Pan wróbelek
Pan wróbelek miał żon wiele.
W świątek, piątek i niedzielę
zmieniał je jak rękawiczki.
Dziwił kruki, gorszył zniczki.
Dzięcioł myślał: "Ja dzięciolę!
Co on robi tam na dole?
Na gałęzi tylko siedzi,
o amorach wiecznie bredzi.
Nie ma czasu na jedzenie,
stąd jest znane powiedzenie,
że jesz tyle, co wróbelek,
gdy miłości masz zbyt wiele".
Tak rozmyślał dzięcioł Felek
i zapragnął mieć wesele.
Zaczął nagle szukać żony.
Biegał, latał w różne strony.
Drzewa tak się wystraszyły,
że aż liście pogubiły!
Dzięcioł Felek przestał jeść.
Ciężko było ów fakt znieść,
że opuści nagle las.
To był dla drzew trudny czas.
Kornik bardzo się ucieszył:
"Oby Felek się nie śpieszył,
albo lepiej - nie powrócił,
gdyż mój spokój to zakłóci".
Jednak stało się inaczej,
dla kornika gorzej raczej:
Felek wrócił, lecz nie sam.
Bębnął: "Żonę piękną mam
i już nigdy jej nie zmienię.
Kocham żonę swą szalenie!".
Wróbel tego nie rozumie.
Może kochać on nie umie?
Jednak to nie moja sprawa.
Jest wesele, jest zabawa!
Biedak wróbel został w domu.
Chlipał w kącie po kryjomu:
"Jak tu lecieć na wesele,
kiedy ma się żon zbyt wiele?".
Podłe chwile
Już człowieka nic nie cieszy,
kiedy nie chce mu się grzeszyć.
Nic nie sprawia mu radości,
nawet przyjazd miłych gości.
Zaszyłby się gdzie w kąciku
i popłakał sobie cicho,
ale wciąż go ktoś nachodzi.
Drzwi zatrzasnąć się nie godzi.
Dnia pewnego nie wytrzymał,
swojej złości nie zatrzymał
i powiedział: "Spier***ajcie
i już nigdy nie wracajcie".
Oburzenia nie ma końca,
jednak znalazł się obrońca
- wujek Franek, co ma dość,
bo mu ciotka daje w kość.
Kuzyn Grzesiek też rozumie,
lecz zbuntować się nie umie.
Jego żona ciągle zrzędzi,
więc w piwnicy bimber pędzi.
Prawie każdy ma pod górę,
więc krzyknijmy wszyscy chórem:
Podłe chwile spier***ajcie
i już nigdy nie wracajcie!