Odblokowanie mózgu emocjonalnego. Rekonsolidacja pamięci i zmiana transformacyjna w psychoterapii - Bruce Ecker, Robin Ticic, Laurel Hulley

Kup ebooka

49.99 zł
38.49 zł (28,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1. Maksymalna skuteczność psychoterapeutyczna

Realia zmiany trans­for­ma­cyj­nej

Bruce Ecker, Robin Ticic i Lau­rel Hul­ley

Nie myśl, że jestem, czem nie­dawno byłem.

Wil­liam Sha­ke­spe­are, Król Hen­ryk IV, część II4

Dla nas, tera­peu­tów, naj­bar­dziej satys­fak­cjo­nu­jące są sesje prze­ło­mowe, w trak­cie któ­rych klient doświad­cza głę­boko odczu­wal­nej zmiany, cał­ko­wi­cie i trwale usu­wa­ją­cej zako­rze­nione nega­tywne wzorce emo­cji, myśli, zacho­wań lub zabu­rzeń soma­tycz­nych -?innymi słowy zmiany trans­for­ma­cyj­nej. Tak głę­bo­kie prze­miany ozna­czają naj­wyż­szy moż­liwy poziom sku­tecz­no­ści tera­peu­tycz­nej.

W lite­ra­tu­rze kli­nicz­nej zmiany trans­for­ma­cyjne tego rodzaju były opi­sy­wane i szcze­gó­łowo doku­men­to­wane w odnie­sie­niu do sze­ro­kiego wachla­rza obja­wów oraz w kon­tek­ście róż­nych sys­te­mów psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych (na przy­kład Bade­noch, 2011; Cough­lin, 2006, 2017; Ecker, 2018; Ecker i Hul­ley, 1996; Gre­en­berg, 2010; Lip­ton i Fosha, 2011; Man­field, 2003). Jed­nakże w lite­ra­tu­rze badaw­czej doty­czą­cej wyni­ków psy­cho­te­ra­pii za sku­teczną tera­pię od dłuż­szego czasu uznaje się taką, która powo­duje czę­ściową i umiar­ko­waną reduk­cję symp­to­mów. Przez ponad cztery dekady sto­pień poprawy tera­peu­tycz­nej mie­rzony w ran­do­mi­zo­wa­nych kon­tro­lo­wa­nych bada­niach kli­nicz­nych (ang. ran­do­mi­zed con­trol­led trials; RCT) oraz w meta­ana­li­zach regu­lar­nie wyno­sił mniej wię­cej jedno odchy­le­nie stan­dar­dowe od śred­niej pomia­rów, co na ogół ozna­cza jedy­nie dwu­dzie­sto-dwu­dzie­stopięcioprocentowy spa­dek mie­rzo­nego nasi­le­nia obja­wów (She­dler, 2015; Smith i Glass, 1977; Wam­pold i Imel, 2015). Na pod­sta­wie wyni­ków tych RCT widzimy, że stan­dar­dem sku­tecz­nego lecze­nia kli­nicz­nego od dawna jest zmiana o łagod­nym i stop­nio­wym cha­rak­te­rze.

Wszel­kie odsta­jące przy­padki zmian trans­for­ma­cyj­nych w ramach RCT pozo­stają nie­wi­doczne, ukryte wsku­tek uogól­nie­nia, jakim jest ana­liza sta­ty­styczna danych. W rezul­ta­cie w lite­ra­tu­rze doty­czą­cej badań nad wyni­kami psy­cho­te­ra­pii bar­dzo rzadko -?jeśli w ogóle -?dostrzega się choćby moż­li­wość takiej zmiany. Sys­temy tera­peu­tyczne, które uznają moż­li­wość zmiany trans­for­ma­cyj­nej i mają ją na celu, są oparte na zupeł­nie innych mode­lach kon­cep­cyj­nych doty­czą­cych przy­czyn i spo­sobu jej wystą­pie­nia oraz na bar­dzo róż­nych meto­dach i tech­ni­kach jej wywo­ły­wa­nia. Skala tego zróż­ni­co­wa­nia rodzi pyta­nie, czy sys­temy te pro­wa­dzą do zmiany trans­for­ma­cyj­nej przez zasad­ni­czo odmienne wewnętrzne mecha­ni­zmy umy­słu lub mózgu, czy poprzez jakiś wspólny dla nich pro­ces bazowy, anga­żu­jący ten sam wewnętrzny mecha­nizm.

Wrodzony proces głębokiego oduczania się: rekonsolidacja pamięci

To nie­zwy­kle ważne, zasad­ni­cze pyta­nie do nie­dawna pozo­sta­wało bez odpo­wie­dzi, ze względu na to, że przez sto lat roz­woju psy­cho­te­ra­pii jako dzie­dziny nie ziden­ty­fi­ko­wano w spo­sób empi­ryczny jakie­go­kol­wiek wewnętrz­nego mecha­ni­zmu umy­słu lub mózgu, który może wywo­ły­wać trwałe zmiany (Ecker i Vaz, 2022; Gold­fried, 2019, 2020). Żad­nego wewnętrz­nego mecha­ni­zmu trwa­łej zmiany nie odkryli też w ubie­głym stu­le­ciu ani psy­cho­lo­go­wie, ani neu­ro­nau­kowcy pro­wa­dzący bada­nia nad pamię­cią. Wsku­tek braku takiej wspól­nej wie­dzy empi­rycz­nej psy­cho­te­ra­pia roz­dzie­liła się na setki kon­ku­ru­ją­cych ze sobą sys­te­mów, a w ramach każ­dego z nich można było bez prze­szkód obja­śniać, jak zacho­dzi zmiana, oraz opra­co­wy­wać metody jej wywo­ły­wa­nia.

Sytu­acja ta w dużej mie­rze zmie­niła się po latach 1997-2000, kiedy to neu­ro­nau­kowcy odkryli zja­wi­sko rekon­so­li­da­cji pamięci; wro­dzony, oparty na doświad­cze­niu mecha­nizm mózgu, umoż­li­wia­jący odblo­ko­wa­nie i rewi­do­wa­nie pamięci zawie­ra­ją­cej nabytą wcze­śniej wie­dzę o świe­cie (szcze­gó­łowy opis tego odkry­cia zob. Ricio i in., 2006). Pierw­szą pre­lek­cję na temat tera­peu­tycz­nego poten­cjału MR wygło­szono na kon­fe­ren­cji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej w 2006 roku (Ecker, 2006). Z per­spek­tywy psy­cho­te­ra­pii naj­istot­niej­sze są dzie­siątki badań z udzia­łem zwie­rząt i ludzi, w któ­rych wyko­rzy­stano zja­wi­sko MR do cał­ko­wi­tego oducze­nia się i unie­waż­nie­nia naby­tej reak­cji emo­cjo­nal­nej (zob. Clem i Schil­ler, 2016; Ecker, 2018, 2021). Spo­strze­że­nia te spra­wiły, że MR zaczęła być postrze­gana jako pod­sta­wowy mecha­nizm zmiany trans­for­ma­cyj­nej zacho­dzą­cej pod­czas sesji tera­peu­tycz­nych.

We wspo­mnia­nych dzie­siąt­kach badań labo­ra­to­ryj­nych, w któ­rych stwier­dzono cał­ko­wite oducze­nie się, szcze­góły zasto­so­wa­nych pro­ce­dur beha­wio­ral­nych były bar­dzo zróż­ni­co­wane, jed­nakże w każ­dym bada­niu dana pro­ce­dura wywo­ły­wała tę samą sekwen­cję subiek­tyw­nych doświad­czeń (Ecker, 2015a, 2018, 2021). (Jeśli kon­cep­cja ta wydaje ci się oso­bliwa, weź pod uwagę, że wiele róż­nych pro­ce­dur beha­wio­ral­nych może wywo­łać u danej osoby to samo łatwo roz­po­zna­walne, cha­rak­te­ry­styczne doświad­cze­nie, jakim jest śmiech). Ten ważny zbiór doświad­czeń zosta­nie szcze­gó­łowo opi­sany w roz­dziale 2. W przed­sta­wio­nych w tej książce przy­kła­dach zmiany trans­for­ma­cyj­nej, do jakiej doszło wsku­tek zasto­so­wa­nia jed­nego z dzie­wię­ciu powszech­nie sto­so­wa­nych sys­te­mów tera­peu­tycz­nych, taki sam zestaw doświad­czeń w każ­dym przy­padku poja­wiał się tuż przed odno­to­wa­niem mar­ke­rów (oznak) zmiany trans­for­ma­cyj­nej, które obej­mują trwały zanik chro­nicz­nej reak­cji emo­cjo­nal­nej. Krótki odstęp mię­dzy powsta­niem owego zbioru doświad­czeń a uni­ka­to­wym, sil­nym efek­tem w postaci zmiany trans­for­ma­cyj­nej -?wystę­pu­ją­cym w odnie­sie­niu do róż­nych obja­wów, u róż­nych osób i pod­czas pracy z róż­nymi tera­peu­tami -?sil­nie prze­ma­wia za ist­nie­niem związku przy­czy­nowo-skut­ko­wego, a nie jedy­nie kore­la­cji.

Teraz można więc odpo­wie­dzieć na zadane wcze­śniej pyta­nie: do zmiany trans­for­ma­cyj­nej w róż­nych sys­te­mach tera­peu­tycz­nych docho­dzi za pośred­nic­twem wspól­nego pro­cesu, który uru­cha­mia ten sam wewnętrzny mecha­nizm, a mia­no­wi­cie rekon­so­li­da­cję pamięci. Na tej pod­sta­wie wyło­niły się ujed­no­li­cone ramy. Zgod­nie z nimi "trans­for­ma­cyjną zmianę tera­peu­tyczną można uznać za pro­ces zarówno głę­boko subiek­tywny, jak i dobrze zde­fi­nio­wany naukowo" (Ecker i Vaz, 2022, s. 9). Dzięki temu zmiana trans­for­ma­cyjna może się stać natu­ral­nym stan­dar­dem sku­tecz­no­ści w dzie­dzi­nie psy­cho­te­ra­pii.

W celu przed­sta­wie­nia, jasnego opi­sa­nia i uka­za­nia nie­zwy­kłej wszech­stron­no­ści pro­cesu MR jako narzę­dzia zmiany trans­for­ma­cyj­nej w roz­dzia­łach zawar­tych w czę­ści pierw­szej wyko­rzy­stane zostały przy­padki zasto­so­wa­nia tera­pii kohe­ren­cji (ang. cohe­rence the­rapy), w czę­ści dru­giej zaś ten sam cel został osią­gnięty z wyko­rzy­sta­niem repre­zen­ta­tyw­nych przy­kła­dów zasto­so­wa­nia wymie­nio­nych niżej ośmiu sys­te­mów tera­peu­tycz­nych:

{: .kropy AEDP (ang. Acce­le­ra­ted Expe­rien­tial Dyna­mic Psy­cho­the­rapy; przy­spie­szona doświad­cze­niowa psy­cho­te­ra­pia dyna­miczna); roz­dział 7. EFT (ang. Emo­tion-Focu­sed The­rapy; tera­pia skon­cen­tro­wana na emo­cjach); roz­dział 8. EMDR (ang. Eye Move­ment Desen­si­ti­za­tion and Repro­ces­sing; tera­pia odwraż­li­wia­nia i ponow­nego prze­twa­rza­nia infor­ma­cji za pomocą ruchów gałek ocznych); roz­dział 9. IFS (ang. Inter­nal Family Sys­tems; sys­tem wewnętrz­nej rodziny); roz­dział 10. IPNB (ang. Inter­per­so­nal Neu­ro­bio­logy; neu­ro­bio­lo­gia inter­per­so­nalna); roz­dział 11. ISTDP (ang. Inten­sive Short-Term Dyna­mic Psy­cho­the­rapy; inten­sywna krót­ko­ter­mi­nowa psy­cho­te­ra­pia dyna­miczna); roz­dział 12. Tera­pia wspo­ma­gana psy­cho­de­li­kami; roz­dział 13. SE (ang. Soma­tic Expe­rien­cing; doświad­cza­nie soma­tyczne); roz­dział 14.

Opisy przy­pad­ków zmiany trans­for­ma­cyj­nej osią­gnię­tej przy uży­ciu pię­ciu innych, nie­omó­wio­nych w tej książce sys­te­mów także poka­zały, że za zmianę tę odpo­wiada ten sam pro­ces pod­sta­wowy (tech­nika Ale­xan­dra, pro­gra­mo­wa­nie neu­ro­lin­gwi­styczne, pro­gre­sywne licze­nie, spo­łeczno-kogni­tywna ana­liza trans­ak­cyjna oraz opu­ki­wa­nie; lista wszyst­kich takich przy­pad­ków została zamiesz­czona na stro­nie inter­ne­to­wej dostęp­nej pod adre­sem https://bit.ly/15Z00HQ). Każdy z tych sys­te­mów może uru­cho­mić pro­ces zmiany trans­for­ma­cyj­nej z uży­ciem MR, mimo że kon­kretne kroki tego pro­cesu nie zostały okre­ślone w ich meto­dyce i ramach kon­cep­cyj­nych. Różne meto­dyki nie zawsze auto­ma­tycz­nie ini­cjują ów pro­ces bazowy, lecz jeśli tak się dzieje, docho­dzi do zmiany trans­for­ma­cyj­nej, co zostało poka­zane w czę­ści dru­giej. Dla odmiany meto­dyka tera­pii kohe­ren­cji ści­śle opiera się na jasno okre­ślo­nych kro­kach pro­cesu pod­sta­wo­wego, dzięki czemu opisy przy­pad­ków zasto­so­wa­nia tej tera­pii, przed­sta­wione w czę­ści pierw­szej, są szcze­gól­nie poucza­jące z per­spek­tywy dydak­tycz­nej i demon­stra­cyj­nej.

Zarówno bada­nia MR prze­pro­wa­dzone przez neu­ro­nau­kow­ców (zostały one pokrótce omó­wione w roz­dziale 2), jak i obszerna pula obser­wa­cji oraz doświad­czeń kli­nicz­nych empi­rycz­nie uza­sad­niają postrze­ga­nie tego jed­nego pod­sta­wo­wego pro­cesu jako uni­wer­sal­nej i bez­po­śred­niej przy­czyny zaob­ser­wo­wa­nia mar­ke­rów zmiany trans­for­ma­cyj­nej, ile­kroć zaczy­nają się one poja­wiać na dowol­nej sesji tera­peu­tycz­nej. Nie­za­leż­nie więc od tego, jaki sys­tem (bądź jakie sys­temy) pre­fe­ru­jesz -?nie musi to być jeden z trzy­na­stu sys­temów wymie­nio­nych wyżej -?do prze­ło­mo­wych, wyzwa­la­ją­cych zmian będzie docho­dzić na two­ich sesjach znacz­nie czę­ściej dzięki świa­do­memu posłu­gi­wa­niu się tymi sys­te­mami w celu prze­pro­wa­dze­nia pro­cesu MR. Taką opi­nię przed­sta­wiło nam wielu psy­cho­te­ra­peu­tów z całego świata, któ­rzy przy­jęli opi­sy­wane ramy postę­po­wa­nia, i tego możesz ocze­ki­wać po niniej­szej książce. Część trze­cia zawiera opisy przy­pad­ków przed­sta­wio­nych przez prak­ty­ków tera­pii kohe­ren­cji -?ilu­strują one przy­dat­ność i spo­sób zasto­so­wa­nia pro­cesu pod­sta­wo­wego w odnie­sie­niu do wielu poważ­nych obja­wów wystę­pu­ją­cych zarówno u doro­słych, jak i u dzieci.

Spójność wytwarzania objawów i ich ustępowania: emocjonalne uczenie się i oduczanie

Jak się oka­zuje, pod­czas sesji tera­peu­tycz­nych można jed­no­znacz­nie wyka­zać, że zde­cy­do­wana więk­szość nie­po­żą­da­nych wzor­ców (obja­wów) wystę­pu­ją­cych u osób, które zgła­szają się na psy­cho­te­ra­pię, jest wytwa­rzana przez treść pamięci -?w szcze­gól­no­ści zaś przez wyuczone modele albo sche­maty men­talne, skła­da­jące się z okre­ślo­nych kon­struk­tów, prze­cho­wy­wa­nych w pamięci nie­jaw­nej, poza obsza­rem świa­do­mo­ści. Cał­ko­wi­cie nie­wer­balny, nie­jawny, lecz bar­dzo spe­cy­ficzny pro­ces nada­wa­nia zna­czeń i mode­lo­wa­nia świata przez mózg jest wro­dzony i uru­cha­miany na bar­dzo wcze­snym eta­pie życia. Na przy­kład nie­mow­lęta już w wieku trzech mie­sięcy two­rzą modele ocze­ki­wań i reagują zgod­nie z tymi mode­lami (DeCa­sper i Car­stens, 1981), zaś osiem­na­sto­mie­sięczne dzieci mogą two­rzyć men­talne modele innych ludzi, zgod­nie z któ­rymi ludzie ci chcą cze­goś innego niż to, czego chcą one same, i postę­po­wać zgod­nie z ocze­ki­wa­niami tych ludzi (Repa­choli i Gop­nik, 1997). Mogą też two­rzyć modele pozwa­la­jące odróż­niać dzia­ła­nia celowe od przy­pad­ko­wych (Oli­neck i Poulin-Dubois, 2005).

Modele lub sche­maty men­talne są uogól­nio­nymi wzor­cami, wyod­ręb­nio­nymi z okre­ślo­nych doświad­czeń. Takie modele są prze­cho­wy­wane w innym sys­te­mie pamięci niż pamięć pier­wot­nych doświad­czeń i zda­rzeń, którą bada­cze nazy­wają epi­zo­dyczną. Do prze­cho­wy­wa­nia wyuczo­nych modeli men­tal­nych służy sys­tem pamięci seman­tycz­nej. Ter­min "pamięć" w jego naj­pow­szech­niej­szym, wąskim zna­cze­niu, odnosi się jedy­nie do pamięci zda­rzeń lub fak­tów, lecz naj­więk­sze zna­cze­nie w kon­tek­ście wywo­ły­wa­nia zmiany trans­for­ma­cyj­nej na sesjach tera­peu­tycz­nych ma pamięć sche­ma­tów, czyli seman­tyczna. Reak­ty­wa­cja okre­ślo­nego sche­matu przez bie­żące bodźce lub oko­licz­no­ści z reguły nie wiąże się z reak­ty­wa­cją jakiej­kol­wiek pamięci epi­zo­dycz­nej doświad­czeń, na pod­sta­wie któ­rych powstał dany sche­mat; sam sche­mat z kolei nie poja­wia się w świa­do­mo­ści, choć dzięki odpo­wied­nim pro­ce­du­rom tera­peu­tycz­nym można go świa­do­mie doświad­czyć. Oto przy­kłady sche­ma­tów emo­cjo­nal­nych, jakie zostały ujęte w słowa po tym, jak tra­fiły do świa­do­mo­ści afek­tyw­nej:

Ponie­waż popeł­nia­nie błę­dów ozna­cza, że jestem bez­war­to­ściowy i nie­ak­cep­to­walny, a tym samym zasłu­guję na zawsty­dza­jącą kry­tykę, muszę robić wszystko ide­al­nie. Jeśli dostrze­gam u mamy oznaki emo­cjo­nal­nego cier­pie­nia, moim zada­niem i odpo­wie­dzial­no­ścią jest nie­zwłoczne polep­sze­nie jej nastroju, gdyż w prze­ciw­nym razie jestem nie­god­nym kocha­nia, bez­war­to­ścio­wym nie­udacz­ni­kiem. Nad­miar pomyśl­no­ści jest nie­bez­pieczny, ponie­waż nie­chyb­nie ścią­gnie na mnie gromy, muszę więc uni­kać wszyst­kiego, co przy­nosi mi zado­wo­le­nie lub satys­fak­cję.

Modele men­talne, które wytwa­rzają objawy, są wer­sjami świata wyuczo­nymi i zain­sta­lo­wa­nymi w pamięci pod­czas inten­syw­nych pod wzglę­dem emo­cjo­nal­nym doświad­czeń życio­wych, lecz bez świa­do­mo­ści ich ucze­nia się i kształ­to­wa­nia; nie mają one też repre­zen­ta­cji wer­bal­nej ani kon­cep­tu­al­nej. Dla­tego czę­sto nazy­wamy te sche­maty wie­dzą emo­cjo­nalną. Należy jed­nak pamię­tać, że to wyuczony model świata -?a nie emo­cja wyni­ka­jąca z tego modelu -?sta­nowi źró­dło pro­blemu i główny cel zmiany. Zgod­nie z nace­cho­wa­nym cier­pie­niem mode­lem men­tal­nym leżą­cym u pod­staw kon­kret­nego objawu ist­nie­nie tego objawu jest konieczne pod wzglę­dem adap­ta­cyj­nym i emo­cjo­nal­nym -?i dla­tego jest on wytwa­rzany. Oparty na pamięci, spójny pro­ces wytwa­rza­nia obja­wów będzie dosko­nale widoczny w każ­dym z dwu­dzie­stu sze­ściu opi­sa­nych w tej książce przy­pad­ków. Zmiana trans­for­ma­cyjna wynika z pod­da­nia ujaw­nio­nego, leżą­cego u pod­staw objawu modelu men­tal­nego wro­dzo­nemu pro­cesowi oducza­nia się mózgu, jakim jest rekon­so­li­da­cja pamięci. Głę­bo­kie oducze­nie się jakie­goś modelu men­tal­nego ozna­cza, że odpo­wia­da­jąca mu wer­sja świata prze­staje się wyda­wać praw­dziwa i realna, pod­czas gdy wcze­śniej zda­wała się prze­ko­nu­jąco realna i z natury praw­dziwa. Zasad­ni­czo kła­dzie to kres cier­pie­niu wytwa­rza­nemu przez dany model men­talny oraz eli­mi­nuje objaw(y), jaki(e) model ten wymu­szał.

W przy­padku nie­wiel­kiego zła­go­dze­nia objawu jego źró­dło i przy­czyna rzecz jasna na­dal ist­nieją, to zaś ozna­cza, że mogą zda­rzać się jego nawroty, i tak się też dzieje. Dla odmiany po oducze­niu się i unie­waż­nie­niu modelu men­tal­nego będą­cego źró­dłem danego objawu do nawro­tów nie docho­dzi -?objaw zostaje cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wany.

W mózgu ist­nieje wiele rodza­jów pamięci, takich jak pamięć prze­strzenna, pamięć obiek­tów, pamięć sekwen­cji ruchów ciała, pro­ce­du­ralna i zapa­chowa, a każda z nich może wcho­dzić w skład pamięci epi­zo­dycz­nej zda­rze­nia lub pamięci seman­tycz­nej wzorca. Rekon­so­li­da­cja, jako nie­zwy­kle wszech­stronny mecha­nizm mody­fi­ko­wa­nia pamięci mózgu, może skut­ko­wać wie­loma róż­nymi typami zmian w wielu róż­nych typach pamięci (Nader, 2015). Może ona wzmac­niać, osła­biać lub zmie­niać szcze­góły tre­ści pamięci i jej prze­ja­wów, a także włą­czać nowe ele­menty do ist­nie­ją­cej pamięci lub łączyć pamięć nowego doświad­cze­nia z ist­nie­jącą (np. Agren, 2014; Lee i in., 2017). Wyko­rzy­sty­wa­nie MR do cał­ko­wi­tego oducze­nia się i unie­waż­nie­nia okre­ślo­nego sche­matu jest więc tylko jed­nym ze spe­cja­li­stycz­nych zasto­so­wań rekon­so­li­da­cji pamięci, jed­nakże z per­spek­tywy psy­cho­te­ra­pii jest to zasto­so­wa­nie naj­waż­niej­sze, ponie­waż umoż­li­wia zmianę trans­for­ma­cyjną, będącą naj­bar­dziej wyzwa­la­ją­cym i naj­sku­tecz­niej­szym efek­tem tera­pii.

Tera­peuci każ­dego dnia sty­kają się w swo­jej prak­tyce ze zdu­mie­wa­jącą trwa­ło­ścią i upo­rczy­wo­ścią nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej -?jej przy­kłady zostały wymie­nione wyżej. Wie­dza ta na­dal jest wyzwa­lana i rzą­dzi życiem jed­nostki w doro­sło­ści, nawet dekady po jej przy­swo­je­niu w dzie­ciń­stwie. Szcze­gólna upo­rczy­wość ukry­tej, wytwa­rza­ją­cej objawy wie­dzy, nie­słab­ną­cej na prze­strzeni dzie­się­cio­leci -?długo po tym, jak prze­stały ist­nieć pier­wotne oko­licz­no­ści, które poskut­ko­wały jej ufor­mo­wa­niem - czę­sto spra­wia, że postrzega się ją jako dez­adap­ta­cyjną lub pato­genną, a wytwa­rzane przez nią objawy uznaje się za dys­re­gu­la­cję emo­cjo­nal­nych sieci mózgo­wych. Jed­nakże gdy ujaw­nione sche­maty wie­dzy emo­cjo­nal­nej oka­zują się spójne w kon­tek­ście rze­czy­wi­stych doświad­czeń życio­wych danej osoby, a także w świe­tle peł­nio­nej przez nie adap­ta­cyj­nej, ochron­nej funk­cji, takie pato­lo­gi­zu­jące kon­cep­tu­ali­za­cje wydają się bez­pod­stawne (Ecker, 2015a, 2018; Ecker i Hul­ley, 2000; Neimeyer i Raskin, 2000). Co wię­cej, bada­nia nad pamię­cią wyka­zały, że nauka połą­czona z sil­nymi emo­cjami two­rzy w nie­jaw­nej pamięci pod­ko­ro­wej obwody o wyjąt­ko­wej trwa­ło­ści, zazwy­czaj ist­nie­jące przez całe życie (na przy­kład McGaugh i Roozen­daal, 2002). Ewo­lu­cja naj­wy­raź­niej ukształ­to­wała mózg tak, by dzie­siątki lat po ufor­mo­wa­niu się okre­ślo­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej ta nie­jawna wie­dza wciąż była akty­wo­wana w reak­cji na bie­żące bodźce per­cep­cyjne i wyzwa­lała zacho­wa­nia oraz emo­cje zgodne z jej pier­wotną, adap­ta­cyjną rolą. Takie wierne, ponowne wyzwa­la­nie zacho­wań i emo­cji świad­czy w isto­cie o pra­wi­dło­wym funk­cjo­no­wa­niu sieci emo­cjo­nal­nego ucze­nia się w mózgu, a nie o zabu­rze­niu lub dys­re­gu­la­cji - chyba że ktoś byłby gotów powie­dzieć, że jest to dys­re­gu­la­cja samej ewo­lu­cji, a nie jed­nostki. Rzecz jasna nie­pa­to­lo­gi­zu­jący pogląd na sche­maty emo­cjo­nalne nie spra­wia, że ich trwa­łość jest mniej zdu­mie­wa­jąca. To, że dys­po­nu­jemy teraz jasną, empi­ryczną wie­dzą na temat obo­wią­zu­ją­cych w mózgu reguł unie­waż­nie­nia (depo­ten­cja­cji) wie­dzy emo­cjo­nal­nej dzięki MR, jest więc sprawą nie­ba­ga­telną.

Zro­zu­mie­nie, że nie­chciane emo­cje, zacho­wa­nia lub myśli danej osoby mogą być wytwa­rzane przez nie­świa­domą wie­dzę emo­cjo­nalną (czy też warun­ko­wa­nie), ode­grało oczy­wi­ście ważną rolę w wielu for­mach psy­cho­te­ra­pii. Przed­sta­wione w tej książce podej­ście ucie­le­śnia dwie ważne zdo­by­cze: (1) szyb­kie i dokładne, doświad­cze­niowe zyski­wa­nie dostępu do wie­dzy emo­cjo­nal­nej, pozwa­la­jące wpro­wa­dzić ją do bez­po­śred­niej świa­do­mo­ści, oraz (2) nie­opartą na zało­że­niach teo­re­tycz­nych, potwier­dzoną bada­niami meto­dykę rekon­so­li­da­cji pamięci, która pozwala szybko oduczyć się i nie­jako roz­pu­ścić tę wie­dzę u jej emo­cjo­nal­nych i neu­ro­nal­nych korzeni. Postrze­ga­nie wytwa­rza­nia obja­wów jako zja­wi­ska mają­cego przy­czynę psy­cho­lo­giczną w postaci wie­dzy emo­cjo­nal­nej stoi w cał­ko­wi­tej sprzecz­no­ści z bada­niami neu­ro­nau­ko­wymi, któ­rych celem jest ziden­ty­fi­ko­wa­nie pro­ce­sów mole­ku­lar­nych i komór­ko­wych bio­rą­cych udział na przy­kład w reak­cjach lęko­wych, a w dal­szej kolej­no­ści opra­co­wa­nie leków blo­ku­ją­cych takie reak­cje lub je łago­dzą­cych (np. Mucha i in., 2023). To reduk­cjo­ni­styczne podej­ście zakłada, że za nie­chciane stany psy­cho­lo­giczne odpo­wiada dzia­ła­nie pro­ce­sów mole­ku­lar­nych lub komór­ko­wych. Choć taka oddolna, neu­ro­bio­lo­giczna zależ­ność przy­czy­nowa bez­sprzecz­nie wystę­puje w przy­padku niektó­rych scho­rzeń, wyka­zano, że nie doty­czy to wszyst­kich przy­pad­ków, na przy­kład takich jak te udo­ku­men­to­wane w niniej­szej książce, w któ­rych nie­po­żą­dany stan psy­cho­lo­giczny znika natych­miast i w spo­sób trwały po cał­ko­wi­tym oducze­niu się okre­ślo­nego sche­matu emo­cjo­nal­nego, tak że sche­mat ten już się nie reak­ty­wuje ani nie wydaje się subiek­tyw­nie praw­dziwy. W takich przy­pad­kach praw­dziwą przy­czyną na przy­kład chro­nicz­nie nasi­lo­nych sta­nów lęko­wych u danej osoby jest sche­mat w pamięci nie­jaw­nej, a pro­cesy mole­ku­larne i komór­kowe bio­rące udział w wywo­ły­wa­niu tego stanu dzia­łały pra­wi­dłowo, w służ­bie adap­ta­cyj­nych sys­te­mów emo­cjo­nal­nego ucze­nia się. Dla­tego podej­ście mające zapo­bie­gać doświad­cza­niu lęku przez tę osobę i pole­ga­jące na far­ma­ko­lo­gicz­nym wyłą­cze­niu oddol­nych mecha­ni­zmów wytwa­rza­nia lęku nie ma żad­nego wpływu na nie­jawny, nace­cho­wany cier­pie­niem sche­mat i blo­kuje jedy­nie jego afek­tywną eks­pre­sję w świa­do­mo­ści. Nie­które osoby sto­sują to podej­ście bez uży­cia środ­ków far­ma­ko­lo­gicz­nych, poprzez pod­trzy­my­wa­nie stanu emo­cjo­nal­nej dyso­cja­cji -?dobrze zna­nego psy­cho­te­ra­peu­tom jako główna przy­czyna soma­ty­za­cji, czyli two­rze­nia obja­wów soma­tycz­nych wsku­tek blo­ko­wa­nia afek­tyw­nego doświad­cza­nia cier­pie­nia emo­cjo­nal­nego (suge­stywny przy­kład został opi­sany w roz­dziale 12). Z tej per­spek­tywy wydaje się zatem praw­do­po­dobne, że lecze­nie obja­wów psy­cho­lo­gicznych za pomocą far­ma­ko­lo­gicz­nej inge­ren­cji w pro­cesy oddolne może być główną przy­czyną obja­wów soma­tycz­nych.

Ogólne ramy

Ta książka sta­nowi ujed­no­li­ca­jące omó­wie­nie:

wie­dzy emo­cjo­nal­nej i pamięci, z naci­skiem na ich adap­ta­cyjną, spójną naturę oraz spe­cy­ficzną treść i struk­turę nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, która odpo­wiada za wytwa­rza­nie obja­wów, oducza­nia się i unie­waż­nia­nia nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej dzięki sekwen­cji doświad­czeń potrzeb­nej mózgowi do uru­cho­mie­nia mecha­ni­zmu rekon­so­li­da­cji pamięci, {: .kropy tera­peu­tycz­nego pro­cesu rekon­so­li­da­cji, który sta­nowi zbiór kro­ków, pozwa­la­ją­cych na kon­se­kwentne wpro­wa­dza­nie w życie wspo­mnia­nej sekwen­cji doświad­czeń w ramach sesji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych.

Zakła­damy, że ten ujed­no­li­cony zbiór wie­dzy, nazwany przez nas Emo­tio­nal Cohe­rence Fra­me­work (dosł. ramy kohe­ren­cji emo­cjo­nal­nej), zna­cząco wzbo­gaci i roz­wi­nie twoje podej­ście kli­niczne oraz umie­jęt­no­ści, podob­nie jak stało się to w naszym przy­padku. Tera­peu­tyczny pro­ces rekon­so­li­da­cji (TRP) składa się z kro­ków, któ­rymi możesz kie­ro­wać się jako tera­peuta bez koniecz­no­ści rezy­gno­wa­nia z wła­snego, indy­wi­du­al­nego stylu. Do stwo­rze­nia zbioru doświad­czeń speł­nia­ją­cych warunki tego pro­cesu można wyko­rzy­stać wła­ści­wie nie­ogra­ni­czoną pulę tech­nik, dzięki czemu podej­ście to w dużej mie­rze sprzyja eks­pre­sji kre­atyw­no­ści oraz wła­snego stylu pracy. Sze­roko wyko­rzy­stuje ono pracę doświad­cze­niową, co pozwoli ci spo­żyt­ko­wać umie­jęt­no­ści emo­cjo­nal­nego dostro­je­nia i sku­pić się na uży­ciu empa­tii w taki spo­sób, by ści­śle współ­grała ona z obo­wią­zu­ją­cymi w mózgu zasa­dami doty­czą­cymi uzy­ski­wa­nia dostępu do wie­dzy emo­cjo­nal­nej leżą­cej u pod­staw obja­wów two­ich klien­tów oraz roz­pusz­cza­nia tej wie­dzy. Jak poka­zano w licz­nych przy­kła­dach przy­pad­ków kli­nicz­nych przed­sta­wio­nych w tej książce, główne, upo­rczywe objawy mogą ustą­pić, gdy tylko ich źró­dło prze­sta­nie ist­nieć. W podej­ściu tym jest miej­sce na całą głę­bię, intym­ność i czło­wie­czeń­stwo tera­pii opar­tej na roz­mo­wie w jej naj­lep­szym wyda­niu, gdyż te cenione cechy tera­pii są fila­rami sku­tecz­nego wyko­rzy­sta­nia TRP do uwal­nia­nia klien­tów od ugrun­to­wa­nych nega­tyw­nych reak­cji, sta­rych wzor­ców więzi, nie­świa­do­mych sche­ma­tów postę­po­wa­nia, trau­ma­tycz­nych wspo­mnień, ran emo­cjo­nal­nych i kom­pul­syw­nych zacho­wań.

Dzięki nowej wie­dzy można two­rzyć ścieżki neu­ro­nalne przez całe życie, lecz do zmiany trans­for­ma­cyj­nej docho­dzi jedy­nie wtedy, gdy wie­dza ta rewi­duje i zastę­puje starą -?i dokład­nie to można osią­gnąć dzięki TRP. Pro­ces ten speł­nia wyma­ga­nia konieczne do tego, by nowa wie­dza zastą­piła starą -?a nie tylko rywa­li­zo­wała z nią, tłu­miła ją lub regu­lo­wała. Efek­tem jest trwała zmiana trans­for­ma­cyjna, będąca czymś zupeł­nie innym niż zmiana stop­niowa, która wymaga cią­głego pano­wa­nia nad obja­wami. Sys­tem ucze­nia się i pamięci emo­cjo­nal­nej prze­kształca prze­szłość w ocze­ki­wa­nia doty­czące przy­szło­ści i dzieje się to bez naszego świa­do­mego udziału, co jest jed­no­cze­śnie bło­go­sła­wień­stwem i prze­kleń­stwem. Bło­go­sła­wień­stwem, gdyż każ­dego dnia pole­gamy na nie­jaw­nej pamięci emo­cjo­nal­nej, która pomaga nam radzić sobie w róż­no­rod­nych sytu­acjach bez koniecz­no­ści odwo­ły­wa­nia się do sto­sun­kowo powol­nego i pra­co­chłon­nego usta­la­nia -?w zakre­sie kon­cep­cyj­nym i wer­bal­nym -?co robić; po pro­stu wiemy, co robić, a wie­dza ta jest dostępna od ręki. Czę­sto nie doce­niamy zdu­mie­wa­ją­cej efek­tyw­no­ści i pręd­ko­ści dostępu do ogrom­nej biblio­teki nie­jaw­nej wie­dzy oraz spraw­no­ści, z jaką wie­dza ta nami kie­ruje. Jed­nakże nasza nie­jawna pamięć emo­cjo­nalna jest też prze­kleń­stwem, gdyż spra­wia, że naj­gor­sze doświad­cze­nia i wie­dza emo­cjo­nalna z prze­szło­ści rzu­tują na odczu­wane realia emo­cjo­nalne w teraź­niej­szo­ści i prze­wi­dy­wa­nia doty­czące przy­szło­ści, przez co sta­jemy się więź­niami dzie­ciń­stwa.

W trzech przy­kła­dach sche­ma­tów wymie­nio­nych na stro­nie 38 widać wyraź­nie, że to, co dana osoba uważa i odczuwa jako praw­dziwe na temat świata, wcale nie jest zewnętrzną rze­czy­wi­sto­ścią, lecz raczej suge­styw­nym złu­dze­niem czy też mira­żem pod­trzy­my­wa­nym przez pamięć emo­cjo­nalną. Nie ma więk­szej prze­sady w postrze­ga­niu zdol­no­ści mózgu lim­bicz­nego do two­rze­nia rze­czy­wi­sto­ści emo­cjo­nal­nej jako swego rodzaju magii; mocy nad­przy­ro­dzo­nej zdol­nej rzu­cić na czło­wieka potężne zaklę­cie, przez które dana rze­czy­wi­stość zdaje mu się nie­za­prze­czal­nie praw­dziwa i stan ten może trwać przez całe życie. Teraz wiemy jed­nak, jak nakło­nić mózg emo­cjo­nalny do uży­cia swej mocy w celu zdję­cia i unie­waż­nie­nia wcze­śniej­szego zaklę­cia emo­cjo­nal­nego. Do wię­zie­nia pamięci emo­cjo­nal­nej, budo­wa­nego przez eony ewo­lu­cji, ist­nieje klucz -?i teraz został on odna­le­ziony. Wyrok doży­wot­niego wię­zie­nia lim­bicz­nego można uchy­lić. O tym mówi niniej­sza książka.

Rzecz jasna ucze­nie się i pamięć nie są przy­czyną wszyst­kich sta­nów, które tra­pią osoby poszu­ku­jące tera­pii. Przy­kła­dami sta­nów nie­opar­tych na pamięci, a tym samym nie­moż­li­wych do wyeli­mi­no­wa­nia przez dowolny rodzaj MR, są oko­licz­no­ści o cha­rak­te­rze fizycz­nym; nie­pod­le­ga­ją­cym zmia­nie (na przy­kład powo­du­jące trud­no­ści z nauką i odbie­ra­niem bodź­ców sen­so­rycz­nych); oraz scho­rze­nia bio­lo­giczne (takie jak nie­do­czyn­ność tar­czycy skut­ku­jąca sta­nami depre­syj­nymi). W takich przy­pad­kach postrze­ga­nie wytwa­rza­nia obja­wów jako dys­re­gu­la­cji może być słuszne, sta­no­wią one jed­nak uła­mek wszyst­kich przy­pad­ków, z jakimi sty­kają się psy­cho­te­ra­peuci w swo­jej prak­tyce.

Krótkie omówienie książki

Dwa­dzie­ścia sześć przy­pad­ków omó­wio­nych w tej książce poka­zuje moż­li­wo­ści zasto­so­wa­nia TRP w celu wyeli­mi­no­wa­nia bar­dzo sze­ro­kiego spek­trum obja­wów i cier­pień. Jeśli wśród tych przy­pad­ków nie znaj­dziesz inte­re­su­ją­cego cię objawu, być może odszu­kasz potrzebny przy­kład zasto­so­wa­nia TRP w zesta­wie­niu dostęp­nym w inter­ne­cie pod adre­sem https://bit.ly/2tKXdyX.

Poni­żej znaj­dziesz ogólne omó­wie­nie zakresu wie­dzy przed­sta­wio­nego w roz­dzia­łach nale­żą­cych do czę­ści pierw­szej.

Roz­dział 2 wyja­śnia dzia­ła­nie rekon­so­li­da­cji pamięci i przed­sta­wia histo­rię prze­łomu nauko­wego spo­wo­do­wa­nego odkry­ciem tego pro­cesu. Poka­zuje on też, dla­czego nasza wie­dza na temat tego zja­wi­ska sta­nowi fun­da­ment istot­nych postę­pów w psy­cho­te­ra­pii. Z roz­działu tego wyła­nia się ponadto wyraźne, naukowe roz­róż­nie­nie mię­dzy zmianą trans­for­ma­cyjną (skut­ku­jącą cał­ko­witą depo­ten­cja­cją wie­dzy emo­cjo­nal­nej i bra­kiem nawro­tów obja­wów wytwa­rza­nych wcze­śniej przez tę wie­dzę) a zmianą stop­niową, czę­ściową (wyni­ka­jącą z prze­ciw­dzia­ła­nia obja­wom, wymaga cią­głych sta­rań w celu jej pod­trzy­ma­nia i nie wyklu­cza nawrotu obja­wów). Przed­sta­wiamy w nim wyniki badań nad rekon­so­li­da­cją pamięci, które opty­mal­nie i bez­po­śred­nio prze­kła­dają się na zasto­so­wa­nia psy­cho­te­ra­peu­tyczne, i defi­niu­jemy tera­peu­tyczny pro­ces rekon­so­li­da­cji jako wszech­stronne podej­ście doświad­cze­niowe, sta­nowiące pio­nier­ski przy­kład wspar­cia psy­cho­te­ra­pii empi­ryczną wie­dzą na temat wewnętrz­nego mecha­ni­zmu zmiany.

W roz­dziale 3 został przed­sta­wiony przy­pa­dek męż­czy­zny, który zgło­sił się na tera­pię z powodu chro­nicz­nego zwąt­pie­nia w sie­bie i tra­pią­cej go każ­dego dnia lękli­wej nie­pew­no­ści w pracy. Przy­pa­dek ten ilu­struje moż­li­wość pro­wa­dze­nia psy­cho­te­ra­pii skon­cen­tro­wa­nej na wyko­ny­wa­niu kolej­nych kro­ków TRP dla danego objawu. Roz­dział ten obej­muje też pod­stawy MR, dzięki czemu nie trzeba w pełni przy­swa­jać bar­dziej szcze­gó­ło­wych roz­wa­żań na temat MR z roz­działu 2, aby móc zro­zu­mieć i zacząć sto­so­wać oma­wiane ramy tera­peu­tyczne. Może sta­no­wić zasko­cze­nie, że reali­zo­wa­nie potęż­nego pro­cesu zmiany, któ­rego efek­tyw­ność została potwier­dzona labo­ra­to­ryj­nie przez neu­ro­nau­kow­ców, nie wymaga rezy­gno­wa­nia z huma­ni­stycz­nego bogac­twa rela­cji klient -?tera­peuta oraz głębi oso­bi­stych prze­żyć klienta. O ile roz­dział 2 sta­nowi fun­da­ment naukowy, o tyle roz­dział 3 przed­sta­wia istotę oma­wianej tera­pii: pro­wa­dze­nie TRP. Tera­peu­tyczny pro­ces rekon­so­li­da­cji jest meto­dyką inte­gra­cyjną i otwartą, gdyż ma cha­rak­ter feno­me­no­lo­giczny i unika inter­pre­ta­cji opar­tych na teo­rii, a przy tym nie narzuca kon­kret­nych tech­nik, jakie mia­łyby pro­wa­dzić klienta przez potrzebną sekwen­cję doświad­czeń. Z tego względu każdy przy­kład ilu­stru­jący reali­za­cję TRP w celach dydak­tycz­nych obej­muje pewien kon­kretny zestaw tech­nik lub sys­tem tera­pii zasto­so­wany w celu stwo­rze­nia tych waż­nych doświad­czeń. Na potrzeby wspo­mnia­nych celów dydak­tycz­nych w czę­ści pierw­szej tej książki uży­wamy okre­ślo­nej formy tera­pii -?tera­pii kohe­ren­cji -?gdyż, jak zauwa­ży­li­śmy wcze­śniej, jej meto­dyka ści­śle wpi­suje się w kroki TRP. Innymi słowy, w przy­padku zasto­so­wa­nia tera­pii kohe­ren­cji TRP jest szcze­gól­nie przej­rzy­sty i łatwy do zin­ter­pre­to­wa­nia. W roz­działach wcho­dzą­cych w skład czę­ści dru­giej poka­zu­jemy, że w innych sys­temach TRP prze­biega w spo­sób nie­jawny, osa­dzony w ich meto­dykach.

W roz­dziale 4 naj­waż­niej­sze momenty zmiany trans­for­ma­cyj­nej zostały pod­dane jesz­cze uważ­niej­szej ana­li­zie. Opi­sane w nim trzy przy­padki pozwa­lają dokład­nie przyj­rzeć się zaan­ga­żo­wa­nym w nie mecha­ni­zmom oraz temu, jak dobrze okre­ślone są nie­zbędne doświad­cze­nia i jak łatwo nimi pokie­ro­wać. Przy­kłady te -?obej­mu­jące obse­syjną więź, upo­rczywe rezy­gno­wa­nie z reali­zo­wa­nia swo­jego poten­cjału oraz tremę -?poka­zują wspólną podróż tera­peuty z klien­tem oraz prze­my­ślane wybory tera­peuty i jego kre­atyw­ność w szu­ka­niu spo­so­bów napro­wa­dza­nia klienta na nie­zbędne doświad­cze­nia. Meta­fora podróży jest tu szcze­gól­nie trafna, gdyż zna­jo­mość TRP służy w dużej mie­rze jako kom­pas i mapa umoż­li­wia­jące efek­tywne poru­sza­nie się po tery­to­rium nie­świa­do­mej wie­dzy emo­cjo­nal­nej klienta. Tera­pia kohe­ren­cji dostar­cza tera­peu­cie zbioru wszech­stron­nych tech­nik opra­co­wa­nych spe­cjal­nie pod kątem kro­ków TRP, a jed­no­cze­śnie zachęca go do impro­wi­za­cji, adap­to­wa­nia tech­nik z innych metod tera­pii lub wymy­śla­nia nowych, które będą jesz­cze lepiej paso­wały do toczą­cego się z każ­dym klien­tem pro­cesu. Powtó­rzymy -?warto to bowiem zro­bić -?że pro­ces ten nie jest zde­fi­nio­wany przez żadne kon­kretne tech­niki (kon­kretne środki trans­portu w trak­cie podróży), w tym pod­sta­wowe tech­niki wcho­dzące w skład tera­pii kohe­ren­cji, choć oczy­wi­ście muszą one mieć cha­rak­ter doświad­cze­niowy, gdyż zasad­ni­czy pro­ces składa się z pew­nych doświad­czeń, a nie czy­sto poznaw­czych wglą­dów.

Roz­dział 5 sku­pia się na pracy nad poza­bez­piecz­nym przy­wią­za­niem przy uży­ciu TRP oraz kon­cep­tu­ali­za­cji pracy nad wię­zią jako taką w ramach Emo­tio­nal Cohe­rence Fra­me­work. Poka­żemy, że w pełni doświad­cze­niowe przy­wo­ły­wa­nie wie­dzy emo­cjo­nal­nej leżą­cej u pod­staw danego objawu -?a zatem przej­ście od wie­dzy ukry­tej do jaw­nej, co jest konieczne do sku­tecz­nego prze­pro­wa­dze­nia TRP -?pozwala uwi­docz­nić, czy ta ukryta wie­dza ma zwią­zek z przy­wią­za­niem, nie ma takiego związku czy też jest kom­bi­na­cją tych dwóch sytu­acji. Pozwala to na nie­spe­ku­la­tywne i ate­ore­tyczne usta­le­nie, czy dany objaw wynika z poza­bez­piecz­nego przy­wią­za­nia, co czę­sto sta­nowi przed­miot sil­nych kon­tro­wer­sji wśród kli­ni­cy­stów i bada­czy. Taka jasność co do natury niejaw­nej wie­dzy z kolei rzuca świa­tło na opty­malną rolę i moż­liwe zasto­so­wa­nia rela­cji klient -?tera­peuta w odnie­sie­niu do kon­kret­nego klienta, a prze­cież także i ta kwe­stia budzi gorące dys­ku­sje. Rów­nież na te zagad­nie­nia Emo­tio­nal Cohe­rence Fra­me­work pozwala spoj­rzeć z poucza­ją­cej, ate­ore­tycznej per­spek­tywy, a tym samym pomaga unik­nąć teo­re­tycz­nych uprze­dzeń, jakimi mogą być nace­cho­wane wyja­śnie­nia nie­któ­rych zło­żo­nych i draż­li­wych aspek­tów psy­cho­te­ra­pii. Roz­dział 6 sta­nowi roz­sze­rzone omó­wie­nie TRP jako ujed­no­li­ca­ją­cych ram psy­cho­te­ra­pii, a tym samym przy­go­to­wuje grunt pod część 2. Uni­fi­ka­cja ta została w niej w spo­sób kon­kretny i jed­no­znaczny przed­sta­wiona dla ośmiu popu­lar­nych sys­te­mów tera­peu­tycz­nych. Zawarte w tym roz­dziale roz­wa­ża­nia obej­mują wyzwa­nie, jakie TRP sta­wia teo­rii nie­spe­cy­ficz­nych czyn­ni­ków wspól­nych, oraz zapo­wiedź zasad­ni­czej zmiany per­spek­tywy, z któ­rej możemy na tę teo­rię spoj­rzeć. Zwra­camy w nim też uwagę na pomocne usta­le­nia z badań nad pro­ce­sem psy­cho­te­ra­pii.

W dru­giej czę­ści książki -?w roz­dzia­łach od 7 do 14 -?zostały prze­ana­li­zo­wane przy­padki zmiany trans­for­ma­cyj­nej osią­gnię­tej za pośred­nic­twem ośmiu odręb­nych, wymie­nio­nych wcze­śniej sys­te­mów psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. Pier­wotne opisy poszcze­gól­nych przy­pad­ków były wystar­cza­jąco szcze­gó­łowe, by dało się poku­sić o ich ana­lizę pod kątem spraw­dze­nia, czy poszcze­gólne doświad­cze­nia skła­dowe tera­peu­tycz­nego pro­cesu rekon­so­li­da­cji miały miej­sce. Wyka­zu­jemy, że istot­nie miały, a tym samym wska­zu­jemy na uni­wer­salną war­tość TRP. War­tość tę zwięk­sza fakt, że zja­wi­sko rekon­so­li­da­cji pamięci, któ­rego ist­nie­nie zostało po raz pierw­szy udo­wod­nione w 2000 roku, pozo­staje -?w momen­cie pisa­nia tego tek­stu w 2023 roku -?jedy­nym zna­nym neu­ro­nauce rodza­jem neu­ro­pla­stycz­no­ści, jaki jest w sta­nie cał­ko­wi­cie zde­po­ten­cja­li­zo­wać i funk­cjo­nal­nie wyeli­mi­no­wać okre­śloną wie­dzę emo­cjo­nalną tak, jak stało się to w każ­dym z ośmiu przed­sta­wio­nych przy­pad­ków.

Część trze­cia, obej­mu­jąca roz­działy od 15 do 24, zawiera opisy przy­pad­ków dostar­czone przez prak­ty­ków tera­pii kohe­ren­cji. Wybra­li­śmy je, ponie­waż uzu­peł­niają i roz­sze­rzają przed­sta­wione w dwóch pierw­szych czę­ściach przy­kłady TRP na różne spo­soby: dzięki uwzględ­nie­niu odmien­nych obja­wów (wymie­nio­nych w spi­sie tre­ści), udzia­łowi mło­dych klien­tów w wieku od sze­ściu do czter­na­stu lat, róż­no­rod­no­ści sty­lów i decy­zji tera­peu­tów, dużej licz­bie sesji (w nie­któ­rych przy­pad­kach) oraz szcze­rym, otwar­tym rela­cjom tera­peu­tów na temat zma­gań z napo­tka­nymi po dro­dze wyzwa­niami, takimi jak opór ze strony klienta i koniecz­ność impro­wi­za­cji. Mamy nadzieję, że te z życia wzięte opo­wie­ści o tera­peu­tycz­nych przy­go­dach i suk­ce­sach zafa­scy­nują cię i zain­spi­rują tak samo jak nas.

Emotional Coherence Framework a twój rozwój kliniczny

Pro­wa­dzimy szko­le­nia w zakre­sie oma­wia­nego podej­ścia od 1993 roku i w pew­nym momen­cie zaczę­li­śmy zauwa­żać, że więk­szość psy­cho­te­ra­peu­tów -?my także -?ocze­kuje pew­nego rodzaju zawo­do­wej satys­fak­cji, która pomaga w pod­trzy­ma­niu iskry inspi­ra­cji i sensu, jaka pier­wot­nie przy­cią­gnęła ich do tej wyma­ga­ją­cej pracy. Na koniec tego wpro­wa­dza­ją­cego roz­działu przed­sta­wimy typowe trud­no­ści, jakie nasi kole­dzy tera­peuci i sta­ży­ści wymie­niali jako pogłę­bia­jące się z bie­giem czasu w ich pracy kli­nicz­nej, co moty­wo­wało ich do szu­ka­nia nowych, świe­żych podejść. Przy każ­dym takim dyle­ma­cie poka­zu­jemy, jak niniej­sza książka może pomóc spro­stać zawo­do­wym wyzwa­niom.

Jako tera­peuta uwa­żam, że powi­nie­nem z góry umieć okre­ślić rodzaje inter­wen­cji, które wyeli­mi­nują objawy mojego klienta, i to upo­rczywe prze­świad­cze­nie budzi mój nie­po­kój. Obawy zwią­zane z tym zało­że­niem można roz­wiać dzięki potrak­to­wa­niu obja­wów jako wyni­ka­ją­cych ze spój­nej, nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, uni­ka­to­wej dla każ­dego klienta. Na przy­kład każdy z two­ich klien­tów z ata­kami paniki ma indy­wi­du­alną histo­rię przy­swa­ja­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej. Dopiero po jej odna­le­zie­niu i ujaw­nie­niu u kon­kret­nego klienta można wyty­czyć drogę do wyzwa­la­ją­cej zmiany, co ozna­cza, że uprzed­nia zna­jo­mość tej drogi nie jest konieczna.

Objawy mojego klienta wydają się pod­trzy­my­wane przez jakąś potężną, nie­uchwytną siłę, która zdaje się żyć wła­snym życiem. Klient i tera­peuta mogą z powo­dze­niem zna­leźć i zde­mi­sty­fi­ko­wać źró­dło siły napę­dza­ją­cej nie­chciane stany i zacho­wa­nia. Źró­dło to składa się z nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, któ­rej nad­rzęd­nym celem jest sto­so­wa­nie okre­ślo­nych tak­tyk uni­ka­nia cier­pie­nia i pod­trzy­my­wa­nia dobro­stanu. Możesz dopro­wa­dzić do zmiany trans­for­ma­cyj­nej dzięki otwar­ciu się na tę wie­dzę, uzna­niu jej i nawią­za­niu z nią współ­pracy, zamiast tocze­nia z nią walki.

Poszu­ki­wa­nie istot­nych infor­ma­cji w prze­szło­ści klienta czę­sto przy­po­mina szu­ka­nie igły w stogu siana. Ujaw­nia­nie naprawdę istot­nych tre­ści w pamięci emo­cjo­nal­nej klienta bywa szyb­sze, łatwiej­sze i dokład­niej­sze dzięki zasto­so­wa­niu pro­stych, opar­tych na kohe­ren­cji meto­dach doświad­cze­nio­wych, opra­co­wa­nych spe­cjal­nie w tym celu.

Mam wra­że­nie, że moje wysiłki zbyt łatwo speł­zają na niczym z powodu oporu klien­tów. Tak jak inne pozor­nie nega­tywne reak­cje, opór jest reak­cją spójną i pełną dostęp­nych zna­czeń emo­cjo­nal­nych, które mogą w istotny spo­sób wspo­móc pro­ces tera­peu­tyczny, jeśli zostaną wydo­byte na jaw, usza­no­wane i zro­zu­miane.

Mimo że poma­gam klien­tom głę­boko zro­zu­mieć przy­czyny ich obja­wów, czę­sto nie docho­dzi do praw­dzi­wej zmiany, a ich cier­pie­nie się utrzy­muje. Dzieje się tak dla­tego, że ujaw­nie­nie i zro­zu­mie­nie wie­dzy emo­cjo­nal­nej two­rzą­cej te objawy jest tylko pierw­szą połową pro­cesu pro­wa­dzą­cego do zmiany trans­for­ma­cyj­nej. Jej ciąg dal­szy jest mocno osa­dzony w TRP, lecz co do zasady nie zacho­dzi sam z sie­bie.

Chcę, aby sesje czę­ściej dostar­czały poucza­ją­cego mate­riału, który umoż­li­wiłby mi roz­wój umie­jęt­no­ści kli­nicz­nych i wglądu. Pro­ces przed­sta­wiony w tej książce nauczy cię na nowo wyko­rzy­sty­wać posia­dane umie­jęt­no­ści oraz wzbo­ga­cać reper­tuar o nowe tech­niki. Pro­wa­dze­nie klienta w celu wydo­by­cia i prze­nie­sie­nia do sfery świa­do­mo­ści ukry­tej wie­dzy emo­cjo­nal­nej wymaga nie­ustan­nego obser­wo­wa­nia jego doświad­czeń na każ­dej sesji, to zaś sta­nowi źró­dło infor­ma­cji zwrot­nych na temat doko­na­nych przez cie­bie wybo­rów kli­nicz­nych; kolej­nym takim źró­dłem są prze­ka­zy­wane na początku każ­dej sesji infor­ma­cje od klienta na temat efek­tów poprzed­niego spo­tka­nia i reali­za­cji zale­co­nych mu na czas mię­dzy sesjami zadań. Po całym dniu pracy rzadko mam satys­fak­cję z tego, że dopro­wa­dzi­łem do prze­ło­mów zmie­rza­ją­cych ku zakoń­cze­niu cier­pie­nia klien­tów. Dzięki wie­dzy, jaką zyska­li­śmy na temat wro­dzo­nego pro­cesu mózgu, umoż­li­wia­ją­cego głę­boką zmianę ukształ­to­wa­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, takie prze­łomy mogą być czę­stym zja­wi­skiem w codzien­nej prak­tyce. Dla nas, kli­ni­cy­stów, słu­cha­nie klienta mówią­cego w pochleb­nych sło­wach o zmia­nie, jaka się w nim doko­nała, jest momen­tem głę­bo­kiego zawo­do­wego speł­nie­nia. Wyobraź sobie, że w każ­dym tygo­dniu prze­ży­wasz kilka takich wyjąt­ko­wych chwil...

2. Jak mózg się oducza

Omó­wie­nie pro­cesu rekon­so­li­da­cji pamięci

Bruce Ecker, Robin Ticic i Lau­rel Hul­ley

Bar­dzo mały klucz otwiera bar­dzo cięż­kie drzwi.

-?Char­les Dic­kens

Stwier­dze­nie, zgod­nie z któ­rym oducza­nie się jest odwrot­no­ścią ucze­nia się, wydaje się oczy­wi­ste, lecz gdy weź­miemy pod uwagę mecha­ni­zmy zapisu neu­ro­nal­nego w ramach ucze­nia się i oducza­nia, oczy­wi­stość ta okaże się pozorna. Odwró­ce­niu ulega bowiem bar­dzo zło­żony pro­ces, nazwany przez bada­czy pamięci kon­so­li­da­cją. Pro­ces ten prze­kształca ulotny, wstępny zapis neu­ro­nalny, jaki powstaje bez­po­śred­nio po uczą­cym cze­goś doświad­cze­niu i może zostać łatwo anu­lo­wany przez róż­no­rodne pro­ce­dury, w sta­bilny i trwały zapis neu­ro­nalny w pamięci dłu­go­trwa­łej, w innym miej­scu mózgu (McGaugh, 2000).

Zanim w latach 1997-2000 odkryto pro­ces rekon­so­li­da­cji pamięci, czyli MR (rec. Ric­cio i in., 2006), jedy­nym, co udało się osią­gnąć przez pra­wie stu­le­cie badań nad wyga­sza­niem pamięci (ang. extinc­tion), było tym­cza­sowe stłu­mie­nie skon­so­li­do­wa­nej, naby­tej reak­cji emo­cjo­nal­nej, bez jakich­kol­wiek dowo­dów na osła­bie­nie sta­bil­no­ści stanu zapisu neu­ro­nal­nego tej reak­cji czy na fun­da­men­talne oducze­nie się zwią­za­nej z tą reak­cją wie­dzy emo­cjo­nal­nej (Bouton, 2004). Bada­nia nad wyga­sza­niem pamięci poka­zały, że tre­ning wyga­sza­nia skut­kuje utwo­rze­niem oddziel­nej wie­dzy w sys­te­mie pamięci fizycz­nie nie­za­leż­nym od tego, w któ­rym prze­cho­wy­wana jest wie­dza pier­wotna, a wie­dza wyga­sza­jąca rywa­li­zuje z wie­dzą pier­wotną, lecz jej nie zastę­puje (np. Bouton, 2004; Foa i McNally, 1996; Mil­ner i in., 1998; Phelps i in., 2004).

Naukowcy uznali zatem, że kon­so­li­da­cja jest jed­no­ra­zo­wym i jed­no­kie­run­ko­wym pro­ce­sem skut­ku­ją­cym powsta­niem trwa­łego, zablo­ko­wa­nego stanu, a innymi słowy, że pamięci emo­cjo­nal­nej -?zarówno u zwie­rząt, jak i u ludzi -?nie da się usu­nąć przez całe życie (LeDoux i in., 1989).

Klucz do odblokowania pamięci emocjonalnej: błąd w przewidywaniu

Odkry­cie MR było czymś w rodzaju prze­wrotu w bada­niach neu­ro­nau­ko­wych nad ucze­niem się i pamię­cią i bazo­wało na zaob­ser­wo­wa­niu desta­bi­li­za­cji -?czy też dekon­so­li­da­cji -?skon­so­li­do­wa­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej u szczu­rów (Nader i in., 2000). Za pośred­nic­twem warun­ko­wa­nia Paw­łowa naukowcy naj­pierw wytwo­rzyli wyuczone, nace­cho­wane stra­chem ocze­ki­wa­nie wstrząsu elek­trycz­nego wystę­pu­ją­cego po sygnale dźwię­ko­wym, co prze­ja­wiało się u szczu­rów reak­cją zamro­że­nia na ten sygnał. Dzień póź­niej, po skon­so­li­do­wa­niu pamięci o tym doświad­cze­niu, pamięć ta i jej eks­pre­sja beha­wio­ralna mogły zostać unie­waż­nione poprzez wyemi­to­wa­nie samego sygnału dźwię­ko­wego w celu reak­ty­wo­wa­nia pamięci i poda­nie wkrótce potem środka che­micz­nego, który zapo­biega kon­so­li­da­cji nowej, jesz­cze nieskon­so­li­do­wa­nej wie­dzy, lecz nie ma wpływu na już skon­so­li­do­wane wspo­mnie­nia. Fakt, że zabieg ten wyma­zał uwa­run­ko­waną reak­cję, wyda­wał się ozna­czać, że w odpo­wie­dzi na reak­ty­wa­cję skon­so­li­do­wany zapis neu­ro­nalny danego wspo­mnie­nia został zde­kon­so­li­do­wany do postaci labil­nego, nie­sta­bil­nego stanu. Poda­nie wspo­mnia­nego środka che­micz­nego po sze­ściu godzi­nach od reak­ty­wa­cji nie miało żad­nego efektu, co wska­zy­wało, że do tego czasu nastą­piła ponowna sta­bi­li­za­cja czy też rekon­so­li­da­cja pamięci. Anu­lo­wa­nie pamięci w ten far­ma­ko­lo­giczny spo­sób było moż­liwe tylko w oknie rekon­so­li­da­cji, które trwało mniej wię­cej pięć godzin. (Jak wynika z dwóch ostat­nich zdań, ter­min rekon­so­li­da­cja jest uży­wany przez neu­ro­nau­kow­ców na dwa różne spo­soby -?do okre­śle­nia ponow­nego zablo­ko­wa­nia lub ponow­nej sta­bi­li­za­cji zapisu neu­ro­nal­nego na końcu okresu labil­no­ści, bądź w celu odwo­ła­nia się do ogól­nego, zacho­dzą­cego w mózgu pro­cesu pole­ga­ją­cego na desta­bi­li­za­cji i ponow­nej sta­bi­li­za­cji zapisu neu­ro­nal­nego okre­ślo­nego wspo­mnie­nia. W tej książce sta­ra­li­śmy się, aby zna­cze­nie tego ter­minu było jed­no­znaczne dzięki uży­ciu go w odpo­wied­nim kon­tek­ście).

Nader oraz pozo­stali auto­rzy wcze­snych badań nad MR (m.in. Nader i in., 2000) zin­ter­pre­to­wali swoje spo­strze­że­nia tak, że reak­ty­wa­cja pamięci dopro­wa­dziła do dekon­so­li­da­cji, co umoż­li­wiło jej far­ma­ko­lo­giczne wyma­za­nie. Ich wnio­sek, zgod­nie z któ­rym każda reak­ty­wa­cja wspo­mnie­nia powo­duje jego desta­bi­li­za­cję, a potem rekon­so­li­da­cję, szybko wszedł do kanonu wie­dzy w całej dzie­dzi­nie neu­ro­nauki i w dzien­ni­kar­stwie nauko­wym. Po kilku latach obo­wią­zy­wa­nia tego modelu argen­tyń­scy neu­ro­nau­kowcy wyka­zali w 2004 roku, że desta­bi­li­za­cja nie nastą­piła w odpo­wie­dzi na samą reak­ty­wa­cję (Pedre­ira i in., 2004). Tym, co wywo­łało desta­bi­li­za­cję i uru­cho­miło pro­ces MR, była reak­ty­wa­cja źró­dło­wego wspo­mnie­nia połą­czona z rów­no­cze­snym, dodat­ko­wym doświad­cze­niem nie­do­pa­so­wa­nia mię­dzy ocze­ki­wa­niami zwią­za­nymi z tym wspo­mnie­niem a tym, co rze­czy­wi­ście zostało doświad­czone. Waru­nek dekon­so­li­da­cji, jakim jest doświad­cze­nie tego nie­do­pa­so­wa­nia, znany też jako błąd w prze­wi­dy­wa­niu (ang. pre­dic­tion error; PE), został od tam­tej pory potwier­dzony w co naj­mniej trzy­dzie­stu bada­niach (wymie­nio­nych na stro­nie pod adre­sem https://bit.ly/2b8IbJH oraz przez Eckera, 2018). Pod­sta­wowa rola i zna­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niu pod wzglę­dem uru­cho­mie­nia desta­bi­li­za­cji i pro­cesu MR zostały wyka­zane w czte­rech arty­ku­łach prze­glą­do­wych opu­bli­ko­wa­nych w latach 2015-2019, przy czym każdy z tych arty­ku­łów sku­piał się wyłącz­nie na powią­za­niu MR z błę­dem prze­wi­dy­wa­nia (Exton-McGu­in­ness i in., 2015; Fernández i in., 2016; Kraw­czyk i in., 2017; Sinc­lair i Barense, 2019). Silva i Gräff w swoim prze­glą­dzie badań nad MR (2023, s. 9) pod­su­mo­wują wprost: "Oka­zało się, że PE ma decy­du­jące zna­cze­nie dla rekon­so­li­da­cji pamięci, co udo­wod­niono na wiele spo­so­bów, zarówno u gry­zoni, jak i u ludzi". Wyka­zano ponadto, że pro­ce­dury zasto­so­wane we wcze­snych bada­niach nad MR, w tym w eks­pe­ry­men­cie prze­pro­wa­dzo­nym przez zespół Nadera (Nader i in., 2000), rze­czy­wi­ście zawie­rały konieczne doświad­cze­nie nie­do­pa­so­wa­nia (Bel­lfy i Kwa­pis, 2020; Ecker, 2015a), lecz ich auto­rzy naj­wy­raź­niej nie zwró­cili na to uwagi.

W licz­nych bada­niach potwier­dza­ją­cych wymóg zaist­nie­nia błędu w prze­wi­dy­wa­niu zasto­so­wano bar­dzo zróż­ni­co­wane pro­ce­dury two­rze­nia doświad­cze­nia nie­do­pa­so­wa­nia, które skut­ko­wało desta­bi­li­za­cją, co wyraź­nie poka­zało, że z per­spek­tywy mózgu liczy się subiek­tywne nie­speł­nie­nie ocze­ki­wań, a nie kon­kretna metoda zasto­so­wana do stwo­rze­nia takiego doświad­cze­nia. To roz­róż­nie­nie mię­dzy zewnętrz­nymi pro­ce­du­rami a wewnętrz­nymi doświad­cze­niami oka­zuje się nie­zwy­kle istotne zarówno dla zro­zu­mie­nia wyni­ków eks­pe­ry­men­tów, jak i dla prze­ło­że­nia wnio­sków wycią­gnię­tych z badań nad MR na zasto­so­wa­nia tera­peu­tyczne (Ecker, 2018, 2021). Ozna­cza to, że psy­cho­te­ra­peuci nie są ogra­ni­czeni do sto­so­wa­nia żad­nych kon­kret­nych tech­nik w celu wytwo­rze­nia decy­du­ją­cych doświad­czeń uru­cha­mia­ją­cych pro­ces MR, co wie­lo­krot­nie wyka­zano w dal­szej czę­ści tej książki.

Mimo że warun­ku­jąca rola błędu w prze­wi­dy­wa­niu była po 2004 roku wie­lo­krot­nie potwier­dzana, błędny pier­wotny wnio­sek -?ten, zgod­nie z któ­rym pro­ces MR wywo­łuje sama reak­ty­wa­cja wspo­mnie­nia -?był powta­rzany i pro­pa­go­wany przez wielu neu­ro­nau­kow­ców przez ponad dekadę. Zwią­zany z tym chaos, jak rów­nież sama nie­świa­do­mość wymogu zaj­ścia błędu w prze­wi­dy­wa­niu miały wiele nie­for­tun­nych skut­ków, takich jak pro­wa­dze­nie badań nad MR z pomi­nię­ciem nie­do­pa­so­wa­nia w pro­ce­du­rze reak­ty­wa­cji, co rzecz jasna nie pro­wa­dziło do desta­bi­li­za­cji pamięci i skut­ko­wało błędną inter­pre­ta­cją uzy­ska­nych wyni­ków (np. Cam­ma­rota i in., 2004; Her­nan­dez i Kel­ley, 2004; Mileu­snic i in., 2005; rec. Ecker, 2015a). Naukowcy postrze­gają błąd w prze­wi­dy­wa­niu jako rodzaj warunku brze­go­wego zaj­ścia pro­cesu MR, co ozna­cza, że waru­nek ten (czy też para­metr) jest zmienny, a pro­ces MR może zajść jedy­nie w pew­nym zakre­sie jego zmien­no­ści. W wielu eks­pe­ry­men­tach sys­te­ma­tycz­nie mody­fi­ko­wano szcze­góły i wiel­kość błędu w prze­wi­dy­wa­niu (czyli skalę nie­zgod­no­ści z ocze­ki­wa­niami po reak­ty­wa­cji wspo­mnie­nia), aby okre­ślić zakres moż­li­wo­ści wystą­pie­nia MR. Jak się oka­zało, nie­do­pa­so­wa­nie zaim­ple­men­to­wane w pro­ce­du­rze testo­wej może być za słabe albo za silne, by stwo­rzyć doświad­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niu, desta­bi­li­zu­jące źró­dłowe wspo­mnie­nie (np. Alfei i in., 2015; Chen i in., 2021; Díaz-Mataix i in., 2013; Jarome i in., 2012b; Li i in., 2017; López i in., 2016; Merlo i in., 2014; Pin?eyro i in., 2014; Schroy­ens i in., 2017; Seven­ster i in., 2013, 2014). W obu takich przy­pad­kach desta­bi­li­za­cja i MR nie zacho­dzą, a tym samym wspo­mnie­nie źró­dłowe pozo­staje nie­zmie­nione. "Za słabe" ozna­cza, że nie­do­pa­so­wa­nie było zbyt sub­telne, aby uznać je za nie­do­pa­so­wa­nie czy nawet zauwa­żyć; "za silne" z kolei, że nie­do­pa­so­wa­nie róż­niło się od prze­wi­dy­wań tak bar­dzo, że doświad­cze­nie zostało subiek­tyw­nie ode­brane jako nie­istotne dla ocze­ki­wań zwią­za­nych ze źró­dło­wym wspo­mnie­niem. (To dru­gie pod wzglę­dem kon­cep­cyj­nym zostało uznane za efekt wystą­pie­nia "uta­jo­nej przy­czyny" w kon­tek­ście bay­esow­skiej ana­lizy roz­woju wie­dzy; zob. Courville i in., 2006; Ger­sh­man i in., 2013). Ecker wyka­zał (2021), że ana­liza pro­ce­dur nie­do­pa­so­wa­nia pod tym kątem spój­nie tłu­ma­czy, dla­czego dwa­dzie­ścia badań zakoń­czyło się suk­ce­sem, a w czter­na­stu nie wyeli­mi­no­wano naby­tej reak­cji emo­cjo­nal­nej.

Stwier­dzone w eks­pe­ry­men­tach labo­ra­to­ryj­nych niu­anse i zło­żo­ność osią­ga­nia desta­bi­li­za­cji wspo­mnie­nia poprzez błąd w prze­wi­dy­wa­niach były postrze­gane przez bada­czy jako pro­ble­ma­tyczne w kon­tek­ście zasto­so­wań tera­peu­tycz­nych (np. Bec­kers i Kindt, 2017; Tre­anor i in., 2017). W prak­tyce pro­blem ten jed­nak nie ist­nieje, gdyż jak wyja­śnia Ecker (2018, s. 52): Czu­łość nie­do­pa­so­wa­nia [tj. dokład­ność konieczna do wywo­ła­nia błędu w prze­wi­dy­wa­niach i desta­bi­li­za­cji wspo­mnie­nia] obser­wo­wana w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych jest bez­po­śred­nim następ­stwem sztucz­nej, pre­cy­zyj­nej struk­tury wie­dzy pier­wot­nej stwo­rzo­nej przez naukow­ców, a nie typową cechą pro­cesu rekon­so­li­da­cji, która dawa­łaby o sobie znać w śro­do­wi­sku kli­nicz­nym [...]. O tym, czy doświad­cze­nia po reak­ty­wa­cji zostaną uznane za nie­do­pa­so­wa­nie i zde­sta­bi­li­zują źró­dłowe wspo­mnie­nie, decy­duje kon­kretna struk­tura i treść tego wspo­mnie­nia. Z tej per­spek­tywy odkry­cie, że do zde­sta­bi­li­zo­wa­nia źró­dło­wych wspo­mnień wyuczo­nych warun­ko­wa­niem Paw­łowa konieczne są pro­ce­dury o sto­sun­kowo ści­śle okre­ślo­nych para­me­trach, wynika wyłącz­nie z pre­cy­zyj­nie upo­rząd­ko­wa­nej struk­tury takich wspo­mnień, wytwo­rzo­nych przez bada­czy.

Na podob­nej zasa­dzie, po uważ­nej ana­li­zie waż­nych róż­nic dzie­lą­cych nie­na­tu­ralne warunki badań labo­ra­to­ryj­nych i warunki sesji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych, stwier­dzono, że kilka innych poten­cjal­nych prze­szkód dla sku­tecz­nego kli­nicz­nego wyko­rzy­sta­nia MR po pro­stu nie ist­nieje. Roz­sze­rzone roz­wa­ża­nia i ana­liza tych kwe­stii, zob. Ecker (2018, s. 51-60). Niniej­sza książka dowo­dzi, że prze­szkody prze­wi­dziane na pod­sta­wie zało­żeń mają­cych zasto­so­wa­nie w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych nie ist­nieją w real­nych warun­kach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych.

Proces MR głębokiego oduczania się

Jak już wspo­mnie­li­śmy, do cał­ko­wi­tego unie­waż­nie­nia czy też wyma­za­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej naj­pierw doszło dzięki zasto­so­wa­niu środka che­micz­nego -?dopro­wa­dził on do usu­nię­cia zde­sta­bi­li­zo­wa­nego zapisu neu­ro­nal­nego źró­dło­wego wspo­mnie­nia. Wkrótce jed­nak prze­pro­wa­dzono bada­nia, które poka­zały, że wspo­mnie­nie źró­dłowe może zostać trwale zmie­nione bez pro­ce­dur far­ma­ko­lo­gicz­nych, poprzez odpo­wied­nią nową wie­dzę przy­swo­joną w ramach okna rekon­so­li­da­cji (np. Gal­luc­cio, 2005; Wal­ker i in., 2003), przy­pusz­czal­nie dzięki bez­po­śred­niemu zre­wi­do­wa­niu lub zastą­pie­niu dotych­cza­so­wego zapisu neu­ro­nal­nego zgod­nie z nową wie­dzą. Nieco póź­niej po raz pierw­szy udało się zasto­so­wać tę opartą na MR metodę aktu­ali­za­cji zacho­wa­nia (ang. beha­vio­ral upda­ting) w celu cał­ko­wi­tego oducze­nia się i wyeli­mi­no­wa­nia nace­cho­wa­nej lękiem wie­dzy emo­cjo­nal­nej lub wspo­mnie­nia zagro­że­nia u zwie­rząt (Mon­fils i in., 2009) i ludzi (Schil­ler i in., 2010). Tego rodzaju pełne i trwałe oducze­nie się ni­gdy nie zostało osią­gnięte w bada­niach nad wyga­sza­niem pamięci. W wielu innych, póź­niej­szych eks­pe­ry­men­tach uzy­skano ten sam zdu­mie­wa­jący efekt -?oducze­nie się i unie­waż­nie­nie budzą­cej strach reak­cji pamię­cio­wej na zagro­że­nie poprzez aktu­ali­za­cję zacho­wa­nia (np. Bel­lfy i Kwa­pis, 2020; Clem i Schil­ler, 2016; Ecker, 2021; Elsey i Kindt, 2017; Silva i Gräff, 2023).

Na tej samej zasa­dzie, na jakiej w wielu bada­niach potwier­dza­ją­cych wymóg ist­nie­nia błędu w prze­wi­dy­wa­niach uzy­skano te same decy­du­jące doświad­cze­nia mimo zasto­so­wa­nia wielu róż­no­rod­nych pro­ce­dur, tak i w tym przy­padku we wszyst­kich bada­niach, w któ­rych osią­gnięto efekt oducze­nia się, wiele odmien­nych pro­ce­dur poskut­ko­wało tymi samymi doświad­cze­niami (Ecker, 2018; szcze­gó­łowy prze­gląd pierw­szych dwu­dzie­stu badań nad aktu­ali­za­cją zacho­wa­nia u ludzi, gdzie stwier­dzono cał­ko­wite wyeli­mi­no­wa­nie wspo­mnie­nia emo­cjo­nal­nego, zob. Ecker, 2021).

Naukowcy kon­ty­nu­owali też prace nad podej­ściem far­ma­ko­lo­gicz­nym w zasto­so­wa­niach tera­peu­tycz­nych (np. Pigeon i in., 2022). Ponie­waż silne środki che­miczne sto­so­wane w bada­niach na zwie­rzę­tach są tok­syczne dla ludzi, w eks­pe­ry­men­tach z udzia­łem ludzi ogra­ni­czono się do uży­cia pro­pra­no­lolu, beta-blo­kera -?jedy­nej bez­piecz­nej sub­stan­cji, o któ­rej wia­domo, że blo­kuje syn­tezę bia­łek ner­wo­wych i tym samym zakłóca pro­ces rekon­so­li­da­cji. W przy­padku zarówno far­ma­ko­lo­gicz­nego, jak i beha­wio­ral­nego podej­ścia do wyma­zy­wa­nia wspo­mnie­nia emo­cjo­nal­nego w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych wiele prób zakoń­czyło się nie­po­wo­dze­niem, lecz prze­waga suk­ce­sów dała obu zja­wi­skom solidny grunt empi­ryczny.

W tej książce zostały przed­sta­wione wyłącz­nie psy­cho­te­ra­peu­tyczne pro­cesy beha­wio­ralne, gdyż z naszego punktu widze­nia aktu­ali­za­cja zacho­wa­nia ma w kon­tek­ście prak­tyki tera­peu­tycz­nej zde­cy­do­waną prze­wagę nad far­ma­ko­lo­giczną. Prze­ma­wiają za nią nastę­pu­jące powody:

Jak stwier­dziły dwie wybitne badaczki podej­ścia far­ma­ko­lo­gicz­nego (Soeter i Kindt, 2011, s. 358): "Rzecz jasna podej­ście beha­wio­ralne należy uznać za lep­sze niż mani­pu­la­cje far­ma­ko­lo­giczne, pod warun­kiem że pozwoli ono uzy­skać podobne efekty". Zakres obja­wów kli­nicz­nych, które już udało się sku­tecz­nie wyeli­mi­no­wać przy uży­ciu podej­ścia beha­wio­ralnego, już jest znacz­nie szer­szy niż udo­ku­men­to­wany zakres zasto­so­wań pro­pra­no­lolu. (Tabela 3.2 na s. 92 zawiera listę obja­wów wyeli­mi­no­wa­nych z uży­ciem pro­cesu beha­wio­ralnego; na stro­nie https://bit.ly/2tKXdyX znaj­duje się zaś lista opu­bli­ko­wa­nych przy­pad­ków, obej­mu­jąca te naj­bar­dziej szcze­gó­łowo udo­ku­men­to­wane i zamiesz­czone w recen­zo­wa­nych cza­so­pi­smach: Ecker, 2015a, 2018; Ecker i Brid­ges, 2020; Ecker i Toomey, 2008; Ecker i Vaz, 2022; Vaz i Ecker, 2020). Wyka­zano, że podej­ście beha­wio­ralne pozwala wyeli­mi­no­wać wspo­mnie­nie zagro­że­nia zarówno z pod­ko­ro­wego nie­jaw­nego sys­temu pamięci emo­cjo­nal­nej (ciało mig­da­ło­wate), jak i z sys­temu pamięci dekla­ra­tyw­nej w korze nowej (Agren i in., 2012; Björkstrand i in., 2015; Oyarzún i in., 2012; Schil­ler i in., 2010, 2013), pod­czas gdy w przy­padku podej­ścia far­ma­ko­lo­gicz­nego ten drugi sys­tem pamięci nie jest czysz­czony (Bec­kers i Kindt, 2017; Soeter i Kindt, 2010). Podej­ście beha­wio­ralne może być sto­so­wane przez wszyst­kich psy­cho­te­ra­peu­tów, psy­cho­lo­gów i tre­ne­rów, zasad­ni­czo bez względu na posia­dane upraw­nie­nia, nato­miast do sto­so­wa­nia podej­ścia far­ma­ko­lo­gicz­nego upraw­niony jest przy­pusz­czal­nie tylko nie­wielki odse­tek kli­ni­cy­stów.

Z wymie­nio­nych powo­dów książka ta sku­pia się na tera­peu­tycz­nym zasto­so­wa­niu pro­cesu aktu­ali­za­cji zacho­wa­nia. Dopusz­cza on sze­ro­kie spek­trum warian­tów postę­po­wa­nia, które mogą być opra­co­wane pod kątem wła­ści­wie dowol­nych ocze­ki­wa­nych zmian doty­czą­cych poten­cjału i (lub) tre­ści wie­dzy pier­wot­nej. Wie­dza pier­wotna może zostać wzmoc­niona, osła­biona, cał­ko­wi­cie unie­waż­niona, zmo­dy­fi­ko­wana pod wzglę­dem okre­ślo­nej tre­ści bądź zin­te­gro­wana (w rozu­mie­niu zespo­le­nia) ze wspo­mnie­niem o nowym istot­nym doświad­cze­niu (np. For­cato i in., 2010; Hau­brich i in., 2015; Lee, 2010).

Sekwencja oduczania: decydujący zbiór doświadczeń

Na potrzeby psy­cho­te­ra­pii naj­sku­tecz­niej­szą formą aktu­ali­za­cji zacho­wa­nia jest ta, która skut­kuje głę­bo­kim oducze­niem się i unie­waż­nie­niem wie­dzy pier­wot­nej emo­cjo­nal­nej lub sche­matu. Głę­bo­kie oducze­nie się jest następ­stwem zbioru doświad­czeń, uwi­dacz­nia­ją­cego się we wszyst­kich bada­niach na ludziach i zwie­rzę­tach, w jakich pier­wotna wie­dza emo­cjo­nalna została cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wana.

Pro­ces zaczyna się od opi­sa­nych wcze­śniej doświad­czeń mają­cych na celu zde­sta­bi­li­zo­wa­nie źró­dło­wego wspo­mnie­nia, a mia­no­wi­cie, po pierw­sze, od doświad­cze­nia reak­ty­wa­cji źró­dło­wego wspo­mnie­nia (kon­kret­nego, subiek­tyw­nego ocze­ki­wa­nia lub prze­ko­na­nia na temat tego, jak zachowa się jakiś ele­ment świata), po dru­gie zaś od rów­no­cze­snego doświad­cze­nia cze­go­kol­wiek, co jest zauwa­żal­nie nie­zgodne z tym ocze­ki­wa­niem lub prze­ko­na­niem i zostaje subiek­tyw­nie odno­to­wane jako błąd w prze­wi­dy­wa­niach. Ten drugi krok ma jed­nak teraz nastę­pu­jącą cechę szcze­gólną: doświad­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niach składa się ze spo­strze­że­nia lub prze­ko­na­nia, które w spo­sób oczy­wi­sty zaprze­cza temu, co jest ocze­ki­wane zgod­nie z wie­dzą pier­wotną. Na przy­kład, jeśli źró­dło­wym wspo­mnie­niem w bada­niu labo­ra­to­ryj­nym jest uwa­run­ko­wane metodą Paw­łowa ocze­ki­wa­nie, że kon­kretny sygnał dźwię­kowy poprze­dza wstrząs elek­tryczny, wyemi­to­wa­nie tego sygnału (krok 1) powo­duje reak­ty­wa­cję wspo­mnie­nia, a póź­niej­szy brak wstrząsu (krok 2) jest sprzeczny z ocze­ki­wa­nym zacho­wa­niem świata (tra­dy­cyj­nie, w zorien­to­wa­nym na pro­ce­dury żar­go­nie sto­so­wa­nym w bada­niach nad pamię­cią, nazywa się to bra­kiem wzmoc­nie­nia, lecz ter­min ten nie do końca traf­nie odzwier­cie­dla subiek­tywną cechę doświad­cze­nia sprzecz­no­ści z ocze­ki­wa­niami). Wystą­pie­nie wstrząsu, lecz takiego, który nie­ocze­ki­wa­nie razi inną część ciała, rów­nież poskut­ko­wa­łoby doświad­cze­niem błędu w prze­wi­dy­wa­niach, lecz nie sta­no­wi­łoby fun­da­men­tal­nej sprzecz­no­ści ze wspo­mnie­niem źró­dło­wym.

Pod­czas sesji tera­peu­tycz­nych ist­nieje wiele spo­so­bów na zna­le­zie­nie prze­ko­na­nia sprzecz­nego, które pod­waża kon­kretny, pier­wotny sche­mat klienta, co poka­zano w opi­sach przy­pad­ków zamiesz­czo­nych w tej książce. Moż­liwe źró­dła sprzecz­nych prze­ko­nań obej­mują obser­wa­cje i per­cep­cje świata, oso­bi­ste doświad­cze­nia beha­wio­ralne i wewnętrzne kon­strukty zawie­ra­jące nowe zna­cze­nia. To ostat­nie zostało wyko­rzy­stane w jed­nym z badań kon­tro­lo­wa­nych (Speer i in., 2021) w celu zak­tu­ali­zo­wa­nia reak­ty­wo­wa­nej pamięci epi­zo­dycz­nej przy uży­ciu MR, co poskut­ko­wało zmie­nioną odpo­wie­dzią emo­cjo­nalną towa­rzy­szącą póź­niej­szej reak­ty­wa­cji tego wspo­mnie­nia.

Jak już wspo­mnie­li­śmy, do wyzwo­le­nia desta­bi­li­za­cji może wystar­czyć łagod­niej­sza forma błędu w prze­wi­dy­wa­niach, lecz dopro­wa­dze­nie w kroku dru­gim do sil­nej sprzecz­no­ści jest efek­tywne, gdyż krok trzeci -?ostatni w sekwen­cji oducza­nia się -?sta­nowi kil­ka­krotne powtó­rze­nie tego samego zesta­wie­nia dwóch pierw­szych kro­ków: reak­ty­wa­cja i sprzecz­ność; reak­ty­wa­cja i sprzecz­ność; reak­ty­wa­cja i sprzecz­ność. Pierw­sze takie zesta­wie­nie, utwo­rzone w kroku dru­gim, ma na celu zde­sta­bi­li­zo­wa­nie źró­dło­wego wspo­mnie­nia, czyli odblo­ko­wa­nie jego zapisu neu­ro­nal­nego i udo­stęp­nie­nie go do nad­pi­sa­nia nową wie­dzą. Do przy­swo­je­nia tej wie­dzy służą powtó­rze­nia zesta­wień w kroku trze­cim, ona sama zaś sta­nowi zaprze­cze­nie tego, co było dotąd wia­dome i ocze­ki­wane. W rezul­ta­cie wie­dza pier­wotna zostaje zastą­piona nową, co skut­kuje unie­waż­nie­niem i wyma­za­niem ory­gi­nal­nej wer­sji. Następ­nie docho­dzi do rekon­so­li­da­cji zapisu neu­ro­nal­nego w jego zak­tu­ali­zo­wa­nej for­mie (co zostało wyka­zane przy uży­ciu tech­niki zna­ko­wa­nia engra­mów przez Kha­lafa i in., 2018), a ory­gi­nalna wer­sja prze­staje ist­nieć w pamięci emo­cjo­nal­nej, skut­kiem czego nie może już być reak­ty­wo­wana. (Nie ma to wpływu na wyra­zi­stość auto­bio­gra­ficz­nej pamięci epi­zo­dycz­nej pier­wot­nych, subiek­tyw­nych doświad­czeń, które dopro­wa­dziły do ukształ­to­wa­nia pier­wot­nego sche­matu). Warto przyj­rzeć się zasad­ni­czej róż­nicy mię­dzy far­ma­ko­lo­giczną a beha­wio­ralną metodą unie­waż­nia­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej. Metoda far­ma­ko­lo­giczna bazuje na stwo­rze­niu che­micz­nej blo­kady syn­tezy bia­łek nie­zbęd­nych do rekon­so­li­da­cji zde­sta­bi­li­zo­wa­nego zapisu neu­ro­nal­nego. Blo­kada ta zabu­rza sam neu­ro­fi­zjo­lo­giczny pro­ces rekon­so­li­da­cji, toteż wie­dza pier­wotna nie rekon­so­li­duje się i prze­staje być reak­tywna po upły­wie dwu­dzie­stu czte­rech godzin, lecz nie docho­dzi przy tym do oducze­nia się cze­go­kol­wiek. Dla odmiany unie­waż­nia­nie poprzez aktu­ali­za­cję zacho­wa­nia opiera się na doświad­cze­niu zaprze­cze­nia i oducza­niu się, które zabu­rzają jedy­nie treść wie­dzy pier­wot­nej, a nie sam pro­ces rekon­so­li­da­cji. Zmo­dy­fi­ko­wany zapis neu­ro­nalny rekon­so­li­duje się (ponow­nie sta­bi­li­zuje) i kon­ty­nu­uje dzia­ła­nie (co zostało wyka­zane w: Kha­laf i in., 2018, przy uży­ciu tech­nik zna­ko­wa­nia neu­ro­nal­nego). Opi­sana róż­nica jest szcze­gól­nie istotna w kon­tek­ście psy­cho­te­ra­pii: oducze­nie się jest w niej subiek­tyw­nie doświad­czane jako wyra­zi­ste, zna­czące dostrze­że­nie fał­szy­wo­ści nie­po­moc­nego modelu men­tal­nego świata lub sie­bie i wyzwa­la­jące przej­ście do stanu pozba­wio­nego tego nega­tyw­nego uwa­run­ko­wa­nia.

Pod­su­mo­wu­jąc dotych­cza­sowe infor­ma­cje, we wszyst­kich bada­niach labo­ra­to­ryj­nych, w któ­rych wyeli­mi­no­wano wie­dzę emo­cjo­nalną poprzez pro­ces aktu­ali­za­cji zacho­wa­nia z wyko­rzy­sta­niem MR, dopro­wa­dzono do tego poprzez wywo­ła­nie (u zwie­rząt lub ludzi) trzech nastę­pu­ją­cych doświad­czeń, nazy­wa­nych sekwen­cją oducza­nia1:

1. Reak­ty­wa­cja. Ponowne wyzwo­le­nie/pobu­dze­nie subiek­tyw­nego doświad­cze­nia ocze­ki­wań i prze­ko­nań zwią­za­nych ze źró­dło­wym wspo­mnie­niem poprzez eks­po­zy­cję na czy­telne bodźce lub kon­tek­sty będące ele­men­tami pier­wot­nego pro­cesu kształ­to­wa­nia się tego wspo­mnie­nia.

2. Rów­no­cze­sne doświad­cze­nie sprzeczne. Przy trwa­ją­cej reak­ty­wa­cji stwo­rze­nie doświad­cze­nia sto­ją­cego w sprzecz­no­ści z powią­za­nymi ze źró­dło­wym wspo­mnie­niem ocze­ki­wa­niami i prze­ko­na­niami na temat istoty lub funk­cjo­no­wa­nia świata. Zesta­wie­nie to sta­nowi błąd w prze­wi­dy­wa­niach, skut­ku­jący desta­bi­li­za­cją (labil­no­ścią) zapisu tego wspo­mnie­nia, które w rezul­ta­cie staje się podatne na zastą­pie­nie nową wie­dzą.

3. Zaprze­cze­nie i oducze­nie się. Kil­ka­krotne powtó­rze­nie tego samego zesta­wie­nia wkrótce potem. Jest to doświad­cze­nie przy­swa­ja­nia nowej wie­dzy, która neguje wie­dzę pier­wot­nej i odpo­wied­nio prze­pro­gra­mo­wuje jej zapis neu­ro­nalny, usu­wa­jąc tym samym pier­wotną wie­dzę z pamięci emo­cjo­nal­nej.

Sekwen­cja oducza­nia jasno wska­zuje wyma­ga­nia mózgu w zakre­sie głę­bo­kiego oducza­nia się i unie­waż­nia­nia nace­cho­wa­nego sil­nymi emo­cjami modelu men­tal­nego lub sche­matu. Jest to ważne empi­ryczne odkry­cie neu­ro­nauki. Co istotne, sekwen­cja ta nie narzuca żad­nych kon­kret­nych pro­ce­dur ani tech­nik, można ją więc reali­zo­wać w trak­cie sesji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych przy uży­ciu dowol­nych metod z reper­tu­aru tera­peuty. Niniej­sza książka sta­nowi prze­wod­nik po sze­ro­kim spek­trum tech­nik, które uła­twiają ten potężny pro­ces.

Trzy oznaki zmiany transformacyjnej

Po skła­da­ją­cej się z trzech eta­pów sekwen­cji oducza­nia się bada­cze co naj­mniej jeden dzień póź­niej prze­pro­wa­dzają etap wery­fi­ka­cji. Polega on na zro­bie­niu testów beha­wio­ral­nych, które mają na celu spraw­dze­nie, czy cha­rak­te­ry­styczne beha­wio­ralne i (lub) afek­tywne reak­cje fizjo­lo­giczne powią­zane ze źró­dło­wym wspo­mnie­niem wciąż można wywo­łać przy uży­ciu bodź­ców wywo­łu­ją­cych je wcze­śniej. Nazy­wamy ten etap kro­kiem V (od ang. veri­fi­ca­tion). Cał­ko­wite oducze­nie się i unie­waż­nie­nie wie­dzy emo­cjo­nal­nej daje trzy poniż­sze, uni­ka­towe i dające się skon­tro­lo­wać oznaki -?zarówno w bada­niach nauko­wych, jak i w psy­cho­te­ra­pii peł­nią one nie­zwy­kle istotną funk­cję: pozwa­lają potwier­dzić, że do oducze­nia się rze­czy­wi­ście doszło.

Sche­matu, zgod­nie z któ­rym prze­ko­na­nia i ocze­ki­wa­nia zwią­zane z wie­dzą pier­wotną wydają się prze­ko­nu­jąco praw­dziwe i towa­rzy­szą im fizjo­lo­giczne i emo­cjo­nalne oznaki pobu­dze­nia, nie da się już wyzwo­lić przez bodźce i kon­tek­sty, jakie wcze­śniej to robiły. Zacho­wa­nia, emo­cje, myśli i odczu­cia soma­tyczne (objawy), które były prze­ja­wem reak­ty­wa­cji tego sche­matu, prze­stają wystę­po­wać. Obie powyż­sze zmiany utrzy­mują się bez wysiłku, są trwałe i nie wyma­gają sto­so­wa­nia żad­nych środ­ków neu­tra­li­zu­ją­cych lub zapo­bie­gaw­czych.

Zmianę trans­for­ma­cyjną defi­niu­jemy jako skut­ku­jącą tymi trzema dostrze­gal­nymi ozna­kami, które w dal­szej czę­ści tej książki będziemy nazy­wać mar­ke­rami zmiany trans­for­ma­cyj­nej. Wystą­pie­nie tych mar­ke­rów potwier­dza cał­ko­wite unie­waż­nie­nie i wyeli­mi­no­wa­nie okre­ślo­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej (sche­matu, modelu men­tal­nego) oraz wszel­kich jej prze­ja­wów w zacho­wa­niu, sta­nie umy­słu i sta­nie ciała. Zgod­nie z obecną wie­dzą neu­ro­nau­kową wyłącz­nie przy uży­ciu MR da się uzy­skać mar­kery zmiany trans­for­ma­cyj­nej, które utrzy­mują się bez trudu, gdyż stara wie­dza nie ist­nieje już w pamięci. Tego rodzaju cał­ko­wi­tego unie­waż­nie­nia i trwa­łej eli­mi­na­cji wie­dzy emo­cjo­nal­nej nie da się osią­gnąć poprzez wyga­sza­nie pamięci ani dowolne inne pro­cesy prze­ciw­dzia­ła­jące/kon­ku­ru­jące/hamu­jące (ich omó­wie­nie zob. Toomey i Ecker, 2009), w tym poprzez więk­szość tech­nik regu­la­cji emo­cjo­nal­nej. Zmiana wywo­łana przez pro­cesy hamu­jące lub kon­ku­ren­cyjne zwy­kle jest tylko czę­ściowa, a jej utrzy­ma­nie wymaga sta­rań, nadto zaś jest z natury nie­trwała -?może dojść do nawro­tów sta­rego sche­matu, zwłasz­cza w nowych lub stre­su­ją­cych sytu­acjach.

Mar­kery zmiany trans­for­ma­cyj­nej zaczy­nają mani­fe­sto­wać się po sku­tecz­nym prze­pro­wa­dze­niu sekwen­cji oducza­nia się w ramach psy­cho­te­ra­pii. Docho­dzi do tego albo jesz­cze w trak­cie tej samej sesji, albo pod­czas zwy­kłych, codzien­nych zajęć klienta przed następną sesją. Tego rodzaju silny i uni­ka­towy efekt, który powstaje wkrótce po wyko­na­niu dobrze zde­fi­nio­wa­nej i cha­rak­te­ry­stycz­nej pro­ce­dury, jest uwa­żany przez bada­czy za zna­czący dowód na ist­nie­nie związku przy­czy­nowo-skut­ko­wego, a nie tylko kore­la­cji (Ecker i Vaz, 2022; Kaz­din, 2007).

W bada­niach na zwie­rzę­tach testy mózgu prze­pro­wa­dzone po sekwen­cji oducza­nia pozwo­liły wykryć jed­no­znaczne, neu­ro­che­miczne i komór­kowe oznaki pro­cesu MR (Bel­lfy i Kwa­pis, 2020; Clem i Huga­nir, 2010; Jarome i in., 2012a; Kha­laf i in., 2018; Mon­fils i in., 2009). Dla­tego, opie­ra­jąc się na spo­strze­że­niach z badań na zwie­rzę­tach, w bada­niach sekwen­cji oducza­nia na ludziach neu­ro­nau­kowcy uwa­żają mar­kery zmiany trans­for­ma­cyj­nej za naj­lep­szy dowód na pomyślne uru­cho­mie­nie mecha­ni­zmu MR. Ile­kroć zatem w pracy tera­peu­tycz­nej docho­dzi do zaob­ser­wo­wa­nia i jed­no­znacznego potwier­dze­nia wystą­pie­nia mar­ke­rów zmiany trans­for­ma­cyj­nej, można wycią­gnąć naukowo zasadny wnio­sek, że doszło do oducze­nia się i unie­waż­nie­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej.

Na tej samej zasa­dzie, w odnie­sie­niu do dowol­nego kon­kret­nego sys­temu lub dowol­nej meto­dyki psy­cho­te­ra­pii, które pozwa­lają regu­lar­nie i bez­sprzecz­nie pro­wa­dzić do powsta­nia tych mar­ke­rów, można zasad­nie twier­dzić, że sys­tem ten lub meto­dyka opiera się na wywo­ły­wa­niu zmiany trans­for­ma­cyj­nej przy uży­ciu MR. W dwóch pierw­szych czę­ściach tej książki zostały poka­zane przy­kłady osią­gnię­cia zmiany trans­for­ma­cyj­nej przy uży­ciu dzie­wię­ciu sys­temów psy­cho­te­ra­pii; pod­kre­ślamy w nich ponadto, że w każ­dym takim przy­padku mar­kery zmiany zaczęły się uwi­dacz­niać od razu po tym, jak w pro­ce­sie tera­peu­tycz­nym doszło do trzech wymie­nio­nych wcze­śniej doświad­czeń wcho­dzą­cych w skład sekwen­cji oducza­nia. Dzięki ujaw­nie­niu ist­nie­nia wspól­nego pro­cesu pod­sta­wo­wego - czę­sto ukry­tego za cha­rak­te­ry­stycz­nymi dla danego sys­temu tech­ni­kami tera­peu­tycz­nymi, które bar­dzo róż­nią się mię­dzy sys­temami -?MR może sta­no­wić ujed­no­li­cone ramy postę­po­wa­nia w psy­cho­te­ra­pii, co zostało bar­dziej szcze­gó­łowo omó­wione w roz­dziale 6.

Wiele odmian MR w psychoterapii

Zgod­nie z tym, o czym wspo­mnie­li­śmy wcze­śniej w tym roz­dziale, sekwen­cja oducza­nia jest szcze­gólną formą beha­wio­ral­nego zaan­ga­żo­wa­nia mecha­ni­zmu MR, która skut­kuje cał­ko­wi­tym oducze­niem się i osią­gnię­ciem zmiany trans­for­ma­cyj­nej, będą­cej naj­bar­dziej wyzwa­la­ją­cym i naj­sku­tecz­niej­szym efek­tem psy­cho­te­ra­pii. Sekwen­cja oducza­nia i jej cał­ko­wi­cie unie­waż­nia­jące wie­dzę pier­wotną efekty sta­no­wią wysoce wyspe­cja­li­zo­waną formę zasto­so­wa­nia MR, nie­re­pre­zen­ta­tywną dla wielu innych spo­so­bów wyko­rzy­sty­wa­nia tego mecha­ni­zmu, jakimi można się posłu­żyć w celu wytwo­rze­nia róż­no­rod­nych pod wzglę­dem rodzaju i stop­nia zmian w odmien­nych typach pamięci. Na przy­kład, pro­ce­dura innego rodzaju wyko­rzy­stuje MR do inte­gro­wa­nia -?przez co rozu­miemy tutaj połą­cze­nie lub prze­szcze­pie­nie -?nowego, pozy­tyw­nego doświad­cze­nia emo­cjo­nal­nego ze wspo­mnie­niem doświad­cze­nia trau­ma­tycz­nego. Skut­kuje to trwałą, wspólną akty­wa­cją obu wspo­mnień, tak że wspo­mnie­nie pozy­tywne zakłóca -?czyli czę­ściowo wyci­sza -?akty­wa­cję wspo­mnie­nia trau­ma­tycz­nego (np. Grella i in., 2022; Högberg i Hällström, 2018; Lane i in., 2015). Postu­lu­jąc takie zasto­so­wa­nie MR w psy­cho­te­ra­pii, Lane z zespo­łem (Lane i in., 2015, s. 3) stwier­dzają: "Pro­po­nu­jemy, aby w tera­pii zmiana nastę­po­wała poprzez akty­wo­wa­nie sta­rych wspo­mnień i zwią­za­nych z nimi emo­cji oraz wpro­wa­dza­nie do tych wspo­mnień nowych ele­men­tów emo­cjo­nal­nych poprzez rekon­so­li­da­cję". To podej­ście tera­peu­tyczne jest jed­nak z natury mniej sku­teczne niż zmiana trans­for­ma­cyjna wyni­ka­jąca z sekwen­cji oducza­nia.

Ecker i Vaz (2022, s. 4) przed­sta­wili cało­ściowe spoj­rze­nie na feno­me­no­lo­gię MR:

Ter­min "rekon­so­li­da­cja pamięci" sam w sobie nie ozna­cza więc kon­kret­nego typu lub stop­nia zmiany, lecz raczej pod­sta­wowy mecha­nizm, który desta­bi­li­zuje, a następ­nie ponow­nie sta­bi­li­zuje (dekon­so­li­duje i rekon­so­li­duje) zapis wie­dzy pier­wot­nej. Pro­ces dekon­so­li­da­cji/rekon­so­li­da­cji pozwala na ponowne zapi­sa­nie i aktu­ali­za­cję wie­dzy pier­wot­nej, lecz sam w sobie nie powo­duje zmiany tej wie­dzy. Moto­rem zmiany jest nie­za­leżny pro­ces w postaci bie­żą­cego doświad­cze­nia przy­swa­ja­nia wie­dzy w oknie rekon­so­li­da­cji. Jeśli zatem w ramach tego okna nie doj­dzie do przy­swo­je­nia żad­nej nowej wie­dzy, skut­kiem dekon­so­li­da­cji/rekon­so­li­da­cji będzie jedy­nie nie­wiel­kie wzmoc­nie­nie wie­dzy pier­wot­nej oraz jej pre­cy­zji (np. Cam­pos-Arte­aga i in., 2020; De Oli­ve­ira Alva­res i in., 2013; For­cato i in., 2014). Aktu­ali­za­cja (mody­fi­ka­cja) tre­ści pamięci poprzez ucze­nie się w ramach okna rekon­so­li­da­cji jest pro­cesem pomoc­ni­czym i cał­ko­wi­cie opcjo­nal­nym, nie zaś nie­od­łącz­nym ele­men­tem pro­cesu desta­bi­li­za­cji/resta­bi­li­za­cji.

Najczęstsze pytania terapeutów dotyczące MR

Prag­ma­tyczne aspekty kon­se­kwent­nego pro­wa­dze­nia sesji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej pod kątem sekwen­cji oducza­nia zostały przed­sta­wione w następ­nej czę­ści tego roz­działu. W tej zaś omó­wimy kilka pytań, które tera­peuci zadają najczę­ściej w kon­tek­ście tej sekwen­cji, sta­ra­jąc się lepiej zro­zu­mieć cały pro­ces pod kątem nauko­wym:

Jak spe­cy­ficzny i ukie­run­ko­wany jest efekt oducza­nia się? Czy pro­ces oducza­nia się wyni­ka­jący z MR wymaga pobu­dze­nia emo­cjo­nal­nego? Czy to po pro­stu stare wino (korek­tywne doświad­cze­nia emo­cjo­nalne) w nowej butelce (MR)? Dla­czego to nie MR, tylko kon­kret­nie sekwen­cja oducza­nia skut­kuje unie­waż­nie­niem wie­dzy pier­wot­nej? Co tak naprawdę dzieje się z zapi­sem neu­ro­nal­nym oduczo­nego sche­matu? Dla­czego jedy­nymi tera­peu­tycz­nymi zasto­so­wa­niami MR oma­wia­nymi w neu­ro­nau­ko­wych publi­ka­cjach badaw­czych są lęki i uza­leż­nie­nia?

(Szer­sze omó­wie­nie tych i innych aspek­tów MR oraz oducza­nia się zob. Ecker, 2015a, 2018, 2021; Ecker i Brid­ges, 2020; Ecker i Vaz, 2022).

Specyficzność oduczania się

Efekt oducza­nia się i unie­waż­nia­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej przy uży­ciu MR jest ogra­ni­czony kon­kret­nie do wska­za­nej, pier­wot­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej i nie ma nega­tyw­nego wpływu na dowolną inną, nawet bli­sko zwią­zaną wie­dzę emo­cjo­nalną, która nie została bez­po­śred­nio reak­ty­wo­wana w pierw­szym kroku sekwen­cji. Spe­cy­ficz­ność tę wyka­zano zarówno w bada­niu na zwie­rzę­tach, z uży­ciem wyma­zy­wa­nia che­micz­nie indu­ko­wa­nego (Debiec i in., 2006), jak i w bada­niu na ludziach z wyko­rzy­sta­niem aktu­ali­za­cji zacho­wa­nia (Schil­ler i in., 2010). Co wię­cej, Kindt z zespo­łem (Kindt i in., 2009) wyka­zali w bada­niu na ludziach, że che­miczne wyma­za­nie wyuczo­nego stra­chu nie upo­śle­dza jaw­nej pamięci auto­bio­gra­ficz­nej: po wyeli­mi­no­wa­niu wyuczo­nej reak­cji stra­chu badani na­dal pamię­tali doświad­cze­nia, które uwa­run­ko­wały ich na daną reak­cję lękową, a także fakt, że się bali, lecz strach ten nie był już ponow­nie wywo­ły­wany przez przy­po­mi­na­nie sobie tych doświad­czeń. Ozna­cza to, że zakres wie­dzy i wspo­mnień unie­waż­niany przez MR jest ści­śle okre­ślony i kon­tro­lo­wany, co sta­nowi waru­nek konieczny, jeśli cho­dzi o bez­pieczne zasto­so­wa­nia kli­niczne.

Czy proces oduczania się wynikający z MR wymaga pobudzenia emocjonalnego?

Odpo­wiedź na to pyta­nie brzmi "tak", jeśli cho­dzi o poziom ope­ra­cyjny psy­cho­te­ra­pii, i "nie" na pod­sta­wo­wym pozio­mie samego mecha­ni­zmu MR, gdzie pobu­dze­nie nie jest konieczne. Z tego względu warto dobrze poznać obie strony tego zagad­nie­nia. Krok 1 sekwen­cji oducza­nia polega na reak­ty­wa­cji wie­dzy pier­wot­nej, więc jeśli (i tylko wtedy gdy) wie­dza pier­wotna zawiera ele­ment wytwa­rza­jący emo­cje -?jak to pra­wie zawsze ma miej­sce w psy­cho­te­ra­pii -?pobu­dze­nie to jest natu­ralną i konieczną czę­ścią doświad­cze­nia. Odpo­wiedź "tak" na powyż­sze pyta­nie wynika wyłącz­nie z koniecz­no­ści reak­ty­wa­cji wie­dzy pier­wot­nej oraz z faktu, że nie­chciane wzorce, jakimi zaj­muje się psy­cho­te­ra­pia, z reguły doty­czą wie­dzy emo­cjo­nal­nej.

Mając to na uwa­dze, należy też zro­zu­mieć, że sed­nem wie­dzy emo­cjo­nal­nej -?a zara­zem celem zmiany, jakiej doty­czy sekwen­cja oducza­nia -?jest model men­talny pew­nego aspektu świata, a nie emo­cja wyni­ka­jąca z tego modelu. Na przy­kład u pew­nego męż­czy­zny, bio­rą­cego udział w tera­pii pod kątem lęku spo­łecz­nego, stwier­dzono ist­nie­nie w jego wie­dzy emo­cjo­nal­nej modelu men­tal­nego: zgod­nie z nim wszy­scy ludzie reagują na dowolny błąd ostrą, gniewną kry­tyką i zawsty­dza­niem (model ten ukształ­to­wał się jako uogól­nie­nie doświad­czeń zwią­za­nych z ojcem, który w dzie­ciń­stwie klienta reago­wał na niego w ten spo­sób setki razy). Ocze­ki­wa­nia wyni­ka­jące z tego modelu nie są toż­same z emo­cją stra­chu i poczu­cia nace­cho­wa­nej nie­po­ko­jem bez­bron­no­ści, poja­wia­ją­cymi się, gdy seman­tyczna treść wspo­mnie­nia (pamięci wzorca doty­czą­cego spo­sobu funk­cjo­no­wa­nia świata) jest reak­ty­wo­wana pod­czas prze­by­wa­nia wśród ludzi, choć zara­zem są z nimi powią­zane. Innymi słowy: "Nego­wany i oduczany jest model, a nie emo­cja (...). Zmiana trans­for­ma­cyjna w modelu natych­miast skut­kuje głę­boką zmianą w powsta­ją­cej emo­cji" (Ecker, 2018, s. 80). Fakt, że do zmiany emo­cji docho­dzi wsku­tek mody­fi­ka­cji doko­na­nej za pośred­nic­twem MR w modelu men­talnym, który tę emo­cję wytwa­rzał, został wyka­zany w bada­niu kon­tro­lo­wa­nym prze­pro­wa­dzo­nym m.in. przez Speer (Speer i in., 2021). Rzecz jasna sta­nami emo­cjo­nal­nymi klienta w trak­cie sesji tera­peu­tycz­nych należy kie­ro­wać z wielką ostroż­no­ścią i wyczu­ciem, a zada­nie to czę­sto jest bar­dzo cza­so­chłonne i wymaga ogrom­nej uwagi, nawet jeśli celem zmiany jako takiej nie jest emo­cja. Pro­ces, któ­rego celem jest uzy­ska­nie dostępu do nie­po­ko­ją­cego sche­matu lub modelu men­tal­nego, będą­cego celem zmiany, nie­uchron­nie wiąże się z prze­cho­dze­niem przez emo­cje wyzwa­lane przez ten sche­mat lub model. Jeśli klient nie umie jesz­cze tole­ro­wać tych emo­cji, dostęp do owego sche­matu lub modelu będzie zablo­ko­wany. Dla­tego konieczne jest spra­wie­nie, by klient był w sta­nie prze­ży­wać te emo­cje, bo jedy­nie dzięki temu da się uzy­skać dostęp do wytwa­rza­ją­cego je sche­matu i uświa­do­mić sobie ten sche­mat, by następ­nie zane­go­wać go i się go oduczyć. Pro­wa­dze­nie klienta tak, by uła­twić mu bez­po­śred­nie doświad­cza­nie zablo­ko­wanych wcze­śniej emo­cji, nie­kiedy łago­dzi nie­które objawy. Wyka­zano ponadto, że sil­nie kore­luje ono z pozy­tyw­nym wyni­kiem tera­peu­tycz­nym (np. Elliott i in., 2003; Mis­sir­lian i in., 2005), lecz samo w sobie nie poskut­kuje zmianą trans­for­ma­cyjną, chyba że dopro­wa­dzi do zane­go­wa­nia źró­dło­wego sche­matu.

Odpo­wiedź "nie" na powyż­sze pyta­nie ma swoje źró­dło w wielu bada­niach labo­ra­to­ryj­nych nad MR, w któ­rych wyka­zano moż­li­wość dekon­so­li­da­cji, mody­fi­ka­cji lub unie­waż­nie­nia wie­dzy pier­wot­nej nie­nio­są­cej ze sobą tre­ści emo­cjo­nal­nej. Cho­dzi na przy­kład o wie­dzę w postaci zbioru par sylab w pamięci dekla­ra­tyw­nej (For­cato i in., 2009), roz­po­zna­wa­nia obiek­tów (Ros­sato i in., 2007) czy zadań moto­rycz­nych (Wal­ker i in., 2003). W takich przy­pad­kach treść emo­cjo­nalna nie wystę­puje ani w reak­ty­wo­wa­nej wie­dzy pier­wot­nej, ani w doświad­cze­niu nie­zgod­nym z reak­ty­wo­waną wie­dzą, ani w nowej wie­dzy, która zastę­puje pier­wotną. Na pod­sta­wie obszer­nych badań można zatem powie­dzieć, że sam mecha­nizm MR nie jest powią­zany z żad­nym kon­kret­nym rodza­jem pamięci i bez­sprzecz­nie nie wymaga pobu­dze­nia emo­cjo­nal­nego ani go nie obej­muje.

Ist­nieje jed­nak kilka opi­sów tera­peu­tycz­nego zasto­so­wa­nia MR, któ­rych auto­rzy błęd­nie twier­dzą, że pobu­dze­nie emo­cjo­nalne odgrywa w mecha­ni­zmie MR fun­da­men­talną rolę (Lane i in., 2015; Ste­vens, 2019; Wel­ling, 2012). Opisy te w bar­dzo nie­wiel­kim stop­niu odno­szą się do wyni­ków badań nad MR i wła­ści­wie nie biorą ich pod uwagę, trudno się więc dzi­wić, że nie ma w nich mowy o warun­kach koniecz­nych, jakimi są błąd w prze­wi­dy­wa­niach i sekwen­cja oducza­nia -?czyli dwa naj­waż­niej­sze usta­le­nia doty­czące eks­pe­ry­men­tów w tym obsza­rze. Prze­ciw­nie; zawarte w nich inter­pre­ta­cje tera­peu­tycz­nego wpływu MR opie­rają się na niektó­rych zadaw­nio­nych uprze­dze­niach w dzie­dzi­nie psy­cho­te­ra­pii i zna­cząco odbie­gają od badań nad tym zja­wi­skiem. Ich szcze­gó­łową kry­tykę przed­sta­wił Ecker (2021, sek­cja 8), a obszer­niej­sze roz­wa­ża­nia na temat roli emo­cji w tera­peu­tycz­nych zasto­so­wa­niach MR można zna­leźć w: Ecker, 2015a, s. 25-29; 2018, sek­cja 9.3; Ecker i in., 2015; oraz Ecker i Brid­ges, 2020, s. 290. Kwe­stię tę poru­szono ponadto w roz­dziale 8 tej książki, w któ­rym został przed­sta­wiony przy­pa­dek tera­pii skon­cen­tro­wa­nej na emo­cjach (EFT).

W jaki sposób MR poszerza ramy korektywnych doświadczeń emocjonalnych?

Poni­żej przed­sta­wi­li­śmy prag­ma­tyczną esen­cję roz­sze­rzo­nych roz­wa­żań na ten temat (Ecker, 2015a, s. 30-31; 2018, s. 60-65). Ich autor szcze­gó­łowo ana­li­zuje, w jaki spo­sób korek­tywne doświad­cze­nie emo­cjo­nalne (ang. cor­rec­tive emo­tio­nal expe­rience; CEE), pier­wot­nie zde­fi­nio­wane przez Ale­xan­dra i Fren­cha (1946), można roz­pa­trzyć w odnie­sie­niu do sekwen­cji oducza­nia, a kon­kret­nie do empi­rycz­nej wie­dzy na temat warun­ków, jakie powinny zostać speł­nione w mózgu, by wystą­piła zmiana trans­for­ma­cyjna.

Psy­cho­te­ra­peuci sto­su­jący kon­cep­cję CEE dosko­nale wie­dzą, że jej sku­tecz­ność jest w spo­sób decy­du­jący uza­leż­niona od osią­gnię­cia celu, jakim jest zaprze­cze­nie nega­tyw­nym ocze­ki­wa­niom wyni­ka­ją­cym z ist­nie­ją­cej wie­dzy emo­cjo­nal­nej (Hill i in., 2012). Tera­peuci spo­dzie­wają się zazwy­czaj, że do zane­go­wa­nia takich ocze­ki­wań doj­dzie wsku­tek nowego, nie­ocze­ki­wa­nego doświad­cze­nia klienta -?doświad­cze­nia bar­dzo potrzeb­nego, któ­rego zabra­kło w trak­cie roz­woju. Jed­nakże po wywo­ła­niu takiego doświad­cze­nia czę­sto oka­zuje się, że nie dopro­wa­dziło ono do żad­nej trwa­łej zmiany, choć w danym momen­cie wyda­wało się ono klien­towi bogate w emo­cje, głę­boko zna­czące i satys­fak­cjo­nu­jące. Powstaje zatem istotne pyta­nie doty­czące CEE: Dla­czego tak nie­wielka część tego rodzaju doświad­czeń skut­kuje trwałą, wyzwa­la­jącą zmianą?

Odpo­wiedź na to pyta­nie staje się oczy­wi­sta, jeśli spoj­rzymy na nie z per­spek­tywy sekwen­cji oducza­nia: rze­czy­wi­ste zaprze­cze­nie polega na tym, że nowe doświad­cze­nie wystę­puje rów­no­cze­śnie z reak­ty­wa­cją pro­ble­ma­tycz­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej (nega­tyw­nego ocze­ki­wa­nia), która pod­trzy­my­wała nie­po­żą­dany stan umy­słu lub zacho­wa­nie, nadto zaś nowe doświad­cze­nie musi pre­cy­zyj­nie zaprze­czać nega­tyw­nemu ocze­ki­wa­niu. Innymi słowy, rze­czy­wi­ste zaprze­cze­nie wymaga takiego doświad­cze­nia zesta­wie­nia (ang. juxta­po­si­tion expe­rience; JE), zde­fi­nio­wa­nego w sekwen­cji oducza­nia, w któ­rym zarówno pier­wotna wie­dza emo­cjo­nalna, jak i doświad­cze­nie sprzeczne wydają się praw­dziwe i realne. Jeśli tera­peuta nie dopro­wa­dzi do takiego zesta­wie­nia, pod­czas pozy­tyw­nego doświad­cze­nia na ogół docho­dzi po pro­stu do wewnętrz­nego odłą­cze­nia się klienta od nega­tyw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej i jej stłu­mie­nia. W takim przy­padku nie nastąpi zaprze­cze­nie, oducze­nie się i zmiana trans­for­ma­cyjna, co dla tera­peuty bywa zasta­na­wia­jące lub fru­stru­jące, u klienta zaś może wzbu­dzić roz­cza­ro­wa­nie czy nawet poczu­cie oso­bi­stej porażki.

Krótko mówiąc, próby CEE czę­sto opie­rają się wyłącz­nie na dopro­wa­dze­niu do pozy­tyw­nego nowego doświad­cze­nia, z pomi­nię­ciem peł­nego zesta­wie­nia. Z sekwen­cji oducza­nia widzia­nej z per­spek­tywy badań empi­rycz­nych dowia­du­jemy się, że CEE = JE. Warto z dużym uzna­niem odno­to­wać, że w opi­sie CEE w pra­cach Ale­xan­dra i Fren­cha (1946) został uwzględ­niony wymóg JE, choć nie dostrze­gli oni warunku ope­ra­cyj­nego jasno wyni­ka­ją­cego z sekwen­cji oducza­nia, takiego mia­no­wi­cie, że klient powi­nien zyskać wyraźną, pierw­szo­pla­nową świa­do­mość obu stron zesta­wie­nia i odczuć ją w spo­sób afek­tywny. Pomi­nię­cie tego warunku ope­ra­cyj­nego dopro­wa­dziło do tego, że tera­peuci wie­rzą i ocze­kują, iż wywo­ły­wa­nie potrzeb­nego i bra­ku­ją­cego klien­towi doświad­cze­nia auto­ma­tycz­nie dopro­wa­dzi do zaprze­cze­nia i trwa­łej zmiany, choć w rze­czy­wi­sto­ści nie zawsze tak się dzieje. "Doświad­cze­nie, któ­rego można byłoby sku­tecz­nie użyć do zaprze­cze­nia i zmiany trans­for­ma­cyj­nej, nie da ocze­ki­wa­nych efek­tów bez rów­no­cze­snego reak­ty­wo­wa­nia wie­dzy pier­wot­nej" (Ecker, 2018, s. 64). O tym, na jakie jesz­cze spo­soby zro­zu­mie­nie MR wywo­ły­wa­nej przez sekwen­cję oducza­nia uspraw­nia i roz­wija model CEE, można prze­czy­tać w przy­ta­cza­nych wyżej publi­ka­cjach Eckera.

Różnice między sekwencją oduczania a wygaszaniem

Może się wyda­wać, że kroki 2 i 3 sekwen­cji oducza­nia są nie­odróż­nialne od stan­dar­do­wej pro­ce­dury wyga­sza­nia. Rodzi to pyta­nie, dla­czego w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych ich efek­tem jest desta­bi­li­za­cja, MR i praw­dziwe oducze­nie, a nie wyga­sze­nie, zyski­wa­nie wie­dzy prze­ciw­dzia­ła­ją­cej i jedy­nie tym­cza­sowe stłu­mie­nie wie­dzy pier­wot­nej. Odpo­wiedź staje się oczy­wi­sta, gdy w pierw­szej kolej­no­ści zasta­no­wimy się, dla­czego stan­dar­dowy tre­ning wyga­sza­nia w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych -?na przy­kład seria sygna­łów dźwię­ko­wych bez towa­rzy­szą­cego im wcze­śniej wstrząsu elek­trycz­nego -?nie skut­kuje desta­bi­li­za­cją i MR: otóż dla­tego, że subiek­tywne doświad­cze­nie dłuż­szej niż poprzed­nio serii dźwię­ków nie pro­wa­dzi do błędu w prze­wi­dy­wa­niach. Wydaje się to sprzeczne z intu­icją, dopóki nie przy­po­mnimy sobie, że gdy nie­do­pa­so­wa­nie jest zbyt duże pod wzglę­dem jako­ścio­wym, doświad­cze­nie nie zostaje zare­je­stro­wane jako istotne dla wie­dzy pier­wot­nej (w ter­mi­no­lo­gii bay­esow­skiej powie­dzie­li­by­śmy o postrze­ga­niu innej, uta­jo­nej przy­czyny), a w rezul­ta­cie nie skut­kuje doświad­cze­niem błędu w prze­wi­dy­wa­niach. To wytłu­ma­cze­nie braku akty­wa­cji MR w przy­padku stan­dar­do­wego tre­ningu wyga­sza­nia po raz pierw­szy zostało sfor­mu­ło­wane przez Ger­sh­mana z zespo­łem (Ger­sh­man i in., 2013).

Z kolei poje­dyn­czy sygnał dźwię­kowy bez wstrząsu elek­trycz­nego wywo­łuje desta­bi­li­za­cję i MR, co zostało poka­zane w wielu bada­niach (Bel­lfy i Kwa­pis, 2020; Ecker, 2021), to zaś skła­nia do wycią­gnię­cia wnio­sku, że ten sto­pień nie­do­pa­so­wa­nia pro­ce­du­ral­nego jest reje­stro­wany jako istotny dla wie­dzy pier­wot­nej i dla­tego wywo­łuje doświad­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niach. Dopiero wtedy, gdy wie­dza pier­wotna zostaje zakwe­stio­no­wana (staje się labilna) pod wpły­wem poje­dyn­czego bodźca i stan ten zosta­nie pod­trzy­many przez pewien czas odpo­czynku -?zwy­kle od dzie­się­ciu minut do godziny -?nastę­pu­jąca po nim roz­sze­rzona seria nie­wzmoc­nio­nych bodź­ców (takich jak sygnał bez wstrząsu) skut­kuje fak­tycz­nym oducze­niem się, nad­pi­sa­niem i unie­waż­nie­niem wie­dzy pier­wot­nej. Należy pod­kre­ślić, że ta roz­sze­rzona seria nie powinna być rozu­miana jako wyga­sza­nie ani tak nazy­wana, ponie­waż nie daje ona żad­nych efek­tów wła­ści­wych stan­dar­do­wemu wyga­sza­niu. Sta­nowi raczej motor praw­dzi­wego oducza­nia się, czego typowa pro­ce­dura wyga­sza­nia ni­gdy nie wywo­łuje sama z sie­bie. Bada­cze mie­wają jed­nak skrajną skłon­ność do postę­po­wa­nia zgod­nie z pro­ce­durami, trzy­mają się więc zna­nej im ter­mi­no­lo­gii pro­ce­duralnej i nazy­wają opi­sane zja­wi­sko wyga­sze­niem po ujaw­nie­niu (ang. post-retrie­val extinc­tion) albo pro­ce­durą reak­ty­wa­cji-wyga­sza­nia (ang. reac­ti­va­tion-extinc­tion). Te błędne ter­miny dopro­wa­dziły do wielu poku­tu­ją­cych do dziś nie­po­ro­zu­mień doty­czą­cych feno­me­no­lo­gii. Dla­tego tak ważne jest, by pamię­tać, że: "Rekon­so­li­da­cji nie można spro­wa­dzić do pro­cesu kie­ro­wa­nego wyga­sza­nia" (Duvarci i Nader; 2004, s. 9269). O odręb­no­ści pro­ce­sów MR i wyga­sza­nia świad­czą też wyniki innych eks­pe­ry­men­tów (np. Duvarci i in., 2006; Merlo i in., 2014; Pérez-Cuesta i Mal­do­nado, 2009; Su i in., 2021; Suzuki i in., 2004).

Na pod­sta­wie badań labo­ra­to­ryj­nych widzimy zatem, że ta sama pro­ce­dura przy­swa­ja­nia wie­dzy prze­ciw­dzia­ła­ją­cej może mieć zupeł­nie inne następ­stwa, w zależ­no­ści od tego, czy pamięć pier­wotna jest już zde­sta­bi­li­zo­wana. (Szcze­gó­łową ana­lizę wpływu róż­nic w szcze­gó­łach pro­ce­dur badań labo­ra­to­ryj­nych na to, czy doj­dzie do błędu w prze­wi­dy­wa­niach, czy do zmiany ukry­tej przy­czyny, przed­sta­wił Ecker [2021]. Wyka­zał on, że róż­nice te mogą tłu­ma­czyć nie­po­wo­dze­nia w pro­ce­durze wyga­sza­nia po ujaw­nie­niu). Choć powyż­sze roz­wa­ża­nia doty­czące wywo­ły­wa­nia MR zamiast wyga­sza­nia są ważne dla zro­zu­mie­nia wyni­ków badań labo­ra­to­ryj­nych, nie mają więk­szego zna­cze­nia dla psy­cho­te­ra­peu­tów zamie­rza­ją­cych sto­so­wać sekwen­cję oducza­nia na sesjach tera­peu­tycz­nych, gdyż wie­dza emo­cjo­nalna osób pod­da­wa­nych tera­pii różni się od wie­dzy emo­cjo­nal­nej gene­ro­wa­nej w eks­pe­ry­men­tach. W pra­wie wszyst­kich bada­niach labo­ra­to­ryj­nych wie­dza pier­wotna została ukształ­to­wana przy uży­ciu pro­ce­dury bazu­ją­cej na pre­cy­zyj­nie zsyn­chro­ni­zo­wa­nej serii pie­czo­ło­wi­cie opra­co­wa­nych doświad­czeń, o czym była już zresztą mowa w tym roz­dziale. W rezul­ta­cie wie­dza ta, co jest bar­dzo istotne, ma ści­śle okre­ślone cechy: badany może nie tylko ocze­ki­wać wstrząsu elek­trycz­nego w nad­garstku po czte­rech sekun­dach od wyświe­tle­nia na ekra­nie żół­tego kwa­dratu, lecz także ponow­nego wstrząsu po dzie­się­ciu sekun­dach i kolej­nych wie­lo­krot­nych wstrzą­sów w iden­tycz­nych odstę­pach czasu. Tego rodzaju pre­cy­zyjne wzorce cza­sowe zaszyte w wie­dzy pier­wot­nej odgry­wają potem decy­du­jącą rolę pod wzglę­dem okre­śla­nia formy nie­do­pa­so­wa­nia po reak­ty­wa­cji wspo­mnie­nia - forma ta może wywo­łać doświad­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niach lub nie. (Stwier­dzono na przy­kład, że reak­ty­wa­cja wsku­tek sygnału dźwię­ko­wego i ocze­ki­wa­nego wstrząsu, w któ­rej zmie­nił się tylko czas trwa­nia wstrząsu, skut­kuje desta­bi­li­za­cją; zob. np. Díaz-Mataix i in., 2013). Wszystko, co zostało opi­sane wyżej w odnie­sie­niu do pro­ce­dury wyga­sza­nia -?w tym doro­zu­miana zmiana uta­jo­nej przy­czyny -?a co zapo­biega wystą­pie­niu doświad­cze­nia błędu w prze­wi­dy­wa­niach, wynika z opi­sa­nych sztucz­nych wzor­ców wie­dzy pier­wot­nej. Dla odmiany wie­dza emo­cjo­nalna osób pod­da­wa­nych tera­pii nie­zmier­nie rzadko, jeśli kie­dy­kol­wiek, zawiera tak pre­cy­zyjne i powta­rzalne struk­tury, toteż kroki 2 i 3 sekwen­cji oducza­nia nie­za­wod­nie pro­wa­dzą nie do wyga­sze­nia, lecz do błędu w prze­wi­dy­wa­niach, po któ­rym nastę­puje oducze­nie, bez potrzeby pre­cy­zyjnego dostra­ja­nia nie­do­pa­so­wa­nia, mimo że oka­zało się ono nie­zbędne w bada­niach labo­ra­to­ryj­nych.

Co dzieje się z zapisem neuronalnym oduczonego schematu?

Duże zain­te­re­so­wa­nie neu­ro­nau­kow­ców rodzi próba zna­le­zie­nia odpo­wie­dzi na pyta­nie, czy obser­wo­wane cał­ko­wite unie­waż­nie­nie pier­wot­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej za pośred­nic­twem MR (zarówno przy uży­ciu metod far­ma­ko­lo­gicz­nych, jak i beha­wio­ral­nych) wynika ze zmian w zapi­sie neu­ro­nal­nym tej wie­dzy lub w engra­mie (co nazwano defi­cy­tem prze­cho­wy­wa­nia; ang. sto­rage defi­cit), z zakłó­ce­nia obwo­dów neu­ro­nal­nych słu­żą­cych do pozy­ski­wa­nia zako­do­wa­nej wie­dzy (co nazwano defi­cy­tem wydo­by­wa­nia; ang. retrie­val defi­cit), czy też z sil­niej­szego stłu­mie­nia poprzez odrębną, kon­ku­ren­cyjną wie­dzę prze­ciw­dzia­ła­jącą (np. Hardt i in., 2009; Mat­zel i Mil­ler, 2009; Silva i Gräff, 2023). Bada­nia z wyko­rzy­sta­niem róż­nych podejść jed­no­znacz­nie wska­zy­wały na defi­cyt prze­cho­wy­wa­nia. Naj­pierw poja­wiły się prze­słanki mole­ku­larne i neu­ro­che­miczne, które wska­zy­wały, że zapis wie­dzy pier­wot­nej jest rekon­stru­owany przez aktu­ali­za­cję zacho­wa­nia (Clem i Huga­nir, 2010; Jarome i in., 2012a; Su i in., 2021; omó­wie­nie zło­żo­nych pro­ce­sów mole­ku­lar­nych i neu­ro­che­micz­nych odpo­wia­da­ją­cych za aktu­ali­za­cję pamięci za pośred­nic­twem MR, zob. Bel­lfy i Kwa­pis, 2020). Następ­nie Hau­brich z zespo­łem przed­sta­wili "prze­ko­nu­jące dowody" na defi­cyt prze­cho­wy­wa­nia, wyni­ka­jące z prze­glądu badań mecha­ni­zmów pamięci dłu­go­trwa­łej (Hau­brich i in., 2020). Roz­strzy­ga­jący dowód na defi­cyt prze­cho­wy­wa­nia pocho­dzi z bada­nia, w któ­rym po raz pierw­szy zasto­so­wano tech­nikę zna­ko­wa­nia engra­mów (ang. engram tag­ging) do wizu­al­nej iden­ty­fi­ka­cji neu­ro­nów bio­rą­cych udział w prze­cho­wy­wa­niu i póź­niej­szym reak­ty­wo­wa­niu dłu­go­trwa­łego wspo­mnie­nia stra­chu (pamięci zagro­że­nia) i funk­cjo­nal­nej mani­pu­la­cji nimi. Wspo­mnie­nia tego dało się oduczyć metodą beha­wio­ralną za pośred­nic­twem MR (Kha­laf i in., 2018). W pod­su­mo­wa­niu swo­jej publi­ka­cji na ten temat auto­rzy ci stwier­dzili ponadto, że ich odkry­cia neu­ro­fi­zjo­lo­giczne suge­rują, że sku­teczna tera­pia traumy wymaga "roz­bu­dze­nia, a nie stłu­mie­nia pier­wot­nej traumy" (Kha­laf i in., 2018, s. 1241).

Z powyż­szych usta­leń wynika, że zapis neu­ro­nalny wie­dzy pier­wot­nej jest kory­go­wany przez sekwen­cję oducza­nia, co uza­sad­nia uży­cie ter­minu "wyma­zy­wa­nie" w odnie­sie­niu do indu­ko­wa­nego przez MR unie­waż­nia­nia wie­dzy emo­cjo­nal­nej, tak jak zro­biło to wielu neu­ro­nau­kow­ców w swo­ich publi­ka­cjach (np. Agren i in., 2012; Clem i Huga­nir, 2010; Den­nis i Per­rotti, 2015; Hau­brich i in., 2020; Kindt i in., 2009; Maren, 2011; Sack­tor, 2023; Soeter i Kindt, 2010, 2012). Nie udało się jesz­cze jed­nak usta­lić, czy efekt wyma­za­nia jest cał­ko­wity, czy też nie­które szcząt­kowe ślady ory­gi­nal­nego zapisu pier­wot­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej mogą prze­trwać oducza­nie beha­wio­ralne, tylko są zbyt słabe, by mogły poskut­ko­wać eks­pre­sją w dowol­nej for­mie (Han i in., 2021). Ponadto odkry­li­śmy, że ter­min "wyma­zy­wa­nie" czę­sto pro­wa­dzi u psy­cho­te­ra­peu­tów do nie­po­ro­zu­mień lub obaw albo do kon­flik­tów z dotych­cza­so­wymi prze­ko­na­niami. Wszyst­kiego tego można w dużej mie­rze unik­nąć dzięki sto­so­wa­niu ter­minów zamien­nych, takich jak unie­waż­nie­nie, zane­go­wa­nie, depo­ten­cja­cja lub roz­pusz­cze­nie pod­sta­wo­wych prze­ko­nań, sche­ma­tów i modeli men­tal­nych. Z tego względu ter­miny te są czę­sto uży­wane w całej tej książce. Poję­cia te ozna­czają jedy­nie funk­cjo­nalne wyeli­mi­no­wa­nie wszel­kiej eks­pre­sji pier­wot­nej pamięci seman­tycz­nej i nie suge­rują ani nie odno­szą się do cze­go­kol­wiek, co taka eli­mi­na­cja ozna­cza w odnie­sie­niu do osta­tecz­nego stanu zwią­za­nego z nią engramu. Ponadto, jak już wspo­mnie­li­śmy, pamięć epi­zo­dyczna minio­nych zda­rzeń nie jest wyma­zy­wana przez oducze­nie się i unie­waż­nie­nie sche­matu emo­cjo­nal­nego powsta­łego w odpo­wie­dzi na te zda­rze­nia (Bec­kers i Kindts, 2017; Kindt i in., 2009).

Dlaczego neuronaukowcy omawiają MR tylko w kontekście lęków i uzależnień?

Jed­nym z celów tej książki jest poka­za­nie, że sekwen­cja oducza­nia poprzez MR jest sku­teczna w przy­padku bar­dzo sze­ro­kiego zakresu obja­wów kli­nicz­nych opar­tych na pamięci. My, psy­cho­te­ra­peuci, mamy znacz­nie więk­szą swo­bodę w bada­niu tego zakresu zasto­so­wań niż neu­ro­nau­kowcy. Oni muszą ogra­ni­czyć swoje eks­pe­ry­menty do takich zja­wisk zwią­za­nych z ucze­niem się i pamię­cią, które są jednoznacz­nie wykry­walne i mie­rzalne przy uży­ciu uzna­nych i wia­ry­god­nych tech­nik sto­so­wa­nych w ich dzie­dzi­nie. Wia­ry­god­ność naukowa bada­czy empi­rycz­nych jest uza­leż­niona od uzna­wa­nia przez nich tylko tego, co da się wykryć przy uży­ciu ich nie­licz­nych, lecz spraw­dzo­nych metod. W rezul­ta­cie nie­mal wszyst­kie bada­nia nad MR doty­czyły tylko dwóch typów zja­wisk zwią­za­nych z pamię­cią: reak­cji stra­chu powsta­ją­cej wsku­tek pamięci o zagro­że­niu oraz zacho­wań nało­go­wych, napę­dza­nych przez wspo­mnie­nia wska­zó­wek i kon­tek­stów doty­czą­cych wcze­śniej­szych epi­zo­dów osią­ga­nia sil­nie przy­jem­nego stanu odmien­nej świa­do­mo­ści. Dostępne dziś dla neu­ro­nau­kow­ców metody po pro­stu nie pozwa­lają im na pro­wa­dze­nie badań nad MR pod kątem reak­cji gniewu, reak­cji sek­su­al­nych, prze­twa­rza­nia żałoby, poza­bez­piecz­nych wzor­ców przy­wią­za­nia, zna­czeń nace­cho­wa­nych cier­pie­niem i nie­zli­czo­nych innych aspek­tów ucze­nia się i pamięci, jakie czę­sto sta­no­wią główne zain­te­re­so­wa­nie psy­cho­te­ra­pii. Kre­atyw­nie zapro­jek­to­wane bada­nia kon­tro­lo­wane, w któ­rych pod­jęto próbę zbada­nia tych aspek­tów, takie jak te prze­pro­wa­dzone przez Speer i in. (2021), są rzad­kie. Dla­tego bada­cze labo­ra­to­ryjni w arty­ku­łach na temat swo­ich eks­pe­ry­men­tów uznali tera­peu­tyczny poten­cjał MR tylko w odnie­sie­niu do obja­wów stra­chu (zwy­kle PTSD) i uza­leż­nień. Na pod­sta­wie samych tych arty­ku­łów nie spo­sób domy­ślić się tego, co wyka­zu­jemy w tej książce, a mia­no­wi­cie jak uni­wer­sal­nie sku­teczny może być oparty na MR pro­ces oducza­nia się w zakre­sie obja­wów bazu­ją­cych na pamięci, prze­ja­wia­ją­cych się u osób szu­ka­ją­cych pomocy tera­peu­tycz­nej.

Od laboratorium do sesji terapeutycznej: terapeutyczny proces rekonsolidacji

Przej­dziemy teraz do prag­ma­tycz­nych aspek­tów sekwen­cji oducza­nia w ramach sesji tera­peu­tycz­nych. Oczy­wi­ste są znaczne róż­nice mię­dzy labo­ra­to­rium, gdzie neu­ro­nau­kowcy utrzy­mują ści­śle okre­ślone, uprosz­czone i dobrze kon­tro­lo­wane warunki eks­pe­ry­mentu, a gabi­ne­tem tera­peu­tycz­nym, jako że w trak­cie sesji tera­peuci napo­ty­kają nie­zwy­kle zło­żone wyzwa­nia, któ­rych ze względu na samą naturę sytu­acji nie da się pre­cy­zyj­nie kon­tro­lo­wać przy uży­ciu pro­ce­dur. Co przede wszyst­kim należy wziąć pod uwagę, by sku­tecz­nie prze­szcze­pić sekwen­cję oducza­nia z pierw­szego śro­do­wi­ska do dru­giego?

Chcąc wyty­czyć wła­ściwy kie­ru­nek postę­po­wa­nia, powin­ni­śmy zauwa­żyć, że tera­peuci stoją w obli­czu dwóch głów­nych róż­nic dzie­lą­cych sytu­ację kli­niczną od warun­ków labo­ra­to­ryj­nych: nie­zna­nej tre­ści wie­dzy pier­wot­nej oraz zło­żo­no­ści tej wie­dzy.

Pokie­ro­wa­nie poszcze­gól­nymi kro­kami sekwen­cji oducza­nia wymaga szcze­gó­ło­wej zna­jo­mo­ści pier­wot­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, tym­cza­sem, przy­stę­pu­jąc do pracy z nowym klien­tem, psy­cho­te­ra­peuta działa pod tym wzglę­dem po omacku. Dla odmiany neu­ro­nau­kowcy od samego początku znają wszyst­kie szcze­góły wie­dzy pier­wot­nej, gdyż w ramach labo­ra­to­ryj­nego bada­nia MR sami pro­jek­tują i two­rzą wie­dzę emo­cjo­nalną, jaka będzie następ­nie przed­mio­tem oducza­nia. Wpo­je­nie tej wie­dzy nastę­puje pierw­szego dnia dowol­nego eks­pe­ry­mentu tego rodzaju. Następ­nie, dru­giego dnia lub póź­niej, wyko­rzy­stują dosko­nałą zna­jo­mość wie­dzy pier­wot­nej na każ­dym z trzech eta­pów pro­cesu oducza­nia: (1) reak­ty­wo­wa­nie wie­dzy pier­wot­nej; (2) wywo­ła­nie poje­dyn­czego doświad­cze­nia zaprze­cza­ją­cego ocze­ki­wa­niom powią­za­nym z reak­ty­wo­waną wie­dzą pier­wotną i two­rzącego doświad­cze­nie błędu w prze­wi­dy­wa­niach, który desta­bi­li­zuje pier­wotną wie­dzę; (3) prze­pro­wa­dze­nie serii kilku kolej­nych iden­tycz­nych doświad­czeń reak­ty­wa­cji-zaprze­cze­nia, które for­mują nową wie­dzę i nad­pi­sują (a tym samym wyma­zują) wie­dzę pier­wotną. Naukowcy nie mogliby prze­pro­wa­dzić tych trzech zasad­ni­czych eta­pów oducza­nia, gdyby nie znali tre­ści wie­dzy pier­wot­nej.

Z kolei tera­peuta na początku może nie znać nawet obja­wów (takich jak nie­chciane zacho­wa­nie, stan umy­słu i/lub zabu­rze­nia soma­tyczne). Ozna­cza to, że w celu sku­tecz­nego i zde­cy­do­wa­nego prze­pro­wa­dze­nia sekwen­cji oducza­nia musi naj­pierw uzy­skać dokładne opisy (A) kon­kret­nych obja­wów, które mają zostać wyeli­mi­no­wane, oraz (B) kon­kret­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej, która te objawy wytwa­rza. Są to wstępne kroki przy­go­to­waw­cze, konieczne do wyko­na­nia w warun­kach kli­nicz­nych.

Wie­dza emo­cjo­nalna wytwa­rza­jąca objawy klien­tów tera­pii z reguły obej­muje obszary głę­bo­kiej bez­bron­no­ści; wie­dza ta jest ukryta i prze­cho­wy­wana w pamięci nie­jaw­nej, klienci nie są więc jej świa­domi na początku tera­pii. Wydo­by­cie jej do świa­do­mo­ści w kroku B zazwy­czaj sta­nowi więk­szą część pracy tera­peu­tycz­nej. W róż­nych sys­te­mach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych zostały opra­co­wane spe­cja­li­styczne metody ukie­run­ko­wane na zada­nie wydo­by­wa­nia, dzięki czemu ocze­ki­wany efekt zwy­kle da się osią­gnąć w ciągu mniej­szej liczby sesji, niż więk­szość śro­do­wi­ska kli­nicz­nego uwa­żała za konieczną przez lwią część ubie­głego wieku. W kolej­nych roz­dzia­łach tej książki czy­tel­nicy znajdą przy­kłady kroku B, czyli efek­tyw­nego wpro­wa­dza­nia do świa­do­mo­ści nie­jaw­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej leżą­cej u pod­staw danego objawu i wytwa­rza­ją­cej go. Do wyko­na­nia tej pracy czę­sto wystar­cza tylko kilka sesji, choć oczy­wi­ście ich liczba wzra­sta pro­por­cjo­nal­nie do zło­żo­no­ści i powagi wyła­nia­ją­cego się mate­riału.

Praca nad wydo­by­ciem ujaw­nia pier­wotną wie­dzę emo­cjo­nalną (głę­bo­kie prze­ko­na­nie, sche­mat lub model men­talny), któ­rej trzy przy­kłady zostały wymie­nione w roz­dziale 1 na stro­nie 38. Jest to wie­dza znacz­nie bar­dziej zło­żona niż ta, jaką two­rzy się na potrzeby labo­ra­to­ryj­nych badań nad MR. Oka­zuje się to korzystne, gdyż w ramach dowol­nej wie­dzy emo­cjo­nal­nej może ist­nieć kilka skład­ni­ków, będą­cych odpo­wied­nimi celami do zane­go­wa­nia i oducze­nia się, wystar­czy zaś, by powio­dło się to tylko z jed­nym z nich. Struk­turę wie­dzy emo­cjo­nal­nej (sche­ma­tów emo­cjo­nal­nych) u czło­wieka przed­sta­wimy w roz­dzia­łach 3 i 4, a opis ten będzie sta­no­wił przy­stępny prze­wod­nik po pracy z ich zło­żo­no­ścią. Dla niniej­szych roz­wa­żań naj­istot­niej­sze jest to, że gdy klient uzy­ska dostęp do wie­dzy pier­wot­nej i ujawni jej struk­turę, dzięki czemu sta­nie się ona znana tera­peu­cie, można przy­stą­pić do ostat­niego kroku wstęp­nego (C): zna­le­zie­nia odpo­wied­niego doświad­cze­nia sprzecz­nego lub odpo­wied­niej wie­dzy sprzecz­nej do stwo­rze­nia doświad­cze­nia zesta­wie­nia w kro­kach 2 i 3 sekwen­cji oducza­nia. Odszu­ka­nie mate­riału sprzecz­nego ozna­cza zna­le­zie­nie żywej wie­dzy zaczerp­nię­tej przez klienta z prze­szłych lub obec­nych doświad­czeń, która jed­no­znacz­nie i instynk­tow­nie neguje to, co wynika z wie­dzy pier­wot­nej na temat świata lub samego sie­bie. Po zna­le­zie­niu takiego sprzecz­nego mate­riału w kroku C można od razu przy­stą­pić do sekwen­cji oducza­nia.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Wprowadzenie

W tym nie­zwy­kle waż­nym dziele -?teraz w dru­gim, znacz­nie roz­sze­rzo­nym wyda­niu -?przed­sta­wione zostały donio­słe osią­gnię­cia w obsza­rze psy­cho­te­ra­pii, ugrun­to­wane bada­niami neu­ro­nau­ko­wymi nad rekon­so­li­da­cją pamięci. Dzięki przej­rzy­stej mapie wro­dzo­nego, fun­da­men­tal­nego pro­cesu wpro­wa­dza­nia trans­for­ma­cyj­nych zmian w mózgu -?pro­cesu, który nie narzuca sto­so­wa­nia żad­nego kon­kret­nego sys­temu tera­peu­tycz­nego ani tech­nik, przez co jest bar­dzo uni­wer­salny -?można osią­gnąć zna­czący wzrost sku­tecz­no­ści tera­peu­tycz­nej. Dwa­dzie­ścia sześć omó­wio­nych przy­pad­ków poka­zuje jego efek­tyw­ność w sze­ro­kim zakre­sie obja­wów, takich jak depre­sja, stany lękowe, panika, wstyd, niska samo­ocena, gniew, per­fek­cjo­nizm, nad­uży­wa­nie alko­holu, awer­sja sek­su­alna, kom­pul­sywne jedze­nie i oty­łość, stłu­miona eks­pre­sja emo­cjo­nalna i ADHD u nasto­latka. W każ­dym z tych przy­pad­ków doszło do zmiany trans­for­ma­cyj­nej opie­ra­ją­cej się na dogłęb­nym roz­wią­za­niu pod­sta­wo­wych pro­ble­mów, takich jak wpływ traumy zło­żo­nej, dłu­go­let­niego uci­sku w for­mie rasi­zmu sys­te­mo­wego i homo­fo­bii, mole­sto­wa­nia sek­su­al­nego w dzie­ciń­stwie, nar­cy­stycz­nej domi­na­cji rodzi­ciel­skiej, traumy po bru­tal­nej napa­ści, traumy po klę­sce żywio­ło­wej, trau­ma­tycz­nej samot­no­ści i zanie­dbań w dzie­ciń­stwie. To trans­dia­gno­styczne, trans­te­ore­tyczne, przej­rzy­ste podej­ście do dzia­ła­nia tera­peu­tycz­nego, które jako pierw­sze w histo­rii psy­cho­te­ra­pii opiera się na rze­tel­nej, empi­rycz­nej wie­dzy na temat wewnętrz­nego mecha­ni­zmu zmiany, pozwala dążyć do fun­da­men­tal­nego ujed­no­li­ce­nia roz­drob­nio­nej dzie­dziny psy­cho­te­ra­pii: z per­spek­tywy tego podej­ścia różne sys­temy nie wydają się już nale­żeć do odmien­nych świa­tów, gdyż two­rzą obec­nie wspa­niały wachlarz moż­li­wo­ści reali­zo­wa­nia tego samego pro­cesu zmiany trans­for­ma­cyj­nej, co zostało poka­zane na przy­kła­dach tera­pii kohe­ren­cji, AEDP, EFT, EMDR, IFS, IPNB, ISTDP, tera­pii wspo­ma­ga­nej psy­cho­de­li­kami i SE. Teraz stało się jasne, dla­czego dia­me­tral­nie różne pod wzglę­dem teo­re­tycz­nym i tech­nicz­nym sys­temy tera­peu­tyczne skut­kują nie­kiedy tą samą jako­ściowo, wyzwa­la­jącą zmianą. Prak­tycy ceniący sobie głę­boką więź z klien­tami mogą czer­pać ogromną satys­fak­cję z moż­li­wo­ści, jakie daje opi­sany pro­ces pod wzglę­dem osią­ga­nia doświad­cze­nio­wej głębi, do jakiej nie dotarła wcze­śniej świa­do­mość klienta -?nie­za­leż­nie od tego, czy sesje odby­wają się oso­bi­ście, czy za pośred­nic­twem komu­ni­ka­cji wideo. Jeśli cho­dzi o korzy­ści, możemy mówić wręcz o klę­sce uro­dzaju, gdyż kon­cep­cja tego pro­cesu pozwala roz­strzy­gnąć kilka dłu­go­trwa­łych, spo­la­ry­zo­wa­nych debat doty­czą­cych natury powsta­wa­nia obja­wów, koja­rze­nia więk­szo­ści pro­ble­mów z zabu­rze­niami więzi, dzia­ła­nia pamięci trau­ma­tycz­nej, funk­cji rela­cji klient -?tera­peuta i roli pobu­dze­nia emo­cjo­nal­nego w pro­cesie zmiany oraz względ­nego zna­cze­nia czyn­ni­ków spe­cy­ficz­nych i niespe­cy­ficz­nych.

Bruce Ecker jest współ­dy­rek­to­rem Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute, współ­twórcą tera­pii kohe­ren­cji i współ­au­to­rem ksią­żek Tera­pia kohe­ren­cji. Pod­ręcz­nik i prze­wod­nik szko­le­niowy, Depth Orien­ted Brief The­rapy: How to Be Brief When You Were Tra­ined to Be Deep and Vice Versa oraz The Liste­ning Book.

Robin Ticic, psy­cho­te­ra­peutka, dyplo­mo­wana prak­tyczka tera­pii kohe­ren­cji, zmarła w 2024 roku; była dyrek­torką ds. roz­woju i szko­leń w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute; współ­au­torka The Liste­ning Book, autorka porad­nika dla rodzi­ców How to Con­nect with Your Child.

Lau­rel Hul­ley jest współ­twór­czy­nią tera­pii kohe­ren­cji, dyrek­torką ds. edu­ka­cji w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute, współ­za­ło­ży­cielką Julia Mor­gan School for Girls, a także współ­au­torką ksią­żek Tera­pia kohe­ren­cji. Pod­ręcz­nik i prze­wod­nik szko­le­niowy oraz Depth Orien­ted Brief The­rapy: How to Be Brief When You Were Tra­ined to Be Deep and Vice Versa.

Lista objawów wyeliminowanych w przypadkach opisanych w tej książce

Roz­dział Wyeli­mi­no­wane objawy Forma tera­pii 3 Nace­cho­wane lękiem zwąt­pie­nie i brak pew­no­ści sie­bie Tera­pia kohe­ren­cji 4 Obse­syjna więź z byłą part­nerką jw. 4 Upo­rczywe nie­wy­ko­rzy­sty­wa­nie swo­jego poten­cjału jw. 4 Trema jw. 5 Reak­tywny gniew jw. 5 Uni­ka­nie bli­sko­ści emo­cjo­nal­nej jw. 5 Lęk spo­łeczny, per­fek­cjo­nizm, niska samo­ocena, trauma zło­żona jw. 5 Nie­chęć przed współ­ży­ciem w mał­żeń­stwie jw. 7 Wstyd, depre­sja, uni­ka­nie oka­zy­wa­nia emo­cji, deper­so­na­li­za­cja, nie­prze­pra­co­wany żal, przy­gnę­bia­jące poczu­cie samot­no­ści i bycia prze­śla­do­wa­nym, paniczny lęk AEDP 8 Depre­sja, izo­lo­wa­nie się, bez­rad­ność, wstyd, samo­obwi­nia­nie się, poczu­cie bycia nie­god­nym miło­ści, zło­żona trauma rela­cyjna EFT 9 Ataki paniki, poczu­cie winy, samo­po­tę­pie­nie po trau­mie wywo­ła­nej klę­ską żywio­łową EMDR 19 Lęk przed cudzym gnie­wem IFS 11 Ucieczka od zaan­ga­żo­wa­nia emo­cjo­nal­nego w rela­cjach part­ner­skich IPNB 12 Nie­udane rela­cje part­ner­skie, depre­sja, cięż­kie wrzo­dzie­jące zapa­le­nie jelita gru­bego ISTDP 13 Powi­kłana żałoba po samo­bój­stwie matki, wyob­co­wa­nie rodzinne Wspo­ma­gana psy­cho­de­li­kami 14 Zmiana oso­bo­wo­ści na kom­pul­syw­nie ule­głą i nie­prze­wi­dy­wal­nie wybu­chową SE 15 Poczu­cie winy, wstyd, nie­na­wiść do samego sie­bie, per­fek­cjo­nizm, depre­sja, bez­sen­ność, wybu­chy agre­sji, izo­lo­wa­nie się Tera­pia kohe­ren­cji 16 Nad­uży­wa­nie alko­holu, lęk spo­łeczny jw. 17 Kom­pul­sywne jedze­nie, oty­łość jw. 18 Uro­je­nia para­no­idalne, halu­cy­na­cje, depre­sja, wstyd i nie­na­wiść do sie­bie z powodu nie­peł­no­spraw­no­ści jw. 19 Kom­pul­sywna pro­kra­sty­na­cja doty­cząca pracy twór­czej (pisa­nie, malo­wa­nie) jw. 20 Lęk spo­łeczny i zablo­ko­wana samo­ek­spre­sja w rela­cjach mię­dzy­ludz­kich jw. 21 Obse­syjny, apo­dyk­tyczny mono­log wewnętrzny naka­zu­jący prze­strze­ga­nie zasad; panika jw. 22 Zakłó­ca­nie zajęć w szkole oraz nie­uważ­ność i brak chęci współ­pracy u nasto­latka jw. 23 Waha­nia nastro­jów i nie­prze­wi­dy­walne zacho­wa­nia u sze­ścio­let­niego chłopca jw. 24 Poczu­cie winy u dzieci za roz­wód rodzi­ców jw.

Słowo wstępne

Mamy rok 2018, wła­śnie minęła pierw­sza w nocy, a ja jestem w Nowym Jorku i jem bar­dzo późną kola­cję z Bruce'em Ecke­rem, racząc się nale­śni­kami. Kiedy roz­pra­wiamy nad jego pomy­słami na kolejne przed­się­wzię­cia, ogar­nia mnie zaraź­liwy entu­zjazm Bruce'a. Po fra­pu­ją­cych deba­tach z nim, jakie odby­łem na prze­strzeni lat, czę­sto myśla­łem: "On naprawdę wpadł na coś cie­ka­wego".

Życie każ­dego czło­wieka w nie­ma­łym stop­niu spo­wija mgła wcze­śniej­szych doświad­czeń. Adap­tu­jemy się do oko­licz­no­ści dale­kich od ide­ału i kształ­tu­jemy nasze postrze­ga­nie rze­czy­wi­sto­ści oraz samych sie­bie. Robimy to, nawet nie zda­jąc sobie w pełni sprawy z ceny, jaką nie­jed­no­krot­nie za to pła­cimy. Tym­cza­sem auto­rzy tej książki pro­szą: "Wyobraź sobie świat, w któ­rym nie jeste­śmy więź­niami prze­szło­ści"; w któ­rym można w dużej mie­rze pozbyć się bagażu wcze­śniej­szych doświad­czeń i nadać im nowe zna­cze­nia. Taką obiet­nicę kryje w sobie pro­ces rekon­so­li­da­cji pamięci (ang. memory recon­so­li­da­tion; MR).

Ta książka jest kom­plek­so­wym prze­wod­ni­kiem po kon­cep­cji MR i zasto­so­wa­niach tego pro­cesu, mają­cych na celu wywo­ły­wa­nie głę­bo­kiej i trwa­łej zmiany tera­peu­tycz­nej. Na kolej­nych stro­nach zapo­znasz się ze wska­zów­kami eks­per­tów, któ­rzy przez dzie­siątki lat skru­pu­lat­nie ana­li­zo­wali obszerne bada­nia na temat MR, twór­czo eks­pe­ry­men­to­wali z kli­nicz­nym zasto­so­wa­niem jej zasad i roz­wi­jali spójne ramy postę­po­wa­nia z myślą o ujed­no­li­ce­niu dzie­dziny psy­cho­te­ra­pii. Wszystko to spa­jają liczne, fra­pu­jące opisy przy­pad­ków, uka­zu­jące potęgę MR w zakre­sie likwi­do­wa­nia obja­wów w ich zarodku. Pisa­nie przed­mowy do tej książki jest dla mnie zaszczy­tem, a zara­zem w pew­nym sen­sie zakrawa na iro­nię. Przez lata byłem bowiem scep­tycz­nie nasta­wiony do prób stwo­rze­nia ram, które mogłyby zgrab­nie połą­czyć różne podej­ścia tera­peu­tyczne, a jed­no­cze­śnie defi­nio­wać kon­kretne kroki zmie­rza­jące do wywo­ła­nia głę­bo­kiej tera­peu­tycz­nej zmiany. Wystar­czy zale­d­wie pobież­nie zapo­znać się z histo­rią psy­cho­te­ra­pii, by uświa­do­mić sobie, jak wiele roz­ma­itych prze­mi­ja­ją­cych mód i tren­dów pano­wało w niej na prze­strzeni dekad. Czy pro­ces MR miał być kolejną? Czy ter­mi­no­lo­gia neu­ro­nau­kowa -?jak twier­dzą niektó­rzy -?jest po pro­stu nową reli­gią naszych cza­sów?

Nie­wy­klu­czone. Jed­nakże mimo mojego począt­ko­wego scep­ty­cy­zmu dosze­dłem do wnio­sku, że opty­mizm jest uza­sad­niony -?głów­nie ze względu na to, że MR sku­pia się na mecha­ni­zmach i zasa­dach zmiany, a nie na pod­ręcz­ni­ko­wych pro­ce­du­rach tera­peu­tycz­nych bądź kon­kret­nych tech­ni­kach. Krótko mówiąc, ist­nieje dziś wiele dowo­dów na to, że wszel­kiego rodzaju upodręcz­ni­ko­wione, uni­wer­salne podej­ścia nie dają naj­mniej­szych szans na wyja­śnie­nie, dla­czego nie­któ­rzy tera­peuci są sku­tecz­niejsi niż inni. Wielu wybit­nych naukow­ców prze­ko­nu­jąco argu­men­to­wało, że cechy tera­peuty są znacz­nie lep­szym pre­dyk­to­rem rezul­ta­tów klienta niż zasto­so­wa­nie dowol­nego kon­kret­nego modelu tera­peu­tycz­nego lub kon­kret­nej tech­niki. Osoby, które zga­dzają się z rolą czyn­ni­ków wspól­nych w psy­cho­te­ra­pii, muszą zmie­rzyć się z co naj­mniej dwoma trud­nymi wyzwa­niami. Pierw­sze polega na tym, że w realiach prak­tyki psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej kli­ni­cy­ści potrze­bują map men­tal­nych wystar­cza­jąco zło­żo­nych, by kie­ro­wały ich decy­zjami na bie­żąco, z chwili na chwilę. Po dru­gie, wciąż nie wiemy, dla­czego i jak to się dzieje, że nie­któ­rym tera­peu­tom tak zna­ko­mi­cie udaje się wywo­ły­wać u klien­tów trwałe zmiany. Tera­peu­tyczne zasto­so­wa­nie badań nad MR roz­wią­zuje te kwe­stie, choć nie poprzez sku­pie­nie na teo­rii i kon­kret­nych meto­dach, lecz na jasnych, okre­ślo­nych w spo­sób empi­ryczny zasa­dach zmiany, które mogą kie­ro­wać postę­po­wa­niem kli­ni­cy­stów i tłu­ma­czyć powody, z jakich w danym momen­cie doszło do głę­bo­kiej zmiany. Zasady te -?ujęte w ramy tera­peu­tycz­nego pro­cesu rekon­so­li­da­cji (ang. the­ra­peu­ti­cal recon­so­li­da­tion pro­cess; TRP) -?sta­no­wią serce tej książki. Szcze­rze żałuję, że ich nie zna­łem, gdy zaczy­na­łem przy­godę z psy­cho­te­ra­pią. (Zabawne, ale moi obecni sta­ży­ści wykrzyk­nęli nie­dawno: "Dla­czego dowia­du­jemy się o tym dopiero teraz!?".)

Waż­nym doświad­cze­niem w moim roz­woju zawo­do­wym było prze­ana­li­zo­wa­nie setek godzin mate­ria­łów wideo zare­je­stro­wa­nych pod­czas sesji pro­wa­dzo­nych przez róż­nych tera­peu­tów i z uży­ciem róż­nych modeli tera­peu­tycz­nych. Stało się dla mnie oczy­wi­ste, że nie­któ­rzy tera­peuci zdają się sku­tecz­niej sprzy­jać głę­bo­kim zmia­nom u klien­tów - przy­naj­mniej raz na jakiś czas -?a inni czę­ściej tkwią w impa­sie. Choć sku­teczni tera­peuci bar­dzo róż­nili się pod wzglę­dem podejść, udało mi się dostrzec w ich postę­po­wa­niu kilka wspól­nych cech. W więk­szo­ści byli bar­dzo skon­cen­tro­wani na wewnętrz­nych prze­ży­ciach klien­tów, a kon­kret­nie na bole­snych emo­cjach i zna­cze­niach znaj­du­ją­cych się u źró­dła ich pro­ble­mów; umie­jęt­nie sprzy­jali wewnętrz­nemu, doświad­cze­nio­wemu pobu­dza­niu bole­snych emo­cji i zna­czeń w śro­do­wi­sku tu i teraz oraz kre­atyw­nie two­rzyli nowe, głę­bo­kie doświad­cze­nia, ukie­run­ko­wane na rady­kalne zane­go­wa­nie pod­sta­wo­wego mate­riału. Najczę­ściej spo­ty­ka­łem się z tym w psy­cho­te­ra­piach doświad­cze­nio­wych i zorien­to­wa­nych na rela­cje, takich jak EFT, AEDP, ISTDP, EMDR i tera­pia sche­ma­tów. Spo­strze­że­nie to nie było mi w smak, gdyż nie wpi­sy­wało się w moje począt­kowe, kon­wen­cjo­nalne zało­że­nie, zgod­nie z któ­rym, że pozwolę sobie spa­ra­fra­zo­wać słowa z Ali­cji w Kra­inie Cza­rów, "wszyst­kie modele tera­peu­tyczne wygrały i wszyst­kie muszą dostać nagrody", przy czym mam tu na myśli domi­nu­jący pogląd oparty na danych sta­ty­stycz­nych z wielu ran­do­mi­zo­wa­nych badań kon­tro­lo­wa­nych, że wszyst­kie rodzaje tera­pii cechują się porów­ny­walną sku­tecz­no­ścią. Póź­niej natkną­łem się na pierw­sze wyda­nie tej książki i prze­ko­na­łem się, że nie tylko odzwier­cie­dla ona moje zaska­ku­jące obser­wa­cje, lecz także robi to z godną podziwu wni­kli­wo­ścią.

Bruce Ecker jest jed­nym z naj­bar­dziej inspi­ru­ją­cych kli­ni­cy­stów, jakich widzia­łem przy pracy. On i jego współ­au­torki prze­szli samych sie­bie, posze­rza­jąc i ulep­sza­jąc książkę, która już i tak była uzna­wana przez wiele osób za kla­syczne dzieło w tej dzie­dzi­nie. Z lek­tury sko­rzy­stają nie tylko nowi czy­tel­nicy, a to dzięki przed­sta­wio­nym dodat­ko­wym wyja­śnie­niom; na przy­kład w roz­dziale 2 auto­rzy odno­szą się do naj­czę­ściej zada­wa­nych przez tera­peu­tów pytań na temat MR. Co wię­cej, przed­sta­wione w tym tomie kon­cep­cje mają nie­zwy­kły poten­cjał pod wzglę­dem przy­szłej inte­gra­cji róż­nych nur­tów psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych, a zagad­nie­nie to zostało mistrzow­sko przed­sta­wione w dru­giej i trze­ciej czę­ści tej książki. Ja ogra­ni­czę się do stwier­dze­nia, że kon­cep­cja MR istot­nie ma bar­dzo rzad­kie zalety, które pozwa­lają myśleć o uni­fi­ka­cji psy­cho­te­ra­pii: cho­dzi o to, że kie­ruje ona kli­ni­cy­stą w spo­sób rygo­ry­styczny, a jed­no­cze­śnie pozwala dążyć do głę­bo­kiej zmiany na wiele spo­so­bów. Należy też oddać auto­rom, że mimo entu­zja­stycz­nych gło­sów, jakimi prze­sy­cona jest ta książka, są oni otwarci na przy­szłe odkry­cia i wkład innych spe­cja­li­stów. Czy­tel­nicy strona po stro­nie są zachę­cani do eks­pe­ry­men­to­wa­nia z omó­wio­nymi zasa­dami, zgłę­bia­nia ich i roz­wi­ja­nia tak, by przy­szli tera­peuci i klienci mogli czer­pać z nich jesz­cze więk­sze korzy­ści.

Pierw­sze wyda­nie tej książki zain­spi­ro­wało nie­zli­czo­nych tera­peu­tów z całego świata. Podej­rze­wam, że wpływ, jaki wywrze niniej­szy tom, będzie jesz­cze więk­szy. Z wielką rado­ścią wycze­kuję następ­nego poko­le­nia tera­peu­tów, któ­rzy będą dys­po­no­wali kolej­nym ele­men­tem w kli­nicz­nej ukła­dance -?być może jesz­cze nie­do­koń­czo­nej, lecz peł­niej­szej niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej.

Ale­xan­dre Vaz

dyrek­tor ds. szko­leń w Sen­tio Coun­se­ling Cen­ter i redak­tor serii The Essen­tials of Deli­be­rate Prac­tice (Ame­ri­can Psy­cho­lo­gi­cal Asso­cia­tion Press)

Przedmowa do wydania drugiego

Spo­dzie­wamy się, że świa­towa spo­łecz­ność psy­cho­te­ra­peu­tów i psy­cho­lo­gów powita kon­cep­cję rekon­so­li­da­cji pamięci sło­wami: "Jak ja cię kocham? Pozwól, spo­soby wyli­czę"1, ze względu na wiele donio­słych postę­pów, w obsza­rze zarówno teo­re­tycz­nym, jak i sku­tecz­no­ści tera­peu­tycz­nej, które można osią­gnąć dzięki zawar­tej w niej wie­dzy empi­rycz­nej.

Pierw­sze wyda­nie tej książki (poprze­dza­jące niniej­sze o ponad dzie­sięć lat) zostało prze­tłu­ma­czone na hisz­pań­ski, wło­ski, fran­cu­ski, nie­miecki, pol­ski i kore­ań­ski. Nie­któ­rzy prak­tycy naj­bar­dziej doce­niają ogromny wzrost efek­tyw­no­ści tera­peu­tycz­nej osią­gnięty dzięki posia­da­niu wyraź­nej mapy wro­dzo­nego, mózgo­wego pro­cesu zmiany trans­for­ma­cyj­nej -?pro­cesu nie­na­rzu­ca­ją­cego sto­so­wa­nia żad­nego kon­kret­nego sys­temu psy­cho­te­ra­peu­tycz­nego ani tech­nik psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. Inni szcze­gólną aten­cją darzą trans­te­ore­tyczne, przej­rzy­ste podej­ście do dzia­ła­nia tera­peu­tycz­nego, spa­ja­jące roz­drob­niony świat psy­cho­te­ra­pii. Ci zaś, któ­rzy cenią sobie głę­boką więź z klien­tami, mogą całymi gar­ściami czer­pać z moż­li­wo­ści osią­ga­nia doświad­cze­nio­wej głębi, jaką zapew­nia ten pod­sta­wowy pro­ces -?głębi się­ga­ją­cej samej istoty każ­dego klienta, gdzie nie dotarła wcze­śniej jego świa­do­mość.

Jeśli cho­dzi o korzy­ści, możemy mówić wręcz o klę­sce uro­dzaju, oma­wiany pro­ces pozwala bowiem roz­strzy­gnąć kilka dłu­go­trwa­łych, spo­la­ry­zo­wa­nych debat doty­czą­cych natury powsta­wa­nia obja­wów, koja­rze­nia więk­szo­ści pro­ble­mów z zabu­rze­niami więzi, dzia­ła­nia pamięci trau­ma­tycz­nej, funk­cji rela­cji klient -?tera­peuta i roli pobu­dze­nia emo­cjo­nal­nego w pro­cesie zmiany oraz względ­nego zna­cze­nia czyn­ni­ków spe­cy­ficz­nych i niespe­cy­ficz­nych. Trudno też nie wspo­mnieć o tym, jak satys­fak­cjo­nu­jące i przy­jemne jest pozna­wa­nie i korzy­sta­nie z tego natu­ral­nie zin­te­gro­wa­nego połą­cze­nia subiek­tyw­nego pro­cesu tera­peu­tycz­nego i obiek­tyw­nego rozu­mie­nia trans­for­ma­cyj­nej zmiany tera­peu­tycz­nej -?mariażu nauki i sztuki psychotera­peu­tycz­nej na naj­wyż­szym, naj­efek­tyw­niej­szym pozio­mie.

Dostrze­że­nie wszyst­kich tych zalet i prze­orien­to­wa­nie licz­nych ugrun­to­wa­nych podejść funk­cjo­nu­ją­cych na roz­le­głym polu psy­cho­te­ra­pii bez­sprzecz­nie będzie wyma­gało czasu, lecz pewien postęp już się doko­nał. W reak­cjach na pierw­sze wyda­nie tej książki, które uka­zało się w cza­sach, gdy tylko nie­liczni tera­peuci sły­szeli o rekon­so­li­da­cji pamięci (MR), wie­lo­krot­nie prze­wi­jało się trium­falne "wyli­cza­nie spo­so­bów kocha­nia". Nie­dawno otrzy­ma­li­śmy mail nastę­pu­ją­cej tre­ści: "Jed­nym z naj­bar­dziej fascy­nu­ją­cych aspek­tów waszej pracy jest pro­ces trans­for­ma­cji zacho­dzący za pośred­nic­twem neu­ro­nau­kowo, empi­rycz­nie udo­wod­nio­nych mecha­ni­zmów. Praw­dziwa i trwała zmiana tera­peu­tyczna zda­wała się wcze­śniej owiana tajem­nicą (...). Raz jesz­cze dzię­kuję w imie­niu swo­ich pacjen­tów i wła­snym (...). Jestem pełen nadziei i już zaob­ser­wo­wa­łem pierw­sze zna­ko­mite rezul­taty!". A oto inny: "Zaczę­łam eks­pe­ry­men­to­wać z pracą z dwoma krze­słami z podej­ścia Gestalt i odnio­słam kilka zdu­mie­wa­ją­cych suk­ce­sów (szybka i trwała zmiana) (...), lecz nie rozu­mia­łam, dla­czego to zadzia­łało (...). Potem natknę­łam się na książkę Odblo­ko­wa­nie mózgu emo­cjo­nal­nego. Odmie­niła moją pracę kli­niczną i życie".

Fun­da­men­talna istot­ność i rola MR w osią­ga­niu psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej zmiany są obec­nie uzna­wane w całej dzie­dzi­nie -?do tego stop­nia, że na warsz­ta­tach i szko­le­niach w zakre­sie więk­szo­ści doświad­cze­nio­wych sys­te­mów tera­peu­tycz­nych, takich jak przed­sta­wione w dru­giej czę­ści tej książki, pod­kre­śla się obec­nie, że meto­dyka danego sys­temu opiera się na MR (zwy­kle w nawią­za­niu do pierw­szego wyda­nia niniej­szej książki). Jed­nakże jeśli cho­dzi o naukową traf­ność wyja­śnień doty­czą­cych dzia­ła­nia MR oraz reali­zo­wa­nia poszcze­gól­nych aspek­tów tego pro­cesu, sprawa przed­sta­wia się bar­dzo róż­nie. Jed­nym z głów­nych celów, jakie przy­świe­cały nam w związku z dru­gim wyda­niem, było uprzy­stęp­nie­nie wyja­śnień doty­czą­cych MR z myślą o ogra­ni­cze­niu do mini­mum sytu­acji, w któ­rych auto­rzy teo­re­tycz­nych for­muł psychotera­peu­tycz­nych będą powo­ły­wać się na zasto­so­wa­nie MR mimo zasad­ni­czej nie­zgod­no­ści tych for­muł z kon­cep­cją rekon­so­li­da­cji pamięci. Tą ideą kie­ro­wa­li­śmy się pod­czas wpro­wa­dza­nia obszer­nych zmian w roz­dzia­łach nale­żą­cych do czę­ści pierw­szej: uwzględ­nia ona teraz wszystko, czego dowie­dzie­li­śmy się w ciągu minio­nego dzie­się­cio­le­cia na temat prze­ka­zy­wa­nia tego mate­riału innym. Wielki poten­cjał MR może zostać w pełni wyko­rzy­stany na całym polu psy­cho­te­ra­pii jedy­nie wtedy, gdy pro­ces ten zosta­nie dobrze poznany i zro­zu­miany. Podwo­je­nie obję­to­ści czę­ści dru­giej -?z czte­rech do ośmiu sys­te­mów psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych -?jest wyra­zem kolej­nego z naszych głów­nych moty­wów, a mia­no­wi­cie chęci zade­mon­stro­wa­nia, jak dobrze ramy MR spraw­dzają się pod wzglę­dem uni­fi­ka­cji roz­drob­nio­nego świata psy­cho­te­ra­pii. Do panu­ją­cego w nim podziału na rywa­li­zu­jące szkoły teo­re­tyczne mogło dojść bez prze­szkód, ponie­waż przez sto lat w dzie­dzi­nie psy­cho­te­ra­pii nie ist­niał oparty na wie­dzy empi­rycz­nej kon­sen­sus doty­czący wewnętrz­nego mecha­ni­zmu psy­cho­lo­gicz­nej zmiany. Teraz, gdy na pod­sta­wie odkryć doko­na­nych w trak­cie badań nad MR zdo­by­li­śmy taką wie­dzę, poten­cjał uni­fi­ka­cji wyło­nił się w spo­sób jed­no­znaczny -?stąd wziął się nadany przez nas czę­ści dru­giej tytuł (Ukryte na widoku. Wspólny pro­ces pod­sta­wowy w tera­piach pro­wa­dzą­cych do zmiany trans­for­ma­cyj­nej) i dla­tego uwzględ­ni­li­śmy w tej czę­ści nawet tera­pię wspo­ma­ganą psy­cho­de­li­kami (roz­dział 13).

Część trze­cia, która została roz­sze­rzona z czte­rech opi­sów przy­pad­ków do dzie­się­ciu, ilu­struje moż­li­wość osią­gnię­cia zmiany trans­for­ma­cyj­nej w sze­ro­kim spek­trum scho­rzeń i pro­ble­mów, w ramach tera­pii pro­wa­dzo­nych przez spe­cja­li­stów o rów­nie boga­tej gamie oso­bi­stych sty­lów postę­po­wa­nia. O zmia­nie trans­for­ma­cyj­nej mówimy wtedy, gdy ważny objaw (nie­po­żą­dany wzo­rzec) cał­ko­wi­cie ustę­puje i już ni­gdy nie wraca, mimo braku jakich­kol­wiek sta­rań na rzecz pod­trzy­ma­nia tego stanu. Naszym celem w czę­ści trze­ciej było nie tylko zade­mon­stro­wa­nie, że zmianę trans­for­ma­cyjną można osią­gnąć bar­dzo roz­ma­icie, a zara­zem w spo­sób sys­te­ma­tyczny i upo­rząd­ko­wany, lecz także wyka­za­nie, że psy­cho­te­ra­pia jako dzie­dzina jest już gotowa na uzna­nie takiej zmiany za stan­dard efek­tyw­no­ści. Tak naszym zda­niem przed­sta­wia się główne prze­sła­nie tej książki.

Podziękowania

Zna­le­zie­nie słów, w jakich mogli­by­śmy odpo­wied­nio podzię­ko­wać auto­rom opi­sów przy­pad­ków zamiesz­czo­nych w czę­ści trze­ciej, sta­nowi nie lada wyzwa­nie. Chcie­li­by­śmy, aby poczuli się głę­boko doce­nieni za udo­stęp­nie­nie nam rela­cji ze swo­ich śmia­łych przy­gód, ponie­waż każdy taki przy­pa­dek jest śmiałą przy­godą, gdy twoim celem jest popro­wa­dze­nie klienta do roz­po­zna­nia, a następ­nie do zane­go­wa­nia i uwol­nie­nia się od nace­cho­wa­nej głę­bo­kim cier­pie­niem wie­dzy emo­cjo­nal­nej. Rela­cje z tera­peu­tycz­nych podróży naszych kole­ża­nek i kole­gów, pozwa­la­jące czy­tel­ni­kom dostrzec zarówno ich umie­jęt­no­ści tera­peu­tyczne i prze­ni­kli­wość, jak i odwagę oraz głę­bię serca ich klien­tów -?jakże mocno zwy­kle ukryte w każ­dym z nich -?są wspa­nia­łym darem. Dzię­ku­jemy rów­nież za cier­pliwe uczest­ni­cze­nie w kolej­nych run­dach redak­cyj­nych popra­wek.

Pra­gniemy też wyra­zić ser­deczne podzię­ko­wa­nia dla Michała Jasiń­skiego, psy­cho­te­ra­peuty prak­ty­ku­ją­cego w Bar­ce­lo­nie, za wpro­wa­dze­nie do tej książki dwóch przy­kła­dów: tera­pii wspo­ma­ga­nej psy­cho­de­li­kami (roz­dział 13) oraz tera­pii dzieci (roz­dział 23). Adno­ta­cje w każ­dym z tych roz­działów odzwier­cie­dlają jego zna­czącą rolę i wysiłki w opra­co­wa­niu tych nie­zwy­kle waż­nych w kon­tek­ście tej książki przy­pad­ków. Jeste­śmy mu ponadto wdzięczni za prze­szcze­pie­nie idei tej książki na grunt psychotera­pii w jego ojczy­stym kraju, Pol­sce, gdzie pro­wa­dzi liczne szko­le­nia i pre­zen­ta­cje, czego efek­tem było opu­bli­ko­wa­nie pol­skiego prze­kładu pierw­szego wyda­nia niniej­szego tomu.

W ramach obszer­nej współ­pracy z jed­nym z nas (BE), lizboń­ski psy­cho­log kli­niczny Ale­xan­dre Vaz wyja­śnił, w jaki spo­sób bada­nia nad rezul­ta­tami osią­ga­nymi w psy­cho­te­ra­pii mogą słu­żyć do jak naj­peł­niej­szego ujaw­nie­nia roli rekon­so­li­da­cji pamięci w całej naszej dzie­dzi­nie. Współ­praca ta zaowo­co­wała dwiema pre­zen­ta­cjami na kon­fe­ren­cjach mię­dzy­na­ro­do­wych2 oraz dwoma arty­ku­łami w cza­so­pi­smach3, tu zaś pozwo­liła wzbo­ga­cić pierw­sze dwa roz­działy o wie­dzę eks­percką, którą Alex szczo­drze nam prze­ka­zał. Jeste­śmy mu też wdzięczni za napi­sa­nie Słowa wstęp­nego do dru­giego wyda­nia tej książki.

Jedno z nas (ponow­nie BE) pra­gnie zara­zem wyra­zić podzię­ko­wa­nia za pomocne odpo­wie­dzi wyja­śnia­jące wyniki badań nad rekon­so­li­da­cją pamięci, jakich udzie­lili mu neu­ro­nau­kowcy: Ale­jan­dro Delo­renzi, Ceci­lia For­cato, Timo­thy Jarome, Emi­liano Merlo i Javiera Oyarzún.

Melis­sie M. Reading jeste­śmy wdzięczni za nie­za­chwiane wspar­cie i uważną lek­turę manu­skryp­tów poszcze­gól­nych roz­dzia­łów, która zaowo­co­wała popraw­kami w zakre­sie przy­stęp­no­ści kon­cep­cyj­nej i języ­ko­wej. Melissa jest co naj­mniej tak samo jak my zafa­scy­no­wana jasno­ścią prze­kazu -?ze świecą szu­kać dru­giej takiej osoby! -?i ogrom­nie cie­szymy się z jej pomoc­nych uwag, w któ­rych nie­odmien­nie prze­ja­wiało się pełne zro­zu­mie­nie naszych ram postę­po­wa­nia. Na szczę­ście mogli­śmy się odwza­jem­nić przynaj­mniej tym, że jedno z nas jest w sta­nie pojąć jej roz­prawę dok­tor­ską z fizyki i różne publi­ka­cje naukowe w tym obsza­rze.

Anna Moore z wydaw­nic­twa Routledge zapro­siła nas do opra­co­wa­nia dru­giego wyda­nia tej książki, a następ­nie poma­gała nam w reali­za­cji tego przed­się­wzię­cia z tą samą ser­decz­no­ścią i ela­stycz­no­ścią, jakie żywo pamię­tamy z prac nad poprzed­nią edy­cją. Mie­li­śmy wiele szczę­ścia, zysku­jąc w jej oso­bie takie źró­dło wspar­cia. Doce­niamy też pomoc Kasry Koushan, która sko­ry­go­wała nasze odwo­ła­nia do źró­deł.

Wyrazy wdzięcz­no­ści prze­ka­zu­jemy rów­nież naszym dro­gim kole­żan­kom i kole­gom z róż­nych stron świata, któ­rzy przy­czy­nili się do prze­tłu­ma­cze­nia pierw­szego wyda­nia tej książki na kilka języ­ków: Guil­le­mowi Feixa­sowi Via­pla­nie z Bar­ce­lony, Lau­rze Bastia­nelli z Rzymu oraz Sophie Côté i Pierre'owi Cousi­neau z Quebecu. To wspa­niale, że wie­dza zawarta w tym tomie zna­la­zła szer­sze grono odbior­ców.

Każdy z trojga współ­au­to­rów pra­gnie wyra­zić podzię­ko­wa­nia pozo­sta­łym za nie­złom­nego ducha współ­pracy opar­tej na posza­no­wa­niu dla nie­zwy­kłej war­to­ści zasobu wie­dzy, jakim jest niniej­sza książka. Praca nad zaszcze­pia­niem tej wie­dzy na polu psy­cho­te­ra­pii sama w sobie jest dla nas wielką nagrodą.

Na tym poprze­sta­niemy, choć słowa uzna­nia należą się także wielu pio­nie­rom psy­cho­te­ra­pii i badań neu­ro­nau­ko­wych nad rekon­so­li­da­cją pamięci -?to z ich zdo­by­czy korzy­sta­li­śmy.

Bruce Ecker

Robin Ticic

Lau­rel Hul­ley

30 czerwca 2023

O autorach

Bruce Ecker jest współ­dy­rek­to­rem Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute (CPI), współ­twórcą tera­pii kohe­ren­cji i współ­au­to­rem ksią­żek Tera­pia kohe­ren­cji. Pod­ręcz­nik i prze­wod­nik szko­le­niowy, Depth Orien­ted Brief The­rapy: How to Be Brief When You Were Tra­ined to Be Deep and Vice Versa oraz The Liste­ning Book, a także wielu arty­ku­łów w cza­so­pi­smach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych i roz­dzia­łów ksią­żek. Wyja­śnia­nie pod­łoża trans­for­ma­cyj­nej zmiany tera­peu­tycz­nej jest głów­nym tema­tem jego kariery zawo­do­wej; Bruce wniósł też wiele inno­wa­cyj­nych roz­wią­zań w zakre­sie kon­cep­cji i metod psy­cho­te­ra­pii doświad­cze­nio­wej. Od 2006 roku pełni klu­czową rolę w roz­wi­ja­niu kli­nicz­nego zasto­so­wa­nia odkryć neu­ro­nau­ko­wych w dzie­dzi­nie rekon­so­li­da­cji pamięci i jest moto­rem postę­pów w obsza­rze sku­tecz­no­ści i uni­fi­ka­cji psy­cho­te­ra­pii oraz zgłę­bia­nia naj­po­tęż­niej­szego zna­nego w tej dzie­dzi­nie mecha­ni­zmu zmiany. Jako pre­le­gent czę­sto wystę­puje na kon­fe­ren­cjach i warsz­ta­tach na całym świe­cie i kie­ruje zespo­łem badaw­czym CPI.

Robin Ticic (Niemcy, zmarła w grud­niu 2024 roku) była dyrek­torką ds. roz­woju i szko­leń w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute, współ­au­torką The Liste­ning Book, autorką porad­nika dla rodzi­ców How to Con­nect with Your Child oraz wielu arty­ku­łów w cza­so­pi­smach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. Spe­cja­li­zo­wała się w tera­pii traumy, pro­wa­dziła pry­watną prak­tykę nie­da­leko Kolo­nii w Niem­czech i była dyplo­mo­waną prak­tyczką tera­pii kohe­ren­cji. Miała za sobą wiele lat pracy jako psy­cho­lożka w Psy­cho­trau­ma­to­logy Insti­tute na Uni­wer­sy­te­cie w Kolo­nii oraz bogate doświad­cze­nie w zakre­sie doradz­twa dla rodzi­ców oraz pro­wa­dze­nia kur­sów i pre­zen­ta­cji. Została wyróż­niona za szcze­gólne zasługi dla spo­łe­czeń­stwa.

Lau­rel Hul­ley jest współ­twór­czy­nią tera­pii kohe­ren­cji, dyrek­torką ds. edu­ka­cji w Cohe­rence Psy­cho­logy Insti­tute, współ­za­ło­ży­cielką Julia Mor­gan School for Girls w Oakland w Kali­for­nii oraz współ­au­torką ksią­żek Tera­pia kohe­ren­cji. Pod­ręcz­nik i prze­wod­nik szko­le­niowy, Depth Orien­ted Brief The­rapy: How to Be Brief When You Were Tra­ined to Be Deep and Vice Versa, a także wielu arty­ku­łów w cza­so­pi­smach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych, roz­dzia­łów ksią­żek i prze­wod­ni­ków dla osób uczą­cych się na pod­sta­wie fil­mo­wych mate­ria­łów kli­nicz­nych. Od wielu lat mieszka w Gre­en­wich Vil­lage w Nowym Jorku.