Wstęp
Galeria Uffizi we Florencji jest dzisiaj jednym z najczęściej odwiedzanych europejskich muzeów. Wraz z paryskim Luwrem i Muzeami Watykańskimi to obowiązkowy adres dla wszystkich miłośników malarstwa i rzeźby.
Początki galerii sięgają 1581 roku, kiedy to wielki książę Toskanii Franciszek I Medyceusz wyeksponował część rodzinnej kolekcji malarstwa, rzeźby i cennych osobliwości we wschodnim skrzydle budynku Uffizich. Medyceusze już w XV wieku rozpoczęli swoją działalność kolekcjonerską, zbierając nie tylko cenne manuskrypty, ale także antyczne gemmy, rzeźby i płaskorzeźby. Kolekcja rozpoczęta przez Kosmę Starszego wzbogaciła się dzięki jego wnukowi, Wawrzyńcowi Wspaniałemu, następnie w wyniku działalności kolekcjonerskiej papieża Medyceusza Leona X oraz Kosmy I. Syn Kosmy, Franciszek, kontynuował rodzinną tradycję i to właśnie dzięki niemu sztuka zaczęła zajmować tak ważne miejsce w przestrzeniach budynku Uffizich, budynku powstałego wszak dla zupełnie innych celów. Uffizi (antyczna forma słowa uffici - biura) były siedzibą aparatu biurokratycznego państwa rządzonego przez Medyceuszy. Budowa tego okazałego kompleksu rozpoczęła się w 1560 roku z woli księcia Kosmy I, a architektem Uffizi został pracujący na jego dworze Giorgio Vasari.
Syn Kosmy, Franciszek I, nie tylko zaaranżował galerię sztuki we wnętrzach Uffizi, ale także przyczynił się do powstania w Uffizich wyjątkowego gabinetu osobliwości, tak zwanej Trybuny. Trybuna, zaprojektowana przez Bernarda Buontalentiego i ukończona w 1584 roku, jest osobliwą szkatułką, w której zebrane zostały najcenniejsze dla Franciszka przedmioty, jego kolekcja kuriozów świata naturalnego: skał, kamieni, nieznanych i rzadkich okazów motyli oraz niektóre z antycznych rzeźb z kolekcji Medyceuszy. Architektura Trybuny to alegoria kosmosu, w którym spotkały się cztery żywioły: róża wiatrów dekorująca wnętrze latarni symbolizuje powietrze, masa perłowa na kopule odnosi się do wody, szkarłat ścian to ogień, a marmurowa posadzka - ziemia. Trybuna miała być wszechświatem, powołanym do życia nie dzięki Stwórcy, ale w procesie kreacji artystycznej. Ten wykreowany świat stał się domem kolekcji, która odzwierciedlać miała różnorodność i bogactwo stworzenia. Niczym w kalejdoskopie, rozproszone w Trybunie fragmenty świata układały się w coraz to nowe konstelacje i kompozycje.
W okresie panowania Medyceuszy zebrane skarby były dostępne dla niewielu. Co prawda książę Franciszek życzył sobie, aby prośby o dostęp do Galerii były rozpatrywane przez jego ministrów w sposób szczodry i uprzejmy, mimo to nieliczni mogli dostąpić zaszczytu podziwiania zbiorów sztuki zgromadzonych w Uffizi. Taka sytuacja utrzymywała się przez cały okres rządów rodziny Medyceuszy aż do początków XVIII wieku.
W 1737 roku spadkobierczyni rodu Medyceuszy, Anna Maria Luisa de' Medici, podpisała z wstępującym na tron Wielkiego Księstwa Toskanii, Franciszkiem Lotaryńskim, pakt rodzinny, który wiązał medycejskie kolekcje sztuki z Florencją, uniemożliwiając Habsburgom sprzedaż i wywóz cennych dóbr poza stolicę księstwa. Prawdziwym przełomem w historii Uffizich była jednak decyzja syna i następcy Franciszka I, Piotra Leopolda Habsburga, o otwarciu galerii dla publiczności. W 1769 roku Uffizi stało się muzeum. Z czasem kolekcja galerii została uporządkowana i wzbogacona o dzieła sztuki przeniesione z likwidowanych klasztorów i zakonów. Po zjednoczeniu Włoch, gdy część kolekcji rzeźbiarskiej i archeologicznej przeniesiono do nowo powstających muzeów Bargello i Archeologicznego, Uffizi nabrało charakteru pinakoteki.
Dzisiaj wizyta w Uffizich daje nam okazję do zanurzenia się w historii malarstwa. Przechodząc przez poszczególne sale galerii, możemy obserwować zmiany stylów malarskich, które odzwierciedlają głębokie przemiany w życiu religijnym i kulturalnym zachodzące w Europie między XIII a XVII wiekiem. Zbiór opowieści, który oddaję w ręce czytelnika może być wprowadzeniem do wizyty w Galerii. Zawiera on dziesięć historii związanych z dziełami z kolekcji Uffizich, od Giotta do Caravaggia. W czasie naszego spaceru po Uffizich spotkamy ikony włoskiego renesansu, Leonarda, Michała Anioła i Rafaela, ale także odkryjemy historię perspektywy i iluzji w malarstwie, a także odwiedzimy Wenecję i warsztat Tycjana. Mam nadzieję, że lektura ta przybliży Czytelnikowi sztukę włoskiego renesansu i zachęci do dalszych poszukiwań.
Ta książka nie powstałaby, gdyby nie nieustanne wsparcie ze strony mojej mamy, która motywowała mnie do pracy i była pierwszym czytelnikiem tego zbioru. Chcę również podziękować Maciejowi Kaźmierczakowi za krytyczną lekturę tekstu oraz Alessandrowi i Eleonorze za przyjaźń, która mobilizuje do poszukiwań intelektualnych.