O wielości cywilizacji - Feliks Koneczny
39.90 zł

Reflow text when sidebars are open.
I. Rozdział wstępny
1. Od Bacona do Majewskiego
Historia staje się coraz bardziej powszechną. Wydarzenia na azjatyckim Dalekim Wschodzie sprowadzają rychle, coraz rychlej następujące skutki w układzie sił w Europie; nawet afrykańskie sprawy padają coraz wydatniej na szalę polityczną i ekonomiczną; toteż studiowanie ludów i państw egzotycznych staje się coraz bardziej potrzebne dla życia publicznego nie tylko Anglii, lecz również wszystkich bez wyjątku państw europejskiego kontynentu. Studia te czynią też bardzo znaczne postępy. Dość powiedzieć, że w piśmiennictwie polskim nie brakuje autorów, od których można się wiele nauczyć o ludach innych cywilizacji.
Rozbudza się też coraz bardziej obiektywizm względem egzotyków. Maleje widocznie zastęp tych, którzy uznają jedną tylko cywilizację, tj. swoją, a ludzi odmiennie cywilizowanych uważają za niecywilizowanych. Coraz częściej można spotkać się z poglądem, iż odmienność nie stanowi zasadniczej jakiejś niższości. Staramy się wejść w ducha tych odmienności, a starorzymskie nihil humani a me alienum puto rozszerzyło się nadspodziewanie geograficznie.
Toteż i podręczniki dziejów powszechnych uwzględniają coraz chętniej "cały świat"; przybywa im całych rozdziałów. Zaznacza się w tym kierunku wielka i chwalebna gorliwość. Coraz też bardziej uświadamiamy sobie, że ruch ten zmierza ku nowym pojęciom o całej historii powszechnej, o jej podziałach, pobudkach, trudach, poświęceniach i złudzeniach. Na powiększonym niezmiernie tle zmienia się niejedno w perspektywie dziejowej i ten lub ów problem przybierze inne kształty.
Tym bardziej zadziwiać musi, że mając coraz więcej do czynienia z rozmaitością cywilizacji, nie zadano sobie pytania: Skąd się bierze, z czego powstaje ta rozmaitość? Dlaczego Japończyk i Szwed, chociaż jednakowo telefonują, inaczej myślą i działają? Dlaczego wszyscy ludzie nie należą do jednej cywilizacji? Czemu różnią się nie tylko szczeblami, ale także rodzajami rozmaitych cywilizacji?
Minęły czasy naiwności ekonomicznej szkoły dziejopisarskiej, kiedy to z rodzaju pokarmów wyprowadzono ustroje społeczne i odmienności myśli ludzkiej. Pozbyliśmy się też przesądu o wszechwładztwie warunków geograficznych, odrzuciliśmy hipotezy o formowaniu ducha ludzkiego wyłącznie przez przyrodę. Ale cóż stanęło na tym miejscu? Jak dotychczas - nic.
A nie brakowało czasom nowożytnym i najnowszym zapędów do tworzenia wielkich syntez dziejopisarskich, z rozpędem stanowczym ku całej "ludzkości". Sprawa o przyczynę rozmaitości ludzkiej stawała też niekiedy na wokandzie naukowej. Czyż godziłoby się kusić o nowe opracowanie rzeczy, a zwłaszcza nową metodą, nie zbadawszy wpierw sumiennie dotychczasowych zabiegów o syntezę i używanych do tego metod?
Z nowościami własnymi należy występować jak najostrożniej; im bardziej pomysł oryginalny, tym bardziej no num prematur in annum! Zachowałem wprawdzie tę ostrożność, ale z próbowania własnej metody chciałbym usprawiedliwić się tym, że zachodzi tu taki wypadek, iż dotychczasowe metody zawodzą. Poprzedzę więc swoją pracę skrótem (jak najtreściwszym) szkicu z przeglądem syntez historiozoficznych opartych na wszelkich używanych dotychczas metodach[1]. Przegląd taki stanowił przedmiot całorocznego (trzygodzinnego) wykładu na Uniwersytecie Wileńskim w r. 1926/27, jako wstęp do Nauki o cywilizacji.
W naukach humanistycznych nastał zastój, podczas gdy nauki przyrodnicze zaczęły się szybko rozwijać i skutkiem tego, zdawało się, jakoby metoda wprowadzona przez Bacona stanowiła tylko ich właściwość; co więcej, wydawało się po pewnym czasie, jakoby tylko nauki przyrodnicze stanowiły wiedzę. Wytworzyły się te dwa złudzenia i stawały się coraz grubszymi, a udzieliły się umysłom do tego stopnia, iż uchodziły wreszcie za niewątpliwe fakty naukowe.
W rozkład i układ wiedzy wtargnęły dwa czynniki, najmniej do tego powołane: matematyka i literatura - oba podobne sobie w tym, że z natury swej istoty stanowić mogą tylko o formach. Aż dziw bierze, iż pierwsze dzieło historyczne, powołujące się na Bacona, wyszło dopiero przeszło sto lat po jego śmierci!
Tymczasem zaciążył nad rozwojem historii (choć sam historią się nie parał) wynalazca geometrii analitycznej, młodszy od Bacona o jedno pokolenie Rene Descartes (1596-1650). Posiadał w wysokim stopniu poczucie powszechności. Bieg życia nastręczył mu wiele sposobności, by obcować z ludźmi "rozmaitego obyczaju" - z czego wysnuł wniosek następujący:
"Zważyłem, jak bardzo ten sam człowiek, z tym samym umysłem, wychowany od dzieciństwa między Francuzami lub Niemcami, staje się różnym od tego, czym byłby, gdyby zawsze żył pośród Chińczyków lub kanibalów". Przyznaje zaś, jako "mogli znajdować się może ludzie również rozsądni pośród Persów lub Chińczyków, co wśród nas"[2].
Ale sama metoda kartezjańska, wymagająca w ujmowaniu wszystkich zjawisk pewnej formuły ogólnej i prostolinijności, nie tylko nie nadawała się do rozwoju historii, lecz stała się istną kulą u nogi u kartezjańskich historyków.
Za ucznia Descartesa uważał się Nicolas Malebranche (1638-1715), od którego datuje się w historii dedukcja abstrakcyjna, odwołująca się nie do faktów, lecz do wątku rozumowania i stosownie do kierunku własnego toku myśli apriorycznej, grupująca fakty i interpretująca je. W swym głównym dziele "De la recherche de la verite" (1674 r.) upatruje Malebranche w historii działanie Opatrzności, nie dotykając bliżej zagadnienia, jakie są Jej ścieżki.
Metoda polega tu na samym zastanawianiu się, na rozumowej medytacji. Nazwę ją medytacyjną - gdyż w następnym rozwoju tego działu dedukcji sami najwybitniejsi jej przedstawiciele wprost powołali się na medytację. Potem w r. 1793 Condorcet miał uznać nauki humanistyczne za takie, ou les decouvertessont le prix de la seule meditation - a zdaniem Wrońskiego: Le savoir, considere en lui meme, est a abord, purement contemplatif ou speculatif[3].
Po Malebranche kontynuuje medytację słynny "ostatni Ojciec Kościoła", Jacques Benigne Bossuet (1627-1704), który w dziele "Discours sur l'histoire universelle just la i empire de Charlemagne" obmyślił tak zwany judeocentryzm jako oś historii powszechnej starożytności[4] - a które to dzieło uważane jest za pierwszą próbę filozoficznego traktowania dziejów. Metodę medytacyjną wprowadzili wtedy do syntezy historycznej katoliccy uczeni; dopiero później miano używać jej przeciw Kościołowi.
Historykiem był Wihelm Leibnitz (1646-1716), współtwórca rachunku różniczkowego, marzący w rozległych medytacjach o tym, by z pomocą uniwersalnego "klucza logicznego" dojść do nauki uniwersalnej; autor "Monadologii" i "Systema theologicum", tudzież specjalnych rozpraw historycznych i wydawca źródeł. On także nie powrócił do indukcji. Indukcji hołdował dopiero Gian Battisto Vico (1668-1744), przeciwnik Kartezjusza, a wielbiciel Bacona. Jego "Cinque libri de principj di una scienza nuova" (1730) mają wykryć zasadnicze prawo dziejów. Oto jego własne słowa:
"Nasz zamiar, by ułożyć... koncepcję historii idealnej wiecznej, która obejmie historię poszczególnych różnych narodów w obrębie danych epok czasu...", "...Ta sama nauka buduje zarazem historię idealną wieczną, poprzez którą płyną w czasie historie wszystkich narodów w swoich narodzinach, postępach, zastojach, upadkach i zagładach...", "...Nauka, która ma na celu odkryć plan idealnej historii wiecznej, na której kanwie toczą się w czasie historie wszystkich narodów...", "...Ta nauka powinna być, że się tak wyrazimy, dowodem Opatrzności, jako faktu historycznego, gdyż będzie to historia porządków (praw), które Ona bez jakiegokolwiek współudziału i porady ludzkiej, a często przeciw ludzkim przewidywaniom, rozwinęła w tej wielkiej społeczności rodzaju ludzkiego".
Chodzi więc o wykrycie schematu dziejów, obowiązującego raz na zawsze z woli Opatrzności wszystkie czasy i wszystkie ludy; jednakowe są w zasadzie koleje historyczne, abstrahując od zewnętrznej szaty wydarzeń. Vico upatruje wszędzie trzy okresy rozwoju: okres wyobraźni, woli i intelektu - i kolejność odpowiednich do tego rodzaju państw. Dołączona jest do dzieła "tablica chronologiczna, ułożona podług trzech epok czasu". Tworzą one corso, po którego wyczerpaniu poczyna się na nowo ricorso. Vico jest twórcą teorii stałych nawrotów w historii, teorii wyznawanej nawet za naszych dni.
Vico obejmował wszystkie nauki humanistyczne, a każdej dobrze się zasłużył. Specjaliści wyliczają 15 wypadków, w których późniejsi uczeni narażeni byli na zarzut plagiatu, popełnionego na Vico "Nowej Nauce". Także nauka o cywilizacji tkwi in nuce w jego pismach.
Długi wprawdzie byłby rejestr odkryć historycznych, dokonanych przez Vica drogą studiów indukcyjnych, lecz synteza jego nie czyni zadość wymogom tej metody; generalizowanie jest u niego przedwczesne. Ustanowiwszy schemat swej "historii wieczystej", powtarzającej się w nawrotach, naciągał do niej fakty i całe grupy faktów. Jest ojcem schematów w syntezie historycznej. Bądź co bądź obwieścił światu nowy problem naukowy: zagadnienie praw historii[5].
Vico pozostawał nieznany aż mniej więcej do połowy XIX wieku. Nie znając go, wkroczył jeszcze w pierwszej połowie XV wieku na twardy grunt indukcji Monteskiusz, uchroniwszy się przy tym od pospiesznego generalizowania.
W przeciwieństwie do Vica, którego gryzła rdza przeciwności życiowych, Charles de Secondat baron de la Brede et de Montesquieu (1689-1755) mógł powiedzieć sam o sobie, że nie miał w całym życiu takiego zmartwienia, które nie dałoby się zatrzeć godziną lektury.
Spełniając wszelkie warunki swego pokolenia, był i przyrodnikiem i literatem; studiował gruczoły nerkowe, przyczyny echa i warunki przeźroczystości ciał, a dzieła literackie wydawał w mowie wiązanej i niewiązanej (sławny poemat "Temple de Gnidos" i inne[6]). Wstawił się głośnymi "Listami Perskimi" (1721), po czym rzuca to wszystko i zabiera się do historii, ale nie za pomocą medytacji, lecz drogą mozolnych indukcyjnych badań.
Chciał dojść do tego, dlaczego jest tyle rozmaitości w ustrojach społecznych i państwowych i od czego to zależy. Zbierał materiały przez 30 lat, a spostrzegłszy, że pewna część zamierzonego dzieła rozrasta się zbytnio w stosunku do całości, wyodrębnił to i wydał osobno w r. 1734 jako "Considerations sur les causes de la grandeur et de la decadence des Romains", dzieło znakomite. W 14 lat potem zdążył wydać swą zasadniczą pracę "Esprit des Lois", która w ciągu dwóch lat miała 22 wydań. Był już przepracowany. Mawiał, że posiwiał nad napisaniem książki, którą można przeczytać w ciągu trzech godzin, a teraz musi wypocząć i nie będzie już mógł pracować; jakoż nie wydał odtąd żadnej znaczniejszej pracy - a w siedem lat po wyjściu pierwszego wydania, dokonał żywota, jednego z najczystszych i najpożyteczniejszych, jakie zna historia[7].
Gdyby w jednym zdaniu streścić dorobek Monteskiusza, mogłoby ono brzmieć: O charakterze społeczności decydują trzy grupy przejawów: społeczne, polityczne i moralne, których rozmaity stosunek wytwarza rozmaitość dziejową i wynikającą stąd nieuchronną rozmaitość urządzeń życia publicznego. Rozmaitość ta jest prawidłowa, wynika z przyczyn dających się określić naukowo. Jakże blisko był spostrzeżenia, że chodzi tu o rozmaite metody życia zbiorowego! Często odnosi się wrażenie, jakoby brakowało w jego wywodach już tylko odpowiedniego wyrazu, by sobie uświadomił całą istotę dziejów cywilizacji.
Monteskiusz odkrył metodą właściwą dla nauk historycznych, zarzuciwszy wszelką spekulację, poszukiwanie schematu, dochodząc do pojęć ogólniejszych indukcją. Jego olbrzymią zasługą było to, iż sprzęgał w jedną naukę prawo i historię. Jest zarazem twórcą nowoczesnej nauki o państwie; od niego pochodzi troisty podział władz i wiele innych prawd naukowych w zakresie sztuki rządzenia.
Nie stworzył swojej szkoły. Matematyczno-literacki racjonalizm ganił jego dzieło i z pierwotnej poczytności wkrótce nie pozostało nic poza uznaniem prawdziwych uczonych, których nikt nie słuchał, na których nikt nie zważał i którzy zakrzyczani przez harmider "reformatorów", sami o sobie nawzajem nie wiedzieli. Gdyby powstała szkoła monteskiuszowska, czy byłoby możliwe, żeby historia polityczna i historia prawa chadzały osobno, jedno do Sasa, drugie do Lasa? Czy racjonalizm nie wydałby nieco mniej błędnych ogników? Ale chronologicznie najbliższy "uczeń" Monteskiusza to przecież Guizot, którego "Historia cywilizacji" wyszła w 73 lat po śmierci mistrza! Wtedy dopiero wyrosła na pracach Monteskiusza cała szkoła historyków prawa i nowoczesnych filozofów historii.
Równocześnie z pojawieniem się "Ducha Praw" studiował w Sorbonie młodzieniec wyjątkowych zdolności, Anne Robert Jacques, baron de l'Aulne Turgot (1727-1781), jakby powołany do tego, by snuć dalej wątek naukowy Monteskiusza, wprost "stworzony" dla jego ucznia. Stawał okoniem przeciw ideałowi równości, bo la barbarie egale tous les hommes. W jego szkicu "O postępach ducha ludzkiego" pojawia się sporo uwag, określających bardzo wyraźnie to, co później nazwano "wpływem otoczenia". Jednakże stwierdza, że "w takich samych warunkach przyrody ("klimatu") znajdują się ludy różniące się, a w klimatach bardzo niepodobnych znajduje się często ten sam charakter i ten sam rodzaj umysłowości". A jakże zaszczytne jest dla autora liczącego wówczas 25 lat wieku spostrzeżenie, że analogia nie stanowi dowodu! W pismach jego mnóstwo zadziwiających wprost uwag, zapowiadających tryumfy metody indukcyjnej w naukach historycznych[8].
Niestety, Turgot nie został historykiem, bo zabrał się do... robienia historii. Odwrócił się od pisarstwa historii, a potem historia odwróciła się od niego! A może pokoleniem następnym kierowałyby inne hasła, gdyby Turgot rozwinął i wzmocnił kierunek myślenia Monteskiusza?
Tymczasem w historiozofii gospodarowali coraz częściej matematycy, przyrodnicy i literaci. Nowe pomysły w zakresie humanistyki nigdy nie sypały się w takiej obfitości, jak w "Encyklopedii", istnym pomniku upadku nauk humanistycznych, a doszło nawet do tezy Edmunda Burke'a (1730-1797), iż "w świecie moralnym nie ma odkryć".
Z przyrodnika literat, François Marie Arouet, znany tylko pod pseudonimem Voltaire (1694-1778), z literata zrobił się historykiem - i on pierwszy użył wyrażenia: filozofia historii. W wydanej w 1675 r. "La philosophie de l'histoire" jest atoli o filozofii w sumie półtrzecia wiersza (na samym początku). Wystawić historię "filozoficznie", znaczyło po prostu opracowywać ją według suchego rozsądku, pod warunkiem, żeby nigdy nie dawać wiary źródłom kościelnym[9].
Jednak to nie Voltaire zajął ostatecznie naczelne miejsce w "filozofii", lecz Jan Jakub Rousseau (1712-1778). Nieuk w porównaniu z tamtym, ostał się właśnie przez to, że dawał dyspensę od nauki (bo to nawet szkodzi... moralności). Być może najdowcipniejszymi miejscami u wielkiego złośliwca, jakim był Voltaire, są te, w których polemizuje z Rousseau (nie wymieniając go jednak nigdy po nazwisku), ale jednak nie wytrzymał konkurencji. Dziś, któż czytał Voltaire'a, a kto nie czytał Rousseau?
Rousseau wystąpił z twierdzeniem przeciwnym rozumowi, jakoby rozwój nauk i sztuk obniżał poziom moralności i psuł charaktery. "Discours sur les sciences et les arts" (1750) zapewnił autorowi prawdziwie bajeczną karierę za to, że zaimponował nowym wyrażeniem literackim: "stan natury". Miał z tym następnie sporo kłopotu, gdy go proszono, by wyłuszczył, co to właściwie jest i co to znaczy. Na początku rozdziału ósmego ksiąg pierwszych "Contrat social" (1762) wylicza, co rozumie przez stan natury, ale zostało to ułożone w taki sposób, iż nikomu nie przeszkodzi obmyślić własnej interpretacji na podstawie własnych słów autora, ale nie przeciw niemu, chociaż wbrew niemu! Zawód komentatora i latacza Rousseau pozostaje wciąż otwarty dla tych, którzy zechcieliby posklecać z jego pism coś jednolitego, jakiś "system". Wmówiono mu, że jest filozofem i prawodawcą, a w końcu zrobiono z niego wielkiego polityka i kierownika nawet ludzkości.
Rousseau nie zdawał sobie nigdy sprawy z tego, co naturalne, a co sztuczne. Wszystko układało się u niego według widzimisię, jak mu się przyśniło, jak sobie uroił. Ale nauki humanistyczne upadały coraz bardziej i Rousseau brany był coraz bardziej na serio - co działa dotychczas jeszcze siłą bezwładności. Tymczasem metoda medytacyjna w historiozofii zawitała również do Niemiec. Jej pionierem był sam Immanuel Kant (1724-1804). W ogłoszonych w r. 1784 "Ideen zur allgemeinen Geschichte in weltbuergerlicher Absicht" wychodzi od kwestii wolnej woli, która jednak nie przeszkadza, by jej przejawy, a więc czyny ludzkie, nie miały podlegać ogólnym prawom. Kwintesencja w tym, że "można historię rodu ludzkiego uważać na ogół za spełnianie ukrytego planu natury, ażeby doprowadzić do państwowości doskonałej". A więc schemat - toteż naciągał Kant historię gęsto i często. Tu też początek niemieckiego ubóstwienia państwa.
Tegoż roku 1784 rozpoczął Johann Gottfried v. Herder swe wydawnictwo "Ideen zur Philosophie der Geschichte der Menschbeit". Jest to czterotomowy zbiornik gadulstwa. Nie potrafi on niczego powiedzieć po prostu, tarza się we frazesach i tyradach. Kant wystąpił z okrutną recenzją I tomu; dalszym dał spokój. "Ideen" doprawdy z nauką niewiele mają wspólnego; jest to po prostu czcza literatura.
Z pierwszych dwu tomów wynika, że właściwą historią jest historia kultury, z której wytwarza się filozofia historii, ta zaś zajmuje się tradycją tego, co się nazywa "Bildung" i "Menschengeist". Chodzi więc o ciągłość intelektu. Ale podziewa się ona gdzieś w ciągu dalszym, bo czytamy taką tyradę: "0 wielka matko naturo! Do jakichże drobiazgów przywiązałaś los naszego rodzaju! Wraz ze zmianą kształtu ludzkiej głowy i mózgu, z małą zmianą w budowie organizmu i nerwów, skutkiem klimatu, rasy i przyzwyczajeń, zmienia się zarazem los świata, cała suma tego, co gdziekolwiek na ziemi ludzkość czyni i cierpi"[10].
