Nowy Testament. Historyczne wprowadzenie do literatury wczesnochrześcijańskiej - Bart D. Ehrman


Reflow text when sidebars are open.
Sugestie bibliograficzne na końcu każdego rozdziału mają pomóc początkującym i zainteresowanym studentom poszerzyć wiedzę na różne tematy poruszone w książce*. Nie chcąc przytłaczać czytelnika zbyt rozbudowanymi rekomendacjami, w większości rozdziałów postanowiłem ograniczyć się do siedmiu lub ośmiu pozycji (w dłuższych rozdziałach podałem więcej pozycji, w krótszych mniej). Wszystkie proponowane lektury zaopatrzyłem w krótki opis. Zawsze zaznaczam, które są odpowiednie dla zaawansowanych studentów. Na końcu niemal każdego rozdziału w spisie lektur wymieniam też co najmniej jedną pozycję, której wnioski znacznie różnią się od moich. Wśród propozycji książkowych nie zawarłem żadnego komentarza biblijnego, choć powinno się nakłaniać studentów, aby zaglądali do Harper's Bible Commentary, Jerome Biblical Commentary bądź komentarzy do pojedynczych ksiąg, które można znaleźć w czasopismach takich jak "Anchor Bible", "Hermeneia", "Interpretation" i "New International Commentary".
Większość omawianych przeze mnie kwestii nie doczekała się jeszcze wprowadzeń dla początkujących, ale niemal każda z nich jest w sposób całościowy omawiana w słownikach biblijnych, które można znaleźć w większości bibliotek uniwersyteckich. Studenci powinni zaglądać do haseł w takich opracowaniach jak Harper's Bible Dictionary i Mercer Dictionary of the Bible, a zwłaszcza zapoznać się z imponującym sześciotomowym Anchor Bible Dictionary, który stanowi główne źródło wiedzy dla większości studentów na wszystkich poziomach studiów (chociażby w przypadku kwestii omawianych w Rozdziale 1. tej książki w Anchor Bible Dictionary znaleźć można całościowe omówienie i rozbudowaną bibliografię do tematów takich jak wczesne chrześcijaństwo, chrystologia, ebionici, Marcjon, gnostycyzm, Nag Hammadi, herezja i ortodoksja oraz kanon Nowego Testamentu).
Istnieje wiele źródeł online przydatnych do studiowania Nowego Testamentu. Problemem stron internetowych jest jednak to, że może je tworzyć każdy - profesor, fascynat, ale i dziwak - co powoduje, że często bardzo trudne, o ile nie niemożliwe, jest dla nieeksperta stwierdzenie, czy informacje tam zamieszczone są wiarygodne, dyskusyjne czy... dziwaczne. Kolejnym problemem jest to, że strony internetowe pojawiają się i znikają. Zamiast zamieścić listę przydatnych stron, postanowiłem zatem polecić jedną, o której myślę, że będzie istnieć jeszcze długo i nadal będzie dostarczać wiarygodne informacje naukowe (uzupełnione o cenne odnośniki) o wszystkim, co warto wiedzieć o Nowym Testamencie. To witryna www.ntgateway.com, stworzona i zarządzana przez dr. Marka Goodacre'a z Duke University.
Pisanie podręcznika to praca bez końca. Moi przyjaciele wciąż pytają mnie, kiedy zamierzam skończyć; sam czasem też zadaję sobie to pytanie. Za każdym razem, gdy przygotowywałem nowe wydanie, czułem (i mówiłem mojemu redaktorowi), że teraz książka jest napisana najlepiej, jak potrafię, i już nic nie pozostało do dodania. Mija jednak kilka lat i sprawy przyjmują inny bieg. Więcej rozumiem z tematyki badań, dostrzegam, że książkę można lepiej zredagować, zaczynam być niezadowolony z niektórych sformułowań, myślę o wprowadzeniu zmian pod kątem wartości edukacyjnej, pojawiają się nowe opracowania i nowe odkrycia (np. opublikowana została Ewangelia Judasza). Powracam zatem do tekstu, starając zachować się to, co dobre, a co się da, poprawić.
Charakter i kształt obecnego, czwartego wydania przypomina poprzednie edycje; wiele materiału pozostawiłem bez zmian. Moje podejście nadal jest ściśle historyczne. Staram się usytuować Nowy Testament pośród literatury chrześcijańskiej pierwszego wieku istnienia Kościoła i umieścić całą tę literaturę w szerszym kontekście historycznym ruchu zapoczątkowanego przez Jezusa i kontynuowanego przez jego zwolenników; określić ruch chrześcijański na tle historycznych, politycznych i religijnych realiów cesarstwa rzymskiego (włącznie z religiami pogańskimi i judaizmem). Gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku pracowałem nad pierwszym wydaniem, byłem zaskoczony, że podejście historyczne jest praktycznie niewykorzystywane w podręcznikach. Obecnie stało się ono powszechne. Cieszę się, gdy dowiaduję się o wykładowcach teologii, którzy doceniają moje podejście, gdyż pozwala im ono prowadzić zajęcia bez potrzeby rozstrzygania sporów teologicznych rodzących się w trakcie lektury tekstu przez studentów.
Gdy zacząłem zastanawiać się nad poprawkami do książki, mój redaktor z Oxford University Press Robert Miller łaskawie zgodził się podpytać o sugestie wykładowców, którzy korzystali z mojego podręcznika, jak i tych, którzy go nie wybrali. Przyniosło to kilka interesujących rezultatów. Wszyscy chcieli na przykład, aby w książce znalazło się więcej materiału, ale jednocześnie, bym nie zwiększał jej objętości. Nie jestem z wykształcenia logikiem, ale wydaje mi się to zadaniem niewykonalnym. Okazało się też, że wykładowcy nie korzystają z całej książki, ale wybierają z niej rozdziały na podstawie własnego sylabusa zajęć. Zachęciło mnie to do dodania nowego materiału, by w ten sposób pomóc prowadzącym zajęcia i dać im większą swobodę wyboru tych części książki, które uznają za najlepsze, najważniejsze lub najbardziej dostosowane do ich programu nauczania. Wykładowcy, którzy poszukują krótszego wprowadzenia pisanego z tej samej perspektywy, mogą skorzystać z mojej innej książki, mianowicie A Brief Introduction to the New Testament.
Mimo tych zmian obecne wydanie nie jest znacznie obszerniejsze od trzech poprzednich. Tu i tam dodałem trochę materiału, w tym omówienie Ewangelii niekanonicznych w Rozdziale 13., uwzględniające między innymi ostatnio odkrytą Ewangelię Judasza, oraz dziesięć dodatkowych tabel rozsianych po całej książce. Przeredagowałem również część tekstu, zwłaszcza ostatni rozdział, w którym piszę o krytyce tekstu, czyli metodzie, która była bliska memu sercu przez ponad trzydzieści lat, a z której opisaniem w pierwszym wydaniu miałem, jak się okazało, trochę problemów. Prawdopodobnie najważniejszą zmianą jest reorganizacja całego materiału. W stosunku do wcześniejszych wydań nieustannie pojawiał się zarzut, że palestyński judaizm omawiam szerzej po raz pierwszy dopiero w połowie książki. Byłem niechętny takiej zmianie, ponieważ zawsze uważałem, że znajomość tej postaci judaizmu staje się naprawdę istotna dopiero przy opisie pewnego palestyńskiego Żyda, a do omawiania historycznego Jezusa nie można przejść przed omówieniem wszystkich Ewangelii (które nie powstały w Palestynie). Ostatecznie jednak ugiąłem się pod naporem skarg i cały wątek z Rozdziału 15. przeniosłem do nowego Rozdziału 3. (co spowodowało konieczność zmiany Rozdziałów 2., 15. i 16.). Obecnie uważam to za o wiele lepsze rozwiązanie (czasami krytycy mają rację). W nowym wydaniu studenci zapoznają się zatem z historią Palestyny i żydowskimi stronnictwami (faryzeuszami, saduceuszami itd.) na początku książki. Wykładowcy, którzy chcą przypomnieć studentom te kwestie przed przystąpieniem do omawiania historycznego Jezusa, mogą po prostu zmienić porządek lektury.
Prócz uzupełnień w kilku rozdziałach do literatury polecanej dodałem też ważne, jak sądzę, narzędzie edukacyjne - na końcu każdego rozdziału zamieściłem listę kluczowych pojęć, które się w nim pojawiają. Pozwolę sobie wytłumaczyć, dlaczego uważam, że jest to rzecz użyteczna. Kiedy na University of North Carolina w Chapel Hill prowadziłem cykl wykładów "Wprowadzenie do Nowego Testamentu", pytałem studentów - w teście śródsemestralnym i na egzaminie - o pojęcia z glosariusza. W teście śródsemestralnym okazało się to trudnym zadaniem, gdyż w glosariuszu nie jest wskazane, które pojęcia pojawiają się już w pierwszej połowie książki, zatem studenci musieli wpaść na to sami. Zawsze myślałem, że jest to z mojej strony (jako prowadzącego zajęcia) pomysłowe wyzwanie, ale ostatnio doszedłem do wniosku, że można to lepiej rozwiązać w samej książce.
Dodając na końcu każdego rozdziału listę kluczowych pojęć (z których wszystkie znajdują się w glosariuszu), sprawiłem, że czytelnik łatwiej może sprawdzić, z którymi z nich zetknął się już podczas lektury. Aby jeszcze uprościć sprawę, pierwsze pojawienie się pojęcia w rozdziale (a nie tylko pierwsze pojawienie się w całym podręczniku, jak to zazwyczaj się robi) zasygnalizowane jest pogrubioną czcionką. Uważam, że to sensowne rozwiązanie między innymi dlatego, że w ten sposób zwracam uwagę czytelnika na istotne pojęcia występujące w konkretnych rozdziałach, i nie musi on już martwić się, czy pojawiały się one wcześniej (zaznaczone pogrubioną czcionką), a to daje lepszą możliwość uczenia się poprzez powtarzanie materiału. Poza tym, przygotowując listy kluczowych pojęć, ponownie zdałem sobie sprawę, ile wiadomości muszą przyswoić studenci, aby poznać podstawy studiów nowotestamentowych. Wielką zaletą proponowanych list jest to, że studenci korzystający z mojego podręcznika będą teraz bardziej świadomi, czego się od nich wymaga, a ci, którzy wiedzą, że zostaną przepytani z listy na końcu rozdziału, na pewno spróbują się jej nauczyć, zamiast ją zignorować podczas lektury.
To powinno wystarczyć za wyjaśnienie. Chciałbym jednak zaznaczyć, że czasem na liście znajduje się pojęcie podane w innej formie, niż wystąpiło w tekście (i zostało tam pogrubione/wytłuszczone), np. apostoł zamiast apostolski lub apokaliptyzm zamiast apokaliptyczny itd. Nie uważam, by mogło to sprawić problem wystarczająco uważnym czytelnikom. Warto wreszcie zauważyć, że dodanie list ma kolejny dobry skutek - glosariusz powiększył się o siedemdziesiąt terminów.
Na koniec kilka uwag o tabelach rozsianych po wszystkich rozdziałach. Zaproponował je mój przyjaciel Dale Martin, teraz pracujący w Yale, gdy przygotowywałem pierwsze wydanie w połowie lat dziewięćdziesiątych. Podchwyciłem tę ideę, gdyż uznałem, że tabele z jednej strony rozbijają monotonię lektury (w przeciwieństwie do innych podręczników, gdzie niekończąca się strona następuje po niekończącej się stronie, bez widoku na nic poza długimi akapitami na kolejnych stronicach), z drugiej zaś to dobra metoda na omówienie pobocznych, niemniej interesujących kwestii związanych z głównym wątkiem. Od wykładowców słyszałem co prawda, że studenci i tak tabel nie czytają. Mam więc dla nich jeszcze jedną zachętę. Uważam, że są one najbardziej interesującymi fragmentami książki, ponieważ dotyczą najciekawszych poruszanych w niej kwestii. Część z nich ma być z założenia zabawna - a o jak wielu podręcznikowych omówieniach możemy to powiedzieć? Mam też nadzieję, że studenci będą je czytać, ponieważ zawierają one sporo przydatnych informacji, z których przynajmniej część zasługuje na zapamiętanie. Chcąc je urozmaicić, zmieniłem też ich nazwy - te, które zawierają nowe, ciekawe informacje, noszą tytuł "Spojrzenie w przeszłość", te zaś, w których sygnalizuję kłopotliwe lub sporne kwestie - "Co o tym myślisz?".
Przez lata w pracy nad książką pomagało mi wiele osób, za co jestem im niezmiernie wdzięczny. Całą stronę zajęłoby wymienienie wszystkich nazwisk, a na pewno jakieś bym pominął, zatem proszę mi wybaczyć, że nie wymienię wszystkich, którym winien jestem wdzięczność. Chciałbym jednak podziękować kilku badaczom, którzy przez lata pomagali mi najbardziej przy tworzeniu kolejnych wydań książki. Do tego grona należą moi przyjaciele: Beth Johnson (Columbia Theological Seminary), Ross Kraemer (Brown), Dale Martin (Yale), Jeff Siker (Loyola Marymount) i Joel Marcus (Duke). Wdzięczność należy się też moim byłym studentom, którzy dziś sami są już znanymi badaczami i wykładowcami - to Stephanie Cobb (Hofstra), Carl Cosaert (Walla Walla), Chris Frilingos (Michigan State), Mark Given (Southwest Missouri State), Kim Haines-Eitzen (Cornell), Frank Judd (Brigham Young), Wayne Kannaday (Newberry College), Judy Siker (Graduate Theological Union) i Diane Wudel (Wake Forest).
Jak zawsze nieocenionym partnerem rozmów była moja wspaniała żona Sarah Beckwith, Marcello Lotti Professor na Wydziale Anglistyki na Duke University.
Specjalne podziękowania należą się Sarah Calabi za jej administracyjne zasługi w Oxford University Press, a przede wszystkim mojemu wydawcy i przyjacielowi Robertowi Millerowi, który stale namawia mnie do pracy i wspiera doskonałą strawą, świetnym winem i wybornym towarzystwem.
CZEGO NALEŻY SPODZIEWAĆ SIĘ W ROZDZIALE
Jezus i wszyscy jego uczniowie byli Żydami i żyli w cesarstwie rzymskim, dlatego ich słowa i czyny należy umieszczać właśnie w tym kontekście. Co znaczyło być Żydem w I wieku n.e.?
Może zaskakiwać fakt, że poglądy religijne Żydów przypominały wierzenia ich pogańskich sąsiadów. Od reszty świata jednak odróżniało ich to, że wierzyli w jednego Boga - Boga Izraela - któremu należała się wyłączna cześć. Wierzyli też, że Bóg zawarł z nimi szczególną umowę ("przymierze") - obiecał, że dopóki będą przestrzegać prawa, które przyniósł im Mojżesz, będzie ich Bogiem. Prawo było uważane za największy dar od Boga. Jego przestrzeganie nie było dla Żydów ciężarem, ale największą radością życia. Nie oznacza to, że wszyscy Żydzi zgadzali się w kwestii tego, jak należy wypełniać nakazy Prawa Mojżeszowego. Różne grupy Żydów - w tym faryzeusze, saduceusze, esseńczycy i grupa politycznych rewolucjonistów zwanych czasem przez historyków "czwartą filozofią" - interpretowały Prawo Mojżeszowe odmiennie i różne z niego wywodziły przekonania i obowiązki.
Wiemy już, dlaczego ważne jest to, aby umieszczać Jezusa i jego pierwszych uczniów w szerokim kontekście historyczno-kulturowym świata grecko-rzymskiego. Ci ludzie bardzo różnili się od nas - mieli inne zainteresowania, przekonania i światopoglądy, ideologie, praktyki, a nawet przesądy. Byli to ludzie starożytności, którzy we właściwy tylko tej epoce sposób postrzegali świat i miejsce, jakie w nim zajmowali. Rozpoczynając nasze dociekania nad Nowym Testamentem, powinniśmy zatem pierw przyjrzeć się temu, czym był judaizm w I wieku n.e.
Jednym z powodów, dla którego współcześni chrześcijanie mają problem ze zrozumieniem nauczania Jezusa, jest to, że wyrywają je z jego pierwotnego kontekstu i zachowują się tak, jakby powstało niedawno, powiedzmy, gdzieś w Ameryce Północnej czy Europie. Tymczasem w tej kwestii między badaczami panuje zgoda: Jezus był Żydem, który żył w I wieku n.e. Urodził się i wychował w żydowskiej rodzinie, czcił Boga Izraela, studiował Biblię hebrajską, respektował żydowskie obyczaje, został żydowskim nauczycielem i nauczał żydowskie tłumy. Został stracony, bo (podobno) ogłosił się królem żydowskim. Tylko co właściwie znaczyło być Żydem w I wieku n.e. w cesarstwie rzymskim?
Judaizm jako religia grecko-rzymska
Różnorodności wczesnych form chrześcijaństwa i religii grecko-rzymskiej odpowiadała różnorodność wczesnego judaizmu. Część badaczy jest nią do tego stopnia zdumiona, że czasem mówi się nawet o "wczesnych judaizmach". Nie zmienia to jednak faktu, że starożytni, gdy nazywali kogoś żydem, mieli coś szczególnego na myśli. Co właściwie?
Judaizm powszechnie uważa się za jedną z religii cesarstwa rzymskiego. Jakkolwiek znamy karykaturalne przedstawienia ukazujące judaizm jako zjawisko absolutnie niepowtarzalne, w niczym niepodobne do innych religii grecko-rzymskich, przez większość starożytnych był on uznawany za pełnoprawną i pradawną formę kultu religijnego. Był wyjątkowy pod pewnymi względami, ale w końcu każda religia jest wyjątkowa. Judaizm tak jak inne religie grecko-rzymskie głosił istnienie wyższego porządku i potężnego bóstwa mogącego okazywać przychylność tym, którzy czcili je w należyty, określony przed wiekami sposób. Zasadniczymi aktami kultu w judaizmie były ofiary ze zwierząt i modlitwy. Ofiary składali wybrani kapłani w świątyni (znajdującej się w Jerozolimie). Kapłan obdzierał martwe zwierzęta ofiarne ze skóry, niektóre ich części palił ku czci Boga, mięso dzielił i czasem nawet gotował, a wtedy obecni w świątyni wierni mogli zabrać je do domu i zjeść z rodziną i przyjaciółmi w trakcie uczty. Modlitwy, w których wyrażano osobiste i zbiorowe prośby (np. o pokój, plony, dobrobyt i zdrowie), były ważnym elementem kultu Boga Izraela. Jak widać, mimo istotnych różnic judaizm przypominał pod wieloma zasadniczymi względami inne religie tej epoki.
Monoteizm - wiara w jednego prawdziwego Boga
Wiemy, że w zasadzie wszystkie religie w cesarstwie rzymskim były politeistyczne. Przed powstaniem chrześcijaństwa praktycznie tylko wyznawcy judaizmu postulowali istnienie jedynego "prawdziwego" Boga, wyłącznie któremu należy się cześć i szacunek. W tej kwestii jednak różnice między żydami a poganami nie powinny być wyolbrzymiane. Wiemy już, że niektórzy poganie, zwłaszcza wyznawcy określonych szkół filozoficznych, wierzyli w jakieś najwyższe bóstwo, które władało światem. Mógł być to Zeus, Jupiter lub inny bóg, w każdym razie istota zajmująca najwyższy szczebel boskiej hierarchii. Inni bogowie, włącznie z daimonionami i półbogami, mieli mniejszą moc i znaczenie. Żydzi również wierzyli w nieśmiertelne istoty, przewyższające mocą każdego człowieka, które istniały gdzieś między nimi a Bogiem. Współcześnie nazwalibyśmy je aniołami lub archaniołami, oni zwali je "cherubinami" i "serafinami".
Podstawowa różnica między żydami a wyznawcami innych religii nie polegała więc na tym, że ci pierwsi zaprzeczali istnieniu hierarchii istot nadprzyrodzonych. Żydzi twierdzili jedynie, że cześć boską należy oddawać tylko Bogu Stwórcy - najwyższemu z bytów. Ten Bóg nie był jednak nieznanym i niepoznawalnym bogiem filozofów, greckim Zeusem ani rzymskim Jupiterem. Był to Bóg Izraela, tak święty i niepodobny do czegokolwiek, że nie wolno było nawet wymawiać jego imienia. Pierwotnie było on lokalnym bóstwem - jak wiele innych bóstw w świecie grecko-rzymskim - czczonym wyłącznie na ziemiach Judei (lub Judy). Jego wyznawcy byli nazywani Judejczykami i stąd pochodzi słowo "Żyd".
Niemal pięćset pięćdziesiąt lat przed Jezusem duża grupa Judejczyków została zmuszona do opuszczenia swoich ziem z powodu kryzysu militarnego, politycznego i gospodarczego wywołanego przez inwazję Babilończyków. Wielu z nich znalazło się potem w Babilonie lub Egipcie, gdzie kultywowali swoją wiarę w ojczystego Boga i czcili go w stary sposób, zachowując różne obyczaje, których przestrzegali w Judei, z wyjątkiem, rzecz jasna, sprawowania kultu w Świątyni Jerozolimskiej (często zresztą nie mogli tego też robić ci, co pozostali w ojczyźnie, ponieważ przez większość VI wieku p.n.e. Świątynia była w ruinie). W każdym razie już przed okresem grecko-rzymskim bycie Żydem równało się oddawaniu czci Bogu Judejczyków, czyli Bogu Izraela. Żydzi byli rozsiani po całym świecie, wielu przebywało z dala od Judei. O tej grupie mówi się, że żyła w diasporze, co dosłownie oznacza "rozproszenie". W czasach Jezusa o wiele więcej Żydów żyło w diasporze niż w Palestynie. Według niektórych szacunków Żydzi mogli stanowić nawet siedem procent populacji cesarstwa rzymskiego, w I wieku n.e. szacowanej na około sześćdziesięciu milionów ludzi. Tylko drobna część Żydów mieszkała w Palestynie - niektórzy badacze oceniają, że za czasów Jezusa w samym Egipcie było ich dwa razy więcej. Większość Żydów w diasporze przestała mówić po hebrajsku - w starożytnym języku Judei. Już dwa wieki przed Jezusem wielu Żydów czytało (lub słuchało) swojej Biblii wyłącznie w greckim przekładzie (patrz: Tabele 1.2 i 3.1) - tzw. Septuagincie.
Cechą wyróżniającą Żydów na całym świecie było to, że nie czcili lokalnych bóstw, ale Boga swojej dalekiej ojczyzny - Boga Izraela - i tylko jego. Twierdzili także, że ten Bóg im właśnie okazuje szczególne względy. Większość ludzi niebędących Żydami uznawała to za twierdzenie dość zuchwałe (chociaż Rzymianie mówili czasem podobne rzeczy o swoich bogach). Żydzi uważali jednak, że ten jeden Bóg - stwórca nieba i ziemi - jest ich Bogiem. Wyłania się tu kolejny wyróżnik judaizmu: wiara w umowę (lub przymierze), jakie Bóg zawarł z Izraelem.
CZEGO NALEŻY SPODZIEWAĆ SIĘ W ROZDZIALE
W tym rozdziale zajmiemy się trudnymi, ale ciekawymi pytaniami, które niewiele osób zadaje sobie, czytając Nowy Testament: Skąd się wzięła ta księga, a raczej zbiór ksiąg? Jak utworzono "kanon" - zbiór dwudziestu siedmiu autorytatywnych tekstów składających się na Nowy Testament? Dlaczego w Piśmie Świętym znalazły się właśnie one, podczas gdy inne teksty napisane w tym samym czasie również przez chrześcijan pominięto? Kto o tym zdecydował? Na jakiej podstawie? Kiedy?
Zaczniemy od przyjrzenia się podstawowej cesze chrześcijaństwa, do której będziemy nieustannie wracać w naszych dociekaniach - jego niezwykłej różnorodności. Chrześcijaństwo to nie był jeden, ale wiele nurtów, dlatego niektórzy badacze wolą mówić o "wczesnych chrześcijaństwach" niż "wczesnym chrześcijaństwie". Zobaczymy, że w czasie walk w łonie wczesnego chrześcijaństwa o ustalenie "prawdziwych" wierzeń i praktyk o tym, które księgi powinny wejść do kanonu, zadecydowała ostatecznie jedna z grup. Co zaskakujące, decyzji nie podjęto w ciągu kilku lat ani nawet dziesięcioleci, ale zapadła ona po ponad trzech wiekach.
Chrześcijaństwo we współczesnym świecie jest zjawiskiem bardzo zróżnicowanym. Proszę zresztą spróbować znaleźć zielonoświątkowca, który uczestniczył w katolickiej mszy, prawosławnego mnicha, któremu zdarzyło się wybrać na piknik religijny baptystów, lub siostrę episkopaliankę uczestniczącą w spotkaniach Świadków Jehowy. Oczywiście istnieje wspólny mianownik dla wielu grup chrześcijan, ale gdy porównamy wierzenia i praktyki poskramiaczy węży z Appalachów i prezbiterian z Nowej Anglii, to dostrzeżemy, że istnieje między nimi więcej różnic niż podobieństw.
Czy to znaczące zróżnicowanie jest zjawiskiem nowym? Wielu ludzi tak uważa. W dość powszechnym mniemaniu pierwotne chrześcijaństwo było monolitem, który dopiero wraz z upływem czasu (zwłaszcza po reformacji) uległ rozbiciu. Historycy jednak nie mają wątpliwości, że na tle tego, co działo się w odległej przeszłości, różnorodność współczesnego chrześcijaństwa prezentuje się wręcz skromnie. Gdybyśmy cofnęli zegar o 1850 lat, do ostatnich dekad II wieku n.e., odnaleźlibyśmy tam ludzi, którzy nazywali siebie chrześcijanami, ale wierzyli w rzeczy, o których nikt dziś nie słyszał; chrześcijan głoszących, że istnieje dwóch, a nawet trzydziestu lub trzystu sześćdziesięciu pięciu bogów; chrześcijan, którzy twierdzili, że Stary Testament jest złą księgą inspirowaną przez złe bóstwo; chrześcijan wierzących, że Bóg nie stworzył świata i nie ma z nim nic wspólnego; chrześcijan, którzy utrzymywali, że Jezus nie był człowiekiem lub nie miał duszy ludzkiej bądź nigdy nie narodził się albo nie umarł. Obecnie zapewne nie uznano by takich poglądów za chrześcijańskie. Dla historyka jednak ważne jest to, że ludzie nazywający siebie chrześcijanami wierzyli w takie rzeczy. Ponadto ci ludzie nieodmiennie twierdzili, że tak nauczał sam Jezus. W wielu przypadkach mogli powołać się na źródła pisane, nawet teksty napisane, jak głosili, przez apostołów Jezusa.
Nowy Testament również zawiera księgi napisane ponoć przez uczniów Jezusa. Nie nauczają one jednak, że istnieje kilku bogów, że stwórca świata jest zły lub że Jezus nie był człowiekiem. Czy istnieją racje historyczne przemawiające za tym, że księgi Nowego Testamentu w istocie napisali apostołowie Jezusa, a księgi głoszące inne poglądy były falsyfikatami? Jak doszło do tego, że część ksiąg napisana jakoby przez apostołów została włączona do Nowego Testamentu, a innym tego odmówiono? Ponadto czy jeśli księgi Nowego Testamentu zgadzają się ze sobą w kwestiach fundamentalnych (np. że istnieje jeden Bóg), to czy możliwe, aby nie zgadzały się w innych (np. kim jest Jezus)? Jeżeli chrześcijanie w II wieku n.e., ponad sto pięćdziesiąt lat po Jezusie, tak różnili się w poglądach, to czy możliwe, że chrześcijanie w I wieku n.e. (gdy spisane zostały najstarsze księgi Nowego Testamentu) także nie mogli dojść do porozumienia? Czy wszyscy wcześni chrześcijanie zgadzali się w kwestiach fundamentalnych dla swojej religii?
Oto niektóre pytania, które będziemy rozważać, gdy przystąpimy do analizy najstarszych tekstów chrześcijańskich. Nie są to rzecz jasna wszystkie ważne kwestie. Istnieje bardzo wiele ważnych i ciekawych pytań, które czytelnik może zadać na temat Nowego Testamentu: skąd pochodzi, kto jest jego autorem, jakie jest jego przesłanie oraz wiele innych, którymi szczegółowo będziemy zajmować się w dalszej części książki. Zagadnienie różnorodności chrześcijaństwa jest jednak dobrym punktem wyjścia dla naszych dociekań. Może nie tylko stanowić użyteczne wprowadzenie do pytań o najstarszą historię chrześcijaństwa, rozpoczynającą się wraz z nauczaniem Jezusa, ale także dać możliwość unaocznienia charakteru Nowego Testamentu, zwłaszcza tego, jak i dlaczego chrześcijanie zebrali pewne teksty w jedną księgę, którą uznali za swój święty kanon Pisma (patrz: Tabela 1.1).
SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ
TABELA 1.1 KANON PISMA ŚWIĘTEGO
Słowo "kanon" pochodzi od greckiego słowa oznaczającego "władcę" lub "miarę". Kanon był wykorzystywany do kreślenia linii prostych lub mierzenia odległości. Gdy stosujemy ten termin do tekstów pisanych, oznacza on korpus literatury wybrany według określonego kryterium. Kanon Szekspira to zatem wszystkie autentyczne dzieła Szekspira.
W odniesieniu do Biblii określenie "kanon" oznacza zbiór ksiąg, które jakieś ciało religijne uznaje za autorytatywne. Mówimy zatem o kanonie Biblii hebrajskiej lub kanonie Nowego Testamentu.
Różnorodność wczesnego chrześcijaństwa
Wskazałem już na to, że zróżnicowania chrześcijaństwa łatwiej dowieść na podstawie tekstów z II wieku n.e., niż odwołując się do ksiąg Nowego Testamentu, które zostały spisane w I wieku n.e. Jest tak, ponieważ z tego okresu do naszych czasów zachowało się więcej dokumentów, podczas gdy w Nowym Testamencie znajdują się teksty chrześcijańskie, które można datować na I wiek n.e., ale wiemy, że to nie jedyne teksty z tamtego okresu. Nasze dociekania rozpoczniemy od skrótowego omówienia kilku późniejszych form chrześcijaństwa, a dopiero potem rozważymy, na ile ta wiedza może być przydatna w naszych studiach nad Nowym Testamentem.
Judeochrześcijańscy adopcjoniści
Przyjrzyjmy się najpierw religii wyznawanej przez grupę judeochrześcijan z II wieku n.e. żyjących w Palestynie, na wschodnim brzegu Jordanu. Wierzyli oni, że Jezus był wielkim człowiekiem, wiernym bardziej niż ktokolwiek nakazom Prawa Mojżeszowego. Był dla nich człowiekiem wybranym przez Boga na syna i adoptowanym przezeń w czasie chrztu. Gdy wychodził z wód Jordanu, zobaczył rozstępujące się niebiosa, po czym zstąpił na niego Duch Święty pod postacią gołębia, a głos z nieba ogłosił: "Ty jesteś moim Synem, Ja Cię dziś zrodziłem" (Hbr 5,5).
Według tych chrześcijan, których niekiedy nazywa się ebionitami, Jezus był przepełniony Duchem Bożym, dzięki czemu mógł czynić cuda i nauczać prawdy o Bogu. U końca swego życia wypełnił wolę bożą, gdyż umierając na krzyżu, złożył dobrowolną ofiarę za grzechy świata; ofiarę, która położyła kres wszelkim innym ofiarom. Dzięki temu Bóg wskrzesił go ze zmarłych. Jezus następnie wstąpił do nieba, gdzie obecnie króluje.
Wydaje się, że w tych wierzeniach nie ma niczego niezwykłego, dopóki nie zagłębimy się w szczegóły. Otóż choć Jezus ebionitów został wybrany przez Boga, to nie był istotą boską. Był sprawiedliwym człowiekiem, ale tylko człowiekiem. Nie narodził się z dziewicy, nie preegzystował przed swoimi narodzinami, nie był Bogiem. Został adoptowany przez Boga jako jego syn, zbawca świata. Dlatego chrześcijan, którzy w to wierzyli, nazywano adopcjonistami. Sądzili oni, że nazywanie Jezusa Bogiem jest bluźnierstwem i kłamstwem. Gdyby Jezus był Bogiem, tak jak jego Ojciec, to istniałoby dwóch bogów. Biblia hebrajska natomiast wyraźnie mówi: "Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym" (Pwt 6,4). Adopcjoniści uważali, że jeden prawdziwy Bóg wybrał Izrael i nadał mu swoje prawo (zawarte w Biblii hebrajskiej). Ponadto Jezus nauczał swoich uczniów, że muszą spełniać wszystkie nakazy Prawa Mojżeszowego (z wyjątkiem składania zwierząt w ofierze, ponieważ to Jezus był doskonałą, ostateczną ofiarą) - nie tylko dziesięć przykazań! Ludzie, którzy nie urodzili się żydami*, muszą się nimi stać, aby móc wierzyć w Jezusa. Dla mężczyzn oznaczało to obrzezanie, a dla obojga płci - przestrzeganie szabatu i spożywanie koszernego jedzenia.
Dlaczego adopcjoniści wierzyli w takie rzeczy? Otóż powoływali się na świętą księgę napisaną w języku hebrajskim, która zawierała nauki Jezusa. Księga przypominała znaną nam wersję Ewangelii Mateusza (pozbawioną dwóch pierwszych rozdziałów). Co z innymi księgami Nowego Testamentu? Innymi Ewangeliami, Dziejami Apostolskimi, listami i Apokalipsą Jana? Choć może wydać się to dziwne, judeochrześcijanie nigdy o nich nie słyszeli. Apostoła Pawła, jednego z najważniejszych autorów Nowego Testamentu, uważali za arcyheretyka. Paweł miał bluźnić, ucząc, że Jezus przekreślił Prawo Mojżeszowe. Mówiąc krótko, adopcjoniści z II wieku n.e. nie dysponowali znanym nam kanonem Nowego Testamentu (patrz: Tabela 1.1).
Chrześcijanie marcjonici
Judeochrześcijańscy adopcjoniści nie byli wyjątkiem. Zastanówmy się nad inną grupą chrześcijańską, rozsianą wokół basenu Morza Śródziemnego w połowie II wieku n.e. i reprezentowaną przez dużą liczbę wspólnot, zwłaszcza w Azji Mniejszej (dzisiejszej Turcji). Oponenci nazywali ich marcjonitami, ponieważ wyznawali oni formę chrześcijaństwa zapoczątkowaną w II wieku n.e. przez uczonego i ewangelistę Marcjona, który twierdził, że odkrył prawdziwe nauki chrześcijańskie zawarte w tekstach apostoła Pawła. Marcjon głosił, odmiennie niż judeochrześcijanie znad wschodniego brzegu Jordanu, że Paweł był prawdziwym apostołem, któremu ukazał się zmartwychwstały Jezus, aby przekazać prawdę ewangelii. Uważał też, że był on dobrym żydem, który gorliwie przestrzegał Prawa Mojżeszowego, ale objawienie Chrystusa pokazało mu ponad wszelką wątpliwość, że Prawo nie odgrywa żadnej roli w boskim planie zbawienia, gdyż to Chrystus jest jedyną drogą zbawienia. Marcjon sądził, że teksty Pawła przeciwstawiają ewangelię Chrystusa Prawu Mojżeszowemu, a sam apostoł miał nakłaniać chrześcijan, aby się go całkowicie pozbyli.
SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ
TABELA 1.2 BIBLIA HEBRAJSKA I CHRZEŚCIJAŃSKI STARY TESTAMENT
Określenia "Biblia hebrajska" i "Pisma hebrajsko-aramejskie" odnoszą się do zbioru ksiąg uznawanych w judaizmie za święte, niemal w całości napisanych po hebrajsku. Wiele z tych tekstów uważano za święte jeszcze przed Jezusem, zwłaszcza pierwszych pięć ksiąg Mojżesza, znanych jako Tora lub Prawo Mojżeszowe.
W I wieku po Jezusie zbiór ksiąg składających się na Biblię hebrajską był już praktycznie ustalony. Łącznie było ich dwadzieścia cztery. (W angielskim przekładzie jest trzydzieści dziewięć ze względu na inny podział tekstu - dwanaście ksiąg proroków mniejszych jest w hebrajskim oryginale jedną księgą). Chrześcijanie długo odwoływali się do tych ksiąg jako Starego Testamentu, aby odróżnić je od ksiąg Nowego Testamentu (nowego zbioru tekstów, w których Bóg na nowo objawił wolę swojemu ludowi). W dalszych częściach książki będę używać określenia Stary Testament tylko wtedy, gdy będę mówił o nim z perspektywy chrześcijańskiej; w innych przypadkach będę pisał o Biblii hebrajskiej.
Nawet dziś różni chrześcijanie włączają do Starego Testamentu inne teksty. Katolicy uznają jeszcze dwanaście ksiąg (lub ich fragmentów), w tym Księgę Tobiasza, Księgę Judyty oraz 1 i 2 Księgę Machabejską, które nazywają "deuterokanonicznymi" (na znak, że zostały włączone do kanonu później niż inne księgi Biblii hebrajskiej). Protestanci zazwyczaj uznają te księgi za apokryfy. Nie zamieszczam ich w poniższym spisie ani nie omawiam, ponieważ nie stanowią one integralnej części Biblii hebrajskiej.
BIBLIA HEBRAJSKA
TORA (PIĘĆ KSIĄG)
Księga Rodzaju
Księga Wyjścia
Księga Kapłańska
Księga Liczb
Księga Powtórzonego Prawa
PROROCY (OSIEM KSIĄG)
WCZEŚNIEJSI PROROCY
Księga Jozuego
Księga Sędziów
Księga Samuela (jako jedna księga)
Księga Królów (jako jedna księga)
PÓŹNIEJSI PROROCY
Księga Izajasza
Księga Jeremiasza
Księga Ezechiela
DWUNASTU PROROKÓW MNIEJSZYCH (JAKO JEDNA KSIĘGA)
Księga Ozeasza
Księga Joela
Księga Amosa
Księga Abdiasza
Księga Jonasza
Księga Micheasza
Księga Nahuma
Księga Habakuka
Księga Sofoniasza
Księga Aggeusza
Księga Zachariasza
Księga Malachiasza
PISMA (JEDENAŚCIE KSIĄG)
Księga Hioba
Księga Psalmów
Księga Przysłów
Księga Rut
Pieśń nad Pieśniami
Księga Koheleta
Lamentacje
Księga Estery
Księga Daniela
Księgi Ezdrasza i Nehemiasza (jako jedna księga)
1 i 2 Księga Kronik (jako jedna księga)
CHRZEŚCIJAŃSKI STARY TESTAMENT
PIĘCIOKSIĄG (PIĘĆ KSIĄG)
Księga Rodzaju
Księga Wyjścia
Księga Kapłańska
Księga Liczb
Księga Powtórzonego Prawa
KSIĘGI HISTORYCZNE (DWANAŚCIE KSIĄG)
Księga Jozuego
Księga Sędziów
Księga Rut
1 i 2 Księga Samuela
1 i 2 Księga Królewska
1 i 2 Księga Kronik
Księga Ezdrasza
Księga Nehemiasza
Księga Estery
POEZJA I KSIĘGI MĄDROŚCIOWE (PIĘĆ KSIĄG)
Księga Hioba
Księga Psalmów
Księga Przysłów
Księga Koheleta
Pieśń nad Pieśniami
KSIĘGI PROROCKIE (SIEDEMNAŚCIE KSIĄG)
PROROCY WIĘKSI:
Księga Izajasza
Księga Jeremiasza
Lamentacje
Księga Ezechiela
Księga Daniela
PROROCY MNIEJSI:
Księga Ozeasza
Księga Joela
Księga Amosa
Księga Abdiasza
Księga Jonasza
Księga Micheasza
Księga Nahuma
Księga Habakuka
Księga Sofoniasza
Księga Aggeusza
Księga Zachariasza
Księga Malachiasza
Dla Marcjona i jego zwolenników różnice między religią głoszoną przez Jezusa (i jego apostoła Pawła) a religią Biblii hebrajskiej były proste do uchwycenia. Podczas gdy żydowski Bóg jest bezlitosny i zawsze karze nieposłusznych, Bóg Jezusa jest miłosierny i przebacza; gdy żydowski Bóg mówi "oko za oko, ząb za ząb", Bóg Jezusa mówi "nadstaw drugi policzek"; gdy Bóg Starego Testamentu mówi Izraelitom, aby podbili Jerycho i wymordowali wszystkich jego mieszkańców - mężczyzn, kobiety i dzieci - Bóg Jezusa chce, by miłować swoich nieprzyjaciół. Co tych dwóch Bogów może mieć ze sobą wspólnego? Według marcjonitów - nic. Uważali oni, że są to dwaj odrębni Bogowie: Bóg Żydów i Bóg Jezusa. Marcjonici twierdzili też, że Jezus nie pochodził od gniewnego i żądnego zemsty Boga Żydów, Boga - stworzyciela świata, który wybrał Izrael na swój lud. Przeciwnie - przybył, aby ocalić ludzi od niego. Ponadto, ponieważ Jezus nie był częścią stworzenia, to nic nie mogło go łączyć ze światem materialnym Boga Stwórcy. Nie narodził się i nie posiadał prawdziwego ciała. Jak zatem Jezus mógł być głodny i spragniony, jak mógł krwawić i umrzeć? Według marcjonitów były to pozory - Jezus tylko zdawał się być człowiekiem. Jako prawdziwy Bóg przybył na ziemię, aby wyzwolić ludzi od mściwego Boga Żydów. Jezus nigdy się nie narodził, nie odczuwał głodu, pragnienia ani zmęczenia, nigdy nie krwawił ani nie umarł. Ciało Jezusa było tylko fantomem.
Różnica między judeochrześcijanami a marcjonitami jest uderzająca. Jedna grupa głosiła, że Jezus był człowiekiem, ale nie istotą boską, druga, że był Bogiem, ale nie człowiekiem. Pierwsi stanowczo twierdzili, że istnieje jeden Bóg, drudzy uważali, że istnieje dwóch. Jedni uważali, że prawdziwy Bóg stworzył świat, wybrał Izrael na swój lud i dał mu Prawo Mojżeszowe, a drudzy, że prawdziwy Bóg nie ma nic wspólnego ze światem ani Izraelem. Jedna grupa nakłaniała wierzących, aby podążali za Prawem Mojżeszowym, a druga, aby je całkowicie odrzucili. I obie społeczności uważały się za jak najbardziej chrześcijańskie.
Obecnie najważniejsze jest dla nas to, że wspomniane wspólnoty nie odwoływały się do tych samych autorytetów, by znaleźć argumenty na poparcie swoich poglądów. Wprost przeciwnie, podczas gdy judeochrześcijanie potępiali Pawła jako heretyka, marcjonici uważali go za największego z apostołów. Ponadto marcjonici nie byli zwolennikami Ewangelii w wersji Mateusza, ale korzystali ze skróconej wersji Ewangelii Łukasza oraz dziesięciu listów Pawła (wszystkich, które znajdujemy w Nowym Testamencie, z wyjątkiem 1 i 2 Listu do Tymoteusza i Listu do Tytusa). Nie były to jednak te same listy, które dzisiaj czytamy. Marcjon wierzył, że przed nim heretycy umyślnie zmienili te teksty, umieszczając w nich pozytywne odniesienia do Boga Żydów, jego stworzenia i Biblii hebrajskiej, i dlatego wyciął z nich niektóre fragmenty, przedstawiając swoim zwolennikom Nowy Testament znacznie różniący się od tego, który teraz możemy czytać: jedenaście ksiąg, wszystkie skrócone, bez Starego Testamentu.
Chrześcijańscy gnostycy
Judeochrześcijańscy marcjonici i adopcjoniści to nie były jedyne chrześcijańskie wspólnoty walczące o wyznawców w II wieku n.e. Istniało wtedy wiele różnych grup, które powoływały się na różne autorytety. Najsłynniejszymi z nich były sekty chrześcijańskich gnostyków, których tak nazywano, ponieważ ich członkowie twierdzili, że do zbawienia potrzebna jest szczególna wiedza: "gnosis" (to greckie słowo oznaczające wiedzę).
Wiemy, że chrześcijańscy gnostycy żyli w dużych miastach basenu Morza Śródziemnego w II i III wieku n.e., zwłaszcza w Egipcie, Syrii, Azji Mniejszej, wreszcie w samym Rzymie i Galii. Gnostycy byli niezwykle zróżnicowani i wierzyli w skrajnie różne rzeczy (por.: Rozdział 12.). Część gnostyków zgadzała się z Marcjonem, że Jezus był Bogiem - nie człowiekiem - ale innym niż ten, który stworzył świat materialny. Inni twierdzili, że Jezus Chrystus to były dwie istoty: Jezus - człowiek i Chrystus - Bóg. Ci zgadzali się z judeochrześcijańskimi adopcjonistami, że Jezus był najsprawiedliwszym człowiekiem na ziemi, aż do chrztu, podczas którego wydarzyło się coś niezwykłego. Nie sądzili jednak, że Bóg wtedy usynowił Jezusa. Chrzest był dla nich momentem, w którym istota boska - Chrystus - wstąpiła w Jezusa, który był człowiekiem, dając mu moc uzdrawiania i nauczania. Pod koniec życia, tuż przed śmiercią, Chrystus opuścił jednak ciało Jezusa i powrócił do nieba. Dlatego Jezus na krzyżu krzyczał w rozpaczy: "Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?" (por.: Mk 15,34). Kim był ów boski Chrystus? Wielu gnostyków sądziło, że był on jednym z bóstw tworzących sferę istot boskich. Gnostycy, inaczej niż adopcjoniści będący monoteistami (wierzyli w jednego Boga) i marcjonici będący dyteistami (wierzyli w dwóch Bogów), byli politeistami (wierzyli w wielu bogów). Niektóre systemy gnostyckie zakładały istnienie trzydziestu dwóch różnych bogów, w innych ich liczba dochodziła do trzystu sześćdziesięciu pięciu. W tych systemach prawdziwym Bogiem nigdy nie był Bóg Starego Testamentu. Gnostycy w przeciwieństwie do Marcjona wierzyli też, że Bóg Starego Testamentu nie tyle był mściwy i gniewny, co stawiał wysokie wymagania (Prawo Mojżeszowe) i nie miał cierpliwości dla tych, którzy nie potrafili im sprostać. Wielu z nich uważało, że Bóg stworzyciel ze Starego Testamentu był sam w sobie zły, tak jak świat materialny, który powołał do życia.
Gnostycy czuli się wyobcowani ze świata, bo wiedzieli, że z niego nie pochodzą. Uważali się za istoty boskie wywodzące się ze sfery istot wyższych, które w materii uwięził zły Bóg i jego sługi. Zbawienie oznaczało dla nich ucieczkę ze świata materialnego. Dlatego Bóg ze sfery istot wyższych wstąpił w człowieka, jakim był Jezus, i opuścił jego ciało przed śmiercią, aby przekazać uwięzionym duchom wiedzę (gnosis) konieczną do ucieczki. Była to wiedza tajemna, ukryta przed pospólstwem, nawet chrześcijańskim pospólstwem. Przeznaczona była dla wybranych, czyli gnostyków właśnie. Nie zaprzeczali oni, że Jezus nauczał tłumy, ale wierzyli, że tajemną wiedzę dającą zbawienie zachował dla wybranych, którzy jako jedyni byli w stanie wcielić ją w życie. Gnostycy przekazywali swe nauki ustnie, ale twierdzili, że może ujawnić je uważna lektura dzieł apostołów, bowiem prawdziwy sens tych ksiąg miał skrywać się pod powierzchnią słów. Gnostycy nie przywiązywali zatem dużej wagi do dosłownego znaczenia tekstu. Prawda konieczna do zbawienia mogła zostać poznana tylko przez interpretatorów - gnostyków, czyli "mających wiedzę".
Ponieważ chrześcijańscy gnostycy nie przejmowali się zbytnio dosłownym znaczeniem swoich świętych ksiąg, nie kolekcjonowali ich z takim zapałem jak inni chrześcijanie i nie przypisywali im szczególnego autorytetu (odmiennie niż marcjonici). Mimo to mieli też swoich faworytów. Wielu z nich bardzo wysoko ceniło Ewangelię Jana i kilka innych Ewangelii, o których współczesny czytelnik nigdy nawet nie słyszał: Ewangelię Tomasza, Ewangelię Maryi, Ewangelię Filipa, Ewangelię Judasza i Ewangelię Prawdy. Część z tych ksiąg została dopiero niedawno odkryta przez archeologów. Gnostycy wierzyli, że zawierają one prawdziwe nauki Jezusa i jego apostołów. Jak to możliwe, że niemal żadna z nich nie znalazła się w Nowym Testamencie? Dlaczego nie ma w nich wersji Ewangelii Mateusza, Łukasza lub Pawła, które czytali judeochrześcijanie i marcjonici? Dlaczego ich poglądy nie doszły do głosu w Piśmie Świętym? Odpowiedź może nam dać zbadanie pewnej grupy chrześcijan żyjących w II wieku n.e.
Protoortodoksyjni chrześcijanie
Protoortodoksyjni chrześcijanie byli protagonistami (stąd prefiks "proto") grupy, która stanowiła o kształcie chrześcijaństwa w późniejszych wiekach. Gdy zyskała ona więcej wyznawców niż konkurenci (co nastąpiło na początku IV wieku n.e.), stłamsiła opozycję i zaczęła głosić, że to reprezentowane przez nią poglądy są poglądami większości chrześcijan, a rywale zawsze byli heretykami, którzy wybrali ("herezja" pochodzi od greckiego słowa "wybór") przeciwieństwo "prawdziwej wiary" (greckie "ortodoksja").
Określenia "protoortodoksja" możemy używać wyłącznie retrospektywnie, ponieważ ludzie, których tak nazywamy, nie wiedzieli, że ich poglądy staną się dominujące, ani nie uważali siebie za protagonistów późniejszych chrześcijan. Tak jak inne wspólnoty sądzili po prostu, że są prawdziwymi chrześcijanami. Opowieść o ich zwycięstwie jest fascynująca, a jej szczegóły stanowią przedmiot gorącego sporu między historykami. Część z nich uważa, że to protoortodoksyjne wierzenia były pierwotnie chrześcijańskie, a inne rozwinęły się w późniejszym czasie. Inni badacze twierdzą, że protoortodoksja zawsze stanowiła większość w chrześcijaństwie, a jeszcze inni, że w różnych częściach cesarstwa dominowały różne formy chrześcijaństwa (judeochrześcijanie w Palestynie, gnostycy w Egipcie i Syrii, marcjonici w Azji Mniejszej). Pewne elementy walki protoortodoksów o dominację są jednak ważne dla naszych badań nad Nowym Testamentem i dlatego najpierw omówimy wierzenia tej właśnie grupy. Zacznijmy od tego, co odróżniało tych chrześcijan od innych.
Protoortodoksyjni chrześcijanie zgadzali się z judeochrześcijanami w tym, że Jezus był człowiekiem, ale odrzucali ich przekonanie, że nie był istotą boską. Zgadzali się z marcjonitami w tym, że Jezus był istotą boską, ale już nie w tym, że nie był człowiekiem. Zgadzali się z gnostykami, gdy ci głosili, że Jezus Chrystus nauczał drogi zbawienia, ale nie w tym, że istnieje dwóch Bogów, a prawdziwe nauki Jezusa są dostępne wyłącznie dla nielicznych wybranych. Mówiąc krótko, protoortodoksyjni chrześcijanie uważali, że Jezus Chrystus był Bogiem i człowiekiem i otwarcie uczył swoich uczniów prawdy. Przyjmowali, że apostołowie spisali autentyczne nauki Jezusa, których dosłowna interpretacja odkrywa prawdę konieczną do zbawienia. Te poglądy brzmią znajomo dla czytelnika obeznanego ze współczesnym chrześcijaństwem - i nic w tym dziwnego! W końcu to właśnie ta grupa wygrała spory z innymi wyznawcami i określiła kształt dzisiejszego chrześcijaństwa.
Protoortodoksyjni chrześcijanie promowali własne poglądy, by zwalczać inne grupy chrześcijan. Odrzucali niektóre teksty ponoć napisane nawet przez apostołów, ale sprzeczne z ich przekonaniami: Ewangelię Piotra, Ewangelię Filipa, Ewangelię Tomasza, te bowiem miały dla nich wydźwięk gnostycki. Niektóre teksty grup opozycyjnych cieszyły się jednak pośród nich popularnością. Ewangelię Mateusza upodobali sobie judeochrześcijanie, a Ewangelia Jana była ulubioną księgą wielu gnostyków. Protoortodoksyjni chrześcijanie, przypisując równy autorytet obu wspomnianym Ewangeliom, byli w stanie pogodzić twierdzenia, które z osobna uznawali za "heretyckie".
Innymi słowy, jeśli Jezus w jednej Ewangelii był człowiekiem, a w drugiej Bogiem, to protoortodoksyjni chrześcijanie przyjęli obie perspektywy za słuszne, dodając tylko, że uznanie w Jezusie wyłącznie natury ludzkiej lub boskiej stanowi odejście od prawdy. Kształtowanie kanonu Pisma Świętego w kręgach protoortodoksyjnych odbywało się na drodze uzgadniania poglądów różnych grup chrześcijan w celu określenia tego, w co powinien wierzyć prawdziwy chrześcijanin. Ostatecznie protoortodoksyjni chrześcijanie zdominowali chrześcijaństwo (od IV wieku n.e.), a ich kanon odziedziczyły przyszłe pokolenia wyznawców tej religii.
Kanon Nowego Testamentu Pisma Świętego
Celem powyższego zarysu nie było przedstawienie całościowego obrazu chrześcijaństwa w II wieku n.e., ale zasygnalizowanie, jak niesamowicie różnorodne było wczesne chrześcijaństwo, i pokazanie, w jaki sposób ta różnorodność doprowadziła do stworzenia kanonu. Biblia chrześcijańska nie spadła z nieba w dniu, gdy umarł Jezus. Jej księgi pisało wielu autorów zainteresowanych różnymi problemami w różnych czasach, miejscach, wspólnotach. Później czytało je wielu chrześcijan, którzy ostatecznie zebrali je w jedną całość i nazwali Nowym Testamentem. Zanim przystąpimy do analizy tego zbioru, powinniśmy wpierw zastanowić się, w jaki sposób i kiedy te - a nie inne - księgi zostały włączone do kanonu. Rozpocznijmy od wstępnych uwag na temat jego obecnego kształtu.
Nowy Testament - podstawowe informacje
Nowy Testament zawiera dwadzieścia siedem ksiąg napisanych w języku greckim przez piętnastu lub szesnastu autorów między 50 a 120 rokiem n.e. (patrz: Tabela 1.3). Jak się przekonamy, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy istotnie autorem którejkolwiek był któryś z apostołów Jezusa.
Pierwsze cztery księgi są nazywane Ewangeliami, co dosłownie oznacza "dobrą nowinę". Cztery Ewangelie nowotestamentowe głoszą "dobrą nowinę" o życiu i śmierci Jezusa - jego narodzinach, misji, cudach, nauczaniu, ostatnich dniach, ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu. Tradycyjnie autorstwo Ewangelii przypisuje się Mateuszowi, Markowi, Łukaszowi i Janowi. Protoortodoksyjni chrześcijanie z II wieku n.e. twierdzili, że autorami byli uczniowie Jezusa: Mateusz - celnik wspomniany w pierwszej Ewangelii (Mt 9,9); Jan - umiłowany uczeń z czwartej Ewangelii (np. J 19,26). Dwie kolejne mieli napisać towarzysze słynnych apostołów: Marek, sekretarz Piotra, i Łukasz, towarzysz podróży Pawła. Ta zrodzona w II wieku tradycja nie wywodzi się jednak z Ewangelii, a tytuły, jakie mają te księgi w naszych Bibliach (np. Ewangelia według św. Mateusza), nie występowały w oryginalnych tekstach. Ich autorzy pragnęli pozostać anonimowi.
Kolejną księgą Nowego Testamentu są Dzieje Apostolskie, napisane przez autora trzeciej Ewangelii (którego współcześni badacze nadal nazywają Łukaszem, choć tak naprawdę nie znamy jego tożsamości). Księga stanowi kontynuację Ewangelii Łukasza, ponieważ opisuje historię wczesnego chrześcijaństwa po śmierci Jezusa. Jej intencją było unaocznienie, w jaki sposób dzięki misjonarskiej pracy apostoła Pawła chrześcijaństwo rozpowszechniało się - wśród gojów i Żydów - w cesarstwie rzymskim. Ewangelie przedstawiają początki chrześcijaństwa (życie i śmierć Jezusa), a Dzieje Apostolskie jego upowszechnianie (misję apostołów).
Kolejną część Nowego Testamentu stanowi dwadzieścia jeden listów adresowanych do przywódców różnych gmin chrześcijańskich i osób prywatnych. Mówiąc ściśle, nie każdy z tych listów to prywatna korespondencja. List do Hebrajczyków wydaje się wczesnochrześcijańskim kazaniem, a 1 List Jana rodzajem traktatu. Wszystkie dwadzieścia jeden ksiąg tradycyjnie nazywa się listami. Trzynaście z nich miał napisać apostoł Paweł. Badacze kwestionują jednak autorstwo części tych tekstów. Większość listów - Pawła i innych autorów - adresowanych do gmin chrześcijańskich porusza problemy teologiczne i praktyczne. Ewangelie opisują początki chrześcijaństwa, Dzieje Apostolskie jego upowszechnianie, listy zaś skupiają się na wierzeniach, praktykach i etyce chrześcijańskiej.
Nowy Testament kończy Apokalipsa Jana - pierwsza zachowana chrześcijańska apokalipsa. Jest podpisana imieniem proroka Jana i opisuje bieg przyszłych zdarzeń mających doprowadzić do końca świata oraz powstania na jego miejsce nowego. Księga mówi zatem zasadniczo o zwieńczeniu chrześcijaństwa.
SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ
TABELA 1.3 NASZA ERA I PRZED NASZĄ ERĄ
Teologowie i chrześcijańscy bibliści do datowania zdarzeń ze starożytności używają często określeń "po Chrystusie" (A.D., "Anno Domini", łac. roku Pańskiego) i "przed Chrystusem" (A.C., "ante Christum"). Taka terminologia może mieć sens dla chrześcijan, dla których A.D. 1996 faktycznie jest "rokiem Pańskim 1996". Nie jest to już tak oczywiste dla żydów, muzułmanów i innych ludzi, dla których Jezus nie jest ani "Panem", ani "Chrystusem". Dlatego badacze zaczęli używać innych - bardziej inkluzywnych - skrótów. W tej książce będę korzystał z formy "n.e." ("naszej ery", co oznacza erę wspólną dla wszystkich ludzi, którzy korzystają z kalendarza gregoriańskiego, niezależnie od ich wyznania) i "p.n.e." ("przed naszą erą"). Skrót "p.n.e." jest równoważny skrótowi "przed Chrystusem", a skrót "n.e." skrótowi A.D. - "po Chrystusie" ("roku Pańskiego").
Inne teksty wczesnochrześcijańskie
Księgi, które dopiero co opisałem, nie były jedynymi tekstami wczesnochrześcijańskimi ani też pierwotnie nie tworzyły dzieła literackiego zwanego "Nowym Testamentem". Wiemy o istnieniu innych starożytnych tekstów chrześcijańskich, które nie dotrwały do naszych czasów. Mówi o nich apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian, gdy odwołuje się do swojego wcześniejszego listu (1 Kor 5,9) i czyni aluzję do listu, który otrzymał od gminy (1 Kor 7,1). Niestety, ta korespondencja zaginęła.
Do naszych czasów przetrwały jednak inne teksty niekanoniczne. Najbardziej znane z nich napisali autorzy, których zbiorczo nazywa się Ojcami Apostolskimi. Byli to chrześcijanie żyjący na początku II wieku, których dzieła w niektórych protoortodoksyjnych kręgach uważano za autorytatywne na równi z Ewangeliami i listami Pawła. Część manuskryptów Nowego Testamentu zawiera dzieła Ojców Apostolskich jako księgi kanoniczne. Inne niekanoniczne teksty chrześcijańskie odkryto dopiero w XX wieku. Niektóre wprost odrzucają perspektywę Nowego Testamentu, choć były uznawane za święte przez pewne grupy chrześcijan. Część z nich mieli jakoby napisać apostołowie. Najbardziej spektakularne znalezisko pochodzi z Egiptu, z Nag Hammadi, gdzie w połowie lat czterdziestych XX wieku chłopi szukający nawozu przypadkowo odkopali dzban zawierający trzynaście pokawałkowanych ksiąg w skórzanych oprawach. Zawierały one łącznie pięćdziesiąt dwa traktaty napisane w języku koptyjskim, starożytnym dialekcie egipskim. Choć księgi zostały spisane w połowie IV wieku n.e. (wiemy o tym, bo na oprawach znajdowały się daty), to zachowane w nich traktaty są znacznie starsze - o części z nich wspominają autorzy żyjący w II wieku n.e. Wiedzieliśmy wcześniej o ich istnieniu, ale nie mieliśmy pojęcia, co zawierały.
SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ
TABELA 1.4 UKŁAD NOWEGO TESTAMENTU
EWANGELIE: POCZĄTKI CHRZEŚCIJAŃSTWA (CZTERY KSIĘGI)
Ewangelia Mateusza
Ewangelia Marka
Ewangelia Łukasza
Ewangelia Jana
DZIEJE: UPOWSZECHNIANIE CHRZEŚCIJAŃSTWA (JEDNA KSIĘGA)
Dzieje Apostolskie
LISTY: WIARA, PRAKTYKI I ETYKA CHRZEŚCIJAŃSKA (DWADZIEŚCIA JEDEN KSIĄG)
Listy Pawła
List do Rzymian
1 i 2 List do Koryntian
List do Galatów
List do Efezjan
List do Filipian
List do Kolosan
1 i 2 List do Tesaloniczan
1 i 2 List do Tymoteusza
List do Tytusa
List do Filemona
Listy powszechne
List do Hebrajczyków
List do Jakuba
1 i 2 List Piotra
1, 2 i 3 List Jana
List Judy
APOKALIPSA: ZWIEŃCZENIE CHRZEŚCIJAŃSTWA (JEDNA KSIĘGA)
Apokalipsa Jana
Powyższy spis jest pewnym uproszczeniem. Wszystkie księgi Nowego Testamentu (nie tylko listy) dotyczą wierzeń, praktyk i etyki chrześcijańskiej, a listy Pawła lepiej odzwierciedlają początki chrześcijaństwa niż Ewangelie. Niemniej podstawowa orientacja w układzie Nowego Testamentu może nam pomóc lepiej zrozumieć literaturę wczesnochrześcijańską.
Jakiego rodzaju są to księgi? Napisałem wcześniej, że chrześcijańscy gnostycy odwoływali się do źródeł pisanych, których nie ma w Nowym Testamencie, ale które mieli (rzekomo) napisać apostołowie. Znalezisko z Nag Hammadi to właśnie tego typu teksty. W zbiorze znajdują się listy, apokalipsy i teksty dotyczące nauk tajemnych. Najciekawszy fragment odkrycia to jednak kilka Ewangelii, włącznie z tymi przypisywanymi apostołowi Filipowi i Didymusowi Judzie Tomaszowi, którego niektórzy badacze uważają za brata bliźniaka Jezusa (patrz: Tabela 13.2). Księgi te były wykorzystywane przez chrześcijańskich gnostyków w trakcie sporów w II, III i IV wieku n.e., ale zostały ostatecznie odrzucone przez protoortodoksyjnych chrześcijan, ponieważ w ich opinii zawierały herezje. Dlaczego do tego doszło? Pytanie to cofa nas do wcześniej poruszanego zagadnienia, czyli kwestii, jak chrześcijanie zdecydowali, które księgi znajdą się w Nowym Testamencie, i kiedy ta decyzja stała się faktem.
Ewolucja kanonu chrześcijańskiego
Protoortodoksyjni chrześcijanie nie pierwsi wpadli na to, aby zbierać teksty mające jakiś autorytet i tworzyć z nich kanon. Istniały precedensy. Większość religii w cesarstwie rzymskim nie posiadała świętych ksiąg, na których opierałyby się ich wierzenia i praktyki. Inaczej było w przypadku judaizmu.
Jezus i jego uczniowie byli Żydami, którzy znali starożytne księgi włączone do kanonu Biblii hebrajskiej. Większość badaczy zgadza się jednak, że w czasach Jezusa nie istniał jeszcze taki kanon, choć wydaje się, że większość Żydów uznawała autorytet Tory (pierwsze pięć ksiąg Biblii hebrajskiej, Tabela 1.2). Wielu Żydów uznawało również autorytet proroków hebrajskiej Biblii, czyli teksty od Księgi Jozuego po Księgę Królów, oraz szerzej znanych proroków (Izajasza, Jeremiasza i Ezechiela) i dwunastu proroków mniejszych. Nasze najstarsze źródła podają, że Jezus cytował powyższe księgi; możemy zatem założyć, że uznawał ich autorytet. Chrześcijaństwo zaczęło się wraz z misją żydowskiego rabbiego, który uznawał autorytet źródeł pisanych. Wiemy także, że uczniowie Jezusa uważali jego nauki za prawdziwe. Chrześcijanie cytujący pod koniec I wieku n.e. słowa Jezusa nazywali je "Pismem" (np. 1 Tm 5,18), a przez pewne kręgi wyznawców tej religii prawidłowa interpretacja nauk Jezusa była uważana wręcz za klucz do życia wiecznego (patrz np.: J 6,68, EwTm 1). Ponadto niektórzy wyznawcy Jezusa, w tym choćby apostoł Paweł, uważali siebie za wiernych głosicieli prawdy. Inni chrześcijanie przyznawali im rację. W 2 Liście Piotra listy Pawła zostają zaliczone do "Pism" (2 P 3,16).
Na początku II wieku n.e. część chrześcijan uznawała autentyczność słów Jezusa i tekstów napisanych przez apostołów. Toczono jednak zażarte spory o to, który z apostołów pozostał wierny nauczaniu Jezusa (por.: Marcjon i judeochrześcijanie o Pawle), a także które teksty, teoretycznie chrześcijańskie, były falsyfikatami. Warto zastanowić się, jak w ogniu tych sporów powstawał Nowy Testament, który dzisiaj znamy. Pierwszym, kto zaproponował kanon Pisma Świętego, był nie kto inny jak Marcjon. Zapewne to jego deklaracja, że oto przedstawia "prawdziwą" Biblię, skłoniła innych chrześcijan do stworzenia szerszego kanonu, w którym znalazły się dodatkowe Ewangelie (Mateusza, Marka i Jana), listy (listy pasterskie i osiem listów powszechnych), Dzieje Apostolskie i Apokalipsa Jana.
SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ
TABELA 1.5 NOWY TESTAMENT - INNE PROBLEMY
W tym rozdziale przekonaliśmy się, że Nowy Testament nie powstał w jednym momencie, jako zbiór dwudziestu siedmiu ksiąg, ale że różne grupy wczesnych chrześcijan miały różne święte księgi. Problemy związane z kanonem Nowego Testamentu są pod pewnymi względami jeszcze bardziej złożone. Różne gminy chrześcijańskie nie tylko posiadały różne księgi, ale również różne wersje tych samych ksiąg.
To konsekwencja faktu, że księgi te przekazywano w czasach, które nie znały Internetu, edytorów tekstu, kserokopiarek i maszyn drukarskich. Książki w świecie starożytnym nie mogły być produkowane na skalę masową. Były kopiowane ręcznie, strona po stronie, zdanie po zdaniu, litera po literze. Był to wówczas jedyny możliwy sposób sporządzenia kopii rękopisu. Ze względu na to, że teksty były przepisywane odręcznie, zawsze istniała możliwość popełnienia błędu, a zdarzały się też przypadki fałszowania tekstu przez skrybów. Ponadto gdy kolejna kopia już powstała, to pomyłki i zmiany wprowadzone przez wcześniejszego skrybę (kopistę) podlegały utrwaleniu obok pomyłek i przeinaczeń następnego. A gdy tę kopię kopiowano po raz kolejny, wprowadzano kolejne zmiany itd. Niestety, nie posiadamy oryginalnych wersji żadnej z ksiąg Nowego Testamentu, jej kopii lub kopii kopii. Jesteśmy w posiadaniu kopii o wiele późniejszych - w wielu przypadkach powstałych setki lat po napisaniu oryginałów.
Skąd wiemy, że jakąś kopię zmieniono w trakcie przepisywania? Dzięki temu, że możemy porównać tysiące kopii od II do XVI wieku n.e. i zobaczyć, czym się różnią. Co ważne, często różnią się w sposób znaczący. Do dziś nie dysponujemy dwiema identycznymi kopiami Nowego Testamentu w języku greckim! Nie wiemy, ile jest różnic między tymi kopiami, ponieważ nikt nie był w stanie ich policzyć. Według współczesnych szacunków może być ich nawet trzysta tysięcy. Prawdopodobnie najlepiej wyraża to znane powiedzenie: więcej jest różnic między zachowanymi manuskryptami niż słów w całym Nowym Testamencie.
Większość tych różnic to nieistotne detale (błędnie zapisane słowa, zmiana kolejności słów, przypadkowe pominięcie wersu itp.). Część ma jednak ważne konsekwencje. Czy oryginał Ewangelii Marka zawierał ostatnich dwanaście wersów, czy zostały one dodane później (nie ma ich w naszych najstarszych i najlepiej zachowanych kopiach)? Czy opowieść o cudzołożnicy pierwotnie była częścią Ewangelii Jana (nie pojawia się ona w kopiach aż do czasów średniowiecza)? Czy słynny opis "krwawego potu" Jezusa pierwotnie znajdował się w Ewangelii Łukasza (nie ma go we wszystkich naszych najstarszych i najlepiej zachowanych manuskryptach)? Trudno odpowiedzieć na powyższe pytania, choć będziemy próbowali to uczynić w dalszej części książki. Ostatecznie odpowiemy na nie jednak dopiero w Rozdziale 30., kiedy poznamy, w jaki sposób badacze próbują ustalić pierwotną treść Nowego Testamentu, mimo że nie dysponują oryginałami, lecz jedynie pełnymi błędów kopiami, które powstały setki lat później.
Wydaje się zatem, że nasz Nowy Testament powstał w wyniku konfliktu między różnymi grupami wyznawców Jezusa, z którego zwycięsko wyszli protoortodoksyjni chrześcijanie, i to oni ukształtowali znany nam dzisiaj kanon. Nie jest przypadkiem, że Ewangelie, które ta grupa uznała za heretyckie, np. Ewangelia Piotra i Ewangelia Filipa, nie znalazły się w Nowym Testamencie. Wniosek stąd, że kanon Pisma Świętego został ustalony pod koniec II wieku n.e. Uderzające jest, że choć powszechnie darzono autorytetem cztery Ewangelie i Dzieje Apostolskie, to większość listów Pawła i kilka innych, dłuższych listów wtedy jeszcze nie zostało włączonych do kanonu. Przez cały II, III i IV wiek n.e. protoortodoksyjni chrześcijanie spierali się, czy zaakceptować jakąś księgę, czy nie. Przesłanki stanowiło to: a) czy księga jest wystarczająco stara (część chrześcijan chciała zawrzeć w kanonie Pasterza Hermasa, ale inni twierdzili, że powstał on po czasach apostolskich); b) czy została napisana przez apostołów (jedni chcieli włączyć do kanonu List do Hebrajczyków, twierdząc, że napisał go Paweł, a inni uważali, że to nieprawda); c) czy w protoortodoksyjnych gminach powszechnie przyjmowano, że zawiera prawdziwą naukę chrześcijańską (wielu chrześcijan kwestionowało wizję końca świata przedstawioną w Apokalipsie Jana).
Dopiero z 367 roku n.e. - czyli niemal dwa i pół wieku po powstaniu ostatniej księgi Nowego Testamentu - pochodzi dokument wymieniający dwadzieścia siedem ksiąg kanonu Pisma Świętego. Świadectwem tym jest list Atanazego Wielkiego, potężnego biskupa Aleksandrii w Egipcie. Część badaczy twierdzi, że właśnie ten list i załączona do niego lista heretyckich ksiąg skłoniła mnichów z pobliskiego monastyru do ukrycia tekstów gnostyckich, które szesnaście wieków później odkryli w pobliżu Nag Hammadi w Egipcie miejscowi Beduini.
Konsekwencje dla naszych badań
Próba zrozumienia procesów, które doprowadziły do powstania kanonu Nowego Testamentu, stawia przed nami bardzo ważne pytania. Zazwyczaj uznaje się, że księgi Nowego Testamentu tworzą spójną całość. Czy jednak rzeczywiście ta konstrukcja jest spójna, czy może to raczej złudzenie wynikające z faktu, że znalazły się obok siebie w zbiorze czczonym jako Pismo Święte? Czy możliwe, że wyjęcie ich z kontekstu kanonicznego ukaże faktyczne napięcia, jakie między nimi istnieją? To najtrudniejsze zagadnienia, jakie poruszymy w naszych rozważaniach nad literaturą nowotestamentową. Spór wokół nich trwa od stuleci. Uprzedzając może fakty, zapowiem, że historycy, którzy uważnie badali Nowy Testament, wykazali już, że jego autorzy reprezentowali odmienne poglądy. Dlatego przyjmuje się dziś, że najlepszym sposobem interpretowania Nowego Testamentu jest czytanie każdej jego księgi jako odrębnej całości. Każdy autor** musi mieć prawo głosu i nie powinien być na siłę godzony z pozostałymi. Nie wolno nam z góry zakładać, że Paweł zawsze będzie przemawiać jednym głosem z Mateuszem, a Mateusz będzie zgadzać się w każdym szczególe z Janem itd. Tylko jeżeli będziemy trzymać się tych zasad, odkryjemy bogactwo zawarte na kartach Nowego Testamentu. Podkreślmy to jeszcze raz. Różnorodność chrześcijaństwa nie jest współczesnym zjawiskiem, jak niektórzy bezwiednie zakładają, ale ma swoje początki w II wieku n.e., gdy powstawały formy chrześcijaństwa omówione w tym rozdziale. To jego zróżnicowanie przejawia się w wielu tekstach, które zachowały się do naszych czasów od starożytności, a które możemy znaleźć nawet w kanonie Nowego Testamentu.
W tej książce podchodzę do Nowego Testamentu z perspektywy historycznej, co polega między innymi na tym, że przyglądam się każdej jego księdze z osobna, nie dopuszczając, aby późniejszy kształt kanonu chrześcijańskiego wpłynął na rozumienie jego części składowych.
Dodatkowe uwagi - podejście historyka a podejście człowieka wierzącego
Zapewne nie tylko we współczesnej Ameryce większość ludzi zainteresowanych Nowym Testamentem to chrześcijanie, których nauczono, że mają do czynienia ze zbiorem ksiąg natchnionych przez Boga. Jeżeli należysz do tej grupy, to zarysowana przeze mnie perspektywa historyczna może wydać ci się trudna do zaakceptowania, ponieważ zdaje się przeczyć temu, w co kazano ci wierzyć. Jeżeli tak jest, to właśnie z myślą o tobie napisałem kilka poniższych uwag.
Pytanie brzmi: jak chrześcijanin wierzący w słowo Biblii może myśleć, że jej autorzy reprezentowali różne poglądy i czasami nawet wzajem sobie przeczyli? Na to pytanie mogę odpowiedzieć, wyjaśniając, że moja książka ma być historycznym wprowadzeniem do literatury wczesnochrześcijańskiej - zwłaszcza Nowego Testamentu - a nie propedeutyką dla wierzących. To bardzo istotna różnica, a bierze się stąd, że Nowy Testament jest czymś więcej niż świętą księgą chrześcijan. To też ważny dokument historyczny, który stanowi fundament zachodniej cywilizacji i nader istotny element jej kulturowego dziedzictwa. Księgi Nowego Testamentu napisano wieki temu i przekazywano przez pokolenia aż do dnia dzisiejszego. Każda z nich jest nie tylko świadectwem wiary, ale i dokumentem zakorzenionym w dziejach - napisanym i czytanym w konkretnych kontekstach historycznych. Jego znaczenie teologiczne mogą badać nie tylko wierzący, ale także historycy - również ateiści.
Historycy badają przeszłe zdarzenia na podstawie świadectw historycznych. Takim świadectwem są działania i zdarzenia z naszego świata, które każdy może zobaczyć lub ich doświadczyć. Historycy na podstawie danych, które może analizować i oceniać każdy zainteresowany obserwator niezależnie od tego, jaki światopogląd wyznaje, próbują rekonstruować to, co prawdopodobnie wydarzyło się w przeszłości. Dostęp do tych danych nie zależy od wiary w Boga. Historycy nie mają uprzywilejowanego dostępu do sfery nadprzyrodzonej. Mogą mówić wyłącznie o tym, co zdarzyło się w realnym świecie. W teorii przynajmniej wnioski historyka powinny być zrozumiałe i akceptowalne dla każdego: hinduisty, buddysty, muzułmanina, żyda, chrześcijanina, ateisty czy poganina. Możemy powiedzieć, że historycy mogą ustalić podobieństwa i różnice w poglądach Gandhiego i Martina Luthera Kinga Jr. na sprawy świeckie, ale nie mogą na podstawie swojej wiedzy historycznej orzekać, że przekonania Gandhiego o Bogu były błędne, a Martina Luthera Kinga słuszne. Taki sąd nie wspierałby się na świadectwach historycznych, ale zależałby od przekonań teologicznych i osobistych, których nie musi podzielać każdy obserwator. Historycy mogą opisać spory katolików i luteranów w XVI-wiecznych Niemczech, ale nie mogą na podstawie swojej wiedzy historycznej orzec, po której stronie był Bóg. Historycy mogą próbować wyjaśnić, co zdarzyło się podczas ukrzyżowania Jezusa, ale nie mogą na podstawie swojej wiedzy historycznej orzec, że został zgładzony za grzechy świata.
Czy oznacza to, że historycy nie mogą być ludźmi wierzącymi? Nie! Wynika z tego tylko, że jeśli historyk mówi, że Martin Luther King Jr miał lepszą teologię niż Gandhi, że Bóg był po stronie protestantów, a nie katolików, a Jezus został ukrzyżowany za grzechy świata, to mówi to jako człowiek wierzący, a nie jako historyk. Człowiek wierzący chce mieć wiedzę o Bogu, wiedzieć, jak się zachowywać i w co wierzyć, oraz poznać sens życia. Dyscypliny historyczne nie mogą dostarczyć tego rodzaju wiedzy. Historyk niewykraczający poza granice swojej dyscypliny ogranicza się do opisywania tego, co mogło wydarzyć się w przeszłości (por.: Rozdział 15.).
Wielu historyków, włącznie z tymi, których prace polecam w tej książce, uważa, że badania historyczne są w pełni zgodne z tradycyjnym ujęciem teologicznym, a nawet wręcz kluczowe dla tradycji wiary. Inni wprost przeciwnie. Jest to zagadnienie, które każdy musi rozstrzygnąć we własnym sumieniu. Wystarczy po lekturze mojej książki zadać sobie pytanie, w jaki sposób podejście historyczne do Nowego Testamentu wpłynęło na wiarę czytelnika - pozytywnie, negatywnie czy wcale. Chcąc być szczerym, już we wprowadzeniu uprzedzam, że nie będę mówił, jak problem ten rozwiązać. Nie będę także nikogo namawiał do zaakceptowania określonych przekonań teologicznych. Moje podejście do omawianych tematów będzie ściśle historyczne, ponieważ będę próbować zrozumieć literaturę wczesnochrześcijańską z punktu widzenia zawodowego historyka, który korzysta z zachowanych świadectw, aby zrekonstruować to, co działo się w przeszłości.
W SKRÓCIE
TABELA 1.6 KANON NOWEGO TESTAMENTU
1. Wczesne chrześcijaństwo wbrew wyobrażeniom współcześnie żyjących ludzi nie było monolitem. Było niesłychanie zróżnicowane.
2. Jego różnorodność przejawiała się w wielu tekstach, spośród których tylko część weszła w skład Nowego Testamentu.
3. Kanon Nowego Testamentu stworzyli protoortodoksyjni chrześcijanie, którzy chcieli pokazać, że ich poglądy mają oparcie w tekstach napisanych przez apostołów Jezusa.
4. To, czy teksty te faktycznie odzwierciedlają poglądy apostołów Jezusa, było od dekad, a nawet od wieków, przedmiotem zażartych sporów.
5. Podejście historyczne polegające na odrzuceniu założenia, że wymowa wszystkich ksiąg nowotestamentowych jest identyczna, pozwoli każdej z nich przemówić własnym głosem.
6. Takie podejście uwypukla różnorodność wczesnego chrześcijaństwa przejawiającą się już w jego pierwszych dziełach literackich.
Ze wszystkiego, co napisałem wyżej, jasno chyba wynika, że nie będę nikogo przekonywać, aby wierzył lub nie wierzył Ewangelii Jana, tylko opiszę, w jaki sposób powstała i jakie treści zawiera. Nie będę nikogo przekonywać, że Jezus był lub nie był Synem Bożym, natomiast na podstawie dostępnych danych historycznych spróbuję ustalić, co powiedział i zrobił. Nie będę przekonywać, że Biblia jest (lub nie jest) natchnionym słowem Bożym, spróbuję pokazać jedynie, w jaki sposób do nas dotarła i jak interpretują ją współcześni badacze. Taka wiedza może przydać się czytelnikowi, któremu przydarzyło się być człowiekiem wierzącym, z całą pewnością zaś będzie użyteczna dla każdego człowieka - teisty i naturalisty - który jest zainteresowany historią, zwłaszcza historią wczesnego chrześcijaństwa i jego literatury.
KLUCZOWE POJĘCIA - ROZDZIAŁ 1
Wszystkie ważne pojęcia i ich pochodne (np. apokaliptyczny/apokaliptyzm, apostoł/apostolski itp.) można znaleźć w glosariuszu; pierwsze pojawienie się danego pojęcia w istotnym kontekście jest zaznaczone pogrubioną czcionką.
adopcjoniści
apokalipsa
apokryf
apostoł
Atanazy Wielki
chrześcijanie protoortodoksyjni
ebionici
Ewangelia
gnostycy
goj
heretyk
kanon
list
manuskrypt
Marcjon
Nag Hammadi
Ojcowie Apostolscy
p.n.e./n.e.
Prawo Mojżeszowe
skryba
Tora
LITERATURA POLECANA
Bauer, Walter, Orthodoxy and Heresy in Earliest Christianity, przeł. Robert Kraft i inni, red. Robert Kraft i Gerhard Krodel, Fortress, Philadelphia 1971. Klasyczne studium poświęcone różnorodności chrześcijaństwa w II i III wieku n.e. Książka dla bardziej zaawansowanych studentów.
Dunn, James D.G., Unity and Diversity in the New Testament: An Inquiry into the Character of Earliest Christianity, wyd. II, SCM Press, London 1990. Bardzo pouczające omówienie różnorodności treści Nowego Testamentu w kontekście poglądów Bauera na zróżnicowanie wczesnego chrześcijaństwa. Książka bardzo polecana studentom, który zaliczyli kurs Nowego Testamentu.
Ehrman, Bart D., Lost Christianities: The Battles for Scripture and the Faiths We Never Knew. Oxford University Press, New York 2003. Analiza wczesnych sporów między różnymi grupami chrześcijan (ebionitami, marcjonitami, gnostykami, protoortodoksami) i stworzonymi przez nich "Pismami Świętymi" - włącznie z Ewangeliami niekanonicznymi, dziejami, listami i apokalipsami. Opracowanie o charakterze popularnonaukowym.
Ehrman, Bart D., The Orthodox Corruption of Scripture: The Effect of Early Christological Controversies on the Text of the New Testament, Oxford University Press, New York 1993. W pierwszym rozdziale "The Text of Scripture in an Age of Dissent" przedstawiam zróżnicowanie chrześcijaństwa nieco przystępniej niż Bauer.
Gamble, Harry, The New Testament Canon: Its Making and Meaning, Fortress, Philadelphia 1985. Jasno napisane i kompetentne omówienie procesu powstawania kanonu Nowego Testamentu.
Harnack, Adolph von, Marcion: The Gospel of the Alien God, przeł. John E. Steely i Lyle D. Bierma, Labyrinth Press, Durham, N.C. 1990. Klasyczne studium poświęcone życiu i nauczaniu Marcjona.
Hultgren, Arland J., The Rise of Normative Christianity, Fortress, Minneapolis 1994. Książka polemizująca z Bauerowskim pojmowaniem chrześcijaństwa i przekonująca, że wczesne chrześcijaństwo nie było bardzo i powszechnie zróżnicowane.
Metzger, Bruce M., The Canon of the New Testament: Its Origin, Development and Significance, Clarendon Press, Oxford 1987. Klasyczne omówienie procesu kształtowania się kanonu Pisma Świętego. Książka dla zaawansowanych studentów.
Pagels, Elaine, The Gnostic Gospels, Random House, New York 1976. Niezwykle popularne i prowokujące omówienie grup wczesnognostyckich i ich relacji z rodzącą się wówczas ortodoksją.
Książkę dedykuję mojemu nauczycielowi Dawidowi R. Adamsowi, wielkiemu badaczowi Nowego Testamentu, który zaraził mnie - jak wszystkich swoich studentów - pasją nauczania i nauczył nas myśleć.
Prócz osobistych podziękowań chciałbym wyrazić wielką wdzięczność wobec starszych badaczy, których prace umożliwiły mi napisanie tego podręcznika.
Większość cytatów z Biblii, włącznie z apokryfami, pochodzi z New Revised Standard Version, choć niektóre zamieściłem we własnym przekładzie. Cytaty ze Zwojów znad Morza Martwego w Rozdziale 3. pochodzą z książki Gezy Vermesa The Dead See Scrolls in English (wyd. II, Penguin, New York 1975). Cytat z Plutarcha w Rozdziale 5. pochodzi z książki Plutarch: Selected Lives and Essays (red. Louis Ropes Loomis, Walter J. Black, Roslyn, N.Y. 1951). Cytaty z Ewangelii Piotra i Ewangelii Tomasza w Rozdziale 13. zaczerpnąłem z książki Davida R. Cartlidge'a i Davida L. Dungana Documents for the Study of the Gospels (Fortress, Philadelphia 1980). Cytaty z Koptyjskiej Apokalipsy Piotra w Rozdziale 13. pochodzą z artykułu Jamesa Brashlera i Rogera A. Bullarda Nag Hammadi Codex VII ("Nag Hammadi Studies", 30, red. Birger Pearson; E.J. Brill, Leiden 1996). Cytaty z Ewangelii Judasza z Rozdziału 13. wziąłem z książki Rodolphe'a Kassera, Marvina Meyera i Georga Wursta The Gospel of Judas (National Geographic, Washington, D.C. 2006). Cytaty z Tacyta w Rozdziale 14. pochodzą z książki Documents of the Christian Church (red. Henry Betteson, wyd. II, Oxford University Press, New York 1963). Rekonstrukcję Testimonium Flavium z Rozdziału 14. zapożyczyłem z książki Johna Meiera A Marginal Jew: Rethinking the Historical Jesus (tom I, Anchor Bible Reference Library; Doubleday, New York 1991, s. 61).
Korespondencję między Pawłem i Seneką z Rozdziału 19. cytuję za New Testament Apocrypha Edgara Henneckego (red. Wilhelm Schneemelcher, przeł. R. McL. Wilson, tom II, Westminster Press, Philadelphia 1965). Ustęp z Frontona z Rozdziału 20. pochodzi z książki The Octavius of Marcus Minucius Felix, red. i przeł. G.W. Clark (Newman, Mahwah, N.J. 1974); inskrypcja łacińskiego towarzystwa pogrzebowego, również z Rozdziału 20., pochodzi z książki N. Lewisa i M. Rheinholda Roman Civilization (tom II, Columbia University Press, New York 1955). Cytaty z Melitona z Sardes z Rozdziału 26. pochodzą z artykułu Hawthorne'a A New English Translation of Melito's Paschal Homily opublikowanego w czasopiśmie "Current Issues in Biblical and Patristic Interpretation" (red. G. Hawthorne; Eerdmans, Grand Rapids, Mich. 1975). Cytaty z Tertuliana w Rozdziale 27. zostały wzięte z książki The Ante-Nicene Fathers (red. Alexander Roberts i James Donaldson, poprawił A. Cleveland Coxe, tom III, T&T Clark, Edinburgh, Eerdmans, Grand Rapids, Mich. 1989). Część przekładów Polikarpa, Ignacego i Didache z Rozdziałów 28. i 29. pochodzi z książki Early Christian Fathers (red. Cyril C. Richardson; Macmillan, New York 1978); cała reszta tłumaczeń jest mojego autorstwa*.
CZEGO NALEŻY SPODZIEWAĆ SIĘ W ROZDZIALE
Niczego nie można zrozumieć bez kontekstu. Nasze badanie rozpoczniemy od usytuowania Nowego Testamentu w jego świecie, nie zakładając z góry, że pasuje on do naszego świata. W tym rozdziale będziemy omawiać świat grecko-rzymski, w którym powstał Nowy Testament. Szczególnie interesować nas będą wyznawane w nim religie.
Jak się przekonamy, wierzenia świata grecko-rzymskiego były bardzo zróżnicowane, choć istniały między nimi pewne podobieństwa: politeizm (z wyjątkiem judaizmu) i ofiary składane bogom. Może dziwić fakt, że dla żadnej z nich wielkiego znaczenia nie miało ani to, w co ludzie "wierzyli", ani ich zachowania.
Problem początków
Od czego rozpocząć badanie Nowego Testamentu? Można od Ewangelii Mateusza. Nie jest to jednak najlepszy wybór, bo choć Ewangelia Mateusza jest pierwszą księgą w kanonie, to nie powstała jako pierwsza. Jak się przekonamy, nie była nawet pierwszą z Ewangelii.
Najstarszą księgą Nowego Testamentu jest zapewne 1 List do Tesaloniczan, jeden z tekstów apostoła Pawła. Z tej racji część wykładowców zajęcia o Nowym Testamencie rozpoczyna od życia i dzieła Pawła. To lepsze rozwiązanie niż rozpoczynanie od Ewangelii Mateusza, acz i ono tworzy pewne problemy. Paweł żył po Jezusie, a jego poglądy ukształtowała wiara w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Czy zatem nie lepiej zacząć od samego Jezusa? Trudność polega na tym, że on niczego nie napisał, a Ewangelie, które opisują jego słowa i czyny, powstały długo po jego śmierci, a nawet po śmierci Pawła. Niezaprzeczalnie za życia apostoła opowiadano, a niekiedy nawet pisano o Jezusie. Niestety nie mamy dostępu do tych najstarszych tradycji. Znamy je tylko, jeśli znalazły sobie miejsce w Ewangeliach. Oznacza to, jak na ironię, że chcąc poznać pierwszą i najważniejszą postać Nowego Testamentu, musimy zacząć dociekania od tekstów napisanych później.
SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ
TABELA 2.1 POGANIE I GOJE
W książce będę posługiwać się słowami "poganin" i "goj". Dla historyka nie są to określenia pejoratywne, inaczej niż w języku potocznym. W kontekście świata grecko-rzymskiego poganin to człowiek wyznający którąś z religii politeistycznych, czyli ani żyd, ani chrześcijanin. Określenie "religie pogańskie" oznacza natomiast zbiór starożytnych religii politeistycznych różnych od judaizmu i chrześcijaństwa, a z kolei "goj" to każdy, kto nie jest żydem - czyli może być to i poganin, i chrześcijanin.
To niejedyny problem związany z tradycjami o Jezusie. Nie sposób ich bowiem bezpośrednio "przełożyć" na język dla nas zrozumiały, gdyż nasze zdroworozsądkowe przeświadczenia, światopoglądy, wartości i priorytety różnią się od tych, jakim hołdowali pierwsi zwolennicy Jezusa. Może to zaskoczyć część czytelników, ale dziś trudno nam pojąć znaczenie słów Jezusa i opowieści o nim. To kolejna przyczyna poważnych sporów interpretacyjnych wokół Nowego Testamentu. Powstał on w innym świecie niż nasz. Tego, co dziś uznajemy za oczywiste, też by wtedy nikt nie zrozumiał. Ruch wczesnochrześcijański nie miał swojej klasy średniej, nie wspominając o czymś na wzór etyki protestanckiej z jej obietnicami dobrobytu dla ciężko pracujących. Tamten świat był bardzo spolaryzowany - nieliczni tworzyli elitę, cała reszta to był plebs. Niewielu ludzi miało widoki na awans społeczny, jedną trzecią populacji stanowili niewolnicy, a wielu biedakom powodziło się gorzej niż niewolnikom. Nie istniały leki na większość chorób, wiele dzieci umierało, a kobiety musiały rodzić przynajmniej piątkę dzieci, aby populacja nie spadła. Większość ludzi nie miała żadnego wykształcenia - dziewięćdziesiąt procent nie umiało czytać ani pisać. Podróżowanie było powolne i niebezpieczne, rzadko kto wyruszał na dalsze wyprawy, większość ludzi nigdy nie opuszczała miejsca urodzenia. W świecie wczesnego chrześcijaństwa niemal wszyscy - praktycznie poza Żydami - wierzyli w wielu bogów, którzy odpowiadali za wszystkie sprawy życia codziennego - pogodę, zdrowie, pokój, ale też nieurodzaj, choroby i wojny.
SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ
TABELA 2.2 ŚWIAT GRECKO-RZYMSKI
Historycy używają określenia świat grecko-rzymski do opisu krain basenu Morza Śródziemnego w okresie od panowania Aleksandra Wielkiego do cesarstwa rzymskiego z III i IV wieku n.e. (patrz: Tabela 2.3).
Aleksander był najważniejszym zdobywcą w historii cywilizacji zachodniej. Urodził się w 356 roku p.n.e., a na tron Macedonii wstąpił, mając dwadzieścia lat, po tym gdy zamordowano jego ojca, króla Filipa II. Jego marzeniem było podbicie całej wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Jako genialny strateg szybko i stanowczo - niektórzy powiedzą, że brutalnie - zajął Grecję i poprowadził swoją armię przez Azję Mniejszą (dzisiejszą Turcję) na wschód, ku Palestynie i Egiptowi. Ostatecznie dotarł do serca imperium perskiego, obalił jego monarchę Dariusza i rozciągnął swoje władztwo aż po granice dzisiejszych Indii.
Aleksander jest szczególnie ważny dla historii cywilizacji zachodniej ze względu na jego plan stworzenia na podbitych ziemiach jednolitej kultury. W młodości uczył się w Grecji pod okiem wielkiego filozofa Arystotelesa i nabrał przekonania, że kultura grecka przewyższa wszystkie inne. Jako zdobywca aktywnie skłaniał poddanych do używania greki i budowania miast przypominających greckie polis - z gimnazjami, teatrami, łaźniami publicznymi - aby mogły one stać się centrami administracyjnymi i handlowymi. Zachęcał także do przyjmowania we wszystkich miastach, zwłaszcza przez klasy wyższe, greckiej kultury i religii. Historycy nazywali ten proces kulturowy hellenizacją od greckiego słowa Hellas oznaczającego Grecję. Aleksander zmarł nagle w wieku trzydziestu trzech lat (w 323 roku p.n.e.), a stworzone przez niego imperium zostało podzielone między wodzów jego armii. Podczas rządów ich i następców hellenizm (tzn. kultura grecka) nadal kwitł w dużych ośrodkach miejskich w całym basenie Morza Śródziemnego (w mniejszym stopniu na obszarach wiejskich). W tym okresie wraz z przesuwającymi się granicami politycznymi oraz powstawaniem i upadkiem kolejnych królestw można było przeprawić się z jednego krańca dawnego imperium Aleksandra na drugi bez potrzeby posługiwania się w rozmowach z lokalnymi mieszkańcami innym językiem niż greką - ówczesnym lingua franca. Taki podróżnik pośród greckich obyczajów, instytucji, tradycji i religii mógł w każdym większym mieście czuć się jak u siebie. Nigdy wcześniej w dziejach ziemie na wschód od Morza Śródziemnego nie doświadczyły tak sprzyjającej kosmopolityzmowi jedności kulturowej ("kosmopolita" to "obywatel świata", a nie ktoś, kto czuje się związany tylko z jednym określonym miejscem).
Cesarstwo rzymskie powstało w takim zhellenizowanym świecie i czerpało z jego jedności wielkie korzyści. Rzym również zachęcał do używania greki i przyjmowania greckiej kultury i religii. Sam zresztą przejął panteon greckich bogów, tyle że czcił ich pod innymi imionami. Właśnie ta kulturowa jedność świata osiągnięta w procesie hellenizacji i podbojów politycznych Rzymu (Tabela 2.3) pozwala nam bezpiecznie posługiwać się określeniem świat grecko-rzymski.
Starożytni rozumieli tradycje o Jezusie w kontekście świata, w którym żyli. Wiązało się to nie tylko z tym, jak reagowali na takie opowieści i jak wpisywały się one w ich światopogląd, ale również z tym, że odbierali je w dosłowny sposób. Każdą rzecz można zrozumieć tylko w kontekście. Zilustrujmy to może na współczesnym przykładzie. Gdy chodziłem do college'u w latach osiemdziesiątych XX wieku, jeździłem samochodem marki Austin model Healey Sprite. Dzisiaj ten fakt nie budzi zdumienia większości studentów, bowiem nigdy nie słyszeli o takim samochodzie. Jeżeli chciałbym wyjaśnić im, czym było to auto, musiałbym porównać je do czegoś, co znają. Zazwyczaj wtedy zaczynam od tego, że Sprite był czymś takim jak później MG Midget. Co jednak, gdy nie mają też pojęcia o Midgecie? Mówię wtedy, że to wersja BMW Z-4 z lat siedemdziesiątych XX wieku. Ten samochód jest dziś dość popularny. Jeżeli też go nie znają, mogę jeszcze dodać, że Sprite był autem sportowym. A jeśli nie wiedzą, co to takiego? Wyjaśniam wtedy, że mały kabriolet z dwoma siedzeniami i niskim zawieszeniem powszechnie uznaje się za samochód sportowy. Co jednak, jeśli nie wiedzą, co to kabriolet... albo siedzenia? A jeżeli nie wiedzą, czym jest samochód? "Cóż, samochód jest jak kareta bez koni". Teraz zakładam, że wiedzą, czym jest kareta i jaki ma związek z końmi. Tylko co robić, jeżeli tego też nie wiedzą? Chodzi mi o to, że coś możemy zrozumieć tylko w kontekście tego, co już wiemy. Wyobraź sobie, jak próbowałbyś wyjaśnić, czym jest słoń, kolejka górska lub kumkwat komuś, kto nigdy wcześniej nie słyszał o dużych ssakach, technice i owocach.
A co to wszystko ma wspólnego z Nowym Testamentem? Otóż na takich przykładach łatwiej uzasadnić, dlaczego najlepiej rozpocząć nasze dociekania od życia słynnego człowieka, który dwa tysiące lat temu urodził się w odległej części cesarstwa rzymskiego.
Jedno niezwykłe życie
Jego matka od początku wiedziała, że nie był zwykłym człowiekiem. Przed narodzinami syna objawiła się jej istota niebiańska, która zapowiedziała, że nie będzie on zwykłym śmiertelnikiem, ale Bogiem. Proroctwo potwierdziły cudowne narodziny, którym towarzyszyły znaki nadprzyrodzone. Chłopiec już w młodości był uznawany za przewodnika duchowego. Jego dyskusje z uznanymi autorytetami dowiodły, że posiadał większą od nich wiedzę we wszystkich kwestiach tyczących religii. Jako człowiek dorosły opuścił dom rodzinny i został wędrownym nauczycielem. Wędrował ze swymi naukami do wsi i miast i namawiał ludzi, by przestali troszczyć się o dobra materialne, o to, w co są ubrani i co jedzą, bowiem zamiast tego powinni zainteresować się swoimi nieśmiertelnymi duszami. Człowiek ów zebrał wokół siebie kilku uczniów, których porwały jego nauki i zachwycił nieskazitelny charakter. Byli oni również przekonani, że nie jest zwykłym człowiekiem, ale Synem Bożym. Ich wiara zyskała niezwykłe potwierdzenie w czynionych przez niego cudach. Potrafił przewidywać przyszłość, leczyć chorych, wypędzać demony i wskrzeszać zmarłych. Oskarżony przez wrogów o liczne przewiny, został ostatecznie skazany przez rzymską władzę na śmierć za przestępstwa przeciw państwu. Nawet jednak gdy odszedł z tego świata, nie opuścił swoich wiernych uczniów. Część z nich twierdziła, że widziała go, jak wstępował do nieba, inni zaś mówili, że już po śmierci rozmawiali z nim i dotykali go i w ten sposób przekonali się, że pokonał śmierć. Kilku jego uczniów zaczęło potem głosić dobrą nowinę o nim, powołując się na to, co mówił i czynił.
Wątpię jednak, byście kiedykolwiek o nim czytali. Podejrzewam, że nigdy nawet nie słyszeliście imienia tego cudotwórcy i "Syna Bożego". Człowiekiem, o którym mówię, był wielki neopitagorejski filozof i pogański święty z I wieku n.e. Apoloniusz z Tiany, czciciel rzymskich bogów, którego życie i nauki spisał jego późniejszy zwolennik Filostrat w książce Żywot Apoloniusza. Apoloniusz żył w mniej więcej tych samych czasach co Jezus. Nigdy się nie spotkali, ale koleje ich życia są zadziwiająco podobne. Późniejsi zwolennicy Jezusa tłumaczyli, że to ich mistrz był cudotwórcą i Synem Bożym, a Apoloniusz tylko zwykłym oszustem i magiem. Nie będziemy czuć się zaskoczeni, gdy usłyszymy, że stronnicy Apoloniusza twierdzili, że oszustem był Jezus.
Co ciekawe, nie byli to jedyni w świecie grecko-rzymskim ludzie, których uznawano za wielkich nauczycieli i obdarzonych niezwykłą mocą cudotwórców. Wiemy z zachowanych - choć nie do końca wiarygodnych - świadectw, że wielu ludziom przypisywano zdolność czynienia cudów: uspokajania burzy, mnożenia chleba, przepowiadania przyszłości, leczenia chorych, wypędzania demonów, wskrzeszania zmarłych, wszyscy mieli też narodzić się w cudownych okolicznościach i dostąpić wniebowstąpienia. Nawet jeśli Jezus jest jedynym dziś nam znanym cudotwórcą i Synem Bożym żyjącym w starożytności, to musimy pamiętać, że dla swych współczesnych był tylko jednym z wielu.
Oczywiście, jeśli chcemy badać wczesne tradycje o Jezusie, co stanowi dla nas jedyną metodę jego poznania, musimy zacząć od usytuowania ich w pierwotnym kontekście świata grecko-rzymskiego (Tabela 2.2). Podania o Jezusie krążyły pośród ludzi, którzy mogli je zrozumieć, a sposób ich rozumienia wiązał się z przeświadczeniem, że żyją w świecie zamieszkanym przez istoty boskie. Starożytni, odmiennie niż my, stan taki traktowali jako oczywistość.
Nasze dociekania rozpoczniemy od omówienia starożytnych religii "pogańskich" (Tabela 2.1), ponieważ w czasach, gdy powstawał Nowy Testament, chrześcijanie właśnie głównie pośród pogan głosili większość swoich opowieści i pozyskiwali nowych wyznawców. Następnie przejdziemy do rozważań nad wczesnym judaizmem - specyficzną religią świata grecko-rzymskiego, a przede wszystkim religią samego Jezusa i pierwszych chrześcijan.
Kontekst Nowego Testamentu - religie w świecie grecko-rzymskim
Religijność grecko-rzymska - zarys
Może to nadal kogoś dziwić, ale chcąc zrozumieć naturę i funkcję religii w świecie grecko-rzymskim, musimy porzucić niemal wszystkie wyobrażenia, jakie wiążemy ze sferą sacrum. Co przyjdzie na myśl żyjącemu na początku XXI wieku Amerykaninowi, gdy spytamy go o cechy charakterystyczne religii instytucjonalnej? Poniższa lista pewnie nie jest wyczerpująca, ale obejmuje chyba większość przekonań bliskich wielu ludziom w naszym społeczeństwie (oczywiście nie wszystkim, bo współczesny świat jest niesamowicie zróżnicowany).
1. Organizacja i hierarchia religijna (np. denominacje chrześcijańskie i ich przywódcy: papież, biskup metodystów, przywódca Południowej Konwencji Baptystów).
2. Doktryna (np. wyznanie wiary wypowiadane w kościele, fundamentalne prawdy wiary akceptowane przez wszystkich wyznawców).
3. Obowiązki etyczne (tj. motywowane religijnie wytyczne dotyczące zachowania wobec innych).
4. Święte księgi (np. Biblia hebrajska, Nowy Testament, Koran).
5. Wiara w życie pośmiertne (dziś najczęstsza motywacja wiary).
6. Rozdział Kościoła od państwa (ważny element demokratycznej polityki).
7. Ekskluzywność Kościołów (np. członkowie Kościoła baptystów nie mogą być wyznawcami Hare Kriszna, tak jak praktykujący żyd nie może być mormonem).
W religiach starożytnych zaskakuje i zdumiewa, że - z wyjątkiem judaizmu - nie znajdujemy tam żadnej z wyżej wymienionych cech. Religie pogańskie cesarstwa rzymskiego nie posiadały narodowej lub ponadnarodowej organizacji z obieralnymi czy mianowanymi przywódcami, którzy sprawowaliby władzę nad miejscowymi kultami. Nie miały własnych credo ani ustalonych prawd wiary. Etyka stanowiła ważny element życia człowieka, ale w samych praktykach religijnych wymogi etyczne nie odgrywały głównej roli. Wielu ludzi nie wierzyło w życie pośmiertne, a ci, którzy w nie wierzyli, przynajmniej na ile nam wiadomo, nie stawali się w wyniku tego bardziej religijni. Religie pogańskie nigdy nie opierały się na świętych księgach, które określałyby indywidualne wierzenia i praktyki religijne. Kościół nie był odseparowany od państwa, wprost przeciwnie, bo skoro wierzono, że to bogowie czynią państwo wielkim, ono wspierało i finansowało kult bogów. Niemal nikt w świecie pogańskim nie sądził, że jeśli wierzy się w jednego boga, to nie można czcić innego. Przeciwnie - wierność kultowi i jego ekskluzywność była zjawiskiem praktycznie nieznanym.
W jaki sposób pojąć religie tak odmienne od naszych? W związku z tym, że coś rozumiemy tylko w kontekście tego, co już wiemy, powinniśmy zastanowić się nad różnicami istniejącymi między współczesnymi a starożytnymi religiami.
Politeizm zamiast monoteizmu. Współczesne religie Zachodu (judaizm, chrześcijaństwo i islam) są monoteistyczne, czyli głoszą istnienie jednego Boga. Większość ich wyznawców za oczywistość uważa, że Bóg jest tylko jeden. Starożytni uznaliby to jednak za nonsens. Każdy wtedy wiedział, że istnieje wielu bogów, którzy odgrywają różne role i mieszkają w różnych częściach świata: własnych bogów miały pola i lasy, rzeki i strumienie, domostwa i pałace, byli bogowie zbóż i pogody, płodności, wojny i miłości.
Wiara w wielu bogów (politeizm) wywodzi się jeszcze z czasów prehistorycznych. W świecie grecko-rzymskim powszechnie uznawano ich istnienie za pewnik. Nie wszyscy jednak czcili tych samych bogów. Wielu bogów miało charakter lokalny lub rodzinny. Podboje osad, miast czy państw przez inne osady, miasta i państwa skutkowały tym, że bogowie wędrowali między regionami, a niekiedy zyskiwali status narodowy lub ponadnarodowy. Ludy podbite czasami zaczynały dobrowolnie wierzyć w bogów najeźdźców (ich bogowie musieli być potężniejsi, skoro zwyciężyli), nadawali nowe imiona starym bogom (co było rodzajem substytucji) lub dodawali nowych bogów do swojego panteonu. Oczywiście istnieli "wielcy bogowie", których czczono w różnych częściach Morza Śródziemnego. Tych bogów właśnie opisywali starożytni poeci - Homer i Hezjod. Dzieła tych dwóch starożytnych autorów - np. Iliada i Odyseja Homera - nie były jednak przez starożytnych traktowane tak jak Biblia przez żydów czy chrześcijan, ale raczej uważano je za opowieści, których ludzie słuchają dla przyjemności. Nikomu nie przeszkadzało, że czasem przedstawiały one bogów jako istoty dzikie i kapryśne.
Jak człowiek antyku rozumiał związek łączący owych wielkich bogów z bogami lokalnymi? Nowe badania pokazują, że w świecie grecko-rzymskim sferę istot boskich wyobrażano sobie jako piramidę, której szczyt zajmowało kilku najpotężniejszych bogów, a istoty mniej władne zajmowały niższe szczeble. Niektórzy najlepiej wykształceni myśliciele i wielcy filozofowie (oraz ich uczniowie) twierdzili, że na szczycie tej piramidy znajduje się jeden wielki Bóg: grecki Zeus, rzymski Jupiter lub jakiś inny nieznany i niepoznawalny Bóg, tak potężny, że wymykający się ludzkiemu pojmowaniu. Ten Bóg był odpowiedzialny za świat i za wszystko, co się w nim działo. Był tak potężny, że zwyczajni śmiertelnicy nie mieli do niego dostępu.
Na kolejnych stopniach piramidy stali bogowie czczeni w różnych częściach cesarstwa. Grecy mieli Posejdona, Herę, Afrodytę, Artemidę, Dionizosa i innych bogów z mitów greckich. Rzymianie oddawali cześć tym samym bogom, tyle że zwali ich na własną modłę: Neptunem, Junoną, Wenus, Dianą i Bachusem. Sądzono, że posiadają oni niezwykłą moc i zasługują na cześć i uwielbienie. Mieli być odpowiedzialni za wiele rzeczy w ludzkim świecie: Ares (Mars) był bogiem wojny, Afrodyta (Wenus) - boginią miłości, a Dionizos (Bachus) - bogiem wina. Stopień niżej znajdowały się bóstwa lokalne, których moc była o wiele mniejsza (choć i tak niedostępna dla człowieka) i bliżej im było do zwykłych spraw ludzkich. Takim bóstwem był daimonion (termin ten nie ma dobrego odpowiednika we współczesnych językach. Podobnie brzmiące słowo "demon" ma zupełnie inne znaczenie - daimonion nie był upadłym aniołem, nikogo nie mógł też opętać ani zmusić do grzechu). Część z tych pomniejszych bóstw była groźna, ale większość pozostawała obojętna wobec spraw ludzkich, acz można było próbować je przekonać, odprawiając odpowiednie rytuały, do tego, by komuś sprzyjały, a przynajmniej nie szkodziły.
Wiele rodów miało też własnych bogów. W religii Rzymu każde domostwo czciło penaty, które czuwały nad spiżarnią i ogniskiem domowym, jak również lary (uważane niekiedy za duchy przodków), które chroniły pola i domy. Każda rodzina miała też swoje bóstwo, rodzaj anioła stróża nazywanego geniuszem, który mieszkał w głowie pana domu. Figurki takich bogów rodzinnych trzymano na ołtarzykach i wznoszono do nich modły; były też obiektami innych prostych aktów pobożności.
Najniższe szczeble boskiej piramidy zajmowali ci, którzy jakby tworzyli pomost między śmiertelnikami a bogami. Byli to ludzie, którzy po swojej śmierci zostali "ubóstwieni" (tzn. stali się nieśmiertelni jak bogowie) - wybitne jednostki, na przykład mędrcy lub wojownicy, których znakomite czyny zaskarbiły im za życia (i po śmierci!) sympatię bogów. Równi byli im "półbogowie", czyli istoty zrodzone ze związku boga (lub bogini) ze śmiertelnikiem. Wiele takich postaci występuje w mitologii greckiej i rzymskiej i ludowych podaniach z tych czasów. Ta kategoria może okazać się dla nas szczególnie interesująca, ponieważ zaliczający się do niej wybrańcy przewyższali zwykłych ludzi. Za takich półbogów uznawano na przykład wielkich filozofów, choćby Pitagorasa, którego mądrość miała mieć ponadludzki charakter, potężnych atletów, jak Herkules, przewyższający siłą każdego śmiertelnika, czy wreszcie wybitnych władców, na przykład Aleksandra Macedońskiego, którego władza nad ludźmi miała niemal boski wymiar.
Część ludzi za kogoś w rodzaju boga uznawała rzymskich cesarzy, z tym że cezar nie był jedynym bogiem ani nie zasiadał na Olimpie. Nie był równy wielkim bogom, ale bez wątpienia z ludzkiej perspektywy był kimś niesamowicie potężnym, boskim, godnym czci i uwielbienia. Tego rodzaju istotami byli również Apoloniusz z Tiany i inni zwani Synami Bożymi, których boskiego pochodzenia dowodzić miały ich nadprzyrodzone nauki i cuda.
Jak więc widać, poganie, do których dotarły opowieści o Jezusie i jego cudach, nie mieli problemu ze zrozumieniem ich znaczenia. Miały one dowodzić, że Jezus był istotą boską, która zstąpiła na ziemię.
Życie doczesne zamiast życia wiecznego. Wielu ludzi we współczesnym świecie wyznaje jakąś religię, bo wierzy w życie pośmiertne. Zwracają się oni ku wierze, bojąc się wiecznego potępienia lub chcąc zapewnić sobie szczęście po śmierci.
W świecie starożytnym taka motywacja nie znalazłaby zrozumienia. Najnowsze badania inskrypcji nagrobnych pokazują, że jakkolwiek część ludzi wierzyła wtedy w życie pośmiertne (o czym się przekonamy, gdy będziemy omawiać kulty misteryjne), to większość nie podzielała tej wiary. W powszechnym przekonaniu życie po śmierci było (przedłużanym za wszelką cenę) cieniem istnienia, a toczyło się w świecie eterycznym, w którym kończył każdy: śmiertelny i nieśmiertelny, wierzący i niewierzący. Mimo to praktycznie wszyscy ludzie antyku wierzyli w bogów i praktykowali jakąś religię.
Religia dla większości starożytnych nie była gwarantem życia pośmiertnego, ale sposobem na zabezpieczenie życia tu i teraz. Nieraz bardzo ciężkiego. Nie istniały lekarstwa zapobiegające chorobom lub leczące je i nawet wyrwanie zęba mogło skończyć się śmiercią. Nieznana była chirurgia we współczesnym znaczeniu tego słowa, a środki znieczulające były bardzo prymitywne - najprostszy zabieg był męczarnią. Kobiety często umierały w połogu. Rolnictwo stało na dość niskim poziomie, a nawadnianie stosowano w bardzo ograniczonym zakresie, co oznaczało, że nawet niewielka susza mogła wywołać klęskę głodu, tym bardziej że nie istniały wystarczająco sprawne środki transportu, więc najczęściej dowiezienie żywności na tereny nią dotknięte było praktycznie niemożliwe. Wojna, głód, choroby i bieda - odwieczne utrapienia rodzaju ludzkiego - stanowiły codzienność starożytnych. Oczywiście nawet w takim świecie ważne były relacje międzyludzkie, każdy bowiem, znając tragiczny los swoich dzieci i przyjaciół, nieustannie bał się o własne bezpieczeństwo. I jak zawsze tragedią mogła być nieodwzajemniona miłość...
W takim świecie, który dawał swym mieszkańcom niewiele nadziei, pierwsze skrzypce grali bogowie. To oni mieli sprowadzać deszcz, zapewniać płodność trzodzie i posiadanie dzieci rodzicom. Od nich zależały zwycięstwo w czasie wojny i dobrostan w latach pokoju, oni mieli uzdrawiać i nieść pocieszenie uciśnionym, zapewniać bezpieczeństwo oraz dawać miłość i nadzieję. To były sfery życia wymykające się władzy zwykłych śmiertelników. Powodzenie w nich mogli zapewnić tylko bogowie.
Praktyki kultowe, nie doktryna. Jak można było wpłynąć na potężnych i nieśmiertelnych bogów? Nie przemawiały do nich czyjeś wierzenia, wyznania wiary lub "prawdy". Może to być dla nas dziwne, ale sformalizowana doktryna nie odgrywała żadnej roli w tych religiach. Nieważne było, w co ludzie wierzyli, istotne było to, w jaki sposób oddawali cześć swoim bogom. Liczył się sam kult. Słowo "kult" pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego "troskę". Starożytne określenie cultus deorum oznaczało "troskę o bogów" ("agrokultura" to frazeologicznie "troska o pola"). Jak można było "troszczyć" się o bogów? Jak można było zyskać ich przychylność? Dla starożytnych odpowiedź była prosta: modłami i ofiarami. Bóstwa lokalne i rodzinne miały swoje własne kulty. Codziennymi praktykami religijnymi było ulewanie przed posiłkiem odrobiny wina na cześć bogów rodziny i odmawianie modłów za przychylność domowników. Wierzący podczas okresowych świąt składali w ofierze jakieś zwierzęta albo czynił to za nich kapłan przy akompaniamencie modlitw. Niejadalne części zwierząt palono jako ofiarę dla bogów, a resztę przygotowywali i spożywali uczestnicy rytuału.
W specjalne dni świąteczne w całym cesarstwie oddawano cześć bogom państwowym. Byli to potężni bogowie, którzy okazali swoją przychylność Rzymowi i czynili go wielkim. Ludzie czcili ich, aby zapewnić przychylność sobie i swoim patronom. Wielkie uroczystości w stolicy odbywały się - rok w rok - zgodnie z ustalonym rytuałem, podczas którego znający święte tradycje kapłani składali ofiary i recytowali modlitwy. Rzymianie uważali, że jeśli jakieś praktyki religijne przynosiły pożądane efekty, to były słuszne i należało je podtrzymywać, a ponieważ imperium pozostawało potęgą, dla jego mieszkańców był to znak, że rytuały są skuteczne. Zatem trzeba je nadal odprawiać. Można było też sprawdzić, czy konkretny akt kultu został zaakceptowany przez bogów. Jedną ze zwyczajowych praktyk religijnych Rzymian, która może nam wydawać się dziwna, była hieromancja - wróżenie z trzewi zwierząt, co czynił specjalnie wyszkolony kapłan (haruspik), którego zadaniem było określenie, czy bóg (bogowie) przyjął ofiarę. Jeżeli wnętrzności zwierzęcia ofiarnego nie były w idealnym stanie, np. nie były zdrowe, nie miały właściwego kształtu lub nie znajdowały się w odpowiednim miejscu, rytuał należało powtórzyć.
Praktyka hieromancji pokazuje, że religia rzymska nie polegała wyłącznie na próbach zadowolenia bogów. Bogowie mogli kontaktować się z ludźmi, a czynili to poprzez różnego rodzaju przepowiednie (mające ukazać wolę bogów). Kapłani rzymscy zwani augurami byli uczeni interpretacji lotu ptaków lub ich zachowań (auspicjum) i na tej podstawie wnioskowali, czy bogowie sprzyjają celom państwa, np. planowanej wyprawie wojennej. Jeśli ktoś chciał uzyskać od bogów osobistą poradę, mógł udać się do świętych miejsc zwanych wyroczniami, gdzie ciekawi swej przyszłości mogli zadać pytanie konkretnemu bogu. Kapłani (lub kapłanki) wchodzili wtedy w trans i opętani przez boskiego ducha recytowali odpowiedź, która - niekiedy w formie poetyckiej - była spisywana przez ich pomocników. Czasami bogowie komunikowali się z ludźmi za pomocą zjawisk naturalnych - mógł to być piorun, ale również sen lub inny znak. Tak więc w świecie starożytnym istniał ścisły związek między sferą boską i ludzką. Bogowie przemawiali do ludzi w snach, poprzez wyrocznie i znaki, a ludzie służyli bogom, zapewniając sobie ich przychylność poprzez modlitwy i ofiary.
Ryc. 1. Imperium rzymskie w I wieku n.e.
Kościół i państwo - brak rozdziału. Państwo w świecie grecko-rzymskim zajmowało się sprawami religii. Państwo i religia ściśle współpracowały przy realizacji podstawowego celu, jakim było uczynienie życia dostatnim, sensownym i szczęśliwym. Bogowie gwarantowali pokój i dobrostan i czynili państwo wielkim, państwo natomiast finansowało kult i zachęcało do czczenia bogów. Z tego powodu w cesarstwie rzymskim kapłani pełnili swoje funkcje (używając naszej współczesnej terminologii) z nadania politycznego. Kapłanami rzymskich "kolegiów" byli senatorowie i inni ważni urzędnicy. Świątynie poświęcano bogom po wielkich tryumfach wojennych, ich obsługę finansowało państwo, a nadzór nad świętami sprawowały najwyższe władze państwowe. Cesarze zachęcali do oddawania czci bogom, ale w pewnych częściach cesarstwa (choć nie w Rzymie) sami również byli uważani za bogów, jakkolwiek cześć boską oddawano im dopiero pośmiertnie, po ogłoszeniu tego faktu przez senat. W każdym razie w czasach, gdy powstawał Nowy Testament, poza samym Rzymem cesarzy czczono jako "Zbawców" państwa, którzy mieli walczyć ze złem zagrażającym imperium. Niektórzy cesarze nie pochwalali tych praktyk, ale urzędnicy w prowincjach często ich nie słuchali (patrz: Tabela 2.4). Lokalne kulty cesarza istniały na przykład w Azji Mniejszej, gdy przybył do niej apostoł Paweł z nowiną o Jezusie Zbawicielu. W II wieku n.e. miasta w całym imperium obchodziły święta, w trakcie których składano ofiary dla panującego cesarza lub jego "geniusza", czyli boskiego ducha opiekującego się jego rodem (patrz: Tabela 2.3).
SPOJRZENIE W PRZESZŁOŚĆ
TABELA 2.3 CESARSTWO RZYMSKIE
Zgodnie z tradycją za datę założenia Rzymu uznaje się 753 rok p.n.e. Na początku była to niewielka osada, która z upływem lat rozrosła się do rozmiarów miasta zajmującego "siedem wzgórz". Rzym był przez niemal dwa i pół wieku rządzony przez lokalnych królów, których za nadużycia władzy wygnano w 510 roku p.n.e. Następnie przez prawie pół tysiąclecia był republiką rządzoną przez oligarchów tworzących senat, w skład którego wchodzili najzamożniejsi i najbardziej wpływowi członkowie klasy wyższej. Wraz ze zmianami systemu polityczno-prawnego Rzym stawał się coraz większą potęgą militarną. Najpierw podbił i skolonizował cały Półwysep Apeniński, a następnie (po trzech wojnach przeciw Kartaginie dominującej nad Afryką Północną, znanych jako wojny punickie: w latach 264-241 p.n.e., 218-202 p.n.e., 149-146 p.n.e.), objął kontrolę nad całym regionem Morza Śródziemnego.
Późna republika była rozrywana wewnętrznymi konfliktami, często bardzo krwawymi, ponieważ nieustannie różni dowódcy i politycy próbowali zdobyć dla siebie wyłączną władzę. Gdy Juliusz Cezar spróbował zostać dyktatorem, został zabity w 44 roku p.n.e. Formalnie Rzym pozostał republiką (rządzoną przez senat) aż do czasów Oktawiana, wnuka siostry Cezara i jednocześnie jego adoptowanego syna. Ten bogaty arystokrata i zwycięski wódz położył kres kolejnej krwawej wojnie domowej i przejął pełną kontrolę nad państwem w 27 roku p.n.e. Mimo ustanowienia władzy cesarskiej senat nadal istniał i nadzorował rozrośniętą rzymską biurokrację, co wiązało się z zarządzaniem prowincjami rozciągającymi się od Hiszpanii po Syrię. Oficjalne stanowiska niekiedy przypadały w udziale również przedstawicielom klasy ekwitów. Zajmowali oni pozycję niższą niż senatorowie i zwykle dysponowali mniejszym majątkiem, ale też byli członkami arystokracji. Wraz z nastaniem rządów Oktawiana, który przyjął imię Cezara Augusta (co dosłownie oznaczało "najwspanialszego cesarza"), wyłączną władzę nad Rzymem objął jeden człowiek - cesarz. Po śmierci Augusta w 14 roku n.e. na tron wstępowali kolejni władcy, bardzo różniący się temperamentem i talentami. W interesującym nas okresie cesarzami byli kolejno:
Tyberiusz (14-37 r. n.e.)
Kaligula (37-41 r. n.e.)
Klaudiusz (41-54 r. n.e.)
Neron (54-68 r. n.e.)
czterech cesarzy w burzliwych latach 68-69 r. n.e.,
Wespazjan (69-79 r. n.e.)
Tytus (79-81 r. n.e.)
Domicjan (81-96 r. n.e.)
Nerwa (96-98 r. n.e.)
Trajan (98-117 r. n.e.)
Hadrian (117-138 r. n.e.)
Nam, jako że żyjemy wieki później, polityczne konsekwencje tego rodzaju kultu wydają się oczywiste. Wiara w to, że bogowie są bezpośrednio zaangażowani w sprawy imperium rzymskiego, na pewno gwarantowała pokój na jego rubieżach. Można buntować się przeciwko potężnemu śmiertelnikowi - ale kto się odważy podnieść rękę na boga?
Tolerancja zamiast nietolerancji. Dzisiaj wielu ludzi, ze względu na nie najlepsze doświadczenia pierwszych chrześcijan, którzy istotnie doznawali sporadycznych prześladowań ze strony cesarstwa, uważa, że Rzymianie byli bardzo nietolerancyjni wobec innych religii. Nic dalszego od prawdy. To fakt - odmowa złożenia bogom ofiary w intencji pomyślności cesarza lub niezapalenie na ołtarzu kadzidła dla jego geniusza mogły ściągnąć na człowieka kłopoty, takie zachowanie traktowano bowiem jako akt czysto polityczny (używając naszego języka) - wyraz nieufności lub, co gorsza, przejaw otwartego buntu przeciw władzy państwowej i stojącej ponad nią władzy bogów. Przecież "wszyscy wiedzieli", że istnieje wielu bogów, którym należy się cześć, zatem odmowa udziału w tego typu rytuale dla człowieka antyku była po prostu czymś niepojętym.
CO O TYM MYŚLISZ?
TABELA 2.4 BOSCY WŁADCY JAKO BOGOWIE ZBAWICIELE
Obywatele Rzymu oddawali cześć cesarzowi jako istocie boskiej, "Zbawicielowi" rodzaju ludzkiego. Zastanówmy się nad poniższą inskrypcją powstałą na cześć Gajusza Juliusza Cezara Germanicusa, znanego historii jako cesarz Kaligula, którą ufundowała rada leżącego w Azji Mniejszej miasta Efez około 38 roku n.e.:
Rada i lud miasta (Efezu) i inni Grecy, którzy zamieszkują Azję, (dziękują) Gajuszowi Juliuszowi, synowi Gajusza Cezara, Najwyższemu Kapłanowi i Absolutnemu Władcy [...] Widzialnemu Bogu zrodzonemu z (bogów) Aresa i Afrodyty, Zbawicielowi życia człowieczego.
Jak widać, jeżeli chrześcijanie widzieli w Jezusie Syna Bożego i Zbawiciela, to miał on poważnych konkurentów do tych tytułów.
Tolerancja religijna była jedną z podstawowych cech świata grecko-rzymskiego. Wszystkie religie cesarstwa, może prócz pewnych form chrześcijaństwa (patrz: Rozdział 27.), zachowywały wobec siebie pełną tolerancję. Obowiązek czczenia tych samych bogów byłby dla ludzi tej epoki równie sensowny jak przymus posiadania tych samych przyjaciół. Powszechnie przyjmowano, że istnieją różni bogowie i wszystkim należy się cześć. Gdy ludzie przenosili się do nowego miejsca, zaczynali czcić nowych, lokalnych bogów, choć często nie porzucali też swoich dawnych. W pełni dopuszczalne były różne rytuały religijne. Szanowano lokalne praktyki religijne, jeśli tylko nie kolidowały z religią państwową. Religie grecko-rzymskie nie znały ekskluzywności, czyli przekonania, że "tylko moi bogowie są prawdziwi, a twoi fałszywi, i musisz się nawrócić na moją wiarę, bo inaczej zostaniesz ukarany".
Magia i tajemnica w religii grecko-rzymskiej
Magia odgrywała w cesarstwie rzymskim bardzo ważną rolę. Ponieważ wiemy już trochę o religiach tamtego okresu, nie powinno to raczej budzić naszego zdziwienia. W końcu jeżeli funkcja religii ograniczała się praktycznie do czynności kultowych, które służyły zyskaniu przychylności bogów, to co można było zrobić, gdy rytuały te nie przynosiły pożądanych skutków? Wielu starożytnych (nawet bardzo aktywnie zaangażowanych w któryś z kultów) wybierało alternatywną drogę, sięgając po to, co już wówczas określano mianem "magii".
Do niedawna jeszcze w literaturze naukowej za przejawy magii uznawano wyrastające z przesądów próby manipulowania mocami bogów za pomocą zaklęć i rytuałów, które miały skłonić siły nadprzyrodzone do spełnienia czyjejś prośby. W świecie rzymskim takie praktyki były powszechne. Nie tylko jesteśmy w posiadaniu starożytnych tekstów, w których je opisano, ale odkryliśmy nawet kilka zbiorów zaklęć, czyli tekstów wprost wykorzystywanych do uprawiania magii. Znajdujemy tam np. skomplikowane przepisy na eliksiry złożone głównie z egzotycznych składników (takie starożytne ekwiwalenty oka trytona czy włosów nietoperza), mistyczne zaklęcia z bezsensownie powtarzającymi się sylabami (analogiczne do "abrakadabra", choć niekiedy rozciągające się na całe strony) czy wreszcie zapis klątw, jakie trzeba rzucać na wrogów (coś w rodzaju starożytnego voodoo). Tego rodzaju środki "gwarantowały" realizację pożądanego celu, np. śmierć nieprzyjaciela lub nieposkromioną namiętność ponętnej sąsiadki.
Dziś badacze próbują raczej zrozumieć, w jaki sposób takie praktyki różniły się od tego, co nazywamy religią. Jeżeli religia grecko-rzymska opierała się na zrytualizowanych obrzędach i modlitwach, które należało odmawiać w odpowiedni sposób, aby zapewnić sobie przychylność bogów, to czym różniła się od magii? Wydaje się, że różnice nie były wielkie. W starożytności religia i magia polegały na podobnych działaniach i prowadzić miały do podobnych skutków (zyskania przychylności bogów), których zresztą ani jedna, ani druga nie mogły zagwarantować. Dlaczego zatem starożytni nazywali pewne praktyki magicznymi? Badania antropologiczne nad tymi zjawiskami pokazały, że gdy całe społeczeństwo (lub przynajmniej jego elity) akceptuje pewną praktykę kultową, to nazywa się ją "religią", podczas gdy nawet bardzo podobne praktyki, które nie zyskały powszechnej akceptacji, uważane są za zabobon i "magię". Magię w tym ujęciu można postrzegać jako ciemną stronę religii. Jest tajemnicza, ukryta i uprawia się ją na marginesach społeczeństwa. Dlatego dwóch starożytnych cudotwórców, którzy dokonywali podobnych cudów, mogło być różnie postrzeganych - jeden jako Syn Boży (wyraz aprobaty), a drugi jako mag (potępienie). Pierwszy stał po stronie tego, co dobre i dozwolone, podczas gdy drugi reprezentował ciemne moce i zakazane metody.
Nie oznacza to, że wszystkie religie świata grecko-rzymskiego pozbawione były nimbu tajemniczości. Przeciwnie - w ramach lokalnych kultów istniały w pełni oficjalne formy misteriów. Część z nich cieszyła się nawet zdecydowanie ponadlokalną sławą. Współcześni badacze nazywają tego rodzaju formy religii kultami misteryjnymi. Pod pewnymi względami kulty misteryjne pozostają jednak wyjątkiem w grecko-rzymskiej rzeczywistości. Możliwe zresztą, że to ich nietypowy charakter przysparzał im tak wielkiej popularności. Niestety - bardzo niewiele o nich wiemy. Zresztą sama nazwa "misteryjne" bierze się stąd, że ich uczestnicy nie mogli ujawniać, co działo się w trakcie świętych rytuałów, a w konsekwencji nasza wiedza na ich temat nie pochodzi z bezpośrednich świadectw, ale ze skrawków zachowanych dokumentów. Na ich podstawie możemy jednak wyrobić sobie pojęcie, czym była większość kultów misteryjnych i czym różniły się one od kultów państwowych i lokalnych. Widzieliśmy, że większość religii tamtego okresu wiązała się głównie z potrzebami większych i mniejszych wspólnot (np. deszcz, płodność, zwycięstwo, pokój, sukces). Kulty misteryjne były nieco inne, bo koncentrowały się przede wszystkim na dobrostanie jednostki. Ponadto, podczas gdy większość religii zajmowała się życiem tu i teraz, kulty misteryjne kładły nacisk na szczęśliwe życie po śmierci (jakiś czas temu badacze sądzili, że był to ich wyłączny cel). Choć w świecie grecko-rzymskim tolerowano wiele religii i nie istniała ekskluzywność religijna, to w misteriach uczestniczyli ludzie, którzy przez całe życie wierzyli w jednego boga (lub boginię). Nawet oni nie głosili jednak, że bogowie, których czcili, byli jedynymi prawdziwymi bogami. Byli "prawdziwi" wyłącznie dla nich, swoich najwierniejszych wyznawców.
Bardzo prawdopodobne, że w świecie grecko-rzymskim misteria zaspokajały indywidualne potrzeby tych jednostek, które (używając współczesnej terminologii) nie znajdowały egzystencjalnego spełnienia w kultach lokalnych i religii państwowej. Każde misterium było unikalne - miało swoją lokalizację, obyczaje i rytuały. Wiele z nich koncentrowało się na micie śmierci i zmartwychwstania jakiegoś boga lub bogini; mitologiach zakorzenionych w starożytnej religii płodności, gdzie śmierć zimy dawała życie wiośnie. Rytuały sprawowane w ramach tych kultów miały odzwierciedlać te mitologie w sposób taki, aby ich uczestnicy mogli wziąć udział w procesie przemiany. Odegranie mitu o śmierci i zmartwychwstaniu boga czyniło go dla wyznawców realnym; utwierdzało ich w wierze, że będą wieść szczęśliwe życie po śmierci. Uczestnikom kultów misteryjnych obiecywano nie tylko satysfakcjonującą doczesność, ale pogodne życie pośmiertne. Nie każdy jednak mógł brać w nich udział. We wszystkich kultach występowały ścisłe rytuały inicjacji i dopiero po ich przejściu mogło nastąpić wtajemniczenie. Powszechnie występowały też rytuały oczyszczające (post, modły, obmywanie rąk). Wyznawcy musieli też pobrać odpowiednie nauki. Świadectwa historyczne potwierdzają, że po takich złożonych rytuałach inicjacyjnych wyznawcy istotnie czuli się pogodzeni ze sobą i światem.
Najsławniejszymi misteriami w świecie starożytnym były uroczystości poświęcone greckiej bogini Demeter i jej córce Korze (zwanej Persefoną), odbywające się w greckim Eleusis, egipskie misteria ku czci bogini Izydy i jej męża Ozyrysa oraz misteria ku czci greckiego boga Dionizosa (zwanego także Bachusem) oraz perskiego boga Mitry. Zwykle wyznawcy brali udział tylko w jednych misteriach, ale znamy przykłady jednostek, które uczestniczyły w różnych tego typu uroczystościach. Przy czym nawet przejście przez rytuały inicjacyjne nie wykluczało oddawania czci bogom lokalnym lub państwowym, a wtajemniczani w kulty misteryjne byli nawet niektórzy cesarze.
Filozofia a religia w świecie grecko-rzymskim
Istnieje jeszcze jedna cecha charakterystyczna świata grecko-rzymskiego, której warto się przyjrzeć, zanim zwrócimy się w stronę judaizmu. Jak już mówiłem, religie grecko-rzymskie nie koncentrowały się wokół doktryn ani na regulacji zachowań etycznych swoich wyznawców. Nie oznacza to oczywiście, że wówczas w ogóle nie istniała przestrzeń namysłu nad sensem życia, istotą szczęścia czy etyką. Tyle że taką refleksją zajmowała się filozofia, a nie religia.
Starożytnym nie przyszłoby do głowy, że nie da się pogodzić filozofii i religii, a najwięksi filozofowie tej epoki bywali kapłanami w pogańskich świątyniach. Obie dziedziny reprezentowały mimo to różne obszary ludzkiej aktywności i zaspokajały odmienne potrzeby. Zadanie grecko-rzymskiej filozofii nie polegało na schlebianiu bogom lub namawianiu ich, aby ingerowali w sprawy ludzkie. Interesowało ją to, w jaki sposób w świecie, który w najlepszym wypadku uznawany był za bezsensowny i nudny, w najgorszym zaś za pełen bólu i cierpienia, można osiągnąć dobrostan. Profesjonalni filozofowie byli dość rzadkim zjawiskiem w świecie starożytnym, ponieważ społeczeństwa przedindustrialne nie posiadały wystarczających zasobów, aby utrzymać dużą liczbę ludzi zajmujących się niemal wyłącznie myśleniem i uczeniem tej sztuki innych. Niewiele osób zresztą miało czas i możliwości, aby czytać traktaty filozoficzne, ponieważ w tamtych czasach większość była analfabetami (patrz: Tabela 4.1). Główne idee filozoficzne były jednak powszechnie znane dzięki sposobowi ich upowszechniania. Filozofowie wszelkiej maści zwykli stawać na placach lub na rogach ulic licznych miast cesarstwa i tam głosić swoje poglądy, zachęcając ludzi, aby stosowali się do nich w życiu. Można powiedzieć, że antyczni filozofowie przypominali w tym współczesnych kaznodziejów.
CO TYM MYŚLISZ?
TABELA 2.5 CHRZEŚCIJAŃSTWO JAKO KULT MISTERYJNY
Na początku XX wieku historycy byli zdumieni tym, jak bardzo, sądząc z opisów, tajne zgromadzenia chrześcijan były podobne do niektórych starożytnych misteriów. Uczestnicy jednych i drugich oddawali cześć umarłemu i zmartwychwstałemu bogu, który miał przynieść pokój na ziemi i życie wieczne po śmierci. Ci, którzy chcieli uczestniczyć w takich zgromadzeniach, musieli wpierw poddać się rytualnemu oczyszczeniu (chrzest) i przyjąć odpowiednie nauki. Członkowie zgromadzenia spotykali się regularnie, aby celebrować mit założycielski swojego kultu (wieczerzę Pańską).
Najnowsza literatura naukowa niechętnie nazywa chrześcijaństwo kultem misteryjnym, znacznie rzadziej czytamy też, że zapożyczało ono idee i praktyki ze starszych religii. Dzieje się tak, ponieważ niewiele wiemy o tym, co działo się w trakcie misteriów - zwłaszcza w czasach, gdy rodziło się chrześcijaństwo. Czy na przykład uczestnicy misteriów mogli brać udział w ucztach upamiętniających śmierć boga zbawcy? Tego nie wiemy. Podobieństwa między chrześcijaństwem a innymi religiami są interesujące i warte zastanowienia. Być może pytanie zadawane przez badaczy powinno brzmieć: czy ówcześni chrześcijanie uważali swoją religię za formę kultu misteryjnego?
W I wieku n.e. istniały trzy szczególnie ważne szkoły filozoficzne: stoicyzm, platonizm i epikureizm. Każda z nich zrodziła się trzy wieki wcześniej i dzieliły je znaczne i głębokie różnice. Dla nas jednak najistotniejsze jest to, co je łączyło.
Te trzy wielkie szkoły filozoficzne próbowały odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób w brutalnym i kapryśnym świecie jednostka może osiągnąć szczęście. Każda z nich w inny sposób definiowała dobrostan, choć wszystkie przedstawiały go jako rodzaj wewnętrznego spokoju, który miał przychodzić, gdy człowiek zaczynał żyć w zgodzie z własną naturą. Stoicy rozumieli przez to egzystencję w harmonii z wypełnionym boskim pierwiastkiem światem. Epikurejczycy uczyli, że gdy już ktoś uświadomi sobie, że bogowie nie mieszają się w sprawy świata, sam odkryje, że spokoju ducha trzeba szukać w przyjemnościach życia codziennego. Każda ze szkół głosiła, że dobrostan osiąga się, korzystając z rozumu, bowiem wysiłek intelektualny pozwala pojąć istotę rzeczywistości. Tylko czynienie użytku z rozumu może dać spełnienie w życiu i uchronić przed przeciwnościami losu.
W SKRÓCIE
TABELA 2.6 ŚWIAT WCZESNEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA
1. Wszystkie religie w cesarstwie rzymskim były:
a) politeistyczne: czciły wielu bogów,
b) zainteresowane raczej życiem teraźniejszym niż życiem wiecznym,
c) skoncentrowane bardziej na przejawach kultu niż na doktrynie (w co wierzyć?) lub etyce (jak postępować?),
d) ściśle związane z państwem,
e) tolerancyjne względem innych religii i nieekskluzywne (tzn. żadna z nich nie twierdziła, że ma monopol na prawdę).
2. Magia - społecznie nieakceptowane praktyki religijne - była w świecie grecko-rzymskim powszechnie praktykowana.
3. Kulty misteryjne, podkreślające związek jednostki z tym, co boskie, i wynikające z tego korzyści w życiu pośmiertnym, były praktykowane w całym cesarstwie.
4. Szkoły filozoficzne - stoicyzm, platonizm i epikureizm - odpowiadały na najważniejsze pytania życiowe i podkreślały znaczenie dobrego (etycznego) życia.
Starożytni filozofowie uważali, że dobre życie można osiągnąć dzięki nauce i dyscyplinie, czyli, mówiąc inaczej - doktrynie (co mam myśleć?) i etyce (jak mam żyć?). Tak rozłożone akcenty unaoczniają jeszcze jedną różnicę między filozofią a religią. Pisałem już o tym, że świat rzymski był niezwykle tolerancyjny i nie istniała w nim potrzeba wyrzekania się wiary w jednych bogów na rzecz innych. Tego samego nie można powiedzieć o filozofii, w tej sferze bowiem jedni mogli mieć rację, a drudzy być w błędzie. Zwolennicy różnych szkół filozoficznych upierali się przy swoich poglądach i wykazywali nietolerancję wobec konkurencyjnych idei (choć wszystkie swobodnie zapożyczały od siebie idee, co utrudniało ich rozróżnienie). Szkoły filozoficzne w świecie grecko-rzymskim, wprost przeciwnie niż religie, starały się nawrócić ludzi na swoje poglądy. Były to ruchy o charakterze misyjnym.
KLUCZOWE POJĘCIA - ROZDZIAŁ 2
Wszystkie ważne pojęcia lub ich pochodną (np. apokaliptyczny/apokaliptyzm, apostoł/apostolski itp.) można znaleźć w glosariuszu; pierwsze pojawienie się danego pojęcia w istotnym kontekście jest zaznaczone pogrubioną czcionką.
Aleksander Wielki
Apoloniusz z Tiany
augur
August, cezar
auspicjum
cesarstwo rzymskie
daimonion
ekwici
epikurejczycy
Ewangelia
geniusz
goj
haruspik
hellenizacja
hieromancja
Izyda
kanon
kult
kulty misteryjne
lary
magia
Mitra
monoteizm
Oktawian August
penaty
platonizm
poganin
politeizm
przepowiednia
stoicy
Syn Boży
świat grecko-rzymski
wyrocznia
LITERATURA POLECANA
Antologie tekstów
Barrett, C.K. (red.), The New Testament Background: Selected Documents, wyd. II, Harper&Row, New York 1989. Podstawowy zbiór tekstów żydowskich i pogańskich istotnych dla dociekań nad Nowym Testamentem.
Cartlidge, David R. i David L. Dungan (red.), Documents for the Study of the Gospels, wyd. II, Fortress, Philadelphia 1994. Cenny wybór starożytnych tekstów literackich zbieżnych z Ewangeliami Nowego Testamentu. Zawiera fragmenty Żywotu Apoloniusza Filostrata.
Lane, Eugene i Ramsey MacMullen (red.), Paganism and Christianity: 100-425 C.E.: A Sourcebook, Fortress, Philadelphia 1992. Przydatna antologia starożytnych tekstów o religii w świecie grecko-rzymskim.
Lefkowitz, Mary R. i Maureen B. Fant (red.), Women's Lives in Greece and Rome: A Source Book in Translation, Johns Hopkins University, Baltimore 1982. Znakomity zbiór starożytnych tekstów ilustrujących życie kobiet w świecie grecko-rzymskim.
Meyer, Marvin (red.), The Ancient Mysteries: A Sourcebook, Harper&Row, San Francisco 1987. Antologia starożytnych tekstów poświęconych kultom misteryjnym. Opatrzona pomocnym wprowadzeniem.
Shelton, Jo-Ann (red.), As the Romans Did: A Source Book in Roman Social History, Oxford University Press, New York 1988. Bardzo przydatna antologia starożytnych tekstów dotyczących głównych aspektów życia społecznego - włącznie z religijnym - w świecie rzymskim.
Badania nad religiami pogańskimi
Beard, Mary, John North i Simon Pirce, Religions of Rome, Cambridge University Press, Cambridge i New York 1988. Współczesne omówienie religii rzymskiej napisane przez trzech znanych badaczy.
Howatson, M.C. (red.), Oxford Companion to Classical Literature, wyd. II, Oxford University Press, Oxford 1989. Podręczne kompendium wiedzy (uwzględniające jednostki, mity, dzieła literackie, ważne zdarzenia i inne informacje) na temat starożytnej Grecji i Rzymu. Niezbędne narzędzie dla początkujących studentów.
Lane Fox, Robin, Pagans and Christians, Alfred A. Knopf, New York 1987. Długie, ale fascynujące omówienie relacji pogan i chrześcijan w pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa. Cenne zwłaszcza ze względu na doskonałą analizę tego, co znaczyło w II i III wieku n.e. bycie poganinem.
MacMullen, Ramsey, Paganism in the Roman Empire, Yale University, New Haven, Conn. 1981. Klasyczne omówienie religii rzymskiej. Książka dla zaawansowanych studentów.
Turcan, Robert, The Cults of the Roman Empire, Blackwell, Oxford 1996. Jedno z nowszych opracowań. Rzetelne omówienie religii rzymskiej napisane przez znawcę tematu.