Okropny Maciuś nie chce się zakochać. Tom 6 - Małgorzata Strękowska-Zaremba

Kup ebooka

19.90 zł
16.52 zł (13,93 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ma­ciuś roz­ma­wia z ka­fta­ni­kiem

Był so­bie Okropny Ma­ciuś. Miał nie­bie­skie oczy, krę­cone włosy i za­darty nos. Miał mamę Sa­binę, tatę Se­ba­stiana, młod­szą sio­strę Mi­cha­się i psa Pi­rata. A Mi­cha­sia miała koty Mruczki. Ma­ciu­siem i Mi­cha­sią opie­ko­wała się Na­molna Nia­nia.

Nia­nia cze­kała na te­le­fon od swo­jego na­rze­czo­nego. Ale na­rze­czony nie dzwo­nił i nie od­bie­rał te­le­fonu od niani.

- Coś się stało - mar­twiła się nia­nia.

- Uto­pił się w bło­cie! Spadł z pięć­dzie­sią­tego pię­tra na be­ton! Zja­dły go głodne mu­chy! Ude­rzył głową o la­tar­nię! Po­rwali go ko­smici! Wszedł na minę! Wpadł do ba­senu z pi­ra­niami! Roz­szar­pały go ró­żowe pan­tery!... - wy­li­czał Ma­ciuś.

- Na­zy­wam się Mi­cha­sia, je­stem małą... - prze­rwała mu mi­lutka Mi­cha­sia.

- Ci­cho bądź - Ma­ciuś zwró­cił uwagę sio­strze.

Mi­cha­sia uczyła się roli wróżki. Dwa razy w ty­go­dniu cho­dziła do klu­biku. Miała tam za­grać wróżkę w przed­sta­wie­niu o do­brej wróżce. Była tym bar­dzo prze­jęta.

- Nie mogę ci­cho - stwier­dziła. I nie po­słu­chała brata. - Na­zy­wam się Mi...

- O lu­dzie! Każdy wie, jak się na­zy­wasz! Na­wet ty! Na­rze­czo­nego niani prze­je­chał sza­lony tram­waj! A ty ga­dasz i ga­dasz! - roz­gnie­wał się Ma­ciuś.

- Prze­stań, Ma­ciu­siu, prze­ra­żasz mnie - prze­rwała mu za­tro­skana nia­nia.

Po­sta­no­wiła pójść do babci Jó­zia, Mar­ce­liny Mruk. Są­siadka umiała wró­żyć z kart. Nia­nia chciała ją za­py­tać o na­rze­czo­nego. Za­brała ze sobą Mi­cha­się i Ma­ciu­sia.

Pani Mar­ce­lina Mruk sie­działa w kuchni. Ro­biła na dru­tach cie­pły ka­ftan dla jam­nika Kac­perka. Z czer­wo­nej włóczki. Odło­żyła włóczkę i druty do ko­szyka. Po­szła z nia­nią do po­koju. Wy­jęła karty do wró­że­nia.

Ma­ciuś przy­glą­dał się jej cie­ka­wie. I Jó­zio się przy­glą­dał. I Mi­cha­sia. I spa­siony jam­nik.

Bab­cia Jó­zia za­ło­żyła na nos oku­lary.

- Dziś są an­drzejki. To dzień wróżb i cza­rów. Wróżby an­drzej­kowe speł­niają się w stu pro­cen­tach! - stwier­dziła z prze­ko­na­niem.

Roz­ło­żyła karty na stole. Przyj­rzała się im. Zro­biła bar­dzo ważną minę.

- Nic się nie stało pani na­rze­czo­nemu. Te­raz nie może za­dzwo­nić. Zrobi to wie­czo­rem - po­wie­działa chwilę póź­niej.

- Karty tak mó­wią? - upew­niła się nia­nia.

- Tak mó­wią karty! - po­twier­dziła pani Mar­ce­lina.

Ma­ciuś przy­ło­żył kartę do ucha. Jedną. Drugą. Trze­cią.

- Do mnie nic nie mó­wią - zdzi­wił się.

- Tylko do babci mó­wią! - po­uczył go Jó­zio. I za­raz po­pro­sił: - Te­raz mnie po­wróż, bab­ciu.

Bab­cia Mar­ce­lina po­ta­so­wała karty i roz­ło­żyła na sto­liku.

- Wkrótce do­sta­niesz to, o co pro­si­łeś. WŁA­SNE ZWIE­RZĄTKO! - oznaj­miła ra­do­śnie.

"Jó­zio do­sta­nie wła­sne zwie­rzątko!". Ma­ciuś po­czuł wielką za­zdrość. Miał już psa Pi­rata, ale Pi­ra­towi przy­dałby się psi ko­lega. Pi­rat ga­niałby jed­nego kota Mi­chasi, a nowy pies dru­giego.

- Te­raz niech pani mnie po­wróży - po­pro­sił Ma­ciuś. I usiadł przy stole. - Trzeba mi wy­wró­żyć tak: jesz­cze jed­nego psa, klocki lego, nową hu­laj­nogę, ro­wer, mo­to­rynkę, te­le­fon, kom­pu­ter!

- Zo­ba­czymy - po­wie­działa krótko bab­cia Jó­zia.

Po­now­nie roz­ło­żyła karty na stole. Po­pa­trzyła. Uśmiech­nęła się ta­jem­ni­czo. I kla­snęła z za­do­wo­le­nia.

- Karty mó­wią, że Ma­ciuś się za­ko­cha! - ogło­siła we­so­łym gło­sem. - Za­ko­cha się w blon­dynce z lek­kim ze­zem i ubyt­kiem w uzę­bie­niu!

Ma­ciuś aż usiadł z wra­że­nia.

- Durne karty! - bąk­nął. Po­czuł złość na karty i na bab­cię Jó­zia. Wstał z krze­sła. Wziął się pod boki. - Niech pani po­wie coś in­nego! - za­żą­dał.

- Nie da się cof­nąć wróżb, Ma­ciu­siu. Za­ko­chasz się w blon­dynce z lek­kim ze­zem i ubyt­kiem w uzę­bie­niu. Znasz taką? - spy­tała ro­ze­śmiana Mar­ce­lina.

Ma­ciuś był bar­dzo roz­gnie­wany. Dla­tego nie od­po­wie­dział. Wy­rę­czył go Jó­zio.

- Ma­ciuś zna jedną blon­dynkę z lek­kim ze­zem. Na­zywa się Julka. Cho­dzi z nami do pierw­szej klasy - po­wie­dział.

Zde­ner­wo­wany Ma­ciuś wy­krzyk­nął:

- W ni­kim się nie za­ko­cham!

I uciekł do kuchni.

Za nim przy­szedł Jó­zio.

Na­bur­mu­szony Ma­ciuś na­wet na niego nie spoj­rzał. Sie­dział na ła­wie pod ścianą. Obok niego stał ko­szyk. W ko­szyku le­żał czer­wony ka­fta­nik Kac­perka. Nie­do­koń­czony, bo bra­ko­wało koł­nie­rza.

- Uwierz, Ma­ciu­siu. Wróżby babci za­wsze się speł­niają. Do­stanę zwie­rzątko, a ty się za­ko­chasz. Ko­niec, kropka - wes­tchnął Jó­zio.

Współ­czuł Ma­ciu­siowi. Ale chciał do­stać zwie­rzątko, dla­tego wie­rzył we wróżby babci.

- Nie wie­rzę kar­tom, które ga­dają tylko z twoją bab­cią. Trzeba być chyba za­śli­nio­nym wie­lo­ry­bem, żeby w to wie­rzyć - Ma­ciuś szarp­nął czer­woną nitkę. Bo zwi­sała z ko­szyka.

- Uwa­żaj, Ma­ciu­siu. Spru­jesz ka­fta­nik Kac­perka - ostrzegł go Jó­zio.

Ma­ciu­siowi za­lśniły oczy. Po­sta­no­wił uka­rać pa­nią Mar­ce­linę za jej wróżby.

- Jak się pruje ka­fta­niki Kac­perka? To bar­dzo trudne? - za­py­tał nie­win­nie.

- Nie wiesz tego? - zdzi­wił się Jó­zio. - O, tak!

Jó­zio wy­jął z ka­fta­nika drut do ro­bó­tek ręcz­nych. Na tym dru­cie za­cze­piona była czer­wona nitka. Po­cią­gnął za nitkę. Raz, drugi, trzeci.

- Już wiesz, jak pruje się ka­fta­niki? - upew­nił się.

- Jesz­cze nie wiem - od­parł Ma­ciuś.

Jó­zio ziew­nął, ale po­ka­zał ko­le­dze, jak spruć cały ka­fta­nik.

Wtem ktoś sta­nął w drzwiach.

- Co tu tak ci­cho? - spy­tała bab­cia Jó­zia. I za­raz zła­pała się za kok na gło­wie.

- Ka­fta­nik po­wie­dział, żeby go spruć. Tylko ja go sły­sza­łem - rzekł z dumą Ma­ciuś.

I na chwilę na­wet po­we­se­lał.

Co­py­ri­ght ? by Mał­go­rzata Strę­kow­ska-Za­remba, 2024

Co­py­ri­ght ? by Vir­tu­alo, 2024

Redakcja: Kamila Kowalczyk

Ko­rekta: Ma­ria Gonta, Mag­da­lena Gonta-Bier­nat / To Się Wyda

Skład i ła­ma­nie: Krzysz­tof Bu­kow­ski

Pro­jekt okładki: Be­ata Woź­niak

Wy­da­nie II

War­szawa 2024

ISBN 978-83-272-8591-1

Książka jest objęta ochroną prawa autorskiego. Wszelkie udostępnianie osobom trzecim, upowszechnianie i upublicznianie, kopiowanie oraz przetwarzanie jest nielegalne i podlega właściwym sankcjom.

Virtualo Sp. z o.o.

ul. Mar­szał­kow­ska 104/122

00-017 War­szawa

www.vir­tu­alo.pl

Chcesz wy­dać książkę lub au­dio­book? Wejdź na vir­tu­alo.eu lub na­pisz do nas na ad­res: re­dak­cja@vir­tu­alo.pl.

Zobacz nas na