Ogniem i mieczem - Henryk Sienkiewicz

Kup ebooka

48.00 zł
39.84 zł (48,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Seria "Biblioteka Narodowa" ukazuje się pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach projektu Kanon Polski

Rada Naukowa "Biblioteki Narodowej": Józef Bachórz, Tomasz Chachulski, Jerzy Jarzębski, Alina Kowalczykowa, Ryszard Nycz

Redaktor "Biblioteki Narodowej": Stanisław Bereś

Recenzent tomu: Bogdan Mazan

Redaktor prowadząca: Anna Krzywania

Redakcja Wstępu i opracowania: Anna Poinc-Chrabąszcz

Korekta: Anna Gądek, Michał Trusewicz

Redakcja techniczna: Anna Krzywania

Rozdział we Wstępie, konsultacja i uzupełnienie przypisów (motywy ukraińskie): Hieronim Grala

Konsultacja i uzupełnienie przypisów (orientalizmy): Natalia Królikowska-Jedlińska

Mapa dołączona do tomu: Dariusz Przybytek

Ilustracja na frontyspisie: Henryk Sienkiewicz, ok. 1885. Fotolitografia według kliszy J. Mieczkowskiego

Skład: Robert Oleś

Zakład Narodowy im. Ossolińskich dokonuje zastrzeżenia swoich praw wobec wszelkich działań związanych z eksploracją tekstów zamieszczonych w niniejszej publikacji oraz wszystkich dotyczących niej danych, zarówno w całości, jak i w części, w tym wykorzystywania na potrzeby jakichkolwiek technologii służących do generowania, analizowania tekstów i danych oraz uczenia maszynowego. Działania te, podejmowane bez pisemnej zgody wydawcy, stanowić będą naruszenie jego praw.

Zakład Narodowy im. Ossolińskich Wydawnictwo Ossolineum ul. Szewska 37 50-139 Wrocław wydawnictwo@ossolineum.pl www.wydawnictwo.ossolineum.pl

? Copyright by Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2020

Wydanie I, Wrocław 2023

ISBN 978-83-66257-76-4

Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.

Wstęp

Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.

Zapraszamy do zakupu

ROZDZIAŁ II

- I kondemnatę49 uzyskam, i bezecnym go ogłoszę, a potem wojna, ale już z infamisem50.

- Zdrowie waszmościów!

Niektórzy wszelako śmieli się, a z nimi i pan Skrzetuski, bo mu się z czupryny trochę kurzyło, szlachcic zaś tokował51 dalej naprawdę jak głuszec, który się własnym głosem upaja. Na szczęście dyskurs jego przerwany został przez innego szlachcica, który zbliżywszy się, pociągnął go za rękaw i rzekł śpiewnym litewskim akcentem:

- Poznajomijże waćpan, mości Zagłobo, i mnie z panem namiestnikiem Skrzetuskim... poznajomijże!

- A i owszem, i owszem. Mości namiestniku, oto jest pan Powsinoga.

- Podbipięta - poprawił szlachcic.

- Wszystko jedno! Herbu Zerwipludry...

- Zerwikaptur - poprawił szlachcic.

- Wszystko jedno. Z Psichkiszek.

- Myszykiszek52 - poprawił szlachcic.

- Wszystko jedno. Nescio53, co bym wolał, czy mysie, czy psie kiszki. Ale to pewna, że bym w żadnych mieszkać nie chciał, bo to i osiedzieć się tam niełatwo, i wychodzić niepolitycznie. Mości panie! - mówił dalej do Skrzetuskiego, ukazując Litwina. - Oto tydzień już piję wino za pieniądze tego szlachcica, któren ma miecz za pasem równie ciężki jak trzos54, a trzos równie ciężki jak dowcip. Ale jeślim pił kiedy wino za pieniądze większego cudaka, to pozwolę się nazwać takim kpem55, jak ten, co mi wino kupuje.

- A to go objechał! - wołała, śmiejąc się, szlachta.

Ale Litwin nie gniewał się, kiwał tylko ręką, uśmiechał się łagodnie i powtarzał:

- At, dałbyś waćpan pokój... słuchać hadko56!

Pan Skrzetuski przypatrywał się ciekawie tej nowej figurze, która istotnie zasługiwała na nazwę cudaka. Przede wszystkim był to mąż wzrostu tak wysokiego, że głową prawie powały dosięgał, a chudość nadzwyczajna wydawała go wyższym jeszcze. Szerokie jego ramiona i żylasty kark zwiastowały niepospolitą siłę, ale była na nim tylko skóra i kości. Brzuch miał tak wpadły pod piersią, że można by go wziąć za głodomora, lubo ubrany był dostatnio, w szarą opiętą kurtę ze świebodzińskiego sukna, z wąskimi rękawami, i wysokie szwedzkie buty, które na Litwie zaczynały wchodzić w użycie. Szeroki i dobrze wypchany łosiowy pas, nie mając na czym się trzymać, opadał mu aż na biodra, a do pasa przywiązany był krzyżacki miecz tak długi, że temu olbrzymiemu mężowi prawie do pachy dochodził.

Ale kto by się miecza przeląkł, wnet by się uspokoił, spojrzawszy na twarz jego właściciela. Była to twarz chuda, również jak i cała osoba, ozdobiona dwiema zwiśniętymi ku dołowi brwiami i parą tak samo zwisłych konopnego koloru wąsów, ale tak poczciwa, tak szczera, jak u dziecka. Owa obwisłość wąsów i brwi nadawała jej wyraz stroskany, smutny i śmieszny zarazem. Wyglądał na człeka, którego ludzie popychają, ale panu Skrzetuskiemu podobał się z pierwszego wejrzenia za ową szczerość twarzy i doskonały moderunek57 żołnierski.

- Panie namiestniku - rzekł - to waszmość od księcia pana Wiśniowieckiego?

- Tak jest.

Litwin ręce złożył jako do modlitwy i oczy podniósł w górę.

- Ach, co to za wielki wojennik! co to za rycerz! co to za wódz!

- Daj Boże Rzeczypospolitej takich jak najwięcej.

- I pewno, i pewno! A czyby nie można do niego pod znak58?

- Będzie waści rad.

Tu pan Zagłoba wtrącił się do rozmowy:

- Będzie miał książę dwa rożny do kuchni: jeden z waćpana, drugi z jego miecza, albo najmie waści za mistrza, albo każe na wasanu zbójów wieszać lub sukno na barwę będzie waspanem mierzył! Tfu, jak się waćpan nie wstydzisz, będąc człowiekiem i katolikiem, być tak długim, jak serpens59 lub jak pogańska włócznia!

- Słuchać hadko - rzekł cierpliwie Litwin.

- Jakże też godność waszeci? - spytał pan Skrzetuski - bo gdyś mówił, pan Zagłoba tak waści podrywał, że z przeproszeniem nic nie mogłem zrozumieć.

- Podbipięta.

- Powsinoga.

- Zerwikaptur z Myszykiszek.

- Masz babo pociechę! Piję jego wino, ale kpem jestem, jeśli to nie pogańskie imiona.

- Dawno waść z Litwy? - pytał namiestnik.

- At, już dwie niedziele w Czehrynie. Dowiedziawszy się od pana Zaćwilichowskiego, że waść tędy ciągnąć będziesz, czekam, by pod jego opieką księciu moje prośby przedstawić.

- Powiedzże mi waszmość, proszę, bom ciekaw, czemu też taki katowski miecz pod pachą nosisz?

- Nie katowski to, mości namiestniku, ale krzyżacki, a noszę, bo zdobyczny i dawno w rodzie. Już pod Chojnicami60 służył w litewskim ręku - tak i noszę.

- Ale to sroga machina i ciężka być musi okrutnie - chyba do obu rąk?

- Można do obu, można do jednej.

- Pokażże wasze!

Litwin wydobył i podał, ale panu Skrzetuskiemu ręka zwisła od razu. Ni się złożyć, ni cięcia wymierzyć swobodnie. Na dwie ręce poradził, ale jeszcze było za ciężko. Więc pan Skrzetuski zawstydził się trochę i zwróciwszy się do obecnych:

- No, mości panowie - rzekł - kto krzyż uczyni?

- My już próbowali - odrzekło kilkanaście głosów. - Jeden pan komisarz Zaćwilichowski podniesie, ale krzyża i on nie uczyni.

- No, a waćpan? - pytał pan Skrzetuski, zwracając się do Litwina.

Szlachcic podniósł miecz jak trzcinę i machnął nim kilkanaście razy z największą łatwością, aż powietrze warczało w izbie, a wiatr powiał po twarzach.

- A niechże waści Bóg sekunduje61! - zawołał Skrzetuski. - Pewną masz służbę u księcia pana!

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

BIBLIOTEKA NARODOWA

Wydawnictwo "Biblioteki Narodowej" pragnie zaspokoić pilną potrzebę kulturalną i przynieść zarówno każdemu inteligentnemu Polakowi, jak i kształcącej się młodzieży

WZOROWE WYDANIA NAJCELNIEJSZYCHUTWORÓW LITERATURY POLSKIEJ I OBCEJ

w opracowaniu podającym wyniki najnowszej o nich wiedzy.

Każdy tomik "Biblioteki Narodowej" stanowi dla siebie całość i zawiera bądź to jedno z arcydzieł literatury, bądź też wybór twórczości poszczególnych pisarzy.

Każdy tomik poprzedzony jest rozprawą wstępną, omawiającą na szerokim tle porównawczym, w sposób naukowy, ale jasny i przystępny, utwór danego pisarza. Śladem najlepszych wydawnictw obcych wprowadziła "Biblioteka Narodowa" gruntowne objaśnienia tekstu, stanowiące ciągły komentarz, dzięki któremu każdy czytelnik może należycie zrozumieć tekst utworu.

"Biblioteka Narodowa" zamierza w wydawnictwach swych, na daleką metę obliczonych, przynieść ogółowi miłośników literatury i myśli ojczystej wszystkie celniejsze utwory poezji i prozy polskiej od wieku XVI aż po dobę współczesną, uwzględniając nie tylko poetów i beletrystów, ale także mówców, historyków, filozofów i pisarzy pedagogicznych. Utwory pisane w językach obcych ogłaszane będą w poprawnych przekładach polskich.

Z literatury światowej "Biblioteka Narodowa" wydaje wszystkie te arcydzieła, których znajomość niezbędna jest dla zrozumienia dziejów piękna i myśli ogólnoludzkiej.

Do współpracy zaprosiła redakcja "Biblioteki Narodowej" najwybitniejszych badaczy naszej i obcej twórczości literackiej i kulturalnej, powierzając wydanie poszczególnych utworów najlepszym każdego znawcom.

Kładąc nacisk na staranność opracowań wstępnych i objaśnień utworów, "Biblioteka Narodowa" równocześnie poczytuje sobie za obowiązek podawać najdoskonalsze teksty samych utworów, opierając się na autografach, pierwodrukach i wydaniach krytycznych.

Deklaracja z pierwszych tomów Biblioteki Narodowej

.

PRZYPISY

49 kondemnata (z łac. condemnatio) - wyrok skazujący. ?

50 infamis (łac.) - ktoś pozbawiony czci obywatelskiej, wyjęty spod prawa. ?

51 toki - rytuał godowy głuszca; tu: tokować, czyli mówić, nikogo nie słuchając. ?

52 Myszykiszki - historyczny zaścianek niedaleko Wilna nad jeziorem Żeżabry. ?

53 nescio (łac.) - nie wiem. ?

54 trzos - pas z kieszeniami lub woreczek na pieniądze. ?

55 kiep (stpol.) - łatwowierny głupiec. W staropolszczyźnie wyrażenie obsceniczne. ?

56 hadko (rus.) - nieprzyjemnie, brzydko. ?

57 moderunek (z łac. moderare) - tu: wyposażenie; w szczególności broń. ?

58 pod znak - zaciągnąć się na służbę wojskową do konkretnego dowódcy i jego pułku lub chorągwi. ?

59 serpens (łac.) - wąż. ?

60 bitwa pod Chojnicami - starcie i klęska wojsk polsko-litewskich w bitwie z Krzyżakami w 1454 r. ?

61 sekundować (z łac. secundare) - sprzyjać, wspierać. ?