Wprowadzenie
Zamieszczone i omówione tu dokumenty, które pozostały po Hansie-Albrechcie Herznerze, znajdują się dziś w posiadaniu Iana Sayera i zostały udostępnione dzięki jego uprzejmości, za którą raz jeszcze wypada mi podziękować. Drugą z kolei osobą, do której skierować należy słowa wdzięczności, jest historyk Roger Moorhouse; to on zwrócił moją uwagę na tę kolekcję, przez co stał się inicjatorem powstania niniejszej publikacji.
Zawartość tego zbioru, który być może nieco na wyrost nazwałem Archiwum Hansa-Albrechta Herznera, w naturalny sposób narzuciła formę jego opracowania, którą nazwałbym problemowo-chronologiczną. W takiej sytuacji trudno było postąpić inaczej, aniżeli za punkt wyjścia przyjąć życiorys tytułowej postaci. Nie oznacza to jednak pisania biografii; krótkie, bo zaledwie trzydziestopięcioletnie życie Herznera stanowi tu jedynie oś historii opowiedzianej w publikowanych dokumentach. Nieco więcej uwagi poświęciłem młodzieńczym latom Herznera, okresowi o tyle istotnemu, że stanowiącemu klucz do zrozumienia jego życiowych wyborów. A były one na pewno nietuzinkowe i w polskiej historiografii praktycznie nieznane. Na naszym gruncie jest zresztą Herzner kojarzony niemal wyłącznie z "incydentem jabłonkowskim", czyli przeprowadzoną w nocy z 25 na 26 sierpnia 1939 r. próbą opanowania tuneli kolejowych biegnących pod Przełęczą Jabłonkowską. Zupełnie marginalnie jest czasami wspominana rola, jaką miał rzekomo odegrać we Lwowie na przełomie czerwca i lipca 1941 r., tuż po zajęciu miasta przez wojska niemieckie. Dlaczego "rzekomo" - wyjaśniam w odpowiedniej partii tekstu.
Zamieszczone tu dokumenty z grubsza dają się podzielić na cztery grupy problemowe: dotyczą kolejno początków kariery Herznera, następnie właśnie akcji na Przełęczy Jabłonkowskiej (czy lepiej - stacji kolejowej w ówczesnych Mostach), czasu spędzonego w jednostce "Brandenburg" i wreszcie - cokolwiek zagadkowej śmierci we wrześniu 1942 r., podczas pobytu w zamienionym na szpital wojskowy sanatorium w brandenburskim Hohenlychen. Zdecydowanie najobszerniejsza, a przy tym chyba też najciekawsza jest druga z wymienionych grup; nie darmo wszak pretendują Mosty do miana "miejsca, w którym rozpoczęła się II wojna światowa". Toteż jej właśnie poświęciłem najwięcej uwagi, starając się na podstawie zamieszczonych tu archiwaliów zweryfikować funkcjonujące w literaturze przedmiotu ustalenia i poglądy.
Zauważyć trzeba, że w powojennym piśmiennictwie (ze szczególnym uwzględnieniem tego niemieckojęzycznego) wokół akcji w Mostach narosło mnóstwo czy to nieporozumień, czy zgoła konfabulacji. Na dobrą sprawę dopiero Herbert Schindler w swej opublikowanej po raz pierwszy w 1971 r. pracy Mosty und Dirschau 1939 w sposób kompleksowy przyjrzał się funkcjonującym w historiografii przekazom i sprowadził całe zjawisko do właściwych wymiarów1. Oparł się przy tym Schindler zarówno na archiwaliach przechowywanych w Federalnym Archiwum Wojskowym (Bundesarchiv-Militärarchiv) we Freiburgu/Breisgau czy wspomnieniach uczestników wydarzeń, jak też, rzecz jasna, istniejącej wówczas literaturze. Jednak rolę pierwszej jaskółki odegrał tu niepozorny, do tego niepodpisany artykuł zamieszczony w 1966 r. na łamach hamburskiego tygodnika "Der Spiegel", zawierający zdumiewająco wierny opis całego "incydentu jabłonkowskiego". Ciekawe było w tym również i to, że tekst zilustrowany został zdjęciem, na którym ppor. Herzner pozuje w otoczeniu członków swej bojówki2. Na tle dotychczasowej pisaniny był to akcent o zgoła przełomowym znaczeniu, które w pełni ocenić można dopiero w zestawieniu z późniejszymi nieco dociekaniami Schindlera.
I tu po raz pierwszy pojawia się trop wiodący do "archiwum Herznera". Otóż po ukazaniu się w 1971 r. pierwszego wydania Mostów i Tczewa do Schindlera miał się odezwać zamieszkały wówczas w Monachium dziennikarz i historyk Günter Peis z informacją, iż znajduje się on jakoby w posiadaniu "oryginałów raportów, meldunków, list z nazwiskami, dokumentów, fotografii itp. z tamtych czasów"3. Kontakt szybko jednak się urwał, nad czym sam Schindler niewątpliwie ubolewał. W sporządzonym w 1979 r. dodatku do kolejnych edycji swej książki wyrażał bowiem przekonanie, że dokumenty takie naprawdę istnieją, czego koronnym dowodem było ukazanie się około 1975 r. w poczytnej swego czasu serii "Das III. Reich. II. Weltkrieg. Zeitgeschehen in Wort, Bild und Ton" zeszytu poświęconego kampanii polskiej 1939 r.4 Zamieszczony został tam anonimowy artykuł, w którym niemalże in extenso cytowano nieznane dotychczas dokumenty dotyczące akcji na Przełęczy Jabłonkowskiej, w tym także domniemany raport samego Herznera. Wiarygodność tych informacji znacząco podnosiły towarzyszące tekstowi ilustracje: stronice z wystawionego na nazwisko Heinricha Herzoga paszportu, którym Herzner miał się posługiwać podczas podróży na Słowację, fotografia przedstawiająca go w mundurze podporucznika Wehrmachtu w otoczeniu członków Organizacji Bojowej, jak też podpisany przez ówczesnego gen. płk. Wilhelma Keitela dokument poświadczający przyznanie Herznerowi Krzyża Żelaznego II klasy. Co istotne, wyraźnie zaznaczono tam, że upublicznione materiały pochodzą ze zbiorów właśnie Güntera Peisa5.
Pomiędzy publikacją w "Das III. Reich" a drugim wydaniem pracy Schindlera wydarzyło się jednak coś, co z jakiegoś powodu umknęło uwadze autora Mostów i Tczewa. Otóż w 1976 r. w domu wydawniczym Bertelsmanna ukazała się obszerna biografia admirała Wilhelma Canarisa pióra Heinza Höhne, historyka i członka zespołu redakcyjnego tygodnika "Der Spiegel"6. Niemal równolegle z jej pojawieniem się na rynku księgarskim periodyk ten rozpoczął publikację serii artykułów Höhnego, poświęconych właśnie Canarisowi i w popularyzatorski sposób streszczających zawartość książki. Z naszego punktu widzenia doniosły jest zwłaszcza trzeci z tych artykułów, w którym, po pierwsze, zamieszczono opis akcji w Mostach żywcem zaczerpnięty z dokumentacji Peisa, po drugie - zilustrowano go odręcznym meldunkiem Herznera oraz ponownie fotografią przedstawiającą samego podporucznika w towarzystwie członków jego grupy dywersyjnej7. Była to ta sama fotografia, którą już w 1966 r. opublikowano wraz z anonimowym tekstem w tym samym tygodniku (co pozwala zresztą przypuszczać, że również i w tym przypadku autorem był Heinz Höhne). Sam zaś meldunek pochodzi z całą pewnością ze zbiorów Güntera Peisa; jest on także reprodukowany w niniejszej publikacji8.
Książka Höhnego w tych fragmentach, które dotyczą czy to akcji na Przełęczy Jabłonkowskiej, czy też działań Grupy (względnie batalionu) "Nachtigall" w początkach wojny niemiecko-sowieckiej, wprost odwołuje się do "akt podręcznych Herznera" (Handakte Herzner), znajdujących się wówczas właśnie w zbiorach Peisa9. Po dwudziestu dwóch latach materiały z archiwum Herznera wypłynęły ponownie, znowu w kontekście nieudanej akcji w Mostach. W 1998 r. w anglojęzycznym periodyku "The Enigma Bulletin" (redagowanym zresztą w Krakowie przez Zdzisława J. Kaperę) hamburski dziennikarz i historyk Jan G. Heitmann opublikował tekst zatytułowany The Shots that Opened the Second World War10. Wśród przypisów zwraca uwagę odwołanie się do zbioru nazwanego "Herzner Papers", zawierającego dokumenty zamieszczone także w niniejszym tomie. Dodatkowo tekst zilustrowany jest sześcioma (raczej marnej jakości) reprodukcjami fotografii, również ze zbiorów Herznera. Wszelkie wątpliwości rozprasza zamieszczone w przypisie nr 16 podziękowanie pod adresem posiadacza całej tej kolekcji, którym był już wówczas Ian Sayer11.
To jednak wciąż nie wszystko. Te same "akta podręczne" pojawiają się w kolejnej, wydanej w 2007 r. biografii szefa Abwehry, autorstwa tym razem Michaela Muellera12. Tu jednak, co istotne, dotyczą już wyłącznie akcji w Mostach i sygnowane są jako pochodzące z "archiwum Heinza Höhne" (Archiv Heinz Höhne)13. Höhne zmarł w 2010 r., a Peis dwa lata później. Szczegóły dotyczące swej współpracy zabrali do grobu, choć sam fakt jej istnienia nie ulega wątpliwości14. Próby nawiązania kontaktu z Michaelem Muellerem, podjęte za pośrednictwem wydawcy jego książki zakończyły się niepowodzeniem.
Powracając do zasadniczego wątku: "archiwum Herznera" jest oczywiście obszerniejsze, choć to właśnie sprawa akcji na Przełęczy Jabłonkowskiej zajmuje w nim poczesne miejsce. Dokumenty dotyczące tej nieudanej eskapady są szczególnej natury; na dobrą sprawę jeszcze w 1939 r. wszystkie one winny znaleźć się w archiwum wrocławskiej Abwehrstelle, by po wojnie i związanych z nią zawirowaniach trafić wreszcie do Federalnego Archiwum Wojskowego we Freiburgu, gdzie dziś przechowane jest gros spuścizny aktowej tej placówki. Dlaczego tak się nie stało? Wyjaśnienia szukać należy zapewne w słowach anonimowego autora tekstu Der Krieg vor dem Krieg...; czytamy tam: "ppłk [Erwin] Lahousen po zastanowieniu się polecił, by wszelkie materiały dotyczące "tajnej operacji w Jabłonkowie" zniknęły. Jednak ppor. Herzner, który w porę zauważył dziwaczność kierowanej przez siebie akcji, wbrew rozkazowi ukrył na strychu swego domu w berlińskiej dzielnicy Zehlendorf każdy świstek i wszelkie zapiski dotyczące tego przedsięwzięcia"15. Archiwum to, wzbogacone z upływem czasu o rozmaite inne dokumenty, dostało się w końcu w ręce Güntera Peisa, następnie zaś Iana Sayera. Niestety, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy faktycznie Herzner zdołał ukryć "każdy świstek i wszelkie zapiski", a jeśli tak, czy wszystkie one dotrwały do naszych czasów. Z całą pewnością jednak zbiór przekazany przez Sayera jest zubożony w stosunku do tego, z którego korzystał jeszcze Höhne. Brak w nim nie tylko wspomnianej wyżej fotografii, ale również przynajmniej kilku ważkich dokumentów wykorzystanych w biografii Canarisa z 1976 r.: notatek i listów Herznera z lata 1941 r. (w tym m.in. korespondencji z Theodorem Oberländerem) czy też prowadzonego przez Herznera dziennika batalionu "Nachtigall"16.
Osadzenie aktywności Herznera w realiach epoki wymagało oczywiście sięgnięcia po liczne inne zbiory archiwalne oraz najrozmaitsze opracowania; wszystkie one zostały wyszczególnione w bibliografii. Jeśli było to konieczne oraz możliwe, do znajdujących się już w zbiorze Iana Sayera fotografii dodano ilustracje mające bezpośredni związek z opisywanymi wydarzeniami. Za wszelką wyświadczoną pomoc słowa wdzięczności kieruję do obydwu wymienionych już wyżej panów - Iana Sayera i Rogera Moorhouse'a, a także (w kolejności alfabetycznej) do dr. Floriana Altenhönera, Matthiasa Lemparta, Mariusa Urbanika oraz Petera Wiescholka. Dziękuję również recenzentom niniejszej pracy - dr. hab. Tomaszowi Chincińskiemu oraz dr. Marcinowi Przegiętce.
1 H. Schindler, Mosty und Dirschau 1939. Zwei Handstreiche der Wehrmacht vor Beginn des Polenfeldzuges, Freiburg/Br. 1971. Wydanie poprawione i uzupełnione ukazało się w 1979 r. Ta właśnie druga edycja posłużyła do polskiego przekładu, którym będę się posługiwać w niniejszej publikacji. Zob. H. Schindler, Mosty i Tczew 1939. Dwie akcje specjalne niemieckich sił zbrojnych przed rozpoczęciem kampanii polskiej, tłum. G. Bębnik, Oświęcim 2018.
2 Jablunka-Pass. Vorhut im Wartesaal, "Der Spiegel" 1966, nr 12, s. 78-79. Ten krótki tekst był w istocie polemiką z zapisami w dzienniku ppłk. Erwina Lahousena, powtórzonymi później przez historyka Louisa de Jonga. Czytamy tam m.in.: "Jak przebiegła ta przedwczesna akcja specjalna (Kommando-Unternehmen), wynika z teraz dopiero przeanalizowanych akt niemieckiej 14. Armii i 7. Dywizji [Piechoty], jak też z nowych źródeł polskich". Zob. też ilustracja nr 19. Indagowana w tej sprawie redakcja "Der Spiegel" nie była w stanie wskazać, skąd pochodzi to zdjęcie i gdzie może dziś znajdować się jego oryginał.
3 H. Schindler, Mosty i Tczew..., s. 137.
4 Der Krieg vor dem Krieg. Was Sie vom Krieg nicht wussten, "Das III. Reich. II. Weltkrieg. Zeitgeschehen in Wort, Bild und Ton" nr 17, Hamburg [ok. 1975], s. 136-139. Opinie samego Schindlera, zob. H. Schindler, Mosty i Tczew..., s. 138.
5 Der Krieg vor dem Krieg..., (strona redakcyjna). Zob. też ilustracje nr 8, 14 i 26.
6 H. Höhne, Canaris. Patriot im Zwielicht, München 1976.
7 H. Höhne, Geheimauftrag für Guillermo. Hitlers Spionagechef Wilhelm Canaris (III), "Der Spiegel" 1976, nr 36, s. 116. Również: Hausmitteilung, "Der Spiegel" 1976, nr 34, s. 3.
8 Zob. dok. nr 2.
9 Pierwszy tego rodzaju przypis odwołujący się do raportu Herznera z akcji na Przełęczy Jabłonkowskiej (zamieszczonego również i tu, zob. dok. nr 8) źródło pochodzenia dokumentu podaje jako: "Akta podręczne Herznera, w posiadaniu pana Güntera Peisa" (Handakte Herzner, im Besitz von Herrn Günter Peis). H. Höhne, Canaris. Patriot im Zwielicht..., s. 607 (przyp. nr 122). Tak samo zbiór ten został oznaczony w bibliografii. Zob. ibidem, s. 633.
10 J. Heitmann, The Shots that Opened the Second World War, "The Enigma Bulletin" 1998, nr 3, s. 87-106. Heitmanna zestawiano z Herznerem już wcześniej; w maju 1996 r. podczas organizowanej przez International Intelligence History Study Group corocznej konferencji "Intelligence in the 20th Century" wystąpił on z referatem zatytułowanym "Dr. Hans-Albrecht Herzner. Biografia oficera Abwehry" (Dr. Hans-Albrecht Herzner. Lebensbild eines Abwehroffiziers). O ile udało się ustalić, referat ten (poza abstraktem) nigdy nie ukazał się drukiem. Za pomoc dziękuję tu dr. Florianowi Altenhönerowi.
11 J. Heitmann, The Shots that Opened..., s. 93 (przyp. nr 16).
12 M. Mueller, Canaris. Hitlers Abwehrchef. Biographie, Berlin 2007.
13 Ibidem, s. 535. Również i tu pierwszym tego rodzaju przypisem jest odwołanie do wspomnianego wyżej raportu Herznera. Ibidem, s. 495. O Ianie Sayerze jako gestorze kolekcji nie ma tu ani słowa.
14 Ułatwiało ją bez wątpienia choćby to, że obydwaj zajmowali się historią działalności niemieckich tajnych służb podczas II wojny światowej. Peis, używający często pseudonimu Günter Alexander, miał na tym polu pewne znaczące osiągnięcia. Zob. np. G. Peis, Spiegel der Täuschung. Die wahre Geschichte des gefährlichsten Doppelagenten im Zweiten Weltkrieg, München 1981; G. Alexander [G. Peis] So ging Deutschland in die Falle. Anatomie einer Geheimdienst-Operation, Düsseldorf-Wien 1976; G. Peis, The Man Who Started the War, London 1960. Druga z tych prac doczekała się obszernej, niemal entuzjastycznej recenzji na łamach "Der Spiegel". Zob. Sand in der Tasche, "Der Spiegel" 1976, nr 26. Artykuł jest niepodpisany; z powodzeniem mógł jednak wyjść spod pióra Höhnego.
15 Der Krieg vor dem Krieg..., s. 139. Również: H. Schindler, Mosty i Tczew..., s. 138. W berlińskiej dzielnicy Zehlendorf, przy Claszeile 14 zamieszkiwali rodzice Herznera, a okresowo również i on sam. Wspomniany wyżej Heitmann podaje natomiast, że "Schindler [...] i Höhne [...] wspominają o tych dokumentach, będących wówczas w posiadaniu Peisa i niedostępnych ogółowi. Anonimowy autor donosi, że dokumenty te przetrwały wojnę, ponieważ Herzner przechowywał je na strychu swojego domu". J. Heitmann, The Shots that Opened..., s. 93-94 (przyp. nr 16). Erwin Lahousen Edler von Vivremont (1897-1955), ur. w Wiedniu, zawodowy oficer armii austro-węgierskiej, potem wojsk pierwszej Republiki Austriackiej, gdzie w latach 1935-38 kierował wywiadem wojskowym. Po kwietniu 1938 r. w Wehrmachcie, współpracownik adm. Canarisa, od stycznia 1939 r. szef Wydziału II Abwehry, odpowiedzialnego za dywersję i sabotaż. Zaangażowany w działalność opozycyjną przeciwko Hitlerowi, zdołał uniknąć represji po 20 lipca 1944 r. W styczniu 1945 r. awansowany do stopnia generała majora. Po wojnie do 1947 r. w niewoli brytyjskiej i amerykańskiej, świadek oskarżenia w procesie norymberskim. Zmarł w Innsbrucku.
16 Zob. H. Höhne, Canaris. Patriot im Zwielicht..., s. 618 (przyp. nr 228, 229, 248, 249). Ostatni z tych przypisów dotyczy właśnie dziennika "Nachtigall" (Tagebuch des Lehrgangs "Nachtigall"). Frapujące natomiast, że w wydanej w 2000 r. biografii Theodora Oberländera pióra Philippa-Christiana Wachsa znajdziemy ponownie odniesienia do takich cymeliów, jak "list Herznera do jego rodziny z 28 czerwca 1941" czy też "list Herznera do Oberländera z 3 września 1941 r. oraz dziennik bojowy kursu szkoleniowego "Nachtigall", wpis z 30 lipca 1941 r.", tym razem sygnowanych jako materiały z "archiwum autora" (Archiv des Autors). W korespondencji, prowadzonej w styczniu i lutym 2024 r. Wachs zaprzeczył jednak, jakoby dokumenty takie znajdowały się w jego posiadaniu. Zob. Ph.Ch. Wachs, Der Fall Theodor Oberländer (1905-1998). Ein Lehrstück deutscher Geschichte, Frankfurt/Main 2000, s. 76 (przyp. nr 77) i 93 (przyp. nr 111).
Rozdział I: Wybory życiowe
1. Między Poczdamem a Zehlendorfem
Protagonista niniejszego opracowania urodził się 6 lutego 1907 r. w Poczdamie, w zamożnej rodzinie architekta Brunona Richarda Herznera, pracującego wówczas na rzecz Deutsche Banku. Zawody związane z budownictwem musiały być w pochodzącej z Saksonii rodzinie Herznerów tradycją; jego urodzony w Lipsku ojciec (a dziadek Hansa-Albrechta) - Kuno Felix - był mistrzem kamieniarskim i architektem (zmarł, co ciekawe, w 1899 r. w Londynie, co wydaje się dowodzić prowadzonej ze sporym rozmachem zawodowej działalności). Sam Richard (tego imienia używał) przyszedł na świat w 1878 r. w Plagwitz, kilkanaście lat później wcielonym do rozrastającego się Lipska. W Lipsku również, w firmie Ohme & Bechert zdobył uprawnienia czeladnika murarskiego, które uzupełnił nauką w tamtejszej Królewskiej Szkole Rzemiosła Budowlanego (Königliche Baugewerksschule). Po zakończeniu edukacji przez jakiś czas przebywał w Norymberdze i Moguncji, po czym w latach 1898-1901 odbył służbę wojskową w Königsbrück, w tamtejszym 1. Królewsko-Saskim Pułku Artylerii Polowej nr 12. Czas jej trwania wskazywałby, że zgłosił się dobrowolnie jako tzw. trzyletni ochotnik (Dreijährig-Freiwilliger), co mogło, ale nie musiało kończyć się oficerską promocją. Po zwolnieniu do cywila przeniósł się do Poczdamu, gdzie w kwietniu 1905 r. uzyskał obywatelstwo pruskie. W tym samym roku w Berlinie-Schöneberg pojął za żonę młodszą o dwa lata Caroline Marie Anne Elsbeth z domu Block, córkę rodowitego berlińczyka, z zawodu kupca i prokurenta Richarda Blocka. Oboje rodzice byli wyznania ewangelickiego1. Młode małżeństwo na pewno skorzystało z gospodarczej prosperity ostatnich lat pokoju przed wybuchem Wielkiej Wojny; zaprojektowany przez Richarda Herznera obszerny dom w eleganckiej berlińskiej dzielnicy Zehlendorf był najlepszą wizytówką materialnego dostatku rodziny, aspirującej niewątpliwie do ówczesnego niemieckiego Bildungsbürgertum2. Po urodzonym w 1907 r. Hansie-Albrechcie małżeństwo to doczekało się jeszcze młodszego syna o imieniu Eberhard (1909-1980)3.
Ilustracja nr 1. Rodzinny dom Hansa-Albrechta Herznera w berlińskiej dzielnicy Zehlendorf przy Claszeile 14, zaprojektowany przez jego ojca Richarda, z zawodu architekta. Około 1913 r. Za: "Ostdeutsche Bau-Zeitung. Abbildungen" 1913 (ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu).
