Teatr działań wojennych
Ziemie, na których rozgrywały się interesujące nas wydarzenia wojenne,
leżą obecnie na pograniczu trzech państw: Ukrainy, Rumunii i Mołdawii.
Pięć wieków temu granice przebiegały zupełnie inaczej. Z dwoma
historycznymi krainami: Siedmiogrodem wchodzącym w skład Węgier i Mołdawią będącą niezależnym księstwem, graniczyła na południu i południowym wschodzie Polska. Państwo mołdawskie obejmowało tereny
leżące pomiędzy Dniestrem i łukiem Karpat, na południu sięgało po Morze
Czarne i deltę Dunaju. Rzeka Prut, dzieląca księstwo na dwie części,
stanowi dziś granicę między Rumunią a Mołdawią. Na południu, na obszarze
tzw. Budziaku należącego obecnie do Ukrainy, miała swą siedzibę od czasu
podbojów tureckich w 1484 r. tatarska orda białogrodzka, a dalej za
Dniestrem, na terenie "Dzikich Pól" - orda oczakowska. Między ujściem do
Dniestru Jahorlika a ujściem Murachwy należąca na wschodzie do Mołdawii
Besarabia graniczyła z Bracławszczyzną wchodzącą w skład Wielkiego
Księstwa Litewskiego. Dniestr w średnim swym biegu stanowił granicę
mołdawską z polskimi województwami: podolskim i ruskim. Leżąca między
Dniestrem a Prutem ziemia szepienicka (perkułabstwo chocimskie) wciskała
się klinem w granice Polski między Pokuciem a Podolem. Z Pokuciem
leżącym w województwie ruskim graniczyła po stronie mołdawskiej Bukowina
(perkułabstwo czerniowieckie), która wraz z ziemią szepienicką wchodzi
obecnie w skład Ukrainy.
Pokucie, o które toczył się spór polsko-mołdawski, było najdalej
wysuniętym na południe terytorium polskim. Jego nazwa pochodziła od kąta
(kut w języku ruskim), czyli klina wciskającego się między ówczesną
Mołdawię a Węgry. Z wyjątkiem niewielkiego odcinka na wschodzie granice
Pokucia były naturalne. Północną stanowił Dniestr od ujścia Bystrzycy do
mołdawskiego Potoku. Dalej granica z ziemią szepienicką biegła na
południowy wschód. Ostatnie jej odcinki na wschodzie stanowiły: rzeczka
Kołaczyn (lewy dopływ Prutu) i Prut do ujścia Czeremoszu. Granica
Pokucia z Bukowiną skręcała na niewielkim odcinku Czeremoszu na zachód,
następnie biegła na południowy zachód, obejmując po stronie polskiej
tereny leżące na prawym brzegu Czeremoszu i Białego Czeremoszu. Okolice
źródeł Białego Czeremoszu stanowiły południowy kraniec Pokucia. Tu
schodziła się niegdyś granica polsko-mołdawska z węgierską; obecnie
przebiega tędy granica rumuńsko-ukraińska. Stąd ciągnęła się w kierunku
północno-zachodnim karpackimi grzbietami Czarnohory i Gorgan. Następnie
tymi górami dochodziła do źródeł Sołotwińskiej Bystrzycy, skręcała
gwałtownie na północ i biegła wzdłuż tej rzeki aż do jej ujścia do
Dniestru.
Teren jest czynnikiem, z którym musi liczyć się każdy dowódca przy
wyborze rozwiązania poszczególnych zadań bojowych. Również w XVI w.
ukształtowanie powierzchni określało charakter i wyznaczało ogólne
kierunki działań wojennych. Dowódcy polscy i mołdawscy mieli utrudnione
zadanie, bowiem tereny, na których przyjdzie im walczyć, były mocno
zróżnicowane. Po północnej stronie Dniestru podolska wyżyna z równinno-płaską rzeźbą terenu nabiera na wschodzie charakteru
półstepowego i stepowego. Wrzynające się w wyżynę doliny rzeczne, zwane
jarami, o brzegach stromych, przybierają tam formę krajobrazu
górzystego. Na południe od Dniestru wyżyna przechodzi w niskie
podkarpackie góry o tarasowej rzeźbie terenu. Przy samej rzece ciągnie
się Zadniestrze Opolsko-Podolskie dzielące się na następujące jednostki
krajobrazowe: Zadniestrze Bystrzycko-Olszanickie, Zadniestrze
Olszanicko-Tłumackie, Zadniestrze Tłumacko-Harasymowskie, Podole
Pokuckie. Na południe od Zadniestrza wyodrębnia się krajobrazowo od
zachodu: wzgórza Czarnego Lasu, Kotlinę Stanisławowską, Pokucie
Środkowe, Pokucie Wschodnie. Pokucie Środkowe dzieli się na Nieckę
Tłumacką, Grzbiet Hostowsko-Chocimierski i Pokucie Chlebiczyńskie,
natomiast Pokucie Wschodnie - na Kołomyjskie i Śniatyńskie. Dalej na
południe rozciąga się Podkarpacie Delatyńsko-Nadwórniańskie oraz resztki
dawnej puszczy Chorosny. Po prawej stronie Prutu jest już Pokucie
Karpackie. Na wschodnim Zadniestrzu występuje typowy krajobraz podolski,
poprzerzynany jarami, z wielką liczbą ścianek wapiennych lub gipsowych,
zapadlin lejowatych i jaskiń, w których często płyną potoki. Im dalej na
południe, tym pagórki coraz bardziej ustępują niskim górom z rozsianymi
gdzieniegdzie skałkami. Krajobraz Pokucia jest więc ogromnie
zróżnicowany. Od dalekich widnokręgów rozległych dolin do horyzontów
zamkniętych szczerbatą linią gór. Od terenów o charakterze wybitnie
równinnym do częściej spotykanych, malowniczych pagórków i łagodnych lub
nagle wrzynających się jarów. Od gwałtownie urwanych ścianek Podkarpacia
i krasu opolsko-podolskiego do szerokich otwartych dolin rzek i pól
stepowych17.
Niemal połowę terytorium pokuckiego zajmują Karpaty Wschodnie,
podzielone na górskie masywy i łańcuchy. Od północnego zachodu są to:
Beskidy Wschodnie i Gorgany (Siwula 1836 m n.p.m.) ciągnące się pomiędzy
źródłami rzeki Świcy a Przełęczą Jabłoniecką (Tatarską). Dalej na
południowy wschód wyodrębniamy Czarnohorę - najwyższe pasmo Karpat
Wschodnich (Howerla 2061 m n.p.m.) do Przełęczy Przysłopieckiej, a następnie Czywczyny i Hryniawy. Łańcuchy górskie Karpat Wschodnich
przechodzą na wschodzie w urodzajną, lessową Wyżynę Mołdawską.
Przy tak rozległych pasmach górskich na Pokuciu i Bukowinie olbrzymie
znaczenie miało rozpoznanie dostępności terenu zarówno w działaniach
obronnych, jak i zaczepnych. Układ przebiegu grzbietów górskich,
przełęczy, dolin, wąwozów, a także stopień rozcięcia powierzchni czy też
spadek wysokości w postaci stromych krawędzi wskazywały, że przejezdność
terenu była największa w kierunku południowo-zachodnim, rzadziej
południowo-wschodnim. Otwarte równiny podolskie, pokuckie czy
bukowińskie ułatwiały dowodzenie i pozwalały wykazać zbiorową sprawność
wojska. W środkowym pasie podgórskim, terenie pociętym i falistym,
talent wodza miał największe pole do popisu. Na południu należało już
toczyć walki górskie, w których dowódca mało panował nad poszczególnymi
oddziałami, a kierownictwo całością przekraczało jego siły. Grupa
walczących, a nawet pojedynczy człowiek pozostawiony samemu sobie musiał
odznaczać się doświadczeniem bojowym, męstwem i zapałem tak typowym dla
żołnierza narodowego, pospolitaka czy ochotnika. Granica górska mogła
być przekraczalna tylko przez małe, łupieżcze oddziałki. Jedynie
przełęcze umożliwiały szersze działania. Góry stanowiły jednak bardzo
dogodny teren dla zatarcia działalności, bowiem na drugą stronę granicy
można było łatwo ujść, a ścieżki górskie i lasy utrudniały pościg. Gdy
na kierunku węgierskim przełęcze umożliwiały normalne kontakty, to na
wschodzie góry pokryte lasami, o licznych kryjówkach, przyczyniały się
do wzrostu przestępczości na granicy mołdawskiej.
Wspomniano już, że charakterystyczną cechą krajobrazu podolskiego są
jary biegnące wzdłuż dolin rzecznych. Lewe dopływy Dniestru: Świrz,
Gniła Lipa, Narajówka, Złota Lipa, Koropiec, Strypa, Seret, Niczława,
Zbrucz, Żwaniec, Smotrycz, Studzienica, przecinają Podole z północy na
południe i dzielą je na wiele wąskich połaci. W średnim i dolnym biegu
rzeki te stają się coraz bardziej kręte i wzmaga się siła spadku wód.
Dzięki temu żłobią one w lessem pokrytej wyżynie jary, tunele, a nawet
groty. W południowym pasie Podola zwiększa się liczba jarów i ich
szerokość, pojawiają się tarasy i wodospady. Jary Dniestru i jego
dopływów są bardzo głębokie (nawet do 120-150 m), mają strome, urwiste,
pionowo opadające zbocza. Stanowią wielką przeszkodę dla komunikacji
zarówno z zachodu na wschód, jak i z północy na południe.
Dziś przeprawa przez lewobrzeżne dopływy Dniestru nie stwarza większych
trudności. Seret np. przekraczalny jest po mostach w Rosochaczu,
Sosolówce, Miłowcach, Lisowcach, Szypowcach, Bilczach Złotych i Kasperowcach, a po kładkach w Ułaszowcach, Oleksińcach i Muszkarowie18. W dolnym biegu mija jaskinie tworzące
prawdziwy labirynt podziemnych chodników (Bilcze Złote) i płynie wśród
rozległych lasów, ze skraju których roztaczają się wspaniałe widoki na
przeciwległe dzikie, skaliste ściany (Monastyrek). W jarze rzeki
rozrzucone są niekiedy na lessowych brzegach malowniczo położone wioski
(Horyhlady). Inny dopływ Dniestru - 150-kilometrowy Smotrycz - płynie
wartkim nurtem już pod Gródkiem. Niżej - przy miasteczku Smotrycz i koło
Kamieńca Podolskiego - wyniosłości nad brzegiem przeobrażają się w majestatyczne góry skaliste o obronnych i wysokich brzegach. Bieg rzeki
jest bystry. Stan wód gromadzących się wiosną z drobnych dopływów,
małych rzeczek i potoków znacznie się podnosi, wysokość brzegów
Smotrycza chroni jednak okolicę od wylewów.
Najważniejszą rzeką na tym obszarze był graniczny Dniestr. Średnia jego
szerokość wynosi 140-260 m, głębokość w środkowym biegu 80-300 cm.
Płynąc w głębokim, szerokim jarze, tworzy liczne meandry. Ma różne
przeszkody w dnie: ostre, wielkie kamienie (zniesione przez rzekę lub
zwalone ze skały przybrzeżnej do wody), resztki zniszczonych mostów w postaci pali drewnianych, wreszcie stare pnie. Z punktu widzenia
operacji wojennych najważniejsze są główne przeprawy przez Dniestr na
tym odcinku, na którym staje się on rzeką żeglowną, tzn. od Halicza aż
po kraniec granicy polsko-mołdawskiej w Mohylowie. Za Samborem Dniestr
wypływa na płaską i bagnistą równinę. Przy najniższym stanie wody ma on
40 m szerokości, a brzegi sięgają 2-5 m wysokości. Pod Mikołajowem i Rozdołem podnosi się lewy brzeg rzeki, a od Żurawna także prawy. Poniżej
Halicza pod Jezupolem (obecnie Żowtień, w XVI w. Czesybiesy) istnieje
dziś most kolejowy. Niegdyś była tu ważna przeprawa przez rzekę, którą
Tatarzy przekraczali idąc tzw. szlakiem wołoskim na Lwów.
Na Wyżynę Podolską wkracza Dniestr pod Mariampolem, gdzie komunikację
zapewniają jedynie przewozy rzeczne. Szerokość rzeki dochodzi do
130-200, a miejscami do 240 m. Pierwszą partię wysokiego, urwistego
brzegu spotyka się pod Bukowną. Od Niżnowa (obecnie 2 mosty kolejowe)
przechodzi on w jar dniestrowy, charakterystyczny dla całego dalszego
biegu rzeki. Najbardziej urocza część jaru, zwana Szwajcarią
Naddniestrzańską, ciągnie się stąd aż pod Uścieczko. Na całej tej
przestrzeni jar dniestrowy, leżący o sto kilkadziesiąt metrów poniżej
poziomu Wyżyny Podolskiej, tworzy ogromne łuki i zakręty, zawracając raz
po raz swój bieg na północ, południe, wschód, a nawet zachód wbrew
głównemu kierunkowi biegu rzeki.
Tereny wciśnięte między zakręty Dniestru przypominają półwyspy lub
zatoki. Półwyspy mają najczęściej brzeg płaski, a zatoki tworzące
zewnętrzne brzegi zakrętów - wysoki do 40-60 m. Za Niżnowem zaczyna się
największe zakole, najbardziej zwężone w okolicy Koropca, skąd
malowniczy jar oglądać można z trzech stron. Przeprawa była tu trudna,
ale nie niemożliwa. Zwłaszcza w tych miejscach, gdzie na płaskim brzegu
jar rozszerza się w rodzaj doliny o przeciwległym stromym brzegu dość
daleko oddalonym. Rozciągają się tam znaczniejsze obszary, pokryte
rzecznymi odsypami. Wśród łąk i pastwisk rozrzucone są osady z chatami
stojącymi niekiedy nad samym brzegiem rzeki. Przewozy promami
funkcjonują w Kutyskach, Horyhladach, Budzyniu, a bród w Koropcu
forsował hetman Tarnowski w 1531 r. Od Niezwisk miejsca przepraw są
coraz rzadsze. Dniestr płynie tu majestatycznie wśród wysokich i pionowych brzegów, jakby wśród gór zalesionych i pokrytych bujną
roślinnością. Charakter tych okolic znakomicie uchwycił Wincenty Pol:
Kiedy spuścisz się ku wodzie,
toś zajechał niby z góry,
skala żebrem wzrok ubodzie,
brzegowiska, istne mury.
Po nich pnie się zarośl młoda,
z nich urwisko skal opadło,
na łokatach szumi woda,
a Dniestr czysty jak zwierciadło.
Lecz gdy wymkniesz się z parowu,
skały znikną, szum ustanie,
jakbyś był na stepie znowu,
równo, cicho, znowu na lanie.
Od Czerwonogrodu charakter jaru wyraźnie się zmienia. Brzegi stają się
wyższe, w ich górnych warstwach pojawia się nagi, szary lub czerwonawy
gzyms piaskowca. Na skalnym urwisku, wśród stromych stoków trudno nawet
znaleźć dróżkę prowadzącą do brzegu rzeki. Stąd ten odcinek Dniestru
zupełnie nie nadawał się do przepraw wojska. Historyczne brody tatarskie
spotykamy dopiero w Gródku, a niżej pod Kołodróbką przeprawiał się z wojskiem w 1600 r. hetman Jan Zamoyski. Za Dźwinogrodem szerokość rzeki
wynosi około 260 m, a głębokość - 3 m. W pierwszej połowie XVI w.
Mołdawianie mieli na Dniestrze promy w Michalczenach i Berebitkowcach.
Najczęściej przekraczali jednak rzekę pod Chocimiem. Stąd urządzali
łupieżcze wyprawy w okolice Kamieńca Podolskiego, Skały i Gródka.
Główne prawobrzeżne dopływy Dniestru to: Stryj, Świca, Łomnica, Łukwa, a na Pokuciu Bystrzyca Sołotwińska i Nadwórniańska oraz wpadająca do niej
Worona. Największą rzeką pokucką jest Prut. Jego szerokość wynosi
100-160 m, a głębokość 1-2 m. Nazwa rzeki pochodzi przypuszczalnie od
ruskiego słowa "prutkij" (prędki) - cechy właściwej górnemu biegowi
Prutu. Ma on na tym odcinku charakter wybitnie górski - przy znacznym
spadku przełamuje się przez pasmo karpackie w ostrych zakrętach.
Wezbrane jego wody wskutek deszczów lub wiosennego przyboru są dzikie i niebezpieczne. Niski stan odkrywa przeszkody w postaci kamiennych progów
i ogromnej liczby głazów rozrzuconych w korycie rzeki. W okolicy
Delatyna kończy się przełom Prutu. Stąd płynie on przeważnie w szerokiej
dolinie omijając większe wzniesienia. Od Zabłotowa krajobraz staje się
coraz bardziej nizinny, ale rzeka nie zmienia swego charakteru.
Najczęściej przekraczane przejścia na Prucie były w Lubiżnej, Sadzawce,
Kołomyi, Peperowie, Zabłotowie, Oreku i Śniatyniu.
