Moją pierwszą w życiu filmową scenę montowałem późnym wieczorem. Dwójka policjantów oglądała miejsce przestępstwa. Fajna zabawa - pomyślałem układając kolejne ujęcia i kiwając głową w takt dynamicznej muzyki, którą puściłem sobie w słuchawkach. To było pierwsze zadanie na zajęcia z montażu fabularnego w łódzkiej szkole filmowej. Nazajutrz pełen energii pojechałem do szkoły, żeby pochwalić się swoim dziełem. Zacierałem ręce, kiedy naciskałem "play" na odtwarzaczu, a po obejrzeniu... chciałem zapaść się pod ziemię. Ujęcia były zbyt krótkie, przebieg akcji niejasny, scena przegalopowała przed moimi oczami, zanim zdążyłem zorientować się w przestrzeni. Muzyka w słuchawkach narzuciła mi rytm, który nieświadomie przeniosłem na timeline. Jednocześnie zapomniałem zupełnie o widzu, który potrzebuje czasu, żeby zorientować się w sytuacji na ekranie. Porażka.
Podkuliłem ogon i w domu wyciągnąłem wnioski. Dziś wydają się banalne, ale wówczas sprawiły, że moje kolejne prace montażowe na szczęście dało się już oglądać :-) Wniosek pierwszy: nie słuchaj muzyki, kiedy montujesz. Wniosek drugi: zanim komuś pokażesz, co zmontowałeś, zrób sobie dłuższą przerwę i obejrzyj to z dystansem. Wniosek trzeci: montaż to autorska działalność o twórczym charakterze. I to ten trzeci wniosek był dla mnie największym odkryciem. Okazało się bowiem, że na wspomnianych zajęciach obejrzałem tyle różnych pomysłów na scenę, ilu studentów było na roku. Każdy zmontował tę scenę inaczej.
Do dziś za najcenniejsze doświadczenie z edukacji w szkole filmowej uważam właśnie możliwość porównania, jak różne potrafią być filmy, które powstają z tych samych materiałów, lecz są montowane przez różne osoby. Ta różnorodność dała mi do zrozumienia, że istnieje coś takiego jak warsztat montażysty i jego wrażliwość artystyczna, czyli w pewnym sensie jego własny unikatowy sposób patrzenia na świat. Wrażliwość wprost przekłada się na opowiadaną historię, decyduje o formie narracji, każe zwrócić uwagę na inny pakiet emocji oraz skupić się na innych cechach bohaterów. W rezultacie z tego samego materiału powstało kilkanaście filmów opowiadających zupełnie różne historie w całkiem odmienny sposób.
Widziałem na własne oczy, jak każdy z kolegów montażystów przepuszcza cały materiał przez swoją osobowość twórczą niczym przez sito.
Było to na tyle inspirujące, że wkrótce zaczęło mnie żywo interesować, w jaki sposób myślą i działają zawodowi montażyści - ci, których filmy oglądam w kinie i którzy mają już znaczące doświadczenie. Czym kierują się przy budowaniu postaci filmowej i podczas tworzenia sceny? Za pierwszymi pytaniami zaraz pojawiły się kolejne. Czym jest dla nich montaż? Jak trafili do tego zawodu? Na jakie największe wyzwania trafili w swojej karierze? Chciałem zrozumieć, na czym opiera się ich profesjonalizm, poznać ich sposób myślenia o montażu i metody, jakie na co dzień stosują. Zacząłem więc pytać. Na pierwszy ogień poszli moi wykładowcy: Milenia Fiedler, Jarosław Kamiński i Lidia Zonn. Rozmowy z nimi w sposób trudny do przecenienia poszerzyły moje horyzonty myślenia jako montażysty obrazu, jako partnera dla reżysera i wreszcie jako osoby współodpowiedzialnej za sposób prezentacji bohatera. Myślę, że czytając te rozmowy zauważysz różnicę między tymi rolami i wyciągniesz swoje własne wnioski.
Ja zrozumiałem, że wykonanie dobrej sklejki nie jest kwintesencją montażu, że nie jest ważne, na jakim programie pracuję i jakie mam wtyczki, że wreszcie zasady montażowe są tylko jednym z wielu narzędzi. Służą do budowania opowieści pełnych emocji -opowieści, które mają wywrzeć na widzu określone wrażenie. Trzeba oczywiście umieć robić te dobre sklejki i znać podstawowe reguły montażowe, ale to tylko baza, od której w razie potrzeby można odejść, przyjmując swoje własne zasady wewnątrz danego filmu, jeżeli tylko dzięki temu da się zbudować lepszą opowieść.
Dlatego też książka ta nie jest podręcznikiem i próżno w niej szukać katalogu reguł montażowych. Nie przeczytasz tu, że nie montuje się ze sobą dwóch podobnych planów, ani że zbliżenia są zarezerwowane dla najsilniejszych emocji bohatera. Wszystko zależy bowiem od kontekstu - od przyjętej formy, od sposobu narracji i efektu, jaki chcesz wywołać wśród publiczności. Książka ta bynajmniej nie ma zniechęcać do nauki podstaw montażu, lecz zachęcać do wychodzenia ze schematów, poszukiwania twórczych rozwiązań i ich testowania. Nie reguły są bowiem najważniejsze, a historia, którą opowiadasz.
Krótko mówiąc jest to książka próbująca ukazać sposób myślenia montażystów o montażu. Warto wracać do niej co jakiś czas, ponieważ wraz z nabywaniem doświadczenia zawodowego wzrasta zdolność odczytywania wiedzy ukrytej w odpowiedziach moich rozmówców. Coś, co przy pierwszej lekturze wyda nam się proste i banalne lub po prostu przemknie niezauważone, po roku czy dwóch może ukazać się jako kwestia absolutnie fundamentalna. Sam się o tym przekonałem.
Mogę też dodać, że książka ta powstawała w bólach, bardzo, bardzo długo, ale podobno nic nie dzieje się bez powodu. W każdym razie pisząc te słowa wiem, że dla mnie jest ona dopiero początkiem przygody. Mam już pomysł na drugie wydanie, a także na kolejne części wprowadzające w tajniki sztuki montażu. Zarówno w przypadku tej książki, jak i kolejnych, ja będę raczej katalizatorem wiedzy i doświadczenia innych osób. Żyję bowiem w przekonaniu, że wielość punktów widzenia dobrze wpływa na rozwój własnego warsztatu i że jedyna słuszna odpowiedź na pytanie "jak montować" po prostu nie istnieje. Stąd bierze się moja ciekawość, jak inni używają narzędzi montażowych i w jaki sposób tworzą swoje opowiadania. Z tego przekonania powstała ta książka.
Przyszedł czas na podziękowania. Jak to zwykle bywa, takie publikacje nie są dziełem jednego człowieka, lecz wielu osób, które spotyka się na swojej drodze.
Pierwsze wydanie zostało wydrukowane dzięki darczyńcom z aukcji crowdfundingowej. Chciałem bardzo, bardzo, bardzo podziękować wszystkim tym, którzy mi zaufali i powierzyli swoje pieniądze, a na dodatek czekali ponad rok na dokończenie projektu.
Katarzyna Kuropatwa
Maciej Wiśniewski
Magdalena Wujec
Marcin Pietkiewicz
Monika Gromotowicz
KIP STUDIO Paweł Krzyżoszczak
Cezary Grzesiuk
Mikołaj Syguda
Paweł Sławek
Hubert Pusek
Bartłomiej Sawaryn
Krzysztof Trzałkowski
Bartłomiej Walczak
Ola Przytuła
Bartosz Gajek
Przemek Dzięgiel
Jacek Gąsior
Piotr Buliński
Szymon Sułkowski
Remigiusz Królewczyk
Filmowy.org
Michał Kuleba
Tomek Chłopek
Arek Iwaniuk
Konred Klejsa
Aleksander Bierzanek
Paweł Jóźwiek-Rodan
Tomasz Jacel
Loretta Geerts
Piotr Pokropiński
Agnieszka Koseska
Marcin Wojciechowski
Agnieszka Glińska
Marcin Piątkowski
Wiesław Szymański
Tomasz Cholewiński
Mariusz Wieliczko
Mariusz Kowalski
Hubert Irisik
Mariusz Szmajda
Paweł Jankowski
Dziękuję także tym wszystkim, którzy wpłacili mniejsze sumy.
Dziękuję mojej żonie, która zawsze dopingowała mnie, abym się nie poddawał i nie zostawiał tego w swojej szufladzie.
Dziękuję Polskiemu Stowarzyszeniu Montażystów, za każda pomoc okazaną przy realizacji wywiadów.
Dziękuję Natalii Biegańskiej, która wspomagała mnie przy wstępnych korektach niektórych rozmów.
Dziękuję Jolancie Tokarczuk z Film&Tv Kamera, która wsparła moje działania w ramach akcji crowdfundingowej a przede wszystkim wraz z redakcją wzięła na siebie ciężar korekty wszystkich tekstów.
Dziękuję także każdemu, kto wspierał ten projekt dobrym słowem.