Wprowadzenie
GDY WSZYSTKO BIERZE W ŁEB
Czasem tak się po prostu dzieje. Wszystko trafia szlag. Bywa, że na całej linii.
Gdy właśnie zamierzasz uczcić zdany egzamin córki przyjęciem w ogrodzie, rodzina przygotowuje się do świętowania od miesięcy, ale impreza na pięćdziesiąt osób jest katastrofą, bo z nieba lunął deszcz.
Gdy decydujesz się na inwestycję w fundusz, który polecono ci w banku, i uświadamiasz sobie, że twój doradca finansowy tak naprawdę wie niewiele więcej od ciebie. Jesteś spłukany - znowu.
Gdy prezentacja, nad którą pracowałeś miesiącami, ma być twoją przepustką do zespołu kierowniczego, ale w dzień, w który masz ją wygłosić, odkrywasz, że zapisałeś ją na innym pendrivie.
Gdy dom, o którym marzyłeś od dzieciństwa, w końcu jest na sprzedaż, ale bank odrzuca twój wniosek o kredyt.
Gdy właśnie odnowiłeś kontakt z dawnym znajomym tylko po to, by się dowiedzieć, że zostało mu sześć miesięcy życia.
Gdy pewnego ranka chcesz podjechać samochodem na pociąg, ale przed wejściem do auta przypadkowo wdeptujesz w stertę psich odchodów.
Gdy twój największy wróg w pracy obejmuje stanowisko szefa, na które to ty byłeś stuprocentowym kandydatem.
Gdy, jak mówi stare porzekadło, wstajesz lewą nogą i dzień jest już spisany na straty.
Bywają chwile, gdy czujemy, że otaczają nas same przeszkody. Czasem mniejsze, czasem większe. Ale za każdym razem ogarnia nas poczucie bezradności.
Wybrałeś książkę o lekko dołującym tytule. Tak właściwie nie do końca traktuje ona o przeciwnościach losu. Mówi raczej o tym, jak przekuć w sukces porażki, których doświadczyłeś. Chcę ci pokazać, że życie jest, jakie jest, ale wszystko zależy od tego, co z nim zrobisz, a nie od tego, co dzieje się wokół ciebie.
Jak to kiedyś powiedziała pewna mądra osoba: "Nie chodzi o to, jak się masz, tylko o to, jak sobie z tym radzisz".
Życie na tej planecie potrafi być naprawdę ciężkie. To wspaniałe miejsce - nie zmienia to jednak faktu, że często też bardzo dziwne. Nie zawsze potrafimy się odpowiednio przystosować do otaczających nas warunków.
Część z nas brnie przez życie, nie doświadczając poważniejszych zawirowań, ale trudności i niepowodzenia nie ominą nikogo. Ciosy, które niektórzy z nas otrzymują od losu, przypominają raczej niewinne pstryczki w nos. Jednak są też tacy, których życie testuje do tego stopnia, że zastanawiamy się, dlaczego nie interweniują jakieś siły wyższe, oferując im pomoc. Ci ostatni przyjmują prosto w twarz uderzenia, których nie życzylibyśmy nikomu.
Niektórzy potrafią jednak przeć do przodu niezależnie od wszystkich niewyobrażalnych problemów, z którymi się zmagają. Jak to możliwe? W czym tkwi ich sekret? Dlaczego w takich sytuacjach nie poddają się jak wszyscy inni?
Usłyszałem kiedyś zdanie, które utkwiło mi w pamięci: "Jeśli skończysz kiedyś w łódce na środku morza, módl się do sił wyższych, ale jednocześnie wiosłuj w stronę lądu".
To dobre podejście, gdy mierzymy się z trudnościami. Czasami trzeba po prostu mieć nadzieję na poprawę sytuacji, ale jednocześnie podejmować pewne działania.
Jednym z kluczowych komponentów budowania sukcesu i radzenia sobie z przeciwnościami jest fakt, że sami też musimy wykazać się inicjatywą.
Ta książka nie pretenduje do całościowego ujęcia problemu
Istnieją raporty potwierdzające znaczną część informacji, którymi się z tobą podzielę. Odwołam się do niektórych z nich, a na końcu książki znajdziesz dodatkowo listę lektur poruszających zagadnienia, o których chcę z tobą porozmawiać.
Większość refleksji opieram na osobistych przeżyciach, które sam próbowałem zrozumieć przez wiele lat. Mnóstwo rzeczy zaobserwowałem także u osób, które poznałem w trakcie swojej niemal trzydziestoletniej kariery zawodowej.
Podejście, które pokażę ci w tej książce, wielokrotnie uratowało mnie z opresji. Nauczyło, jak wyrzucić wszystkie nieprzyjemne doświadczenia za burtę, utrzymać kurs i walczyć dalej.
Czy w takim razie moje życie toczy się bezproblemowo? Zdecydowanie nie. Popełniam błędy i ląduję w opałach, tak jak wszyscy. Sam potrafię namieszać nawet w sytuacjach, które powinny mi być dobrze znane. A czasami wszechświat po prostu ma zupełnie inne plany niż ja. A oto kilka zdecydowanie nieprzyjemnych momentów z mojego życia:
- Gdy miałem dziesięć lat, musiałem przeprowadzić się wbrew własnej woli ponad tysiąc kilometrów na północ i w jednej chwili straciłem wszystkich znajomych.
- Kiedyś źle oceniłem skłonność do negocjacji u potencjalnego klienta i straciłem okazję do ubicia interesu wartego naprawdę sporo pieniędzy.
- Wysłałem gorzki, trochę zrzędliwy list do swojego pracodawcy (największego banku nordyckiego). Pismo trafiło do samego szefa koncernu, który do mnie zadzwonił i porządnie mnie zwymyślał.
- Po publikacji pierwszej książki musiałem się zmierzyć z bardzo złośliwym stalkerem.
- Na początku nikt nie chciał nawet słyszeć o mojej książce Otoczeni przez idiotów[1]. Ponad dwadzieścia wydawnictw odrzuciło moją propozycję - niektóre w dość brutalny sposób. Byłem zmuszony samodzielnie sfinansować wydanie tej pozycji.
- Dwa razy się rozwiodłem.
Oczywiście lista mogłaby się ciągnąć dalej. Ale też kilka rzeczy mi się udało. O metodach, które wtedy głównie stosowałem, przeczytasz w tej książce. Nauczysz się, co robić, żeby:
- nigdy nie zapomnieć, dokąd zmierzasz.
- nie przejmować się tym, co mówią o tobie inni.
- nauczyć się rozpoznawać, kto życzy ci dobrze, a kto nie.
- zawsze wyciągać wnioski z porażek i unikać podobnych niepowodzeń w przyszłości.
- podążać własną drogą, nawet jeśli wszyscy uważają ją za niewłaściwą.
- przekuć porażkę w sukces.
- przestać trwonić czas na nieistotne rzeczy.
- mieć odwagę mierzyć się z własnymi lękami.
- dążyć do długofalowego sukcesu i nie poddać się po drodze.
Wiedza to nie władza
Stare powiedzenie, które mówi, że "wiedza to władza", jest naprawdę złudne. Wiedza wcale nie jest władzą. Na świecie żyje mnóstwo niezwykle wykształconych ludzi, którym, szczerze mówiąc, wcale się nie powodzi. To osoby ze wszystkimi należytymi tytułami przed imieniem i nazwiskiem. Posiadają ogromną wiedzę, cytują z pamięci każdą możliwą teorię, ale nie potrafią zapanować nawet nad najbliższym otoczeniem.
Czym zatem jest wiedza? Cóż, wiedza to potencjalna władza. Oczywiście tylko jeśli potrafisz ją dobrze wykorzystać.
Twoje kompetencje i umiejętności nie są decydujące. Nawet jeśli twój iloraz inteligencji bije na głowę wszystkich na południe od bieguna północnego, nie daje ci to żadnej gwarancji. Nieważne, jak bardzo jesteś bystry, kogo słuchasz i jakie książki napisane przez najmądrzejszych ludzi świata czytasz - to naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Żadnego.
Twoje umiejętności są nieistotne, a wiedza bagatelna. W radzeniu sobie z przeciwnościami losu i osiąganiu sukcesu liczą się tylko twoje działania.
Czterdzieści cztery procent lekarzy w Stanach Zjednoczonych cierpi na otyłość ("Newsweek", 10/2008). Nie znalazłem podobnych badań dotyczących Szwecji, ale większość lekarzy, z którymi miałem do czynienia, na pewno nie była w najlepszej formie. Jak to możliwe? Któż, jeśli nie oni, ma wiedzieć, co należy jeść i jak ważny jest ruch? Nieraz widzieli przecież przykre skutki nadwagi i palenia. Mimo to wielu z nich i tak ma problemy ze zdrowiem. Nie ma w tym żadnej logiki.
A to oznacza tylko jedno w kontekście tego, co zrobisz z zawartością tej książki. Możesz pokiwać głową i powiedzieć: "Dobrze, dobrze" albo: "W ogóle w to nie wierzę". Ale możesz też przetestować te metody na sobie. Dopiero wtedy będziesz mógł stwierdzić, czy w ogóle się u ciebie sprawdzają.
Jednak problem jest niestety jeszcze większy. Mamy w zwyczaju kurczowo trzymać się zdobytej wiedzy, nawet wtedy, gdy stykamy się z nowymi spostrzeżeniami. Niełatwo jest zmienić przyzwyczajenia, które rządzą naszym życiem często od wielu, wielu lat. Czasem potrzebujemy do tego szerszej perspektywy.
Niedawno usłyszałem, że dowodem na inteligencję nie powinno być nasze IQ, a zdolność do obiektywnego spojrzenia na coś, co kłóci się z naszymi przekonaniami. I próba przyjęcia tego do wiadomości, a może nawet całkowita zmiana stanowiska w danej kwestii.
Liczą się tylko efekty
Tak naprawdę nie potrzebujemy mnóstwa nowych rozwiązań na to, jak osiągać sukces i radzić sobie z przeszkodami. Może się zdarzyć, że podczas lektury pomyślisz sobie: "Ech, już to gdzieś słyszałem". Gdy dopadnie cię taka refleksja, a na pewno tak będzie, chcę, żebyś zadał sobie trzy pytania:
- Czy praktykujesz tę zasadę?
- Czy jesteś w tym dobry?
- Czy twoje wyniki świadczą o tym, że jesteś w tym dobry?
Jeśli powiesz mi dziś, że prowadzisz zdrowy tryb życia, wezmę za potwierdzenie obwód twojej talii, a nie twoje słowa.
Jeśli stwierdzisz, że kontrolujesz swoje finanse, to zaufam wyciągowi z twojego konta, a nie twoim słowom.
Gdy będziesz się upierał, że umiesz przepraszać, przyjrzę się twoim relacjom, a nie będę słuchać twoich słów.
Brzmi ostro? Być może. Ale jeśli chcesz udać się w interesującą podróż po lepszą przyszłość, mogę obiecać, że w tej książce znajdziesz wiele cennych spostrzeżeń.
Ale pamiętaj: wiedza to jeszcze nie działanie.
Na efekty będziesz musiał poczekać
W tym miejscu wypada dać małe ostrzeżenie. Czytając niektóre rozdziały, możesz dojść do wniosku, że autor kompletnie oszalał. Nieraz pomyślisz zapewne, że jestem pracoholikiem beż życia prywatnego albo człowiekiem, który w ogóle nie umie cieszyć się życiem. Może trzaśniesz książką, zdruzgotany myślą, że jeśli wymagam od ciebie takich poświęceń, to nigdy nigdzie nie zajdziesz.
Mam dla ciebie wiadomość. Gdy opisuję, jak rozporządzam swoim czasem, robię to przy założeniu, że mam cele, które chcę zrealizować. Jeśli zdziwi cię moje stwierdzenie, że oglądanie telewizji to jedna wielka strata czasu, wiedz, że piszę to, zakładając, że są w twoim życiu ważniejsze rzeczy, na których warto się skupić. Jeśli traktujemy tę czynność jako rozrywkę, nie ma w niej oczywiście nic złego.
Wskazówki i rady, które tu wykładam, przydadzą się każdemu, kto chce od życia więcej, niż dostaje teraz. Każdemu, kto chce osiągnąć konkretny cel w określonym czasie. Spokojniejsze momenty życia wymagają zwykle trochę innych działań.
Być może moje przemyślenia wydadzą ci się absurdalne, ale pamiętaj, że piszę o tym, jak osiągnąć długofalowy sukces. Moim celem jest wyposażenie cię w narzędzia, które pozwolą ci pójść do przodu i powstrzymają cię przed biernym tkwieniem w miejscu.
Mówiąc do ciebie za pomocą tej książki, wychodzę z założenia, że chcesz zrobić progres. Nie będę więc owijał w bawełnę i przyjmę, że naprawdę potrzebujesz zmian.
Ale pamiętaj: nie zrobisz sześciopaku na brzuchu w miesiąc. Sześć miesięcy też może nie wystarczyć.
Wspaniała posada szefa nie będzie twoja tylko dlatego, że ukończyłeś studia.
Wymarzony chłopak albo dziewczyna nie pojawią się za rogiem tylko dlatego, że jesteś fajny.
Nie staniesz się niezależny finansowo w pięć minut. W ciągu dwunastu miesięcy też pewnie nie. To zajmie ci zdecydowanie więcej czasu.
Albo, jak to powiedział geniusz przedsiębiorczości Warren Buffett: "Nieważne, jak wielki masz talent i jak bardzo się starasz, niektóre rzeczy po prostu wymagają czasu. Nie stworzysz dziecka w miesiąc, zapładniając dziewięć kobiet".
Z drugiej strony nasz czas w końcu przeminie. Dlaczego więc nie zrobić czegoś pożytecznego, gdy na to czekamy?