Rozmowy z artystami. Metodologia badania
Metodologiczne wstępy służą nie tylko ujawnieniu warsztatu i usytuowaniu pracy badacza w tradycji dyscyplin, z których czerpie. Ich rolą jest również budowanie wobec czytelnika legitymizacji dla własnych działań i potwierdzenie prawomocności obranej metody. Metoda biograficzna nie potrzebuje szerszych wprowadzeń, szczególnie w Polsce. Jest żywym i szerokim polem badawczym. Inspiruje badaczy z wielu dyscyplin, także poza socjologią, zaś dla czytelnika, który chciałby się z nią zapoznać, dostępna jest obszerna literatura49. Doświadczeni badacze tego nurtu od kilkunastu lat mówią o modzie, a nawet o "zwrocie biograficznym" w naukach społecznych50.
Wywiad narracyjny
Podstawowym materiałem badawczym były dla mnie autobiograficzne wywiady narracyjne przeprowadzone według metodologii Fritza Schützego.
Wywiad narracyjny ma na celu uzyskanie możliwie spontanicznej autobiograficznej relacji, opowiedzianej przez poproszonego o to narratora, przy minimalnej ingerencji badacza w strukturę, treść i język opowieści.
Metodologia ta powstała w konsekwencji krytyki jakościowych wywiadów standaryzowanych. Zakładając przed takim wywiadem skończoną listę problemów, o których chce rozmawiać, badacz narzuca w jego trakcie rozmówcy swoje kategorie oraz "strukturę istotności". Powoduje to, że wywiady standaryzowane w ograniczonym stopniu pozwalają na "uchwycenie subiektywnego znaczenia zdarzeń i procesów"51, o których narrator opowiada. Wywiad narracyjny stara się temu zaradzić poprzez uważne kontrolowanie sekwencji, w jakiej badacz zadaje pytania i stymuluje kolejne wątki wywiadu. Wywiad podzielony jest na trzy główne części52.
W fazie pierwszej badacz inicjuje rozmowę, dając rozmówcy "bodziec narracyjny", czyli specjalnie zaprojektowane pytanie otwarte mające wywołać dłuższą opowieść. Badacz nie przerywa pierwotnej narracji dopóty, dopóki rozmówca wyraźnie nie zakończy swojej wypowiedzi. W fazie drugiej badacz zadaje pytania, opierając się na pierwotnym fragmencie narracji rozmówcy, niejako prosząc go o "wypełnienie" zarysowanego w niej schematu zdarzeń. Pytania wciąż formułowane są w ten sposób, by miały szanse wywołać wypowiedzi w trybie spontanicznej narracji. Warto ponadto uważać, by nie wprowadzać kategorii, które nie padły z ust narratora. W fazie trzeciej badacz "odwołuje się do zdolności informatora jako teoretyka własnego życia"53 - prosi o wyjaśnienia, dopytuje o opinie, treści światopoglądowe czy pojęcia, jakie pojawiły się w dotychczasowych wypowiedziach rozmówcy (lub których ślady badacz zdołał wychwycić). Dopiero w tej fazie badacz może w sposób bardziej jawny zadawać pytania związane z problematyką jego badań i mogą one być sformułowane w sposób, który wywoła wypowiedzi opisowe i argumentacyjne, a nie narracyjne.
Naczelną zaletą wywiadu narracyjnego wydaje się szerszy zakres wnioskowania, na jaki pozwala tak wytworzony materiał.
Po pierwsze, pozwala on na analizę języka, jakim mówią rozmówcy - jego metaforyki, pojęć, którymi się posługują, odwołań teoretycznych czy ideologicznych, dyskursów, z których czerpią54.
Po drugie, metodologia ta powstała dzięki dostrzeżeniu pewnych prawidłowości w tym, jak ludzie opowiadają o swoim życiu. Wskazuje się na przykład trzy "przymusy narracyjne": "kondensacji" (skracania opowieści, bowiem nie da się opowiedzieć wszystkiego), "wchodzenia w szczegóły" (powiedziawszy o jednym zdarzeniu, musimy zwykle omówić całą ich sekwencję) i "zamknięcia formy tekstualnej" (rozpoczęty wątek wypada doprowadzić do końca)55.
Opowiadając o swym życiu, jak pisze Schütze, "narrator kieruje się [...] poważnym zamiarem i naglącą potrzebą, która ma ogromną moc wymuszania, co powiedzieć i jak powiedzieć"56. Przy tym, nie jest tego do końca świadomy - nie jest świadomy, że mówi nam "więcej niż chce". Stąd dodatkowa możliwość wnioskowania: obserwacja formy i struktury narracji pozwala na zidentyfikowanie pominiętych w pierwotnej opowieści ważnych wydarzeń w historii życia, czy nawet procesów psychicznych i sposobów rozumienia pewnych zjawisk przez rozmówcę, które nie zostały opisane wprost. Badacz, analizując materiał, szuka na przykład pominięć, rozbieżności czy momentów chaosu w narracji, traktując je jako rodzaj symptomów wydarzeń trudnych dla mówiącego57.
W moich rozmowach z uznanymi artystami pytanie inicjujące miało brzmienie zbliżone do następującego:
Jest Pani uznaną artystką, Pani nazwisko znajduje się w książkach omawiających polską sztukę współczesną.
Chciałem jednak spytać o okres o wiele wcześniejszy w Pani życiu.
Proszę opowiedzieć, jak doszło do tego, że zajęła się Pani sztuką.
W przypadku studentów brzmiało ono:
Jesteś studentem ASP. Chciałbym, żebyś opowiedział o tym, jak do tego doszło.
Opowiedz, proszę, o sobie, o Twoim dotychczasowym życiu z perspektywy tego, co sprawiło, że trafiłeś na uczelnię artystyczną.
Zaś w przypadku artystów nieprofesjonalnych:
Od wielu lat maluje Pan, uczestniczył Pan już w wystawach, Pana nazwisko było znane pracownikom muzeum sztuki.
Chciałem jednak spytać o okres o wiele wcześniejszy w Pana życiu.
Proszę opowiedzieć o sobie, o swoim życiu, z perspektywy tego, jak doszło do tego, że zajął się Pan malowaniem.
Zdecydowałem się prowadzić wywiady narracyjne "tematyczne", czyli takie, w których pytanie inicjujące wywiad nie dotyczy całego życia badanego, albo rozległych obszarów biografii, a tylko określonego, interesującego badacza tematu (w moim przypadku - działalności artystycznej).
Wielu badaczy związanych z metodą biograficzną zaleca proszenie rozmówców o opowiedzenie o całym ich życiu. Gabriele Rosenthal wspomina, że bała się zrezygnować z zawężenia do określonej fazy życia czy tematyki i dopiero Fritz Schütze osobiście przekonał ją, by wreszcie spróbowała58. Sam jednak nie przezwyciężyłem tej obawy, a rozstrzygająca była dla mnie specyfika mojej grupy rozmówców. Każdy z nich udzielał wielu wywiadów dziennikarskich. Nawet z zawężonym pytaniem inicjującym formuła wywiadu narracyjnego dostatecznie różni się od nich, by mogła wzbudzać niepokój. Z uwagi na wysoki status moich rozmówców, mogli oni łatwo pozwolić sobie na zerwanie kontaktu. Nie chciałem też ryzykować stracenia nawet jednego wywiadu w tej bardzo szczupłej puli rozmówców. Wreszcie: z uwagi na to, że moi rozmówcy wzajemnie się znali, jedno poważniejsze nieporozumienie zagrażałoby całemu projektowi. Co jednak ciekawe, w trakcie rozmów okazało się, że moje pytanie inicjujące o to "jak doszło do tego, że [rozmówca] zajął się sztuką" w większości przypadków wywoływało narrację o całym życiu, od najwcześniejszych jego zapamiętanych momentów. Jedną z możliwych interpretacji byłoby stwierdzenie, że w momencie naszego spotkania moi rozmówcy swe życie widzieli jako - do pewnego stopnia - równoważne z procesem stawania się artystami.
Scenariusz i notatka z kwerendy
Powodowany wspomnianymi wyżej obawami, idąc na spotkania z moimi rozmówcami, miałem przy sobie przygotowany uprzednio scenariusz wywiadu, który powstał na bazie zestawu pierwotnych pytań badawczych. Miał on podwójną rolę. Po pierwsze, był rodzajem strategii "zapasowej", na wypadek gdyby nie udało mi się skutecznie wprowadzić rozmówcy w tryb narracji. Dopiero w jednym z ostatnich wywiadów, po moich kolejnych próbach naprowadzenia rozmówcy na swobodną opowieść autobiograficzną, kategorycznie zażądał on konkretnych pytań i zagroził zakończeniem wywiadu. Dzięki scenariuszowi uzyskałem od rozmówcy sporo cennego materiału, który w różnych partiach wywiadu przybierał ponadto formę dłuższej narracji. Należy jednak pamiętać, że jest to materiał o innym statusie, co starałem się uwzględnić w analizie.
Po drugie, czerpałem ze scenariusza pod koniec ostatniej fazy wywiadu. Wypytując o interesujące mnie sformułowania czy pojęcia użyte przez rozmówcę (na przykład jego teorie o przyczynach uzdolnień), dodawałem od razu pytania o kilka innych ważnych dla mojego badania problemów i pojęć (takich jak talent, geniusz). Zadawałem też pytania o wątki biograficzne, które miały znaczenie w innych wywiadach, a nie pojawiły się w akurat prowadzonym w jego dwóch pierwszych fazach (jak na przykład relacje z pedagogami na uczelni)59.
Każdy z moich wywiadów z uznanymi artystami poprzedziła kilkudniowa, a nawet tygodniowa kwerenda. Moi rozmówcy mogli się spodziewać, że będę znał obszerny materiał wywiadów, publikacji i dokumentacji ich działań artystycznych60. Na spotkania zabierałem więc kilka stron notatek z kalendarium ich kariery artystycznej i cytatami ze szczególnie interesujących dla mnie ich publicznych wypowiedzi, o które pytałem na sam koniec wywiadu.
Wywiad intensywny, wywiad rozumiejący
Sposób prowadzenia wywiadów miał wiele cech wspólnych z "wywiadem intensywnym" opisanym przez Kathy Charmaz oraz "wywiadem rozumiejącym" Jeana-Claude'a Kaufmanna61. Są to dwie propozycje rozwinięcia techniki wywiadu jakościowego stosowanego przez badaczy ze szkoły "teorii ugruntowanej" (z którą wiele wspólnego ma również Schütze). Obie zostały ponadto zainspirowane autorefleksją i strategiami badawczymi etnografów.
Cechy, które mam na myśli, to na przykład zalecenie uważnego kontrolowania przebiegu wywiadu przy jednoczesnym elastycznym reagowaniu na to, co mówi i co robi rozmówca; przestroga przed sugerowaniem rozmówcom opinii, kategorii czy stylu wypowiedzi i przed wymuszaniem danych nieodpowiednimi pytaniami. Z drugiej strony, także rada, by nie kryć się z własnym zaangażowaniem i pragnieniem wiedzy. Co istotne, końcowe partie moich wywiadów spełniały zalecenie "uzyskania od respondenta stworzonych przez niego definicji pojęć, sytuacji i wydarzeń, starając się poznać jego założenia, ukryte znaczenia i zatajone zasady"62.
Te dwie koncepcje są mi jednak bliskie przede wszystkim z uwagi na rolę, jaką ich autorzy przypisują prowadzeniu wywiadów w całym procesie badawczym, a zarazem ze względu na ich ostateczne cele: pogłębione rozumienie (w sensie weberowskim) i budowanie teorii (w rozumieniu Glasera i Straussa, o czym za chwilę63).
Podkreślę jednak, że na tle wspomnianych tu technik wywiady narracyjne, które prowadziłem, wymagają od badacza dużo większej dyscypliny w zadawaniu pytań - a tym samym kontroli nad wywiadem - by wykorzystać prawidłowości w opowiadaniu o życiu zauważone przez Schützego. Paradoksalnie, w efekcie tej samokontroli badacza swoboda rozmówcy jest o wiele większa, a uzyskany materiał - o wiele mniej ustrukturyzowany i mniej przewidywalny.
Analiza materiału
Technika wywiadu narracyjnego nie pozwala dokładnie przewidzieć długości trwania wywiadu i odradza jego ograniczanie. Wszystkie wywiady w projekcie składały się na prawie 120 godzin nagrań64. Materiał został w całości poddany szczegółowej transkrypcji65. Żeby jeszcze raz unaocznić jego objętość, dodam, że jeden przepisany wywiad to od około 60 do 100 stron standardowego maszynopisu. Na czasochłonność i pracochłonność analizy wywiadów wpływ miał także sam charakter materiału. Był wyraźnie bardziej skomplikowany merytorycznie niż wywiady z anonimowymi rozmówcami o niższym poziomie kapitału kulturowego i spoza elitarnych środowisk. Obok opowieści o biograficznych doświadczeniach, w wywiadach pojawiały się na przykład analizy rozwoju awangardy w PRL-u czy rozważania o ontologii malarstwa.
Co analizuję? Praca z doświadczeniem
Opowieść o życiu niekoniecznie pokrywa się z tym, jak te same wydarzenia zapamiętują inni, czy z obiektywizacjami faktów, takimi jak zapis w dokumentach, na zdjęciach czy wideo. Nawet tak zwany "pełny" wywiad biograficzny i "kompletne" historie o życiu to także rezultat procesu selekcji i agregacji66. To efekt rekonstrukcyjnej i zawodnej pracy pamięci, interpretacji dokonywanej po latach i z obecnej perspektywy - a więc też przez inne już osoby niż te, którymi mówiący byli w opisywanych momentach. Opowieść produkowana jest ponadto w specyficznym kontekście profesjonalnym badania naukowego, na prośbę konkretnej osoby, współkształtowana przez jej pytania i ciekawość.
W moim badaniu nie chodziło jednak o ustalenie "faktów" czy spisanie zweryfikowanych historii życia. Moja własna opowieść jest już raczej pracą rekonstrukcji doświadczenia67. Znów jednak nie mam na myśli dotarcia do jakiejś autentycznej i pierwotnej bezpośredniości - w której występowanie powątpiewam. Doświadczenie dostępne jest nam już jako interpretacja i jako coś, co wymaga (i domaga się) interpretacji68. Jest przedmiotem spisywanego przeze mnie przedstawienia, ale napotkałem je już jako przedstawienie. Nawet najbardziej spontaniczna opowieść o doświadczeniu sformułowana jest w dostępnym narratorowi języku. Jest też podatna na uwiedzenie przez utrwalone konwencje przedstawiania, schematy narracyjne czy tropy kulturowe.
Analiza tematyczna. Przedmioty socjologiczne
Posługując się znanym wśród badaczy metody biograficznej rozróżnieniem Ingeborg Helling, mogę stwierdzić, że raczej wykorzystałem "biografię jako środek" niż zajmowałem się "biografią jako tematem". Nie studiowałem zjawiska biografii, ale raczej - poprzez analizę opowieści biograficznych - starałem się włączyć w dyskusję na temat "podstawowych pytań socjologicznych"69.
Metoda kładzie nacisk na pracę z pojedynczą opowieścią o życiu. Nie są w tej tradycji niczym zaskakującym większe studia oparte wyłącznie na jednej opowieści70. Zgadzam się jednak z napomnieniem Daniela Bertaux, by także w badaniach biograficznych nie poprzestawać na refleksji o doświadczeniu jednostki, ale badać "przedmioty socjologiczne", czyli dążyć do "zrozumienia określonej sieci społecznych relacji". By, nawet badając jeden przypadek, pytać: "this is a case of what?". Czyli, pracując na jego podstawie - odpowiadać na pytania stricte socjologiczne, w tym dotyczące zjawisk tradycyjnie postrzeganych jako zjawiska marko71.
W tekście pracy znajduje się wiele uwag, które zawdzięczam metodologii analizy formalnej wywiadów opracowanej przez Schützego. Dla poszczególnych wywiadów postępowałem jednak zgodnie z tym wielopoziomowym schematem analizy tylko częściowo72. Mój sposób postępowania należałoby nazwać, za Danielem Bertaux, "analizą tematyczną", czyli zakładającą porównywanie fragmentów materiału z wielu wywiadów, wychodząc od uprzednio postawionych pytań badawczych73. Bertaux kojarzył ten tryb pracy wyłącznie z wywiadami standaryzowanymi. Sądzę, że udało mi się wykonać analizę tematyczną pomimo pracy na wywiadach narracyjnych - w których odpowiedzi na moje pytania badawcze nie były łatwo dostępne, w formie uporządkowanych i pozbawionych kontekstu replik. Były rozproszone w obfitym i gęstym materiale oraz dostępne za pośrednictwem różnorodnych form: dłuższych partii opowieści, chaotycznych jednozdaniowych wtrętów czy argumentacji pozornie "nie na temat".
Kodowanie, noty
Droga od stosu spisanych wywiadów do mojej własnej opowieści w kolejnych rozdziałach wiodła przez pogłębioną lekturę w formie systematycznej analizy treści. Analiza ta zainspirowana była wskazówkami poszukiwaczy "teorii ugruntowanej", w tym autorów tego hasła - Barneya G. Glasera i Anselma L. Straussa.
Czytając i jednocześnie odsłuchując wywiady, wykonałem tak zwane "kodowanie skoncentrowane" - uporządkowałem cały korpus materiału przy pomocy zestawu kategorii nazywających problemy wyłaniające się z materiału (czyli właśnie "kodów").
Kodowanie - by posłużyć się prostym obrazem - to nie segregowanie wycinków do przygotowanych wcześniej pudełek, a potem sklejanie zawartości każdego w nowy podrozdział. To raczej konstruowanie z tych pudełek budowli, dla której nie mamy rozrysowanego uprzednio planu i co do której nie wiemy jeszcze, czy będzie fortecą, mostem, czy wieżą oblężniczą. W trakcie budowania zaś wielokrotnie zmieniamy układ pudełek, wkładamy jedno w drugie, przekładamy wycinki z jednego do drugiego i bazgrzemy coś na ich bokach. Jak pisze Kathy Charmaz: "zgodnie z logiką teorii ugruntowanej kodowanie jest procesem emergentnym, w trakcie którego wyłaniają się niespodziewane idee"74.
Zrezygnowałem z wielostopniowego "kodowania wstępnego" wywiadów - słowo po słowie, wiersz po wierszu, wydarzenie po wydarzeniu - które to dopiero ma prowadzić do "bardziej ukierunkowanych i konceptualnych" kodów skoncentrowanych. Wypracowałem prostszą strategię, którą na własne potrzeby nazwałem "elastycznym drzewkiem kodowym". Zestaw kodów intensywnie rozwijał się w miarę lektury pierwszych wywiadów, przy kolejnych zaś służył, w coraz większym stopniu, jako "książka kodowa"75. Kodowanie skoncentrowane umożliwiło mi porównywanie fragmentów narracji różnych rozmówców dotyczących podobnych wydarzeń czy tych samych okresów życia, wypowiedzi argumentacyjnych na pokrewne tematy, jak również przypadków używania tych samych interesujących mnie pojęć. Pozwoliło też łatwiej śledzić wypowiedzi tego samego rozmówcy, gdy kontynuował wątek lub rozwijał opowieść o tym samym wydarzeniu w odległych miejscach wywiadu.
Przez cały czas pracy z wywiadami spisywałem, zgodnie z zaleceniami "odkrywania teorii ugruntowanej", także noty: od krótszych uwag do poszczególnych wypowiedzi, przez próby precyzowania myśli stojących za używanymi kodami, aż po szkice pomysłów interpretacyjnych. Część z tych zapisków, w efekcie dalszej pracy, przekształciła się w zawarte w tym tekście propozycje teoretyczne.
Konstruowanie teorii, konstruowanie przedmiotu
Perspektywa "teorii ugruntowanej" ujmuje badanie socjologiczne jako proces wypracowywania teorii średniego zasięgu na podstawie systematycznie prowadzonych badań terenowych76. W jego trakcie zbieranie danych, ich analiza i praca teoretyczna nie są rozdzielonymi etapami, ale przeplatają się niejako w indukcyjno-dedukcyjnym sprzężeniu zwrotnym, zakładającym dopracowywanie teorii także poprzez wracanie w "teren" i nieustanne przeszukiwanie materiału. Dość dobrze opisuje to sposób, w jaki powstały kluczowe interpretacje mojej pracy.
Przyjmuję przy tym wskazówki tradycji teorii ugruntowanej w jej interpretatywnej odmianie i po konstruktywistycznej korekcie77. Badacz nie "odkrywa" teorii wprost w danych i nie wyjaśnia przy jej pomocy jakiejś zewnętrznej rzeczywistości, ale raczej siłą własnego zaangażowania mozolnie wypracowuje teorię, zabarwioną jego autorskim oglądem oraz historycznym, kulturowym i lokalnym kontekstem78. Konstruuje przy tym swój przedmiot i rekonfiguruje rzeczywistość, proponując jej nowe ujęcia. Ostateczna teoria czy opis odzwierciedlają ponadto proces własnego powstawania.
Zgadzam się wreszcie z zastrzeżeniem, wyrażanym między innymi przez Jean-Claude'a Kaufmanna, że w perspektywie teorii ugruntowanej zbyt duży nacisk kładzie się na procedury indukcyjne, a zbyt mały na powiązanie nowej pracy z wcześniejszą refleksją dyscypliny79. Dodałbym to tego: także na zadłużenie powstającej teorii w tych wcześniejszych dokonaniach. Musiałem liczyć się z tym, że zajmuję się problematyką, za którą stoi długa tradycja refleksji i badań oraz olbrzymia literatura: filozofii estetycznej, historii i krytyki sztuki, z drugiej zaś strony - socjologii edukacji, pedagogiki społecznej, filozofii politycznej czy antropologii porównawczej. Wkraczałem zaś na teren badawczy, który sam został ukształtowany przez długą debatę teoretyczną. Był intensywnie opisywany i badany od wieków - i jest wciąż współcześnie. Splątany jest z wieloma starymi dyskursami. Moje propozycje są więc raczej modyfikacją, kontynuacją, ale też przekroczeniem tych zastanych opisów i dyskursów80, wypracowanymi dzięki ich starciu z systematyczną analizą materiału empirycznego, a także między sobą81.
Przedmiotem badań były więc nie tylko opowieści o życiu. Było nim też doświadczenie artystów, którego rekonstrukcji podjąłem się w dalszych rozdziałach. Punktem wyjściowym badania było skonstruowanie socjologicznych przedmiotów, jakimi są dyskursy talentu. Nowymi przedmiotami, w tym rozumieniu, są wreszcie teorie średniego zasięgu, których kontury dostrzegłem dopiero w materiale wywiadów, a dla uchwycenia których proponuję nowe pojęcia.
Reprezentatywność zjawisk, nasycenie, porównywanie kontrastowe
Badacz jakościowy nie dąży do odzwierciedlenia struktury populacji w próbie, ale raczej do rozpoznania jak najpełniejszego spektrum praktyk, poglądów, wyobrażeń, procesów czy relacji społecznych, które mogą być istotne dla jego problemu badawczego. Cel ten bywał nazywany "reprezentatywnością hermeneutyczną", a przystępniej można by go nazwać "reprezentatywnością zjawisk"82. W tradycji "teorii ugruntowanej" wiąże się to z problemami "teoretycznego pobierania próbek" i "nasycenia teoretycznego" - czyli prowadzenia kolejnych wywiadów w celu sprawdzania i rozwijania wyprowadzanych z materiału kategorii. Ma to się odbywać dopóki, jak ujmuje to Kathy Charmaz, "gromadzenie nowych danych nie prowadzi już do nowych teoretycznych spostrzeżeń ani też nie ujawnia nowych własności głównych kategorii teoretycznych"83. Jednak pełne nasycenie rozwijanej teorii to sytuacja idealna, za którą badacze rzadko podążają, po pierwsze ze względu na ograniczone środki i czas, po drugie zaś dlatego, że sporadycznie efektem badania jest jeden spójny model - zwykle to raczej "pasmo hipotez, koncepcji i modeli ulokowanych na różnych poziomach"84.
Każdy z moich rozmówców to osobna opowieść i wielka indywidualność. Prowadząc ostatnie wywiady, nie miałem wrażenia nasycenia. Na pewno nie w rozumieniu wyczerpania pełnego spektrum dróg dojścia do osobnego projektu życiowego i twórczego, do rzadkiej indywidualności85. Miałem raczej wrażenie, że dążenie do nasycenia w tej grupie rozmówców jest skazane na porażkę.
Ponadto, większość pomysłów teoretycznych zarysowała się dopiero podczas intensywnych sesji analizy, długo po przeprowadzeniu ostatnich wywiadów. Dopracowywałem pomysły raczej dzięki wielokrotnie ponawianej lekturze, sortowaniu i porównywaniu zebranego wcześniej materiału86. Działanie to było częściowo zbieżne z procedurą, którą Fritz Schütze nazywa "porównywaniem kontrastowym", a której celem jest "identyfikacja i wyostrzenie konturów ogólnych procesów strukturalnych biografii i procesów zbiorowych, które zostały przeanalizowane na podstawie pojedynczego przypadku jako zaczątki dla stworzenia modelu teoretycznego"87. Ja także wychodziłem od zjawisk dostrzeżonych w pojedynczym przypadku. Zainspirowany nimi, próbowałem skonstruować propozycję teoretyczną, zwykle opisującą właśnie pewien proces biograficzny. Wreszcie, próbowałem "wyostrzyć" ten pomysł, szukając w materiale przypadków podobnych i znacznie się różniących.
Nowe pojęcia
Twórcy teorii ugruntowanej, podobnie jak badacze metody biograficznej, wierzą w możliwość uogólnienia i wyabstrahowania opisanych przez nich zjawisk i procesów społecznych. Dążą do "podniesienia kategorii do poziomu konceptualnego"88 - czyli ponad partykularność i przygodność zebranego materiału. Do tego przede wszystkim służy ich "nasycanie". Należy ponadto pamiętać, że na tle metod ilościowych mamy do czynienia z nieporównywalnie bardziej "bogatymi danymi"89. Pozwala to na podejmowanie prób udzielenia odpowiedzi na trudniejsze i bardziej złożone pytania.
Pytając o talent, choć nie zdawałem sobie z tego sprawy na samym początku, pytam o najbardziej fundamentalne spośród "podstawowych pytań socjologicznych" - o kluczowe parametry kondycji ludzkiej. Nie łudziłem się ani na początku badania, ani gdy piszę te słowa, że uda mi się rozwikłać kwestie sprawczości i uwarunkowania czy natury i wychowania. Mam jednak nadzieję, że moje propozycje teoretyczne da się zastosować na sposób oświecający i płodny także do innych historii życia niż moich rozmówców, w polach produkcji symbolicznej innych niż świat sztuki, a także do innych elitarnych środowisk profesjonalnych. Propozycje te nie mają jednak wyjaśniać w kulturze i społeczeństwie wszystkiego oraz mają swoje ograniczenia: są adekwatne do specyficznej kultury, regionu geograficznego oraz specyficznego momentu historycznego. Nie aspiruję więc tym bardziej do nadania im statusu nomoi - uniwersalnych społecznych prawideł.
Powiedziałbym raczej o socjologii to samo, co Deleuze i Guattari twierdzili o filozofii - także jej zadaniem, być może najważniejszym, jest tworzenie nowych pojęć. Ujawnia się tu historia rodzinna socjologii - jej pochodzenie i pokrewieństwo. Jej wkładem jest zaś przede wszystkim to, że wypracowała własne wartościowe sposoby ich wytwarzania90.
Socjografia
Drugim sposobem na wyjście z impasu, w jaki wprowadza oczekiwanie tworzenia prawideł, było dla mnie przypomnienie sobie, że socjologia nie jest wyłącznie - i nie musi być - nauką nomotetyczną, czyli właśnie dążącą do ustalenia ogólnych, powszechnie obowiązujących praw. To nie przypadek, że nieraz dowiadujemy się więcej, gdy socjolog uprawia idiografię: opisuje zdarzenia i przypadki partykularne91. Tak tworzona socjologia powinna być wrażliwa na przygodność historii i ludzkich biografii, złożoność i różnorodność społecznych światów, skomplikowanie społecznych uwikłań. Pod względem zaś formy prezentacji - winna nie wstydzić się obserwacji ujawniających usytuowanie piszącego czy narzędzi przedstawiania zapożyczonych z reportażu i literatury pięknej. Pisanie to również opowieść, montaż. Może zawierać nie tylko argumentację, lecz także sceny czy portrety ukazujące żywych protagonistów. Zawsze ma pewien styl, o który po prostu dba się mniej lub bardziej92.
Pisanie takiej socjologii jest bardzo bliskie uprawianiu opisu gęstego przez etnografów, czyli, zgodnie z oryginalną definicją Clifforda Geertza, "opisu interpretatywnego", ukazującego wyczerpująco kontekst zachowań i zdarzeń, którego przedmiotem jest "strumień dyskursu społecznego" i który polega na próbie "ocalenia tego, co w tym strumieniu zostało powiedziane przed zaginięciem wraz z ulotnością okoliczności"93.
Również dla Geertza problem przejścia od lokalnego, swojskiego, namacalnego konkretu i anegdoty do abstrakcyjnych uogólnień był "najważniejszym problemem metodologicznym". Co więcej - "z którym antropolodzy kiepsko sobie radzą"94. Ten konkret, zdaniem Geertza, ma to właśnie ogólne znaczenie, że zakorzenia i nadaje realizm socjologicznym megakoncepcjom.
Daniel Bertaux nazywa podobny tryb pracy socjografią - w opozycji do socjologii, zajmującej się prawami. Bertaux mówi: "powinniśmy opowiadać historie", "odkryć formy dyskursu, poprzez które elementy wiedzy o socjo-historycznych procesach znajdą drogę do żywych kultur", "wejdą do życia publicznego"95. Formą, którą proponuje, jest właśnie narracja (le recit - opowieść, świadectwo). Zaznacza jednak, że nie musi ona być ateoretyczna. Dobrze, jeśli będzie zmuszała do "teoretyzowania o czymś konkretnym". Natomiast opowiadać w tym trybie można także o "wzorach społecznych relacji, ich sprzecznościach, ich historycznym ruchu". "Nie tylko historie o życiu różnych ludzi, ale także historię takiej czy innej prawidłowości w społecznych relacjach, historię kultury, instytucji, grupy społecznej, a także naszą własną historię jako badaczy"96.
Zarówno Geertz, jak i Bertaux wypowiadają się w zgodzie z wcześniejszym od ich prac stanowiskiem hermeneutyki - odrzucającym rozróżnienie na opis i wyjaśnianie97.
Obraz dialektyczny
Opowieści autobiograficzne są przedstawianiem przeszłości. Wytwór tego procesu - gotowa opowieść - zaczyna szybko obrastać kurzem czasu, dalej osuwa się w "byłość". Staje się obca nawet dla narratora, który idzie dalej. Jest przedstawieniem, a więc pewnym ujętym w języku obrazem. Podobnie jest nim "portret zbiorowy", złożony z wielu opowieści przez analityczną i interpretacyjną pracę badacza.
Walter Benjamin uczył nas specyficznej techniki patrzenia: pewne obrazy potrafią nagle rozświetlić naszą drogę w błysku poznania. Chodzi o obrazy, w których porazi nas dialektyczny związek "byłości" i "teraz". W którym to, co dla nas minione, utworzy konstelację z tym, co nam teraźniejsze98.
Na czym polega "dialektyczność" obrazów, które miał na myśli Benjamin? Dzięki ich napotkaniu dokonuje się modyfikacja naszego zrozumienia własnej teraźniejszości. W jego świetle inaczej widzimy dzisiejsze spory, prawomocne idee, aktualne stadium kształtujących nasze życie dyskursów. Nie jest to jednak dialektyka, w której wyglądamy rychłego zniesienia przeciwieństw w syntezę, ale raczej "dialektyka negatywna" (posiłkując się późniejszym pojęciem Adorno). Byłoby to więc przedstawienie, które samo jest argumentem w sporze. Którego ostensywność ma moc wyjaśniania, radzi sobie nawet bez spekulatywnego rozwinięcia.
Czy socjografia może dostarczyć tego typu obrazów? Mam nadzieję, że tak i to na kilku poziomach. Wśród obrazów z opowieści moich rozmówców znalazły się te o rozświetlającej sile, które zmieniły moje własne rozumienie przedstawianych tu problemów. Większą panoramą jest korpus tekstów wywiadów, który zostanie po moim badaniu. Obrazem jest wreszcie analityczny i interpretacyjny montaż na podstawie tych poprzednich - tekst mojej pracy99. Jeśli nie rozbłysną one dla czytelników "teraz", może choć zrobią to dla czytelników patrzących na nas z przyszłości.
Ostrze obrazów-argumentów, nad którymi pracowałem, skierowane jest przeciwko ideologii talentu. Ich forma jest szczególnie przydatna, ponieważ ten akurat spór to właśnie wojna na obrazy, na wyobrażenia i fantazmaty. Na nic się zda wykład z teorii reprodukcji, gdy w głowach słuchaczy kłębi się rozedrgana chmura włosów Beethovena, w szale bazgrzącego tuszem IX symfonię.
Czy artysta przechytrzy badacza?
Paul Rabinow w swej książce o badaniach w Maroku prawdopodobnie jako pierwszy poddał pogłębionej refleksji obserwację, że badani też czegoś od badaczy chcą, manipulują nimi, używają ich do swych własnych celów, w tym zysków symbolicznych (jakie płyną choćby z zainteresowania białego badacza z kraju światowego centrum)100. Dziś dla etnografów to oczywiste, a bogata refleksja o złożonych relacjach w polu badawczym pojawia się w podręcznikach metodologicznych, również pisanych dla socjologów101. Jednak także w badaniach społecznych prowadzonych dziś relacja między badaczami i badanymi pozostaje asymetryczna.
Spojrzenie nauk społecznych - nie inaczej w etnografii po zwrocie paradygmatycznym ku badaniu własnej kultury badacza - wciąż skierowane jest zwykle "w dół" struktury społecznej: ku przedstawicielom subkultur, imigrantom, chorym psychicznie, ku młodzieży, podobnie jak niegdyś ku "dzikim".
Asymetryczna relacja wynika z uprzywilejowanej (wciąż) pozycji uniwersytetu i nauki w rozwiniętych społeczeństwach, z rekrutowania się naukowców spośród przedstawicieli wyższych warstw struktury społecznej, czy z samej różnicy kompetencji kulturowych między badaczami a ich informatorami.
Dlatego wyjątkowo ciekawą, a przy tym wciąż relatywnie rzadką na tle innych studiów, wydaje się sytuacja w moich własnych badaniach. Moi rozmówcy dysponowali zwykle nie tylko równym, ale większym zasobem kompetencji kulturowych i społecznych od posiadanych przez badacza w obrębie wspólnej nam kultury. Poruszali się oni biegle nie tylko w historii dyskursu sztuki. Nieraz byli zorientowani także w mojej własnej tradycji - humanistyki i nauk społecznych. Cieszyli się też wysoką pozycją społeczną i uznaniem w polu produkcji kulturowej, w którym sam się poruszałem - na styku humanistyki i sztuki współczesnej.
Rodziło to cały szereg problemów do rozwiązania, lub choćby brania pod uwagę, właściwie na każdym etapie prowadzenia badania. W moim badaniu zaskakująco przebiegały podstawowe elementy procesu badawczego, takie jak nawiązywanie kontaktu, negocjacje dostępu, budowanie relacji z informatorami, kwestie etyki badań czy samo prowadzenie wywiadu. Specyfika rozmówców powodowała, że te znane badaczom etapy badań przebiegały nieintuicyjnie, "niepodręcznikowo", wymagając od badacza dużej elastyczności, ale też energii w pokonywaniu skutków własnych wpadek.
Gra pozycyjna
Moi rozmówcy to eksperci w autokreacji, świadomym kontrolowaniu wizerunku, także w samej praktyce snucia narracji o sobie samych, w konfabulowaniu, tworzeniu mitów o sobie. Mamy przy tym do czynienia z polem społecznym, gdzie dopuszczalnymi i nagradzanymi strategiami działania są praktyki uznawane w innych kontekstach za nieetyczne czy wręcz moralnie naganne: manipulacja, przemoc, zawłaszczanie lub niszczenie cudzej pracy, uprzedmiotowienie, wykorzystywanie102. Nakłada to na badacza obowiązek zdwojonej uwagi już w trakcie prowadzenia wywiadów, ale przede wszystkim podczas lektury zapisanych opowieści - czytania ich również w trybie specyficznej krytyki źródła.
Wśród moich rozmówców jest przynajmniej jedna osoba, która sama zrobiła wiele wywiadów, wielu zaś, z racji statusu wykładowców akademickich, miało sporo wiedzy o mechanizmach i specyfice mojego własnego pola (począwszy od doświadczenia z pisaniem i redagowaniem tekstów naukowych, a skończywszy na orientacji w teoretycznym zapleczu moich badań). Mogli przejrzeć moją grę, moje zabiegi warsztatowe, a gdyby chcieli, także maksymalnie utrudnić mi zadanie. Na przykład Grzegorz Kowalski pochwalił sprawność, z jaką zadeklarowane "niecałe dwie godziny" wywiadu niepostrzeżenie rozciągnąłem w ponad trzy i namówiłem rozmówcę na kolejne spotkanie. Z kolei Artur Żmijewski - autor świetnego zbioru wywiadów Drżące ciała - postanowił być maksymalnie "opornym" rozmówcą, po każdym pytaniu otwartym milknąc po kilku krótkich zdaniach.
U niektórych rozmówców szybko dało się zauważyć zniecierpliwienie opowiadaniem historii własnego życia. Zaczynali odsyłać mnie do udzielonych już wcześniej wywiadów. Zacząłem wtedy wprowadzać - wcześniej niż planowałem - sygnały, że dobrze znam ich spisane biografie. Na przykład, gdy jeden z rozmówców wspomniał o matce, spytałem jak dziennikarz: "była ekonomistką, prawda?". Według reguł warsztatu to podwójny błąd: pytanie zamknięte i sugerujące (bo nazywam zawód matki). Jednak okazało się to skuteczne: rozmówca nie został przyblokowany, ale rozwinął dłuższą narrację, sprawniej niż po wcześniejszym pytaniu otwartym i niesugerującym. Stało się tak prawdopodobnie dlatego, że swym pytaniem dałem sygnał, iż jestem przygotowany, uspokoiłem interlokutora, zbliżając się na chwilę do znanej mu konwencji wywiadu, w której płytki "risercz" odbierany jest jako brak szacunku.
Inny rozmówca, Robert Kuśmirowski, udzielił mi mejlem porad, o co powinienem go dopytać, przesłał też garść linków do wywiadów z nim, żeby upewnić się, że będę przygotowany.
Kilkakrotnie moi rozmówcy kwestionowali zasadność obranej przeze mnie techniki prowadzenia wywiadu. Jeden z nich, Paweł Susid, wspomniał przy tym, że jego syn ukończył Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW - wydział, którego sam jestem absolwentem. Gdy starałem się wytłumaczyć, czemu proszę o dłuższą opowieść, zamiast zadawać "konkretne" pytania (w dodatku nie ujawniając szczegółowych pytań badawczych, co silnie wpłynęłoby na narrację informatora) - usłyszałem oskarżenia o "nieprzemyślenie metodologii", sformułowane w żargonie socjologii ilościowej!
Susid wiedział o socjologii przynajmniej tyle, że sprawa metodologii jest w niej ważna i kontrowersyjna. Prawdopodobnie bardziej od kwestii teoriopoznawczych interesowało go jednak, czy umiem bronić swojego projektu, czy opanowałem warsztat własnej dyscypliny, wreszcie, na ile mam przemyślany mój projekt. Podobnych kompetencji oczekuje się od absolwentów wydziału ASP, gdzie Susid pracuje.
Nieraz miałem wrażenie, że początkowy opór przed wejściem w konwencję swobodnej narracji był rodzajem testowania mnie. Rozmówcy opierali się moim impulsom narracyjnym (choć sądzę, że wprowadzałem je prawidłowo), atakowali lub prowokowali, mówiąc coś kontrowersyjnego - jakby chcąc wpierw wybadać mnie samego: czy jestem osobą wartą powierzenia jej swojej opowieści.
Najciekawszym przypadkiem zakwestionowania metodologii była wypowiedź Katarzyny Kozyry wkrótce po moim pytaniu inicjującym, po kilku pytaniach o to, "jak zaczynali inni" i dłuższym milczeniu. Otóż Kozyra zaczęła swą opowieść od krytycznej analizy konwencjonalnego przedstawiania biografii artystów-geniuszy - być może spodziewając się, że tego typu opowieści od niej oczekuję. Zrobiła to, najwyraźniej zauważywszy, że jej własna historia życia mniej lub bardziej pasuje do tej zgranej narracji. Prawdopodobnie też nie znajdując "pod ręką" innej konwencji mówienia o początku własnej drogi do pracy artystycznej.
B: Jak byśmy mieli na przykład zacząć od takich najwcześniejszych pani wspomnień, jakichkolwiek z tym związanych i tak jakby wracać do dzisiaj.
R: Pani przedszkolanka zachwyciła się ulepionym przeze mnie krokodylem [śmiech]. Później ten temat był poruszany tak długo w rodzinie, że do dzisiaj go pamiętam [śmiech]. Krokodyl chyba był różowy, albo jakiś tam, nie wiem.
Nie no naprawdę, kurczę, wydaje mi się to cholernie głupie. Wie pan, dlaczego to wydaje mi się cholernie głupie? Bo widzę przed sobą właśnie taki film fabularny. Że właśnie tutaj, że tak powiem, młoda postać, taka wyjątkowa i wyróżniająca się od zarania, tak? No i potem, bardzo trudne wydarzenia... Właśnie w dzieciństwie i we wczesnej młodości, prowadzące do jakichś przewartościowań ogromnych. I następnie właśnie wybuch, że tak powiem sił, talentów i w ogóle jakichś żywiołów twórczych. Taki mi się film przewija właśnie [śmiech].
Takie głupie mi się to wydaje.
Mnie samemu, w trakcie analizy, wielokrotnie narzucało się pytanie, na ile schemat narracyjny mitu o artyście-geniuszu wpływa na formę opowieści moich rozmówców. Na ile mogę "zaufać" mojemu informatorowi, gdy na przykład zaczyna swoją opowieść od opisu nieprzeciętnych uzdolnień plastycznych we wczesnym dzieciństwie?
Inny, ciekawy przykład reakcji na pytanie inicjujące: wypowiedź Oskara Dawickiego, która brzmi jak cytat z koszmaru badacza jakościowego, a jednocześnie wskazuje na kilka omówionych wyżej problemów naraz:
Więc ja absolutnie jestem nieprzygotowany do tych wypowiedzi. To jest takie pytanie trochę... Najpierw o pytaniu. (...) Właśnie nie wiem, jednak kusi, żeby nie potraktować go serio. Ja nie mam żadnej takiej ostrej układanki faktów, pasującej do siebie, która mogłaby tutaj odpowiedzieć na to pytanie. Ja, wiesz, kwestionuję fakty, które są w tym pytaniu zawarte jako oczywiste. Co to znaczy: "znanym artystą" i tak dalej? Tam jest mnóstwo sformułowań, o których można dużo rozmawiać. W którymś momencie pewnie mnie sprowadzisz do opowieści o dzieciństwie... Otworzę to wino najpierw. Więc nie wiem, czy to trzeba nagrywać. A ja się namyślę, jaką strategię przyjąć.
1 Por. z pomysłem F. Schützego na "rozdziały portretowe", które mają "ilustrować" modele teoretyczne procesów biograficznych stworzonych dzięki procedurze "kontrastowego porównywania", proponowanej przez Schützego. Zob. F. Schütze, Analiza biograficzna ugruntowana empirycznie w autobiograficznym wywiadzie narracyjnym, [w:] Metoda biograficzna w socjologii: antologia tekstów, red. K. Kaźmierska, tłum. K. Waniek, Zakład Wydawniczy Nomos, Kraków 2012, s. 272. Uprzedzając zarzut, chciałbym zauważyć, że zarówno pomysł Schützego, jak i obrany przeze mnie sposób prezentacji nie zawierają "błędu egzemplifikacji", polegającego na uzasadnianiu hipotez przykładami z materiału, z pominięciem lub bez szukania przykładów falsyfikujących przyjęte twierdzenia. "Portretowe" prezentacje uplastyczniają bowiem dopiero konstrukcję teoretyczną stworzoną w efekcie wyczerpującej analizy materiału - tak było również w przypadku proponowanych przeze mnie w tej pracy nowych konstrukcji teoretycznych. Podobnie, odnosząc się do uznanych teorii społecznych, byłem nastawiony raczej na pokazanie, że wcale nie jest łatwe ich zastosowanie do historii życia moich rozmówców. W mojej prezentacji skupiam się więc raczej na obocznościach i komplikacjach, jak również staram się prezentować wypowiedzi sprzeczne z obrazem dominującym w materiale.
2 Łatwo spierać się, kto jest utalentowany lub nie - nieco mniej dyskusyjne jest, kogo zaliczyć do "artystów uznanych". Pojęcie to używane jest zarówno potocznie, jak i w obiegu instytucjonalnym sztuki w Polsce, pojawia się też w pracach z zakresu socjologii sztuki. Zob. np. N. Heinich, Być artystą: rzecz o przekształceniach statusu malarzy i rzeźbiarzy, tłum. L. Mazur, Vizja Press and IT, Warszawa 2007, s. 81-85; P. Bourdieu, Reguły sztuki: geneza i struktura pola literackiego, przeł. A. Zawadzki, Universitas, Kraków 2001, s. 261.
3 Na przykład: A. Rottenberg, Sztuka w Polsce 1945-2005, Wydawnictwo Piotra Marciszuka "Stentor", Warszawa 2005; Nowe zjawiska w sztuce polskiej po 2000 roku, red. G. Borkowski, A. Mazur, M. Branicka, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa 2007; A. Żmijewski, Drżące ciała: rozmowy z artystami, Bytomskie Centrum Kultury, Korporacja Ha!art, Warszawa-Bytom 2006.
4 Por. omówienie kategorii statusu artysty, uznania, renomy itp. u Natalie Heinich, Być artystą..., s. 61-94.
5 Zob. np.: D. Jarecka, Artysta pyta, jak żyć, "Gazeta Wyborcza", 24 grudnia 2011, https://wyborcza.pl/7,75410,10869334,artysta-pyta-jak-zyc.html (dostęp: 19.07.2022); Z. Płoska, Ł. Ronduda, Ekwiwalent pieniężny. Artyści mówią o ekonomii podczas Warsaw Gallery Weekend, "Gazeta Wyborcza", 26 września 2014, https://wyborcza.pl/7,76842,16711245,ekwiwalent-pieniezny-artysci-mowia-o-ekonomii-podczas-warsaw.html (dostęp: 7.10.2015). Z tego tekstu pochodzi bon mot "elitarni prekariusze". Wątek zostanie rozwinięty w rozdz. System gwiazd i ciemna materia...w trzeciej części książki.
6 Wątek ten zostanie rozwinięty w trzeciej części publikacji, w rozdz. Brudna kuchnia, elegancki podział.
7 Zob. np. Ł. Ronduda, S. Cichocki w rozmowie z B. Świątkowską, Sztuka, której chce naród, Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana, 22 maja 2012, http://www.old.funbec.eu/teksty.php?id=200 (dostęp: 5.07.2014).
8 S. Szabłowski, Kiedyś źli skandaliści, dziś nowi klasycy, "Przekrój", 5 października 2010, http://przekroj.pl/kultura_sztuka_artykul,7664,0.html (dostęp: 7.10.2015).
9 Powiedział to Stach Szabłowski w dyskusji o wystawie Co widać w Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie w 2014 roku.
10 Kursywą wyróżniam w tekście książki istotne dla wywodu pojęcia teoretyczne.
11 Por. np. P. Bourdieu, Reguły sztuki..., rozdz. Wytwarzanie wiary, s. 260-268.
12 Por. np. N. Heinich, Być artystą..., s. 61-94. Sądziłem, że używam tego terminu jako neutralnego (niewyrażającego oceny) i opisującego zaledwie typ wykonywanej pracy - pracę artystyczną w historycznie ukształtowanych dyscyplinach sztuki współczesnej. Jednak przychodzą mi do głowy osoby, które zajmują się na przykład malarstwem, a które trudno by mi było nazwać artystami, właśnie dlatego, że negatywnie oceniam efekty ich pracy. Z drugiej strony, nie nazwałbym też artystami wszystkich fotografików, operatorów, miedziorytników czy kowali - przedstawicieli zawodów na pograniczu sztuki i rzemiosła. Ukształtowany przez historię społeczną język podpowiada więc granice pola semantycznego tego pojęcia. Czynię te zastrzeżenia, pamiętając o przykładzie Tomasza Ferenca, który napisał książkę socjologiczną o "artystach", rozmawiając m.in. z fotografami prasowymi czy prasowymi ilustratorami (obok muzyków i multimedialnych artystów krytycznych). Choć język polski pozwala na objęcie ich wszystkich kategorią "artysty" - watro pamiętać, że praca karykaturzysty w tygodniku opinii różni się znacznie od pracy artysty wideo funkcjonującego w obiegu instytucji sztuki. Zob. T. Ferenc, Artysta jako obcy: socjologiczne studium artystów polskich na emigracji, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2012.
13 Zob. G. Sholette, Dark Matter. Art and Politics in the Age of Enterprise Culture, Pluto Press, London-New York 2011.
14 Utalentowani uznani oraz nieutalentowani pominięci nie powinni budzić wątpliwości. Natomiast pozbawionymi talentu, a uznanymi wolę się nie zajmować.
15 Nie podoba się ona także moim rozmówcom, m.in. dlatego instytucja, która mnie z nimi skontaktowała, używa oficjalnie kategorii "artyści nieprofesjonalni".
16 P. Bourdieu, J.-C. Passeron, Reprodukcja. Elementy teorii systemu nauczania, przeł. E. Neyman, Warszawa 2006; P. Bourdieu, Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia, przeł. P. Białos, Warszawa 2005; P. Bourdieu, Medytacje pascaliańskie, tłum. K. Wakar, Oficyna Naukowa, Warszawa 2006, s. 106-112 i n.
17 Jest to zgodne z formułą mityzacji Barthesa: "przestawienia szeregów natury i kultury". Myśl ta pada w kontekście bourdiańskiej interpretacji talentu w tekście J. Tokarskiej-Bakir, Na Skargę, Feminoteka, http://www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=385 (dostęp: 5.10.2011).
18 M. Douglas, Risk and Blame. Essays in Cultural Theory, Routledge, London-New York 2005, rozdz. Introduction, s. ix-xii oraz Thought Style Exemplified: the Idea of the Self, s. 211-234. Cyt. ze s. xi.
19 "Sztuka jest najbardziej intensywną formą indywidualizmu, jaką kiedykolwiek znał świat" - ten słynny cytat z Oskara Wilde'a znalazłem wypisany na ścianie głównej warszawskiej biblioteki publicznej.
20 Małgorzata Jacyno w swojej recenzji mojej pracy nazwała talent i geniusz "rażąco niesocjologicznymi wyobrażeniami" oraz "chronicznym przejęzyczeniem".
21 B. Latour, Polityka natury: nauki wkraczają do demokracji, tłum. A. Czarnacka, M. Gdula, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2009.
22 E. Ferrante, Genialna przyjaciółka, przeł. A. Pawłowska-Zampino, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2016, s. 53.
23 Mam na myśli filmy: Wieczna miłość (1994), Kopia mistrza (2006), Całkowite zaćmienie (1995), Godziny (2002), Rembrandt (1936), Rembrandt (1999), Nightwatching (2007), Dziewczyna z perłą (2003), Lautrec (1998), Surviving Picasso (1996), Frida (2002), Pollock (2000), Basquiat. Taniec ze śmiercią (1996), Elvis (1979), Elvis (1981), Elvis and the Beauty Queen (1981), Elvis i ja (1988), Finding Graceland (1998), Elvis - zanim został królem (2005), Elvis (2022), I'm Not There (2007), Ray (2004), The Doors (1991), Control (2007), Last Days (2005).
24 Zob. np. M. Mazzucato, Przedsiębiorcze państwo: obalić mit o relacji sektora publicznego i prywatnego, tłum. J. Bednarek, Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox, Poznań 2016.
25 Zob. np. N. Lemann, The Big Test: The Secret History of the American Meritocracy, Farrar Straus and Giroux, New York 1999. Por. M. J. Sandel, Tyrania merytokracji: co się stało z dobrem wspólnym, tłum. B. Sałbut, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2020.
26 Por. założenia do nowelizacji ustawy prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki przyjęte dnia 28 października 2009 r. przez Radę Ministrów, https://www.nauka.gov.pl/szkolnictwo-wyzsze/reforma-szkolnictwa-wyzszego (dostęp: 10.07.2018). Zob. P. Szenajch, Przyspieszona nauka konkurencji. Przewodnik dla zbłąkanych w gąszczu reformy, "Studia Litteraria et Historica" 2012, t. 1, s. 1-21.
27 R. Florida, Cities and the Creative Class, Routledge, London-New York 2005. Zob. rozdz. Competing in the Age of Talent oraz The Economic Geography of Talent, s. 49-112.
28 Hans Abbing wskazuje ostatnie z tych przekonań jako istotne dla ekonomicznych relacji w świecie sztuki. Wątek ten zostanie poruszony w rozdz. System gwiazd i ciemna materia... w trzeciej części książki. Por. H. Abbing, Why Are Artists Poor? The Exceptional Economy of the Arts, Amsterdam University Press, Amsterdam 2002, s. 121-123, 288-289.
29 Talent show, hasło z anglojęzycznej Wikipedii, https://en.wikipedia.org/wiki/Talent_show (dostęp: 24.08.2022).
30 Został on opisany przez Annette Lareau jako wychowanie zaangażowane (concerted cultivation). Jej badania i typy wychowania omówię szczegółowo w rozdz. Społeczne fatum. Usytuowanie startu w pierwszej części tej książki.
31 M. Popow, Rodzina jako podmiot przedsiębiorczy - krytyczna analiza dyskursu wychowania małego geniusza w portalach internetowych dla rodziców, "Kultura - Społeczeństwo - Edukacja" 2014, t. 2, nr 2, s. 95-118.
32 A. Dzierzgowska, To nieuchwytne "coś", "Społeczny Monitor Edukacji" 2011, https://www.monitor.edu.pl/felietony/to-nieuchwytne-cos.html (dostęp: 24.08.2022).
33 M. Gladwell, Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu, tłum. R. Śmietana, Znak, Kraków 2009.
34 D. Shenk, The Genius in All of Us: Why Everything You've Been Told about Genetics, Talent and Intelligence is Wrong, Icon Books, London 2010. Cyt. ze s. 14, 16, 21, 72.
35 Opisał to m.in. zespół neurobiologów pod kierunkiem Eleanor Maguire, badając londyńskich taksówkarzy w 1999 r. Odkrył on korelację między powiększeniem części hipokampu kojarzonej z przypominaniem sobie przedstawień przestrzeni a długością doświadczenia badanego w zawodzie. Za: D. Shenk, The Genius in All of Us..., s. 30 i 56. K. Anders Ericsson tak tłumaczy ten proces: "fizjologiczne obciążenie powoduje biochemiczne zmiany, które stymulują wzrost i transformację komórek, co z kolei prowadzi do lepszych adaptacji systemów fizjologicznych i mózgu". Za: D. Shenk, The Genius in All of Us..., s. 56.
36 G. Hüther, U. Hauser, Wszystkie dzieci są zdolne: jak marnujemy wrodzone talenty, tłum. A. Lipiński, Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2014. Cyt. ze s. 27, 41, 86. Opis i redefinicja "talentów", s. 37-85.
37 S. J. Gould, The Mismeasure of Man, Penguin, London 1997.
38 R. Herrnstein, C. Murray, The Bell Curve: Intelligence and Class Structure in American Life, Free Press, New York 2010. Stephen Jay Gould w drugim wydaniu The Mismeasure of Man, z 1996 roku, czyni z The Bell Curve kolejny obiekt swoich metodologicznych analiz. Choć autorzy stwierdzili dodatnie korelacje między badanymi zmiennymi - zauważa Gould - to za każdym razem siła związku jest bardzo słaba. Pomijają długą dyskusję metodologiczną o konstrukcji testów inteligencji oraz interpretowaniu analizy czynnikowej. Cały wywód opierają zaś na silnych założeniach co do inteligencji - o jej stałości i wrodzoności - pomijając polemikę na ich temat.
39 S. Pinker, Tabula rasa: spory o naturę ludzką, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2012.
40 Obszerne omówienia debaty nature - nurture w kontekście badań inteligencji znaleźć można np. w książkach: A. Firkowska-Mankiewicz, Spór o inteligencję człowieka. Dziedziczność czy środowisko?, Instytut Filozofii i Socjologii PAN, Warszawa 1993 i D. Seligman, O inteligencji prawie wszystko: kontrowersje wokół ilorazu inteligencji, tłum. M. Banaszkiewicz, I. Stąpor, E. Wolańska, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1995. W kontekście badania "geniuszu": D. K. Simonton, Geniusz, przeł. M. Godyń, Wydawnictwo Akademii Pedagogiki Specjalnej, Warszawa 2010.
41 D. Seligman, O inteligencji prawie wszystko..., s. 87.
42 D. Shenk, The Genius in All of Us..., s. 14. Por. D. Seligman, O inteligencji prawie wszystko..., s. 87-115.
43 D. Shenk, The Genius in All of Us..., s. 31-43. Por. A. Firkowska-Mankiewicz, Spór o inteligencję człowieka...
44 Należałoby powiedzieć - proponują także jej prakseologię, czyli teorię sprawnego działania.
45 D. Goleman, Focus: sztuka koncentracji jako ukryte dążenie do doskonałości, tłum. P. Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2014; D. J. Levitin, The Organized Mind: Thinking Straight in the Age of Information Overload, Penguin Random House, New York 2017; G. Keller, J. Papasan, Jedna rzecz: zaskakujący mechanizm niezwykłych osiągnięć, tłum. P. Cieślak, Galaktyka, Łódź 2018.
46 W książce Codzienne rytuały: jak pracują wielkie umysły z 2013 roku Mason Currey zbiera, w podobnym duchu, anegdoty o "rytuałach" codziennej pracy wybitnych jednostek. Nie gromadzi jednak argumentów na rzecz przewodniej myśli książki (jak "skupienie", "organizacja umysłu" czy "jedna rzecz"). Dlatego mowa tu także o spacerach, drzemkach, służących, przyjaciołach i kochankach, meblach, kawie i fajce, posiłkach i trunkach - słowem, o bogatej plątaninie ludzko-nie-ludzkiego praktycznego świata, z którym twórca jest zrośnięty. M. Currey, Codzienne rytuały: jak pracują wielkie umysły, tłum. A. Napiórska, W.A.B., Warszawa 2015.
47 Por.: G. Clark, E. Zimmerman, Inquiry About Art Ability and Talent: A Remembrance of Things Past, "Theory Into Practice" 1984, t. 23, nr 4, s. 321-329, https://www.jstor.org/stable/1476388?seq=1#page_scan_tab_contents (dostęp: 24.08.2022); G. Clark, E. Zimmerman, Issues and Practices Related to Identification of Gifted and Talented Students in the Visual Arts, Raport National Research Center on the Gifted and Talented, University of Connecticut, 1992, https://files.eric.ed.gov/fulltext/ED358662.pdf (dostęp: 24.08.2022); C. M. Callahan, The Construct of Talent, "Peabody Journal of Education" 1997, t. 72, nr 3/4, s. 21-35, https://www.jstor.org/stable/1493034 (dostęp: 24.08.2022); Identyfikacja potencjału twórczego: teoria, metodologia, diagnostyka, red. M. Karwowski, Wydawnictwo Akademii Pedagogiki Specjalnej, Warszawa 2009.