Z prawobrzeżnych dopływów Prutu największymi na Pokuciu są: Łuszka,
Pistyńka, Rybnica, a przede wszystkim Czeremosz. Ten ostatni płynie od
Kut w dół krętą linią, wśród licznych odsypisk dzielących nurt na odnogi
w szerokiej przeważnie i płaskiej dolinie. Jego słaby prąd w niczym nie
przypomina górskiego, rwącego Czeremoszu w górnym biegu. Od północy
wpada do Prutu kilka drobnych, leniwie płynących potoków. Na granicznej
rzeczce Kołaczynie znajdowała się grobla, którą przechodził głowny trakt
z mołdawskich Czerniowiec do polskiego miasteczka Kołaczyna. Obszerne
moczary, błota i trzęsawiska rozpościerały się w górnym biegu Dniestru
oraz nad Prutem i niewątpliwie utrudniały dostęp do tych rzek. Niestety,
nie wiemy, jaki był w XVI w. rodzaj tych bagien, ich zarysy i wielkość,
głębokość, obszar trzęsawisk, wysp i przesmyków oraz możliwość
przekraczania. Wprawdzie na Pokuciu jezior było bardzo mało, to jednak
znaczna liczba rzek i potoków (do 7 tys.) powodowała, że nie było
kłopotów w zapewnieniu wojsku czystej wody.
Szersze doliny rzeczne i łagodniejsza rzeźba otaczających je terenów
ułatwiały pokonywanie przeszkód wodnych jedynie w północnym pasie
Pokucia i to głównie w kierunku równoleżnikowym. O wiele trudniejsza
była sytuacja na południowym Podolu oraz w górzystej, również
południowej części Pokucia. Tam rozmiary rzek (ich znaczna długość,
szerokość - ale nie głębokość), szybkość prądu (duże wskaźniki przepływu
wody), charakter dna oraz bieg rzek (liczne zakola, wodospady i progi)
utrudniały przeprawy wojska z zachodu na wschód, a w wypadku Dniestru
również z północy na południe.
W działaniach zimowych - takich jak np. Piotra Raresza w 1530 r. -
najważniejsza była znajomość okresów lodowych na rzekach. Według badań
przeprowadzonych w latach 1909-1930 okres ten na środkowym Dniestrze
wynosił około 99 dni (od 29 XI do 7 III)19. Jeśli więc żołnierze
mogli przekraczać Dniepr po lodzie przez 4-5 miesięcy w roku, to Dniestr
tylko w ciągu 2-3 miesięcy. Na obszarze górskich dopływów Dniestru okres
lodowy jest nieco dłuższy (101-119 dni). Liczy się go od wystąpienia na
rzekach pierwszego zjawiska lodowego (tzw. śryżu) do ostatecznego
zniknięcia na wiosnę. Okres całkowitego zamarznięcia trwa na Dniestrze
80 dni (od 14 XII do 2 III), ale na skutek zdarzających się
przejściowych odwilży czas faktycznego pokrycia rzeki
40-50-centymetrowym lodem jest krótszy i trwa przeciętnie tylko 62 dni.
W działaniach wojennych ważne jest też ustalenie okresów powodzi, czasu
ich trwania i wysokość fali powodziowej. Na Dniestrze, Prucie i ich
dopływach występują trzy wylewy. Pierwszy, wiosenny (na początku marca),
w czasie puszczenia lodów na rzekach. Do ruszenia kry lodowej na
Dniestrze wystarcza fala o wysokości 30-150 cm ponad średni stan roczny,
a więc głębokość rzeki sięga wówczas 3-6 m. Drugi w lecie (od końca
czerwca do połowy lipca - 3 tygodnie), podczas topnienia śniegu w Karpatach. W połączeniu z letnimi ulewami dojść może wówczas do
katastrofalnych powodzi. W górnym biegu Dniestr występuje z brzegów, ale
poniżej Niżnowa wysokość jaru chroni okolice przed zalewami. Trzeci na
jesieni (wrzesień - październik). W czasie niskiego stanu (czerwiec,
sierpień) przez tydzień lub dłużej czekać można na przybór. Nawet jednak
w okresie posuch mielizny pokryte są 60-90-centymetrową wodą. Mimo to,
jeśli tylko doliny rzek podolskich i pokuckich umożliwiały dotarcie do
brzegów, przeprawiano się w XVI stuleciu najczęściej w bród. Forsowanie
przeszkód wodnych w czerwcu i sierpniu nie sprawiało większych
trudności. Wobec silnego prądu większości rzek nie decydowano się z reguły na moszczenie przepraw drewnem i chrustem. Jeśli już budowano
przeprawy dla piechoty, to raczej sposobem huculskich górali układano na
dnie rzek kamienie. W grudniu, styczniu i lutym przekraczano rzeki po
lodzie, choć niezbędnym warunkiem było wówczas podkucie koni. Przy
średnim stanie wód w kwietniu, maju i listopadzie przeprawa była
utrudniona, lecz nie niemożliwa. Forsowano wówczas rzeki nawet płynąc
wpław, np. jedną ręką trzymając się ogona końskiego, a drugą ciągnąc
tratewkę unoszącą na sobie broń, rynsztunek i amunicję. Używano też
promów, zwłaszcza do transportu piechoty, artylerii i wozów. Budowanie
kładek i drewnianych mostów raczej nie wchodziło w rachubę wobec dużych
szerokości głównych rzek.
Wielkość opadów i temperatura decydują nie tylko o wysokości wodostanów
rzek, a więc o dostępności i obronności określonych obszarów. Wpływają
również na stan dróg, możliwości obozowania, zdrowie żołnierzy, a nawet
przesądzają o prowadzeniu większych działań w pewnych porach roku, np.
zimą w górach. Polscy weterani wojen moskiewskich zetknęli się na Podolu
i Pokuciu z odmiennymi warunkami klimatycznymi. Jeśli nad Dźwiną i górnym Dnieprem odnotowujemy wpływy powietrza polarnomorskiego, to nad
Dniestrem panuje klimat umiarkowanie ciepły. Średnia temperatura
stycznia waha się tu od 4°C do 6°C, a największe mrozy dochodzą do
15-27°C. Zima jest często przerywana odwilżami, a śnieg rzadko występuje
w sposób ciągły. Osłoniętymi od północy, a otwartymi ku południowi
jarami Dniestru i jego dopływów przedostają się ciepłe wiatry od Morza
Czarnego. Stąd obszar południowego, tzw. ciepłego, Podola ma bardzo
łagodny klimat, małe skoki temperatury, znaczne nasłonecznienie w ciągu
roku i bujną roślinność. Temperatura lipca sięga 16-20°C, a największe
upały dochodzą do 35°C. Również na Pokuciu nachylenie ku południowemu
wschodowi ułatwia przystęp cieplejszym prądom powietrza, choć w części
górzystej klimat jest znacznie ostrzejszy. Leżąca na pograniczu tych
dwóch stref Kołomyja ma zmienną dobową temperaturę. Średnia temperatura
lata w Mołdawii jest o 3-4° wyższa.
Na terenach położonych nad Dniestrem wiosna rozpoczyna się o kilka
tygodni wcześniej i ciepła pora trwa dłużej, nawet do połowy listopada.
Żniwa zaczyna się tam już w końcu czerwca. Średnia temperatura wiosną
wynosi +9,2°C, jesienią +6,1°C. Wiatry południowo-wschodnie przynoszą
posuchy, tak że lato i jesień częściej bywają suche niż dżdżyste.
Najwięcej dni deszczowych jest w kwietniu i czerwcu, najmniej we
wrześniu. Jeśli nad Dniestrem wyjątkowo tylko występują długotrwale
deszcze, to w Karpatach opady są obfite. Na Podolu i Pokuciu średnie
roczne opady wynoszą 600-800 mm, w górach natomiast do 1400 mm.
Żołnierze walczący na południe od Prutu musieli się więc liczyć np. z mniejszą skutecznością zmoczonych cięciw w łukach czy z zamakaniem
lontów do rusznic. Z kolei na terenach naddniestrzańskich były złe
warunki dla ruchu i manewru wojsk. Urodzajny czarnoziem złożony z glinki
i próchnicy był trudno przejezdny w okresie deszczów czerwcowych. Na
złagodzenie różnic klimatycznych między zimą a latem, dniem a nocą
wpływała rozległość ówczesnych lasów. Obozowanie na terenach podgórskich
było jednak uciążliwe wskutek zastoisk chłodnego powietrza wytwarzanych
przez wilgotność na polanach leśnych.
Stopień zalesienia terenu i jego pokrycie (krzaki, łąki, pola uprawne,
luźne zadrzewienie) są ważnymi czynnikami wpływającymi na działania
bojowe, przejezdność, maskowanie, obserwacje itd. Niestety, trudno podać
ścisłe dane do XVI-wiecznego Podola i Pokucia, określić wielkość
obszarów leśnych, ich położenie względem ważnych obiektów terenowych i komunikacyjnych, opisać sam las - jego drzewostan i rodzaj podszycia.
Wiadomo, że czysty drzewostan był w przeszłości rzadkością. Na
południowym Podolu występowały wyłącznie lasy liściaste z dębem, bukiem
i grabem na czele. Rzadziej rósł jesion, jawor, lipa, olcha. Małe
zalesienie było w dorzeczu Gniłej Lipy, duże - Złotej Lipy i Strypy,
mniejsze - Seretu. Dalej na wschód lasy pojawiały się na prawym brzegu
Zbrucza. Wreszcie w samym starostwie kamienieckim w XVI w. liczono do 30
dużych kompleksów leśnych.
Po prawej stronie Dniestru największe zalesienie występowało w dorzeczu
Łomnicy i Bystrzycy. Na wysokiej grzędzie między kotlinami rzek rośnie
tam Czarny Las, dawniej zwany Halicką Bukowiną. Największy jednak obszar
leśny na północnym Pokuciu obejmowała puszcza zwana Chorosną. Były to
lasy liściaste, w których rósł dąb, buk, grab, klon i osika. Zaczynały
się one kilka kilometrów na północ od Kołomyi i ciągnęły się na północny
zachód ku Dniestrowi pasem blisko 60 km długim i 40 km szerokim. Bagna i trzęsawiska Chorosny stanowiły doskonałą osłonę dla miejscowej ludności
przed Tatarami, którzy unikali okolic "lesnych i tiesnych". Na wschód od
górnej Czerniawy, bliżej Dniestru, nie było już lasów - ciągnęły się tam
ziemie uprawne i nadrzeczne łąki. Dopiero na południu, nad Prutem,
dominował krajobraz lasu liściastego, hukowo-dębowego. W lustracji
starostwa kołomyjskiego z 1565 r. czytamy: "tam, za Kołomyją, jest
lasów i pustyń dosyć", a w innej dotyczącej starostwa śniatyńskiego:
"są lasy wielkie ku granicy wołoskiej i węgierskiej, z których gór
cieką rzeki - Czeremosz z inszemi rzekami wielkiemi, w których lesiech
bukowiny i jedliny bardzo wiele i inszego drzewa, na którym bywa
jemioła"20. Wznoszące się stopniami za Prutem pasma gór były
bezleśne lub częściej pokryte gęstymi lasami. W górach też dopiero
spotykało się drzewostan szpilkowy (jodły, świerki).
Z terenem ściśle jest związany przebieg dróg komunikacyjnych, a więc i ewentualne osie przemarszów wojska. Główny szlak rozgałęział się we
Lwowie w kierunku wschodnim na Złoczów, Trembowlę i Kamieniec Podolski
oraz w południowym przez Rohatyn do Halicza. Istniały też równoleżnikowe
połączenia: Rohatyn - Brzeżany - Tarnopol, Niżnów - Monasterzyska -
Buczacz - Kopyczyńce oraz na samym południowym Podolu Czerwonogród -
Jagielnica - Barszczów - Skała - Smotrycz - Dunajowce.
Główny trakt do Mołdawii przecinał Pokucie z zachodu na wschód prowadząc
z Halicza przez Czesybiesy, Zabłotów (późniejszy Stanisławów),
Tyśmienice, Otynię, Kołomyję, Zabłotów, Śniatyń. Stąd do granicznego
Kołaczyna było 3,7 km. Na granicznej rzece Kołaczynie znajdowała się
grobla, którą szlak wiódł przez Szepienice do Czerniowiec. W Czerniowcach droga rozgałęziała się w trzech kierunkach: na południe
przez Koźmin, Seret i Suczawę wzdłuż rozległych lasów bukowińskich, na
wschód przez Tyrasowce i Hadir północnym brzegiem Prutu oraz na północny
wschód na Chocim, przecinając lasy ciągnące się tu do Bukowiny. Szlak
kołaczyński stwarzał najlepsze warunki ruchu i manewru dla walczących
wojsk, zwłaszcza dla obciążonej dużym taborem konnym armii polskiej.
W Zabłotowie rozpoczynał się drugi ważny szlak prowadzący przez Nadwómą,
Delatyn, Przełęcz Jabłoniecką na Węgry. Łączył się on ze szlakiem
kołaczyńskim przez drogę Delatyn - Kołomyja wiodącą północnym, lewym
brzegiem Prutu.
Wielkie znaczenie na Pokuciu miał przyległy od północy do szlaku
kołaczyńskiego pas terenu, który mógł być wykorzystywany dla obejścia,
osłony i maskowania działań wojska. Najważniejsza była tu droga
wychodząca z Kołomyi i wiodąca na północny wschód przez Podhajczyki,
Gwoździec, Soroki, Czerniatyń, Horodenkę do Czerwonogrodu lub Gródka nad
Dniestrem. Mniejsze znaczenie miały inne drogi na tym obszarze: Zabłotów
- Tłumacz - Horodenka - Śniatyń oraz Otynia - Obertyn - Horodenka.
Drogi na południe od Prutu niezbyt nadawały się do marszu kilku lub
kilkunastotysięcznych armii ze względu na przepustowość, szybkość ruchu,
szerokość, zakręty, spadki, ich stan i przejezdność. Najważniejsza z nich, łącząca Kołomyję z mołdawskimi Kutami, oddzielała się w Kołomyi od
szlaku kołaczyńskiego, wiodła przez Prut na południe przez Sopów,
Myszyn, Jabłonów, skręcała na południowy wschód przez Pistyń, Kosów,
Czerniahówkę i Kuty do granicy bukowińskiej. Mniejsze znaczenie miały
drogi: Delatyn - Jabłonów, Kosów - Rożnów - Zabłotów (Śniatyń), Delatyn
- Kremince - Wierchowina - Kosów.
Charakter granicy i możliwości wtargnięcia nieprzyjaciela wskazywały, że
na kierunku naddniestrzańskim była ona obronna, a na
kołomyjsko-śniatyńskim - zaczepna (otwarta). Dniestr na północy, puszcza
i bagna na zachodzie, Prut, góry, lasy i rzeki na południu - wszystko to
tworzyło poważne przeszkody naturalne. Mołdawię łączył więc z Polską
strategiczny korytarz kołomyjski ograniczony od północy Dniestrem, od
zachodu Chorosną, od południa Prutem. Przebiegał on na północ od szlaku
kołaczyńskiego. Działem wodnym między Prutem a Dniestrem wiódł też szlak
wołoski (multański, złoty) Tatarów najeżdżających ziemie ruskie.
Możliwości wejścia na ważne obiekty strategiczne i operacyjne zależały
więc od ufortyfikowania linii obu rzek. Kto bowiem uchwycił miejscowości
nad Prutem (Śniatyń, Kołomyja) oraz na szlaku kołaczyńskim (Czesybiesy,
Tyśmienica), ten panował nad całym Pokuciem i otwierał sobie drogę na
Halicz i Rohatyn. Stąd na tym głównym i naturalnym kierunku operacyjnym
dla obu wojujących stron, jakim była "Brama Kołomyjska", duże znaczenie
miały stałe punkty obronne (miasta, zamki), które zamykały szlaki
najazdów. Na tym obszarze o długości 80 km i szerokości 40 km działania
wojenne musiały być bardziej metodyczne niż na stepach, przy ważnej roli
oblężeń - i nie tak ruchome, improwizatorskie, jak na wschodzie.
Okoliczności te musiały się też odbić na składzie wojsk. Armia mołdawska
i polska składały się głównie z jazdy, a jej działania ubezpieczały
niewątpliwie takie elementy, jak: lasy, rzeki, bagna i wyniosłe wzgórza.
Ale w odkrytej, pagórkowato-równinnej "Bramie Kołomyjskiej" duże
znaczenie mogła również mieć piechota i artyleria. Rola tych rodzajów
wojsk byłaby tym większa, im silniejsze byłoby ufortyfikowanie
omawianego obszaru. Jagiellonowie nie zamknęli jednak tego kierunku tak
szczelnie, jak to uczynili na Węgrzech Habsburgowie przed najazdami
tureckimi.
Uwaga królów polskich skupiała się głównie na zabezpieczeniu Podola.
