Od Zera Do Własnej Firmy Figurek Betonowych - Sergij Szyszacki

Kup ebooka

50.48 zł
41.90 zł (50,48 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1. Od czego zacząć?

Pierwsza sprzedaż na targu

Przez następne dwa lata moja firma rozwijała się coraz lepiej. Produkowałem kolumny, tralki i inne elementy betonowe, ale szybko zrozumiałem, że największą wartość ma również montaż.

Realizowaliśmy zlecenia od początku do końca - od wykonania wyrobów aż po ich profesjonalny montaż u klienta. Montowaliśmy kolumny, balustrady i inne elementy architektoniczne. Klienci byli zadowoleni, polecali nas kolejnym osobom, a pracy było coraz więcej.

Sam nie byłem już w stanie wszystkiego wykonać, dlatego zatrudniłem pierwszego pracownika do pomocy. Razem wykonywaliśmy kolejne zlecenia, a firma zaczęła się rozwijać. To był czas ciężkiej pracy, ale także czas, w którym zobaczyłem, że podjąłem właściwą decyzję.

Wtedy zrozumiałem jeszcze jedną ważną rzecz. Dobrze wykonany produkt jest bardzo ważny, ale jeszcze większe znaczenie ma profesjonalny montaż. To właśnie za wiedzę, doświadczenie i odpowiedzialność klient jest gotów dobrze zapłacić.

Przez około dwa lata firma rozwijała się bardzo dobrze. Działalność rozpocząłem w maju 2015 roku. Produkowaliśmy kolumny, tralki i balustrady, a także zajmowaliśmy się ich montażem. Pracy nie brakowało, a zlecenia przychodziły jedno po drugim.

W 2017 roku sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Zauważyłem, że zamówień jest coraz mniej. Na rynku pojawił się chwilowy zastój i coraz trudniej było zdobywać nowych klientów.

To był moment, w którym musiałem ponownie się zastanowić, co robić dalej. Wiedziałem już z własnego doświadczenia, że w biznesie nie można liczyć na to, że zawsze będzie tak samo dobrze. Trzeba obserwować rynek, wyciągać wnioski i szukać nowych możliwości.

Nie potraktowałem tego jako porażki. Uznałem to za kolejny etap mojej drogi i kolejną lekcję przedsiębiorczości.

Nie zamierzałem rezygnować z betonu. Wiedziałem, że ta branża ma ogromny potencjał. Musiałem tylko znaleźć nowy pomysł.

Zacząłem interesować się figurami ogrodowymi. Pojechałem do firmy, która produkowała formy do wyrobów betonowych - silikonowe, lateksowe i z żywicy. Były bardzo dobrej jakości, ale ich ceny były dla mnie zbyt wysokie. Na początku nie mogłem sobie pozwolić na taki wydatek.

Postanowiłem więc poszukać tańszego rozwiązania. Po pewnym czasie znalazłem używane formy. Kupiłem je za około 50 zł za sztukę. Były wśród nich krasnale ogrodowe, zwierzęta oraz inne dekoracje.

Łącznie kupiłem 37 form.

Dla wielu osób były to stare, używane formy. Dla mnie były początkiem nowego etapu. Widziałem w nich nie koszt, lecz szansę na rozwój firmy i zdobycie nowych klientów.

Jeszcze nie wiedziałem, że ta decyzja ponownie odmieni moje życie.

Kiedy miałem już formy, zabrałem się do pracy. Wykonałem około 40 figurek ogrodowych. Każdą z nich przygotowywałem z dużą starannością, bo wiedziałem, że od ich jakości zależy, czy klienci do mnie wrócą.

Nadszedł dzień pierwszej sprzedaży. Pojechałem na targowisko w niewielkim miasteczku. Nie znałem nikogo i nikt nie znał mnie. Organizator znalazł dla mnie małe miejsce na samym końcu targu.

Rozstawiłem swoje figurki i czekałem na pierwszych klientów.

To był dzień, którego nigdy nie zapomnę.

Sprzedałem tyle, że wróciłem do domu z 400 złotymi. W tamtym czasie były to dla mnie duże pieniądze. Żeby zarobić taką kwotę jako pracownik, musiałbym pracować pięć albo sześć dni.