Gdy chodzi o wczesny etap edukacji, od szóstego do dziewiątego roku życia Hans-Albrecht uczęszczał do tzw. szkoły przygotowawczej (Vorschule). Taka forma kształcenia jednoznacznie dowodzi wysokiej pozycji materialnej rodziców; szkoła ta w zamyśle zastępować miała podstawową czy ludową (Grundschule, Volkschule). W trzy (nie zaś, jak w przypadku wcześniej wymienionych - cztery) lata realizować miano tam program na znacznie wyższym poziomie, wystarczający do ubiegania się o przyjęcie do gimnazjum klasycznego czy realnego. Rzecz oczywista, nie była to placówka ani darmowa, ani nawet tania, dlatego też kształcić się w niej mogły jedynie dzieci naprawdę zamożnych rodziców4.
Ilustracja nr 2. Rodzinny dom Hansa-Albrechta Herznera w listopadzie 2023 r., częściowo widoczny dzięki późnej porze roku (fotografia autora).
Wiosną 1916 r. Herzner rozpoczął naukę w tzw. reformowanym gimnazjum realnym (Reformrealgymnasium) w rodzinnym Zehlendorfie, gdzie też w 1927 r. otrzymał świadectwo dojrzałości. Jego dorastanie przypadło zatem na czas w dziejach Niemiec absolutnie przełomowy: zakończenie I wojny światowej, upadek cesarstwa Hohenzollernów i powstanie Republiki Weimarskiej, narzucenie Niemcom postanowień pokoju wersalskiego, powszechnie odbieranych jako skrajnie hańbiące, wreszcie znaczące ubytki terytorialne na wschodzie i zachodzie. Jak zapatrywał się na to wszystko młody gimnazjalista? Z całą pewnością podobnie jak znakomita większość jego rówieśników wywodzących się z tego samego środowiska, weimarską rzeczywistość uznających za, w najlepszym razie, przykry antrakt w niemieckich dziejach5. I nie było tu raczej mowy o konflikcie pokoleń; młode pokolenie Herznerów podzielało po prostu poglądy rodziców. Znamienna jest pod tym względem notatka prasowa w socjaldemokratycznym dzienniku "Vorwärts" z marca 1926 r., zarzucająca "znanemu ze skrajnie volkistowskich (extremvölkisch) poglądów architektowi R[ichardowi] Herznerowi" pobicie w listopadzie poprzedniego roku dwóch członków afiliowanej przy SPD organizacji kombatanckiej Reichsbanner. Herzner senior miał tego dokonać przy pomocy kastetu, co ciekawe, użyczonego mu jakoby w tym celu przez jego (niewymienionego tam z imienia) syna, obecnego zresztą przy całym zajściu. Wydaje się niewątpliwe, że był to osiemnastoletni wówczas Hans-Albrecht; poruszanie się z tego rodzaju akcesorium po spokojnym raczej Zehlendorfie może wskazywać zarówno na temperament młodego człowieka, jak i atmosferę politycznych sporów toczonych w ówczesnych Niemczech6. Niewiele wcześniej zresztą, w maju 1924 r. wstąpił on do organizacji kombatanckiej Stahlhelm - Bund der Frontsoldaten, ściślej - jej młodzieżowej gałęzi Jungstahlhelm. Działać miał w niej aż "do rozwiązania i wcielenia do SA"7.
W semestrze letnim 1927 r. Hans-Albrecht rozpoczął studia na fakultecie filozoficznym berlińskiego Uniwersytetu Fryderyka Wilhelma (dziś to Uniwersytet Humboldtów), w dziedzinie historii, filozofii i nauki o państwie. Równolegle na seminarium orientalistycznym zgłębiał tajniki języka... polskiego (chyba z marnym efektem, skoro w żadnej późniejszej ankiecie personalnej nie chwalił się rudymentarną choćby znajomością polszczyzny). Spośród wykładów i ćwiczeń, na które uczęszczał, na uwagę zasługują na pewno te prowadzone przez znane czy to wówczas, czy nawet i dziś osobistości: filozofa i pedagoga Alfreda Baeumlera (1887-1968), ekonomisty Ludwiga Bernharda (1875-1935), historyka Alberta Brackmanna (1871-1952), historyka i filozofa historii Kurta Breysiga (1866-1940), historyka Fritza Hartunga (1883-1967), historyka Ottona Hoetzscha (1876-1946), orientalistę i slawistę Richarda Meckeleina (1880-1948), historyka Friedricha Meinecke (1862-1964), historyka Hermanna Onckena (1869-1945), filozofa i pedagoga Ferdinanda Jacoba Schmidta (1860-1939), prawoznawcę Rudolfa Smenda (1882-1975), socjologa i ekonomistę Wernera Sombarta (1863-1941), filozofa, pedagoga i psychologa Eduarda Sprangena (1882-1963), prawoznawcę Heinricha Triepela (1868-1946) czy wreszcie historyka Hansa Uebersbergera (1877-1962).
Studia filozoficzne kończyły się obroną doktoratu, będącego wówczas jedynym stopniem akademickim. Przesłankami do dopisania przed nazwiskiem pożądanej i wtedy, i chyba również dziś abrewiacji Dr. phil. był ustny egzamin, a po jego pomyślnym zaliczeniu - ukazanie się dysertacji drukiem. Tak było również w przypadku Herznera; za temat swej pracy doktorskiej wybrał on, co ciekawe, "Socjalizm i ruch robotniczy Polaków w XIX wieku" (Sozialismus und Arbeiterbewegung der Polen im 19. Jahrhundert). Promotorem został Hans Uebersberger, który zaledwie parę lat wcześniej przybył z Wrocławia, by po zmuszonym do przejścia na przedterminową emeryturę Ottonie Hoetzschu objąć katedrę historii Europy Wschodniej8. Przedkładając w maju 1938 r. ukończoną dysertację, Herzner wyraził gotowość poddania się egzaminowi doktorskiemu w trzech dziedzinach: historia nowożytna, historia średniowiecza oraz gospodarka narodowa (Volkswirtschaft). Na uwagę zasługuje pierwsza z nich, jako że zadane pytania dotyczyły wyłącznie zagadnień z dziejów Polski: nurtów politycznych w czasach rozbiorów, orientacji polityczno-społecznych wśród Wielkiej Emigracji, rozwoju organizacyjnego sejmu, zagadnienia sejmików, kwestii Sejmu Wielkiego i Konstytucji 3 maja, niemieckiej kolonizacji, dziejów miast, specyfiki szlachty, wreszcie zagadnień polskiej polityki podczas I wojny światowej. Egzamin w tym zakresie przeprowadził sam Uebersberger; zadowolenie z wykazanej przez doktoranta wiedzy musiało być jednak umiarkowane, skoro ocenił ją na stopień zaledwie dostateczny (genügend), czyli najniższy spośród pozytywnych. Podobne noty wystawili również pozostali egzaminujący: Robert Holtzmann z zagadnień średniowiecza oraz Jens Peter Jessen z kwestii gospodarczych; nic dziwnego, że taką też (czyli dostateczną) konkluzją zamknięto cały egzamin9.
Zauważmy, że od chwili podjęcia studiów do złożenia egzaminu doktorskiego minęło niemalże dokładnie jedenaście lat. To naprawdę sporo; do tego w dokumentach personalnych Herznera próżno szukać informacji mogącej wskazywać, że podjął wówczas jakąkolwiek poważniejszą pracę zarobkową. Po raz kolejny dowodziłoby to zamożności (i chyba też cierpliwości) jego rodziców, utrzymujących liczącego sobie już ponad trzydzieści lat mężczyznę, który jako swój zawód konsekwentnie podawał łacińską formułę "kand[ydat] fil[ozofii]" (cand. phil.), oddając się przy tym wszelkim urokom studenckiej egzystencji: czy to tradycyjnym korporacyjnym pojedynkom, czy też górskim wędrówkom po Alpach10. Ale to tylko jedna strona medalu.
2. "Książka..."