48 Wątek ten rozwinę w rozdz. Ręka i oko w drugiej części publikacji.
49 Wprowadzenia w języku polskim: M. Prawda, Biograficzne odtwarzanie rzeczywistości (o koncepcji badań biograficznych Fritza Schütze), "Studia Socjologiczne" 1989, t. 4, s. 81-89; A. Rokuszewska-Pawełek, Miejsce biografii w socjologii interpretatywnej, "ASK: Społeczeństwo, Badania, Metody" 1996, nr 1, s. 37-53; K. Kaźmierska, Wywiad narracyjny jako jedna z metod w badaniach biograficznych, "Przegląd Socjologiczny" 2004, t. 53, s. 71-96; K. Kaźmierska, K. Waniek, Autobiograficzny wywiad narracyjny: metoda, technika, analiza, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2020. Antologie tekstów: Metoda biograficzna w socjologii, red. J. Włodarek, M. Ziółkowski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa-Poznań 1990; Metoda biograficzna w socjologii: antologia tekstów, red. K. Kaźmierska, tłum. K. Waniek, Zakład Wydawniczy Nomos, Kraków 2012.
50 P. Chamberlayne, J. Bornat, T. Wengraf, Introduction. The Biographical Turn, [w:] The Turn to Biographical Methods in Social Science. Comparative Issues and Examples, red. P. Chamberlayne, J. Bornat, T. Wengraf, Routledge, London-New York 2004, s. 1-28.
51 Zob. np. I. K. Helling, Metoda badań biograficznych, [w:] Metoda biograficzna w socjologii, red. J. Włodarek, M. Ziółkowski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa-Poznań 1990, s. 23-25. Pojęcie "struktury istotności" pojawia się m.in. już u Bergera i Luckmanna w Społecznym tworzeniu rzeczywistości, tłum. J. Niżnik, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1983.
52 Badacze na różne sposoby definiują te fazy, nieraz wyszczególniając ich więcej. Podaję tu maksymalnie uproszczony opis tej procedury, pomijając wiele niuansów technicznych, na które starałem się zwracać uwagę. Szczegółowe opisy techniki prowadzenia wywiadu narracyjnego czytelnik znajdzie w następujących pracach: F. Schütze, Analiza biograficzna ugruntowana empirycznie..., s. 229-245; I. K. Helling, Metoda badań...; A. Rokuszewska-Pawełek, Miejsce biografii...; K. Kaźmierska, Wywiad narracyjny...
53 I. K. Helling, Metoda badań..., s. 27.
54 W tej pracy analiza języka wywiadów nie będzie priorytetem. Jednak w publikacji Trudne umieranie. Narracyjne przedstawienia choroby i śmierci a doświadczenie osób terminalnie chorych udało mi się przeprowadzić tego typu analizę wywiadów narracyjnych wyczerpująco, korzystając z techniki "warstwowego zdejmowania metafor z tekstu" i "rekonstrukcji systemu metaforycznego" zbioru tekstów (autorstwa Barbary Fatygi i Przemysława Zielińskiego).
55 H. Hermanns, Narrative Interviews - a New Tool for Sociological Field Research, "Acta Universitatis Lodziensis. Folia Sociologica" 1987, t. 13, s. 43-56, http://dspace.uni.lodz.pl:8080/xmlui/handle/11089/9738 (dostęp: 24.08.2022). Cyt. za: K. Kaźmierska, Wywiad narracyjny..., s. 80.
56 F. Schütze, Analiza biograficzna ugruntowana empirycznie..., s. 162
58 Por. G. Rosenthal, Badania biograficzne, [w:] Metoda biograficzna w socjologii: antologia..., s. 284-285.
59 Ponadto w kilku pierwszych wywiadach zaglądałem do scenariusza już w drugiej fazie wywiadu, przyjmując tryb "wyczerpywania" wątków dotyczących etapów życia, o które dopytywałem (na zasadzie pytań "zewnętrznych", ale stymulujących narrację) - co uznaję za błąd w świetle zaleceń techniki wywiadu narracyjnego i z czego szybko zrezygnowałem, prowadząc odtąd pełne wywiady narracyjne.
60 Choć więc moim kluczowym materiałem badawczym są opowieści o życiu (life stories), czyli źródła wywołane przeze mnie w sytuacji wywiadu, to można powiedzieć, że zajmowałem się także historiami życia (life histories). W trakcie przygotowania do wywiadów i ich późniejszej analizy ta zastana dokumentacja była istotnym kontekstem. Por. np. D. Bertaux, Introduction, [w:] Biography and Society: The Life History Approach in the Social Sciences, red. D. Bertaux, Sage Publications, Beverly Hills CA, 1981, s. 7-8, przyp. 1.
61 K. Charmaz, Teoria ugruntowana: praktyczny przewodnik po analizie jakościowej, tłum. B. Komorowska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2013, s. 39-51; J.-C. Kaufmann, Wywiad rozumiejący, tłum. A. Kapciak, Oficyna Naukowa, Warszawa 2010. Zalecenia obu ujęć w wielu miejscach się powtarzają, m.in. ze względu na te same ich źródła. Dlatego podaję pokrótce przykłady tych zaleceń razem.
62 K. Charmaz, Teoria ugruntowana..., s. 47.
63 Zob. J.-C. Kaufmann, Wywiad..., s. 14. K. Charmaz, Teoria ugruntowana..., s. 43.
64 Zakładałem, że wywiady z uznanymi artystami będą trwały około dwie i pół godziny, jednak okazało się, że większość z nich trwała znacznie dłużej, około trzech-czterech godzin, nieraz w czasie dwóch lub trzech spotkań. W jednym przypadku było to sześć godzin w czasie dwóch spotkań (był to wywiad z profesorem Grzegorzem Kowalskim). Wywiady ze studentami trwały od dwóch do pięciu godzin, w większości zaś około trzech. Wywiady z artystami nieprofesjonalnymi trwały od dwóch do trzech godzin.
65 Transkrypcja z nagrań była wykonana i poddana analizie w formie odzwierciedlającej cechy żywej mowy. Przygotowując publikację, po konsultacjach, zdecydowałem się poddać cytowane fragmenty redakcji językowej, dla zwiększenia ich czytelności i zrozumiałości. W cytowaniach usunięto przejęzyczenia, "zacięcia" i poprawiono interpunkcję. Oznaczenia używane w transkrypcji: R - rozmówca; B - badacz; (...) - dłuższa pauza lub przerwa; (20 sek) - długa przerwa, powyżej 10 sekund; [wtedy] - wyrażenia domniemane, tzn. gdy słowo jest niezrozumiałe, ale można się go domyślić; [kaszle] - komentarz w tekście dotyczący tonu głosu, dźwięków czy przeszkód w rozmowie; [...] - miejsce wprowadzenia skrótu cytowanego fragmentu przez badacza.
66 A. Rokuszewska-Pawełek, Miejsce biografii..., s. 40.
67 Por. K. Charmaz, Teoria ugruntowana..., gdzie w kontekście konstruowania teorii ugruntowanej autorka używa sformułowań takich, jak: "wydobycie i opracowanie określonego doświadczenia respondenta", "zbadanie indywidualnego doświadczenia", s. 44. Szerzej opracowałem problem badania doświadczenia poprzez wywiady narracyjne w publikacji Trudne umieranie. Narracyjne przedstawienia choroby i umierania a doświadczenie osób terminalnie chorych, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, Warszawa 2015.
68 J. W. Scott, The Evidence of Experience, "Critical Inquiry" 1991, t. 17, nr 4, s. 797. Por. C. Geertz, Opis gęsty: w poszukiwaniu interpretatywnej teorii kultury, [w:] idem, Interpretacja kultur: wybrane eseje, tłum. M. Piechaczek, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, s. 23-24 i 30.
69 I. K. Helling, Metoda badań..., s. 16.
70 Analiza przypadków była praktykowana już przez szkołę chicagowską - fundatorów tej tradycji badawczej. Por. np. K. Kaźmierska, Wprowadzenie do rozdz. 1 Szkoła Chicago, [w:] Metoda biograficzna w socjologii: antologia..., s. 17-30. Jako przykłady współczesne zob. np. prace Fritza Schützego: F. Schütze, Presja i wina: doświadczenia młodego żołnierza niemieckiego w czasie drugiej wojny światowej i ich implikacje biograficzne, [w:] Metoda biograficzna w socjologii, red. J. Włodarek, M. Ziółkowski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa-Poznań 1990, s. 322-339; F. Schütze, Hülya's Migration to Germany as Self-sacrifice Undergone and Suffered in Love for Her Parents, and Her Later Biographical Individualisation. Biographical Problems and Biographical Work of Marginalisation and Individualisation of a Young Turkish Woman in Germany. Part I, "Forum: Qualitative Social Research" 2003, t. 4, nr 3, https://www.qualitative-research.net/index.php/fqs/article/view/671 (dostęp: 24.08.2022). Fritz Schütze wspomina również o praktyce spisywania "rozdziałów portretowych" - są to przypadki przedstawiane wyczerpująco jako typowe dla utworzonego modelu teoretycznego. F. Schütze, Analiza biograficzna ugruntowana empirycznie..., s. 272.
71 Niekiedy Bertaux ujmuje te "sieci relacji" węziej, jako "socjo-strukturalne stosunki klasowe" czy też "zinstytucjonalizowane relacje dominacji i wyzysku"). Dlatego będę zajmował się nie tylko "artystami", lecz także złożonością społecznego świata sztuki współczesnej: relacjami między artystami a kuratorami, kolekcjonerami, instytucjami sztuki, akademiami, mediami, różnorodnymi publicznościami i tak dalej. W wywodzie pojawią się również mniej oczywiste obiekty socjologiczne - o czym za chwilę, w podrozdz. Konstruowanie teorii, konstruowanie przedmiotu. Cyt. za: D. Bertaux, From the Life-history Approach to the Transformation of Sociological Practice, [w:] Biography and Society..., s. 35-36, 40; D. Bertaux, Analiza pojedynczych przypadków (au cas par cas), [w:] Metoda biograficzna w socjologii: antologia..., s. 311; D. Bertaux, Introduction, [w:] Biography and Society..., s. 6.
72 F. Schütze, Analiza biograficzna ugruntowana empirycznie..., s. 245-272. Por. np. K. Kaźmierska, Wywiad narracyjny...
73 D. Bertaux, Analiza pojedynczych przypadków..., s. 328-329.
74 K. Charmaz, Teoria ugruntowana..., s. 81. Omówienie procedur kodowania: s. 59-96.
75 Zestaw ten był cały czas na nowe sposoby tasowany i porządkowany. Kody zmieniały nazwy, bywały łączone, przede wszystkim zaś precyzowane były stojące za nimi pomysły interpretacyjne. Ostatecznie książka kodowa przyjęła postać kilkunastu uporządkowanych hierarchicznie i logicznie zestawów kodów. Postępowanie to wymagało wracania do już wcześniej zakodowanych wywiadów, by przeszukać je pod kątem nowych pomysłów. Cała ta praca odbywała się w aplikacji wspomagającej jakościową analizę treści.
76 B. G. Glaser, A. Strauss, Odkrywanie teorii ugruntowanej: strategie badania jakościowego, tłum. M. Gorzko, Zakład Wydawniczy Nomos, Kraków 2009. Na temat teorii średniego zasięgu zob.: R. Merton, Teoria socjologiczna i struktura społeczna, tłum. E. Morawska, J. Wertenstein-Żuławski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1982, s. 61-92.
77 K. Charmaz, Teoria ugruntowana..., s. 162-171, 189-192; K. Charmaz, Grounded Theory: Objectivist and Constructivist Methods, [w:] Handbook of Qualitative Research, red. N. Denzin, Y. Lincoln, Sage Publications, Thousand Oaks 2000, s. 509-535; J. Mills, A. Bonner, K. Francis, The Development of Constructivist Grounded Theory, "International Journal of Qualitative Methods" 2006, t. 5, nr 1, s. 25-35.
78 Zgadzam się tym samym także z hermeneutyczną krytyką teorii ugruntowanej, której pierwotna wersja zdawała się obstawać przy możliwości uwolnienia się badacza od własnego uwikłania i własnych przedsądów. J. Bleicher, The Hermeneutic Imagination: Outline of a Positive Critique of Scientism and Sociology, Routledge and Kegan Paul, London 1982, s. 113-114.
79 J.-C. Kaufmann, Wywiad..., s. 140-144.
80 Por. J. Mitterer, Tamta strona filozofii: przeciwko dualistycznej zasadzie poznania, tłum. M. Łukasiewicz, Oficyna Naukowa, Warszawa 1996, s. 36-44.
81 W podobny sposób myślał Clifford Geertz, pisząc: "Teoretycznych idei nie tworzy się od zera w każdym kolejnym studium; jak już powiedziałem, przejmuje się je z innych, pokrewnych badań, i udoskonaliwszy je w ramach przebiegu procesu badawczego, stosuje się je do rozwiązywania nowych problemów interpretacyjnych. Jeśli owe idee przestają być przydatne w odniesieniu do takich problemów, zazwyczaj zaprzestaje się ich używania i, w takim czy innym zakresie, odrzuca się je. Jeśli natomiast nadal się do czegoś przydają, pomagają zrozumieć wciąż nowe problemy, to wówczas są w dalszym ciągu dopracowywane i wykorzystywane", C. Geertz, Opis gęsty..., s. 43. Warto zaznaczyć, że rozumowanie to nie jest wcale odległe od pozycji Glasera i Straussa, na co są w ich przełomowym dziele pewne dowody, np. gdy piszą: "A więc odkrywana, ugruntowana teoria będzie najczęściej kombinacją pojęć i hipotez przede wszystkim wyłonionych z danych, z pewnymi już istniejącymi, które są bezspornie użyteczne", ibidem, s. 42. Pamiętajmy, że ich kontrowersyjnie zalecenie zwlekania z przeglądem literatury było skierowane przeciwko neopozytywistom, widzącym naukę jako weryfikację hipotez opartych na zastanych teoriach poprzez testy dedukcyjne.
82 Na przykład Daniel Bertaux mówi o reprezentatywności "nie na poziomie morfologicznym (poziomie powierzchownego opisu), ale na poziomie socjologicznym, poziomie socjo-strukturalnych stosunków (rapports sociaux)". D. Bertaux, From the Life-history Approach..., s. 37.
83 B. G. Glaser, A. Strauss, Odkrywanie teorii ugruntowanej..., s. 41-64. Por. K. Charmaz, Teoria ugruntowana..., s. 125-157. Cyt. ze s. 147.
84 Cyt. za: J.-C. Kaufmann, Wywiad..., s. 46. Por. F. Schütze, Analiza biograficzna ugruntowana empirycznie..., s. 273.
85 Por. z uwagami o nasyceniu w badaniach biograficznych D. Bertaux, I. Bertaux-Wiame, Life Stories in Baker's Trade, [w:] Biography and Society..., s. 188.
86 Warto przy tym wspomnieć, że Barney Glaser precyzował, wbrew przekonaniu wielu badaczy, że "[n]asycenie nie polega na spostrzeganiu wciąż tych samych schematów. To konceptualizacja porównań między tymi wydarzeniami, które odsłaniają nowe właściwości tego schematu, do czasu, aż przestaną wyłaniać się jego jakiekolwiek nowe właściwości". B. G. Glaser, The Grounded Theory Perspective: Conceptualization Contrasted with Description, Sociology Press, Mill Valley, CA 2001, s. 191, cyt. za: K. Charmaz, Teoria ugruntowana..., s. 147.
87 F. Schütze, Analiza biograficzna ugruntowana empirycznie..., s. 272-276. Cyt. ze s. 273. Tłumaczenie skorygowane - P.Sz.
88 Zob. K. Charmaz, Teoria ugruntowana..., s. 157, por. ibidem, s. 120-123.
89 Zob. ibidem, s. 23-57.
90 G. Deleuze, F. Guattari, Co to jest filozofia?, tłum. P. Pieniążek, Słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2000. Z uwagi na szczególny sposób konstruowania rzeczywistości, zainspirowany filozofią Deleuze'a i Guatariego oraz teorią aktora-sieci, Andrzej W. Nowak w swojej recenzji mojej pracy określił teoretyczne propozycje w części czwartej książki jako przynależne do ontometodologii, próby ontografii (za Michaelem Lynchem) czy też jako enacting rzeczywistości. Równie adekwatne będzie hasło z tytułu książki Nowaka - wyobraźnia ontologiczna. Zob. A. W. Nowak, Wyobraźnia ontologiczna. Filozoficzna (re)konstrukcja fronetycznych nauk społecznych, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2016, s. 15 i n. Por. M. Lynch, Ontography: Investigating the Production of Things, Deflating Ontology, "Social Studies of Science" 2013, t. 43, nr 3, s. 444-462.
91 Podział ten wprowadził filozof neokantysta Wilhelm Windelband. Zob. np. T. Gadacz, Historia filozofii XX wieku: nurty, t. 2: Neokantyzm, filozofia egzystencji, filozofia dialogu, Znak, Kraków 2009, s. 228-229. Na wagę rozróżnienia na "intencjonalność" idiograficzną i nomotetyczną odnośnie do metody biograficznej zwraca uwagę F. Ferraroti, On the Autonomy of the Biographical Method, [w:] Biography and Society..., s. 21.
92 Nie będzie chyba sporne, że poznanie, jakie oferują powieść czy reportaż literacki jest często głębsze i ciekawsze niż wyroby scjentystycznych nauk społecznych. Jest jednak ostra granica odróżniająca socjologię od innych form pisarstwa - jest nią jawność warsztatu, rzetelny i uczciwy opis samego procesu badawczego.
93 C. Geertz, Opis gęsty..., s. 36.
95 D. Bertaux, From the Life-history Approach..., s. 44. Cytaty w dalszej części akapitu - ibidem, s. 44.
96 Moją próbą sprostania zadaniu postawionemu przez Bertaux jest to, co nazwałem wyżej montażem - splataniem tekstu z moich własnych przedstawień fragmentów historii życia rozmówców, rekonstrukcji debat akademickich wokół poruszanych tematów i moich własnych propozycji teoretycznych (na tle tej debaty). Podobne sekwencje powtarzają się w poszczególnych częściach pracy, zorganizowanych tematycznie. Świadomie zrezygnowałem z zebrania rekonstrukcji debat i pojęć w jednym miejscu pracy. Odczułem, że jest to konieczne z powodu ogromu materiału i wyłaniających się zeń wątków.
97 J. Tokarska-Bakir, Interpretacja, czyli o sztuce antropologii, "Konteksty. Polska Sztuka Ludowa" 1990, t. 1-2, nr 44, s. 3-7; J. Tokarska-Bakir, Hermeneutyka gadamerowska w etnograficznym badaniu obcości, "Konteksty. Polska Sztuka Ludowa" 1992, t. 1, s. 3-17; C. Geertz, Wiedza lokalna: dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, tłum. D. Wolska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, s. 13-26 (Wprowadzenie).
98 "Nie jest tak, iżby przeszłość rzucała światło na teraźniejszość albo teraźniejszość na przeszłość; lecz to obraz jest tym, w czym "byłość" w piorunowym błysku tworzy konstelację z "teraz"". W. Benjamin, Pasaże, tłum. I. Kania, red. R. Tiedemann, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005, s. 503-538, cyt. ze s. 509.
99 Joanna Kusiak zauważa, że propozycje Benjamina antycypowały "opis gęsty" Clifforda Geertza. Tej autorce zawdzięczam też myśl, żeby propozycje te ująć jako "techniki patrzenia" czy "ćwiczenia w patrzeniu". J. Kusiak, Krzesanie dialektycznych iskier na kamiennej głowie Ernsta Thälmanna, "Praktyka Teoretyczna" 2013, t. 8, nr 2, https://repozytorium.amu.edu.pl/handle/10593/11704 (dostęp: 24.08.2022).
100 P. Rabinow, Refleksje na temat badań terenowych w Maroku, tłum. K. J. Dudek, S. Sikora, Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty 2010.
101 Zob. np. M. Hammersley, P. Atkinson, Metody badań terenowych, tłum. S. Dymczyk, Zysk i S-ka, Poznań 2000; D. Silverman, Interpretacja danych jakościowych: metody analizy rozmowy, tekstu i interakcji, przeł. M. Głowacka-Grajper, J. Ostrowska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007; K Charmaz, Teoria ugruntowana...
102 Na przykład Santiago Sierra w ramach swojej sztuki krytycznej płacił bezrobotnym, imigrantom i ubogim mieszkańcom krajów rozwijających się za bezsensowne prace, publiczny seks czy trwałe naznaczenie swoich ciał tatuażem. Ukazuje w ten sposób władzę i przemoc zawarte w ekonomicznych nierównościach. Są powody, by nazwać go bardzo dobrym artystą, ale raczej nie nazwalibyśmy go dobrym człowiekiem.