Wtedy zrozumiałem, że podjąłem dobrą decyzję. Zobaczyłem, że ludzie chcą kupować moje wyroby i że przede mną otwierają się nowe możliwości. To dało mi jeszcze większą motywację do dalszej pracy.

Reinwestycje w biznes od pierwszego dnia

Od tego dnia wszystko zaczęło się rozwijać. Zacząłem jeździć na targi, giełdy i bazary w różnych miejscowościach. Z każdym wyjazdem poznawałem nowych klientów i coraz lepiej rozumiałem, czego szuka rynek.

Pierwsze zarobione pieniądze od razu inwestowałem z powrotem w firmę. Kupowałem nowe formy, tym razem już nowe, aby poszerzyć ofertę. Z każdym miesiącem miałem coraz więcej wzorów figurek ogrodowych i dekoracji betonowych.

Pracy przybywało tak szybko, że nie byłem już w stanie wszystkiego robić sam. Zatrudniłem dwóch pracowników. Po pewnym czasie okazało się, że to nadal za mało, więc przyjąłem do pracy kolejnych dwóch.

Firma rozwijała się z miesiąca na miesiąc. To był dowód na to, że warto inwestować zarobione pieniądze, słuchać klientów i nie bać się zmian.

Wtedy zrozumiałem jeszcze jedną ważną zasadę prowadzenia biznesu: kiedy firma zaczyna przynosić zyski, nie należy wydawać wszystkiego na własne potrzeby. Najpierw trzeba inwestować w rozwój, bo to właśnie rozwój daje szansę na jeszcze większy sukces.

Jednocześnie nie zrezygnowałem z tego, od czego zaczynałem. Nadal produkowaliśmy kolumny, tralki i balustrady oraz wykonywaliśmy ich montaż.

Firma rozwijała się w dwóch kierunkach. Z jednej strony produkowaliśmy figury ogrodowe i sprzedawaliśmy je na targach, giełdach i bazarach. Z drugiej strony realizowaliśmy zamówienia na elementy betonowe i ich montaż u klientów.

Pracy było bardzo dużo. Często od wczesnego rana do późnego wieczora nie było chwili odpoczynku. Każde nowe zlecenie dawało nam kolejne doświadczenie i pozwalało inwestować w rozwój firmy.

Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, wiem, że właśnie wtedy firma nabrała prawdziwego rozpędu. Ciężka praca, uczciwość wobec klientów i ciągłe inwestowanie sprawiły, że z roku na rok mogliśmy robić coraz więcej.

Dywersyfikacja działalności dała efekty

To okazało się jedną z najlepszych decyzji, jakie podjąłem.

Zrozumiałem, że nie można opierać firmy tylko na jednym rodzaju działalności. Zdarzało się, że brakowało dużych zleceń na kolumny, tralki czy balustrady. W takich okresach sprzedaż figur ogrodowych zapewniała firmie stały dochód. Każdego dnia przyjeżdżali klienci, kupowali nasze wyroby albo odbierali wcześniej złożone zamówienia.

Z czasem coraz więcej osób trafiało do naszej firmy. Na targach i giełdach poznawaliśmy nowych klientów. Pojawili się także odbiorcy hurtowi, którzy kupowali większe ilości towaru i dostarczali go do sklepów oraz swoich klientów.

Firma rozwijała się z roku na rok. To, co kiedyś zaczęło się od jednej betoniarki, kilku form i marzenia o lepszym życiu, stało się dobrze prosperującym przedsiębiorstwem.

Redaktor Mikołaj Matysiak

Projektant okładki Mikołaj Matysiak

Projektant okładki Sztuczna Inteligencja

? Sergij Szyszacki, 2026

? Mikołaj Matysiak, projekt okładki, 2026

? Sztuczna Inteligencja, projekt okładki, 2026

Ta książka to prawdziwa historia o tym, co się dzieje, gdy zostajesz sam w nowym kraju - bez pieniędzy, znajomości i planu. Opowiada, jak nie poddać się w trudnych momentach i zbudować życie od zera.

To historia człowieka, który sam musiał znaleźć wyjście - tam, gdzie nikt by się nie spodziewał.

Publikacja została utworzona przy pomocy sztucznej inteligencji (AI).

ISBN 978-83-8467-473-4

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero