Klaun wie najlepiej
Pierwszą wieść o istnieniu Obituriantów w ludzkiej rzeczywistości zawdzięczamy klaunowi. Kto by pomyślał, że przyniesie ją tęgi brzuchomówca o imieniu Ripert, który przez całe życie wypowiadał się ustami swojej lalki Muerty. A jednak!
Cóż to był za cyrkopapun z laluną wojażową!
Zanim dojdzie do ujawnienia Obituriantów, poznaj więc Riperta, rozlazłego błazna. Jest jak guma do żucia przyczepiona do trampka, która za nic nie chce się odkleić - zużyta i upierdliwa. Twarz Riperta rozciąga jego pięćdziesięcioletnie ziewanie, jamowo pompowane, prezentowane przed każdym, kto z nim rozmawia, jakby to było esencją jego postawy. Znudzenie. Siniakowate podniebienie. Kapiący łzami wzrok. Nieco rozmazany makijaż. Zamglone gałki oczne. Tak, to właśnie on. Patrzy ci prosto w oczy.
Ripert nie jest zmęczony ludźmi, tylko treściami, którymi nie potrafi gospodarować w swojej głowie. Najbardziej lęka się wypowiedzianych słów, bo stają się dla niego wiążące. Gromadzą się w jego głowie zardzewiałe zaszłości, niedestylowane, ciekłe mieszaniny wypowiedzi, potencjalny humor odłożony na później. Wśród kształtów jego myśli można wyróżnić:
- stare miotły wyprężone skrzydlato, które zalegają w nim jako niechciane pamiątki uniesień i zachwytów,
- niedokończone refleksje w formie obgryzionych paznokci w ozdobnym kuferku ze śladami brokatowego lakieru i rezygnacji,
- gwiaździste spinki do mankietów jako wyraz powagi, z księżycowymi przemyśleniami tworzące elegancki strój słowny.
To głównie rzeczy, zbitki skojarzeń, ale i wiele śmieci. Gruzowisko doskonałe i pomylone pojęcia. Popatrz uważnie na ten chaos, jest w nim też coś cudownego - to coś na kształt poezji... Choć może tylko zgnieciona reklamówka mózgowia.
A teraz najlepsze. Albo najgorsze. Spójrz na brzuch Riperta. To tam dostrzeżesz kotłujące się zwoje postaci, które zamieszkują jego okrągłe sadło. Są jak zastawa, zamglone oddechem sztućce dźgające jego obolałe cielsko. Ach, jak on sapie, jak pluje i wydycha wydechy... Obituriantów! Czy to możliwe? Ripert, pozbawiony zewnętrznej warstwy obituriańskiej, chwieje się na wietrze swojego życia bez ochrony i przekonania. Prawdopodobnie nie odróżnia wnętrza i zewnętrza, dlatego jako wytworny błazen musi tworzyć własną alternatywę. Nie mruż oczu, wytęż wzrok. O tym jest ta opowieść.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki