WSTĘP
Koncepcja odstraszania, oparta na groźbie użycia broni nuklearnej, stała się w czasie zimnej wojny podstawą strategii USA i NATO. Po rozpadzie Związku Sowieckiego zaszły głębokie zmiany w sojuszniczej polityce odstraszania[1]. NATO poszerzyło swoje misje o kwestie bezpieczeństwa kooperatywnego, umacnianego poprzez partnerstwa z innymi państwami i zarządzanie kryzysami, a odstraszanie tradycyjnego ataku militarnego na terytorium Sojuszu zeszło na drugi plan. Dopiero po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. nastąpił swoisty powrót organizacji do jej strategicznych podstaw. Można zakładać w przewidywalnej perspektywie kontynuację tej misji przez Sojusz, do którego w 2021 r. należało 30 państw zamieszkanych przez ponad miliard ludzi. Czyni to z problematyki odstraszania temat zarówno ważny jako składnik stosunków międzynarodowych, jak i wyjątkowo interesujący z badawczego punktu widzenia.
Istotą odstraszania jest przekonanie przeciwnika, że w przypadku agresji nie osiągnie zamierzonych celów, a podjęcie takiej próby może się wiązać dla niego z kosztami, które przewyższą potencjalne zyski[2]. Wymaga ono zatem efektywnego wykorzystania różnych składników siły do wpływania na kalkulacje przeciwnika i w efekcie zniechęcenie go do agresji zbrojnej. Chociaż głównym narzędziem takiej polityki jest siła militarna i skutecznie komunikowana przeciwnikowi wola polityczna w sprawie jej użycia, obejmuje ona również oddziaływania ekonomiczne i polityczne. Groźba użycia tych elementów siły wiąże się natomiast z oddziaływaniem psychologicznym, które opiera się na niepewności co do zastosowanych środków. W ramach sojuszu możliwe jest zwielokrotnienie tego potencjału.
W czasie zimnej wojny odstraszanie miało zmniejszyć prawdopodobieństwo agresji ze strony Związku Sowieckiego oraz uniemożliwić mu posługiwanie się groźbą użycia siły do osiągania celów politycznych. W wymiarze politycznym opierało się na groźbie solidarnej reakcji państw członkowskich NATO, zgodnie z gwarancjami zawartymi w art. 5 Traktatu północnoatlantyckiego, który stwierdza, że agresja na jednego lub więcej członków Sojuszu będzie uznana za atak na wszystkich. W wymiarze militarnym polegało natomiast na groźbie użycia sił konwencjonalnych i nuklearnych, które miały nie tylko wspierać zdolność do obrony terytorium państw członkowskich, ale też zwiększać ryzyko eskalacji konfliktu i użycia broni jądrowej, a wraz z tym trudnych do zaakceptowania strat po stronie agresora. Wspólnota interesów między USA i ich sojusznikami opierała się przede wszystkim na poczuciu zagrożenia ze strony ZSRR w wymiarze ideologicznym i militarnym. Związek Sowiecki dysponował w Europie znaczną przewagą konwencjonalną, którą wykorzystywał zarówno do odstraszania, jak i do prób zastraszania i wymuszania ustępstw. Doktryna militarna ZSRR miała charakter ofensywny i zakładała przeprowadzenie zmasowanego ataku konwencjonalnego na Zachód w przypadku ataku USA na terytorium ZSRR[3]. Oznaczało to, że nawet przypadkowy konflikt mógł się przerodzić w zmasowany atak, zmierzający do zajęcia znacznej części Europy. Rozwój broni nuklearnej i środków jej przenoszenia oznaczał natomiast, że konflikt w Europie mógł zwiększyć zagrożenie sowieckimi atakami wobec terytorium USA. Tego rodzaju percepcja zagrożeń wywierała decydujący wpływ na strategię Stanów Zjednoczonych i NATO oraz wiarygodność amerykańskich gwarancji dla europejskich sojuszników. Mimo podobnego postrzegania zagrożeń sojusz kilkunastu państw musiał przezwyciężać ograniczenia polityczne, militarne, kulturowe, psychologiczne i społeczne, aby utrzymać niezbędną spójność do skutecznego realizowania interesów swoich członków. Jego wiarygodność była związana nie tylko z potencjałem, który państwa członkowskie mogły przeznaczyć na potrzeby wspólnej misji, ale przede wszystkim z mechanizmami politycznymi i wojskowymi, które zwiększały prawdopodobieństwo automatycznej reakcji NATO na atak i uwikłania USA w konflikt w Europie.
