O czym marzą gwiazdy na niebie? - Manon Fargetton

Kup ebooka

39.90 zł
33.08 zł (33,08 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Dedykacja Motto Kurtyna w górę Akt I Akt II Akt III Akt IV Akt V Zanim się rozejdziecie... Kurtyna Podziękowania Wydawnictwo poleca Karta redakcyjna Przypisy

Punkty orientacyjne

Spis treści Okładka Strona tytułowa Początek tekstu

Lista stron

5 7 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23

Kurtyna w górę

Świat jest mały.

Malutki.

Prawie sto lat temu pewien węgierski pisarz w jednym ze swoich opowiadań przedstawił hipotezę, w myśl której jedna osoba może być powiązana z każdą inną na świecie za pośrednictwem łańcuszka sześciorga znajomych. "Teoria sześciu stopni oddalenia" - tak to nazwał. A teraz wyobraź sobie, no już, wyobraź sobie na chwilę, że trzymasz za rękę jakiegoś swojego bliższego albo i dalszego znajomego, a ten ktoś trzyma za rękę kogoś, kogo w ogóle nie znasz, i tak dalej, aż w łańcuszku znajdzie się sześć osób. Poczynając od ciebie, można w ten sposób połączyć całą ludzkość. Nieważne, gdzie się człowiek urodził, nieważne, jaki zawód wykonuje, nieważne są jego marzenia, lęki, wyobrażenia, nieważne, czy przez całe życie ani razu nie opuścił rodzinnej miejscowości, czy też przemierzył cały glob - każdy z nas za pośrednictwem sześciorga znajomych może się połączyć z każdym na świecie.

Oczywiście ten węgierski pisarz - Frigyes Karinthy, skoro już chcesz wszystko wiedzieć - w roku 1929 nie miał możliwości technicznych, aby udowodnić swoją teorię. A w ogóle nie jestem pewien, czy go to interesowało. Był poetą, jak ja, a poeci często wolą zmienny labirynt marzeń od ścisłości danych.

Rzecz w tym, że tymczasem pojawił się internet z licznymi sieciami społecznościowymi. I odtąd powiązania między ludźmi, wszystko, co nas łączy i dzieli, stało się wymierne. Mimo że wiele osób nie ma dostępu do internetu, wygląda na to, że sieć, którą razem tworzymy na powierzchni Ziemi, jest jeszcze gęstsza od tej, którą wymyślił drogi Frigyes. Trzy do pięciu osób wystarczyłoby, aby nas połączyć z najdalszym z nieznajomych. Dobre, co?

Poza tym czasami powstają nowe połączenia, które nagle skracają łańcuchy znajomości, omijając ogniwa pośrednie. Zdarzają się nieprawdopodobne spotkania mogące wywrócić czyjeś życie do góry nogami. Przypadek, zrządzenie losu, splot wydarzeń, szczęście, omen, pętla czasowa, układ planet... Nazywaj to, jak chcesz.

Ja nazywam to magią.

A kiedy ty również poznasz tę historię, kiedy ci opowiem, co oni przeżyli, być może zgodzisz się ze mną.

Światła się zapalają.