Istotną wartość posiada inne miejsce. Oto "Hauptgesetz" dziejów głosi, że wszystko, co na ziemi dziać się może, zależy od warunków miejsca i okoliczności czasu, tudzież od charakteru danego ludu, wrodzonego czy nabytego. Szkoda, że Herder musnął ledwie tej kwestii przelotem i... nie poświęcił temu więcej uwagi. Na samym końcu tomu IV cieszy się Herder, że w dziejach naszej części świata nie przeciągnęły się zbyt długo "das Rittertum und Pfaffentum". Dziwnie mały rezultat pracy niemal 20-letniej[11].
Nauki humanistyczne upadały coraz bardziej. Ci, którzy czegoś poważnie się uczyli, byli inżynierami, fizykami, robiącymi sobie na amatora wycieczki do uogólnień w naukach humanistycznych. Wśród takiego stanu rzeczy miało się spełnić marzenie Voltaire'a. żeby ktoś napisał historię "de l'esprit humain".
Na autora znalazł się uczony matematyk, jeden z twórców rachunku integralnego, twórca teorii komet, współpracownik Encyklopedii, żyrondysta, prezydent Zgromadzenia Prawodawczego z r. 1792, markiz Jean Antoine de Condorcet (1743-1794). Ukrywając się przez osiem miesięcy roku 1793 przed zbirami Robespierre'a, spisuje niemal z pamięci Esguisse d'un tableau historique des progres de l'esprit humain. Używa w tym "szkicu" wciąż czasu przyszłego, bo tylko szkicuje, zamierzając rzecz opracować należycie w przyszłości. Nie doczekał się; uwięziony w r. 1794, został natychmiast otruty w więzieniu.
Od niego datuje się ślepą wiarę w "postęp", a równość - podawaną przez Rousseau niejako w stanie dzikim - on ujął w system i program. Naciąga do swej doktryny historię; dziś ciekawi nas tylko rozdział ostatni, opisujący, co będzie w okresie po rewolucji francuskiej: była to wtedy swego czasu "historia przyszłości": zniesiona będzie nierówność pomiędzy narodami, a ta cywilizacja, jaką mają Francuzi i Anglosasi - cywilizacja jedyna - obejmie wszystkie ludy kuli ziemskiej. Ci nowi uczniowie naszej cywilizacji będą czynić postępy szybsze od nas, nie muszą już nabywać doświadczenia, bo przejmą je od nas gotowe, choćby z naszych książek. Narody silniejsze same wprowadzą poszanowanie praw słabszych. Oto przykład "systematycznych medytacji".
Z polskich uczonych "encyklopedystów" Stanisław Staszic (1755-1826) był przyrodnikiem, uprawniającym humanistykę medytacyjnie. Zabrał się od razu do historii całej ludzkości. "Ród ludzki", poemat o pojemności 17 000 wierszy (pisane od r. 1794, wydane 1819), zaopatrzony jest w "noty", stanowiące dzieło niemniej obszerne, a podające aparat i metodę.
Nie uwielbia rewolucji, tylko ją usprawiedliwia i toleruje, a woli monarchię konstytucyjną, i zrzeszenia narodów do wieczystego pokoju spodziewa się od Aleksandra I, konstytucyjnego króla polskiego. Umysłem filozoficznym Staszic nie był; idzie w rozumowaniach za popularnym w swoim czasie Józefem de Gerando (1772-1842).
Staszic używa w "Rodzie ludzkim" wyrażenia "cywilizacja", przez co rozumie uspołecznienie się, od rodziny aż do narodów i zrzeszenia ich. Pierwszą cywilizacją w tym znaczeniu była Liga Achajska, drugą Cesarstwo Rzymskie, trzecia zapowiadała się w wiekach nowych od Karola W. do Karola V, i później do dni Staszicowych, kiedy wydawała się bliską urzeczywistnienia; i będzie się pracować po raz czwarty około wytworzenia cywilizacji europejskiej, co "nastąpi przez największy na tej ziemi naród Słowian". Tak będzie Europa "uspołeczniona", usunąwszy Żydów, a nie dając "uspołecznić się" Anglii, którą musi się pozostawić poza rzeszą[12].
"Cywilizacja" nabiera tu znaczenia bądź co bądź politycznego, państwowego. Nie tuszył Staszic, że nie tak bardzo dalekim był od Kanta, którego wielce lekceważył.
I tak nie wymedytowano dla syntezy historycznej metodą medytacyjną nic a nic. Niemcy spodziewali się to poprawić. Medytacje historiozoficzne miały być poprzedzone ścisłym myśleniem filozoficznym. Historiozofię wcielono w Niemczech do filozofii jako dział porządnie wykończonego systemu filozoficznego. Dla historii znowu korzyści z tego nic a nic, lecz trudno pominąć tyle sławnych imion - więc się i temu przyjrzyjmy. Równocześnie z drukiem Esquisse Condorceta wydał Johann Gottlieb Fichte (1762-1814) zasadnicze dzieło: "Grundlage und Grundriss der gesammten Wissenschaftslehre", od którego wywodzi się niemiecki schemat troistości, który pozostał już cechą zasadniczą niemieckiej medytacji, od którego nie uchyliła się ani niemiecka dzisiejsza antropozofia. Przechodzi więc wszystko w myśli niemieckiej przez trzy okresy: teza, antyteza, synteza. Trychotomię tę zatrzymał Georg Wilhelm Friedrich Hegel (1770-1831), lecz z wyjątkiem historii, gdzie przyjął podział poczwórny: świat wschodni, Hellada, Rzym, czasy nowożytne. Jego "Yorlesungen ueber die Philosophie der Geschichte" opierają się na założeniu następującym: "Jedyną myślą, jaką filozofia wprowadza (do badań historycznych), jest prosta myśl rozumu, że rozum panuje nad światem, że przeto i w historii działo się rozumnie... Mądrość Boża, tj. rozum, jest jedna i ta sama zarówno w rzeczach wielkich, jak i małych, a winno się nie uważać Boga za zbyt słabego, by mądrości swej nie miał stosować w rzeczach wielkich", tj. w historii. "Historia powszechna jest w ogóle przejawianiem się ducha w czasie, podobnie jak idea przejawia się w przestrzeni, jako przyroda". Z tego powodu wnioski takie: "Duch germański jest duchem nowego świata". Trzy epoki świata germańskiego (do Karola W. - do Karola V - od reformacji do dni Hegla) "można rozróżniać jako państwa Ojca, Syna i Ducha")... "Historia powszechna jest... prawdziwą theodiceą, usprawiedliwieniem Boga w historii... Co się stało i dzieje dzień w dzień, nie tylko nie jest bez Boga, lecz w istocie samej jest dziełem jego samego". Ale theodicea musi być antykatolicka, gdyż "żądny rozumny ustrój państwowy nie jest możliwy z religią katolicką"[13].
Utworzył też Hegel (nie znając Vica), własną teorię nawrotów historycznych. Czasy Karola W. stanowią nawrót czasów państwa perskiego, światu greckiemu odpowiada czas przed Karolem V; okres wielkich odkryć geograficznych jest nawrotem czasów Peryklesa, Sokrates wznowiony w Lutrze itd.[14]
Ustalił też Hegel ubóstwienie państwa, a skoro na pierwszym miejscu był duch germański, jako przejaw mądrości Bożej w historii, a katolicyzm został od tego wykluczony - a zatem państwo pruskie jest wykwitem tej mądrości Bożej...
Z polskich heglistów najwybitniejszy August Cieszkowski (1814-1894) wyraził się o nim: "Czyż sama metoda Hegla nie była pragnieniem całych stuleci?". Obmyślił, że heglizm nie potrzebuje robić dla historii wyjątku z trychotomii. W młodzieńczej swej pracy "Prolegomena zur Historiosophie" (1838) dowodzi późniejszy autor "Ojcze Nasz", że "u Hegla filozofia historii do własnego jego systemu nie dorosła", gdyż "całokształt dziejów bezwarunkowo i absolutnie trychotomii spekulatywnej podlegać musi". Okresem tetycznym jest cała starożytność, antytetycznym - "świat chrześcijańsko-germański" i znajdujemy się dopiero na progu okresu syntetycznego (okres słowiański)[15].
Cieszkowski, nie wyzwoliwszy się nigdy z heglizmu, pozostał w niestosownej dla siebie szkole. Z dalszej jego biografii można przytoczyć niemało danych na świadectwo, jako umysłowością swą wrodzoną był bliższym bez porównania Monteskiusza i Turgota (stał się znakomitym później ekonomistą), niż Hegla czy Micheleta.
Karl Ludwig Michelet (1801-1893), bezpośredni profesor Cieszkowskiego, dostarczył nam ciekawego przykładu dzieła historycznego - pragmatycznego, ale heglistycznego. W latach 1859 i 1860 wydał dwutomową "Geschichte der Menschheit in ihrem Entwicklungsgange seit dem Jahre 1775 bis auf die neuesten Zeiten z podtytułem "Der Entwickelungsgang der Weltgeschichte in heiden Halbkugeln". Jest to apoteoza Fryderyka II jako "króla filozoficznego", który "postawił na czele toku dziejów myśl", a co "przyjęło się już jako tako na obu półkulach". A w Ameryce zanosi się na wytworzenie z mieszania ras białej, czarnej, czerwonej i żółtej (w Alasce) idealnej rasy przyszłości[16].
Po austriacko-katolickiej stronie niemieckiej spekulacji synteza dziejowa także nic nie zyskała. Friedrich v. Schlegel (1772-1829) w swej "Philosophie der Geschichte in 18 Vorlesungeen gehalten zu Wien i. J. 1828" - poszukuje "przywrócenia utraconego boskiego podobieństwa w człowieku", gdyż "wykazać tok tego przywracania historycznie w rozmaitych okresach świata - stanowi cel filozofii historii". Przytyk robiąc do heglizmu, zastrzega się, że filozofia ta "musi wyłaniać się z rzeczywistych wydarzeń historycznych". Uległ i on trychotomii; stanowią ją u niego słowa: słowo, siła, światło - co "polega całkowicie na doświadczeniu historycznym i oparte jest o rzeczywistość". W całym tym dziele jest Schlegel raczej teologiem-dyletantem, niż historiozofem. A zresztą i u niego "chrześcijaństwo w swej zasadniczej właściwej istocie zgadzało się na ogół dobrze ze zwyczajami i urządzeniami ludów germańskich"[17].
Filozofia niemiecka zrobiła z historii istną rozrywkę spekulatywną.
Stosunek religii do wiedzy pozyskał specjalistę. Był nim Friedrich Wilhelm Joseph v. Schelling (1775-1854), twórca "transcedentalnego idealizmu". Uczniem jego był Józef Goluchowski, autor głośnej w swym czasie rozprawy "Die Philosophie in ihrem Verbaeltnisse zum Leben ganzer Voelker und einzelner Menschen" (1822), która atoli treścią swą stanowiąc świetną kartę w historii nauki o państwie, do historiozofii zgoła nie należy[18].
Inny natomiast autor, z Polski pochodzący, zajmuje wysokie miejsce w metodzie spekulatywnej, którą za pomocą języka francuskiego chciał zamienić z niemieckiej na europejską - bezskutecznie: Józef Maria Hoene-Wroński (1778-1853). Historiozoficzna strona jego prac pozbawiona jest jakiejkolwiek wartości, a najsłabsze ze wszystkiego, co po Wrońskim zostało, jest dzieło "Philosophie absolue de l'histoire" - dedykowane Mikołajowi I i Napoleonowi III, bo zdaniem autora tych dwóch wybrała Opatrzność do wcielenia jego "idei mesjanicznej". W dziele tym, które nosi jeszcze drugi tytuł "Historiosophie, ou science de l'histoire" - spotyka nas całkowity zawód, bo historiozofii nie ma tam niemal nic. Książka składa się z licznych drobnych rozprawek i artykułów, poświęconych propagandzie systemu Wrońskiego, który nazywał on mesjanizmem; ma bowiem wykazać, jako tylko w tej filozofii zbawienie Europy. O jakimś przeglądzie dziejów nie ma tu mowy, chyba że zechce kto brać poważnie tablice, przypominające mechanicznie Vica. Tak np. na s. 196-200 Type de la loi du progres, regle de la philosophie, która to tabela genetyczna filozofii historii znajduje się na s. 201-224. Ni ta, ni tamta, nie mają atoli nic wspólnego z historią.
W części drugiej na s. 23 znajduje się Tableau genetique de la formation progressive des gouvernements dans les differentes periodes historiques (d'apres la loi de creation). Jest to prawdziwie arcydzieło "naciągania". Np. na s. 24 preparation philodophique - Melchisedech? - Preparation sociale = Abraham? Prawa moralne są "alegoryzowane" u ras prymitywnych południa przez Chama, na północy przez Jafeta. Reforma socjalna: Likurg i Aleksander W. Reforma filozoficzna: Luter; socjalna: Gustaw Adolf i Fryderyk W. Ależ gdyby ciągnął supełki, jakie nazwisko gdzie umieścić, nie mogłoby wypaść... zabawniej. - Na s. 11-138 części II jest tabela polityki według filozofii absolutnej.
Historyk dostrzega pewien ciekawy szczegół co do genezy książki. W części II na s. 70 jest mowa o domniemanym traktacie trzech państw zaborczych, podpisanym 20 maja 1852. A zatem arkusz ten drukowany był po maju 1852, a książka wyszła jeszcze tegoż roku. Drukowany na s. 40 adres do kongresu monarchów w Warszawie sprawia wrażenie, jak gdyby książka ułożona naprędce była właśnie z powodu tego zapowiedzianego kongresu...
Tu należy także "Developpement progressif et but final de l'humanite", typowy pomysł urojeń. Ludzkość przechodzi przez siedem okresów; w siódmym będzie ujawniony absolut. Ale on, Wroński, posiadł tajemnicę absolutu, chociaż jest zaledwie dopiero początek okresu piątego. Czy godzi się absolut ujawnić i o ile - oto zagadnienie jego życia!
W rozdziale drugim części drugiej "Developpement" mamy przegląd postępu wszystkich nauk, a w trzecim przegląd dziejów filozofii aż do roku 1818. Z nauk humanistycznych wymienił: filozofię, prawo, estetykę, pedagogię, gramatykę, ekonomię polityczną i na tym koniec. Historii nie ma tu wcale; autor zaś - matematyk z zawodu - pisał właśnie syntezę dziejów ludzkości ze stanowiska pochodu ku odkrytemu przez się tak przedwcześnie absolutowi. W siódmym okresie nastanie autogenia, tj. wytworzenie w człowieku przymiotów takich, iż sprawią jakby wtórne stworzenie człowieka przez siebie samego. Depozytariusze świętej tajemnicy absolutu będą uznani prawodawcami ludzkości, stanowiąc Radę Świętą, której uznaniu i władzy poddane będą wszelkie sprawy Ziemi[19].
Spekulatywna filozofia niemal kończy się na Wrońskim. Filozofia stała się "pozytywną", przez co wszelako nie wyleczyła się wcale z urojeń. I pozytywiści stosowali również medytacje!
Historiozofia pozytywistów zaczyna się od tęgiego fizyka i inżyniera, jakim był Claude Henri comte de Saint Simon (1760-1825). Rzucał w świat projekty polityczno-społeczne, nauczał sztuki rządzenia, reformował ludzkość; systematycznie uczył się przy tym tylko fizyki i fizjologii.
Jego zdaniem celem społeczeństwa nie może być wolność, lecz czynność. Nie palił się do konstytucji; więcej obiecywał sobie od "świętego przymierza", upatrując w nim (jak nasz Staszic) wstęp do zrzeszenia europejskiego w wieczystym pokoju. W rozwoju ducha ludzkiego widzi kierunek stały, zmierzający od teologii poprzez metafizykę coraz bardziej ku nauce "pozytywnej", tj. opartej o matematykę lub laboratorium. Od niego pochodzi "prawo trzech stanów", jako wszelkie przejawy życia duchowego muszą przechodzić przez stan teologiczny, metafizyczny i pozytywny. Twierdził, że skutkiem tej prawidłowej kolejności można w dziedzinie politycznej przewidywać wcale niezgorzej, niż w zakresie przyrodniczym, wnioskując z przeszłości o przyszłości.
St. Simon założył własne prywatne seminarium naukowe, w którym młodzi adepci wykonywali wskazane przez niego prace, lub swoje pod jego kierunkiem. Pośród członków tego seminarium odznaczał się Isidore Marie Auguste Francois Comte (1798-1857). Ten posunął dalej dzieło "pozytywizmu", a nabył takiej sławy, iż zapomniano o pierwotnym odkrywcy nowej teorii, a pamiętano St. Simonowi tylko mniej udatne drugorzędne sprawy, zwłaszcza że ucierpiał on wiele przez niefortunnych swych uczniów, którzy doprowadzili niektóre punkty jego nauk do komizmu absurdalnego i przekręcili je na wielce rewolucyjne - gdy tymczasem Comte, któremu można by zarzucić jeszcze więcej błędów i dziwactw, miał szczęście mieć takiego ucznia, jak Littre (prawdziwy twórca pozytywizmu filozoficznego) i długi szereg wybitnych uczonych[20].
Dogmatem Comte'a jest wiara we wszechmoc nauki, władnej urządzać dowolnie społeczeństwa, co ujął w ścisłym system. Szlakiem Condorceta (którego zowie swym ojcem duchowym) ułożył także historię przyszłości - ażeby do jej wymogów dostosować teraźniejszość, zmieniając, reformując tak, jak tego wymaga zbliżenie się ku tej przyszłości.
Dziwne zaiste umysłu kołowanie!
W wykładach kursu filozofii pozytywnej (1826, 1829) były 52 wykłady matematyczno-przyrodnicze, a 15 przyrodniczo-humanistycznych. Od r. 1830 ogłaszał drukiem "Cours de la philosophie positive", wydawszy w ciągu lat 12 sześć grubych tomów. Rozszerzał teraz coraz bardziej część humanistyczną, tak, iż rozrosła się niemal do połowy całego wydawnictwa.
Wielkie to dzieło może służyć za klasyczny przykład do skostnienia młodości[21]. Autor w młodzieńczych latach dał już z siebie wszystko, a potem tylko przeżuwał samego siebie, dorabiał stylistykę i rezonerię. Comte bowiem przestał uczyć się, zaniechał poważnej lektury, rozporządzał przeto materiałem stosunkowo coraz mniejszym, a luki uzupełniał według swojej medytacji.
Historyka obchodzą tomy IV, V, VI. W przedmowie do tomu IV stwierdza autor, jako oparty jest na "pierwszych natchnieniach młodości", wzmożonym "długim szeregiem metodycznych medytacji". A celem autora jest dostarczyć pewników naukowych dla życia politycznego, zrobić naukę ścisłą z całej dziedziny obserwacji społecznych. Przeczył możliwości postępu nieograniczonego, gdyż ograniczają go rasa i warunki geograficzne. Zresztą "pochód cywilizacji nie odbywa się, mówiąc ściśle, po linii prostej, lecz szeregiem wahań nierównych i zmiennych". W każdym okresie inny jaki zasadniczy warunek postępu rozwija się lepiej od innych i nadaje mu cechę; każdemu zaś z trzech owych stanów intelektualnych towarzyszy pewien typ bytu: wojskowy przy porządku teologicznym, po czym następuje okres przejściowy "zupełnie podobny do stanu metafizycznego w rozwoju intelektualnym", mianowicie "faza socjalna, w której rozmaite zawody prawników opanowały we wszystkim widownię polityczną" - po czym przechodzi się do bytu przemysłowego. A zatem kolejna hegemonia wojowników, prawników, przemysłowców[22].
W tomie V oświadcza, jako historia Chin, Indii itp. to tylko "jałowa erudycja" i "radykalna konfuzja"; dopiero bowiem zbadawszy to, co dotyczy "wyboru ludzkości", można wdać się z korzyścią w sprawy cywilizacji "mniej lub więcej opóźnionych"[23]. Używa liczby mnogiej, ale uważa, jako zachodzą różnice tylko ilościowe, wyższych i niższych szczebli cywilizacyjnych, a zatem zasadniczo byłaby tylko jedna cywilizacja z rozmaitymi szczeblami, zależnymi od lokalnych "okoliczności". Zapatrywanie to przetrwało aż niemal do naszych czasów.
W tomie VI (1842) rozpisuje się głównie o "ludzkości", uważając, że idea ta jest szczytem w rozwoju intelektu i moralności, że zdziałała więcej dla rozwoju moralności, niż idea Boga[24]. W przedmowie do tomu VI znać psychozę, w którą wpadł już powtórnie.
Sławę swą niemalejącą zawdzięcza temu, że przyjął się wyraz "socjologia", skutkiem czego wygląda na założyciela tej nauki. A wyraz ten zrodził się całkiem przygodnie, podczas korekt, czego dowodem przypisek na s. 185 tomu IV[25], gdzie pojawia się po raz pierwszy.
W zagadnieniach historiozoficznych zachodzi u niego całkowita dowolność, brak metody, chaos typowo medytacyjnego rojenia, nie opartego o studia zawodowe. Dopiero potem powstała "metoda pozytywna", polegająca na aplikowaniu metod z nauk przyrodniczych do humaniorów, a pochodząca głównie od Littrego.
Wspólną cechą całej, nader rozległej szkoły stała się teoria ewolucjonizmu i bałwochwalcza wiara, że co głoszą pozytywiści współcześni, jest już na pewno i raz na zawsze ostatnim wyrazem nauki, a dalszy postęp możliwy tylko z pomocą nowych odkryć przyrodniczych. Grzmi "tryumf' u Józefa Supińskiego (1804-1890) w przedmowie do "Myśli ogólnej fizjologii powszechnej" (1860).
Dla niego świat duchowy jest tylko częścią przyrody, a więc zachodzi tożsamość praw przyrody i ducha, a wszystko, co tyczy się umysłu czy zmysłów, ma wspólną "fizjologię"; na tym oparty założeniu, dąży do "umiejętności powszechnej, wiedzy opierającej się na wszystkich szczegółowych umiejętnościach", tj. poszukuje "sił" zasadniczych. Znajduje ich dwie: siłę rzutu i przyciągania. W dziedzinie "rzutu" najwyższe miejsce ma wiedza. W stosunkach społecznych decyduje zasada "zamiany", przy czym gwałt bywa czynnikiem nieraz nieuchronnym. Cenił ogromnie Piotra W. i Fryderyka II; radował się, że Rosja, gromadząc i kupując stopniowo słowiańskie szczepy, jedne chroni od zagłady, drugim przygotuje przyszłość nową[26].
Równocześnie z takim rozkrzewianiem się medytacji "pozytywistycznych" zrobiła jednak indukcja krok naprzód, gdy Francois Pierre Guillaume Guizot (1787-1874) zamienił "filozofię historii" na "historię cywilizacji", do której wnioski snuł ze studiów indukcyjnych, specjalnych. Historyk zawodowy, stał na czele dwóch wielkich wydawnictw źródeł, napisał szereg świetnych prac konstrukcyjnych, aż zabrał się do historii cywilizacji, czego ostateczny jego dorobek naukowy stanowi "Histoire generale de la civilisation en Europe depuis la chute de l'empire romain jusq a la revolution francaise" (1828). On pierwszy zbierał starannie momenty, stanowiące o rozwoju "człowieka wewnętrznego". Układ, tudzież interpretacja faktów, ujmowanych grupami, niepodobne są w niczym do przeglądów i poglądów w jakiejkolwiek z dotychczasowych syntez medytacyjnych. Praca, licząca z górą sto lat wieku, należy wciąż jeszcze do tych, których nie wolno nie znać, pomimo jej przestarzałości; a na większą pochwałę uczony liczyć nie może.
Na dalszy rozwój historii pozytywistycznej oddziaływał też nie tyle Comte, co Guizot; choć pozytywiści zżymali się na niego, dzieło jego zmuszało już raz na zawsze do pracy indukcyjnej w badaniu dziejów. Bez Guizota, wielkiego odkrywcy nowych tematów, nie byłoby Buckle'a (1821-1862). Rozgłośna jego i pełna erudycji "History of civilisation in England" (1857-1861), której zdążył napisać ledwie niecały wstęp, oświadcza się za determinizmem dziejowym i nieruchomością praw moralnych, które to doktryny bardzo długo się utrzymywały; niedawno dopiero wyemancypowano się od tego. Szkoła Buckle'a była nader liczną, chociaż nie wydała prac wybitnie twórczych.
Zasługa pozytywistów w tym, że wprowadzili do historii nowe punkty obserwacyjne. Im więcej takich punktów, tym lepiej dla wszechstronnego ujęcia przedmiotu. Ale też może być punktów tych więcej przy tej samej metodzie i ten sam autor może zmieniać swe punkty obserwacyjne. Nowy punkt widzenia rzeczy nie stanowi jeszcze nowej metody! Odkrywcy takich punktów (np. Buckle, Taine) błądzili, mniemając, jako powiodło im się odkryć jakiś wszechstronny punkt obserwacyjny, starczący na zawsze i na wszystko, nie wymagający już uzupełniania z innych punktów widzenia - gdy tymczasem żaden taki sposób pracy naukowej wszechstronnym być nie może. Wszechstronność wymaga właśnie, żeby uwzględniać wszystkie znane punkty widzenia.
W dwa lata po śmierci Buckle'a wychodzi jedno z naczelnych dzieł pozytywizmu francuskiego, Hipolita Taine'a (1828-1893): "Histoire de la litteratura anglaise", po czym nastąpił szereg pism z historii sztuki, a w końcu "Les origines de la France contemporaine", którego to dzieła każdy tom oczekiwany był z napięciem w całej Europie. Taine wyjaśnia wszelki fakt rasą działaczy (pochodzenie, gegealogia, okoliczności dziedziczne), urządzeniami współczesnymi (stosunki prywatne i publiczne, wychowanie, walka o byt itd.), tudzież środowiskiem, milieu. Celował Taine drobiazgową dokładnością i sumiennością, a jednak najnowszy historyk rewolucji francuskiej, Aulard, uważa, jako podawane u Taine'a wyniki pozostają nader często w sprzeczności z prawdą historyczną.
Buckle i Taine popadli w jednostronność pomimo metody indukcyjnej, ale nie sposób ignorować ich punktów obserwacyjnych. Pogłębiona znajomość źródeł, wydoskonalana coraz bardziej metoda, wiodą często do wyników odmiennych właśnie poprzez uwzględnione ich punkty widzenia (np. ekonomiczny, genealogiczny, środowiskowy) - ale samo wskazanie takiej rozmaitości możliwej obserwacji stanowi wzbogacenie metody historycznej.
Przeraźliwe natomiast spustoszenie nastało skądinąd. Pozytywizm strząsnął medytacje spekulatywne, ale wyłoniły się z niego nowe odmiany historiozofii, wcale nie dziejowo-pisarskiej. Zaczyna się historiozofia antropologów. Pragnie się ona wywodzić od Kanta, lecz niesłusznie, bo jego "Anthropologie in pragmatischer Hinsicht", wykładana przez lat 30, a wydana drukiem na rok przed zgonem, była właściwie psychologią, nauka, mająca dociec, co człowiek, "jako istota o własnej woli, sam z siebie zrobi lub zrobić może i powinien"[27]. Historiozofia antropologiczna pochodzi od Józefa Artura Gobineau (1816-1882), który w głównym swym dziele "Essai sur l'inegalite des races humaines" (1853-1855) obmyślił teorię hierarchi ras. Cywilizacja skazana jest na upadek, gdy mieszają się rasy. Gdyby rasa najwyższa, tj. długogłowych blondynów, osiadła była na biegunie, tam byłoby centrum cywilizacyjne. Jeszcze dalej zapędził się Vacher de Lapouge, twierdząc, jako Francja upadła dlatego, ponieważ tam dorwali się do rządów krótkogłowcy. Ażeby ocalić wysoki poziom cywilizacji, nieźle byłoby wytępić rasy "niższe". Uważał nawet za pożądane zaprowadzenie kast.
Rozszerzył ramy antropologii na etnografię i psychologię zbiorową uczony Bastian Adolf (1826-1905). Syntezę mozolnych prac całego długiego jego życia stanowić miało dzieło "Der Voelkergedanke im Aufbau einer Wissenschaft vom Menschen" (1881). Od niego wywodzi się teza, jako intelekt ludzki, charakter i uczucia wszędzie są jednakowe, a zarazem także pierwiastki kulturalne te same, wobec czego - jak mniemał - byłyby też przejawy kultury wszędzie jednakie, gdyby nie różnorodność warunków bytu; upodobnianie więc tych warunków musi upodobnić ludy także pod względem duchowym, według zasadniczo wspólnego Voelkergedanke.
Bastian, dziś zapomniany, pierwszy począł z antropologii wywodzić całe Weltanschauung. Naśladowców znalazł tuziny. Typowym był profesor medycyny w Wiedniu Karol Rokitansky, który prezydując zjazdowi antropologów w r. 1870, wypowiedział te słowa: "Zbadanie, na czym polega istota cywilizacji nowoczesnej, dziejów jej i zasad, zrozumienie przyczyn nierówno-mierności w postępie oraz powodów miejscowego zastoju - wszystko to są przyrodniczo-antropologiczne zadania"[28].
Nasz Ludwik Krzywicki był też mocno przekonany, jako antropologia musi stać się kierowniczką życia społecznego[29].
Ciąg dalszy w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
[1] Metoda indukcyjna - dla historii najwłaściwsza - jest dziełem historyka, Bacona Werulamskiego (1561-1626), który długo opracowywał dzieje Anglii - od pojednania obu Róż do zjednoczenia królestwa za Jakuba I - lecz nie zdążył i wydał tylko historię Henryka VII (1621 r.). Nie zdążył, pochłonięty ogromem swej "Instauratio magna", której również ledwie złomki zdołał wykończyć. Interesował się zagadnieniem syntez, jako historyk i od historii wychodząc, ogarnął obszerne rozłogi wiedzy. Metoda jego miała służyć jednakowo naukom humanistycznym i przyrodniczym.
[2] Des 16,24.
[3] Co 78, Wr 403.
[4] Por. Geneza judeocentryzmu w "Myśli Narodowej", nr 1 z roku 1929.
[5] Vi 23, 137, 206, 209, 77, tablica po 60.
[6] Sr 9, 10, 20, 41.
[7] Tamże, s. 49, 50, 56, 76, 77, 133, 140. Aż w 19 lat po wyjściu oryginału pojawiło się streszczenie polskie przez Bogusławskiego w Monitorze 1767 r.
[8] Tu II 586-599, 642-667.
[9] Vo 18-20. Ciekawe bibliograficzno-literackie dzieje tej książki nie należą tutaj.
[10] He 39.
[11] He 492, 493.
[12] Sta III 251,1414 koniec przypisu, III 259: cf. Kz 570, 571, 575.
[13] H 42. 46, 47, 117, 435, 439, 555 i sam koniec książki.
[14] H 439-441.
[15] Ci 19-20, 63.
[16] Mi Vorwort III-IV, 355-359, 365.
[17] Sl Vorrede V, VI, VII, IX, potem 11, 94, 196-198.
[18] Obszerniej w "Uwadze o Józefie Gołuchowskim" w Księdze Pamiątkowej Uniwersytetu Wileńskiego, 1929.
[19] Wr 403-407.
[20] Br Barth, najlepszy obecnie znawca St. Simona, w obszernym o nim rozdziale zajmuje się szczegółowo stosunkiem jego a Comte'a. Barth przestudiował 40-tomowe wydanie pism Simona i jego bezpośrednich uczniów.
[21] Chorobę tę opisałem w rozprawie "Oświata a dobrobyt w Galicji" (Biblioteka Warszawska 1903).
[22] Ct IV 6, 12, 162, 185, 205-207, 274, 275, 292, 504, 506, 508, 510.
[23] t. V, 6-9.
[24] Vi, 573, 589, 590, 621, 670, 760.
[25] Wszystkie trzy wydania Comte'a mają tę samą paginację.
[26] Sup przedmowa i dalej 14, 18, 37, 125, 162-165, 281.
[27] Kn 1, 3, i przypis na s. 4.
[28] Cyt. Ka s. IV.
[29] Ka 429.
Przedmowa
Czyż mógłbym przypuszczać, że spotka mnie zaszczyt napisania kilku słów przedmowy do książki profesora Feliksa Konecznego? Przecież byłem przez lata jedynie pilnym czytelnikiem dzieł wielkiego krakowskiego uczonego. Jednak, jak sądzę, to moja ostatnia książka poświęcona Feliksowi Konecznemu, pt. "Zainspirowany Konecznym", zadecydowała o tym fakcie, oraz ten sam wydawca, czyli wydawnictwo Capital, które oddaje teraz w Państwa ręce dzieło Feliksa Konecznego "O wielości cywilizacji". Moją skromną zasługą jest to, że wraz z innymi wydawcami i autorami staram się popularyzować prace naukowe Konecznego. I tak też traktuję tych kilka słów przedmowy.
"O wielości cywilizacji" wydano po raz pierwszy w Krakowie w 1935 roku nakładem Gebethnera i Wolfa. Feliks Koneczny miał wówczas 73 lata, a szykował się do wydania dwóch następnych książek: "Rozwój moralności" (1938) i "Święci w dziejach narodu" (1939). Większość jego prac wydano w Londynie po wojnie, gdyż dorobek prof. Feliksa Konecznego był nie do przyjęcia dla polskich komunistów, tak jak i jego praca naukowa czy dydaktyczna jako byłego wieloletniego przedwojennego profesora Uniwersytetów Jagiellońskiego w Krakowie i Stefana Batorego w Wilnie.
Dopiero w 1996 roku, staraniem krakowskiego wydawnictwa WAM, wydano "O wielości cywilizacji". Później ukazały się trzy wznowienia tej książki Wydawnictwa Antyk Marcin Dybowski, w tym wydanie piąte z 2002 roku, na którym opiera się niniejszy tekst.
Prof. Feliks Koneczny urodził się w Krakowie 1 listopada 1862 roku, zmarł 10 lutego 1949 roku. Spoczywa na cmentarzu salwatorskim w Krakowie. Ponad 87-letnie życie poświęcił nauce: historii i filozofii, jako historyk i teoretyk cywilizacji oraz kultury. Szczegółowy życiorys oraz bibliografię zawierającą opracowania twórczości Feliksa Konecznego, napisane przez dr. Pawła Skrzydlewskiego, znajdą państwo w mojej książce "Zainspirowany Konecznym".
Feliks Koneczny dowodził, że "Polska albo będzie katolicka, albo jej nie będzie". Był wielkim admiratorem cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej. Udowadniał to w sposób ściśle naukowy, będąc wyposażonym w olbrzymią wiedzę i osobistą głęboką wiarę, a więc w te elementy, które dla chrześcijan pozostają ze sobą w ścisłym związku.
Książka "O wielości cywilizacji" jest dziełem, które zaakceptuje każdy uznający za oczywisty pogląd, że człowiek składa się z ciała i duszy, i jak wszystko - co związane z człowiekiem - posiada formę i treść. "Pełnia życia wymaga obydwóch, gdyż niedomaganie jednej z nich sprowadza wykolejenie całości" - pisze Koneczny. Dlatego znajdą Państwo w książce rozważania cofające nas do czasów prehistorycznych, kiedy to ogień wzniecony przez człowieka decydował o jego dalszym losie i rozwoju. Rozważania o soli kamiennej, hodowli zwierząt domowych, o opanowaniu przez człowieka przestrzeni i przyrody będą nas prowadziły do relacji zawiązywanych między ludźmi, między mężczyzną a kobietą, z których wykształca się monogamia, do relacji między rodzicami i dziećmi, do ich wzajemnych stosunków rodzinnych, majątkowych i spadkowych. Z rodziny, z więzów krwi, powstaje ród, który przekształca się w plemię, szczep, by przybrać formę ludu, z którego może wykształcić się naród.
Wszystkie te rozważania, zagadnienia i pojęcia znajdą Państwo w książce prof. Feliksa Konecznego, gdyż są mu niezbędne do zaprezentowania nam wywodów ogólnych, prowadzących nas do znaczenia terminu cywilizacja jako "wyższego piętra historii". Nim jednak wyłoni się nam nauka o cywilizacjach, której prawa jako pierwszy zdefiniował właśnie Polak, prof. Feliks Koneczny, musimy jeszcze przebyć z autorem rozważania na temat uwarunkowań rzutujących na różnorodność i charakter cywilizacji, czyli odnieść się także do zagadnień rasy, języka i religii. Świetne są tu uwagi profesora na temat historiozofii niemieckiej, już pozostającej pod wpływem niemieckiej narodowo-socjalistycznej doktryny. Dalej poznamy założenia judaizmu, braminizmu i późniejszego w czasie buddyzmu oraz islamu. W końcu poznajemy katolicyzm, cywilizację łacińsko-chrześcijańską, zwaną klasyczną lub zachodnią.
Czytelnik zaciekawiony i niecierpliwy może swobodnie zacząć czytanie od ostatniego rozdziału książki "O wielości cywilizacji", czyli od rozdziału ósmego - "Próba systematyki". Ta "próba" najbardziej nas dziś interesuje. Obserwujemy przecież w świecie, a szczególnie teraz w Europie, zderzenie różnych cywilizacji. Jak w XIV i XV wieku napiera na Europę, krwawo i bezkrwawo, cywilizacja islamska, a właściwie cywilizacja arabska, z wojującym islamem, którego w Polsce nie mieliśmy. Warto też wiedzieć, że w naszym kraju funkcjonują po dziś dzień aż cztery cywilizacje: bizantyńska, głównie w wersji niemieckiej (protestantyzm), turańska z historycznymi centrami w Stambule (islam) i Moskwie (prawosławie), żydowska, jako jedyna cywilizacja sakralna, i nasza rodzima (rodowa, plemienna, narodowa) cywilizacja łacińsko-chrześcijańska, aktywna po dziś dzień od czasów księcia Mieszka I, a więc od chrztu Polski, już przez 1050 lat.
Tej cywilizacji pozostaje Feliks Koneczny wierny do końca i upomina, że "etyka katolicka nie jest jeszcze etyką wszystkich jego wyznawców" - dodajmy - w tym także Polaków.
Najciekawsze są końcowe wywody profesora, których z szacunku dla autora, jego dzieła i czytelników, chcących czytać książkę "od dechy do dechy" - nie powinno się zdradzać. Tym niemniej zaryzykuję ten "błąd" i zakończę przedmowę trzema głównymi prawami, jakimi rządzą się cywilizacje, prawami sformułowanymi po raz pierwszy przez prof. Feliksa Konecznego.
Pierwsze prawo dziejowe stanowi, że każda z cywilizacji, dopóki jest żywotna, aktywna, musi dążyć do ekspansji. Prawo drugie stanowi, że cywilizacja, która napotyka na swojej drodze inną żywotną cywilizację, dąży do wojny cywilizacyjnej, zarówno duchowej, jak i fizycznej. Dodajmy do tego prawo wymyślone już wcześniej przez Mikołaja Kopernika (w kontekście pieniądza), że w konfrontacji cywilizacji zwycięża cywilizacja niższa (prymitywniejsza). Prawo trzecie zaś zakłada, że nie jest możliwa jakakolwiek synteza między cywilizacjami, bo z tej walki nie wytworzy się trzecia, wspólna dla obu cywilizacja. Żadna mieszanka, tzw. multi-kulti, nie powstanie.
Gdyby różnej maści lewacy i liberałowie europejscy, realizujący swoje globalistyczne utopijne plany, w tym wyrugowanie chrześcijaństwa, chcieli to sobie wbić do głowy, nie byłoby dziś stanu permanentnego zagrożenia terrorystycznymi zamachami fanatyków islamskich.
Najwyższa pora, aby nauka o cywilizacjach prof. Feliksa Konecznego, zepchniętego przez najnowszą historię, szczególnie w okresie PRL-u, na margines naukowy, ponownie nabrała blasku, aby znaleźli się nowi uczeni zainspirowani myślą profesora Konecznego. Jest nam to potrzebne do utrzymania w Polsce, w Europie i na świecie siły, jaką czerpać możemy z istnienia najbliższej nam materialnie i duchowo cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej.
Wojciech Reszczyński
Wyjaśnienie skrótów w przypisach
A - Leopold Adametz: Hodowla ogólna zwierząt domowych. Z niemieckiego przełożył Zdzisław Zabielski, Kraków. Akademia Umiejętności. 1925.
An - P. J. André, capitaine dinfanterie coloniale (Pierre Reden): L'islam et les races. Dwa tomy, Paris 1922.
Ant - Anthropologie. Unter Leitung von S. Schwalbe und E. Fischer, bearbeitet von E. Fischer, R. F. Graebner, M. Hoernes, Th. Mollison, A. Ploetz, G. Schwalbe. Teubner, Leipzig und Berlin 1923. (W księgozbiorze: Die Kultur der Gegenwart, ihre Entwicklung und ihre Ziele, herausgegeben von Paul Hinneberg. Dritter Teil: Mathematik, Naturwissenschaften, Medizin. Puenfte Abteilung: Anthropologie).
B - Henryk Tomasz Buckle: Historia cywilizacji w Anglii, tłumaczył Zawadzki, Lwów 1862 (oryginał angielski 1857).
Ba - Bastian: Die Rechtsverhaeltnisse bei verschiedenen Volkeren der Erde. Ein Beitrag zur vergleichenden Ethnologie. Berlin 1872.
Bd - Jerzy Bandrowski: Zolojka, powieść z polskiego morza. Poznań (1929).
Be - Sten Bergman: Na nartach i sankach przez Kamczatkę. Tłumaczył Mirandola. Poznań 1929.
Br - Paul Barth: Die Philosophie der Geschichte als Soziologie. Erster Teil: Grundlegung und kritische Uebersicht. Zweite, durchgesehene und sehr erweiterte Auflage. Leipzig 1915.
Brt - Adolf Bartele: Der Bauer in der deutschen Vorgangenheit. Monographien zur deutschen Kultrgeschichte, hersgg. v. Georg Steinhausen, VI. Band. Leipzig 1900.
Bu - Franciszek Bujak: Traktat Kopernika o monecie. Lwów 1924.
Bs - Jan St. Bystroń: Alger. Lwów (1934).
By - listy O. Jana Beyzyma: T. J. apostoła trędowatych na Madagaskarze. Wydanie piąte, Kraków 1927.
C - Leon Cahun: Introduction a l'histoire de l'Asie. Turcs et Mongols des origines a 1405. Paris 1896.
Ca - L. Cadiere: La familie et la religion en pays anoamite - w dziele zbiorowym Se.
Cha - E. Chalupny: Narodni povaha ćeska Praha 1907.
Chm - Jerzy Chmielewski: Angola. Warszawa 1929.
Ci - August Cieszkowski: Prolegomena do historiozofii. Przełożył z niemieckiego syn autora. Poznań 1908.
Co - J. A. Condorcet: Esquisse d'un tableau historique des progres de l'esprit humain. W wydaniu Bibliotheque national, wyd. trzecie (z listopada 1867).
Ct - August Comte: Cours de la philosophie positive. Quatrieme ed. par E. Littre. Tomy IV, V, VI. Paris 1877 sq.
Cz - Jan Czekanowski: Wstęp do historii Słowian. Perspektywy antropologiczne, prehistoryczne i językoznawcze. Lwów 1927.
CzA - Zarys antropologii Polski. Lwów 1930.
CzR - Rasy i ludy. Kraków (1932).
Cze - X. Marcin Czermiński: Na górze Atos, wśród mniszej republiki. Tekst objaśniony 57 rycinami i mapą Atosu. Kraków 1908.
D - J. Deniker: Les races et les peuples de la terre. Deuxieme edition revue et considerablement augmentee. Paris 1926 (data w Avertissement p. V).
Da - T. W. Rhys - Davids: Buddyzm, zarys życia i nauk Gotamy - Buddy. Z 20 wydania oryginału tłum. St. F. Michalski. Warszawa 1912.
Db - Antoni Dębczyński: Dwa lata w Kongo (1925-1927). Warszawa 1928.
De - Wilhelm Depping: Japonia. Przekład z wydania trzeciego. (Biblioteka dzieł wyborowych, Warszawa 1904, dwa tomy, Nr 326, 327).
Dem - Edmond Demolins. Szlaki dziejowe a typy społeczne. Przetłumaczył L. Krzywicki. Warszawa 1902.
Des - Rene Descartes: Rozprawa o metodzie. Przełożył Boy. Kraków 1918.
Dę - Zdzisław Dębicki: Z północy i południa: Finlandia, Włochy, Szwecja. Rumunia, Turcja. Warszawa 1926.
Di - E. J. Dillon: Konferencja pokojowa w Paryżu 1919 roku. Z oryginału angielskiego z upoważnienia autora przeł. M. L. Wydanie drugie uzupełnione skorowidzem; z portretem autora. Warszawa 1921.
Dm - G. Davy et A. Moret: Des clans aux empires. L'organisation sociale chez les primitifs et dans l'orient ancien. Paris 1923 (L'evolution de l'humanite nr 6).
Dr - Lotar Dargun: Ursprung und Entwickelungsgeschichte des Eigentums. (Zeitschrift fuer vergleichende Rechtswissenschaft, Band V, 1884).
E - X. Andreass Eckardt O. S. B: Die Familie in Japan und Korea - w dziele zbiorowym Se.
Eh - L. Ehrlich: Die Familie bei den Tschuktschen, Jukagiren, Korjaten und Itelmon - w dziele zbiorowym Se.
F - Fustel de Coulanges: Histoire des institutions politiques de l'ancienne France, w wyd. piątym, sporządzonym przez Kamilla Julliana. Tome I. La Gaule feodale i II. Les origines du systeme feodal. Paris 1922.
Fa - La cite antique. Etude sur le culte, le droit, les institutions de la Grece et de Rome, 27 ed. Paris 1922.
Fi - Eugen Fischer: Spezielle Anthropologie oder Rassenlehre. W dziele zbiorowym Ant.
Fl - Mieczysław Fularski: Argentyna, Paragwaj, Boliwia. Wrażenia z podróży. Warszawa 1929.
Fr - Karol Frycz. W środku świata (w warszawskiej "Rzeczypospolitej" w pierwszym tygodniu lipca 1921 r.).
Fu - Futabatel: Ster na lewo. Powieść japońska, spolszczył Jerzy Marlicz (felietony "Gazety Warszawskiej" w lipcu i sierpniu 1925).
G - M A. Gobineau: Essai sur l'inegalite des races humaines. Dwa tomy. Paris 1853; wyd. drugie 1884.
Ga - Les religions et les philosophies dans l'Asie centrale. Paris 1865.
Gb - Odrodzenie. Sceny historyczne. Przełożył i napisał przedmowę Adolf Strzelecki (Książki dla wszystkich, Warszawa 1908-1911).
Gez - Bronisław Grąbczewski: Podróże. Trzy tomy. Warszawa 1924.
Ge - Stanisław Gerlach: Z Taszkientu do Krakowa naokoło świata. Pamiętnik ucieczki oficera Polaka z niewoli rosyjskiej. Dwie części. Warszawa 1923.
Gj - Karol Gjellerup: Pielgrzym Kamanita. Romans starohinduski. Z upoważnienia autora przełożył F. Mirandola. Poznań 1923.
Gn - F. Graebner: Ethnologie - w dziele zbiorowym Ant. Gnw - Das Weltbild der Prinntiven. Muenchen 1924.
Go - Ferdynand Goetel: Przez płonący Wschód. Warszawa (1925).
Goc - Egipt. Lwów 1927.
Gr - Grundriss der menschlichen Erblichkeitslehre und Rassenhygiene, von Erwin Bauer, Eugen Fischer und Fritz Lenz. Band I. Menschliche Erblichkeitslehre. Band II. Menschliche Auslesc und Rassenhygiene. Muenchen 1921.
Gra - Adam Grabowski: Wśród gór i pustyń Coelesyryi. Bytom 1924.
H - G. W. Fr. Hegel: Vorlesungen ueber die Philosophie der Goschichte. Wydanie F. Brunstaeda, Leipzig 1907 (Reclam).
Ha - Knut Hamsun: Pan. Z pamiętników porucznika Tomasza Glahna. Kraków 1903. Hd - Sven Hedin: Bagdad, Babylon, Ninive. Leipzig 1928.
He - Herder's saemtliche Werke, hrsgg. v. Suphan, Band XIV, Berlin 1887.
Ho - X. Georg Hoeltker S. V. D: Die Familie bei den Azteken und Maya - w dziele zbiorowym Se.
Hr - Lafcadio Hearn: Czerwony ślub i inne opowiadania. Wybrał i przetłumaczył z angielskiego Jerzy Bandrowski. Warszawa (1925).
Hrj - Le Japon inconnu (Esquisses psychologiques), traduit du l'anglais... par Mme Leon Raynal. Paris 1901.
Hry - Julian Talko-Hryncewicz: Z przeżytych dni (1850-1903). Warszawa 1930.
Hu - C. Edward Huron: zasady filozofii. 24 tezy tomistyczne. Tłumaczył ks. dr Aleksander Żychliński, Poznań 1925.
Ja - Antoni Jakubski: W krainach słońca. Kartki z podróży do Afryki środkowej w latach 1909 i 1910. Lwów 1914.
Jo - Ed. de Jonghe: La familie chez les Congolais - w dziele zbiorowym Se.
Js - Bugumił Jasinowski: Wschodnie chrześcijaństwo a Rosja na tle rozbioru pierwiastków cywilizacyjnych Wschodu a Zachodu. Wilno 1933.
Ju - Ignacy Judt: Żydzi jako rasa fizyczna. Warszawa 1902.
K - Ludwik Krzywicki: Kurs systematyczny antropologii. Tom I. Rasy fizyczne. Warszawa 1897.
Ka - Ludy. Zarys antropologii etnicznej. Warszawa 1893.
Ki - Rudyard Kipling: Druga księga dżungli. Przełożył z oryginału F. Mirandola. Lwów - Poznań 1923.
Kk - Włodzimierz Korsak: Ku indyjskiej rubieży. Poznań 1926.
KI - Walerian Kiecki: Wykłady o biologicznych podstawach hodowli: Gatunek i rasa. Warszawa 1924.
Kł - X. Hugo Kołłątaj: Rozbiór krytyczny zasad historii o początkach rodu ludzkiego. Z rękopisu wydał Ferdynand Kojsiewicz. Trzy tomy. Kraków 1842.
Kn - Immanuel Kant: Anthropologie in pragmatischer Hinsicht, hragg. und erlautert von J. H. v. Kirchmann (Philosophische Bibliothek, Band XIV). Berlin 1869.
Kng - Kant's gesammelte, w wydaniu berlińskiej Akademii, tom VIII, Berlin 1912.
Kor - Der Koran oder das Gesetz der Moslemen... Auf Grund der vormaligen Verdeutschung F. E. Buysen's vom neuen aus dem Arabischen uebersetzt... von Dr. Samuel Friedrich Guenther Wahl... Prof. zu Halle... Halle 1828.
KoS - Księga o Śląsku, wydana z okazji jubileuszu 35-letniego istnienia "Znicza", pod redakcją Alojzego Targa, Cieszyn 1929.
Kr - Ks. Józef Kruszyński; Studia nad porównawczą historią religii. Poznań 1926.
Krz - Ks. Józef Krzyszkowski T. J. Tercjarstwo muzułmańskie. Misje Katolickie z marca 1927.
Krzy - Świat muzułmański. Ms z kwietnia 1927.
Ks - Ks. Kosibowicz T. J.: Problem ludów pigmejskich. Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1927.
Kt - Władysław Kotowicz: O chronologii mongolskiej. Rocznik Orientalistyczny, tom IV. Odbitka Lwów 1928.
Ku - Ku-Hung-Ming: Duch narodu chińskiego, z upoważnienia autora z oryginału angielskiego przetłumaczył i opatrzył wstępem Józef Targowski. Kraków 1928.
Kz - Tadeusz Korzon: Staszic jako historiozof. Kwartalnik historyczny, Lwów 1887.
L - Gustave Le Bon: Lois psychologiques de l'evolution des peuples. II edition, Paris 1895.
La - Les civilisations de l'Inde. Nouvelle edition, Paris 1900.
Ld - Jack London: dolina księżyca, tom drugi, Warszawa 1929.
Le - Fritz Lenz: Menschliche Auslese und Rassenhygiene - w dziele zbiorowym Gr.
Lj - M. B. Lepecki: W krainie jaguarów. Przygody oficera polskiego w dżunglach i stepach Brazylii (Biblioteka dzieł wyborowych, Warszawa 1924, tom X.).
Ljn - Na cmentarzyskach Indian. Wrażenia z podróży po Paranie. (Bibl. dzieł wyborowych, Warszawa 1926).
Ljo - Oceanem, rzeką, lądem. Przygody z podróży po Argentynie. Warszawa 1929.
Lo - Percival Lovell: Dusza Dalekiego Wschodu. Przekład J. G. H. Pawlikowskiego. Lwów 1922 (Wiedza i życie, seria IV, tom 12).
Lw - T. E. Lawrence: Bunt Arabów. Przekład Janiny Sujkowskiej. Warszawa 1929.
Ł - Stefan Łubieński: Między Wschodem a Zachodem. Japonia na straży Azji. Dusza mistyczna Nipponu. Kraków 1927.
M - Erazm Majewski: Nauka o cywilizacji. Cztery tomy. Warszawa 1908-1923.
Ma - Jadwiga Marcinowska: W upalnym sercu Wschodu. Wrażenia z podróży po Egipcie, Indiach, Cejlonie i Jawie. Lwów 1925.
Maa - Wartości twórcze religijnej myśli polskiej. Warszawa 1919.
Mas - Władysław Massalski: Ekspansja islamu w świetle nowych poglądów. Przegląd Powszechny z kwietnia 1927.
Me - Eduard Meyer: Geschichte des Altertums. Zweite Auflage. I. Band. I. Haelfte; Einleitung: Elementr der Anthropologie. Stuttgart 1907.
Mey - Zur Theorie und Methodik der Geschichte. Geschichtsphilosophische - Untersuchungen. Halle a/S 1902.
Mi - Carl Ludwig Michelet: Die Geschichte der Menschheit in ihrem Entwickelungsgange seit dem Jahre 1775 bis auf die neuesten Zeiten. (Drugi tytuł:) Der Entwickelungsgang der Weltgeschichte in beiden Halbkugeln I. Teil, Berlin 1859; II. Teil, 1860.
Mk - Ks. Marian Morawski T. J.: Podstawy etyki i prawa. Wydanie trzecie, Kraków 1908.
Ml - Bronisław Malinowski: Wierzenia pierwotne i formy ustroju społecznego. Pogląd na genezę religii ze szczególnym uwzględnieniem totemizmu. Kraków 1915.
Mli - Mutterrechtliche Familie und Oedipus - Komlex. Eine ethnologisch - psychoanalytiche Studie. Wien 1924.
Mł - Wanda Miłaszewska: Zatrzymany zegar. Poznań (1926).
Mo - Jacques Morgan: Les premieres civilisations. Paris 1909.
Mor - L'humanite prehistorique. Esquisse de prehistoire generale. Paris 1924.
Mos - Kazimierz Moszczyński: Kultura ludowa Słowian. Część I. Kultura materialna. Kraków 1929. - Część II, zeszyt I. Kraków 1934.
Mp - Marco Polo: Na dworze Wielkiego Hana. Opracował dr Albert Herrmann. Przełożył Marceli Twardowski. Łódź s. a.
Mr - A. Maurizio: Die Getreide Nahrung im Wandel der Zeiten. Zuerich 1916.
Ms - Misje Katolickie, miesięcznik w Krakowie (pierwsza liczba oznacza rok, druga stronicę; rzymska miesiąc).
Mt - Tadeusz Mitana: Wrażenia z pobytu na Wschodzie. Przegląd Warszawski 1923, nr 16 i 17.
O - Ferdynand Antoni Ossendowski: W ludzkiej i leśnej kniei. Warszawa (1923).
Oaa - Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów. Konno przez Azję centralną. Warszawa 1923.
Oe - Cud bogini Kwan-Non. Z życia Japonii. Poznań 1924.
P - Eugene Pittard: Les races et l'histoire. Introduction ethnologique a l'histoire. Paris 1924 (w księgozbiorze; L'evolution de l'humanite, nr 5).
Pa - Błażej Pawłowicz: kilka rysów z życia ludu w Zalasowej. (Materiały antropologiczno-archeologiczne, wydawane staraniem Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie. Tom I. Kraków 1916. Część II. Dział etnograficzny, s. 229-265).
Ph - Robert Poehlmann: Geschichte der sozialen Frage und des Sozialismus in der antiken Welt. Zweite Auflage. Muenchen 1912, dwa tomy.
PI - Alfred Ploetz: Sozialanthropologie. w dziele zbiorowym Ant.
Po - Paweł Popiel: Pamiętniki 1807-1892. Kraków 1927.
Poc - J. C. Poestion: Island. Das Land und seine Bewohner. Nach den neusten Quellen. Wien 1885.
Ps - Ernest Psichari: Głosy wołające na puszczy. Wspomnienia z Afryki. Przełożyła Zofia Morstinowa. Poznań 1925.
R - Józef Rostafiński: Świat i ludzie Algieru. Wydanie drugie, Kraków 1896.
Ro - Jan - Autem i arbą przez Anatolię. Warszawa 1927.
Ru - W. Melcer-Rutkowska: Turcja dzisiejsza. (Biblioteka dzieł wyborowych, rok 1925, tom 30).
S - Wacław Sieroszewski: Wśród kosmatych ludzi, Warszawa 1926.
Sa - Dwanaście lat w kraju Jakutów. Wrażenie i notatki. Z mapą i 167 rysunkami. Warszawa 1900.
San - Korea, klucz Dalekiego Wschodu. Z 28 rysunkami i mapą. Warszawa 1905.
Sb - Dalaj Lama. Dwa tomy. Warszawa 1927.
Se - Risztau. Wydanie drugie. Kraków 1911.
Sch - G. Schwalbe: Die Abstammung des Menschen und die aeltesten Menschenformen - w dziele zbiorowym Ant.
Schm - Mieczysław Schmidt: On his Majesty's service. Naokoło Afganistanu. Warszawa 1925.
Se - Semaine internationale religieuse. V. Session. (Luxembourg 16 - 22. IX. 1929) Paris 1931.
SI - Friedrich von schlegel: Philosophie der Geschichte in 18 Vorlesungen gchalten zu Wien i. J. 1828 - w Saemmtliche Werke, zweite Original - Ausgabe, Wien 1846. Band 13.
Sm - Ks. L. de Smodt: Le mariage en Chine - w dziele zbiorowym Se.
Sn - N. Schneider: Ehe und Familie in der Gesetzgebung der Sumerer, Babylonier, Assyrer und Hethiter - w dziele zbiorowym Se.
Sob - Michał Sobacki: Kwiat złoty. Gobineau redivivus. Poznań 1925.
Sp - Oswald Spengler: Der Untergang des Abendlandes. Umrisa einer Morphologie der Weltgeschichte. I. Band: Gestalt und Wirklichkeit. 15-22 unveranenderte Auflage. Muenchen 1920. Bd. II. Welthistorische Perspektiven, 15-30 Auflage, Muenchen 1922.
Sr - Albert Sorel: Montesquieu, Paris 1887.
St - Zygmunt Stefański: Stosunki agrarne w Bośni i Hercegowinie. Świat Słowiański z kwietnia 1905.
Sta - Stanisław Staszic: Ród ludzki, Warszawa 1819.
Str - Edward Welle Strand: Ludzie spod bieguna. Powieść z najdalszej północy. Tłum. Artur Górski, Warszawa s. a.
Su - Stefan Poraj Suchecki: Wschodnim wybrzeżem Afryki. Wrażenia z podróży. Warszawa 1901.
Sup - Józef Supiński: Myśl ogólna fizjologii powszechnej. Warszawa 1860.
Sv - Jon Svenson: Z dalekiej północnej wyspy. Kraków 1924.
Sz - Adam Szelągowski: Wschód i Zachów. Zagadnienia z dziejów cywilizacji. Lwów 1912.
Szc - Ks. Władysław Szczepański: Najstarsze cywilizacje Wschodu klasycznego. Tom I. Egipt; II. Babilon; III. Egea i Hatti. Lwów 1922-23.
Szcz - Zofia Kossak-Szczucka: Pożoga. Wspomnienia z Wołynia 1917-1919 r. Wydanie drugie, Kraków 1923.
Szy - Witold Szyszko: Pod zwrotnikami. Porto Rico (Bibl. dzieł wyborowych. Nr 679 - 680 przed r. 1914.).
T - Józef hr. Tyszkiewicz: Eurazja. Warszawa 1928.
Ta - Ks. Tastevin S. Sp: La famillie Nyaneka - w dziele zbiorowym Se.
Tn - Ks. A. Tonelli Sal: La famiglia presso i Bororo-Orari del Matto-Grosso - w dziele zbiorowym Se.
To - Kenijro Totukomi: Nemi-Ko. Z japońskiego tłumaczyli Sakae Shiroya i E. F. Edgett, z angielskiego na polski przełożyła Emilia Węsławska. Warszawa 1905 (Bibl. dzieł wyborowych, nr 375, 378).
Tu - Oeuvres du Turgot, nouvelle edition, avec les notes do Dupont Nemours... par Eugene Daire et Hippolite Dussard. Paris 1844, dwa tomy.
V - J. Vendryes: Le langage. Introduction linguistique a l'histoire. Paris 1921. (L'evolution de l'humanite. Synthese collective, dirigeo par Henri Berr, vol. 3.).
Vi - Jan Baptysta Vico: Nowa nauka. Przedmową i komentarzem opatrzył Fausto Nicolini. Przełożył Antoni Lange. Tom I. Warszawa 1916.
Vo - Voltaire: La philosophie de l'histoire, w wydaniu Geneve 1765.
W - Wilhelm Wundt: Voelkerpsychologie, Band VII, VIII: Die Gesellschaft, Leipzig 1917; Band X: Kultur und Geschichte, Leipzig 1920.
Wa - L. Walk: Die Familie in Suedafrika - w dziele zbiorowym Se.
We - Eduard Westermarck: Ursprung und Entwicklung der Moralbegriffe, Deutsch von Leopold Katscher. I Band, Leipzig 1907: II. Band 1909.
Wr - Józef M. Hoene-Wroński: Developpement progressif et but final de l'humanite, Paris 1861.
Z - Florian Znaniecki: Wstęp do socjologii. Poznań 1922.
Zi - Tadeusz Zieliński: La Sybille. Trois essais sur la religion antique et le christianisme. Paris 1924.