Po rozpadzie Związku Sowieckiego Sojusz deklarował kontynuację polityki odstraszania i utrzymanie gwarancji bezpieczeństwa wynikających z art. 5 Traktatu północnoatlantyckiego. Ponieważ jednak Rosja przestała być traktowana jako bezpośrednie zagrożenie, dokonał on zmian w swojej strategii militarnej, dostosowując ją do nowego środowiska bezpieczeństwa. Strategia obrony na "wysuniętych rubieżach", która zakładała obecność sił różnych państw przy wschodniej granicy RFN, została zastąpiona zdolnością do przerzutu wojsk do zagrożonego regionu. Państwa członkowskie zmniejszały wydatki na obronność, obniżyły poziom gotowości swoich sił konwencjonalnych i nuklearnych oraz koncentrowały się na rozwijaniu zdolności do prowadzenia misji reagowania kryzysowego poza własnym terytorium[4]. NATO zdecydowało się przyjąć nowych członków, ale równocześnie zapowiedziało, że nie będzie rozmieszczać znaczących sił bojowych na ich terytorium, oraz podjęło próbę poszerzenia płaszczyzny wspólnych interesów i budowy partnerstwa z Rosją.
Aneksja Krymu przez Rosję w 2014 r. wymusiła korektę w polityce NATO. Sojusz zdecydował się wzmocnić zdolność do przerzutu wojsk do nowych państw członkowskich, a także rozmieścił niewielkie oddziały w państwach bałtyckich i Polsce. Powstaje jednak pytanie, czy pojawienie się zagrożenia ze strony Rosji może prowadzić do zawiązania podobnej wspólnoty interesów między członkami Sojuszu, jaka wytworzyła się w czasie zimnej wojny. Wydaje się, że ani w wymiarze ideologicznym, ani w militarnym Rosja nie stanowi takiego zagrożenia dla USA oraz głównych mocarstw europejskich, jakie stanowił Związek Sowiecki. Chociaż Rosja może zagrażać stabilności systemu europejskiego opartego m.in. na respektowaniu prawa międzynarodowego i nienaruszalności granic, nie dysponuje doktryną zmasowanego ataku konwencjonalnego na Europę ani potencjałem, który by taki atak umożliwiał. Chociaż ma zdolności rakietowe i nuklearne, groźba ich użycia nie może być rozpatrywana w oderwaniu od celów politycznych i może nie być traktowana przez wiele państw jako zagrożenie. Takim zagrożeniem stały się natomiast terroryzm czy masowe migracje, które zaczęły destabilizować sytuację wewnętrzną w licznych państwach NATO i Unii Europejskiej, prowadząc do nasilenia nacjonalizmów i podważając integralność polityczną obu organizacji.
Strategii USA i NATO poświęcono setki publikacji. Wiele z nich powstało w czasie zimnej wojny, kiedy naukowcy mieli ograniczony dostęp do źródeł umożliwiających badanie sowieckiej percepcji zagrożeń, strategii i potencjału militarnego, do których dostosowywano politykę odstraszania. Po rozpadzie ZSRR pojawiły się nowe źródła, pozwalające lepiej zrozumieć, w jakim stopniu odstraszanie mogło się przyczynić do zmniejszenia ryzyka konfrontacji militarnej w Europie. Jednocześnie zainteresowanie tym wymiarem polityki NATO zaczęło maleć na rzecz rozwijania współpracy i budowania systemu bezpieczeństwa europejskiego, który pozwoliłby na przezwyciężenie zimnowojennych podziałów.
