Wprowadzenie
Aby mogła powstać ta książka, z wielu objawień Maryi i Pana Jezusa, które zostały spisane na podstawie ustnych przekazów w różnych miejscach kultu i pielgrzymowania, wybrano niektóre, na ogół znane publicznie i uznawane przez wiernych na całym świecie.
Objawienia Matki Bożej stają się dzisiaj coraz częstsze. Wiele osób zastanawia się nad tym, co Matka Najświętsza chce nam powiedzieć. Otóż Maryja ostrzega ludzi, że ci, którzy nie przebaczają, jak to Bóg nakazał nam czynić, wyrzekają się pokoju, radości i miłości. Przebaczyć - mówi Matka Boska - to zaufać Bogu. Zechciejmy zauważyć, że wśród wielu współczesnych objawień niektóre zawierają tajemnice dotyczące przyszłości świata, które mają zostać ogłoszone we właściwym czasie.
W omówionych w tej książce objawieniach Matka Boska wzywa wszystkich ludzi na ziemi do odnowienia bliskiego związku z Bogiem. Prosi nas, żebyśmy zarzucili wszelkie zachowania, myśli i działania, które nie koncentrują się na wypełnianiu woli Boga. Matka Boska poprosiła ludzi na całym świecie o nawrócenie się i modlitwę. Matka Boska chce nam powiedzieć: "Pozwólcie mi, jako waszej Matce, otoczyć wszystkie moje dzieci miłością, tak żebyście mogli mi powierzyć wszystkie swoje najskrytsze tęsknoty i pragnienia. Wiedzcie, że przekażę je mojemu Synowi Jezusowi, waszemu Bratu. Świat zbliża się do swojego końca. Koniec świata nie jest karą, ponieważ zawsze był przepowiadany".
Przez prawie pół wieku nowe objawienia otaczało milczenie, dzisiaj zaś swobodnie się o nich dyskutuje. Z wielu stron dochodzą wieści o objawieniach przypisywanych Matce Bożej, ponadto o krwawiących krzyżach, płaczących figurach (np. Syrakuzy 1953) czy obrazach (katedra w Lublinie 1949). Większość z nich jeszcze nie ma aprobaty kościelnej.
Zjawisko objawień rozszerza się, od początku chrześcijaństwa do końca XX wieku odnotowano ich kilkadziesiąt tysięcy. Wiele ciągle jeszcze trwa: Argentyna (San Nicolas), Meksyk, Rwanda (Kibeho), Syria (Damaszek), Włochy (Schio), Korea Południowa (Naju), Bośnia i Hercegowina (Medjugorie), zawierają zachętę do modlitwy, postu i nawrócenia. Słowa Matki Bożej, które słyszeli wizjonerzy z Meksyku, Francji, Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Rwandy, Wenezueli, są kierowane do nas. Nie należy jednak zapominać, że wszystkie objawienia Niepokalanej odnoszą się do Chrystusa, który często jest w nich obecny. I choć pamiętać jednak należy, że objawienia w naszych czasach lokują się na jednym z niższych szczebli hierarchii wartości uznawanych przez Kościół, choć często teologowie odnoszą się do nich nieufnie, to jednak ostrzeżeń Maryi kierowanych do ludzkości jest zbyt wiele, aby można je było ignorować. Jedno z pierwszych ostrzeżeń pojawiło się w XIX wieku w La Salette: "Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię mojego Syna. Jest ono tak mocne i tak ciężkie, że nie zdołam go dłużej podtrzymywać. Od jak dawna już cierpię za was. Chcąc, by mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona ustawicznie Go o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie". W Fatimie s. Łucja widziała anioła z ognistym mieczem, który o mało nie zapala świata. Anioł ów woła w kierunku ziemi mocnym głosem: "Pokuta, Pokuta, Pokuta!". W japońskiej Akicie s. Agnes Sasagawe usłyszała od Maryi: "Będzie kara większa niż potop, nieporównywalna z niczym, co widział świat. Ogień spadnie z nieba i unicestwi większą część ludzkości, dobrych na równi ze złymi, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ci, co ocaleją, będą czuć się tak samotni, że będą zazdrościć umarłym". O nadchodzącym Sądzie Ostatecznym mówią także ostatnie, uznane przez Kościół, objawienia w Kibeho w Rwandzie. W Medjugorie słyszymy, że "po ogłoszeniu trzech pierwszych (z dziesięciu) tajemnic objawionych przez Panią tylko widzącym, które stanowią ostrzeżenie dla świata, ludzie nie będą mieć czasu, aby się nawrócić. Obecnie żyjemy w czasie łaski, po którym nastąpi oczyszczenie".
W najnowszych czasach w licznych objawieniach wielokrotnie pojawiały się odwołania do Maryi jako "Pani ostatecznych czasów", przez którą spełniają się apokaliptyczne zapowiedzi biblijne. Bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej w objawieniach Matki Boskiej odnajdujemy zupełnie nowe, nieznane wcześniej wątki. Są to tematy związane z nadciągającym kryzysem Kościoła, zaburzeniami politycznymi i społecznymi, a także pierwsze konkretne wskazówki mówiące o groźbie Apokalipsy. Współczesne przesłania Matki Niebieskiej zaczynają posiadać wymiar globalny, dotyczący nie poszczególnych ludzi, jak dawniej, ale odnoszą się do całego Kościoła i całego świata.
"Pomóżcie mi ocalić świat!" - tak możemy streścić istotę i znaczenie orędzia Matki Boskiej. Przesłania Maryi są wezwaniem do modlitwy, która nigdy nie pozostaje niewysłuchana. Bóg odpowiada na nasze wołanie, jest bowiem Bogiem miłosiernym i nie chce patrzeć na nędzę swoich dzieci. Zapowiedzi straszliwej kary, katastroficzne obrazy końca tego świata, znaki na niebie są ostatecznym ostrzeżeniem wypowiedzianym przez Maryję Królową Świata. Matka Boska mówi do wizjonerów o biblijnych znakach Końca Czasów. Znaki te są jasno ukazane w Ewangeliach, listach św. Piotra i Pawła, a obecnie znajdują swe spełnienie. Głównym tematem orędzi Matki Bożej jest wezwanie do pokoju i pojednania, lecz Ona często podkreśla, że są one możliwe do osiągnięcia jedynie przez modlitwę. W orędziach Matka Boska wzywa do pokuty, modlitwy i nawrócenia, praktyki chrześcijańskiego życia przez zachowywanie przykazań.
Królowa Aniołów przybywa, żeby udzielić nam rady, jak przygotować się na nadejście Jej Syna. Czy i teraz ludzkość zlekceważy być może ostatnie już znaki z Nieba, jakich w swoim Miłosierdziu dla naszego zbawienia pragnie udzielić Bóg? "Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć" (1 P 5, 8). Wołajmy więc za wielkim Apostołem Narodów: "Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!" (1 Tes 5, 19-21). Niech Bóg Ojciec, Jezus Chrystus, Duch Święty, Matka Najświętsza i wszyscy święci wspomagają Cię, Drogi Czytelniku, przez wszystkie dni Twego życia! Niech każda godzina Twojego życia będzie godnie spędzona na większą cześć i chwałę Bożą!
Rozdział I
Maryja jest obecna w Kościele przy końcu czasów
Jak głosił św. Ludwik Grignion de Montfort (1673-1716), Maryja jest obecna w Kościele przy końcu czasów, a początek tego określenia bierze się z uznania, że Matka Boża jest Pośredniczką wszelkich łask. Dzięki łasce Bożej, którą Jezus wysłużył na Krzyżu, Matka Najświętsza pragnie ukształtować w nas obraz i podobieństwo do Chrystusa (por. Ga 4, 4-19). Każdy więc chrześcijanin - zdaniem św. Ludwika - powinien się Jej powierzyć i oddać z zaufaniem w całkowitą, świętą "niewolę miłości", czyli połączyć swoją wolę z Jej wolą, a ta dąży jedynie do wypełnienia woli Bożej: "Oto Ja służebnica Pańska...". To oddanie się stanie się równocześnie pewną i łatwą drogą osiągnięcia chrześcijańskiej doskonałości. Dlatego wszystkie nasze uczynki powinniśmy spełniać: przez Maryję (tj. prosząc Ją o pomoc), z Maryją (tj. w łączności z Jej intencjami), w Maryi (tj. chcąc naśladować Jej cnoty: pokorę, czystość, posłuszeństwo, miłość Boga i bliźniego), dla Maryi (tj. dla Jej czci, aby okazać Jej miłość i zaufanie, oddając w Jej ręce naszą duszę i ciało, wszystkie nasze uczynki i zasługi w przekonaniu, że Ona najlepiej je uzupełni i rozdzieli w "obcowaniu świętych", aby przez to Bóg był uwielbiony).
Św. Ludwik wyłożył tę ideę w Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Za zezwoleniem papieża Klemensa XI szerzył to nabożeństwo, głosząc misje ludowe po całej Francji. Przepowiedział też, że nabożeństwo to jest przeznaczone na czasy ostateczne, które będą naznaczone szczególną obecnością Maryi, a Jej cześć będą głosić misjonarze maryjni, Szatan zaś będzie się starał temu dziełu przeszkodzić. Z pewnością też Jan Paweł II należał do owych "apostołów" dni ostatnich, o których mówił św. Ludwik. Przewidywał on pośrednie przyjście Chrystusa mające na celu skucie łańcuchem Antychrysta i ustanowienie królestwa, a Maryja miała przygotować to wydarzenie.
To dlatego przybiera rolę "wielkiej przekazicielki", widoczną w wielu objawieniach i orędziach. W najnowszych czasach w licznych objawieniach wielokrotnie pojawiały się odwołania do Maryi jako "Pani ostatecznych czasów", poprzez którą spełniają się apokaliptyczne zapowiedzi biblijne. Pełen nadziei głos św. Ludwika Grignion de Montforta zwraca się do nas uspokajająco: "Diabeł, wiedząc, że ma bardzo niewiele czasu, ażeby zniszczyć ludzkie dusze, a teraz ma go mniej niż kiedykolwiek wcześniej, każdego dnia podwoi swoje wysiłki i walkę. Zwielokrotni on obecnie swoje metody prześladowania i zastawi okrutne sidła na prawdziwe dzieci Maryi".
Maryja zwraca się wprost do ludzi, a zwłaszcza do swoich wybranych dusz, aby ukazać prawdziwy obraz świata w czasach ostatecznych. Pan Bóg ukazuje w nich plan miłości względem świata i każdej poszczególnej duszy - plan, który ma być dla niego ratunkiem. Orędzia Maryi potwierdzają największe tajemnice wiary katolickiej i dają prawdziwe zrozumienie ostatniego czasu, w którym rozgrywa się zasadnicza walka między Królestwem Bożym a królestwem Szatana. Orędzia Matki Boskiej pouczają nas, jak stawiać czoła w walce przeciwko śmiertelnemu wrogowi duszy, oraz ukazują perspektywę oczyszczenia Kościoła i świata. Jesteśmy wszyscy wciągnięci w rozgrywający się obecnie dramat wydarzeń i od naszej jedności z Panem Jezusem i Ojcem Świętym wiele zależy.
Maryja jest zatem obecna w Kościele jako Ta, która chroni swe dzieci przed Szatanem. Stąd w różnych objawieniach prywatnych pojawiają się przypomnienia Maryi na ten temat, ostrzegające przed lekkomyślnym popadnięciem ludzi w niewolę grzechu. Maryja ma także swe ważne miejsce w księdze Apokalipsy. W 12. rozdziale występuje jednocześnie jako Matka Mesjasza, który "wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną", i jako Matka chrześcijan walcząca ze Smokiem. Bo jak pierwsze przyjście Chrystusa było przygotowane przez Maryję, tak też będzie przygotowane i urzeczywistnione przez Nią ostatnie przyjście Pana i Jego największe i definitywne zwycięstwo. Matka Boska utożsamiana z Kościołem jest czystością, doskonałością, początkiem Kościoła w Jezusie Chrystusie, jest razem z Nim zaangażowana w ostateczną walkę ze złem: "I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą Jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa" (Ap 12, 17).
I dawne, i dzisiejsze objawienia stanowią równocześnie prorocze orędzie i ewangeliczną odpowiedź. Prorocze ostrzeżenie wstrząsa ludzką obojętnością, nakazując traktować poważnie to, co zostało zaniedbane lub o czym chciano zapomnieć. Człowiek bowiem jest zawsze w pogoni za potrzebą chwili, a rzadko za tym, co istotne. Przesłanie dzisiejszych objawień zawiera przede wszystkim diagnozę: nasz współczesny świat w dużej części oddał się w niewolę grzechu. Sam się unicestwia.
Obrazują nam to słowa Pana Jezusa zapisane przez ks. OttaviaMicheliniego (1906-1979). Ów kapłan, którego Boże Miłosierdzie wybrało na posłańca, aby w przeddzień wielkiego i strasznego wstrząsu obudził Kościół z letargu, zmarł nagle na serce 15 października 1979 roku. Ks. Ottavio napisał od roku 1975 do stycznia 1979 sześć ksiąg, które zostały wydane we Włoszech pod tytułem Confidenzedi Ges? ad unSacerdote. Zawierają one słowa Jezusa, Maryi i świętych skierowane do Ottavia, a przez niego do wszystkich ludzi. Pan Jezus przekazał mu orędzia do kapłanów, w których przedstawił dramatyczny stan świata. Ks. OttavioMichelini zapisał pod datą 7 października 1975 roku: "Mówi Pan Jezus: Mój synu, kiedy Ja wchodzę do duszy - wiara jest tam działająca, miłość gorejąca i nadzieja żywa. Gdy w duszy panuje Życie Boże, jest ktoś, kto gryzie siebie z zazdrości i nienawiści. Znajduje też zdradziecki sposób, by zalać wodą ogień miłości. Jeśli można porównać miłość do palącego się ogniska, to wiesz, jaki skutek wywołuje wylana nań woda. Gasi ona ogień, zmniejsza żar, unosi słup gęstej pary i pozostawia czarne węgle. Staje się tak z duszą pałającą miłością, gdy zbliża się do niej diabeł, a ona nie umie się ustrzec jego przewrotnego działania. Wtedy z miłości, tego ognia palącego się w sercu, z żaru i światła nie pozostaje już nic. Duszę otacza słup dymu i zostają tam czarne węgle, bo dusza staje się czarna pod działaniem grzechów. Dzisiaj, mój synu, mało dusz zna niebezpieczne podstępy i sztuczki diabła, bo już nikt nie wierzy w jego istnienie, więc też nie stara się bronić przed nim, z wyjątkiem kilku osób. Tak więc diabeł zbiera bardzo liczne ofiary, nawet wśród kapłanów. Nieświadomość tych, którzy nie wierzą, brak wiary, brak gorliwości w walce, brak doświadczenia i całkowite zaniedbanie obrony pozwalają wrogowi na bardzo liczne zwycięstwa. Biedne, niedoświadczone dusze, a wśród nich wielu moich kapłanów! A przecież ci ostatni na mocy swej godności, jaką otrzymali, oraz autorytetu, jaki posiadają, powinni prowadzić zastępy bojowe do wspaniałych zwycięstw nad Szatanem i jego legionami diabelskimi. Ks. Ottavio: Cóż więc czynić, by się bronić? Jezus: Wierzyć w istnienie nieprzyjaciela. Jeśli wielu nie wierzy w istnienie diabła, nie może prowadzić z nim walki. Trzeba znać moc i siłę złego ducha, ale trzeba też znać własną siłę i moc. Znać jego metody walki, jego chytrość i zasadzki. Jednocześnie zdawać sobie sprawę z własnych środków do walki i chcieć ich użyć. Jest rzeczą jasną, że gdy ktoś nie wie o zastawionym nań sidle, nie może ustrzec się przed nim ani obronić. Przeciwnie, jeśli się o tym wie, wtedy można się wystrzegać tego i nie tylko przygotować się do obrony, lecz nawet być gotowym do natarcia. Dzisiaj, synu, większość chrześcijan nie zna swego największego wroga: Szatana i jego diabelskich zastępów. Nie znają tego, kto chce ich wiecznej zguby. Nie wiedzą o ogromie zła, jakie czart im czyni, w porównaniu do którego największe nieszczęścia ludzkie są niczym. Nie wiedzą, że chodzi tu o jedyną rzecz naprawdę ważną w życiu: o zbawienie swej duszy. (...) Jeśli dzisiaj wróg jest coraz bardziej zuchwały i postępuje jak pan względem jednostek i rodzin, narodów i rządów, jest to niemal naturalne! Przecież ma on przed sobą wolne pole do działania. Oczywiście, by zwalczyć Szatana, trzeba starać się być świętym. Aby skutecznie walczyć z Szatanem, trzeba pokuty, umartwień i modlitwy. Czy Ja tego nie wskazuję wszystkim, a zwłaszcza duszom Mi poświęconym (kapłanom)? (...) Szatan jest obecny wszędzie, gdzie tylko można zniszczyć wiarę, odebrać niewinność, popełnić występek, dokonać niesprawiedliwości, wywołać sprzeczkę, zburzyć jedność między ludźmi. Kusi do popełnienia gwałtów. Wznieca wojny domowe i rewolucję. To jego dzieło!".
Objawienia zapowiadają zbliżające się zagrożenia: "Niebezpieczeństwo nad ziemią" (San Nicolas), "Świat nad brzegiem przepaści" (Kibeho). Ich celem nie jest jednak tworzenie atmosfery strachu i powiększanie i tak już zbyt wielkiego niepokoju, lecz wskazanie ludzkości źródła, które uleczy zło i lęk. Przez długie lata współczesny świat nie znalazł lepszego sposobu dla zapewnienia pokoju niż "równowaga strachu", czyli wyścig zbrojeń. W ten sposób zgromadzono masę narzędzi śmierci, w ilościach zapewniających wielokrotne zniszczenie życia na naszej planecie.
Korzeniem zła jest grzech. Są to różnorakie formy zanikania miłości, które podważają życie rodzinne (Medjugorie). W krajach zachodnich liczba małżeństw zmniejsza się, a równocześnie wzrasta liczba rozwodów. W społeczeństwie opartym na zasadzie korzystania z przyjemności często zatraca się sens wierności i daru z siebie, które są fundamentem rodziny i społeczeństwa.
Światu ogarniętemu różnymi konfliktami i podziałami większość orędzi przypomina z naciskiem pokój i pojednanie: "Jestem pojednaniem narodów" (Finca Betania), "Przyszłam z zadaniem pokoju" (Terra Blanca), "Pokój" (Medjugorie). Jak dokonać się ma ta zmiana? Nie ma innej drogi jak zawierzenie Bogu, nawrócenie i modlitwa. Modlitwę bardziej skuteczną czyni post. Współczesne objawienia stwierdzają coraz poważniejsze zagrożenia dla naszego świata oraz coraz bardziej oczywistą konieczność powrotu do Boga i słów Ewangelii: "Ujrzą Syna Człowieczego - uczy św. Jan Chryzostom - już nie na krzyżu, ale przychodzącego na obłokach niebieskich, z wielką mocą i chwałą. Powiada bowiem: "Słysząc o krzyżu, nie myśl, że znów nastąpi coś smutnego", gdyż przyjdzie z wielką mocą i chwałą. Przynosi natomiast krzyż, aby ich grzech został sam przez siebie potępiony; tak jakby ktoś zraniony kamieniem pokazał ten sam kamień albo skrwawione suknie. I przyjdzie w obłokach niebieskich, tak jak wstąpił do nieba. A patrząc na to, będą narzekać wszystkie pokolenia. Lecz ich kara nie skończy się na narzekaniu; narzekanie będzie dlatego, żeby sami wydali na siebie wyrok i sami się potępili" (Homilia LXXVI: Mt 24, 16-31).
Słowo "kara" wystąpiło w przekazach wizjonerów z Garabandal czy z Medjugorie. Odzwierciedla to prostotę ich języka, lecz idzie śladami biblijnymi, gdzie również jest mowa o karze. Zło grzechu przede wszystkim rani Bożą miłość. Prawdę tę wyrażają łzy Najświętszej Maryi Panny, czasem krwawe łzy. "Syn mój cierpi z powodu mnogości grzechów" - mówi Matka Boża w Terra Blanca.
Znaki i same objawienia przypominają, że Bóg jest obecny i bliski i uprzedza nas o końcu czasów poprzez swą Najświętszą Matkę, aniołów i świętych będących Jego sługami i przyjaciółmi. Teologia słusznie kładzie nacisk na transcendencję Boga, lecz często wyraża to w bardzo abstrakcyjnym języku. Powtarzając, że Bóg jest całkowicie "Inny", zapomina o równie ważnym aspekcie Objawienia, o tym, że stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje, obdarzając swoją naturą, zapraszając nas do przyjaźni. Bóg bowiem, chociaż transcendentny, jest rzeczywiście do nas podobny. Takimi nas uczynił. Jest On równocześnie transcendentny i bliski. Zapominanie o tej bliskości odbija się fatalnie na rozwoju życia chrześcijańskiego, na spotkaniu z Bogiem i dialogu z Nim.
Wizjonerzy mają poczucie tej bliskości. Alfons Ratisbonne - nawrócony cudownym objawieniem w rzymskim kościele - wyraża to spontanicznie, opisując wizytę u papieża Grzegorza XVI w dniu 3 lutego 1842 roku: "Nigdy nie byłem w obecności wielkich tego świata, lecz ci wielcy wydawali mi się bardzo mali w porównaniu z prawdziwą wielkością (papieża). Przyznaję, że cały majestat świata wydał mi się skupiony na tym, który reprezentuje tutaj potęgę Boga. Nigdy nie zapomnę lęku i bicia serca, które mnie przygniatały, gdy wchodziłem do Watykanu, mijając tyle krużganków, tyle wspaniałych sal prowadzących do przybytku pontyfikalnego. Lecz wszystkie niepokoje opadły, ustępując miejsca zaskoczeniu i zdumieniu, kiedy zobaczyłem jego samego, tak prostego, skromnego i ojcowskiego. To wcale nie był monarcha, lecz ojciec, który z nadzwyczajną dobrocią traktował mnie jak ukochane dziecko. Boże mój, czy to tak będzie w ostatnim dniu, kiedy trzeba będzie stanąć przed Tobą? Drżymy na myśl o wielkości Boga i obawiamy się Jego Sprawiedliwości; lecz na widok Jego Miłosierdzia na pewno odżyje ufność, a z ufnością miłość i wdzięczność bez granic".
Zażyłość wizjonerów z Matką Bożą, prostota czy naiwność, z jaką do Niej przemawiają, wywierają głębokie wrażenie na świadkach, dając im zdrowszy obraz naszych stosunków z niebem: stosunków rodzinnych. Prostota, ubóstwo często charakteryzują maryjne przesłania, stanowią reakcję na mądrość mędrców tego świata, którzy zbyt często wprowadzają zamęt, podważają Ewangelię.
Bóg powierzył Maryi misję, by była Matką Syna Bożego, aby dała Go ludzkości. Później wysłał Ją do ludzi, aby prowadziła ją do Boga. W tym celu otrzymała u stóp Krzyża posłannictwo bycia Matką wszystkich ludzi. Słuchajmy, kiedy powtarza nam nieustannie to, co zapominamy wyczytać na kartach Ewangelii. To Matka ciągle wstawiająca się za nas u Chrystusa, mówiąca: "Wina nie mają". To Matka, która nadal nam powtarza, jak sługom w Kanie Galilejskiej, wskazując na Chrystusa: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" (J 2, 5).
Nieustanne wezwania z Medjugorie, jakie w orędziach Maryi powracały z wielkim naciskiem, to na przykład: "Szatan jest silny, jest bardzo aktywny, ciągle jest w ataku. Atakuje, gdy ludzie przestają się modlić, można wpaść w jego ręce wskutek lekkomyślności nawet nieświadomie. On przeszkadza nam na drodze do świętości. Szatan chce zniszczyć plany Boże, chce udaremnić plany Maryi, chce zająć pierwsze miejsce w życiu człowieka, chce zabrać radość. Zwycięża się go modlitwami i postem, czujnością, różańcem. Gdziekolwiek idzie Matka Boża, z Nią jest Jezus, a zaraz przybywa też Szatan. Nie wolno się dać oszukać!". Jest faktem, że Matka Boża ciągle ostrzega nas przed Szatanem, w przeciwieństwie do tych, którzy negują jego istnienie lub minimalizują jego działanie.
Wszystkie te wezwania dobrze pasują do Niewiasty z Apokalipsy, będącej nieprzyjaciółką Szatana od początku do końca historii ludzkiej. To, o czym mówią objawienia, odpowiada postawie, jaką Najświętsza Maryja Panna zajęła wobec Boga, postawie, którą my winniśmy naśladować, aby wypełnić Boży plan odnośnie do nas samych. Te wezwania współbrzmią ze wspólnym doświadczeniem wszystkich wierzących, że Niepokalana Dziewica odgrywa fundamentalną rolę w walce z Szatanem i w wypędzaniu go z tych, których opanował. Zwróćmy uwagę, że postawa Maryi jest wzorem godnym naśladowania w realizacji Bożych planów dla każdego chrześcijanina, realizacji których Szatan próbuje na wszystkie sposoby przeszkodzić. Przy zwiastowaniu Maryja przyjmuje postawę całkowitego oddania. Niepokalana ukazuje prawdziwą wiarę, opartą wyłącznie na słowie Bożym, dla którego "nic nie jest niemożliwe".
Rozdział II
Orędzie z Fatimy - wezwanie do nawrócenia i pokuty
Jaka jest treść orędzia fatimskiego? Modlitwa, pokuta, poświęcenie się Sercu Maryi, trwanie w wierze, słuchanie nieomylnego nauczania papieża i modlitwa za niego. Czy świat odpowiedział na wołanie swej Matki? Dlaczego Maryja ukazała się w Fatimie?
Kiedy troje dzieci: Łucja, Hiacynta i Franciszek doświadczyli sześciu objawień Matki Boskiej od maja do października 1917 roku, otrzymali w czasie ich trwania pouczenia, które przekazali światu. Doświadczyli też wizji, którą z lęku przed ujawnieniem i z chęci uniknięcia wypytywania nazwali tajemnicą. Tworzą ją trzy składniki: pokuta, modlitwa, nabożeństwo do Niepokalanego Serca, które stapiają się w jeden element: praktykowanie różańca. W najdoskonalszy sposób wypełniły Jej polecenia dzieci z Fatimy. Jeśli Kościół zaakceptował orędzie z Fatimy, stało się tak przede wszystkim dlatego, że orędzie to zawiera prawdę i wezwanie samej Ewangelii.
Siostra Łucja - w swoich Apelach orędzia fatimskiego - napisanych pod wpływem nieustannych i powtarzanych wciąż pytań dotyczących objawień i osób widzących, a także otrzymanego orędzia zwraca naszą uwagę na najistotniejsze wezwania, zalecenia lub zachęty. Czyni to za pomocą modlitewnego odczytywania Pisma Świętego. W orędziu fatimskim należy odróżniać "widzącą" siostrę Łucję będącą narzędziem Boga od siostry Łucji "wyjaśniającej" te zagadnienia za pomocą własnego rozumu. To wszystko, co mówi jako osoba "widząca", powinno być przyjęte dlatego, że zostało uznane przez Kościół. Natomiast to wszystko, co siostra Łucja wypowiada jako osoba "wyjaśniająca", tym bardziej gdy w grę wchodzą pewne jej sugestie i decyzje, które mogą wpływać na duszpasterstwo, nie należy do Magisterium Kościoła.
Dziś można powiedzieć bez cienia wątpliwości, że cały pontyfikat Jana Pawła II rzucił nowe światło na wiarygodność tego orędzia, które Kościół uwierzytelnił już wcześniej, gdy zatwierdził kult publiczny Matki Boskiej Fatimskiej. Istotę orędzia fatimskiego stanowi nie tajemnica i znaki zewnętrzne. Jego treść jest wzniosła i duchowa, pozostaje w doskonałej zgodności z nauczaniem Kościoła. Tworzą ją trzy elementy: pokuta, modlitwa, nabożeństwo do Niepokalanego Serca, albo krócej - praktykowanie różańca. Takie jest orędzie, które Matka Boska Fatimska powtarza całemu światu.
Wezwanie uważane za główne przesłanie orędzia i za stały punkt odniesienia, nadający poniekąd strukturę naszym rozważaniom, zawiera się w zaleceniu podanym nam przez Matkę Bożą: "Nie obrażajcie już więcej Boga, Naszego Pana, który jest tak bardzo znieważany". Siostra Łucja co do interpretacji orędzia fatimskiego pozostawia ostatnie słowo Magisterium Kościoła, sama zaś wyznaje: "o ile nadprzyrodzonym objawieniom towarzyszy zazwyczaj szczególna łaska wyjaśniająca ich znaczenie, to w tym przypadku te małe dzieci były dalekie od zrozumienia jego sensu i treści, jakie możemy pojmować obecnie i przekazywać je duszom jako wolę Boga, który tego właśnie pragnie i dlatego utrzymuje mnie wciąż przy życiu do swojej dyspozycji". Ze słów samej siostry Łucji dowiadujemy się, że orędzie fatimskie należy odczytywać w świetle objawienia zawartego w Piśmie Świętym. "Dopiero wiele lat potem mogłam czytać Pismo Święte i dopiero wtedy odkryłam głębszy sens orędzia oraz jego odniesienie do słowa Bożego" - wspomina siostra Łucja.
Maryja, ukazawszy się jako Niewiasta obleczona w słońce, chciała nam zwrócić uwagę na to, że nadszedł czas realizacji zapowiedzi zawartych w księdze Apokalipsy, w której św. Jan opisał wydarzenia czasów ostatecznych, tych, w których żyjemy. Maryja otwiera przed nami zapieczętowaną księgę, aby zostały ujawnione zawarte w niej tajemnice. W Apokalipsie czytamy kilkakrotnie o ukazywaniu się Maryi w czasach ostatecznych. To do Niej odnoszą się słowa: "Potem wielki znak ukazał się na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami, a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu" (Ap 12, 1). Taką właśnie Panią, o jaśniejącym obliczu, w świetlistej szacie oglądają widzący w trakcie objawień maryjnych. Groźba wojny i ofiar ludzkich, towarzysząca orędziu fatimskiemu, jest zdaniem samej siostry Łucji jakimś symbolem wielu innych wojen, jakie prowadzą z nami wrogowie naszego zbawienia wiecznego: Szatan, świat i nasza własna cielesna natura. Siostra Łucja przywołuje słowa Apokalipsy: "I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem..." (Ap 12, 7-9). A dalej: "Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba, który miał klucz od Czeluści i wielki łańcuch w ręce. I pochwycił Smoka, Węża starodawnego, którym jest diabeł i Szatan. I wtrącił go do Czeluści, i zamknął, i pieczęć nad nim położył, by już nie zwodził narodów" (Ap 20, 1-3).
Możemy zatem powiedzieć, że orędzie fatimskie mówi o decydującej walce między Maryją a Szatanem. Siostra Łucja od dawna powtarzała, że Szatan przygotowuje się do decydującej walki przeciw Maryi Dziewicy. Ponieważ zna to, co obraża najwięcej Boga, i to, przez co trzeba zdobyć największą liczbę dusz, dlatego robi wszystko, by zyskać dusze poświęcone Bogu, bo w ten sposób może zdobyć więcej dusz. Matka Boska nie powiedziała jednoznacznie Łucji, że żyjemy w ostatecznych czasach, lecz Ona dała to do zrozumienia przez symboliczne wskazania znajdujące swoje odzwierciedlenie w zapowiedzi o walce Szatana z Maryją, przez wezwanie do odmawiania różańca i nabożeństwo ku Niepokalanemu Sercu Maryi oraz zapowiedź kary Bożej. Siostra Łucja, często pytana o treść trzeciej tajemnicy, pewnego dnia odpowiedziała: "Jest to napisane w Ewangelii i w Apokalipsie. Czytajcie to!". Kiedy indziej dodała, że mieści się to przede wszystkim w rozdziałach 7-13 Apokalipsy. Ostatnia część tajemnicy znajduje więc wyjaśnienie w apokaliptycznej wizji ostatniej walki między Niepokalaną a Smokiem.
Porównanie tekstu Apokalipsy z pierwszą tajemnicą fatimską (wizją piekła) ukazuje nam, że orędzia fatimskie są niczym innym niż wiernym tłumaczeniem i dostosowaniem przesłania Pisma Świętego do naszych czasów: opisana jest tam decydująca walka między Smokiem a Niewiastą, między piekłem a Niepokalanym Sercem Maryi. Szatan walczy "z resztą jej potomstwa", aby wprowadzić dusze do piekła. Maryja natomiast pokaże swoje Niepokalane Serce, wzór ratunku i drogi do zbawienia: "Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Aby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca". Niebo i piekło, Szatan i Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny - ten antagonizm podsumowuje całą treść pierwszej tajemnicy, w której opisana została historia ludzkości i każdego z nas. Całe orędzie fatimskie jest wreszcie "wielkim nawoływaniem do świętości Kościoła naszych czasów, jest ono również naglącym wezwaniem do świętości wszystkich chrześcijan, pochodzącym od Maryi będącej wzorem najdoskonalszej świętości, do jakiej może zostać wyniesione stworzenie". Taki teologiczny sens orędzia fatimskiego ukazał Jan Paweł II w homilii w Fatimie 13 maja 1982 roku. Jan Paweł II nazwał je "orędziem wieku". W czasie homilii Ojciec Święty mówił: "Treść wezwania Pani z Fatimy jest tak głęboko zakorzeniona w Ewangelii i całej Tradycji, że Kościół czuje się tym orędziem wezwany". Orędzie fatimskie "zawiera prawdę i wezwanie, które są w swej zasadniczej treści prawdą i wezwaniem samej Ewangelii. To orędzie, będące wezwaniem do nawrócenia i pokuty, pokrywa się z wezwaniem skierowanym do ludzkości przez samego Chrystusa: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" (Łk 1, 15).
Potrójne wołanie Anioła "Pokuta, Pokuta, Pokuta! - czytamy w komentarzu kardynała Ratzingera do tekstu trzeciej tajemnicy fatimskiej - przywołuje na myśl pierwsze słowa Ewangelii: paenitemini et crediteevangelio ([pokutujcie i wierzcie Ewangelii] Mk 1, 15)". Natura ludzka bytuje w stanie upadku grzechu pierworodnego i trudno jej trwać w wierności przykazaniu Boga, które powinno skłaniać do kroczenia drogą miłości, do unikania grzechu, do życia w łasce i świętości. "Podczas gdy Chrystus, "święty, niewinny, niepokalany", nie znał grzechu, lecz przyszedł dla przebłagania jedynie za grzechy ludu, Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie. Jezus w Ewangelii nie ogranicza się do samego ogłaszania, że przybliża się Królestwo Boże, ale przyszedł po to, żeby nawoływać grzeszników do pokuty (Łk 5, 32). W tym właśnie ukazuje się główny aspekt Dobrej Nowiny o Królestwie Bożym. Człowiek, który sobie uświadamia to, że jest grzesznikiem, może zresztą z całą ufnością zwrócić się do Jezusa, bo "Syn Człowieczy ma władzę na ziemi odpuszczać grzechy" (Mt 9, 6 paraf.). Lecz nawoływanie do pokuty natrafia na ludzkie poczucie samowystarczalności pod wszystkimi jego postaciami - od przywiązania bogaczy do dóbr materialnych (por. Mt 10, 21-25) aż do pełnego zarozumiałości zadufania w sobie faryzeuszy (Łk 18, 9). Jezus powstaje jako "znak Jonasza" pośrodku plemienia złego, usposobionego względem Boga gorzej niż ongiś Niniwa (por. Łk 11, 29-32 paraf.). Dlatego tak często ostrzega Jezus i grozi Izraelitom: będą ich potępiać w dzień sądu mieszkańcy Niniwy (Łk 11, 32); Tyr i Sydon spotka los mniej srogi niż miasta znad Jeziora (Łk 10, 13 nn paraf.). Brak pokuty i żalu za grzechy jest w rzeczywistości oznaką zatwardziałości ludzkiego serca (Mt 13, 15 paraf.; por. Iz 6, 10). W nauczaniu Jezusa czytamy słowa, że jeżeli ludzie nie zmienią swego postępowania, tak jak ci grzeszni słuchacze Jezusa, zginą (Łk 13, 1-5) niczym owa figa nierodząca owoców (Łk 13, 6-9; por. Mt 21, 18-22 paraf.)".
Trzecia tajemnica fatimska mówi o strasznych karach dla ludzi. Te kary nie są materialne, doczesne: o tym mówi już druga tajemnica. Kary, o których w trzeciej tajemnicy jest mowa, dotyczą dusz, wiecznego życia, wiecznego zbawienia. W tym przypadku są to kary duchowe, dotyczące życia wiecznego: więc chodzi o wieczne potępienie. Matka Boska powiedziała do dzieci w Fatimie: "Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: "O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi". Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia. Zanurzeni w tym ogniu byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy". Matka Boska prosiła dzieci o ponoszenie ofiar za nawrócenie grzeszników, którym miała towarzyszyć następująca modlitwa: "Jezu, to z miłości ku Tobie, za nawrócenie grzeszników i jako zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi". W tym objawieniu Matka Najświętsza prosiła ponownie o codzienne odmawianie różańca. Obiecała także dokonanie w październiku wielkiego cudu, który sprawi, że wielu ludzi uwierzy. Prosiła również o ofiarowanie cierpień w intencji nawrócenia grzeszników. Podała tekst modlitwy, która miała towarzyszyć umartwieniu: "O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników, za Ojca Świętego i na zadośćuczynienie za grzechy, które obrażają Niepokalane Serce Maryi". Gdy Niepokalana kończyła tę modlitwę, dzieci ujrzały przerażającą wizję piekła, szatanów i dusz potępionych. Jak dowiadujemy się z pamiętników Łucji, dane jej było wówczas zobaczyć piekło i poznać tajemnice przyszłości świata.
Wezwanie do pokuty jest wezwaniem matczynym, a jednocześnie mocnym i jednoznacznym. Miłość, która "współweseli się prawdą" (por. 1 Kor 13, 6), jest wymagająca i zdecydowana. Wezwanie do pokuty łączy się z wezwaniem do modlitwy. Zgodnie z wielowiekową tradycją Matka Boska Fatimska wskazuje na różaniec, który słusznie określa się mianem "modlitwy Maryi", w której czuje się z nami w szczególny sposób zjednoczona. Ona sama modli się z nami. Maryja objawiła się także po to, by wezwać do modlitwy za grzeszników: "Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, szczególnie wspomagaj te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia". Jak wiele dusz idzie do piekła, bo nie ma nikogo, kto modliłby się i ofiarowywał za nie! Dzisiaj mówi nam: ileż dusz możecie ocalić od ognia piekielnego i doprowadzić do Raju, jeżeli każdego dnia będziecie się ze Mną modlić za nie i poświęcać. Ten aspekt orędzia fatimskiego tak streszcza siostra Łucja: "Pozwólcie więc, że powtórzę wam własnymi słowami to, co mówi orędzie: Trwajcie na modlitwie, aby osiągnąć pokój oraz przezwyciężyć pokusy i prześladowania. W nas samych istnieje inne jeszcze źródło pokus; chcąc je przezwyciężyć, trzeba trwać na modlitwie i walczyć, albowiem tylko w ten sposób zdołamy wytrwać na dobrej drodze". Orędzie fatimskie ukazuje drogę, którą mają iść wierni: modlitwa i pokuta.
Kolejnym wezwaniem orędzia fatimskiego jest wezwanie do modlitwy: "Módlcie się, wiele się módlcie!". Wezwanie to miało miejsce podczas drugiego zjawienia się Anioła. Ubogie dzieci siedziały wówczas nad brzegiem studni. Niebieski wysłannik zjawił się nagle i skierował do nich następujące słowa: "Módlcie się, wiele się módlcie! Serca Jezusa i Maryi mają wobec was plany miłosierdzia. Zanoście stale do Najwyższego modlitwy i ofiary. Ze wszystkiego, co robicie, czyńcie ofiarę na zadośćuczynienie za grzechy, jakimi jest On obrażany, i błaganie o nawrócenie grzeszników. Ściągajcie w ten sposób pokój na waszą Ojczyznę. Jestem aniołem opiekuńczym, aniołem Portugalii. Przyjmijcie i znoście zwłaszcza to cierpienie, jakie Pan wam ześle". "O ile nadprzyrodzonym objawieniom towarzyszy zazwyczaj szczególna łaska wyjaśniająca ich znaczenie, to w tym przypadku te małe dzieci były dalekie od zrozumienia jego sensu i tych treści, jakie możemy pojmować obecnie i przekazywać je duszom jako wolę Boga, który tego właśnie pragnie i dlatego utrzymuje mnie wciąż przy życiu do swojej dyspozycji. Trudno było zresztą tym małym dzieciom uświadomić sobie, że to wezwanie do modlitwy skierowane jest nie tylko do nich, ale także do całej ludzkości". "Dzisiaj uważam ten apel za wezwanie do zwrócenia uwagi na drogę wyznaczoną przez Boga stworzeniom od początku dziejów stworzenia" - pisze siostra Łucja.
"Już w Starym i Nowym Testamencie, które zawierają słowo Boże, spotykamy jasno wytyczoną ścieżkę, jaką Bóg podał ludzkości; niestety, ludzie w swej większości lekceważą cel, dla którego zostali stworzeni, albo w ogóle go nie znają. Ignorują więc istnienie Boga, swego Stwórcy; ignorują święte imię Boga, któremu nie chcą nadać słodkiej nazwy "Ojciec", ignorują drogę, jaką winni kroczyć, aby móc któregoś dnia osiągnąć szczęście w Domu Ojca". "Od momentu kiedy Adam zgrzeszył, przekraczając Boże nakazy, wszyscy jego potomkowie popadli w karę śmierci cielesnej. Nasza dusza jednak żyje nadal; powraca do Boga, jeśli się znajduje w stanie łaski, jeżeli natomiast, przeciwnie, jest w grzechu, ten grzech odrywa ją od Boga i skazuje na wieczną mękę". Orędzie fatimskie wzywa nas do apostolstwa wobec naszych braci. Apostolstwo jest kontynuacją misji Chrystusa na ziemi; powinniśmy być współpracownikami Chrystusa w zbawianiu dusz. Istnieje apostolstwo modlitwy, na którym powinno się opierać każde inne apostolstwo, aby było skuteczne i płodne; istnieje też apostolstwo ofiary: apostolstwo tych, którzy się poświęcają, wyrzekając się samych siebie dla dobra swych braci; mamy również apostolat miłości, który jest życiem Chrystusa, odtworzonym w nas dzięki naszemu oddaniu się Bogu w służbie bliźniemu. Tak więc na pierwszym miejscu mamy apostolstwo modlitwy. "Winniśmy modlić się w zjednoczeniu z Chrystusem o zbawienie swych braci. Jezus Chrystus kontynuuje swoją modlitwę na ziemi w Sakramencie Ołtarza, gdzie się ofiarowuje nieustannie Ojcu jako Hostia przebłagalna za zbawienie ludzi. Dzięki naszemu zjednoczeniu z Chrystusem w Eucharystii również nasza modlitwa wznosi się do Boga za zbawienie naszych braci". "A my, tak słabi i grzeszni, dlaczego nie dbamy o modlitwę? Tak bardzo przecież jej potrzebujemy! To na modlitwie spotykamy Boga; a w tym spotkaniu otrzymujemy łaskę i siłę, niezbędne do wyrzeczenia się siebie samych w praktyce ofiary od nas wymaganej: "Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują" (Mt 7, 13-14). Jezus Chrystus ukazuje nam tutaj wielką konieczność poświęcania i ofiarowywania siebie samych, albowiem bez ducha wyrzeczenia nie wejdziemy do życia wiecznego".
Kiedy w 1917 roku objawiła się Najświętsza Maryja Panna trojgu dzieciom w Fatimie, zachęciła ludzi do nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca, aby błagać o nawrócenie grzeszników i zadośćuczynić za grzechy popełnione przez wielu ludzi. Orędzie fatimskie głosi: "Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która zaprowadzi cię do Boga". Niepokalane Serce Maryi jest "dla wszystkich Jej dzieci ucieczką i drogą do Boga. Ta ucieczka i droga zostały zapowiedziane przez Boga całej ludzkości tuż po jej pierwszym upadku. Szatanowi, który skusił pierwsze istoty ludzkie i doprowadził je do nieposłuszeństwa wobec otrzymanego polecenia Bożego, Pan powiedział: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę" (Rdz 3, 1). To nowe pokolenie, które się narodzi z tej niewiasty zapowiedzianej przez Boga, zatriumfuje w walce z pokoleniem szatańskim, miażdżąc mu głowę. Maryja jest Matką tego nowego pokolenia, podobnie jak była tym nowym drzewem życia, zasadzonym przez Boga w rajskim ogrodzie świata, aby wszystkie dzieci mogły się żywić jego owocami" - pisze siostra Łucja. Niepokalane Serce łączone z Osobą Maryi ukazuje Najświętszą Maryję Pannę jako Tę, która wewnątrz swojego jestestwa przechowywała, rozważała i kontemplowała słowa i czyny Zbawiciela, współuczestnicząc w zbawczym wydarzeniu razem ze swoim Synem. Serce Niepokalane Najświętszej Dziewicy jest więc przede wszystkim wzorem, według którego chrześcijanie winni formować swoje serce.
Na biblijnych podstawach opiera się też w orędziu fatimskim apologia różańca świętego, tej "rękojmi zostawionej przez Maryję pastuszkom fatimskim". Wezwanie do codziennego odmawiania różańca zostało skierowane w Fatimie po raz pierwszy 13 maja 1917 roku, kiedy trójka małych dzieci z Aljustrel zajmowała się wypasaniem swoich owiec na polu zwanym Cova da Iria. "Polecenie odmawiania różańca skierowane do Franciszka odnosiło się do nas wszystkich" - wspomina siostra Łucja. "Nie dlatego, by nasze wejście do nieba było nieodzownie uwarunkowane odmówieniem przez nas wielu różańców, w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale byśmy się wiele modlili; oczywiście, dla tych małych dzieci codzienne odmawianie różańca było najbardziej przystępną formą modlitwy, podobnie jak i teraz ma to miejsce w przypadku tak wielu osób; nie ma zresztą wątpliwości co do tego, że z trudnością tylko zbawi się ten, kto się nie modli".
Orędzie fatimskie wymaga od nas kontynuowania modlitwy różańcowej, która jest modlitwą dostępną dla wszystkich. Dlaczego jednak orędzie domaga się od nas dalszego codziennego odmawiania różańca? Siostra Łucja odpowiada: "ponieważ modlitwa jest podstawą całego życia duchowego: gdybyśmy zaniedbali modlitwę, zabrakłoby nam tego życia nadprzyrodzonego, jakie się czerpie ze spotkania naszej duszy z Bogiem, gdyż to właśnie spotkanie dokonuje się na modlitwie. Zobaczmy, co Jezus Chrystus nam zalecił: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą" (Mt 7, 7-8). Modlitwa zapewnia człowiekowi spotkanie z Bogiem. Musimy szukać Boga, aby Go spotkać, a obietnica jest taka: "kto szuka, znajduje". Nie dlatego, że Bóg jest daleko od nas; to my oddalamy się od Boga i zatracamy poczucie Jego obecności".
Druga tajemnica odnosi się do nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi. 13 czerwca 1917 roku Nasza Pani zapewniła siostrę Łucję, że nigdy jej nie opuści i że Jej Niepokalane Serce będzie zawsze jej ucieczką i drogą, która będzie ją prowadziła do Boga. Mówiąc te słowa, rozłożyła swoje ręce i przeszyła serca dzieci światłością, która z nich płynęła. "Wydaje mi się, że tego dnia to światło miało przede wszystkim utwierdzić w nas poznanie i miłość szczególną do Niepokalanego Serca Maryi, tak jak to było w dwóch innych wypadkach odnośnie do Boga i do tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Od tego dnia odczuliśmy w sercu bardziej płomienną miłość do Niepokalanego Serca Maryi. Hiacynta mówiła mi nieraz: "Ta Pani powiedziała, że Jej Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga. Kochasz Ją bardzo? Ja kocham Jej Serce bardzo, Ono jest tak dobre!". Kiedy Pani w lipcu powiedziała nam w tajemnicy, jak to już wcześniej opisałam, że Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, aby zapobiec przyszłej wojnie, i że przyjdzie, aby żądać poświęcenia Rosji Jej Sercu Niepokalanemu i Komunii Świętej wynagradzającej w pierwsze soboty, Hiacynta słysząc to, powiedziała do mnie: "Tak mi żal, że nie mogę przyjmować Komunii Świętej na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi". Mówiłam też już, że Hiacynta spomiędzy aktów strzelistych, które o. Cruz nam polecił, wybrała następujący: "Słodkie Serce Maryi, bądź moim ratunkiem". Gdy te słowa wypowiadała, dodawała ze swoją zwykłą prostotą: "Lubię tak bardzo Serce Maryi! Jest to przecież Serce naszej Matki Niebieskiej. Czy ty też lubisz powtarzać: Słodkie Serce Maryi, bądź moim ratunkiem? Ja to tak chętnie czynię. Tak bardzo lubię". Następnie podnieśliśmy oczy ku naszej Pani, która nam powiedziała z dobrocią i ze smutkiem: "Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii Świętej w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Sprawiedliwi będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatryumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju"".
Dlaczego Matka Boska ukazała małym dzieciom tak straszną wizję? Ponieważ brak nawrócenia, o które prosiła świat Matka Boska w Fatimie, powtarzając jedynie ewangeliczne nawoływanie Jezusa, stawia człowieka w sytuacji zagrożenia wiecznym potępieniem, przed którym Bóg i Maryja pragną nas obronić. Maryja chciała nas ostrzec przed tymi, którzy mówią nam dziś: "Piekła nie ma" lub "Pan Bóg nikogo nie karze". W człowieku bowiem istnieje odwieczna przekora każąca mu żywić bezsensowną nadzieję pierwszych rodziców, że przeciwstawienie się Bogu i przekroczenie Jego nakazów doprowadzi do bycia równym Bogu (por. Rdz 3, 5). Ukazując się w Fatimie, Matka Boska wskazała na swoje Niepokalane Serce jako na pewną drogę ocalenia i uniknięcia zapowiedzianej kary.
Po dziesięciu latach Maryja, objawiając się przebywającej już w klasztorze siostrze Łucji, powróciła do prośby o rozpowszechnienie nabożeństwa do swego Niepokalanego Serca. Prosiła o czczenie go szczególnie w pierwsze soboty miesiąca i obiecała specjalne łaski tym, którzy będą mu wierni. Poza dwoma tajemnicami troje pastuszków otrzymało jeszcze trzecią tajemnicę, którą poznał Ojciec Święty. Hiacynta zaś otrzymywała szczególne wizje odnoszące się do jego osoby. Łucja spisała ich treść na przełomie lat 1943 i 1944. Dokument z treścią sekretu wręczono w roku 1958 Janowi XXIII w Rzymie. Ojciec Święty po przeczytaniu treści sekretu nie uważał za stosowne go ogłosić. Dokument znajdował się w tajnym archiwum watykańskim do roku 2000.
Po oznajmieniu sekretu Matka Najświętsza nauczyła dzieci modlitwy, którą miały odmawiać po każdej dziesiątce różańca: "O, mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, doprowadź do nieba wszystkie dusze i dopomóż zwłaszcza tym, którzy miłosierdzia Twego najbardziej potrzebują". Oprócz danej dzieciom zapowiedzi cierpienia papieża - o ile ludzkość nie przyjmie i nie zrealizuje próśb Matki Boskiej zawartych w Jej orędziu - szczególnie Hiacynta otrzymała kilka dodatkowych wizji mówiących o przyszłości. "Pewnego dnia - wspomina Łucja - w czasie godzin odpoczynku, gdy byliśmy koło studni moich rodziców, Hiacynta usiadła na kamieniach przy studni, a Franciszek poszedł ze mną szukać w pobliskich zaroślach dzikiego miodu na tamtejszym zboczu. Po chwili Hiacynta woła: "Widzieliście Ojca Świętego?". "Nie". "Nie wiem, jak to było. Ja zobaczyłam Ojca Świętego w bardzo dużym domu. Klęczał przy stoliku, miał twarz ukrytą w dłoniach i płakał. Na zewnątrz było dużo ludzi, niektórzy rzucali nań kamieniami, inni wykrzykiwali i wymawiali brzydkie słowa. Biedny Ojciec Święty, musimy się bardzo za niego modlić". Przy innej okazji poszliśmy do groty przy Cabeço. Przyszedłszy, uklękliśmy i pochyliliśmy się do samej ziemi, powtarzając modlitwę anioła. Trochę później Hiacynta podniosła się i zawołała do mnie: "Czy nie widzisz dróg, ścieżek i pól pełnych ludzi, którzy płaczą z głodu, nie mając nic do jedzenia? A Ojciec Święty modli się w kościele przed Niepokalanym Sercem Maryi i razem z nim bardzo dużo ludzi się modli".
Od początku było wiadomo, że część objawień fatimscy pastuszkowie uważają za tajemnicę. Objawienia miały miejsce w 1917 roku; w roku 1930 Łucja Santos, pokonując liczne obawy, na wyraźne polecenie biskupa Coimbry spisała ich treść. To, co zdarzyło się potem, zostało nazwane "tajemnicą fatimską". Dziesięć lat później, w marcu 1939 roku, w kaplicy klasztoru w Tuy Łucja usłyszała wewnętrzny głos Chrystusa, który nalegał, by upowszechnić praktykę Komunii Świętej w pierwsze soboty miesiąca jako wynagrodzenie zniewag uczynionych Niepokalanemu Sercu Maryi. W czasie pobytu w klasztorze w Tuy Łucja, zgodnie z poleceniem władz kościelnych, napisała swoje wspomnienia: pierwsze wspomnienie w 1935 roku, drugie w 1937 roku, trzecie w sierpniu 1941 roku, czwarte w grudniu tegoż roku. Po otrzymaniu pierwszych sprawozdań dotyczących objawień i osób z nimi związanych biskup Leiria, Da Silva, nalegał, by siostra Łucja opisała także tzw. tajemnicę fatimską. "Tajemnica fatimska" składa się z trzech części: pierwsza mówi o wojnach i piekle - karach za grzechy zatwardziałej ludzkości, druga poświęcona jest nabożeństwu do Niepokalanego Serca Maryi; dwie pierwsze części zostały wyjawione w trzecim wspomnieniu. Natomiast część trzecia została spisana przez Łucję dopiero w 1944 roku w 23 linijkach rękopisu i, opieczętowana, wręczona biskupowi Leiria. Da Silva przekazał ją następnie papieżowi, który zgodnie z życzeniem Madonny miał sam zadecydować, czy należy ogłosić jej treść. Dodajmy, że Łucja bardzo długo nie mogła się zdecydować na napisanie sprawozdania z trzeciej części tajemnicy ze względu na jej apokaliptyczną treść. Kolejni papieże zapoznawali się z sekretem fatimskim, ale żaden z nich nie uznał za stosowne opublikować go. Żadne z dzieci nie wyjawiło nikomu tej części objawienia i dopiero siostra Łucja ponaglana przez biskupa opisała w swoim trzecim wspomnieniu to, co objawiła im Matka Boska 13 lipca 1917 roku.
Zacytujmy obszerny fragment listu poświęcony "tajemnicy": "Będę musiała przeto coś z tajemnicy powiedzieć i dać odpowiedź na pierwsze pytanie. Co jest z tą tajemnicą? Wydaje mi się, że mogę to powiedzieć, bo z nieba otrzymałam na to pozwolenie. Przedstawiciele Boga na ziemi pozwolili mi na to już wiele razy i w wielu listach. Sądzę, że jeden z nich znajduje się u księdza biskupa. Napisany został przez księdza José Bernardo Gonçalvesa, który mi każe napisać do Ojca Świętego. Jeden punkt w tym liście odnosi się do wyjawienia tajemnicy. Już o tym mówiłam, ale aby nie przedłużać tego pisma, które miało być krótkie, ograniczyłam się do tego, co najkonieczniejsze, zostawiając resztę (jeśli Bóg pozwoli) na lepszą okazję. W drugim piśmie opisałam już wątpliwości, które mnie dręczyły od 13 czerwca do 13 lipca, a które całkowicie znikły w czasie tego ostatniego widzenia. A więc tajemnica składa się z trzech odmiennych części. Z tych dwie teraz wyjawię. Pierwsza więc była wizja piekła. Pani Nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi, widzieliśmy w tym morzu demony i dusze jakby były przezroczystymi czarami lub brunatnymi żarzącymi się węgielkami w ludzkiej postaci. Unosiły się w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu. Padały na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, bez wagi, w stanie nieważkości, wśród bolesnego wycia i rozpaczliwego krzyku. Na ich widok można by ogłupieć i umrzeć ze strachu. Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt. Lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sądzę, że bylibyśmy umarli z lęku i przerażenia.
Trzecia część tajemnicy wyjawionej 13 lipca 1917 roku w Cova da Iria-Fatima jest następująca. Dnia 3 stycznia 1944 roku siostra Łucja napisała: "Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazujesz poprzez Jego Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twoją i moją Najświętszą Matkę. Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się, wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł, wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta!
Orędzie z Fatimy jest wezwaniem do nawrócenia i pokuty. Jest to wezwanie do modlitwy, przede wszystkim różańcowej, i pokuty. To jedyna odpowiedź na doświadczenia kończącego się wieku, wyrażające się w wielu znakach czasu naznaczonych dramatami (wojny, kryzysy i odejścia z Kościoła), a także nadzieją (poczucie solidarności między narodami, nowe wylanie Ducha Prawdy). Oprócz potwierdzenia potrzeby i słuszności czynienia aktów poświęcenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny objawienia fatimskie przyniosły z sobą również nieocenione wskazania odnośnie do ich natury i przedmiotu. Według siostry Łucji ma to być przede wszystkim dobrowolny akt, przez który człowiek oddaje siebie samego, swoje czyny, cierpienia i modlitwę do wyłącznej dyspozycji Bogu Najwyższemu przez poświęcenie się Sercu Maryi. "Bóg chce się tobą posłużyć" - powiedziała Najświętsza Maryja Panna w dniu 13 czerwca i 13 lipca 1917 roku. "Módlcie się dużo, Serca Jezusa i Maryi chcą przez was okazać światu wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Panu Jezusowi modlitwy i umartwienia. Z wszystkiego, co możecie, zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie, przede wszystkim przyjmijcie i znoście z pokorą cierpienia, które Bóg wam ześle" - zostali pouczeni Łucja, Franciszek i Hiacynta przez Anioła, którego widzenia doświadczyli wiosną 1916 roku. W modlitwie, jaką Anioł polecił im wtedy odmawiać, znajduje się akt poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi: "Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci Przenajświętsze ciało, krew, duszę i bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają, przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, proszę was o nawrócenie biednych grzeszników".
Rozdział III
Wołanie zawarte w orędziu Matki Bożej jest głęboko zakorzenione w Ewangelii
Matka Boża mówi o biblijnych znakach końca czasów. Pan obiecał, że ci, którzy Go szukają, znajdą Go. Ci, którzy zbliżają się do Maryi, otrzymują od Niej Jej Boskiego Syna, tak samo jak uprzednio święty Józef i pasterze dowiedzieli się o Nim od aniołów, a trzej Mędrcy, idąc za gwiazdą betlejemską. Są oni często niedoceniani przez świat, tak samo jak niedoceniani byli pasterze. Jednak mimo to pokorni wierzący zwracają się do Jezusa poprzez Maryję, tak jak uprzednio uczynili to trzej Mędrcy (por. Mt 2, 1-11). Pisał ks. OttavioMichelini (25 września 1975): "Pan Jezus: Mówiłem ci o zgaszonych lampach, o lampach gasnących: są to dusze bardzo licznych wiernych, u których już nie działa boskie życie łaski. Do czego służy lampa zgasła? Jest ona trupem. Zakopuje się go, by nie ulatniały się z niego niebezpieczne wyziewy i śmiertelne zarazki. Każdy chrześcijanin, a tym bardziej każdy kapłan, powinni być palącymi się lampami w świecie pogrążonym w ciemnościach, by rozsiewać światło i by świadczyć o Mnie, Słowie Przedwiecznym Boga, które stało się Ciałem, by być Światłością Świata. Trzeba żyć wiarą konsekwentnie i wiernie, aby tak stało się rzeczywiście. Gasi on, w coraz liczniejszych duszach, niezrównany dar wiary, nadziei i miłości, wraz z życiem wewnętrznym i łaską Bożą, bez której nikt nie może się zbawić. Zapewne są w Moim Mistycznym Ciele silne młode pędy. Znane czy ukryte przed oczyma wielu będą one płodnymi kiełkami Mego Kościoła odrodzonego, odnowionego i oczyszczonego na tej obecnej pustyni. Można sobie przedstawić dzisiejszy Kościół jako cały zarośnięty krzakami, zaroślami, cierniem i uschłymi gałęziami, co tak utrudnia Jego drogę rozwoju. Pożar, już tlący się pod popiołem, wybuchnie i spali to wszystko. Wtedy liczne zarodki życia pokryją teren oczyszczony od owoców ludzkiego szału; od pychy, nieczystości i wszelkiej innej bezbożności. Wtedy ziemia, jak piękny płodny ogród, da przytułek ludziom, którzy staną się mądrzy i dobrzy, pogodzeni z Bogiem, przeze Mnie i między sobą. Będą wtedy żyli w pokoju z Miłością".
A oto, jak brzmi Maran atha, które zredagował Giovanni Papiniw swojej modlitwie do Chrystusa, kończąc nią Storia di Cristo: "Widzisz, że wszyscy ludzie są ogarnięci zarazą i gorączką i że każdy z nas, szanując sam siebie, zabłąkał się i Ciebie utracił. Nigdy Nowina Twoja nie była tak niezbędna jak dzisiaj; nigdy tak, jak dzisiaj, nie była zapomniana i wzgardzona. Królestwo Szatana dosięgło obecnie pełni i dojrzałości; zbawienie, którego wszyscy szukają omackiem, przyjść może tylko wraz z Twoim Królestwem. Dobiega kresu wielka próba. Ludzie, oddalając się od Ewangelii, znaleźli udrękę i śmierć. Ziściła się niejedna obietnica i niejedna groźba. Dziś już, w rozpaczy będąc, pokładamy nadzieję tylko w Twoim powrocie. Jeśli nie przyjdziesz zbudzić śpiących, znak to będzie, że kara wydaje ci się jeszcze nazbyt krótka i lekka wobec naszej zdrady i że nie chcesz zmieniać porządku swoich praw. I niechaj się stanie podług Twojej woli teraz i zawsze, w niebie i na ziemi. Ale my, ostatni, czekamy na Ciebie; oczekiwać Cię będziemy co dzień, jakkolwiek czujemy się niegodni ujrzeć Ciebie. I wszystka miłość, którą zdołamy dobyć z serc naszych spustoszonych, będzie dla Ciebie, Ukrzyżowany, któryś mękę poniósł z miłości ku nam, i teraz męczysz nas całą potęgą swej nieubłaganej miłości".
Centralnym i najważniejszym wydarzeniem w końcowym akcie doczesnej historii ludzkości i kosmosu nie będzie bynajmniej koniec świata, lecz powtórne przyjście Chrystusa na ziemię. Paruzja Chrystusa bowiem zakończy doczesne i przemijalne dzieje świata. Nastąpi wtedy zmartwychwstanie wszystkich umarłych, sąd ostateczny i odnowienie kosmosu. Pismo Święte niejednokrotnie zapowiada wielki dzień drugiego przyjścia Chrystusa na ziemię.
Dogmat powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemię Kościół włączył do swojego Credo i głosi go jako jeden z artykułów wiary. Nicejsko-konstantynopolitański symbol wiary zawiera słowa: Chrystus "zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo; wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca i powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca".
Triumfalny powrót Chrystusa na ziemię będzie kresem doczesnych i zmiennych dziejów ludzkości i świata oraz i uroczystą inauguracją nowego czasu w życiu wiecznym. Za tym wielkim wydarzeniem tęskni Chrystusowa Oblubienica, Kościół.
Współczesny dramat świata przepowiedziała już w 1830 roku Matka Boża, kiedy to powiedziała do św. Katarzyny Labouré: "Nadejdzie taka chwila, że niebezpieczeństwo będzie ogromne. Będziecie sądzili, że wszystko jest stracone, ale Ja wtedy będę z wami". O tych czasach mówiła również Matka Boża w La Salette w 1846 roku. 12 marca 1913 roku św. Ojciec Pio (1887-1968) przeżył szokującą wizję, w której widział lamentację Jezusa nad dramatem współczesnego świata i cierpień zadawanych Mu przez dusze szczególnie przezeń ukochane. Tenże wielki święty 20 kwietnia 1914 roku w modlitewnej udręce, zatroskany o zbawienie dusz, pisał: "Nie ukryję przed tobą udręk, jakich doświadcza moje serce, kiedy widzi, jak wiele dusz odchodzi od Jezusa, i tego, że coraz bardziej mrozi mi krew w żyłach liczebność dusz, które oddalają się od Boga, źródła żywej wody, tylko z tego powodu, że nie karmią się Bożym słowem. Żniwo jest duże, a robotników mało. Kto zatem zbierze żniwo z pola Kościoła, plon, który jest już niemal dojrzały? Czy rozsypie się po ziemi z powodu lenistwa robotników? Czy może zostanie zebrany przez emisariuszy Szatana, którzy niestety są liczni i bardzo aktywni? Oby najsłodszy Bóg nigdy na to nie pozwolił, niechaj poruszy Go ludzka nędza, która staje się już ostateczna!".
O podobnych doświadczeniach mówi nam św. Siostra Faustyna (1905-1938). W wielu tekstach Pan Jezus przedstawia jej dramat nadchodzących wydarzeń. Najboleśniejsze są wizje dotyczące przyszłości Kościoła. W jednej z ostatnich wizji, tuż przed śmiercią pisze o dramatycznym wołaniu Pana Jezusa: "Dopuszczę, aby były zniszczone klasztory i kościoły. Ta chwała rani moje serce, bo miłość wygnana jest z klasztorów. Dusze bez miłości i poświęcenia, dusze pełne egoizmu i samolubstwa, dusze pyszne i zarozumiałe, dusze pełne przewrotności i obłudy, dusze letnie, które mają zaledwie tyle ciepła, aby się same przy życiu utrzymać. Serce moje znieść tego nie może. Wszystkie łaski moje, które codziennie na nich zlewam, spływają jak po skale. Znieść ich nie mogę, bo są ani dobrzy, ani źli. Na to powołałem klasztory, aby przez nie uświęcać świat; z nich ma wybuchnąć silny płomień miłości i ofiary. A jeśli się nie nawrócą i nie zapalą pierwotną miłością, poddam ich w zagładę tego świata. Jakżeż zasiądą na przyobiecanej Stolicy sądzenia świata, gdyż winy ich cięższe są niżeli świata - ani pokuty, ani zadośćuczynienia. Ach, serce, któreś mnie przyjęło rankiem, w południe pałasz nienawiścią przeciw mnie pod najrozmaitszymi postaciami. Ach, serce przeze mnie szczególnie wybrane, czy na to, abyś mi więcej zadawało cierpień?" (Dz 1702).
W innym miejscu św. Siostra Faustyna opisuje mistyczne doświadczenie tajemnicy biczowania Pana Jezusa: "I dał mi Pan Jezus poznać, za jakie grzechy poddał się biczowaniu, są to grzechy nieczyste! O, jak strasznie Jezus cierpiał moralnie, kiedy się poddał biczowaniu! - Wtem rzekł mi Jezus: Popatrz i zobacz rodzaj ludzki w obecnym stanie. I w jednej chwili ujrzałam rzeczy straszne: odstąpili kaci od Pana Jezusa, a przystąpili do biczowania inni ludzie, którzy chwycili za bicze i siekli bez miłosierdzia Pana. Byli nimi kapłani, zakonnicy i zakonnice, i najwyżsi dostojnicy Kościoła, co mnie bardzo zdziwiło, byli ludzie świeccy różnego stanu - wszyscy wywierali swą złość na niewinnym Jezusie. Widząc to, serce moje popadło w rodzaj konania, i kiedy Go biczowali kaci, milczał Jezus i patrzył się w dal, ale kiedy Go biczowały te dusze, o których wspomniałam wyżej, to Jezus zamknął oczy i cicho, ale strasznie bolesny wyrwał się jęk z Jego Serca. I dał mi Pan poznać szczegółowo, poznać Jezusa, ciężkość złości tych niewdzięcznych dusz: Widzisz, oto jest męka większa nad śmierć moją" (Dz 445).
Zgodne wizje przekazała nam inna polska mistyczka, Zofia Nosko, która doznała licznych objawień końca czasów. Przez tę pokorną duszę, zmarłą w opinii świętości 5 grudnia 1996 roku, mówią Pan Jezus, Matka Najświętsza, aniołowie i święci Pańscy, przypominając prawdę Ewangelii, którą współczesny człowiek zaprzestał żyć, upominają, zachęcają do nawrócenia i pokuty jako jedynej szansy ratunku dla zagrożonego świata i naszej ojczyzny. Są też ukazane obrazy przyszłości Polski i świata, które są jednocześnie tragiczne i pełne nadziei.
"Przed przyjściem Moich aniołów świat dozna jeszcze większej klęski. Za ucisk grzechami na ziemi cała przyroda stanie przeciw człowiekowi. Wystąpią powodzie, trzęsienia ziemi i będą dwa słońca o blasku tak krwawym i strasznym, że ludzie mdleć będą. Potem nastąpi noc ciemna i głucha, jedynie wichry będą spuszczone z uwięzi i ziemia będzie drżeć w konwulsjach. Z nieba będzie padać krew, błoto, ogień, kamienie. To będzie początek kary Syna Bożego z niebios. Potem będzie wielkie milczenie i znak wielki Syna Człowieczego o blasku takim, jakiego nikt nigdy nie widział. Zstąpią Aniołowie, Patriarchowie, aby widzieć karę, jaką za swoje grzechy otrzymała ziemia i jej mieszkańcy. Potem cały świat zatrzyma się na moment, by godnie przyjąć Tego, który odkupił ludzkość. Wówczas wszystkie kary i grzechy będą zebrane i rzucone w morze ognia, aby więcej nie nękać ziemi i jej dzieci. Pasterzem tej gromady ludzi będzie sam Syn Boży. Radość, wolność, miłość, braterstwo zapanuje na ziemi".
"W dniu, który jest dniem zwycięstwa nad grzechem, ziemia cała opasana zostanie welonem żałoby. Zabraknie śpiewu ptaka, szczebiotu dziecka, mowy dostojnego męża, uśmiechu dziecka. Promienie słońca obumrą. Tchnienie mroźne, ciemne obejmie cały świat. Wszystko, co żyje i rusza się, w tym dniu będzie leżało spopielałe. O grozo, grozo! Przez upór i grzech rodzaju ludzkiego, schodzi na ziemię w rozgniewaniu pomsty, odpłata krwawa, paląca, która może być zatrzymana i mogą być przedłużone dni radości z Duchem Świętym w każdym sercu ludzkim. Najświętsze dłonie Boże powstrzymają srogą chłostę, ale wy szukajcie pilnie Boga Najświętszego w Jego prawdzie".
"Grzech się stał wielki i ciężki, przygniata ziemię. Człowiek sprzeniewierzył się prawom Bożym. Cała przyroda drży przed wymiarem sprawiedliwości. Jaką będzie musiał ponieść człowiek karę za lekceważenie praw Boga wiecznie żyjącego. Cała przyroda będzie współdziałała w dziele zniszczenia nagromadzonego grzechu na ziemi. Jej działanie niszczycielskie dotyczyć będzie też człowieka, bo ludzkość z uporem pogrążać się będzie w barbarzyńskich grzechach".
"Słońce w pewnym momencie stanie, by po sekundzie biec jak oszalałe w tempie bardzo przyśpieszonym po nieboskłonie. Ten obraz będzie dla człowieka straszny, nie do przeżycia. Ludzie będą tracić zmysły. Przyczyną tych zjawisk będzie wytrącenie kuli ziemskiej z jej orbity - osi. Przerwana zostanie powłoka atmosfery otaczająca ziemię. Zalegną ciemności przerażające. Krwawe słońce, biegnące po nieboskłonie będzie jak upiór. Będzie to nowe zjawisko dla człowieka. W niczym nie będzie przypominać błogosławionych promieni dnia, bowiem światło nie będzie się mogło rozpraszać w powłokach atmosfery, bo takiej już wkoło ziemi nie będzie.
Stąd powstanie ciemność na całym świecie i w dzień, i w nocy. Ci, co będą mogli jeszcze żyć, zrozumieją, że nie ma czym oddychać. Będą się dusili bez tlenu, będzie coraz większe przerażenie i chaos. To człowiek grzeszny wyzwoli złe moce przez upór, złość, zacietrzewienie w grzechu. Zerwał on prawa Boże, które są łagodnością, zdrowiem, miłością, wielkim ładem, dobrocią. Poddał się prawom Szatana, które są zbudowane na kłamstwie, fałszu, złu. Wówczas jak lawina potoczą się przerażające kataklizmy obejmujące całą ziemię. Rozpadać się będą całe kontynenty, fale oceanów zalewać będą i niszczyć Amerykę Północną, Południową, Środkową. Skruszone zostaną bieguny ziemi, z gór będą toczyć się masy grubych lodów i obejmować w sposób niszczycielski państwa wschodnie. Wszystko, jak za dotknięciem różdżki, stanie się ruchome, góry biec będą, wszystko będą miażdżyć, niszczyć, przytłaczać, palić, parzyć, zalewać lawą wulkaniczną, wodami oceanu. Kogo? Człowieka! Tak, człowieka, bo ten będzie zdawał rachunek ze swego pobytu tu, na ziemi, którą skaził grzechem, przeciwstawieniem się prawom Boga i Jego Świętej Woli".
W jednym z objawień, 17 stycznia 1982 roku, Zofia Nosko widziała Pana Jezusa, który do niej tak mówił: "To, co was spotka, nie jest karą za liczne grzechy wasze, ale wypełnieniem się słów Moich, które powiedziałem. Będą trzęsienia ziemi, trąby powietrzne, liczne powodzie, krzyk i wrzawa narodów. Uniesie miecz brat na brata. W końcu poruszone zostaną wszystkie planety z miejsc swoich - i to wszystko jest w granicach Miłosierdzia Bożego. Lecz biada wam, gdy się nie nawrócicie do prawa Boga Najświętszego, bo każdy z was stanie przed obliczem Trójcy Przenajświętszej. Wówczas wołać będziecie, aby was przykryły góry i pagórki przed sprawiedliwością gniewu Boga Ojca, Boga Syna, Boga Ducha Świętego, który jest zawsze pełen miłości i miłosierdzia. Dziś macie naprawić swoje drogi życia. Macie dla serc waszych i rozumów zostawione na ziemi przeze Mnie święte prawo. Macie świątynie Boże, w których mieszka wielki skarb, który daje pokój, radość: to Ja w Przenajświętszej Eucharystii. Macie wielki, święty sakrament spowiedzi, który z miłości i miłosierdzia Mojego dałem wam. Zapragnijcie obmyć wasze grzechy, a Ja was ponownie przedstawię Bogu Ojcu, Bogu Synowi, Bogu Duchowi Świętemu jako dziedziców Królestwa Bożego. Tylko chciejcie iść drogą, którą nakazuje wam Kościół Boży. Nie zbaczajcie z tej drogi, a obiecuję wam, że w dniu, w którym staniecie w obliczu Trójcy Przenajświętszej, duch wasz się rozraduje w Bogu, waszym Zbawicielu. Ja powiedziałem, że kto gromadzi ze Mną skarby świętej wiary, nie rozprasza jej zdobyczy - ten otrzyma w Niebie wielką zapłatę życia wiecznego z Trójcą Przenajświętszą i Bogurodzicą Maryją Panną. Każdy, kto gromadzi dobra materialne na ziemi, a nie gromadzi dóbr wiary świętej Bożej - rozprasza i nie ma cząstki ze Mną w Niebie".
Dnia 21 lipca 1983 roku Zofia Nosko ujrzała Matkę Boską, która zwróciła się do niej tymi słowami: "Już czas, abyście wszyscy, żyjący na ziemi odstąpili od grzechu. Wszystkim to mówię i każdemu przypominam. Gdy dzwony trwogi zabrzmią, a zegar zniszczenia wybije godzinę, koniec tym, co źle czynili, i koniec wszelkim złym mocom. Nikt was nie obroni, żadna z gór was nie przykryje. Są już zbieracze, którzy zbiorą złe nasienie ludzi i zbiorą wszelką złą moc. Jest już przygotowana tłocznia sprawiedliwości i Sądu Bożego, która do bólu wielkiego tłoczyć będzie tych, co prawa Boże deptali i grzeszyli wiele. Jest też księga wiecznej sprawiedliwości, sądu, kary i wiecznego życia, przygotowana i otwarta".
18 września 1983 roku Pan Jezus powiedział do Zofii Nosko: "Nie ma już czasu, by zwlekać z poprawą życia. Wszyscy, którzy jesteście na ziemi, pamiętajcie o najważniejszym, że żyjecie tu tylko dlatego, by zdać egzamin z życia na drodze ziemskiej. A życie wasze musi być zgodne z przykazaniami Bożymi. Wszystko, co was tu otacza, o co się tak bardzo troszczycie, nie przyda się wam w Królestwie Bożym na nic. Bez wartości są w Królestwie Bożym bogactwa, pieniądze, sława, zdobyte tytuły, stanowisko. Natomiast wasza tyrania braci słabych, oszczerstwa, zawiści, grabieże, kłótnie, pijaństwo, niesłuszne sądy o bliźnich, udręczenie maluczkich pójdą za wami, by was oskarżać przed Obliczem Trójcy Przenajświętszej, przed świętym sądem Bożym. Przywołuję was wszystkich do opamiętania się. Czyńcie pokutę, odstąpcie od drogi złego ducha. Zaniechajcie grzechu i praktyk, które wam podpowiada Szatan. On wie, że to są dni końcowe jego działania. Zebrane zostaną wszelkie kłamstwa jego i złe czyny dokonywane przez wasze dusze za jego inspiracją. Będą położone jako dowód czynów jego i tych, którzy go popierają. Zapamiętajcie: nie lękajcie się jego, czerpcie siłę z Przenajświętszej Eucharystii. Oto powiadam wam, w dniach ostatecznych będzie się wzmagać tyrania, ucisk i moc złych duchów, to wam powiedziałem: czuwajcie i módlcie się. Wzrastać będzie wszelkie kłamstwo i wszelka propaganda przeciw Bogu i Jego świętym, przeciw Krzyżowi i Jego świętej Ewangelii. Kładę przed wami wszystkimi prawość, świętość, bojaźń Bożą, posłuszeństwo Bogu w Trójcy Przenajświętszej, Krzyżowi świętemu i świętej Ewangelii, Bożemu Kościołowi świętemu wiecznie żyjącemu, przykazaniom Bożym. Kładę przed wami Moje Najświętsze Serce pełne miłości i miłosierdzia i Serce Dziewicy Niepokalanej, Najświętszej Matki Mojej i waszej. Kładę dla opamiętania się wszystkich was, dla nawrócenia się, dla podjęcia pokuty w modlitwie, czuwaniu nocnym, poście. Twarze wasze niech zachowają pogodę, albowiem w te dni Duch Święty napełni serca wasze Moją mocą, mądrością i miłością. Zadrży wszystko i zniknie z powierzchni ziemi to, co czyniło zło, rozsiewało kłamstwo, bluźniło Bogu, rozsiewało niewiarę, wytoczyło walkę Bogu w Trójcy Przenajświętszej. Oto idę i przychodzę, a słowa Moje są pełne mocy i stopy Moje rozkruszą i zmiażdżą, co bluźniło Imieniu Bożemu. Amen".
W listopadzie 1983 roku Zofia Nosko otrzymała następującą wizję: "W czasie modlitwy porannej ujrzałam oczami ducha Anioła Bożego. Był bez skrzydeł, w sukni śnieżnobiałej, skrzącej się jak śnieg, sięgającej łydek. Włosy złote jasne, krótko podcięte, sięgające do uszu. Był bardzo piękny, duży, oczy miał jak ogień, groźne. Powiedział surowo: Przychodzę z daleka, z bardzo daleka, pilne, siadaj i pisz. Powiedziałam, że muszę skończyć modlitwę swoją. Odpowiedział, że to, co będę robiła, jest też modlitwą. Wówczas przerwałam modlitwę i siadłam, by pisać. Anioł powiedział: Jam Archanioł Michał, mówił szybko i groźnie. Cały świat obejmie ogień, jakiego nigdy nikt nie widział, a który nigdy dotąd nie przechodził w takiej sile przez ziemię. Nie ma już wiele czasu przed dniem wielkiej grozy, ale wam wszystkim mówię i przepowiadam, módlcie się i przepraszajcie Boga Najświętszego, Jego Święty Majestat. Pokutujcie, pokutujcie, pokutujcie! Usuńcie z serc waszych jad niezgody, usuńcie z serc, umysłów i języków bluźniercze myśli i słowa przeciw Najświętszemu Bogu. Jeżeli nie będziecie pokutować, nie odstąpicie od drogi złego ducha, wszyscy zginiecie! Wszystko będzie rażone śmiercią po przyjściu gniewu Bożego. Dla tych, co kochają Boga i święte Imię Jego, Święte Miłosierdzie Serca Jezusa Chrystusa poda wielki namiot bezpieczeństwa. Kto schroni się do tego świętego namiotu miłosiernego Serca Jezusa Chrystusa, żyć będzie, przetrwa gniew Pański. Słuchajcie, zapamiętajcie! Dziś módlcie się i przepraszajcie Boga Świętego, pokutujcie czystym sercem. Módlcie się do Maryi Panny. Ci, którzy troszczą się o szerzenie światła Bożego swoją modlitwą, postem, pokutą, czuwaniem nocnym, ci, którzy adorują Chrystusa w świętej Eucharystii w nocnych czuwaniach, oni zdobywają wielkie łaski zwycięstwa dla Kościoła, dla całego narodu, dla duszy własnej, dla twego kraju, dla całego świata. Czuwanie nocne, czuwanie przed Jezusem Chrystusem Eucharystycznym jest wielką potęgą. Niepokalana Dziewica, Matka wasza, dała wam święty różaniec. Módlcie się i nie zaniedbujcie tej świętej modlitwy. Ona przyniesie wam zwycięstwo, jest pogromcą wszelkich, złych mocy. Pamiętajcie, że Bóg jest wielki! Pamiętajcie, że Bóg święty jest i sprawiedliwy, wielce miłosierny. I nie ulegnie to zniszczeniu, co jest posłuszne Jego Świętej Woli. Bóg jest wielką sprawiedliwością, karze za grzechy, a nagradza za wierność, posłuszeństwo Jego Najświętszemu Sercu. Amen".
Pod datą 19 kwietnia 1984 roku Zofia Nosko napisała: "Ujrzałam oczami ducha wielki krzyż. Głos potężny mówił: ten krzyż, który widzisz, poniesie cała ludzkość, jeśli nie odstąpi od drogi Szatana i grzechów, które czyni pod jego dyktando. Nikt dziś nie chce pokutować, nikt nie chce przyjąć krzyża, który jest proporcjonalny do jego siły. Każdy ucieka przed cierpieniem, przed odpowiedzialnością za swoje grzechy i przed krzyżem. A przecież ten krzyż Ja daję z wielkiej miłości, by zbawić twą duszę. Jest na miarę twoich sił. Natomiast zbrodnie i grzechy całej ludzkości krzyczą coraz głośniej o karę ciężką krzyża dla zdeprawowanej ludzkości. Ciężar tego krzyża na miarę grzechów i zbrodni waszych zdruzgoce was wszystkich. Zdeprawowanie człowieka XX wieku przekroczyło pojęcie słowa. To zdeprawowanie przekracza grzech, jaki był dotąd znany na ziemi. Obecny grzech utożsamia się z Szatanem-diabłem. Człowiek zapragnął upodobnić się przez swoje postępowanie do Szatana. Pragnie wykonać jego nakaz jak najdokładniej. Usuwa wszelkie przykazania Boże. Usuwa Boga z rodzin, państw, narodów, z serc ludzkich, w zamian dając pustkę rozpaczy szatańskiej. Uciska ludzkie serca, człowiek staje się zaprogramowaną maszyną grzechu i czyni to, co każe mu czynić Szatan. Pomnaża grzech, zapomina o swojej duszy, żyje dniem dzisiejszym w ciągłym grzechu. Za to zdeprawowanie, które rozsiewa na ziemi, musi ponieść karę krzyża. Powiadam wam, krzyż, od którego się odwracacie, nieść będziecie i to w sromotnej hańbie i ucisku, jeśli w sercach całej ludzkości nie zrodzi się pragnienie pokuty, pragnienie przybliżenia się do Krzyża Chrystusowego, pragnienie poprawy życia, i zginiecie wszyscy. Ciężar krzyża przygniecie was i zmiażdży. Oparcia i rozwiązania wszelkich spraw serc i dusz waszych nie szukajcie u Szatana-diabła i jego sług, w jego teorii. Nie szukajcie w jego postępkach, ale szukajcie pomocy i drogi rozwiązania wszystkich spraw w Krzyżu Chrystusa Pana. Tylko Mój zwycięski Krzyż, Krwią i Męką Bożą wzmocniony, dźwignąć może was z niewoli wszelkiego grzechu, z dna przepaści, z deprawacji wszystkich narodów. I tylko Mój Krzyż łagodzi karę i słuszny gniew Boży. Bo w Moim Krzyżu jest moc miłości, miłosierdzia, uzdrowienie dla dusz waszych. Dziś nie chcecie czynić pokuty, wziąć na swoje ramiona krzyża, jaki wam daję, krzyża zbawienia i zwycięstwa nad złymi mocami, nad Szatanem-diabłem i jego ideologią, lecz gdy przyjdzie kara, cała ludzkość nieść będzie krzyż wielkiej kary. Już nie będzie odwrotu, będzie płacz, jęk, wrzask i przerażenie. Ten wielki, święty krzyż ramionami kary przygniecie wszelkie zło i tych, którzy je czynili. Wielki bluźnierca występujący przeciw mocy świętego Krzyża w owym dniu zginie. Proszę was, nie lekceważcie Krzyża świętego. Zbliżcie się z miłością do świętego Krzyża Chrystusa. Z ufnością i poszanowaniem Jego, módlcie się i pokutujcie. Przepraszajcie słuszny gniew wielkiego Boga w Trójcy Jedynego za wasze winy. Zbliża się kara dla całej ludzkości za grzechy, wielka, jakiej dotąd nie było. Sromotnie poniży i zniszczy waszą ideologię szatańską, waszą zarozumiałość, pychę, w którą was przyodział Szatan, zniszczy na wieki. Amen".
Ks. OttavioMichelini, kiedy zwraca się do niego Pan Jezus, słyszy następujące słowa: "Z ust Mądrości wyszło to napomnienie: "Rozważaj rzeczy ostateczne, a nie zginiesz". Duch Święty podaje waszym duszom cztery wielkie prawdy: Śmierć, Sąd, Piekło, Niebo. A więc umiera się. Jest to rzeczywistością konkretną, że śmierć - z którą spotykacie się niemal co dzień - pewnego dnia będzie dotyczyć was osobiście. Otóż, synu, jest to nie do uwierzenia, ale w rzeczywistości nikt się o to nie troszczy: żyje się możliwie wesoło, jak gdyby nie miało się umierać. Któż to doprowadza chrześcijan do zapomnienia o tym upomnieniu Ducha Świętego, by rozważać o śmierci, której nikt nie może uniknąć? To ohydny Szatan! To zawsze on otacza duszę swymi chytrościami i uwodzeniami oraz kłamstwami: "Jak lew ryczący szuka, kogo by pożreć". Jesteście więc ostrzeżeni. Powiedziano wam, że on ryczy, ale nie może was ugryźć, jak tylko wtedy, gdy narażacie się na to z własnej winy. Pod tym względem macie wiele pouczeń ze strony Pisma Świętego, życia świętych i męczenników. Jest tam cała historia strasznych walk między człowiekiem a duchem ciemności" (23 listopada 1975).
Pan Jezus powiedział do ks. OttaviaMicheliniego: "Synu, pisz: Napisane jest: "Rozważaj rzeczy ostateczne, a nie zginiesz". Słowa te wyszły z ust Mądrości, były dane ludowi Bożemu jako norma życia. Były one jakby źródłem światła, by człowiek otoczony ciemnością mógł iść pewnie ku celowi swego istnienia ludzkiego. Teraz to przykazanie, tak ważne i tak skuteczne, zostało odłożone na bok wraz z innymi, w imię ewolucji wymagającej nowych form życia i obyczajów. Wystarczyłoby trochę uwagi, by ujrzeć, że to nieokiełzane pragnienie nowości jest tylko chytrym oszustwem nieprzyjaciela człowieka. Polecenie rozważania we dnie i w nocy wielkich prawd wiary pochodzi od Boga. A palące pragnienie nowości podsuwa nam Szatan. Gdyby dusze w sposób szczególny prosiły o światło, nie odmówiłbym im tego. Lecz olśnieni przez wroga dali mu się oni przekonać, a wszystkie następstwa tego ty sam możesz stwierdzić. Bóg chce skierować człowieka ku zrealizowaniu wiecznego zbawienia jego duszy, lecz gdy ten nie chce przy tym współpracować, Bóg pozostawia go jemu samemu. Bóg pragnie zbawić człowieka, ale za jego zgodą. Chce go zbawić, ale nie wbrew jego życzeniom. Kto się wyrzekł światła, by stać się synem ciemności, nie może mieć słów prawdy i światłości. "Rozważaj rzeczy ostateczne, a nie zginiesz!". Ale teraz nikt już nie rozważa, z wyjątkiem kilku osób. Tworzą sobie złudzenia: są jak dzieci biegnące za różnobarwnym motylkiem, a gdy go złapią i otworzą potem ręce, ujrzą, że został z niego tylko robak. Biedna ludzkość, coraz bardziej rozczarowana i zbłąkana, nie umie znaleźć dla siebie prostej drogi. Módl się, mój synu! Błogosławię ci" (21 listopada 1975).
Pan Jezus powiedział: "Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To wszystko musi się stać, ale to jeszcze nie koniec" (Mt 24, 5-6). "Chociaż Jezus czuł się tak bardzo głęboko zjednoczony z Ojcem - uczy Jan Paweł II - oznajmił, że nie zna godziny ostatecznego i decydującego nadejścia Królestwa: "Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec" (Mt 24, 36). Ten fakt odsłania przed nami uniżenie Jezusa związane z Wcieleniem, które sprawia, że Jego człowieczeństwo nie zna eschatologicznego końca świata. Jezus każe nam zatem porzucić ludzkie kalkulacje, by czuwać i ufać opatrznościowemu działaniu Ojca (Mt 10, 32-33)" (Jan Paweł II, audiencja generalna, 3 marca 1998).
Czy jest możliwe poznanie dokładnej daty drugiego przyjścia Jezusa? Podobnie jak w Ewangelii Mateusza (24, 36) w Dziejach Apostolskich (1, 7) Jezus ucina wszelką dyskusję na temat dokładnego czasu Jego powrotu. Nie naszą sprawa jest znać to, czego Bóg nam nie objawił. Dlatego nie powinniśmy doszukiwać się w Biblii tego, czego w niej nie ma.
Skąd możemy wiedzieć, jak blisko jest powtórne przyjście Jezusa? Z Ewangelii Mateusza wiemy: "kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach!" (24, 32-35), a w Ewangelii Łukasza (21, 28) Jezus zachęca swoich naśladowców do tego, aby podnieśli głowy, gdy ujrzą wokół siebie wypełniające się znaki, ponieważ są one dowodem tego, że ich wybawienie jest bliskie. Chociaż dnia i godziny końca nikt nie zna, to jednak Bóg w swoim słowie mówi, jak możemy rozpoznać czas końca.
Kiedy nastanie koniec świata, nie wiemy. Sobór Laterański V 14 stycznia 1516 roku wydał dekret, "nakazując wszystkim, którzy zajęci są głoszeniem kazań, lub też w przyszłości będą nim zajęci, aby nie ośmielali się przepowiadać albo naznaczać ustalonego czasu przyszłych nieszczęść lub nadejścia Antychrysta, albo pewnego dnia sądu, gdyż Prawda mówi: nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec w swej władzy zachował. Wiadomo, że ci, którzy dotąd ośmielali się twierdzić coś podobnego, kłamali i przez nich niemało ucierpiał autorytet innych, co dobrze sprawują urząd kaznodziejski" (D. Mansi, SanctorumConciliorumCollectio, t. 22, 945-947).
Przytoczony dekret soboru anonimowo wspomina o tych, którzy naznaczali dzień końca świata oraz paruzji Chrystusa i zawiedli się w swoich śmiałych rachubach. Z qumrańskich manuskryptów wynika, że już członkowie gminy Nowego Przymierza, czyli Synów Sadoka, wierzyli, iż czasy ostateczne są bliskie. Również chrześcijanie w Tesalonikach w czasach św. Pawła pod wpływem fałszywych pogłosek oczekiwali bliskiego końca świata i paruzji Chrystusa. Św. Paweł ich uspokoił, pisząc do nich w liście: "Prosimy was, bracia, w sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia wokół Niego, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowy, bądź przez list rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo (dzień ten nie nadejdzie), dopóki najpierw nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia" (2 Tes 2, 1-3).
Św. Augustyn pisze w De civitate Dei o tych, którzy wyznaczali różne daty powrotu Chrystusa: "Na darmo usiłujemy wyliczać i określać lata trwania na przyszłość tego świata, skoro z ust Prawdy Bożej słyszymy, iż to nie nasza jest rzecz. A jednakże dowodzili jedni, że od Wniebowstąpienia Pańskiego aż do Jego ostatniego przyjścia może być czterysta, inni że pięćset, jeszcze inni nawet tysiąc lat. W jaki zaś sposób każdy z nich dowodzi swojego mniemania, za długo by było wykazywać i niepotrzebnie. Boć posługują się oni ludzkimi tylko wnioskami, a nie przytaczają niczego, co by było pewne na mocy powagi kanonicznych ksiąg świętych. Zresztą, wszystkim owym rachmistrzom rozwiązuje ręce i zamyka usta ten, co powiedział: "Nie wasza to rzecz wiedzieć czasy, które Ojciec w swej władzy położył"" (De civitate Dei, XVIII, 53).
Ludzkie zapowiedzi powrotu Chrystusa okazały się mylne. Nikt bowiem z ludzi nie wie dokładnie, kiedy nadejdzie dzień Pański. Na to pytanie nigdzie nie znajdziemy wyczerpującej odpowiedzi. Chrystus nie oznaczył dokładnie dnia końca świata i swojego powtórnego zstąpienia na ziemię; zachował to w najściślejszej tajemnicy: "O dniu owym i godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie" (Mk 13, 32-33). Słowa: "nikt nie wie... ani Syn" nie znaczą bynajmniej, że Chrystus nie wiedział o dniu końca świata i powtórnego przyjścia swego na ziemię. Chrystus wiedział dokładnie o tym dniu nie tylko jako Bóg, ale również jako człowiek. Wszak w Nim przecież według słów św. Pawła "wszystkie skarby mądrości i wiedzy istnieją jako ukryte" (Kol 2, 3). Markowe słowa znaczą więc też, że Chrystus tej tajemnicy nie chciał objawić ludziom, gdyż to nie dotyczyło Jego posłannictwa, jak to zresztą kiedy indziej powiedział apostołom, gdy ci pytali Go, czy teraz (po zmartwychwstaniu) zamierza odbudować królestwo izraelskie: "Nie wasza to rzecz znać czas i godzinę, które Ojciec ustalił swoją władzą" (Dz 1, 7).
Wobec faktu, iż zbawienie już zostało dokonane, historia wraz z Chrystusem "jakby została zakończona", a czasy ostateczne już się rozpoczęły, więc w opinii teologów skupianie się na kwestii, kiedy nastąpi paruzja, jest wyrazem niezrozumienia rzeczywistej obecności czasów ostatecznych. Chrystus jedynie przestrzega ludzi, żeby byli należycie przygotowani na dzień Jego przyjścia i na sąd. "Dzień ostateczny" bowiem, a więc koniec świata i paruzja Chrystusa, nastąpi nagle, gdy ludzie, zajęci sprawami doczesnymi, najmniej będą się spodziewali tych wydarzeń. Oto, co mówi Chrystus: "A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie potopu jedli, pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego" (Mt 24, 37-39). "Jak potrzask przyjdzie on (dzień) na wszystkich mieszkańców całej ziemi" (Łk 21, 35). Św. Paweł pisał zaś do Tesaloniczan: "Nie potrzebujecie, bracia, tego, aby wam pisać o czasach i terminach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem mówić będą: "pokój i bezpieczeństwo", tak niespodziana przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, a nie ujdą" (1 Tes 5, 1-3).
Św. Piotr powiada, że w ostatecznych czasach powstaną szydercy, którzy cynicznie będą drwić z obietnicy Chrystusa co do Jego powtórnego przyjścia na ziemię. Będą przy tym powoływać się na pierwszych chrześcijan, którzy oczekiwali rychłego przyjścia Chrystusa, a nie doczekali się. Św. Piotr odpowiada tym szydercom, że paruzja Chrystusa mimo wszystko nastąpi. Jeśli Bóg odkłada tę chwilę na później, to dlatego, że nie chce niektórych zatracić, ale pragnie ich nawrócenia. "To przede wszystkim wiecie - mówi apostoł - że przyjdą w ostatnich dniach pełni szyderstw szydercy, którzy będą postępowali według własnych swych pożądliwości i będą mówili: "Gdzie jest obietnica Jego przyjścia? Odkąd bowiem ojcowie zasnęli, wszystko jednakowo trwa od początku świata...". Niech wam, umiłowani, nie będzie niewiadome to jedno, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan odwłóczy - ale jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (2 P 3, 3-4. 8-9).
Pismo Święte jest dla nas przestrogą przed obecnym w świecie złem i zapewnieniem o zwycięstwie dobra. Dla chrześcijanina ważny jest nie konkretny dzień paruzji, ale osobista, wyrażona już dziś odpowiedź każdego wierzącego na wezwanie do nawrócenia; to opowiedzenie się, czyli nawrócenie i czynienie pokuty, może dzień paruzji przyspieszyć, a jego brak być może oddalić (por. 2 P 3, 12).
Św. Jan Apostoł w zakończeniu Apokalipsy na zapowiedź Chrystusa: "Zaiste, przychodzę niebawem" kieruje ku Niemu zaproszenie w imieniu Kościoła: "Przyjdź, Panie Jezu!". Ten zapraszający gest apostoła zawierający prośbę skierowaną do Chrystusa o rychły powrót był powtarzany po aramejsku Maran atha przez chrześcijan pierwszych wieków, którzy ze szczególną gorliwością modlili się o rychłe nadejście Królestwa Bożego. Po wiekach dzielących nas od tamtych czasów i dziś modli się Kościół w tej samej intencji: "Przyjdź Królestwo Twoje!". Cielesna łączność z Panem w chwale, łączność, która nastąpi przy paruzji, jest wiecznie trwałą i ostateczną realizacją życia chrześcijańskiego. Życie chrześcijańskie jest adwentem. Musimy czuwać w oczekiwaniu spotkania, które ma nastąpić. Chrześcijaństwo jest religią wołania: "Maran atha, przyjdź, Panie Jezu!".
Kwestia końca świata była zawsze jednym z dręczących ludzkość pytań; jest nim szczególnie dzisiaj. Gdy wierzący chrześcijanin zadaje to pytanie, to nie udaje się do wróżbitów, astrologów i sekciarzy, by od nich otrzymać odpowiedź, ale radzi się przede wszystkim Pisma Świętego. Co mówi ono o końcu świata? Czego naucza o tym Chrystus? Pan Jezus bowiem jest dla nas nie jakimś spośród wielu tych, którzy sobie stworzyli i tworzą myśli o końcu świata; dla nas wierzących chrześcijan jest On po prostu nauczycielem, który głosi słowa Boże. Jego słowa nigdy nie przeminą, chociaż niebo i ziemia przeminą. Jego słowo jest dla nas prawdą i udziela niezawodnej odpowiedzi na pytanie o koniec świata. On powiedział o sobie: "Nie chciejcie, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus" (Mt 23, 10). On jeden jest nieomylnym Nauczycielem ludzkości we wszelkich kwestiach jako Ten, w którym "wszystkie skarby mądrości i wiedzy istnieją" (Kol 2, 3).
Przypomnijmy tu słowa skierowane przez Pana Jezusa do ks. OttaviaMicheliniego 21 listopada 1975 roku oraz wysłuchajmy słów skierowanych do niego 7 kwietnia 1976 roku i 20 listopada roku 1975: "Wybrałem ciebie do wielkich rzeczy, aby przekazać Me Słowa następcom apostołów, kapłanom i wiernym. Jest to ostatnia szansa zbawienia ciebie i dusz"; "Maryja: Głosy, które słyszysz, pochodzą z Nieba. Trzeba je przyjąć z uwagą i z wiarą rozważać. Jezus i Ja, Jego i wasza Matka, przygotowaliśmy łaski, abyście mogli z radością i skwapliwie dostosować się do Woli Bożej, słuchając jej natchnień i sugestii, podawanych tak wyraźnie".
Drugie przyjście Chrystusa na ziemię nastąpi wcześniej czy później. Tęskni za tym dniem Kościół, gdyż on zakończy okres ciężkich prób i zmagań, a zacznie nową erę życia ludzkości odnowionej w zmartwychwstaniu. Paruzję, która zakończy obecny czas prób Kościoła, a rozpocznie życie pełnego zjednoczenia z Bogiem w "Niebieskim Jeruzalem", poprzedzą jednak wielkie i wstrząsające wydarzenia w skali ogólnoświatowej. Zacznie się bowiem agonia świata wśród towarzyszących jej niezwykłych znaków. I wreszcie nasza planeta ulegnie zagładzie, by wkrótce potem według boskich planów odrodziła się znowu i odnowiła w cudownej przemianie.
"Drogi Jezu, jeśli chcesz mówić do mnie, mów. Lecz pomóż mi słuchać Twego głosu i spraw, bym spełnił Twe pragnienia. Jezus: Dobrze, synu. Ja Jestem Jezus, Słowo Przedwieczne Boga, od wieków zrodzony przez Ojca, a w pełni czasów stałem się Ciałem w najczystszym łonie Mojej i waszej Matki. Teraz jestem chwalebnie obecny w Niebie po prawicy Ojca i rzeczywiście obecny Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem w Tajemnicy Wiary i Miłości" (objawienia skierowane do ks. OttaviaMicheliniego 7 października 1975 roku).
Siostra Łucja pisała już w 1958 roku: "Matka Boża powiedziała wyraźnie: "Zbliżamy się do kresu dni"". Kard. Joseph Ratzinger już w 1984 roku wypowiedział się jako prefekt Kongregacji Doktryny Wiary: "Jednym ze znaków naszych czasów jest fakt, że z całego świata zgłasza się do Kongregacji coraz więcej informacji o objawieniach Maryjnych". Dokument Kongregacji Doktryny Wiary Orędzie z Fatimy jednoznacznie wskazuje na otwarcie się Kościoła na współczesne nam objawienia Maryi. Ukazuje, że wydarzenia takie jak nadprzyrodzona interwencja Boga w Fatimie mogą mieć w ludzkiej historii bardzo odległe konsekwencje.
Matka Boska żyła i modliła się z apostołami i uczniami Jezusa po Jego śmierci i Zmartwychwstaniu. Oni uważali Ją za Matkę Kościoła. Ci liczni, którzy poszli za słowami Jezusa, kontynuują tę tradycję od wieków. Najmniej liczną, ale równocześnie najbardziej wyróżnioną część społeczeństwa stanowią osoby, które ujrzały Maryję. Objawiała się Ona biednym dzieciom i założycielom wielkich zakonów, rolnikom na polach i książętom w zamkach, ludziom starym czy zapracowanym w odległych zakątkach świata i w wielkich miastach. Matka Jezusa jest Wieczną Matką, która przynosi światło, siłę, nadzieję i posłannictwo od Boga dla Jego dzieci na ziemi. Ona sama przynosi Jezusa przez boską moc Ducha Świętego, tak jak uczyniła to w Zwiastowaniu (Łk 1, 34-36). Dzięki poddaniu się woli Boga Maryja jest niejako oblubienicą Ducha Świętego. Ci, którzy zbliżają się do Niej, zbliżają się do Niego i Jego nieskończonej miłości.
Chociaż sama z siebie nigdy nie miała boskich atrybutów, Matka Boska jest w swojej wspaniałości odbiciem wspaniałości Boga. Jej szczodrość jest znakiem Jego hojności, a Jej objawienia - znakiem wszechobecności Boga i Jego bezwarunkowej miłości do każdego człowieka, którego stworzył.
Sygnały o objawieniach Najświętszej Matki Jezusa zwykłym, grzesznym ludziom wszystkich ras i narodów dochodzą z całego świata. Wiele z objawień maryjnych obfituje w pewien niepokój i zawiera apokaliptyczne ostrzeżenia. Trzysta lat temu proroczy głos św. Ludwika Grignion de Montforta dał wyjaśnienie czasom, w których żyjemy: w powtórnym przyjściu Jezusa Chrystusa ludzie muszą poznać Maryję za sprawą Ducha Świętego, ażeby poprzez Nią Jezus Chrystus mógł zostać poznany, umiłowany i aby Mu usłużono.
Pan Jezus powiedział do ks. OttaviaMicheliniego (6 sierpnia 1975): "Dlaczego odchodzi się aż tak daleko? Dzieje się tak, gdy ktoś oddala się od źródła światła, pozostaje najpierw w cieniu, a potem wchodzi w ciemność. W miarę jak się oddala od źródła ciepła (miłości), do duszy przenika chłód i mróz, czyniąc ją nieczułą na każde Moje wezwanie. Mój synu, trzeba się łączyć ze Mną coraz to ściślej i głębiej tak, jak Moja Matka była i jest zjednoczona ze Mną w ofierze. Dlatego nie powinieneś się dziwić temu, czego żądam od was tak usilnie. Akt wiary, akt nadziei, akt miłości i oddania się wynagradzają Mi za obrazy, zniewagi i świętokradztwa dokonujące się nieustannie. Pragnę przyciągnąć do Siebie dusze, które tak bardzo kocham, nieskończoną mocą Mojej miłości. Chcę pociągnąć do Nieba te dusze i utrzymać je przy Sobie - oto dlaczego żądam, by oddały Mi się całkowicie, spełniając Moją wolę za przykładem Mojej i waszej Matki. Pragnę, by dusze do Mnie dążyły, we dnie i w nocy, w zjednoczeniu, które powinno przemienić się w doskonałą komunię. Staje się to wtedy, gdy miłość do Mnie jest prawdziwa, wielka i gorąca. Wtedy dążenie do Mnie aktami wiary, nadziei, ufności i ofiary stanie się jakby drugą naturą, potrzebą i waszą główną koniecznością. Jak nie można żyć bez oddychania, nie będzie się mogło żyć beze Mnie. Synu Mój, pamiętaj, że Ja jestem Miłością, Miłością wiekuistą i Niestworzoną, która zawsze pochylała się nad wami. Mam prawo być przez was kochanym, bo jestem Miłością. Stworzyłem was z miłości, z miłości odkupiłem i wezwałem, również z miłości zdobyłem was na nowo.
Synu, pisz klęcząc: Dwa zdarzenia streszczają całą historię rodzaju ludzkiego. Pierwsze - to stworzenie człowieka i jego odmowa służenia Bogu. Ta odmowa wywołała przerażającą katastrofę o niezmiernych skutkach ujemnych, które trwają z wieku na wiek aż do końca czasów. Obecne pokolenie zwiedzione ciemnymi mocami piekła, całkowicie zmaterializowane, nie pojmuje tej okrutnej tragedii, która wstrząsnęła naturą ludzką, raniąc ją śmiertelnie, osłabiając i pozbawiając wzniosłych darów, z jakimi była stworzona. Ludzie nie pojmują już swego ogromnego nieszczęścia, w jakie zostali wciągnięci osobiście i społecznie. Wojny i rewolucje, epidemie, powodzie i trzęsienia ziemi, kataklizmy, boleści, cierpienia mają swoje źródło w buncie pierwszych ludzi. Lecz wszystkie te ziemskie i ludzkie przeżycia, czymże one są w porównaniu do tragedii wiecznej zguby całej ludzkości, czy też do straty jednej duszy? Drugie to rozwój historii rodzaju ludzkiego, a przede wszystkim Tajemnica Wcielenia, Śmierci i Zmartwychwstania Syna Bożego - jako dzieło Trójcy Przenajświętszej postanowione przez Nią samą jako skuteczna odpowiedź ograniczająca niszczące wysiłki Szatana. Tajemnice te stały się obroną i wykupem ludzkości z niewoli złego ducha. Tylko sam Bóg mógł dokonać takiego odkupienia. Okropnością tego przewrotnego pokolenia jest to, że nie zna i nie chce znać cudownej tajemnicy Zbawienia, która jest wyrazem nieskończonej miłości Boga do ludzkości. Synu Mój, czy mogłem dać większe dowody miłości do człowieka dla jego zbawienia nad te, jakich dokonałem - przez Moje Wcielenie, Moją śmierć i Moje Zmartwychwstanie? Czy mogłem dać większe świadectwo nad urzeczywistnienie tajemnicy Krzyża poprzez Najświętszą Ofiarę Mszy Świętej?
Jezus: Odmowa służenia Bogu, tej nieskończonej Miłości, jest grzechem tak wielkim, że w porównaniu z nim wszystko inne na świecie jest niczym. Naczynie sprawiedliwości jest pełne i przepełnia się! Tylko Moja cierpliwość i łaskawość, modlitwy dobrych i wstawiennictwo Mojej Matki oraz zasługi świętych wstrzymują wylew Mojej Boskiej Sprawiedliwości. To materialistyczne pokolenie nie wie nic o tym, co dotyczy tych dwóch wielkich faktów zawierających streszczenie całej historii rodzaju ludzkiego, a jeśli coś wie, to tylko bardzo niejasno. Dzisiejsi ludzie nie wiedzą, że są w środku walki, olbrzymiego konfliktu - jako przedmiot i ofiara. Wszyscy ludzie są wciągnięci w to straszne starcie między światłem i ciemnością, między dobrem i złem, między prawdą i błędem, między zbawieniem i potępieniem. To przewrotne pokolenie nie dba zupełnie o poznanie tego, czego dokonał i dokonuje Bóg Stwórca, Zbawiciel - Słowo, które Ciałem się stało, Duch Święty - Uświęciciel, by uchronić je od ruiny i potępienia wiecznego. Ludzie zmaterializowani nie znali i znać nie chcą wszystkich starań Mojej i ich Matki. Nie znają oni Moich Orędzi. Nawet kapłani boją się i wstydzą mówić o nich. Ludzie tego przewrotnego wieku odrzucają przejrzyste wody prawdy. Lubią jednak poić się u zgniłych wód zepsucia, zmysłowości, przyjemności, zatracając nawet umiejętność odróżniania dobra i zła. Synu Mój, jestem pełen wstrętu i znosić już tego nie mogę. Jak długo jeszcze będziecie nadużywać Mojej cierpliwości? Oto dlaczego żądam od ciebie aktów miłości i wynagrodzenia. Oto dlaczego żądam, byś się modlił. Niech ani jedna godzina dnia nie upłynie bez wzniesienia twej duszy ku Mnie aktami wiary, nadziei i miłości, skruchy i pokory. Wtedy dasz Mojemu Sercu odrobinę radości - och!, nie odmawiaj tej odrobiny radości twojemu Jezusowi!".