Oenone - Alfred Tennyson

Kup ebooka

5.00 zł
4.29 zł (5,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

OENONE

Istnieje w Idzie dolina, nad wszystkie

W górach jońskich piękniejsza doliny.

Mgły falujące kłębią się w przepaści

I, wyciągając leniwe ramiona,

Pełzną od jodły do jodły. Po jednej

I drugiej ręce wiszą u gór stoków

Pola i łąki kwieciste, a dołem,

Przez jar głęboki, rwie się i przewala,

Z hukiem ku morzu pędząc, potok długi.

Po za doliną pnie się Gargar k'niebu,

Pierwszy witając poranek, lecz z przodu

Wąwóz otwarty ukazuje, w wianku

Kolumn, Troady i Ilionu twierdzę,

Oną Troady koronę.

Z południa

Oenone tu się przybłąkała smutna;

Rzucił ją Parys, ongi druh jej w górach.

Zwiędły jej lica płomieniste róże,

A włos opadał naokoło szyi,

Lub, spoczywając, zdawał się opadać.

Wsparta o gruzy, oplecione winem,

Cichej śpiewała pustyni, aż z skalnych

U góry złomów, cień się k'niej przecisnął:

"O matko Ido! strumienista Ido!

O droga matko, usłysz mnie, nim umrę.

Spokój południa obejmuje wzgórza,

W trawie wysokiej nawet świerszcz umilknął,

Jaszczur, na kamień cień swój rzucający,

Jak cień spoczywa, usnęła cykada,

Drzemie kwiat róży, w lilii kołysze

Złota się pszczoła, tylko ja tu czuwam,

W oczach łez pełna, a w sercu miłości;

Serce się kraje, oko się przyćmiewa

I żyć już nie chcę, przesycona życiem.

O matko Ido! strumienista Ido!

O droga matko, słuchaj mnie, nim umrę.

Słuchaj mnie, ziemio! Góry! wy jaskinie,

Gadu ciemnego gnieździska! potoki! -

Boga strumieni ja córką - słuchajcie!

Gdyż pragnę mówić... Pieśń ma niechaj spiętrzy

Wszystką mą boleść, tak jak twierdza owa

Przy dźwiękach lutni podniosła się zwolna,

Nakształt obłoku, co się w kształty kłębi!

Niech choć na chwilę, gdy wam mówię o tem,

Serce me krwawszej uniknie boleści.

O matko Ido! strumienista Ido!

OENONE

There lies a vale in Ida, lovelier 

Than all the valleys of Ionian hills.  

The swimming vapour slopes athwart the glen,  

Puts forth an arm, and creeps from pine to pine,  

And loiters, slowly drawn. On either hand  

The lawns and meadow-ledges midway down  

Hang rich in flowers, and far below them roars  

The long brook falling thro' the clov'n ravine  

In cataract after cataract to the sea.  

Behind the valley topmost Gargarus  

Stands up and takes the morning: but in front  

The gorges, opening wide apart, reveal  

Troas and Ilion's column'd citadel,  

The crown of Troas.  

                 Hither came at noon  

Mournful Oenone, wandering forlorn  

Of Paris, once her playmate on the hills.  

Her cheek had lost the rose, and round her neck  

Floated her hair or seem'd to float in rest.  

She, leaning on a fragment twined with vine,  

Sang to the stillness, till the mountain-shade  

Sloped downward to her seat from the upper cliff.  

"O mother Ida, many-fountain'd Ida,  

Dear mother Ida, harken ere I die.  

For now the noonday quiet holds the hill:  

The grasshopper is silent in the grass:  

The lizard, with his shadow on the stone,  

Rests like a shadow, and the winds are dead.  

The purple flower droops: the golden bee  

Is lily-cradled: I alone awake.  

My eyes are full of tears, my heart of love,  

My heart is breaking, and my eyes are dim,  

And I am all aweary of my life.  

"O mother Ida, many-fountain'd Ida