W polskiej literaturze przedmiotu odstraszanie nie doczekało się szerszych opracowań. Brakuje naukowych publikacji, które wychodząc od założeń teoretycznych odstraszania, konfrontowałyby je ze zmieniającym się środowiskiem bezpieczeństwa i interesami państw członkowskich NATO. Niniejsza książka zbiera w jednym miejscu rozważania dotyczące teorii odstraszania oraz przekształcania jej w sojuszniczą politykę i praktykę obronną, której celem było zniechęcanie Rosji do agresji oraz odstraszanie innych zagrożeń dla państw członkowskich NATO w nowych realiach strategicznych po rozpadzie ZSRR[5]. Tym samym może wypełnić lukę, jaka istniała w polskim piśmiennictwie. Jej dodatkową wartością może być przeanalizowanie zdolności Polski do wspierania sojuszniczej polityki odstraszania w zmieniających się uwarunkowaniach bezpieczeństwa.
Aby zbadać politykę odstraszania NATO, konieczne było dokonanie analizy teoretycznych aspektów takiego oddziaływania i wyodrębnienie zmiennych, które umożliwiają wpływanie na kalkulacje przeciwnika i zmniejszają ryzyko, że zdecyduje się on na użycie siły militarnej dla swoich celów. W ramach tzw. teorii racjonalnego odstraszania wyodrębnione zostały cztery takie zmienne[6]. Po pierwsze, odstraszający musi określić swoje interesy, których jest gotów bronić. Po drugie, musi zasygnalizować je potencjalnemu agresorowi wraz z konsekwencjami, jakie może mieć próba ich naruszenia. Po trzecie, musi mieć odpowiednie zdolności realizacji swych zapowiedzi. Po czwarte, musi demonstrować gotowość do ich użycia w obronie deklarowanych interesów. Te cztery obszary wyznaczyły główne ramy badawcze polityki odstraszania NATO. Pierwszy koncentruje się na strategiach i innych dokumentach, w których państwa i sojusze definiują swoje interesy. Drugi - na komunikowaniu interesów m.in. przez utrzymywanie dialogu z Rosją, czyli państwem, które także po zakończeniu zimnej wojny traktuje NATO jako przeciwnika. Trzeci dotyczy głównie (choć nie tylko) zdolności militarnych Sojuszu, rozwijanych także przy współpracy z Unią Europejską i poprzedzającymi ją organizacjami[7]. Natomiast czwarty odnosi się do gotowości i woli do użycia tego potencjału, demonstrowanych np. w czasie ćwiczeń wojskowych czy podczas operacji reagowania kryzysowego.
Ponieważ tematem książki jest odstraszanie w polityce sojuszu polityczno-wojskowego, niezbędne było również sprecyzowanie, jakie warunki muszą być spełnione, aby suwerenne państwa członkowskie NATO były zdolne do prowadzenia efektywnej polityki skierowanej na osiągnięcie wspólnych celów. Warunki te, wpływające na tzw. spójność Sojuszu, posłużyły jako dodatkowe ramy analizy wiarygodności polityki odstraszania[8]. W czasie zimnej wojny politycznej spójności NATO zagrażały przede wszystkim spory o wiarygodność strategii oraz podział kosztów utrzymywania wspólnego bezpieczeństwa, w tym poprzez reagowanie na zagrożenia poza własnym terytorium. Część napięć udawało się zneutralizować dzięki uzupełnianiu odstraszania politycznym dialogiem z ZSRR, współpracą gospodarczą i inicjatywami kontroli zbrojeń. Zakładam, że po rozpadzie Związku Sowieckiego spójność NATO będzie uzależniona od podtrzymywania szans na dialog i współpracę z Rosją oraz rozwijania zdolności Sojuszu do reagowania na nowe rodzaje zagrożeń, nie tylko związanych z groźbą militarnego ataku przez zaskoczenie przy użyciu dywizji pancernych[9].
Książka, którą oddaję do rąk czytelników, powstała na podstawie pracy doktorskiej przygotowanej na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Szczególne podziękowania należą się mojemu promotorowi Robertowi Kupieckiemu, który zawsze znajdował czas, aby dzielić się swoją ogromną wiedzą teoretyczną i praktyczną, oraz motywował do pracy w trakcie kilkuletnich badań. Za cenne wsparcie merytoryczne dziękuję również promotorowi pomocniczemu Andrzejowi Dybczyńskiemu. Dyrekcja Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zapewniła mi idealne warunki do pogłębiania wiedzy i łączenia pracy zawodowej z badaniami naukowymi. Dziękuję też koleżankom i kolegom z PISM - najlepszemu zespołowi analitycznemu w Polsce - za inspirujące dyskusje.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki