Rozdział 2
Myślozbrodnia
- Pana słowa są niebezpieczne. - powiedział oficer ESO.
- Dla kogo? Bo na pewno nie dla Europy, którą rządziłem.
- To ta sama Europa proszę pana.
- Nie. - powiedział Jan. - Moja Europa była racjonalna a co najważniejsze wolna od partykularnych interesów państw członkowskich.
- Sugeruje pan, że jakieś państwo steruje Europą?
- To oczywiste kto. - powiedział Jan. - Niemcy i Francja chociaż co do Francji bym dyskutował.
- Po czym pan to wnioskuje?
- Po obserwacji, kiedyś w urzędach mówiło się po łacinie, ewentualnie grece teraz po francusku i niemiecku nie na takich fundamentach to wyrosło.
Oficer wyjął dokument.
- Proszę podpisać.
- Nie znam niemieckiego. - powiedział.
- To deklaracja, że pan wyrzeka się swojej myślozbrodni.
- Nawet już się nie kryjecie z tym co Niemcy zrobiły z Europą od 2019 roku mówicie o mowie nienawiści, ale nie ma czegoś takiego. Mówicie o demokracji, ale liczy się jedyny słuszny przekaz. I pomyśleć, że pan był moim podkomendnym.
Oficer ESO zacisnął szczękę.
- To ostatnia szansa, panie Studnicki. Podpisze pan i wróci do domu. Bez rozgłosu. Bez procesu.
Jan wziął dokument do ręki. Przeczytał powoli, linijka po linijce.
- "Oświadczam, że moje poglądy były wynikiem dezinformacji oraz wpływu narracji wrogich demokracji europejskiej..." - uniósł wzrok. - Piękne. Brakuje tylko słowa: samokrytyka.
- Czasy się zmieniły.
- Nie. - Jan odłożył kartkę. - Zmieniły się dekoracje. Mechanizm jest ten sam.
- Wie pan, co się stanie, jeśli pan odmówi?
- Zostanę ekstremistą. Albo rosyjskim agentem. Albo chorym psychicznie. - uśmiechnął się gorzko. - Wybierzecie wygodną etykietę.
Oficer nachylił się nad stołem.
- Europa jest zagrożona.
- Nie. Europa boi się prawdy.
- Pana słowa mogą wywołać niepokoje społeczne.
- A wasze milczenie wywoła wojnę.
Zapadła cisza. Kamera w rogu lekko się obróciła.
- Wie pan, że pański syn służy w armii Neo-ZSRR. - powiedział oficer wolniej. - To poważna okoliczność obciążająca.
Jan uniósł brwi.
- Groźby przez dziecko? Naprawdę tak nisko upadliście?
- To nie groźba. To fakt.
- Faktem jest też to, że Europa kiedyś potrafiła rozmawiać z Moskwą. Teraz tylko krzyczy.
Oficer wstał.
- Skoro pan odmawia współpracy... zostanie pan objęty procedurą izolacji informacyjnej.
- Czyli?
- Zakaz wystąpień publicznych. Blokada kont. Monitoring rozmów. Ochrona.
- Internowanie bez nazwy. - Jan spojrzał mu w oczy. - Gratuluję. Przekroczyliście granicę, której obiecywaliście nigdy nie przekroczyć.
Drzwi otworzyły się. Dwóch strażników stanęło w progu.
- Proszę wstać.
Jan wstał powoli.
- Wie pan, czego się boicie najbardziej? - zapytał spokojnie. - Nie Rosji. Nie Chin. Boicie się, że ludzie zaczną porównywać.
- Proszę iść.
- Bo jeśli porównają... to zapytają, kto naprawdę jest wolny.
Strażnicy wyprowadzili go korytarzem. Za szybą Sylwia stała nieruchomo. Ich spojrzenia spotkały się na sekundę.
- Nie żałuj. - powiedział cicho.
- Nie żałuję. - odpowiedziała bezgłośnie.
Drzwi zamknęły się.
Oficer ESO został sam w sali przesłuchań. Spojrzał na niepodpisany dokument.
- Idealista... - mruknął. - Albo przyszły symbol.
Sięgnął po telefon.
- Centrala? Mamy problem. Studnicki nie pękł.
Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.
- W takim razie... przygotujcie plan B.
...
Nadieżda patrzyła na najnowsze wydanie Prawdy.
- Mówią o twoim tacie. - powiedziała spokojnie. - Uważają go za naszego agenta.
- Brzmi znajomo. - Kazimierz uśmiechnął się. - Jeśli coś zrobią mamie lub ojcu... rozwalę im tą Brukselę.
Nadieżda złożyła gazetę i spojrzała na niego uważnie.
- Nie mów tak głośno. - powiedziała cicho. - Ściany mają uszy. Nawet tutaj.
Kazimierz prychnął.
- Myślisz, że Moskwa mnie nie słyszy? Jestem idealnym symbolem: Europejczyk, który przeszedł na Wschód. Jedni zrobią ze mnie bohatera, drudzy terrorystę.
- A ty kim jesteś naprawdę? - spytała.
Zawahał się.
- Synem człowieka, który uwierzył w Europę. I mężem kobiety, która wierzy w Związek Radziecki. - spojrzał na nią. - A pomiędzy tym wszystkim... żołnierzem.
Radio w kącie pokoju zachrzęściło.
"Według źródeł europejskich były przewodniczący Unii, Jan Studnicki, został objęty procedurą izolacji informacyjnej z powodu szerzenia prorosyjskiej narracji..."
Nadieżda ścisnęła filiżankę tak mocno, że aż zadźwięczała.
- Izolacja informacyjna. Piękne słowo na więzienie.