Od Cortesa do Bolivara - Rafał Reichert

Kup ebooka

74.00 zł
59.20 zł (45,87 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przypisy

[1] I. Wallerstein, El moderno sistema mundial, tom I: La agricultura capitalista y los orígenes de la economía-mundo europea en el siglo XVI, Siglo XXI, México 2011, s. 48.

[2] Między innymi: M. Collis, Cortés i Montezuma, przeł. A. Rojkowska, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2004; H. Cortés, Listy o zdobyciu Meksyku, przeł. M. Mróz, R. Tomicki, Wydawnictwo Novus Orbis, Gdańsk 1997; P. Pizarro, Relacja o odkryciu i podboju Królestwa Peru, przeł. M. Mróz, Novus Orbis, Gdańsk 1995; R. Reichert, Polityka metropolii w kwestii militarnej i ekonomicznej obrony Nowej Hiszpanii za panowania dynastii Habsburgów (1516-1700). Zarys problematyki, "Klio" 2016, nr 37; A. Tarczyński, Podbój imperiów Inków i Azteków, Bellona, Warszawa 2009.

[3] Między innymi: M. Antochiw, Artillería y fortificaciones en la península de Yucatán siglo XVIII, Gobierno del Estado, Campeche 2004; M. Avellaneda i L. Quarleri, Las milicias guaraníes en el Paraguay y Río de la Plata. Alcances y limitaciones (1649-1756), "Estudos Ibero-Americanos" 2007, nr 33; J.A. Calderón Quijano, Las fortificaciones espa?olas en América y Filipinas, Mapfre, Madrid 1996; F. Casanueva, Historia de un ejército colonial. El caso de Chile en los siglos XVI y XVII, Universidad de la Frontera, Temuco 2017; P. Hoffman, The Spanish Crown and the Defense of Spanish Caribbean. 1535-1585, Louisiana State University Press, Luisiana 1980; A. Kuethe, Cuba. 1753-1815. Crown, Military and Society, University of Tennessee Press, Knoxville 1986.

[4] Termin mitimaes jest pochodną słowa mitmaq z języka keczua i oznacza wygnanie lub zesłanie. Określa grupy rodzin indiańskich oddzielone od swoich społeczności przez imperium Inków i przeniesione z rejonów lojalnych do podbitych lub odwrotnie w celach gospodarczych, społecznych i militarnych. Żadna inna polityka nie wpłynęła na demografię i grupy etniczne Andów tak bardzo, jak zastosowanie mitimów. Szacuje się, że ta praktyka dotknęła nawet jedną czwartą populacji imperium.

[5] J. Bengoa, Historia del pueblo mapuche, Ediciones Sur, Santiago de Chile 1985.

[6] F. Kubiaczyk, Kontrola siły roboczej w gospodarce kolonialnej Ameryki hiszpańskiej: encomienda, repartimiento i niewolnictwo, "Studia Europaea Gnesnesia" 2011, nr 4, s. 13-15.

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

[9] S.E. Morison, El almirante de la mar Océano: vida de Cristóbal Colón, FCE, Mexico 1993; D. González Cruz, Descubridores de América. Colón, los marinos y los puertos, Silex, Madrid 2012; H. Thomas, El Imperio espa?ol "De Colón a Magallanes", Planeta, Madrid 2018; J. Eslava Galán, El enigma de Colón y los descubrimientos de América, Booket 2019.

[10] Przywilej nadawania ziemi wraz z Indiami w koloniach amerykańskich - aktu tego dokonywał król lub jego reprezentanci. Encomendero otrzymywał encomiendę w celu pobierania danin od Indian na danym obszarze i odprowadzania do skarbca królewskiego części tych wpływów. Ponadto encomendero był zobowiązany dbać o dobro autochtonów, zapewniając im warunki do życia oraz rozwoju duchowego przez obowiązkową ewangelizację. W wielu przypadkach dochodziło do nadużyć, a sama encomienda stała się dla Indian formą przymusowej pracy na rzecz Hiszpanów.

[11] System przymusowej i niewolniczej pracy, który wprowadzili Hiszpanie w Indiach Zachodnich. Pierwszego reparto ("przydzielenia") między swoimi ludźmi Kolumb dokonał na Hispanioli. 21 kwietnia 1574 roku przekształcono system w odpłatną i obowiązkową kontrybucję pracy w wymiarze 8 dni roboczych w miesiącu na rzecz hiszpańskich kolonizatorów, co jednak tylko nieznacznie wpłynęło na status Indian, którzych nadal wykorzystywano.

[12] C.O. Sauer, Descubrimiento y dominación espa?ola del Caribe, FCE, Meksyk 1984, s. 41-44.

[13] 32 okręty z 1500 osobami na pokładzie. Za: E. Mira Caballos, La gran armada colonizadora de Nicolás de Ovando. 1501-1502, Academia Dominicana de la Historia, Santo Domingo, República Dominicana 2014, s. 68-69.

[14] E. Mira Caballos, Frey Nicolás de Ovando y los orígenes del sistema colonial espa?ol, Patronato de la Ciudad Colonial, Santo Domingo 2000, s. 105-107.

[15] B. de las Casas, Brevísima relación de la destrucción de las Indias, 1552: http://www.cervantesvirtual.com/obra-visor/brevsima-relacin-de-la-destruccin-de-las-indias-0/html/847e3bed-827e-4ca7-bb80-fdcde7ac955e_18.html.

[16] F. Moya Pons, Manual de Historia Dominicana, Universidad Católica Madre y Maestra, Santiago, República Dominicana 1977, s. 26.

[17] Funkcja gubernatora wojskowego w koloniach hiszpańskich w dobie konkwisty, zwłaszcza w XVI wieku. Pełniący tę funkcję otrzymywali władzę niemal zupełną, stając się najważniejszymi reprezentantami Korony wyznaczonymi do eksploatacji danego terytorium w zamian za jego zbadanie, podbicie i kolonizację na rzecz Hiszpanii. Adelantado podlegał bezpośrednio rozkazom króla lub wicekróla. Rządził na terytorium zwanym adelantamiento, które z czasem było przekształcane w prowincje lub królestwa. Słowo to pochodzi od hiszpańskiego wyrażenia "llevaba adelante la empresa de la conquista", co się tłumaczy jako "prowadzenie, dyrygowanie przedsięwzięciem konkwisty". Trzeba pamiętać, że pierwsza wzmianka o adelantado pochodzi z XIII wieku, z okresu panowania Alfonsa X Mądrego.

[18] J. Sued Badillo, Agüeybaná el bravo. La recuperación de un símbolo, San Juan 2008, s. 49.

[19] R. Reichert, Z dziejów Jamajki w XV-XVIII w., "Przegląd Nauk Historycznych" 2012, nr 2, s. 181-182.

[20] B. de las Casas, Krótka relacja o wyniszczeniu Indian, przeł. K. Niklewiczówna, Wydawnictwo PAX, Warszawa 1956, s. 49-50.

[21] L.D. Soto González, Apuntes sobre la historia de la minería cubana, Editorial Oriente, Santiago de Cuba 1981, s. 74-76. Złoto zostało wyczerpane na Kubie na początku lat czterdziestych XVI wieku, a od 1542 roku nowym metalem pozyskiwanym na wyspie stała się miedź, której bogate pokłady znaleziono w okolicy Santiago de Cuba.

[22] Florencki kupiec, później podróżnik i kartograf w służbie Hiszpanii. Co najmniej dwa razy prowadził eksplorację wybrzeża Ameryki, jednak sławę zyskał dzięki napisaniu dwóch traktatów o Nowym Świecie: Mundus Novus i Carta a Soderini, gdzie między różnymi (często fikcyjnymi) opisami przypisywał sobie rolę odkrywcy nowego kontynentu. Uznaje się, że pod wpływem jego dzieł niemiecki kartograf Martin Waldseemüller na swojej mapie doczesnego świata, Universalis Cosmographia (1507), po raz pierwszy umieścił nazwę Ameryka, która w kolejnych latach stała się powszechym określeniem obu nowych kontynentów.

[23] Hiszpański marynarz i eksplorator, uczestniczący w pierwszej wyprawie Kolumba do Ameryki. W 1500 roku odkrył Brazylię trzy miesiące przed przybyciem w to miejsce Portugalczyków dowodzonych przez Pedra Álvaresa Cabrala, powszechnie uznawanego za odkrywcę tych ziem.

[24] Hiszpański lub portugalski marynarz i odkrywca, który od wczesnej młodości brał udział w portugalskich wyprawach do Indii wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki. Od 1506 roku żeglował pod hiszpańską banderą na Karaiby. W lutym 1512 roku został mianowany Piloto Mayor, a w styczniu 1516 roku odkrył ujście La Platy. Penetrując te wody, natknął się na tubylców, z którymi chciał się spotkać. Kiedy z kilkoma towarzyszami dotarł do brzegu, zostali zaatakowani, zabici i usmażeni przez Indian Charrúa lub, co bardziej prawdopodobne, przez Guaraní, kanibali z wyspy Paraná.

[25] Istnieje również drugi zapis jego nazwiska - Hojeda.

[26] Granicę między prowincjami ustanowiono na rzece Atrato, która wpadała do zatoki Urabá (dzisiejsza Kolumbia), choć istnieją również opinie, że cały akwen znajdował się pod rządami de Ojedy.

[27] Luis Kolumb de Toledo zrzekł się tytułu wicekróla i praw do nowo odkrytych ziem pod warunkiem ustanowienia księstwa Veragua i markizatu Jamajki oraz zatrzymania rodzinnych posiadłości na Hispanioli. Ponadto otrzymał dożywotnią roczną rentę w wysokości 10 000 dukatów wypłacaną od 1537 roku, która w 1556 roku została podwyższona do 17 000 dukatów i była dziedziczna aż do XIX wieku. R. Reichert, Z dziejów Jamajki..., s. 181.

[28] C.O. Sauer, Descubrimiento..., s. 256, 263-267.

[29] Wprowadziła je w 1503 roku królowa Izabela Katolicka.

[30] Chodzi o Hippomane mancinella, toksyczne owoce zwane "jabłuszkami śmierci" (hiszp. manzanilla de la muerte), które rosną w regionie Morza Karaibskiego i Mezoameryki.

[31] A. de Herrera y Tordesillas, Décadas de Indias, tom I, księga VII, Imprenta Real, Madryt 1601, s. 255.

[32] Ibidem, s. 251.

[33] C.O. Sauer, Descubrimiento..., s. 243-267.

[34] K. Romoli, Vasco Nú?ez de Balboa, descubridor del Pacífico, Espasa-Calpe, Madryt 1955, s. 56-58.

[35] F. Correa, Balboa. La fantástica historia de un hidalgo espa?ol, Editora Regional de Extremadura, Badajoz 2017, s. 283-284.

[36] Stolica dzisiejszego Ekwadoru.

[37] Dzisiejsza Kolumbia.

[38] A. Tarczyński, Podbój imperiów Inków i Azteków, Bellona, Warszawa 2009, s. 67-72.

[39] Ibidem.

[40] W historii kolonizacji hiszpańskiej w obszarze Morza Karaibskiego i Zatoki Meksykańskiej widnieją dwaj niespokrewnieni bohaterowie, którzy nazywali się tak samo: Francisco Hernández de Córdoba. Pierwszy z nich dokonał odkrycia Jukatanu w 1517 roku, a drugi podboju Nikaragui w 1523.

[41] Chichimekowie - plemiona koczownicze północnego Meksyku. Araukanie lub Mapuches - plemiona Indian z południowo-wschodniego Chile.

Wstęp

Renesans, który rozpoczął się w XV wieku, wyróżniały nie tylko rewolucja kartograficzna, rozwój sztuki nawigacji morskiej czy postęp w budownictwie okrętowym, lecz również wielkie zmiany w sztuce wojennej. Łuki zostały zastąpione przez pistolety, proce przez muszkiety, wprowadzono do szerokiego użytku armaty; wojna prowadzona przez samowolnych rycerzy na koniach i niezdyscyplinowanych piechurów przerodziła się w wojnę karnych i dobrze zorganizowanych jednostek kawalerii i piechoty, których współpraca na polu walki i synergiczne wykorzystanie różnych rodzajów broni decydowały o zwycięstwie lub klęsce. Coraz częściej o losach narodów i koron decydowały regularne armie, a nie zbieraniny pospolitego ruszenia. Socjolog i historyk Immanuel Wallerstein tak właśnie, w najprostszy sposób, widział zmiany, które dokonały się na przełomie średniowiecza i odrodzenia w kwestiach wojskowych[1].

Epoka Wielkich Odkryć Geograficznych i konkwisty Ameryki Łacińskiej przez królestwa iberyjskie zapoczątkowana w 1492 roku korzystała z przemian i dorobku renesansu, niosąc zmiany tak u Europejczyków, jak też u indiańskich autochtonów. Dzieje hiszpańskiego podboju obu kontynentów amerykańskich odzwierciedlają, choć z pewnym opóźnieniem, przemiany na Starym Kontynencie. Model pospolitego ruszenia, znany od czasów średniowiecza, reprezentowali pierwsi konkwistadorzy, których niezdyscyplinowane, chaotyczne i niejednorodne grupy wyruszały do Indii Zachodnich głównie po sławę i bogactwa, często stawiając wszystko na jedną kartę i zadłużając się po uszy. Jego zastosowanie przyniosło jednak nadspodziewanie dobre efekty - podbite zostały kultury indiańskie na Karaibach i w obu Amerykach, głównie dzięki zachłanności i bezwzględności najeźdźców.

Kiedy kolonizacja rozwijała się, a wraz z nią wydobycie i transport kruszców szlachetnych do metropolii, pojawiło się też nowe zagrożenie. Korsarze, piraci i bukanierzy pochodzący głównie z Francji, Anglii i Holandii, polujący na statki ze złotem i srebrem oraz próbujący zdobywać miasta i osady w celach rabunkowych lub dla ustanowienia tam władzy swych królów, zmusili pierwsze imperium kolonialne świata do zmiany sposobu zarządzania siłami zbrojnymi w Ameryce, w tym do zainwestowania w system fortyfikacji i oddelegowanie do tamtejszych garnizonów licznych doświadczonych żołnierzy. Największe zmiany w hiszpańskim systemie posiadłości zamorskich w Indiach Zachodnich nastąpiły na skutek reform Burbonów, w wyniku których coraz większą rolę zaczęli odgrywać w nim urodzeni w Ameryce poddani króla - Kreole. Zainicjowana tak powolna kreolizacja wojsk doprowadziła do spadku ich lojalności wobec metropolii, a wykształcenie wojskowe i doświadczenie bojowe takich postaci jak Francisco de Miranda, Simón Bolívar, José de San Martín czy Ignacio Allende umożliwiło poprowadzenie zrywów niepodległościowych w Ameryce Łacińskiej na początku XIX wieku. Ich bohaterowie zakończyli trzystuletnią dominację Hiszpanów w Indiach Zachodnich.

Książka niniejsza stanowi próbę przedstawienia przynajmniej zarysu skomplikowanych i często niejasnych dziejów walk w hiszpańskiej Ameryce kolonialnej. Zaproponowana tematyka ma przybliżyć Czytelnikowi kwestie tak przebiegu walk Europejczyków z Indianami od najwcześniejszych dni ekspansji, jak też funkcjonowania aparatu militarnego na terytorium zamorskim Hiszpanii. Nacisk został położony na konkwistę, kolonizację, konsolidację militarną, walki z Indianami i obronę zdobytego terytorium przed piratami, korsarzami i bukanierami, w tym podczas różnych wojen imperialnych z innymi państwami europejskimi będących konsekwencją wyścigu o dominację w Ameryce. Monografia ma na celu wypełnienie luki, która istnieje w polskiej historiografii tematu, wynikającej ze skupienia się dotychczas podejmujących temat autorów na kwestiach podboju kultur mezoamerykańskich i andyjskich oraz na pojedynczych kampaniach wojennych czy bitwach prowadzonych przeciwko Indianom i innym krajom europejskim[2].

Ze względu na złożoność tematyki, wynikającą z wielkości hiszpańskiego imperium kolonialnego oraz trzystuletniego okresu podbojów i dominacji, nie było możliwe wyczerpanie wszystkich zagadnień dotyczących np. taktyki, uzbrojenia, życia codziennego żołnierzy, systemu zaopatrzenia wojskowego i innych. Ponadto pominięte zostały tematy wojny morskiej, poza niezwykle istotnymi konwojami zapewniającymi transport dóbr i kruszców pomiędzy metropolią a koloniami - Carrera de Indias. Czytelnik nie znajdzie tu więc opisów funkcjonowania eskadr obrony kolonii ani prowadzonych przez nie walk, choć nie można zaprzeczyć istotnemu wkładowi Armada de Barlovento, Armada del Mar del Sur, galer z Karaibów i Manili oraz Hiszpańskiej Marynarki Wojennej, powołanej do życia w roku 1714 i zapewniającej bezpieczeństwo Indii Zachodnich w XVIII wieku w całość systemu defensywnego. Być może w niedalekiej przyszłości uda się uzupełnić te braki dotyczące wojen morskich w kolejnej monografii.

Napisanie Od Cortésa do Bolivara. Zarys dziejów wojskowych w hiszpańskiej Ameryce kolonialnej i przekazanie jej polskiemu Czytelnikowi było poważnym wyzwaniem, a potwierdzeniem niech będzie to, że w historiografii tematu istnieje jedna tylko monografia o podobnej tematyce - Ejército y Milicias en el Mundo Colonial Americano - napisana przez Juana Marchena, który podjął się przedstawienia historii wojskowej Ameryki pod hiszpańskim panowaniem. Ponadto dysponujemy monumentalną, dziewięciotomową monografią Historia militar de Espa?a pod redakcją Hugo O'Donnella y Duque de Estrada, Enrique Garcii Hernána i José Marii Blanco Nú?eza, w dwu rozdziałach poruszającą interesującą nas tematykę - Esteban Mira Caballos w Defensa terrestre de los reinos de Indias traktuje o organizacji obrony hiszpańskich zamorskich terytoriów, a Julio Albi de la Cuesta w Ejército de América zajmuje się organizacją wojska tamże. Inne publikacje o tematyce militarnej skupiały się na konkretnych terytoriach geograficznych: Wielkich Karaibach, Małych i Dużych Antylach, północnym Meksyku, południowym Chile, Filipinach - i administracyjnych: wicekrólestwach, prowincjach i miastach; na wybranych aspektach lub podokresach historii wojskowej: konkwiście czy wojnach z Indianami, piratami, korsarzami i rywalizacji imperialnej, zwłaszcza między Hiszpanią i Wielką Brytanią; lub na konkretnych wydarzeniach[3].

Monografia niniejsza oparta została, z racji ograniczeń czasowych, jak również olbrzymiej ilości dokumentacji historycznej znajdującej się w archiwach Hiszpanii i państw Ameryki Łacińskiej, głównie na pracach historyków hiszpańskich i latynoamerykańskich, będących znakomitymi, a nieznanymi w Polsce - czy nawet szerzej: w Europie - ciekawymi studiami nad niemal nierozpoznanym rozdziałem historii wojskowości. Nieliczne wykorzystane materiały źródłowe pochodzą z Archiwum Głównego Indii Zachodnich i Archiwum Generalnego Narodu Meksyku, a znalazły się tu celem wzbogacenia wiedzy na tematy szczegółowe, na przykład liczby żołnierzy albo pieniędzy przeznaczonych na obronność. Zainteresowanych tematem prowadzenia kwerend źródłowych w archiwaliach dotyczących historii militarnej Hiszpanii odsyłam do artykułu prof. Cezarego Tarachy Archiwa hiszpańskie w badaniach nad historią wojskową.

Książka została podzielona na dwie części. W pierwszej z nich wątek główny stanowi walka Hiszpanów z rdzennymi mieszkańcami Ameryk, Indianami. Przedstawione zostały tam w sposób chronologiczny kwestie konkwisty Antyli, Tierra Firme oraz kultur z obszarów Mezoameryki i Andów, a ponadto informacje o wojnach, które Kastylijczycy prowadzili podczas kolonizacji zdobytych ziem Nowej Hiszpanii (wojny chichimeckie) i Kapitanii Generalnej Chile (wojny araukańskie). Niestety pominąć musiałem liczne rebelie indiańskie, jak te, na czele których stali szaman Popé (1680), Alejo Calatayud (1730), Jacinto Caneka (1761), Tomás Catari (1780) i Túpac Amaru II (1780-1781), oraz część powstań - w Chiloé (1712), Cancuc (1712), Charcas (1727 i 1778) i Sonora (1740) - które wybuchały zwłaszcza w XVIII wieku i w większości przypadków były konsekwencją reform burbońskich podnoszących trybuty albo narzucających nowe prawa obyczajowe, przykładowo zakazując noszenia indiańskich strojów i ozdób. Wykluczenie ich z narracji wynika z tematu - główny nacisk został bowiem położony na kwestie militarno-wojskowe podboju i utrzymania imperium, a wymienione powstania i rebelie nie miały charakteru stricte zdobywczego lub oporu przeciwko najazdowi, jak było podczas walk indiańsko-hiszpańskich w XVI i XVII wieku.

W drugiej części książki przedstawiony został podział administracyjny hiszpańskich kolonii, który miał istotny wpływ na organizację i finansowanie systemu obronnego, w którym bogate wicekrólestwa Nowej Hiszpanii i Peru musiały ze swoich skarbców płacić na utrzymanie garnizonów w strategicznych miejscach imperium, by wymienić choćby Filipiny, Wielkie Karaiby czy Chile. Stały dopływ funduszy pozwolił na rozwinięcie systemu fortyfikacji w najważniejszych portach hiszpańskiej Ameryki - Veracruz, Hawanie, Portobelo, Cartagena de Indias, Acapulco, El Callao, Valdivii i Manili, czuwających nad bezpieczeństwem bogactw wysyłanych do metropolii i chroniących wybrane regiony przed wrogami Hiszpanii. Ponadto zostały przedstawione również osiemnastowieczne reformy burbońskie i ich efekty - modernizacja aparatu wojskowego w Indiach Zachodnich, ulepszenie funkcjonowania i warunków służby w oddziałach regularnych oraz usprawnienie i profesjonalizacja milicji, od drugiej połowy XVIII wieku stanowiących ważny element obronności hiszpańskich posiadłości zamorskich. Reformy te będą miały także wielkie znaczenie polityczne i społeczne, szczególnie dla Kreoli, Metysów i Afroamerykanów, widzących w służbie tam możliwość awansu społecznego w zhierarchizowanym społeczeństwie Ameryki.

Kończąc, pragnę wyjaśnić Czytelnikowi, że wykorzystanie w tytule nazwiska Simóna Bolívara, który w pracy pojawi się zaledwie kilkukrotnie, jest celowe, ponieważ stanowi ono doskonałą cezurę czasową hiszpańskiej dominacji. Bolívar, który poprowadził Kreolów do niepodległości w wielu regionach Ameryki Południowej, zakończył rządy madryckiej metropolii, wykorzystującej swe kolonie do pozyskiwania bogactw, co zmieniło mapę geopolityczną i gospodarczą świata, jednak opisu tych walk nie znajdzie się w niniejszej monografii, dlatego że nie leżą one już w jej zakresie, a zostały opisane przez duże grono historyków latynoskich i z innych krajów zajmujących się tematyką niepodległościową Ameryki Łacińskiej.

CZĘŚĆ IZarys historii wojen hiszpańsko-indiańskich w Ameryce kolonialnej w XVI i XVII wieku

W pierwszej części książki przedstawiono zarys historyczny procesów odkrywczych i kolonizacyjnych prowadzonych przez hiszpańskich eksploratorów w regionie Morza Karaibskiego. Terytorium to stało się przyczółkiem do dalszej ekspansji i podboju w Tierra Firme, Mezoameryce, Andach i Chile. Zostanie tu poruszona ponadto kwestia oporu Indian oraz kampanii militarnych prowadzonych przez Hiszpanów przeciwko wczesnym rebeliom, które wybuchały w Indiach Zachodnich.

Zanim jednak przejdziemy do omawiania poszczególnych kampanii i bitew, należy przyjrzeć się przynajmniej pokrótce temu, jak wyglądało to, czym chcieli zawładnąć Kastylijczycy. Ameryka nie była bowiem miejscem bezludnym i czekającym na kolonizację, ale żywym i wielobarwnym siedliskiem plemion i imperiów. Ich poziom rozwoju był różny, stąd też różnie przekształcały one swoje otoczenie. To, co Europejczycy w XV wieku uznawali już za pewien standard - wytyczone drogi, folwarki uprawne czy dość dobrze działająca organizacja państwowa i społeczna - nie zawsze znajdowano w Nowym Świecie.

a) Warunki geograficzno-przyrodnicze

Mezoameryka rozciąga się od południowo-środkowego Meksyku na południowy wschód, obejmując przesmyk Tehuantepec, półwysep Jukatan, Gwatemalę, Belize, Salwador, Honduras, Nikaraguę i Kostarykę, aż do granicy z Panamą. Region ten charakteryzuje się złożoną kombinacją systemów ekologicznych, jednak można wyróżnić dwie dominujące kategorie: niziny (obszary położone między poziomem morza a wysokością 1000 m n.p.m.) oraz wyżyny (położone między 1000 a 2500 m n.p.m.). W regionach nizinnych najczęściej występuje klimat subtropikalny i tropikalny, podobnie jak w przypadku większości wybrzeży Zatoki Meksykańskiej i Morza Karaibskiego. Wyżyny charakteryzują się znacznie większą różnorodnością klimatyczną, od suchych klimatów tropikalnych do zimnych klimatów górskich. Dominuje jednak klimat umiarkowany z ciepłymi temperaturami i umiarkowanymi opadami deszczu.

Wyżyny Mezoameryki zazwyczaj obejmują dwa oddzielne regiony: strefę górską środkowego i zachodniego Meksyku oraz wyżyny Gwatemali i meksykański stan Chiapas. W środkowym i zachodnim Meksyku najbardziej żyzne gleby znajdują się w nisko położonych dolinach. Kilka z nich, w tym dolina Oaxaca, Puebla, Tlaxcala i dolina Meksyku (obecnie miasto Meksyk), były historycznie ważnymi miejscami, w których rozwinęły się złożone społeczeństwa prekolumbijskie. Wysokie, górskie szczyty Sierra Madre Oriental i Sierra Madre Occidental utrudniają jednak ruch chmur i zmniejszają ilość opadów w dolinach. Wyżyny Mezoameryki, choć nie były bogate, były wystarczająco żyzne, aby umożliwić rozwój rolniczych kultur przedhiszpańskich. W rzeczywistości sytuacja była dość podobna do tej w innych regionach, gdzie rozwijały się cywilizacje rolnicze, na przykład w Peru. W obu przypadkach ludzie opracowali metody, dzięki którym ograniczone zasoby mogły być w pełni wykorzystane. Wyżynne kultury agrarne nauczyły się magazynować wodę lub kierować ją z górskich źródeł na tereny uprawne, zaś niziny oferowały dużą różnorodność użytecznych zasobów flory i fauny, które można było nie tylko konsumować, ale także sprzedawać w celu uzyskania innych dóbr. Ponadto większa dostępność wybrzeża ułatwiała transport, komunikację międzyregionalną i handel.

b) Osiedla i infrastruktura

Państwo Inków na początku wieku XVI obejmowało prawie całe wybrzeże Pacyfiku wzdłuż Andów oraz tereny dzisiejszego Peru, Ekwadoru oraz pewne obszary Boliwii, Kolumbii i Chile. Ludność inkaska zajmowała się głównie rolnictwem, uprawiała kukurydzę, ziemniaki, bawełnę i kokę oraz hodowała lamy i alpaki. Część pól nawadniano przy pomocy sztucznych kanałów irygacyjnych. Domy mieszkalne Inkowie budowali z cegły suszonej lub ciosanych kamieni łączonych zaprawą glinianą.

Królestwo inkaskie pokryte było gęstą siecią większych i mniejszych dróg nazywaną Qhapac ?an. Łączną długość tamtejszej sieci komunikacyjnej szacuje się na około 30 000 km, z czego do dziś zachowała się ponad połowa. Stworzenie tak olbrzymiego systemu komunikacji było możliwe dzięki włączeniu się do sieci dróg istniejących już wcześniej, odziedziczonych po starszych cywilizacjach andyjskich oraz skutecznej organizacji pracy w skali całego państwa - każdy mężczyzna zamieszkujący w imperium zobowiązany był do odpracowania w ramach świadczeń na rzecz państwa kilku tygodni w ciągu roku w ramach tak zwanej mity. Najważniejszą część sieci drogowej stanowiły dwa trakty rozciągnięte na całej długości imperium - jeden wzdłuż wybrzeża, drugi przez Andy, oraz cztery inne, wiodące z Cuzco do każdej z czterech prowincji królestwa - Antisuyu, Chinchasuyu, Kuntisuyu i Qullasuyu. Dzięki tym drogom Inkowie mogli względnie szybko podróżować, transportować towary czy przemieszczać wojska w czasie wojen lub zamieszek. Z drugiej strony ułatwiły one Hiszpanom konkwistę i kolonizację.

Aztekowie również posiadali system dróg, który łączył ich stolicę Tenochtitlán z innymi ośrodkami administracji nad Zatoką Meksykańską, w Oaxace i środkowym Meksyku. Kupcy azteccy docierali tymi drogami również do dzisiejszej Nikaragui.

Kiedy Hiszpanie po raz pierwszy przybyli do środkowego Chile, terytorium to znajdowało się pod panowaniem Inków. Główne osady w Chile leżały wzdłuż rzek Aconcagua, Mapocho i Maipo. Quillota w dolinie Aconcagua była prawdopodobnie głównym ośrodkiem władzy Inków nad tym terytorium. Południowa granica Imperium składała się ze strefy wewnętrznej, z mitimami[4] chronionymi przez linię pukaras (fortec), i strefy zewnętrznej - grup Inków rozproszonych wśród sprzymierzonych plemion.

Największą populacją autochtoniczną byli Mapuches, żyjący na południe od granic Inków na obszarze rozciągającym się od rzeki Itata do archipelagu Chiloé. Populacja Mapuche między rzeką Itata a cieśniną Reloncaví została oszacowana na 705 000-900 000 w połowie XVI wieku przez historyka José Bengoa[5]. Araukanie mieszkali w rozproszonych osadach, głównie wzdłuż wielkich rzek południowego Chile. Mapuches woleli budować swoje domy na pagórkowatym terenie lub odosobnionych wzgórzach niż na równinach i tarasach. Kontakt z Inkami dał im zbiorową świadomość rozróżnienia między nimi a najeźdźcami oraz zjednoczył ich w luźne jednostki geopolityczne pomimo braku organizacji państwowej. Terytorium Mapuche posiadało system traktów bitych, które Hiszpanie wykorzystali do przemieszczania się.

W głównych kulturach Ameryki przedhiszpańskiej tworzono ośrodki miejskie, które pełniły funkcje polityczno-administracyjno-ceremonialne. Na przykład w kulturze Majów istniały tak zwane miasta-państwa, a ich władcy byli autonomicznymi zarządcami. Budowle sakralne i cywilne w centrum były wykonane z kamienia, na planie figur geograficznych, a między nimi wytyczano ulice. Im dalej od centrum, tym częściej pojawiały się drewniane chatki, których ściany kryto błotem, a dachy liśćmi.

Oprócz miejskich funkcjonowały najzwyklejsze osady wiejskie. Tamtejsza zabudowa w przypadku kultur Mezoameryki była wykonana z drewna, a w regionach zimniejszych również z suszonej cegły. W imperium Inków, ze względu na klimat, budowano domy z ociosanych kamieni lub z suszonej cegły.

c) Ludność

W artykule Kontrola siły roboczej w gospodarce kolonialnej Ameryki hiszpańskiej: encomienda, repartimiento i niewolnictwo Filip Kubiaczyk zebrał dane z różnych źródeł obrazujących sytuację demograficzną Nowego Świata, gdzie według obliczeń Angela Rosenblata w przeddzień konkwisty w Ameryce Łacińskiej żyło ponad 14,5 mln mieszkańców, w tym w Meksyku 5,85 mln i 2-3 mln w Peru. Tymczasem Sherburne F. Cook i Woodrow Borah szacują, że w samym tylko Meksyku w 1518 roku żyło około 25 mln osób, a na Hispanioli ponad 3,7 mln. Z kolei z obliczeń Noble'a Davida Cooka wynika, że w Peru w 1520 roku było około 9 mln ludności indiańskiej. Przy tak wielkich rozbieżnościach z dużą ostrożnością należy szacować konsekwencje podboju w obszarze demograficznym, choć bez wątpienia zmiany były znaczne. S.F. Cook i W. Borah podają, że w 1523 roku było w Meksyku tylko 16,8 mln Indian, w 1568 - 2,7 mln, w 1595 - 1,4 mln, i nieco ponad milion w roku 1608. Zdaniem Charlesa Gibsona tylko w Dolinie Meksykańskiej rdzenna ludność indiańska zmalała gwałtownie z 1,5 mln tuż przed konkwistą do 325 000 w roku 1570 i do 70 000 w połowie XVII wieku. Jak podaje Frank Moya Pons, na Hispanioli w roku 1508, w którym dokonano spisu ludności indiańskiej, pozostało tylko 60 000 Indian z około 400 000 zamieszkujących wyspę, kiedy po raz pierwszy stanął na niej Kolumb. W 1520 roku żyło tam tylko 3000 Indian[6].

Znacznie mniejsze były straty demograficzne w Peru. Według szacunków Noble'a Davida Cooka ludność indiańska zmniejszyła się do 1 mln w 1570 roku i do 670 000 pół wieku później. Największe straty zanotowano na wybrzeżu, zwłaszcza południowym, gdzie ludność indiańska prawie całkowicie wyginęła. Z kolei według obliczeń Roberta B. Keitha sporządzonych dla centralnego wybrzeża Peru populacja autochtonów w tym regionie licząca w 1525 roku 85 000 osób spadła w początku wieku XVII do zaledwie 1617 osób[7].

Jak widać, w niektórych rejonach ludność indiańska została zredukowana nawet o 90% (Meksyk), a w innych o 50% (Peru). Najbardziej dramatyczny okazał się los Indian z Hispanioli, gdyż zostali całkowicie zgładzeni. Francis Drake w grudniu 1585 roku, kiedy najechał i złupił Santo Domingo, informował królową Elżbietę I, że na wyspie nie spotkał żadnego Indianina. Podobnie było na większości wysp Morza Karaibskiego, szczególnie na Kubie i Puerto Rico. W swoim czasie Anglicy, Francuzi i Holendrzy przyczynią się do podobnego wyludnienia na pozostałych wyspach Antyli. W efekcie do XVII wieku ludność indiańska Karaibów uległa całkowitej zagładzie. Przedstawione dane nie pozostawiają wątpliwości, że we wczesnej epoce kolonialnej doszło w Ameryce do ogromnej katastrofy demograficznej[8].

1.1. Konkwista i kolonizacja Dużych Antyli

Pierwsza podróż Krzysztofa Kolumba do Ameryki nie tylko spowodowała odkrycie nowych i nieznanych Europejczykom kontynentów, lecz dała również początek ekspansji kolonialnej i monopolowi Hiszpanii na sprawowanie rządów w Indiach Zachodnich. Już pół roku po powrocie z przełomowej wyprawy genueńczyk wyruszył na kolejną, dowodząc potężną flotą złożoną z 17 statków i około 1500 ludzi, nie tylko marynarzy, ale też żołnierzy, duchownych i przedstawicieli szlachty. Miała ona wyraźny charakter kolonizacyjny, można więc pokusić się o stwierdzenie, że 25 września 1493 roku, w dniu, w którym zgrupowanie wypłynęło z Kadyksu, została zapoczątkowana kolonizacja hiszpańska. W kolejnych trzech wiekach powiększono i utrzymano zamorskie posiadłości w Ameryce, które stały się głównym źródłem bogactw imperium hiszpańskiego w epoce nowożytnej.

Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że druga wyprawa Kolumba miała charakter kolonizacyjny, jest fakt, że oprócz jego najbliższej rodziny - brata Bartolomé i syna Diego - towarzyszyły mu również osobistości odpowiedzialne za administracyjne i militarne aspekty konkwisty. Wystarczy wspomnieć takie ważne postacie jak Pedro de Margarit, głównodowodzący siłami zbrojnymi; Antonio de Torres, pierwszy burmistrz (hiszp. alcalde) osady La Isabela, którą Kolumb z nadania królewskiego założył na Hispanioli; Alonso de Ojeda, któremu powierzono podbój Tierra Firme; Juan Ponce de León, kolonizator Portoryko i odkrywca Florydy, czy Juan de la Cosa, żeglarz i kartograf, który uczestniczył również w pierwszej podróży Kolumba i na bazie swoich doświadczeń w 1500 roku opublikował pierwszą mapę Nowego Świata (zwaną Mapamundi) z zaznaczonymi Wyspami Antylskimi i konturami kontynentu. Oprócz przyszłych administratorów i konkwistadorów na pokładach ku Ameryce zmierzały również osobistości zaangażowane w konkwistę duchową - Bernardo Boyl, przełożony grupy franciszkanów wyruszających z pozwoleniem papieża Aleksandra VI z pierwszą misją ewangelizacyjną; ojciec Ramón Pané, hieronimita, pionier nawracania rdzennych mieszkańców Hispanioli (dziś Haiti), Tainów, na katolicyzm, który nauczył się ich języka i w 1498 roku ukończył pierwsze dzieło etnograficzne o rdzennych mieszkańcach Ameryki: Relación Acerca de las Antigüedades de los Indios; wreszcie przyszły zagorzały obrońca Indian, fray Bartolomé de Las Casas, w tamtych czasach znany jako Pedro de Las Casas - kupiec szukający fortuny w Nowym Świecie, który pod wpływem okrucieństw popełnianych przez swoich pobratymców podczas kolonizacji Dużych Antyli porzucił życie świeckie i oddał się obronie tubylców oraz krzewieniu wśród nich wiary.

Wracając do samej wyprawy, okazała się ona trudnym sprawdzianem zdolności administracyjno-organizacyjnych dla Kolumba, który to po nadaniach z Santa Fe (hiszp. Capitulaciones de Santa Fe, 1492) stał się wicekrólem nowo odkrytych ziem i admirałem mórz. Skupienie w jego rękach ogromnej władzy dało mu też monopol na zasiedlanie nowych terytoriów oraz kontrolę nad żeglugą i handlem w tym regionie. Naukowcy zajmujący się życiem genueńczyka zgodnie twierdzą, że nie miał on zdolności administracyjnych, stąd powierzał zarządzanie nowo tworzoną kolonią innym - Antoniowi de Torresowi, Franciscowi Roldánowi czy Bartolomé Kolumbowi[9]. Sam natomiast wolał prowadzić eksplorację Karaibów, dzięki czemu między rokiem 1492 a 1504 przewodził czterem wyprawom i odkrył Bahamy, liczne wyspy Małych i Dużych Antyli oraz poznawał wybrzeża Ameryki Środkowej i Południowej.

Trzeba jasno podkreślić, że podczas rządów Kolumba na Hispanioli kwestie militarne nie odgrywały większej roli. Tainowie, rdzenni mieszkańcy tej oraz innych wysp Dużych Antyli, byli ludem pokojowym, którego jedyną broń stanowiły prymitywne drewniane łuki, dzidy i harpuny, wykorzystywane głównie do pozyskiwania zwierzyny, ryb i żółwi.

Większym problemem dla Kolumba, a właściwie dla jego brata Bartolomé, który sprawował władzę podczas nieobecności Krzysztofa, były knowania i bunt Hiszpanów niezadowolonych z braku bogactw, które im obiecano. Z tego powodu w 1497 roku Francisco Roldán sprzeciwił się władzy Kolumbów i oddalił wraz z wiernymi sobie ludźmi na wschodnią część wyspy. Rok później kolejni kolonizatorzy przeszli na jego stronę, zaś w połowie 1498 roku tylko osady La Vega i La Isabela pozostawały w rękach zwolenników admirała. Kiedy w sierpniu tegoż roku Kolumb przybył na Hispaniolę, podjął negocjacje z buntownikami i za cenę amnestii, uregulowania długów, nadań ziemi (hiszp. encomienda[10]), przydziału Indian (hiszp. repartimiento[11]) i przyzwolenia na powrót do metropolii zdołał opanować rebelię.

W następnych miesiącach wciąż jednak wybuchały kolejne konflikty między kolonistami, co doprowadziło do wysłania przez królów katolickich sędziego śledczego Francisca de Bobadillego, który miał zbadać przyczyny niezgody między rodziną Kolumbów a innymi Hiszpanami. Doprowadził on do oskarżenia Admirała Mórz i odesłania go do metropolii zakutego w kajdany, jako winnego złego zarządzania kolonią oraz nadużywania władzy wobec podwładnych króla. Jednak w całej sprawie było drugie dno, a jako czołowego protagonistę wskazuje się Juana Rodrígueza de Fonsecę, biskupa Burgos, głównego odpowiedzialnego za sprawy Ameryki oraz wroga Kolumba. Trzeba zaznaczyć, że w tym samym czasie królowie katoliccy zdali sobie sprawę, że złożyli w rękach jednego człowieka zbyt dużą władzę, stąd też Izabeli i Ferdynandowi było na rękę zmniejszenie wpływów Admirała Mórz. Jednym z kroków ku temu było zniesienie w 1499 roku nadanego mu monopolu na żeglugę do Nowego Świata i zapoczątkowanie eksploracji kontynentu w ramach tak zwanych Viajes Menores lub Andaluces ("podróży mniejszych" lub "andaluzyjskich"), realizowanych przez małe eskadry wypływające z portów Andaluzji[12].

Słabnąca pozycja Kolumba oraz proces, który został mu wytoczony, wpłynęły na królewską decyzję o mianowaniu nowego gubernatora Hispanioli. Nicolás de Ovando y Cáceres w lutym 1502 roku wypłynął z Hiszpanii na czele największej floty[13], jaka do tej pory wyruszyła do Ameryki w celu przyspieszenia procesu kolonizacji. Królowie katoliccy postawili przed nim zadania rozwoju ekonomicznego wyspy, ustanowienia trwałych struktur administracyjno-politycznych, polepszenia życia kolonizatorów i ewangelizacji Indian. Interesujący jest fakt, że w ekspedycji de Ovando uczestniczyli Bartolomé de las Casas, dla którego był to powrót do Indii Zachodnich, oraz przyszły konkwistador Peru i imperium Inków Francisco Pizarro.

Za rządów nowego gubernatora nastąpiła eskalacja przemocy wobec Tainos, którzy byli potrzebni Hiszpanom do poszukiwania złota w strumykach i szybach kopalnianych na Hispanioli. Indianie, nieprzyzwyczajeni do ciężkiej fizycznej pracy, umierali z wycieńczenia, depresji i głodu. Ci, którzy próbowali ucieczki, byli tropieni i rozszarpywani przez psy myśliwskie. Kiedy hiszpańska kolonizacja parła na zachód wyspy, Indianie próbowali stawić jej opór, atakując obozowiska i zabijając najeźdźców. Spowodowało to jednak, że de Ovando wysłał 300 zbrojnych pod dowództwem Juana de Esquivela, przyszłego konkwistadora Jamajki, w celu ukarania buntowników. Po pierwszych starciach, w których nadzy i uzbrojeni w prymitywne łuki, zatrute strzały i dzidy Indianie musieli stawić czoła zbrojnym w żelazne szpady, muszkiety, arkebuzy, kusze i wspomaganym przez jazdę Hiszpanom, przywódca powstania kacyk Cotubanamá zdecydował się negocjować pokój. De Esquivel, przekonany o pokojowych intencjach autochtonów, pozostawił mały garnizon w prowizorycznym forcie. Przywódca rebelii wiedział, że kolonizatorzy nie odpuszczą i będą żądali od jego współplemieńców niewolniczej pracy przy pozyskiwaniu złota, dlatego zdecydował się zaatakować 10 żołnierzy, którzy mieli nadzorować Indian, w tym dowódcę - kapitana Martína de Villamána. Z rzezi garnizonu ocalał jeden konkwistador. Udało mu się uciec do Santo Domingo, skąd powiadomił władze o zerwaniu pokoju i śmierci rodaków. W latach 1502-1505 buntował się już nie tylko Cotubanamá, ale i inni kacykowie z Hispanioli. Wszyscy zostali pojmani i zamordowani. Inni Indianie również skończyli na stosie lub zostali zniewoleni i przymuszeni do niewolniczej pracy[14].

Wojna, którą prowadzili Indianie przeciwko najeźdźcom, była wojną partyzancką prowadzoną w selwie Hispanioli, gdzie Tainowie potrafili doskonale się maskować i wykorzystywać swoje umiejętności łucznicze. Jednakże napór Hiszpanów był nieodparty, a ich taktyka polegająca na niszczeniu całych wiosek tak brutalna i obciążająca autochtonów, że część, tak jak Hatuey, najsłynniejszy z przywódców buntowników, zdecydowała się przenieść na Kubę i tam organizować dalszy opór. Pozostali poddali się władzy konkwistadorów. Uznaje się, że w okresie piętnastolecia między pierwszą wyprawą Kolumba (1492) a pierwszym spisem ludności wyspy (1507) zginęło w różnych okolicznościach około pół miliona Tainów, choć de las Casas twierdził, że ponad milion[15]. Faktem jest, że w 1507 roku doliczono się 60 000 Indian, których w 1550 roku było już tylko 500, zaś na początku XVII wieku nie został już ani jeden[16].

W nawiązaniu do rządów Nicolása de Ovando y Cáceresa trzeba podkreślić, że oprócz okrucieństw dokonanych na tubylcach, przyczynił się on do powstania kolejnych osad hiszpańskich na Hispanioli, jak Compostela de Azua, Santa María de la Vera Paz, Bayajá (dziś Fuerte Libertad, Haiti), Salvatierra de la Sabana (aktualnie Les Cayes, Haiti), Salvaleón de Higüey, Cotuí, Puerto Plata i Santa Cruz de Hicayagua (dziś Santa Cruz del Seibo w Republice Dominikany). Dodatkowo ulepszył pozyskiwanie złota, wprowadził rancza z trzodą chlewną i bydłem, a ponadto zainicjował w Ameryce uprawę trzciny cukrowej, którą sprowadzono z Wysp Kanaryjskich. Pod wpływem edyktu królewskiego z 1502 roku, który ograniczał niewolnictwo indiańskie, po raz pierwszy wyraził zgodę na sprowadzenie niewolników afrykańskich do Indii Zachodnich. W 1506 roku wysłał Sebastiana Ocampo w celu sprawdzenia, czy Kuba (wówczas Isabela) była wyspą, czy kontynentem i dwa lata później wyekspediował 50 ludzi dowodzonych przez adelantado[17] Juana Ponce de Leóna na Portoryko.

Ponce de León, przybywając na wyspę, spotkał się z Agüeybaną, kacykiem Tainów, który był pokojowo nastawiony do kolonistów. Wkrótce założono dwie osady - San Juan Cáparra i San Germán, w których konkwistador rozlokował swoich ludzi i zorganizował im pracę przy nadzorze wydobycia złota oraz zakładaniu rancz i upraw. Sytuacja skomplikowała się w 1511 roku, kiedy rządy wśród tubylców objął Agüeybaná II Dzielny (hiszp. El Valiente) - wypowiedział on posłuszeństwo Hiszpanom, którzy zmuszali jego plemię do niewolniczej pracy przy pozyskiwaniu kruszców, i stawił im zbrojny opór. Tubylcy uzbrojeni w łuki, zatrute strzały oraz drewniane dzidy zaatakowali i spalili wioskę, w której stacjonował jeden z hiszpańskich kapitanów, Cristóbal de Sotomayor. W wyniku ataku zginęło około 80 kolonistów, a de Sotomayor został ciężko ranny. Było to jedyne zwycięstwo Tainów w czasie ich jedynego powstania na Portoryko. Trwało ono długo, bo aż do 1513 roku i upadło po śmierci Agüeybany II i Guarionexa, a wojownicy schronili się przed przeważającymi siłami Ponce de Leóna w niedostępnych regionach wyspy lub przedostali się na Małe Antyle, gdzie przyłączyli się do walecznych Karaibów[18]. Od tego momentu wyspa stała się własnością Hiszpanów, którzy wyniszczali tubylców pracą ponad siły oraz chorobami, w tym ospą. W kolejnych latach jedynym zagrożeniem dla Portoryko stały się najazdy Karaibów prowadzone z okolicznych wysepek Małych Antyli.

Rządy de Ovando skończyły się 9 lipca 1509 roku, kiedy do Indii Zachodnich wrócił Diego Kolumb, który sprawował urząd gubernatora do 1524 roku, z pięcioletnią przerwą w latach 1515-1520. Za jego panowania zwiększyło się tempo kolonizacji kolejnych wysp Dużych Antyli, na co wpłynęło też dążenie do wykorzystania przy podbojach zbyt dużej liczby bezczynnych Hiszpanów przebywających na Hispanioli. Pierwszą ekspedycją, którą Diego Kolumb wysłał jeszcze w 1509 roku, była wyprawa na Jamajkę kierowana przez Juana de Esquivela, która wylądowała na północnym wybrzeżu wyspy niedaleko Zatoki Świętej Anny. Tam też konkwistador założył pierwszą hiszpańską osadę - Nową Sewillę (hiszp. Sevilla la Nueva). Ludność tubylcza, tak jak i innych wysp Dużych Antyli, była pokojowo nastawiona i nie stawiała oporu najeźdźcom, więc w ciągu zaledwie dwóch lat Jamajka została kompletnie podporządkowana konkwistadorom, a Indianie zmuszeni do pracy w ramach encomienda i repartimiento[19].

Kolejną ekspedycją nakazaną przez Diego Kolumba był podbój Kuby, który przypadł w udziale Diego Velázquezowi de Cuéllarze. Ekspedycja wyruszyła z Salvatierra de Sabana, wioski położonej na południu Hispanioli, w sile 300 konkwistadorów, nielicznych Indian i kilku niewolników afrykańskich zaokrętowanych na 4 statkach. Hiszpanie wylądowali w okolicach Guantanamo, zaś kilka dni później Velázquez założył pierwszą osadę europejską na Kubie - Nuestra Se?ora de la Asunción de Baracoa, którą uznaje się za pierwszą stolicę wyspy (powstało tam również pierwsze kubańskie biskupstwo).

Kastylijczycy kontynuowali kolonizację w kierunku północnym i zachodnim, za główny cel stawiając sobie rozpoznanie rzek, z których mieli nadzieję pozyskiwać złoto. Kiedy dotarli do doliny rzeki Toa, natknęli się na Tainów, którzy pod dowództwem Hatueya, zbiegłego z Hispanioli kacyka, stawili im zbrojny opór w wojnie partyzanckiej. Wyższość taktyki Hiszpanów, ich skuteczniejsze uzbrojenie i spalenie na stosie przywódcy bojowników w lutym 1512 roku odebrały tubylcom zapał do walki. Diego Velázquez de Cuéllar starał się pacyfikować wyspę w sposób mało brutalny. Jedyny incydent, jaki miał miejsce, spowodował świeżo przybyły z Jamajki awanturnik Pánfilo de Narváez. Ten żądny przygód i sławy konkwistador dokonał masakry w Caonao, gdzie zamordowano około 2000 Tainów. Fakt ten nie uszedł uwadze Bartolomé de Las Casasa, stając się przełomowym momentem w jego życiu, przez który zdecydował się stanąć w obronie Indian. Ciekawy jest fragment jego dzieła pt. Krótka relacja o wyniszczeniu Indian, opisujący sprawę Hatueya, który podobno zebrał swoich pobratymców i przemówił:

"Słyszeliście o tym, że przybywają tu chrześcijanie, a wiecie, co zrobili z różnymi władcami i z ludnością Haiti (to znaczy Hispanioli) - to samo zamierzają zrobić tu. Może przypadkiem wiecie, dlaczego to robią?" Odrzekli: "Dlatego, że z natury są okrutni i źli". Powiada: "Nie tylko z tego powodu, ale dlatego, że uznają boga, którego uwielbiają i bardzo kochają. Starają się nas zabijać, aby go nam odebrać i móc czcić". Miał ze sobą koszyk pełen złota i klejnotów i rzekł: "Tu widzicie boga chrześcijan, jeśli chcecie, odprawmy przed nim areytos (tak się nazywają tańce i pląsy), a może mu się przypodobamy i rozkaże im, aby nie robili nam nic złego". Potem Hatuey powiedział: "Pomyślcie, co będzie, jeśli go zatrzymamy. Przecież nas zabiją, aby go odebrać. Wrzućmy go lepiej do rzeki". Wszyscy byli za tym, żeby tak zrobić i wrzucili złoto do wielkiej rzeki, która płynęła nieopodal[20].

Wracając do podboju Kuby, trzeba zwrócić uwagę, że w grupie konkwistadorów, której przewodził Pánfilo de Narváez, znalazło się również 30 indiańskich łuczników z Jamajki, którzy wspomagali kolonizację wyspy. Zjawisko przyłączania się tubylczych wojowników do Hiszpanów, jak się później okazało, miało ogromne znaczenie podczas podboju imperiów azteckiego i inkaskiego, ale praktykowane było już od czasu kolonizacji Dużych Antyli. Konkwista wyspy trwała do 1515 roku. Velázquez de Cuéllar przykładał dużą wagę do zakładania osad, powstały więc: San Salvador de Bayamo (1513), Santísima Trinidad (1514), Santa María de Puerto Príncipe (1514), Sancti Spíritus (1514), San Cristóbal de La Habana (1515) i Santiago de Cuba (1515). Stały się one strategicznymi punktami wyspy i podstawą jej rozwoju administracyjno-ekonomicznego, bo stamtąd Kastylijczycy w łatwy sposób mogli zarządzać otrzymanymi encomiendami oraz nadzorować wydobycie złota z rzek Bayamo, Jobabo, Guáimaro, Arimao, Agabama i Jaruco, co dostarczyło Koronie z tytułu podatku quinto real, wynoszącego piątą część pozyskanego kruszcu, równowartość zaledwie 12 437 pesos, podczas gdy w latach złotego boomu lat 1515-1538 było to pomiędzy 2,5 a 3 mln pesos[21].

Trzeba podkreślić, że poza rozwojem własnej ekonomii, Kuba stała się również prężnym ośrodkiem władzy oraz ważnym punktem logistycznym Nowego Świata. Właśnie z jej portów - Santiago de Cuby i Hawany - wyruszyły pierwsze wyprawy eksploracyjne do Mezoameryki dowodzone przez Francisca Hernándeza de Córdobę (1517) i Juana de Grijalvę (1518) oraz ekspedycja Hernána Cortésa, który w 1519 roku zapoczątkował konkwistę azteckiego imperium.

1.1.1 Junta de Burgos, kłopot z rodziną Kolumba i kolonizacja Tierra Firme

W czasie, kiedy Diego Kolumb szykował się do objęcia władzy w Indiach Zachodnich, Ferdynand Katolicki w 1508 roku zwołał w Burgos spotkanie z najważniejszymi żeglarzami, którzy pływali po wodach Ameryki - Juanem de la Cosą, uczestnikiem wypraw eksploracyjnych Kolumba; Alonso de Ojedą, twórcą pierwszej mapy świata (Mapamundi, 1500) uwzględniającej Duże Antyle i karaibski brzeg Ameryki Południowej aż do Brazylii; oraz Amerigo Vespuccim[22], który podczas junty został mianowany pierwszym Piloto Mayor ("Głównym Pilotem") odpowiedzialnym za szkolenie pilotów pływających do Nowego Świata oraz za gromadzenie informacji o żegludze w celu tworzenia kartografii Ameryki. Ponadto na spotkanie zostali wezwani Vicente Yá?ez Pinzón[23] i Juan Díaz de Solís[24], którym król powierzył misję zbadania zachodniego wybrzeża Morza Karaibskiego (głównie Ameryki Środkowej) w celu ustalenia, czy istnieje tak zwane Przejście Zachodnie, czyli połączenie wodne między Atlantykiem i Pacyfikiem, które pozwoliłoby na dalszą żeglugę na zachód.

Najważniejszą jednak decyzją, jaką Ferdynand Katolicki podjął podczas junta de Burgos, było nadanie praw do konkwisty i kolonizacji Tierra Firme - stałego lądu, który rozciągał się od Przylądka Gracias a Dios, przez Przesmyk Panamski i zatokę Urabá, aż do Półwyspu Guajira, oraz ziem odkrytych podczas wypraw Alonso de Ojedy[25] (1499), Rodrigo de Bastidasa (1501) oraz Krzysztofa Kolumba (podczas jego czwartej podróży do Ameryki w latach 1502-1504). Zainteresowanie kolonizacją tego regionu wykazało dwóch rywalizujących między sobą konkwistadorów: Alonso de Ojeda wspierany przez Juana de la Cosę i Diego de Nicuesa. Król, nie chcąc zaogniać konfliktu, postanowił nadać obu zainteresowanym prawo do kolonizacji Tierra Firme, dzieląc ją na dwie prowincje: Nueva Andalucía (Nowa Andaluzja), którą miał zarządzać ten pierwszy, i Castilla de Oro (Złota Kastylia) lub Veragua, gdzie miał rządzić de Nicuesa[26]. Obaj zobowiązali się sfinansować przedsięwzięcie z własnych środków, zrekrutować ludzi na jego potrzeby zarówno w Hiszpanii, jak i na Hispanioli, dokonać rekonesansu powierzonych im ziem, założyć osady z fortami obronnymi, podporządkować sobie Indian, zapoczątkować gospodarkę rolno-hodowlaną oraz odprowadzać quinto real od pozyskanych łupów i kruszców.

Strategia obrana przez króla miała na celu stworzenie nowych ośrodków władzy w Ameryce, które stanowiłyby przeciwwagę dla rządów Kolumbów z Hispanioli w Indiach Zachodnich. Była ona również ukierunkowana na zlikwidowanie olbrzymich przywilejów, które admirał i jego potomkowie otrzymali przy ratyfikowaniu Capitulaciones de Santa Fe. Od śmierci odkrywcy Nowego Świata w 1506 roku Ferdynand Katolicki starał się za wszelką cenę odebrać władzę i tytuły Diego Kolumbowi, doszło więc do serii procesów (hiszp. pleitos colombinos), które trwały aż do 1536 roku, kiedy podpisano ostateczną ugodę między Koroną a wnukiem admirała Luisem Kolumbem de Toledem[27].

Nowo mianowani gubernatorzy przygotowywali swoje ekspedycje w Santo Domingo na Hispanioli, z której w grudniu 1509 roku wyruszyli na podbój. Pierwszy wypłynął de Ojeda na czele około 300 ludzi zaokrętowanych na 4 statkach. Gubernator pozostawił w porcie Martína Fernándeza de Enciso, swojego zastępcę, z poleceniem zakupu jeszcze jednego statku oraz żywności, prochu i broni w celu wsparcia ekspedycji. Kilka dni później rozpoczęła się wyprawa de Nicuesy, o wiele liczniejsza z uwagi na jego większe możliwości finansowe i wpływy na Hispanioli - 7 okrętów i 785 konkwistadorów, w tym duża grupa jeźdźców[28].

Ekspedycja de Ojedy wylądowała nad zatoką Calamar pomimo ostrzeżeń Juana de la Cosy. Ten już eksplorował to miejsce w latach 1504-1506, pozyskując indiańskich niewolników dzięki prawu rescate, czyli brania w niewolę wojowników, kanibali i tubylców, którzy nie chcieli dobrowolnie przyjąć zwierzchnictwa Hiszpanii[29]. Obawy, że Indianie Chibcha z regionu zatoki Calamar nie będą skorzy do współpracy, były więc uzasadnione jego własną wcześniejszą działalnością. Jednak gubernator de Ojeda miał początkowo zamiar podporządkować autochtonów sobie i Koronie w sposób pokojowy, wysłał więc posłańców z zaproszeniem do przyjęcia zwierzchnictwa królów katolickich. Oczywiście tubylcy nie przystali na warunki Hiszpanów i zaatakowali najeźdźców, którzy pomimo gradu zatrutych strzał odparli uderzenie, po czym ruszyli w pościg za wycofującym się w głąb lądu wrogiem, docierając do osady Turbaco.

Trzeba wspomnieć, że uzbrojenie, którego używali Indianie z Tierra Firme, było bardzo podobne do tego z innych regionów Karaibów. Przede wszystkim stosowali łuki z drewna czarnej palmy z cięciwą wykonaną ze splecionych włókien roślinnych, które miotały strzały z dużą siłą. Te ostatnie zakończone były kamiennymi grotami lub po prostu zaostrzone i utrwalone w ogniu. Ponadto autochtoni walczyli drewnianymi mieczami i tarczami. To, co różniło Indian z kontynentu od wyspiarzy, to masywniejsza budowa ciała oraz nieufne i wrogie nastawienie do najeźdźców. Antonio de Herrera y Tordesillas w swoim monumentalnym dziele Historia General de los hechos de los castellanos en las Islas y tierra firme del mar Océano lub Décadas de Indias opisał, jak Indianie z Urabá przygotowywali truciznę, w której moczyli groty strzał:

Indianie przygotowywali truciznę ze śmierdzących korzeni pewnej rośliny, która rosła na wybrzeżu. Opalali ją w glinianych naczyniach i później robili z niej masę, do której dodawali jadowite mrówki wielkości chrabąszczy, których ukąszenie powodowało ogromny ból. Dodawali duże pająki i owłosione glisty, długie na pół palca, których ugryzienie powodowało równie wielki ból, co mrówki. Dodawali też skrzydła nietoperza, głowę i ogon pewnej morskiej ryby zwanej Tavorino, bardzo trującej; ropuchy i ogony żmij; i owoce pewnego drzewa[30]. Łączono i mieszano te wszystkie trujące składniki w dużych misach na ogniu z dala od wiosek. Za gotowanie mikstury odpowiadał niewolnik lub niewolnica, którzy od zapachu i wdychanych toksyn umierali podczas jej przygotowywania. Były znane jeszcze inne trucizny z 14 i 24 składników, które zabijały w ciągu 3, 5 lub więcej dni[31].

Powyższy cytat dowodzi, że Indianie posiadali zaawansowaną wiedzę na temat praktycznego wykorzystania roślin oraz zwierząt, którą na co dzień wykorzystywali nie tylko przy sporządzaniu trucizn do strzał, lecz również jako antidotum i oczywiście w celach leczniczych.

Osada Turbaco, do której dotarli konkwistadorzy de Ojedy, okazała się opuszczona. Indianie zawczasu odesłali starców, kobiety i dzieci w pobliskie góry, natomiast wojownicy zaczaili się w pobliżu, oczekując stosownego momentu do ataku. Hiszpanie, zmęczeni pościgiem, postanowili odpocząć w Turbaco, co skrzętnie wykorzystali autochtoni, z furią ruszając na najeźdźców. Zaskoczenie było tak duże, że pomimo przewagi technicznej - napór drewnianych mieczy, zatrutych strzał i włóczni przełamał obronę hiszpańskich szpad, kusz i arkebuzów - Kastylijczycy zostali zmuszeni do odwrotu. Według relacji Antonia de Herrera y Tordesillasa bohaterem rejterady był Juan de la Cosa, który pozostał w osadzie z większością konkwistadorów, pozwalając uciec de Ojedzie nad zatokę Calamar, gdzie stały zacumowane okręty ekspedycji[32]. Gubernator został ciężko ranny i poza nim z eskapady do Turbaco uratował się zaledwie jeden żołnierz. Porażka stała się upokarzającym wspomnieniem dla Hiszpanów, tym bardziej że poległ w niej Juan de la Cosa, doświadczony żeglarz, konkwistador i twórca pierwszej amerykańskiej Mapamundi.

Kilka dni później nad zatokę dotarła dużo większa i lepiej wyposażona ekspedycja Diego de Nicuesy, który dowiedziawszy się o klęsce de Ojedy, przekazał mu część swoich ludzi i uzbrojenia. Zapominając o animozjach, obaj dowódcy poprowadzili silnie uzbrojony oddział do Turbaco, gdzie dokonali masakry na zaskoczonych Indianach. Odzyskawszy niektóre z ciał współtowarzyszy, powrócili nad cumowisko, skąd de Nicuesa ruszył na zachód w celu eksploracji powierzonej mu prowincji Veragua. Alonso de Ojeda, pomny krwawej lekcji, kontynuował obserwację swojej prowincji z morza. Dopiero gdy dotarł do zatoki Urabá, zszedł na ląd i założył tam 20 stycznia 1510 roku fort San Sebastián de Urabá, który stał się pierwszą europejską osadą na amerykańskim stałym lądzie.

Od samego początku życie w forcie było trudne - oprócz ciągłego zagrożenia ze strony tubylców, którzy ostrzeliwali osadę zatrutymi strzałami, również niezdrowy klimat, brak żywności i zaopatrzenia wpływały na coraz słabsze morale kolonizatorów. Co gorsza, wciąż nie przybywała wyczekiwana od miesięcy pomoc ze strony Fernándeza de Enciso. W związku z tym na początku lipca de Ojeda podjął decyzję o powrocie do Santo Domingo, gdzie miał sprawdzić, co się stało z jego zastępcą i obiecanym wsparciem. Dowództwo fortu San Sebastián objął tymczasowo Francisco Pizarro - przyszły konkwistador Peru miał przez 50 dni czuwać nad bezpieczeństwem kolonizatorów, a gdyby gubernator nie wrócił po upływie tego czasu, Hiszpanie mieli opuścić osadę i wrócić na Hispaniolę. Alonso de Ojeda nigdy nie pojawił się ponownie w swojej prowincji, za co obwiniał się do końca życia. Jego ostatnią wolą, którą spełniono w 1515 roku, było pochowanie go w drzwiach wejściowych franciszkańskiego klasztoru w Santo Domingo, żeby każdy tam wchodzący deptał jego grób. W ten sposób pierwszy gubernator Nowej Andaluzji chciał odkupić winy i naprawić błędy popełnione za życia[33].

Załoga fortu San Sebastián po upływie 50 dni zaczęła przygotowywać się do powrotu do Santo Domingo, lecz wtedy do osady dotarł od dawna oczekiwany Fernández de Enciso, w którego towarzystwie znajdował się również Vasco Nú?ez de Balboa, wybitny konkwistador i odkrywca Oceanu Spokojnego. Ocaleni koloniści chcieli wracać na Hispaniolę, jednak de Enciso, obiecując im duży udział w łupach, zdołał ich przekonać do pozostania. Szybko jednakże doszło do tarcia między nim a Nú?ezem de Balboa, który proponował przeniesienie osady na drugi brzeg zatoki Urabá, do Darién zamieszkiwanego przez bardziej pacyfistycznych Indian. Nú?ez de Balboa wygrał spór i Hiszpanie rozpoczęli ewakuację na drugą stronę akwenu. Opuszczony fort został spalony przez Indian, co zakończyło pierwszą próbę założenia osady hiszpańskiej na stałym lądzie.

Kiedy Hiszpanie dotarli do Darién, okazało się, że czekał już tam na nich kacyk Cémaco z około 500 wojownikami. Doszło do krwawej bitwy, którą kosztem wielu rannych i zabitych wygrali konkwistadorzy, zmuszając Indian Cunas do ucieczki z wioski. Kastylijczycy przystąpili do jej plądrowania i ku swojej uciesze znaleźli znaczne skarby, między innymi złoto i ozdoby. Nú?ez de Balboa przed bitwą złożył przysięgę przed Marią Dziewicą z Sewilli (hiszp. Virgen de la Antigua), że jeśli ich ochroni i poprowadzi do zwycięstwa nad autochtonami, on założy osadę ku jej chwale. Tak też się stało i w grudniu 1510 roku powstała Santa María de la Antigua del Darién, której pierwszym alcalde mayor został Martín Fernández de Enciso. Wzniesiono tam wkrótce pierwszy kościół na stałym lądzie amerykańskim.

Nowy dowódca okazał się despotą, źle traktując swoich pobratymców i nie dając im należytego wynagrodzenia za służbę jemu samemu oraz Koronie. Sytuacja przybrała znamiona buntu, kiedy de Enciso ogłosił, że konieczny jest powrót do fortu San Sebastián, który został opuszczony i spalony. Jako mediator między kolonistami i alcalde mayor wystąpił Balboa, choć tak naprawdę wykorzystał on niezadowolenie Hiszpanów, by doprowadzić do usunięcia de Enciso ze stanowiska i przejęcia władzy. Argumentując, że po tej stronie zatoki Urabá władza należy do de Nicuesy, ogłosił powstanie pierwszej rady miejskiej (hiszp. cabildo) na kontynencie, która nadała mu tytuł burmistrza. Balboa w odróżnieniu od innych konkwistadorów szukał jednak porozumienia z Indianami, którzy szybko zaczęli tolerować, a nawet akceptować obecność Kastylijczyków na swojej ziemi. Uprawiając jukę, kukurydzę i bawełnę, umęczeni konkwistadorzy de Ojedy w końcu znaleźli spokój i sposobność do rozwijania kolonii, która szybko stała się przyczółkiem do dalszych wypraw na zachód i południe[34].

W tym samym czasie, kiedy rozgrywał się dramat ekspedycji de Ojedy i walka o schedę po nim między de Encisem i Nú?ezem de Balboą, Diego de Nicuesa kontynuował eksplorację powierzonych mu ziem Castilla de Oro. W tym celu podzielił swoją ekspedycję na dwie eskadry i obie miały za zadanie płynąć na południowy zachód wzdłuż wybrzeża Veragua. Z informacji, jakie podaje kronikarz Pedro Mártir, wynika, że jednej z nich udało się dotrzeć do Wybrzeża Moskitów w dzisiejszej Nikaragui, lecz nie mogąc kontynuować rejsu, Kastylijczycy postanowili zawrócić. W czasie odwrotu zdziesiątkowane siły de Nicuesy zakładały kolejne osady w Belén (Betlejem) i Nombre de Dios (Imię Boga), jednak ekspedycja okazała się kompletną klęską - koloniści cierpieli głód, choroby i ataki Indian, a ich okręty tonęły. Ocaleni dotarli do Santa María de la Antigua del Darién, gdzie doszło do konfliktu między gubernatorem Castilla de Oro i Nú?ezem de Balboa. Ten ostatni zdołał przekonać towarzyszy de Nicuesy, żeby przyłączyli się do niego, a tym, którzy tego nie zrobili, wyszykował statek, którym mieli dopłynąć do Santo Domingo. Zdymisjonowany gubernator i jego wierni ludzie nigdy jednak tam nie dotarli, ponieważ ich okręt zatonął na Karaibach.

Po tym wydarzeniu Vasco Nú?ez de Balboa rozwijał osadę, jak również zawierał pakty z miejscowymi Indianami, tak jak to miało miejsce w przypadku wsparcia kacyków Coíba, Careta i Poncha, którzy walczyli z innym plemieniem. Dzięki tym układom przywódca Hiszpanów zapewnił im względny spokój, jak również zaopatrzenie w żywność. Ponadto, dzięki opowieściom Indian o wielkiej wodzie na południowym zachodzie, Nú?ez de Balboa razem ze 190 Kastylijczykami i kilkunastoma tubylcami wyruszył na jej poszukiwanie. 25 września 1513 roku jako pierwszy Europejczyk ujrzał Ocean Spokojny, który nazwał Morzem Południowym (hiszp. Mar del Sur). W kolejnych latach ocean stał się ważnym szlakiem komunikacyjnym między obiema Amerykami, Azją i Karaibami[35].

Porządek społeczny i organizacja rolnictwa na wzór europejski pozwoliły rozwinąć się osadzie Santa María de la Antigua del Darién, która w 1513 roku otrzymała status diecezji, pierwszej na amerykańskim stałym lądzie. Jednak przeciwnicy Nú?eza de Balboa, na czele z Fernándezem de Enciso, nie próżnowali i robili wszystko, żeby pozbawić go władzy. Ferdynand Katolicki pod wpływem skarg, oskarżeń i za namową swojego doradcy biskupa Juana Rodrígueza Fonseci zdecydował się mianować nowym gubernatorem Castilla de Oro Pedra Ariasa de Ávilę, bardziej znanego jako Pedrarias Dávila, który miał przejąć rządy w Darién. Tak oto zaczynał się nowy etap kolonizacji hiszpańskiej w Tierra Firme, który oznaczał tragiczny koniec dla Nú?eza de Balboy.

Ekspedycja Pedrariasa Dávili uznawana jest za największą, jaką zorganizowała Korona hiszpańska od czasów odkrycia Ameryki przez Kolumba - wydano na nią około 40 000 dukatów, składała się z 22 różnego rodzaju statków i ponad 1500 ludzi, między którymi byli drobni szlachcice, marynarze, żołnierze, kolonizatorzy i duchowni. Wśród nich były również osobowości, które tworzyły późniejszą historię ekspansji kastylijskiej w Nowym Świecie: kronikarze Gonzalo Fernández de Oviedo i Bernal Díaz del Castillo; konkwistador i odkrywca imperium Inków Diego de Almagro; eksplorator terytorium Hondurasu, Nikaragui i Florydy Hernando de Soto; odkrywca miasta Quito[36] i prowincji Popayán[37] Sebastian de Benalcázar; wspomniany Martín Fernández de Enciso, tym razem mianowany głównym szeryfem (hiszp. alguacil mayor); oraz pierwszy biskup Castilla del Oro franciszkanin fray Juan de Quevedo.

W lipcu 1514 roku Nú?ez de Balboa spotkał się z nowo przybyłym gubernatorem i przekazał mu władzę w kolonii, jednak już 23 września został mianowany adelantado Mórz Południowych, Panamy i Coiba. W ten sposób Korona szukała równowagi między obydwoma liderami. W związku z przeludnieniem osady Pedrarias wysłał ekspedycje na północ i południe w celu zasiedlenia nowych obszarów. Nie wszystkie jednak dotarły do celu - na przykład wyprawa wzdłuż rzeki Atrato, którą dowodził Nú?ez de Balboa, okazała się całkowitą porażką ze względu na ciągłe ataki tamtejszych Indian. Warto pamiętać, że w pierwszych miesiącach od przybycia Dávili do Darién z powodu głodu, chorób i niesprzyjającego klimatu zmarło około 500 kolonistów, a spora część z ocalałych zdecydowała się przenieść na Hispaniolę i Kubę. Między nimi znalazł się Bernal Díaz del Castillo, późniejszy uczestnik podboju imperium Azteków i kronikarz wyprawy Hernána Cortésa do Meksyku[38].

W odróżnieniu od Nú?eza de Balboy, który starał się tworzyć sojusze z tubylcami w celu zagwarantowania swoim ludziom spokoju i zaopatrzenia, nowy gubernator wprowadził politykę terroru, grabieży i gwałtu wobec Indian. Taki sposób rozwijania hiszpańskiej kolonii w Tierra Firme nie podobał się odkrywcy Pacyfiku, który po zgładzeniu kacyka Ponquiaco w 1515 roku napisał do króla skargę na Pedrariasa, w której wymieniał wszystkie jego zbrodnie przeciwko autochtonom. Ferdynand Katolicki jednak nie zdecydował się interweniować, ponieważ nie do końca ufał nadawcy listu. W kolejnych latach niechęć między dwoma konkwistadorami narastała, aż w styczniu 1519 roku nastąpiła jej kulminacja, kiedy to Dávila uwięził de Balboę pod pretekstem knowań przeciwko królowi i zdrady Korony. Zupełnie bezzasadne oskarżenia, za którymi nie stały żadne dowody, były jednak dla okrutnego gubernatora Tierra Firme jedynym sposobem na zachowanie władzy i pozbycie się mocnego konkurenta. Pedrarias przeprowadził szybki i stronniczy proces, w którym Nú?eza de Balboę uznano winnym, po czym wraz z trzema towarzyszami stracono go 12 stycznia 1519 roku w Acla[39].

W tym samym roku dokonała się jeszcze jedna ważna rzecz - przeniesienie stolicy prowincji z Santa María de la Antigua del Darién do nowo założonej osady Panama nad Pacyfikiem. Miejscowość stała się dynamicznym ośrodkiem władzy kolonialnej i punktem, z którego wyruszały kolejne ekspedycje odkrywczo-kolonizacyjne do Ameryki Środkowej i Południowej, a także nowym centrum administracyjnym i istotną bazą militarną, odgrywającą, razem z Santo Domingo i Santiago de Cuba, ogromną rolę w kształtowaniu geopolityki i stref wpływów hiszpańskich konkwistadorów w Nowym Świecie. Właśnie stąd wyruszyły na podbój imperium Inków wyprawy Francisca Pizarra i Diega de Almagra, jak również odkrywcy i kolonizatorzy Nikaragui i Hondurasu - Hernando de Soto, Francisca Hernándeza de Córdoba[40] i Gila Gonzáleza Dávili.

Pierwsze dekady po odkryciu Ameryki przez Kolumba można określić jako czas odkryć terytorialnych, tworzenia administracji kolonialnej, eksploracji dóbr naturalnych, wyzysku Indian, ale także rywalizacji między konkwistadorami, kiedy ścierały się tak interesy i różne wizje podboju, jak i zazdrość oraz wrogość wobec oponentów. Wewnętrzne walki między Kastylijczykami były nieodłącznym czynnikiem wpływającym na proces planowania, przygotowania i prowadzenia kolejnych wypraw morskich i lądowych, mających przynieść chwałę i przysporzyć bogactw odkrywcom oraz Hiszpanii.

Rozpatrując kwestie militarne w pierwszej fazie kolonizacji hiszpańskiej w Ameryce, bezsprzecznym jest fakt, że najeźdźcy przewyższali uzbrojeniem plemiona indiańskie, które nie używały żelaznej broni. Standardowe wyposażenie konkwistadora stanowiły rapier, okrągła tarcza zwana rodela, charakterystyczny stalowy hełm morion i napierśnik - zestaw ten świetnie sprawdził się podczas rekonkwisty Hiszpanii z rąk muzułmańskich. Często oddziały posiadały także piki i halabardy oraz kusze i arkebuzy. Te ostatnie nie były najskuteczniejsze ze względu na niską celność i niezawodność, na którą wpływ miały również problemy z prochem, który w klimacie tropikalnym wilgotniał i nie nadawał się do użytku. Arkebuzy i bombardy wywierały na Indianach przede wszystki efekt psychologiczny - słysząc huk i grzmot oraz widząc ogień i kłęby dymu wydobywające się z luf, stawali sparaliżowani strachem, widząc w najeźdźcach istoty boskie. Trzeba też pamiętać, że żołnierze uczestniczący w podboju Nowego Świata posiadali wieloletnie doświadczenie bojowe wyniesione z walk przeciwko królestwu Granady w latach 1482-1492.

Oprócz broni, która w całości była przywożona z Europy, nieodłącznym elementem konkwisty hiszpańskiej w Nowym Świecie były psy łowne - charty, mastify i alano. Kastylijczycy szczególnie cenili te dwa ostatnie gatunki, dzięki ich silnemu kośćcowi i potężnej muskulaturze. Ze względu na zaciekłość i nieustępliwość wykorzystywano je do poskramiania dzikiego bydła oraz polowania na dziki i jelenie, a we wstępnej fazie podboju także do walki z Indianami i chwytania niewolników. Skuteczność wykazały najpierw podczas kolonizacji Hispanioli i Jamajki, a następnie wykorzystano ich zalety w podboju imperiów azteckiego i inkaskiego. Psy, które uczestniczyły w tych ekspedycjach, zyskały taki szacunek, że mogły liczyć na podwójne racje jedzenia, a ich właściciele na zapłatę za służbę czworonoga. Najsłynniejszym psem wykorzystanym w podboju był Becerrillo, należący do konkwistadora Sancho de Aranga, uczestniczący w kolonizacji Portoryko pod dowództwem Juana Poncego de Leóna i opisany w kronikach Gonzalo Fernándeza de Ovieda i Francisca Lópeza de Gómary. Theodore de Bry na swoich rycinach także ukazał psy, które szczekały, gryzły i atakowały Indian.

Mówiąc o zwierzętach konkwisty, nie można pominąć koni, które towarzyszyły Kastylijczykom w Ameryce od drugiej wyprawy Kolumba. Co prawda podczas pierwszych potyczek z karaibskimi autochtonami i w gęstej dżungli Tierra Firme ich zdolność bojowa była ograniczona, jednak wraz z rozwojem kolonizacji ich znaczenie rosło, zwłaszcza od roku 1540, kiedy to wykorzystywano je w walkach z Chichimekami i Araukanami[41]. Podobnie jak w przypadku broni palnej, w pierwszej fazie podboju konie odgrywały przede wszystkim rolę psychologiczną, ponieważ każdy jeździec na koniu był postrzegany przez Indian jako bóg lub boski wojownik. Jazdę tworzyli właściciele koni, którzy otrzymywali odpowiednie wynagrodzenie za swoje usługi. Można powiedzieć, że była to broń wykorzystywana okazjonalnie, niemniej skuteczna - w kilku przypadkach szarża spowodowała załamanie się ataku tubylców. Jedno z takich starć, bitwa pod Otumba w lipcu 1520 roku, została wygrana dzięki temu, że hiszpańska szarża na azteckich dowódców, wywołała panikę wśród Indian, którzy widząc śmierć swojego generała, poszli w rozsypkę.