Po pierwsze zatem - w latach 1930-1934 widzimy go w charakterze "redaktora odpowiedzialnego" (verantwortlicher Schriftleiter), a w 1932 r. redaktora naczelnego (Chefredakteur) dwutygodnika "Der Nahe Osten". Było to założone w 1928 r. z inicjatywy Hansa Schwarza pismo z kręgu "narodowej rewolucji"11, przez Armina Mohlera scharakteryzowane niegdyś jako "publicystyczne centrum mistyki Prus i Wschodu" (publizistischer Mittelpunkt der Preußen- und Ostmystik)12. W sporej części na pewno trafnie, jako że Schwarz, będący zarazem wydawcą dzieł zebranych Arthura Moellera van den Brucka i kustoszem pozostałego po nim archiwum, ustawicznie starał się nagłaśniać i propagować poglądy swego mistrza dotyczące właśnie Europy Wschodniej (dziś powiedzielibyśmy raczej - Środkowo-Wschodniej). "Tak jak Moeller", pisze Hans-Joachim Schwierskott, "tak i krąg skupiony wokół "Der Nahe Osten" propagował [inną] koncepcję Rzeszy, która "bałkanizacji" Europy Wschodniej zamierzała przeciwstawić szeroko zakrojoną federacyjną wspólnotę narodów", co Ernst Niekisch skwitował swego czasu jako "zmianę i zmiękczenie" (Abwandlung und Verharmlosung) przemożnych w życiu politycznym ówczesnych Niemiec tendencji wszechniemieckich13, a Hermann Raschhofer nazwał "nowopruską [podkreślenie autora] ideologią, która jeszcze przed przejęciem władzy przez narodowych socjalistów postulowała sięgnięcie po fundamentalne idee pruskiego królestwa w innej, nowoczesnej formie"14. Z czysto polskiego punktu widzenia trzeba podkreślić inny jeszcze aspekt forsowanej przez "Der Nahe Osten" optyki geopolitycznej, mianowicie kontynuację tradycyjnej Bismarckowskiej wizji sojuszu z Rosją. Nic dziwnego, że po 1933 r. całe środowisko niejako automatycznie znalazło się w konflikcie z Alfredem Rosenbergiem i urzędem sygnowanym jego nazwiskiem (Amt Rosenberg)15.
Aktywność taka, jednoznacznie plasująca Herznera w szeroko pojętym spektrum "rewolucji konserwatywnej" pociągnęła za sobą co najmniej wstrzemięźliwy stosunek do narodowego socjalizmu, NSDAP i osoby samego Hitlera. Wśród "konserwatywnych rewolucjonistów", do tego w realiach połowy lat trzydziestych XX w., nie było to niczym niezwykłym, choć rozmiary i natężenie podobnej kontestacji bywają dziś zdecydowanie przeceniane. Jednak polityczne wybory naszego protagonisty nie ograniczały się do li tylko cichej negacji systemu, który umacniał się w Niemczech od stycznia 1933 r. To zresztą jedna z ciekawszych, a na pewno mniej znanych i odpowiednio słabiej udokumentowanych kart w życiorysie Herznera. Nie ulega wątpliwości jego uczestnictwo w specyficznym środowisku, znanym dziś jako "krąg naumburski" czy też "krąg z Naumburga" (Naumburger Kreis), które ukształtowało się latem 1933 r. wokół osoby potencjalnego następcy tronu Niemiec i Prus, księcia Wilhelma Fryderyka Pruskiego (Wilhelm Friedrich Prinz von Preußen), najstarszego syna prusko-niemieckiego kronprinza (również Wilhelma) i wnuka ostatniego cesarza16. Wobec pobytu skompromitowanego i wiekowego już eksmonarchy na dobrowolnym wygnaniu w niderlandzkim Doorn, jak i rozczarowań niesionych osobą kronprinza, postrzeganego coraz powszechniej jako bon vivant oraz człowiek unikający nadmiernie angażujących zajęć (co jednak nie przeszkodziło mu początkowo poprzeć Hitlera), naturalną koleją rzeczy to książę Wilhelm stał się ucieleśnieniem wciąż silnego w wielu kręgach społeczeństwa niemieckiego pragnienia restytucji dawnego ładu. Plany takie, mniej lub bardziej sformalizowane (abstrahując już od ich realności) w różnym stopniu absorbowały wówczas środowiska niemieckich monarchistów, których poglądy trudno też sprowadzić do wspólnego mianownika. O ile sam kronprinz wydawał się, przynajmniej w pierwszym okresie reżimu narodowosocjalistycznego, zupełnie poważnie traktować możliwość powrotu do władzy na fali "narodowego uniesienia" (dystansując się przy tym od reprezentowanej przez swego ojca idei władcy Dei gratia, a podkreślając zainspirowany faszystowską Italią "model sojuszu monarchii z masowym ruchem społecznym")17, o tyle w otoczeniu księcia Wilhelma przeważały opinie o konieczności fundamentalnego zrewidowania dotychczasowych monarchistycznych pryncypiów. Sam pretendent miał objąć tron nie jako cesarz, lecz "król niemiecki"; ukute przy tej okazji hasło "niemieckiej monarchii ludowej" (Deutsches Volkskönigstum) najlepiej chyba oddaje charakter tej nigdy nieprzyobleczonej w realne kształty koncepcji18.
Ilustracja nr 3. Strona tytułowa, otwierająca nowy rocznik dwutygodnika "Der Nahe Osten" "Der Nahe Osten" 1933, nr 1 (ze zbiorów Elbląskiej Biblioteki Cyfrowej).Jego wydawca Hans Schwarz w artykule wstępnym zastanawiał się, czy rozpoczynający się rok 1933 będzie Spenglerowskim "rokiem rozstrzygnięcia" (Jahr der Entscheidung).
Uproszczeniem byłoby jednak sprowadzanie obecności Herznera w "kręgu naumburskim" wyłącznie do wymiaru politycznego. Owszem, wygląda na to, że wiedza czy może umiejętności redaktora "Der Nahe Osten" były tam doceniane. Już po wojnie jeden z wiodących członków tego środowiska, Friedrich Wilhelm Heinz przypisywał mu współautorstwo (wraz z sobą samym, ale również m.in. Fritzem-Dietlofem von der Schulenburgiem czy Hansem Osterem) "memorandum konstytucyjnego" (Verfassungsdenkschrift), czyli projektu ustawy zasadniczej Niemiec po obaleniu hitlerowskiego reżimu i ustanowieniu "monarchii ludowej" z księciem Wilhelmem jako królem i głową państwa. Sam pretendent do tronu miał tenże projekt zaakceptować w połowie sierpnia 1938 r., podczas rozmów toczonych w swym dolnośląskim majątku Obiszówek (wówczas Klein-Obisch), w którym to spotkaniu miał wziąć udział również Herzner. Co interesujące, zawarta w memorandum specyficzna mieszanina pomysłów i postulatów zarówno konserwatywnych, jak i jednoznacznie socjaldemokratycznych miała się również cieszyć wstępną przynajmniej akceptacją ze strony autentycznych socjaldemokratów, jak Wilhelm Leuschner czy Hermann Maaß, którzy po 20 lipca 1944 r. swe zaangażowanie w antynazistowski ruch oporu przypłacili życiem19.
Jednak środowisko gromadzące się wokół niedoszłego "niemieckiego króla" miało również inny, bardziej towarzyski charakter. Co więcej, ten właśnie aspekt był w gruncie rzeczy pierwotny; jak zauważa Susanne Meinl, "nie chodziło tutaj o jednolitą grupę opozycyjną kierującą się wyraźnie zdefiniowanymi celami, lecz raczej o wspólnotę przekonań (Gesinnungsgemeinschaft), zdefiniowaną więzami przyjaźni i wspólnymi doświadczeniami politycznymi, która jednak w pierwszych latach Trzeciej Rzeszy znajdowała się w częściowej opozycji wobec reżimu"20. W gronie ważniejszych uczestników "kręgu naumburskiego" wymienia Meinl m.in. Hansa-Jürgena hr. von Blumenthala (ur. 1907 r.), Konrada Rudolfa hr. Finck von Finckensteina (ur. 1910 r.) czy Arnolda Bistricka (ur. 1910 r.)21. Zauważyć można, że mamy tu do czynienia praktycznie z grupą rówieśniczą; sam książę Wilhelm urodził się wszak w 1906 r., Herzner zaś - rok później. Niemniej budująca musiała być też wspomniana wyżej wspólnota doświadczeń; wszyscy uczestnicy mieli za sobą aktywność w Stahlhelmie (czy to, jak Herzner, w Jungstahlhelm, czy też, jak Finck von Finckenstein, w jego studenckiej gałęzi Studentenring Langemarck), jak również - w "Der Nahe Osten"22. Na tym tle zdecydowanie wyróżniał się wspomniany już wyżej Friedrich Wilhelm Heinz, rocznik 1899, oficer z lat I wojny światowej, później członek Marine-Brigade Ehrhardt, działacz Stahlhelmu i usunięty z SA oraz NSDAP członek jej "lewego", skupionego wokół braci Strasserów skrzydła23. Nieodparcie nasuwa się konstatacja, że ten wieczny buntownik z racji i wieku, i doświadczenia odgrywał w "kręgu naumburskim" rolę daleko poważniejszą aniżeli tylko jednego z uczestników. Naumburg nad Soławą, od którego środowisko to zapożyczyło swoją nazwę, był tradycyjnym miejscem spotkań członków Langemarck; Heinz był ich stałym, podejmowanym z honorami gościem wygłaszającym przy tym referaty, które śmiało nazwać można programowymi24.
We wrześniu 1933 r. w kręgu tym narodził się pomysł wydawania własnego periodyku, mającego w założeniu pełnić funkcję ośrodka skupienia dla "młodych sił o profilu konserwatywnym czy narodowo-rewolucyjnym" z poddanych oficjalnie procesowi zgleichszaltowania środowisk Jungstahlhelm i Langemarck. Jeśli nawet miesięcznik ów (bo taką przyjął w końcu formę) okazał się typową efemerydą, sam jego wykoncypowany przy tej okazji tytuł - "Buch und Gewehr" (czyli "Książka i karabin") stał się rodzajem ideowego manifestu całego środowiska25. Dotyczyło to również samego Herznera26.
1 Zob. Archiwum Miejskie w Poczdamie (Stadtarchiv Potsdam) [dalej: StA Potsdam], Księga urodzeń za rok 1907, Akt urodzenia nr 117, 6 II 1907 r. Również: Federalne Archiwum Wojskowe we Freiburgu - Bundesarchiv-Militärarchiv Freiburg/Breisgau [dalej: BArch Freiburg], Pers 6/26064, passim, oraz: Übersicht über die Bestände des Stadtarchivs Leipzig, Leipzig 2017, s. 163.
2 Zob. Architekt Rich. Herzner in Zehlendorf: zwei Landhäuser, "Ostdeutsche Bau-Zeitung. Abbildungen" 1913, s. 117-119.
3 Zob. dok. nr 27 i 28. Jak widać, również i on dosłużył się stopnia oficerskiego. Po wojnie, kontynuując rodzinną tradycję, został architektem. W 1961 r. jego nazwisko znalazło się wśród 16 sygnatariuszy tzw. Zielonej Karty z Mainau (Grüne Charta von der Mainau), uważanej dziś za jeden z fundamentów zachodnioniemieckiej ochrony środowiska i kształtowania ładu przestrzennego. W roku 1967 widzimy go w charakterze "rejencyjnego dyrektora budowlanego" w dolnosaksońskim Ministerstwie Spraw Społecznych w Hanowerze. Hildegard Eissing, przyglądając się życiorysom sygnatariuszy Karty, znajduje tam członków NSDAP, SS czy współpracowników Komisariatu Rzeszy ds. Umacniania Niemczyzny. W stosunku do Eberharda Herznera podnosi jedynie, że w latach 1938-1944 był rejestrowany jako "kandydat do SS" (SS-Bewerber). Zob. E. Herzner, Die städtebauliche Ordnung auf dem Lande. Vortrag in Würzburg von Regierungsbaudirektor Eberhard Herzner, Niedersächsisches Sozialministerium, Hannover [w:] Koordinierung der Flurbereinigung mit anderen Planungen zur Neuordnung des ländlichen Raumes. Ergebnis zweier Fachtagungen, oprac. H. Schicke, E. Batz, Berlin-Bonn 1967, s. 53-62; H. Eissing, Wer verfasste die "Grüne Charta von der Mainau?" Einflüsse nationalsozialistischen Gedankenguts, "Naturschutz und Landschaftsplanung" 2014, nr 46, s. 247-252.
4 BArch Freiburg, Pers 6/260640, Kwestionariusz ewidencyjny, b.d., k. 108-109; Życiorys, b.d., k. 2. Również: Archiwum Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie (Humboldt-Universität, Universitätsarchiv, dalej: HU UA), Phil. Fak. 01, Nr 978, Kwestionariusz, 3 V 1938 r., k. 6-7; Życiorys, [maj 1938 r.], k. 9.
5 Robert Gerwath w swej biografii starszego od Herznera o zaledwie trzy lata Reinharda Heydricha tak opisał ówczesny światopogląd tego pochodzącego z identycznej społecznej sfery młodego wówczas człowieka: "wyznawał on zapewne poglądy podzielane wówczas przez wielu Niemców, którzy krótko po zakończeniu wojny uczęszczali do szkół średnich: antybolszewizm, żywiołowe odrzucanie wersalskiego traktatu pokojowego i odmowa uznania "krwawiącej granicy" z Polską. Były to punkty, co do których zgadzali się ze sobą niemal wszyscy Niemcy, od umiarkowanej lewicy po radykalną prawicę". R. Gerwath, Reinhard Heydrich. Biographie, wyd. 2, München 2013, s. 50.
6 Ein völkischer Schlagringkämpfer, "Vorwärts. Berliner Volksblatt" 1926, nr 123. Przy ocenie całego incydentu wziąć należy oczywiście pod uwagę profil ideowy dziennika; jednak nawet i wtedy bojowość rodziny Herznerów (zwłaszcza zaś seniora rodu) czyni spore wrażenie.
7 HU UA, Phil. Fak. 01, nr 978, Kwestionariusz, 3 V 1938 r., k. 7. Kilka dni wcześniej, wypełniając wniosek zgłoszeniowy do promocji doktorskiej, pole zatytułowane "Aktywność w NSDAP i jej organizacjach członowych" pozostawił puste (ibidem, Zgłoszenie do postępowania promocyjnego, 27 IV 1938 r., k. 5). Zaznaczyć jednak należy, że owo "rozwiązanie i wcielenie" było nie tyle jednorazowym aktem, ile raczej procesem, zapoczątkowanym w czerwcu 1933 r. przejęciem przez Hitlerjugend młodzieżowej organizacji Stahlhelmu (tzw. Scharnhorst-Jugend) oraz podporządkowaniem Naczelnemu Dowództwu SA członków w wieku 18-35 lat (tzw. Wehrstahlhelm; w grupie tej znalazłby się zatem również Herzner). W listopadzie tego roku członkowie powyżej 35. roku życia (tzw. Kernstahlhelm) znaleźli się w SA jako tzw. SA-Reserve I. W styczniu następnego roku owa "rezerwa" utraciła organizacyjną samodzielność, kompletnie rozpłynąwszy się w SA. Cała reszta w marcu 1934 r. otrzymała nazwę Narodowosocjalistyczny Niemiecki Związek Bojowników Frontowych (Stahlhelm), który zresztą już w listopadzie 1935 r. został ostatecznie rozwiązany. W tym świetle zrozumiały staje się zapis w niedatowanej ankiecie personalnej z połowy lat 30. Herzner podał tam mianowicie, iż służył w SA w stopniu Truppführera. BArch Freiburg, Pers 6/260640, Ankieta, b.d. [ok. 1934-1935], k. 4. W Jungstahlhelm musiał zostać Herzner zapamiętany z najlepszej strony; lata później, na potrzeby oficerskiej promocji niezbędną (pozytywną oczywiście) opinię wystawił mu Robert Mors, jego były przełożony w grupie Stahhelmu w Zehlendorfie (z zawodu tłumacz języka francuskiego, zatrudniony wówczas jako referent w Auswärtiges Amt). BArch Freiburg, Pers 6/260640, Opinia R. Morsa dot. H.A. Herznera, 30 X 1937 r., k. 15.
8 Hans Uebersberger (1877-1962), ur. w Klagenfurcie (czemu zawdzięczał znajomość języka słoweńskiego, umożliwiającą mu szybkie opanowanie innych języków słowiańskich), absolwent studiów historycznych na uniwersytecie w Wiedniu. Poważnie przyczynił się do rozbudowy założonego tam w 1907 r. seminarium historii Europy Wschodniej, w którym w 1915 r. objął profesurę. Zajmował się zwłaszcza nowożytną historią Rosji i Polski, a podczas I wojny światowej był jednym z naukowych filarów koncepcji Mitteleuropa. Gorliwy zwolennik narodowego socjalizmu (członek NSDAP od 1932 lub 1933 r.); najpewniej wskutek tego utracił pracę na uniwersytecie wiedeńskim. Przeniósł się do Niemiec, początkowo do Wrocławia, następnie w 1935 r. objął na uniwersytecie w Berlinie katedrę historii Europy Wschodniej (po Ottonie Hoetzschu). Po klęsce III Rzeszy, pozbawiony berlińskiej katedry, przeniósł się do zachodnich Niemiec, gdzie w 1950 r. powrócił do aktywności uniwersyteckiej, początkowo na Ukraińskim Wolnym Uniwersytecie w Monachium, potem w Getyndze oraz w Erlangen. Zmarł w Monachium. Otto Hoetzsch (1876-1946), ur. w Lipsku, studiował w Lipsku i Monachium. Następnie wykładał m.in. w Poznaniu i Berlinie. Konserwatysta i umiarkowany nacjonalista, po 1918 r. działacz Niemiecko-Narodowej Partii Ludowej (DNVP), tłumacz podczas rozmów poprzedzających podpisanie w 1922 r. niemiecko-sowieckiego traktatu w Rapallo. W lipcu 1931 r. jeden z inicjatorów założenia Funduszu Publikacyjnego dla Prowincji Granicznej Poznań-Prusy Zachodnie (Publikationsfonds für die Provinz Grenzmark Posen-Westpreußen), który już wkrótce przerodził się w Placówkę Publikacyjną (Publikationsstelle), z czasem jeden z głównych ośrodków "białego wywiadu" na Europę Środkowo-Wschodnią (ze szczególnym uwzględnieniem Polski). W latach 1903-1934 utrzymywał ożywione kontakty z rozmaitymi kręgami i instytucjami Rosji najpierw carskiej, potem sowieckiej. W ówczesnej optyce NSDAP stanowiło to spore obciążenie, co przyczyniło się do przymusowego wysłania go na emeryturę. Zmarł w Berlinie.
9 HU UA, Phil. Fak. 01, nr 978, Dane do zgłoszenia do promocji doktorskiej, 27 IV 1938 r., k. 3; ibidem, Protokół posiedzenia, 23 VI 1938 r., k. 10. Znamienny jest tu udział Jensa Petera Jessena (1895-1944). Jak pisze o nim Joachim Fest, "nie będąc członkiem partii, w późnych latach dwudziestych optował za "niemieckim socjalizmem" NSDAP. Szybko rozczarowany, po roku 1933 próbował jeszcze przez pewien czas ratować "ideę" ruchu [czyli NSDAP], a swoim studentom zalecał nawet wstępowanie do SS, ponieważ tam, jak sądził, w przyszłości zapadać będą decyzje. Jednym z tych studentów był późniejszy Gruppenführer SS i dowódca jednej z Einsatzgruppen Otto Ohlendorf, "wcześniej charakter idealny". To, że stał się on fanatycznym wyznawcą ideologii narodowosocjalistycznej, sprawiło, że Jessen znalazł się w głębokim kryzysie psychicznym". J. Fest, Staatsstreich. Der lange Weg zum 20. Juli, Berlin 1997, s. 153. Później uczestniczył Jessen w konserwatywnym ruchu oporu, został stracony w więzieniu w Berlinie-Plötzensee na fali represji po zamachu 20 VII 1944 r.
10 BArch Freiburg, Pers 6/260640, Ankiety, b.d. [ok. 1934-1935], k. 4-5. Jednak po egzaminie doktorskim był już Herzner we własnej ocenie "uczonym prywatnym i pisarzem (historykiem)" (Privatgelehrter und Schriftsteller [Historiker]), Archiwum Federalne w Berlinie-Lichterfelde (Bundesarchiv Berlin-Lichterfelde, dalej: BA Berlin-Lichterfelde, R 9361-II/404937, Ankieta osobowa, 19 IV 1938 r., k. 1827). Późniejsze fotografie Herznera, z uwidocznionymi na twarzy bliznami poświadczają, że aktywnie działał on w studenckich korporacjach uprawiających tradycyjne pojedynki (schlagende Verbindungen). Zob. ilustracja nr 29. Biogram w niemieckojęzycznej Wikipedii wymienia w tym kontekście Corps Borussia Berlin. Zob. https://de.wikipedia.org/wiki/Hans-Albrecht_Herzner#cite_note-EB-2 (dostęp 14 IX 2023 r.). Odnośnie do członkostwa w Alpenverein, zob. Das Weihnachtsfest der Schuhplatt'l und Sangesgruppe, "Mitteilungen der Sektion Berlin des Deutschen und Oesterreichischen Alpenvereins" 1931, nr 281. Jak wynika z treści, Richard Herzner w berlińskiej sekcji stowarzyszenia pełnił funkcję członka zarządu.
11 Objęcie tej funkcji odbyło się w dość szczególnych okolicznościach, rzucających też światło na ideowe oblicze środowiska skupionego wokół "Der Nahe Osten" oraz samego Herznera, mianowicie po ustąpieniu dotychczasowego "naczelnego" Hansa Schwarza van Berk (nie mylić z Hansem Schwarzem!). Powodem dymisji był zamieszczony na łamach pisma artykuł, w którym Schwarz van Berk, członek NSDAP od 1930 r., otwarcie nawoływał do współpracy z narodowymi socjalistami (idem, Preußentum und Nationalsozialismus, "Der Nahe Osten" 1932, z. 7, s. 124-131). Zob. S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler. Die nationalrevolutionäre Opposition um Friedrich Wilhelm Heinz, Berlin 2000, s. 128 i 194. Również: N. Asmussen, Hans-Georg von Studnitz. Ein konservativer Journalist im Dritten Reich und in der Bundesrepublik, "Vierteljahrshefte für Zeitgeschichte" 1997, z. 1, s. 78 (przyp. nr 14). Tytuł "Der Nahe Osten" (niem. Bliski Wschód) wprowadzić może w błąd; gros zawartości tego pisma nie była bowiem poświęcona ziemiom historycznego Lewantu, lecz wschodowi położonemu za niemieckimi granicami (dlatego też tytułowanemu "bliskim").
12 A. Mohler, Die konservative Revolution in Deutschland 1918-1932. Ein Handbuch, wyd. 3 rozszerzone, Darmstadt 1989, s. 463. Należy mieć jednak na uwadze, że - biorąc pod uwagę specyficzny charakter periodyku - aktywność ta przysparzała Herznerowi korzyści bardziej prestiżowych, aniżeli finansowych. Ciekawe zresztą, że nigdy nie napomknął o niej w swoich późniejszych życiorysach. Oczywiście, mógł go traktować jako nieistotny; znacznie bardziej prawdopodobne jest jednak, że pragnął go przemilczeć, mając najpewniej na uwadze zarówno ideologiczne konotacje periodyku, jak i proces, wytoczony w 1936 r. Hansowi Schwarzowi z osławionego paragrafu 175 kodeksu karnego Rzeszy, penalizującego czynności homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Skazanie Schwarza w marcu 1936 r. oznaczało również kres istnienia "Der Nahe Osten". Zob. V. Weiß, Moderne Antimoderne. Arthur Moeller van den Bruck und der Wandel des Konservatismus, Paderborn 2012, s. 279. Również: S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler..., s. 287.
13 H.J. Schwierskott, Arthur Moeller van den Bruck und der revolutionäre Nationalismus in der Weimarer Republik, Göttingen [ i in.] 1962, s. 140.
14 H. Raschhofer, Fall Oberländer. Eine vergleichende Rechtsanalyse der Verfahren in Pankow und Bonn, Tübingen/Neckar 1962, s. 26-27. Jak pisze dalej Raschhofer o założycielu pisma: "uporządkowania stosunków przestrzennych na pograniczu niemiecko-słowiańskim upatrywał on w ponadnarodowej myśli państwowej pruskiej monarchii" (ibidem, s. 27).
15 S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler..., s. 287. Przedstawione tu w ślad za literaturą przedmiotu opinie dotyczące ideowego profilu "Der Nahe Osten" zdecydowanie domagają się weryfikacji popartej wnikliwą analizą zamieszczanych w periodyku tekstów. Interesujące byłoby zwłaszcza ukazanie stosunku autorów wobec Polski i szerzej - spraw polskich. Sam Herzner, o ile można się zorientować, opublikował tam dwa artykuły: Der neue Polenspiegel ("Der Nahe Osten" 1930, z. 13, s. 193-197) oraz Der Teschener Korridor ("Der Nahe Osten" 1931, z. 2, s. 24-29). Zauważmy, że obydwa dotyczą spraw polskich: pierwszy opisuje panujące w szerokich kręgach społeczeństwa polskiego nastroje antyniemieckie, drugi natomiast, o którym będzie jeszcze mowa poniżej, antycypuje w jakimś sensie początki jego wojennej kariery.
16 S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler..., s. 194-195.
17 Zob. J. Pekelder, J. Schenk, C. van der Bas, Der Kaiser und das "Dritte Reich". Die Hohenzollern zwischen Restauration und Nationalsozialismus, Göttingen 2021, s. 77.
18 S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler..., s. 268 i 274. Nawiasem mówiąc, w myśl restrykcyjnych praw dynastycznych Domu Brandenburskiego książę Wilhelm utracił prawo do tronu, pojmując w czerwcu 1933 r. za żonę Dorotheę von Salviati, pochodzącą z rodziny nobilitowanej zaledwie w 1830 r. Paradoksalnie jednak takie ostentacyjne zerwanie z archaicznymi zapisami Hohenzollernowskiej "ustawy domowej" (Hausgesetz) w jakiś sposób spopularyzowało jego osobę w niemieckim społeczeństwie.
19 S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler..., s. 268, 278-279; F.W. Heinz, Erinnerungen und Gedanken 1919-1945. Vom nationalen Revolutionär in der Brigade Ehrhardt zum Widerstandskämpfer in der Abwehr und der Division "Brandenburg". Mit geringen Kürzungen und mit Anmerkungen versehen und herausgegeben von Michael Heinz, Kleinmachnow 2016, s. 13-15 (na s. 15 reprodukowana jest tam fotografia wykonana w majątku Obiszówek, przedstawiająca książęcą parę w towarzystwie Heinza, być może wykonana przy tej właśnie okazji). W pochodzącej z 1947 r. relacji Heinz nie wspomina jednak o udziale Herznera. Ibidem, s. 15. Susanne Meinl twierdzi ponadto, że znany w literaturze projekt konstytucyjny (którego autorami byli Franz Liedig i prof. Friedrich Albert Schmid Noerr) nie był tożsamy z opisanym powyżej, a stanowić mógł jedynie "jego wstępną wersję" (eine Vorstufe dazu). Analizując zapisy tegoż, zwraca uwagę na jego przesiąkniętą duchem autorytaryzmu i korporacjonizmu treść, po czym konstatuje: "z dzisiejszego punktu widzenia nie należy żałować, że opracowanie Liediga i Schmida Noerra wylądowało na śmietniku historii, jako że podobnie anachroniczny i reakcyjny projekt konstytucji nie był w stanie zjednoczyć spiskowców z lewej i prawej strony". S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler..., s. 279.
20 S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler..., s. 194.
21 Ibidem, s. 194-195.
22 Ibidem, s. 200-201.
23 Friedrich Wilhelm Heinz przewinie się tu jeszcze nieraz; jego wpływ zarówno na karierę Herznera, jak i jego powojenną recepcję był spory, a momentami wręcz przemożny. Pisze o nim Susanne Meinl nie tylko w przywoływanym tu już dziele, ale również w artykułach jej (współ)autorstwa. Zob. S. Meinl, Friedrich Wilhelm Heinz (1899-1968). Verschwörer gegen Hitler und Spionagechef im Dienste Bonns [w:] Konspiration als Beruf. Deutsche Geheimdienstchefs im Kalten Krieg, red. D. Krüger, A. Wagner, Berlin 2003, s. 61-83; S. Meinl, D. Krüger, Der politische Weg von Friedrich Wilhelm Heinz. Vom Freikorpskämpfer zum Leiter des Nachrichtendienstes im Bundeskanzleramt, "Vierteljahreshefte für Zeitgeschichte" 1994, z. 1, s. 39-69. Zob. też np. H. Höhne, Canaris. Patriot im Zwielicht..., s. 189 i 191.
24 W czerwcu 1933 r. tematem wystąpienia Heinza, które jakoby "uczyniło głębokie wrażenie na powojennym pokoleniu członków związku" była "Implementacja przeżyć wojennych w młodej generacji" (Verwirklichung des Kriegserlebnisses in der jungen Generation). S. Meinl, Nationalsozialisten gegen Hitler..., s. 195.
25 Ibidem, s. 200-201.
26 W charakterze pewnego kontrapunktu przytoczyć można tu słowa Heinricha Kreisela, w 1939 r. kapitana i trzeciego oficera ordynansowego 7. Dywizji Piechoty (tzw. O3, czyli pomocnika dywizyjnego szefa komórki wywiadu i kontrwywiadu), pochodzące jednak dopiero z 1971 r. Pisał on o Herznerze: "Wśród nas uchodził on za stupięćdziesięcioprocentowego nazistę, ja zaś uważałem go za pozera, za kogoś nieszczerego. Po swoim wyczynie nie raczył się już u nas pojawić, choć to przecież my wyciągnęliśmy go z kłopotów; moja rozmowa z polskim generałem, której zawdzięczał swoje uwolnienie [sic!] nie była dla mnie w żadnym stopniu przyjemna, więc zdawkowe choćby podziękowania ze strony Herznera byłyby bardzo na miejscu. Zamiast tego odbieraliśmy jedynie pełne przygan telefony z zaplecza, gdzie rozprawiał on o swoich bohaterskich wyczynach. Dowództwo naszej dywizji nieodmiennie negatywnie opiniowało wszelkie napływające do nas z zewnątrz wnioski o nadanie mu, jako pierwszemu żołnierzowi Wehrmachtu, Krzyża Żelaznego". Cyt. za: H. Schindler, Mosty i Tczew..., s. 137. Zauważmy, że wypowiedź ta oddaje nie tyle osobowość i poglądy Herznera, ile raczej emocje samego Kreisela. Co do "nieodmiennie negatywnych opinii" dowództwa 7. DP, zob. dok. nr 19. Nawiasem mówiąc, opinia ta jest swoistym majstersztykiem; ostatni jej akapit skutecznie niweczy pozytywne wrażenie wyniesione z lektury całości.