Liczne umocnienia obronne, które się tam znajdowały, zamykały szlaki
tatarskie i mołdawskie oraz zapewniały schronienie okolicznej ludności
cywilnej. Zamki, zameczki i obwarowane miasta mogły stanowić dogodną
podstawę operacyjną do działań zaczepnych, będąc magazynami
zaopatrzenia. Tworzyły również osłonę i ubezpieczenie tyłów w razie
wyprawy do Mołdawii. Do najważniejszych twierdz podolskich zamykających
szlak wołoski i przejście przez Dniestr należały: Buczacz strzegący
przeprawy przez jar Strypy, Jazłowiec leżący na ważnej drodze na
Pokucie, Trembowla, Skała, Paniowce i Smotrycz. Kluczowe jednak
znaczenie dla całego południowego systemu obrony miała jedna z najsilniejszych twierdz polskich - Kamieniec Podolski. Wzniesiona na
litej skale, otoczona wodami Smotrycza zamykała drogę wyprawom tatarskim
i mołdawskim. Ten, kto trzymał Kamieniec, faktycznie władał ziemiami
Podola. Stary zamek umiejscowiony od strony północno-zachodniej na
grzędzie skalnej otaczały wysokie mury z jedenastoma basztami. Droga do
miasta wiodła po moście wzniesionym nad głębokim przekopem, wykutym
między skalą kamieniecką a cyplem. Na początku XVI w. wzniesiono m.in.
baszty: Różankę o murach grubości 4 m, Wodną oraz bramę arkadową od
strony zachodniej. Miasto było silną fortecą otoczoną murami. W połowie
XVI w. liczyło blisko 4 tysiące mieszkańców i mieściła się tu stolica
powiatu kamienieckiego rozciągającego się między Seretem a Kalusem.
Większymi miastami w tym powiecie były: Skała i Gródek (po 1000
mieszkańców) oraz Czemerowce, Kudryńce, Satanów, Czarnokozińce, Szatawa,
Orynin i Smotrycz. Najwięcej miast miał jednak leżący na zachód powiat
czerwonogródzki. Większymi były: Jazłowiec (1200 mieszkańców),
Jagielnica, Czerwonogród, Husiatyn i Sidorów21.
Pod względem administracyjnym ziemia halicka należała do województwa
ruskiego. Składały się na nią cztery powiaty: halicki - (największy), -
trembowelski, - kołomyjski i śniatyński. Dwa ostatnie (najmniejsze) i część halickiego tworzyły właśnie Pokucie. Zamek w Śniatyniu należał do
pierwszej, Trembowla i Halicz do drugiej linii obronnej na Rusi. W czasach kampanii obertyńskiej zwłaszcza zamek w Haliczu mógł stanowić
dostatecznie mocny punkt obronny. Został on gruntownie odrestaurowany
przez wojewodę sandomierskiego Ottona z Chodcza około 1522 r. Natomiast
pokuckie zamki w Kołomyi, Śniatyniu, Michalczach i Niżnowie leżały w gruzach, nieodbudowane jeszcze po poprzednich - najazdach mołdawskich i tatarskich. W podobnym stanie były zapewne zameczki w Rakowcu,
Czernelicy, Pniowie i Nadwórnie. Jedynie zameczek w Gwoźdźcu należący do
Jana Tworowskiego znajdował się w dobrym stanie, choć - jak zdecydowana
większość miejscowych fortyfikacji - był budowlą drewnianą. W ziemi
halickiej były liczne miasteczka, ale małe. W połowie XVI w. na 51 miast
23 należały do powiatu halickiego, 15 do trembowelskiego oraz 13 do
kołomyjskiego i śniatyńskiego.
Na Pokuciu w latach trzydziestych znajdowało się blisko 15 miasteczek i od 150 do 300 wsi. Największym miastem, swoistą "stolicą" pokucką, była
Kołomyja licząca w 1565 r. około 1900 mieszkańców. W powiecie
kołomyjskim znajdowały się następujące miasteczka: Utoropy (między
rzeczkami Pistyńką a Nasaradem, na północny zachód od Kosowa) założone
przez hetmana polnego koronnego (1509-1520) Jana Tworowskiego, Zabłotów
nad Prutem, Żuków (na zachód od Obertyna) oraz Okno (nad jeziorem na
zachód od Horodenki). W powiecie śniatyńskim leżały: Gwoździec nad
Czerniawą (własność Tworowskiego i jego potomków - Buczackich) oraz
Kołaczyn nad graniczną rzeczką o tej samej nazwie, założony w styczniu
1530 r. przez hetmana polnego koronnego Jana Kolę z Dalejowa. Śniatyń
był drugim co do wielkości miastem pokuckim, trzecim zaś królewski
Tłumacz, położony w pokuckiej części powiatu halickiego. W powiecie tym
znajdowały się też pozostałe miasteczka pokuckie: Tyśmienica należąca do
Paniowskich, Niżnów przy przeprawie przez Dniestr, Kutyska (również nad
Dniestrem), Michalcze oraz Olszanica (na północ od Tyśmienicy).
Czesybiesy należące do hetmana polnego koronnego Jana Kamienieckiego,
położone na zachodnim brzegu Bystrzycy na południe od Halicza, nie były
już miasteczkiem pokuckim. Wyprawy mołdawskie zawsze tu jednak docierały
jako do najdalszego punktu Pokucia. W międzyrzeczu dwóch Bystrzyc:
Sołotwińskiej i Nadwórniańskiej, leżał Zabłotów, na miejscu którego
dopiero w 1662 r. powstało miasto Stanisławów. Były więc dwa skupiska
miast pokuckich: jedno w kącie między Bystrzycą a Dniestrem, na skraju
puszczy Chorosny, oraz drugie w odkrytym rejonie rzeczki Czerniawy
wpadającej do Prutu22.
Miasta, zameczki i dwory szlacheckie, a nawet warownie chłopskie
otoczone były szeroko wówczas rozpowszechnionymi na Rusi i Podolu
umocnieniami drewniano-ziemnymi. Historycy upatrują odrodzenie się
starosłowiańskiego wątku w budownictwie gródków kresowych w zasadzie
mówiącej, że drewno i ziemia bardziej skutecznie wytrzymują pociski
broni palnej niż mur. Wydaje się jednak, że świadomość tej zasady
odgrywała w pierwszej ćwierci XVI w. na Podolu mniejszą rolę. Rzadko
stosowane oblężenia w walkach z Tatarami powodowały na tamtym obszarze
znaczne zaniedbania i opóźnienia w polskiej sztuce fortyfikacyjnej.
Murowane umocnienia były jeszcze wówczas odnawiane w średniowiecznym
systemie obrony pionowej. Tymczasem wysokość murów i baszt, zapewniająca
dotąd bezpieczeństwo oblężonym, traciła z biegiem lat na znaczeniu. Mury
bowiem i baszty podcięte celnymi strzałami prowadzonymi wzdłuż linii
poziomej tuż nad ziemią waliły się, rażąc broniącą się załogę. Tworzyły
się w ten sposób rumowiska gruzów, po których oblegający wdzierali się
do zamku lub miasta. Jednocześnie dotychczasowe fortyfikacje nie
nadawały się do takiego umieszczania na nich dział, ażeby mogły
skutecznie walczyć z artylerią i piechotą oblegających. Brakowało
systemu fortyfikacji bastejowej, głównie typu wielokondygnacyjnego. Mało
było baszt nowego typu, znacznie obniżonych w stosunku do
średniowiecznych i o większym obwodzie, wysuniętych do przodu i dostosowanych do obrony ogniem czołowym i bocznym broni palnej.
Na Pokuciu zdecydowanie przeważała własność królewska. Były tu cztery
starostwa: halickie, tłumackie, kołomyjskie i największe śniatyńskie,
które w 1565 r. obejmowało blisko czwartą część całego terytorium
pokuckiego. W latach dwudziestych XVI w. wszystkie (poza tłumackim) były
w posiadaniu jednego z najpotężniejszych magnatów na Rusi, wojewody
sandomierskiego Ottona z Chodcza. Na Pokuciu występowała też własność
szlachecka. Były hetman polny Jan Tworowski posiadał dwa miasteczka
(Gwoździec i Utoropy) oraz osiem wsi. Aktualny hetman polny Jan Kola z Dalejowa, starosta tłumacki i kamionacki, podkomorzy i kasztelan
halicki, posiadał miasteczka Kołaczyn i Kropiec oraz po cztery wsie w powiecie halickim i kołomyjskim oraz dwie w śniatyńskim. Strażnik polny
koronny Mikołaj Sieniawski miał w ziemi halickiej miasto Wojniłowo i cztery wsie. Do możniejszych domów zaliczyć też można Buczackich -
Pilawitów i Strusiów. Od końca lat trzydziestych miejsca rodów ruskich i dogasających lub zubożałych polskich zajmują nowe polskie rodziny
(Sieniawscy, Zborowscy, Jazłowieccy, Potoccy, Mieleccy), które gromadzą
majątki drogą posagów lub kupna. Z biegiem lat wzrasta własność
szlachecka, a kurczy się królewska23.
Ziemie ruskie i Podole o skromnych rozmiarach osadnictwa i niewielkiej
liczbie osiedli oceniać można na około 700 tysięcy mieszkańców przy
gęstości zaludnienia nieprzekraczającej 10 mieszkańców na km2. Przyczyną słabego zaludnienia kresów było
nie tylko uprowadzanie ludności przez Tatarów, ale samo odstraszanie
osadników przez brak gwarancji bezpieczeństwa. Na Podolu liczącym blisko
100 tysięcy ludności gęściejsze zaludnienie i większy areał uprawianej
ziemi występował w powiecie czerwonogródzkim po prawej stronie Zbrucza,
w starostwie skalskim, dobrach biskupich i nad dolnym Smotryczem kolo
Kamieńca Podolskiego. Największe włości w tych rejonach to: żwanieckie
(12 wsi), kamienieckie i jagielnickie. Liczniejsze gniazda szlacheckie
nad Dniestrem skupiły się w dorzeczu Zbrucza i Niklawy.
Pod względem zaludnienia ziemia halicka zajmowała ostatnie miejsce w województwie ruskim, a z powiatów ruskich - powiat kołomyjski i trembowelski. Samo Pokucie liczyło około 30 tysięcy mieszkańców, z tego
około 15% stanowiła szlachta (głownie drobna, cząstkowa i jednowioskowa), 25% mieszczanie w znacznej części trudniący się
rolnictwem i hodowlą oraz 60% chłopi. Uprawa ziemi rozwinęła się
zwłaszcza na lepszych glebach w powiecie halickim, gdzie indziej
przeważała wypasowa hodowla stad. Na Pokuciu istniały doskonale
pastwiska dla hodowli owiec, która była głównym zajęciem miejscowej
ludności. Liczne stada stwarzały możliwość zaspokajania potrzeb wojska w zakresie zaopatrzenia. Tu znajdowały się też zasobne warzelnie soli.
Ludność Mołdawii liczyła około 300 tysięcy osób trudniących się przede
wszystkim rolnictwem i hodowlą bydła. Większe miasta (Suczawa, Seret,
Roman, Berład, Tekucze) były ważnymi ośrodkami rzemiosła i handlu. Przez
Mołdawię przechodziły główne szlaki handlowe łączące świat muzułmański z Europą, a więc prowadzące z Turcji i wybrzeży Morza Czarnego na Węgry,
Litwę i do Polski. Miasta mołdawskie posiadały wały ziemne i drewniane
częstokoły otoczone rowami z wodą. W końcu XV w. wiele zamków bojarskich
i hospodarskich odrestaurowano. Mury obronne z kamienia i cegły zostały
pogrubione i uzupełnione niekiedy walami ziemnymi. Ludność mołdawska nie
była jednolita pod względem narodowościowym. Główny jej trzon stanowili
Wołosi, mówiący językiem należącym do romańskiej grupy językowej i zamieszkujący przede wszystkim rozciągającą się na południu wzdłuż
Dunaju Wołoszczyznę. W Besarabii, Bukowinie i ziemi szepienickiej
mieszkała obok Wołochów ludność ruska. W miastach mołdawskich znaczny
odsetek stanowili Niemcy przybyli tu z Siedmiogrodu. Ludność mołdawska
wyznawała głównie prawosławie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki