszemu towarzyszowi partyjnemu z okazji nadania mu tytułu
honorowego obywatela miasta i mamy nadzieję, że przez wiele
nadchodzących lat będzie nadal pełnił służbę w starym duchu. To głównie
ludzi takich jak on, którzy w razie potrzeby ryzykują życiem i bytem,
potrzebujemy, aby zrealizować wielki cel naszego Führera"23.
Wydaje się, że Dirlewanger ustatkował się w średnim wieku. Doszedł do
stanowiska zastępcy dyrektora w biurze pracy. To była stała praca,
której nie miało wielu Niemców podczas tamtych lat zapaści gospodarczej.
Był członkiem partii i SA. Miał za sobą znakomitą przeszłość wojskową i w jakiś sposób nieco gorszą sławę z racji swoich wyczynów we
freikorpsach. Ale to wszystko miało się wkrótce zmienić. W lipcu, w ramach demonstracji SA, wziął udział w szturmie na biura pracy w Esslingen i został ranny podczas walki z policją. Potem oskarżono go o wzniecanie rozruchów społecznych. Okazało się, że Dirlewanger był nie
tylko złym duchem policji, ale również lokalnego SA i wkrótce zadarł z miejscowym kreisleiterem Gottlobem Bergerem, prominentnym przywódcą SS.
Opis tej konfrontacji można znaleźć w dokumentach powojennego procesu w Norymberdze:
"Wtedy on [Dirlewanger] wdał się w kłótnię z kreisleiterem [...].
Konflikt wynika z tego, że ten naczelnik zabierał pieniądze z Planu
Zimowej Pomocy na własne cele [...]. Teraz doktor Dirlewanger nie był
żadnym grzecznym chłopcem. Nie można tak powiedzieć. Był dobrym
żołnierzem, ale popełnił jeden duży błąd, z którego nie zdawał sobie
sprawy - nie wiedział, kiedy przestać pić. Przy takiej okazji w 1935
roku [powinno być: 1934] kreisleiter postawił go w bardzo
nieprzyjemnej sytuacji i [Dirlewanger] został oskarżony o skandaliczną
napaść na nieletniego, po czym skazany na 2,5 roku
więzienia"24.
Wyciągi z dokumentów partyjnych świadczą jednak o czymś innym. Policja
aresztowała Dirlewangera w nocy z 14 na 15 lipca 1934 roku po szalonej
popijawie alkoholowej za kilka przestępstw, w tym uprawianie seksu z nieletnią, jazdę samochodem po pijanemu i ucieczkę z miejsca wypadku.
Wprawdzie nie znamy powodów pijaństwa, ale było możliwe, że Dirlewanger
był przygnębiony i zagubiony po aresztowaniu i zamordowaniu Ernsta
Röhma, przywódcy SA. Ten został zamordowany 1 lipca na rozkaz Adolfa
Hitlera, ale początkowe relacje mówiły o popełnieniu samobójstwa.
Czternastego lipca pojawiła się wersja, że Röhm został w rzeczywistości
zastrzelony podczas nieudanego powstania przeciwko
Hitlerowi25. Tak czy inaczej czyny Dirlewangera były poważnym
przestępstwem, nawet jak na członka partii. Niemal natychmiast, bo
jeszcze przed rozpoczęciem procesu, dowództwo SA postanowiło usunąć
Dirlewangera ze swoich szeregów. Poniżej przytaczamy tekst oficjalnego
zalecenia, znajdującego się w teczce osobowej Dirlewangera z archiwum
SS:
"Grupa SA Południowy Zachód, Stuttgart, 8 sierpnia 1934 roku.
Odnośnie: Wydalenia Dirlewangera
Do naczelnego przywódcy SA. Monachium
Grupa składa wniosek o natychmiastowe i trwałe wydalenie z SA
Sturmführera Oskara Dirlewangera, które spowodowane jest pogwałceniem
artykułu 7e, f i g.
POWODY
Zgodnie z kwestionariuszem dowódcy Sturmführer Dirlewanger dołączył do
SA 1 kwietnia 1932 roku. Był zastępcą dyrektora biura pracy w Heilbronn.
W ostatnich dniach lipca został aresztowany przez władze sądowe z powodu
przestępstwa związanego z paragrafem 176 Państwowego Kodeksu Karnego.
Natychmiast został zwolniony z obowiązków zastępcy dyrektora w biurze
pracy. Obecnie pojawiły się dwie kolejne skargi przeciwko
Dirlewangerowi, rozpatrywane przez biuro sądowe w Heilbronn, ponieważ
jednej i tej samej nocy prowadził służbowy samochód i kompletnie pijany
wjechał nim do rowu. Przy okazji kobieta pasażer została poważnie
raniona, a on uciekł z miejsca wypadku.
Kilka miesięcy temu Dirlewanger został zawieszony w 155. Brygadzie i wszczęto przeciwko niemu postępowanie, gdyż w kręgach niezadowolonych
wewnątrz SA agitował przeciwko dowódcy i sztabowi brygady. Drilewanger
szczególnie związał się z niesławnym dowódcą drużyny Steimle, który
został skazany przez sąd w Heilbronn na pięć miesięcy więzienia,
odbywającym obecnie tę karę w zakładzie karnym w Ulm. Dirlewanger
przewodził klice SA-manów z Heilbronn, mylących narodowy socjalizm z narodowym bolszewizmem, którzy nie mieli ochoty podporządkować się
dyscyplinie. Dodatkowo Dirlewanger bezpośrednio agitował w niewiarygodny
sposób przeciwko nowo wybranemu Oberführerowi Zieglerowi, aby wywołać
wątpliwości wobec niego w szeregach SA. Jeśli Obreführer Ziegler miał
zamiar zaprowadzić pewien ład w Heilbronn, gdzie sytuacja w SA nie była
zbyt przyjemna, to Dirlewanger musiał odejść. Co więcej, nie było
prawdą, że w SA istniały jakieś złe emocje związane z Zieglerem albo
jego sztabem. Zła atmosfera istnieje tylko w wąskim, niezdyscyplinowanym
kręgu ludzi związanych z Dirlewangerem i Steimelem. Trzeba zauważyć, że
Dirlewanger zabiegał poprzez znajomość z przedstawicielem sztabu NDSAP,
Häringiem, o promocję do stopnia Standartenführera w ówczesnej Górnej
Grupie V, chociaż był w SA dopiero od 1932 roku i pełnił tylko podrzędne
funkcje. Został ostatnio honorowym obywatelem wioski Sangerhausen.
Obecnie Dirlewanger siedzi w więzieniu z powodu wielokrotnych stosunków
seksualnych z dziewczyną poniżej 14 roku życia, uprawianych w samochodzie służbowym Biura Pracy.
Dirlewanger stał się osobą nie do zniesienia dla reputacji i dyscypliny
SA w Heilbronn. Stanowi zły przykład z powodu swych wyczynów, dlatego w interesie reputacji SA w Heilbronn musi być natychmiast wydalony. Z tego
względu grupa stawia wniosek, aby usunąć Dirlewangera z SA i powinno to
stać się jak najszybciej, gdyż nie można opóźniać całego postępowania w interesie reputacji SA. Proces o przestępstwa przeciwko moralności
wkrótce się rozpocznie, więc na pewno zostanie skazany na kilka lat
więzienia.
Führer Grupy Południowo-Zachodniej SA"26
Pomimo zaangażowania polityków policja aresztowała Dirlewangera za
następujące czyny: w nocy z 14 na 15 lipca 1934 roku spowodował dwa
wypadki prowadząc samochód służbowy i zachowywał się niemoralnie wobec
dziewczyny poniżej 14 roku życia, tzn. Annelise ... ( nazwisko znane
autorowi, ale świadomie pominięte). Sąd Okręgowy Sądu Państwowego w Heilbronn rozpatrzył jego sprawę i skazał go 21 września 1934 roku na
dwa lata pozbawienia wolności. Odbywał tę karę od 11 stycznia 1935 roku
do 12 października 1936 roku w zakładzie penitencjarnym w Ludwigsburgu.
Na zwolnieniu warunkowym przebywał do 31 października 1939 roku.
Jeszcze w więzieniu Dirlewanger został wyrzucony z partii nazistowskiej.
Gwałty na nieletnich były poważnym przestępstwem dla nazistów, którzy
często tolerowali inne ekscesy. Procedurę przeprowadzono w lutym 1936
roku, a dokumentacja znajduje się w aktach SS:
"Partyjny Sąd Okręgowy w Stuttgarcie, 26 lutego 1936 roku
Württemberg - Hohenzollern NSDAP
W sprawie śledztwa przeciwko doktorowi Oskarowi Dirlewangerowi, byłemu
dyrektorowi Biura Pracy w Heilbronn, obecnie w zakładzie karnym w Ludwigsburgu, byłemu członkowi partii numer 1 098 716, z powodu
pogwałcenia paragrafu 4, artykuł 2a i c, trzecia kancelaria Partyjnego
Sądu Okręgowego odbyła dzisiaj sesję, której uczestnikami byli: E.
Fischer, E. Angst i Th. Stöckler.
UZNAŁA
1. Osoba oskarżona naruszyła paragraf 2a i c prawa.
2. Sąd Okręgowy domaga się, aby utrzymać poprzednie zalecenia gauleitera
z 1 sierpnia 1934 roku.
POWODY
Oskarżony wniósł protest w poprawnej formie i na czas. Jednak jego
zażalenie nie ma podstaw. W poprzednich postępowaniach oskarżonemu
postawiono następujące zarzuty:
1. Korzystał ze służbowego pojazdu Biura Pracy w Heilbronn do celów
prywatnych, na co nie miał pozwolenia.
2. W nocy z 14 na 15 lipca 1934 roku spowodował dwa wypadki prowadząc
wspomniany pojazd.
3. Wykazywał między 12 a 15 lipca 1934 roku niegodne zachowanie wobec
pracownicy firmy.
4. Z okazji wieczoru towarzyskiego w Urzędzie Pracy przekroczył godzinę
policyjną 15 lipca 1934 roku.
5. Świadomie złożył fałszywe oświadczenie policji kryminalnej oraz
kierownikowi komisji egzaminacyjnej w Państwowym Biurze Pracy.
6. Usiłował zmusić kobietę zranioną podczas wypadku samochodowego 15
lipca 1934 roku, aby poświadczyła kłamstwo.
7. Zachowywał się niemoralnie wobec dziewczynki poniżej 14 roku życia,
nazywającej się Annelise ... z Heilbronn, co jest uznawane za przestępstwo
zgodnie z postanowieniami paragrafu 176, artykuł 3. Państwowego Kodeksu
Karnego.
Najpoważniejsze oskarżenie jest siódme wraz z drugim i są one
przedmiotem postępowania przed zwykłym sądem.
Nim jeszcze postępowanie sądowe zakończyło się, Sąd Specjalny Wyższego
Dowództwa SA nakazał z dniem wejścia w życie 30 sierpnia 1934 roku
zwolnić Dirlewangera z obowiązków i zdegradować, a tym samym na stałe
usunąć go z SA, uznając, że był winien niemoralnego zachowania i z tego
powodu już utracił stanowisko dyrektora w Biurze Pracy w Heilbronn. Jego
złe prowadzenie się, działania karalne - wypadek samochodowy w stanie
nietrzeźwości, co przyczyniło się do zranienia pasażera, i ucieczka z miejsca zdarzenia, czynią go bezwartościowym dla dowództwa SA.
Postępowanie przed Sądem Okręgowym będzie wiążące, dopóki formalne
postępowanie przed Sądem Kryminalnym nie zakończy się. Wraz z wyrokiem
Sądu Okręgowego Sąd Państwowy w Heillbron skazał oskarżonego na dwa lata
uwięzienia z powodu przestępstwa przeciwko moralności, związanego z osobą poniżej 14 roku życia. Jego protest został odrzucony przez Sąd
Państwowy. Dlatego utrzymano sentencje Sądu Okręgowego.
Na podstawie tego wyroku jest jasne, że oskarżony, który wcześniej nie
był notowany, wykorzystał Annelise ..., urodzoną w ... 1920 roku w Heilbronn, cztery albo pięć razy w okresie od lutego do połowy lipca
1934 roku, aby zaspokoić swoje żądze seksualne. Podczas jednego z rajdów
samochodowych, które kończyły się orgiami seksualnymi, dziewczynka
nosiła mundur Jungmädel jako członkini BDM (Bund Deutscher Mädel).
Dodatkowo oskarżony prowadził niemoralne życie. Utrzymywał związki,
które prowadziły do seksu, z kilkoma innymi kobietami, wśród których
była dwudziestoletnia przywódczyni lokalnej grupy BDM w Heilbronn.
W sentencji prawnej jest dalej stwierdzenie, że podczas kilku podróży w nocy z 14 na 15 lipca 1934 roku spowodował nie mniej niż pięć ran u osób
i serię uszkodzeń związanych ze skutkami picia alkoholu. Nie było kary
za to, gdyż proces został powstrzymany poprzez zastosowanie prawa do
uchylenia kary z 7 sierpnia 1934 roku. Wraz z tym okazuje się, że
oskarżony naruszył punktami 2. i 7. zasady partyjne. Ze względu na
powagę karalnych czynów, ich odrażającą naturę oraz niecny charakter,
jaki wykazał oskarżony w tych wydarzeniach, jego bezdyskusyjne zasługi
dla NSDAP nie mogą być okolicznościami łagodzącymi. Ktokolwiek grzeszy
przeciwko naszym młodym kobietom w tak karygodny sposób, nie może dłużej
należeć do NSDAP. Wobec poważnych grzechów obyczajowych punkty 1., 3.,
4., 5. i 6. pierwotnego oskarżenia nie mają już znaczenia. Dlatego
Partyjny Sąd Okręgowy zdecydował nie badać dalej tych oskarżeń i zakończyć śledztwo.
Decyzję można zaskarżyć do Najwyższego Sądu Partyjnego. Zażalenie trzeba
wnieść do ośmiu dni do chwili wydania tego wyroku do Partyjnego Sądu
Rejonowego Wüttemberg/Hohenzollern, Stuttgart, Kornprinzstrasse 2a i musi być uzasadnione w okresie tychże ośmiu dni. Jeśli nie pojawi się
taka aplikacja, wtedy powyższy wyrok staje się prawnie
wiążący"27.
Z perspektywy wielu lat okazuje się, że działania przeciwko
Dirlewangerowi były uzasadnioną reakcją na poważne łamanie prawa. Ale
nie każdy czuł się urażony odrażającym zachowaniem naszego "bohatera".
Jeszcze raz Berger komentuje aferę przez Trybunałem Norymberskim:
"Skazanie było absolutnie niesprawiedliwe. Ledwie wyszedł
[Dirlewanger] z więzienia, zameldował się u mnie w Ministerstwie
Edukacji. Dostał białej gorączki. Był 1937 rok. Wyjaśniłem mu całkiem
jasno: "To jest ostatni raz. To wszystko przez twoje pijaństwo". Nie
czekałem długo na nowe wieści, gdyż ktoś powiedział mi, że został
ponownie aresztowany i uwięziony. Apelował o wznowienie postępowania,
ale gauleiter Murr, szwagier kreisleitera, nie był zupełnie tym
zainteresowany i byli na tyle uprzejmi, aby uprościć sprawę i wsadzić go
do prywatnego obozu koncentracyjnego gauleitera Welzhheima w Wirtemberdze. Wtedy zwróciłem się przy pomocy depeszy do Himmelra i Dowódcy SS i Policji, a oni mieli dość poczucia sprawiedliwości, aby
wtrącić się i wyciągnąć go stamtąd następnego dnia. Potem wysłałem go do
Hiszpanii"28.
Gottlob Berger zdawał się być aniołem stróżem Oskara Dirlewangera przez
lata istnienia Trzeciej Rzeszy. Berger urodził się 16 lipca 1896 roku w Gerstteten w Wirtembergii. Od 1910 do 1914 roku studiował pedagogikę,
aby zostać nauczycielem w miasteczku Nürtingen. Po wybuchu I wojny
światowej wstąpił na ochotnika do wojska i dostał przydział do 127.
Pułku Piechoty, a wkrótce potem przeniesiono go do 247. Pułku Piechoty.
Został ranny w kostkę 31 października 1914 roku - była to pierwsza z czterech ran odniesionych w tym konflikcie. W 1915 roku walczył pod
Ypres, gdzie 18 marca tego roku został ranny w plecy, a 4 października w brzuch. Szóstego listopada otrzymał promocję do stopnia porucznika. W 1917 roku przeniesiono go do 476. Pułku Piechoty, gdzie służył jako
adiutant batalionu. W czerwcu 1918 roku został ranny odłamkiem granatu.
Podczas wojny Berger otrzymał liczne odznaczenia: 26 listopada 1914 roku
dostał Krzyż Żelazny II klasy, a 21 maja 1915 roku stał się kawalerem
Wirtemberskiego Medalu Służby Wojskowej w Złocie. Krzyż Żelazny I klasy
ozdobił jego mundur 21 stycznia 1918 roku, 4 maja 1918 roku otrzymał
Krzyż Rycerski Służby Wojskowej, a 18 czerwca tego samego roku doszła do
tego Srebrna Odznaka za Rany. Gdy kończyła się już wojna, odznaczono go
Orderem Fryderyka z Mieczami. Zakończył służbę 13 czerwca 1919 roku jako
porucznik w 124. Pułku Piechoty29.
Berger po raz pierwszy wstąpił do partii nazistowskiej w 1922 roku. W 1923 roku dostał się do więzienia za posiadanie broni. Ponownie wstąpił
do partii 1 stycznia 1931 roku. Otrzymał wtedy legitymację numer 275
991. Niemal natychmiast uzyskał stopień oberführera SS, czyli wysokiej
rangi funkcjonariusza tej organizacji w południowo-zachodnich Niemczech.
Berger był żonaty i miał czworo dzieci. Awansował w SS i 20 kwietnia
1939 roku został brigadeführerem SS, a dokładnie dwa lata później
gruppenführerem SS. Stał się też szefem Głównego Urzędu SS (hauptamt).
Do tego doszedł 21 czerwca 1943 roku awans na obergruppenführera SS.
Kierował rekrutacją młodych ludzi do SS, a co ważniejsze był powszechnie
uważany za powiernika reichsführera Himmlera. W czasie drugiej wojny
światowej Berger otrzymał kolejne odznaczenia. Pierwszego lipca 1941
roku nadano mu Krzyż Służby Wojennej I klasy. W 1942 roku odebrał Krzyż
Komandorski Orderu Białej Róży Finlandii. Trzydziestego stycznia 1943
roku dostał nazistowską Złotą Odznakę Partyjną, a 1 lipca 1943 roku
Krzyż Niemiecki w Srebrze30. Pod koniec wojny schwytali go
alianci.
Gauleiter był najwyższej rangi urzędnikiem partyjnym. Znajdował się
tylko trochę niżej od samych szczytów władzy Trzeciej Rzeszy.
Trzydziestu trzech gauleiterów nadzorowało całą działalność polityczną i ekonomiczną, zajmowało się mobilizacją siły roboczej i organizacją
obrony cywilnej. Hitler osobiście wskazywał ludzi na te stanowiska. O stopień niżej stali kreisleiterzy, którzy spełniali podobne obowiązki w swoich okręgach i byli najniżej opłacanymi urzędnikami partyjnymi. W regionie (Gau) Wirtenberg-Hohenzollern było 35 okręgów (Kreis). Wilhelm
Murr był tam gauleiterem od 1928 roku i był zaprawiony w toczeniu
konfliktów. Do 1937 roku pozostawał w sztabie SS-Reichsführera Himmlera.
Przez całą wojnę pozostawał wysokim funkcjonariuszem partyjnym. Popełnił
samobójstwo, połykając cyjanek potasu 14 maja 1945 roku31. Poza
tym, że Murr był gauleiterem, Dirlewanger miał z nim jeszcze jeden
problem - tamten był gruppenführerem SS. Murr zapisał się do partii
nazistowskiej 6 sierpnia 1925 roku i otrzymał legitymację z niskim
numerem 12 873. Do SS dołączył 9 września 1934 roku. Dostał numer 147
545 i od razu został gruppenführerem. Gottlob Berger nie mógł w tamtym
czasie pomóc swojemu staremu przyjacielowi, gdyż wtedy jeszcze nie był
członkiem SS. Dirlewanger musiał sam rozwiązać swoje
problemy32.
Po zwolnieniu z więzienia 11 października 1936 roku Dirlewanger usiłował
wznowić swój proces, czym niewątpliwie wzbudził gniew gauleitera, który
kazał go umieścić 14 marca 1937 roku w areszcie ochronnym w Welzheim.
Dirlewanger pojechał do Hiszpanii z Legionem Condor za radą Gottloba
Bergera.
Hitler odkomenderował tę jednostkę Luftawffe wraz z oddziałami lądowymi
do zadań specjalnych w hiszpańskiej wojnie domowej. Miała ona wspierać
generała Franco i jego oddziały nacjonalistów. Kontyngent Luftwaffe był
największy i składał się z oddziałów obrony przeciwlotniczej, jednostek
bombowych, myśliwskich i rozpoznawczych. Kontyngent armii lądowej był
mniejszy, początkowo wielkości batalionu, i składał się ze sztabu, dwóch
kompanii liniowych i polowej kompanii technicznej. Niemcy mieli 41
czołgów Mark I, 20 armat przeciwpancernych, 8 działek kalibru 20 mm i 10
pojazdów dowodzenia. Oddział czołgów, który rozmieszczono w Hiszpanii,
dostał nazwę Panzergruppe "Drohne", a jego zadaniem było szkolenie
hiszpańskich czołgistów i mechaników. Nie był bezpośrednio zaangażowany
w walki, chociaż nie zawsze tak się działo. Niemieccy instruktorzy
nazywani byli "pszczelarzami" (Imker). Przez Legion Condor przewinęło
się od sierpnia 1936 do maja 1939 roku ponad 19 000 żołnierzy i instruktorów niemieckich. Kilkuset z nich zginęło w walkach, wypadkach
lub z powodu chorób33.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Cooper M., The Nazi Against Soviet Partizans, Stein and Day, Nowy York 1979, s. 98. [wróć]
2. W książce używany jest zazwyczaj termin Sonderkommando na określenie jednostki Dirlewangera, chociaż podczas wojny siedmiokrotnie zmieniała ona nazwę (patrz załącznik 5). [wróć]
3. Ibidem, s. 98. [wróć]
4. Stein G.H., The Waffen-SS: Hitler's Elite Guard at War 1939-1945, Cornell University Press, Ithaca. N.Y. 1966, s. 268. [wróć]
5. Meyer G., Nacht über Hamburg, Rödeberg Verlag, Frankfurt am Main 1971, s. 125. [wróć]
6. Rosyjskie źródła wspominają nawet o liczbie 150 000 ofiar. [wróć]
7. W książce przeważnie używa się niemieckich nazw stopni SS. Ich wykaz z tlumaczniem na polski i angielski znajduje się w aneksie 1. [wróć]
8. 36. Dywizja Grenadierów Pancernych SS powstała w lutym 1945 roku z SS Strurmrigade Dirlewanger. Więcej na ten temat w aneksie 5. [wróć]
9. Chodzi o Reichssicherheitshauptamt - RSHA, Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. [wróć]
10. Naczelnik polityczny NSDAP w okręgu administracyjnym (Gau). [wróć]
11. Cooper M., The Nazi..., s. 88. [wróć]
12. Niemiecki komunista, który po puczu Kappa organizował bojówki na wzór Armii Czerwonej, potem zbiegł do Związku Sowieckiego, gdzie ponoć w 1933 roku utonął w Oce. [wróć]
13. Akta personalne Oskara Dirlewangera. [wróć]
14. Trevor-Roper H.R., Hitler's Table Talk 1941-1944, England:Weidenfeld and Nicholson, London 1953, s. 640. [wróć]
15. Guderian H., Panzer Leader, Zenger Publishing Company, Washington, D.C. 1979, s. 356. [wróć]
16. 23 i 24 listopada 1944 roku, 3, 10, 22, 12, 14, 15, 18, 21, 22, 23, 24, 26, 27, 28 i 31grudnia 1944 roku, 14, 15, 16, 17 i 18 lutego 1945 roku i 15 kwietnia 1945 roku. [wróć]
17. Reitlinger G., The SS: Alibi of a Nation, 1922-1945, Arms and Armour Press, London 1984, s. 278. Najlepszy opis tajemnicy otaczającej ostateczne rozwiązanie można znaleźć u Richarda Breitmanna, The Architecture of Genocide: Himmler and the Final Solution. [wróć]
18. Reitlinger G., The SS: Alibi of a Nation..., s. 173. [wróć]
19. Akta personalne Oskara Dirlewangera. [wróć]
24. Trials of War Criminals before the International Military Tribunal, Vol. XIII, The Ministries Case, Case No. 11, Washington, D.C.: U.S. Goverment Printing Office, 1952, s. 537. [wróć]
25. Halcomb J., The SA: A Historical Perspective, Crown/Agincourt Books, Columbia, S.C. 1985, s. 71, 72. [wróć]
26. Akta personalne Oskara Dirlewangera. [wróć]
28. Trials of War Criminals before the International Military Tribunal, Vol. XIII, The Ministries Case, Case No. 11, s. 537-538. [wróć]
29. Akta personalne Gottloba Bergera, Washington, D.C.: National Document Center, Roll SSO-058. [wróć]
31. Höffkes K., Hitlers Politische Generale: Die Gauleiter des Dritten Reiches, Grabert Verlag, Tübingen 1986, s. 239-240. [wróć]
32. Akta personalne Wilhelma Murra,Washington, D.C.: National Archives Microfilm Publication A3443, Akta oficerów SS z Berlińskiego Centrum Dokumentacji, Roll SSO-341A. [wróć]
33. Proctor R.L., Hitler's Luftwaffe in Spanish Civil War, Greenwood Press Westport, Connecticutt 1983, s. 41, 42, 253. [wróć]