Ogród króla uczuć - Zbiór opowiadań - Robert Kozakiewicz

Kup ebooka

18.45 zł

-
Proszę czekać

SMS

On.

Wrócił do domu zły. Cały dzień spędzony w towarzystwie prezesa firmy, w której pracował, wytrącił go z równowagi. Prezes jak zwykle zadawał tysiące pytań i nie słuchał odpowiedzi. Podważał Jego kompetencje, czepiał się drobnostek, nie dawał się wypowiedzieć. Jak zwykle zaczął się zastanawiać czy to jest właściwie miejsce dla Niego. Zawsze prowadził uporządkowane życie i tylko niechęć do zmian nie pozwalała Mu zrobić z tym cokolwiek. Tkwił więc w tym układzie i co jakiś czas irytował się na swojego szefa ale nic z tym nie robił. Z roku na rok coraz bardziej Mu to przeszkadzało.

Na Jego telefon przyszedł SMS. To pisał Jego kumpel z pracy, z którym dziś chwilę rozmawiał. "Nie daj satysfakcji komuś, kto czeka aż się poddasz. Walcz o swoje marzenia i realizuj swoje postanowienia. Pokaż innym, że potrafisz i zrób to." Skasował go, odłożył telefon i położył się spać. Był wykończony.

Ona.

Zaparzyła kawę i popatrzyła na Księżyc w pełni. Śliczny widok, ciekawe, ile ludzi w tym samym momencie to pomyślało - przeszło Jej przez myśl. Poprawiła kwiaty w wazonie, które sama wybrała w kwiaciarni po drodze z pracy. Lubiła zapach kwiatów, jego delikatność, ulotność. Usiadła przy stole z kubkiem z kawą, objęła go dłońmi i zamyśliła się. Od dawna prowadziła samotne życie. Nie przepadała za spotkaniami z koleżankami, wręcz stroniła od nich. Najlepiej czuła się w swoim towarzystwie, w spokoju i ciszy, we własnych myślach. Nie szukała nowych znajomości a tym bardziej przyjaźni. Ile to już lat? Dużo. Może za dużo? Ale po co to zmieniać? Przecież jest dobrze tak, jak jest teraz. Spojrzała na telefon. Tak samo wyglądał godzinę i dwie temu. Żadnych wiadomości, maili, nic. Tylko godziny się zmieniają. To dobrze - pomyślała. Nie chcę ją nic od was to i wy mi nie trujcie. Dopiła kawę, umyła kubek, zanurzyła się w zapachu kwiatów na stole. Celowo nie stawiała ich w sypialni. Chciała, aby były domeną dnia, rozbudzały ją rano i uspokajały wieczorem. Jutro miał być kolejny dzień - tym razem nerwowy, z udziałem szefa firmy. Nie była z tego zadowolona ale nie miała na nic wpływu. Mogła tylko grzecznie stawić się rano w pracy i znosić jego głupotę. Poszła do sypialni, podłączyła telefon do ładowarki i położyła się spać.

On.

Nie mógł zasnąć. Przewracał się z boku na bok, w Jego głowie tłukły się myśli o dzisiejszym dniu. Był zmęczony ale też niedoceniony przez szefa, sprowadzony do roli przedmiotu nad którym ma się władzę. Czuł, że dłużej tak nie może być, że musi coś zrobić. Mijały długie godziny. Wstał i spojrzał przez okno. Piękny Księżyc - pomyślał. Była już 4 rano. Poszedł do kuchni, zrobił sobie śniadanie i kawę. Pojadę do pracy wcześniej - pomyślał. Ubrał się i o 5:30 wyszedł z domu. Na miejscu był o 6. 2 godziny przed czasem. Usiadł za biurkiem, włączył komputer i patrzył się pustymi oczami w monitor. W pracy było cicho, spokojnie, tylko On, delikatny szum komputera i poświata monitora.

Ona.

Obudziła się już wyspana o 6. Nie miała ochoty na dalsze leczenie w łóżku więc wstała, poszła do kuchni i z uśmiechem poczuła zapach kwiatów. Na zewnątrz było już całkiem jasno, Księżyc znikł w brzasku dnia. Szkoda - pomyślała. Śniadanie, kawa, szykowanie się do wyjścia. Te same czynności, jak co dzień zajęły Jej 40 minut. Wyszła do pracy. Do budynku firmy dotarła o 7:30. Pół godziny przed czasem. Zauważyła Go od razu. Siedział przy biurku i nie sprawiał wrażenia czymś zajętego. Włączyła swój komputer, przejrzała papiery i poszła zrobić kawę. Pomyślała, że może Mu zaproponuje coś do picia. Intrygowało Ją, co robi o tej porze w pracy skoro nie jest w zasadzie niczym zajęty.

Podeszła do Niego. Podniósł głowę i spojrzał pytająco. Dzień dobry, robię sobie kawę, też chcesz się czegoś napić? - spytała. Był zaskoczony. Chwilę się zastanowił. Tak, poproszę, pójdę z tobą - odpowiedział. Wstał, podał Jej rękę na powitanie. Jestem Robert - przedstawił się. Teresa - z uśmiechem podała Mu swoją delikatną dłoń. A więc zapraszam - uśmiechnęła się zalotnie. Poszli w stronę ekspresu do kawy. Zwrócił uwagę na Jej kobiece kształty, jak stawia kroki, jak kołysze biodrami, na lekkość, z jaką się porusza, sprężystość ciała. Była w Jego typie.

Co mam dla Ciebie zrobić? - spytała. W sumie to nie chce mi się pić, ale będę ci towarzyszyć i chętnie z tobą porozmawiam. Poza tym lubię zapach kawy, nie muszę jej pić - odparł. Zdziwiona otworzyła szeroko oczy. OK., Co tak wcześnie robisz w tym paskudnym miejscu? - spytała. Myślę, że to samo, co ty. Po prostu tu jestem, bo nie mogłem spać - odpowiedział. Uśmiechnęła się że zrozumieniem. Spostrzegł, że ślicznie się uśmiecha. W policzkach robią się Jej charakterystyczne dołeczki, które tak wspaniale współgrają z radosnymi oczami. Coraz bardziej był Nią zainteresowany.

Zrobiła sobie kawę. W czasie rozmowy bacznie się Jej przyglądał. Chwytał oczami jak Ona składa usta by napić się kawy, jak mówi, jak się zastanawia nad odpowiedzią, jak się porusza. Zapamiętywał każdy szczegół a w Jego głowie rodziła się rewolucja spowodowana tym banalnym spotkaniem. Był Nią zauroczony. Resztę dnia myślał tylko o Niej i co ma z tym zrobić.

Ona.

Miło się Jej rozmawiało przy ekspresie do kawy. Sprawiał wrażenie miłego, ciepłego mężczyzny, z którym można porozmawiać o wszystkim. Czuła się przy Nim swobodnie, pewna siebie, bez kompleksów. Działał na Nią uspokajająco dając swobodę wypowiedzi i zachowania. Nie zauważyła u Niego żadnego fałszu, dwuznaczności czy niepewności. Wiedział, o czym mówi, ale nie narzucał swojego zdania zawsze pozostawiając Jej wybór. Szanował to, co mówiła, nie zapominał nawet o najdrobniejszych szczegółach. Zupełne przeciwieństwo Jej szefa. Zainteresowała się Nim.

Mijały dni, w czasie których przychodzili do pracy znacznie wcześniej, niż to było konieczne. Coraz bardziej lubili spędzać ze sobą czas, rozmawiać, być ze sobą tak po prostu, bo to sprawiało Im przyjemność. Oboje czuli, że w Ich sercach rodziło się uczucie znacznie silniejsze niż zwykła przyjaźń ale obojgu brakowało odwagi aby zrobić ten pierwszy krok, aby się do siebie przytulić, pocałować, powiedzieć, co serce nakazuje. Tęsknili za sobą, nie mogli się doczekać kolejnego poranka by mogli sami w firmie spędzać ze sobą te cenne chwile. Nie spotykali się poza nią. Może zabrakło na to odwagi? Może nie do końca wierzyli w to, co się dzieje pomiędzy Nimi...

Najgorszym dla Nich czasem było wysłanie Jej przez szefa na urlop. Wytrzymała w domu, w samotności, 3 dni i przyjechała do firmy aby się z Nim zobaczyć. Przywiozła kawałek ciasta i przysiadła się do Jego biurka z kawą. Do dziś zastanawiają się co było słodsze - czy ciasto czy przesłodzona z nerwów kawa...

Któregoś ciepłego, letniego dnia dochodziła godzina 17 i wszyscy już wyszli z pracy. Zostali sami. Pomyślała - teraz albo nigdy. Przytuliła się do Niego. Stali tak dłuższą chwilę. Dobrze mi z tobą - powiedziała. Objął Ją i pocałował w czoło. Przypomniał mu się SMS od kolegi - "Walcz o swoje marzenia i realizuj swoje postanowienia. Pokaż innym, że potrafisz i zrób to." Uśmiechnął się do siebie i wtulił się w Jej włosy. Był szczęśliwy. Pojedziemy do mnie? - spytał. Tak - odpowiedziała z uśmiechem dając mu najlepszego buziaka na świecie o czym marzył od tak dawna...