Historia i teoria literackiej samozwrotności
Samobójstwo sztuki
Pojęcie autotematyzmu, stworzone i stopniowo konstytuowane przez Artura Sandauera, zostało przez niego użyte w trzech szkicach: Konstruktywny nihilizm, O ewolucji sztuki narracyjnej XX wieku oraz Samobójstwo Mitrydatesa, publikowanych niemal co dekadę w latach 1947-19671. Jakkolwiek Ewa Szary-Matywiecka przekonywała, że Sandauerowska teoria samozwrotnej sztuki jest teoretyczną odpowiedzią na prozatorską Pałubę Karola Irzykowskiego2, stanowiącą pionierski na gruncie polskim eksperyment warsztatowy, w pierwszej z opisanych prac krytyk koncentruje się na twórczości francuskiego poety symbolisty Paula Valéry'ego i poszukiwaniach świadomości czystej, to znaczy pozbawionej odniesień do wszystkiego, co względem niej zewnętrzne. Epiką zajmuje się dopiero w drugim ze wskazanych tekstów, rysując dwie możliwe drogi rozwoju literatury po kryzysie realizmu: psychologizm oraz właśnie autotematyzm. W Samobójstwie Mitrydatesa kontynuuje zaś i niejako syntezuje problematykę poprzednich prac, szkic ten zawiera bowiem rozważania dotyczące nowoczesnej alienacji sztuki, stanowiącej w ujęciu Sandauera efekt ostatecznej rezygnacji z kategorii mimesis oraz stwierdza powstanie trzech postrealistycznych poetyk: kreacyjnej, negatywnej i autotematycznej. Opisywały one w zamierzeniu badacza strategie twórcze po zanegowaniu idei reprezentacji, skupiając się na tworzeniu światów pozbawionych iluzji prawdziwości, zaprzeczaniu możliwości sądów pozytywnych oraz właśnie analizowaniu idiomatycznej przestrzeni sztuki.
Dokładnie w połowie "autotematycznego" dwudziestolecia, to jest w roku 1957, ukazała się także niewielka książeczka zatytułowana O jedności treści i formy3, którą Sandauer uważał zresztą za swe najważniejsze i najbardziej osobiste dzieło, stanowiące wyraz jego prywatnych przekonań dotyczących sztuki, sformułowanych nareszcie w postaci (względnie) kompletnej teorii. W czwartej części owej rozprawy wyłożył on swe poglądy na "podstawowe kategorie estetyczne", czyli treść, temat, formę oraz wartość artystyczną, które niejako wyjaśniły specyfikę zaproponowanego przez Sandauera pojęcia "autotematyzmu", różniącego się od angielskich czy francuskich odpowiedników terminu.
Dzieła autotematyczne są, mówiąc najszerzej, zainteresowane samymi sobą - swoją ontologią, charakterystyką i cyrkulacją. Sandauer wyróżniał dwa rodzaje samozwrotnej literatury: skupioną na "samosłowie", czyli własnym kształcie materialnym, oraz na "samotreści", czyli własnym znaczeniu [SM, 387]. Co istotne, utwory "samosłowne" powstawać miały już w starożytności - badacz łączył je ze zjawiskami z zakresu szeroko rozumianej poezji wizualnej, takimi jak na przykład kaligramy. "Samotreść" stanowiła zaś według niego zjawisko par excellence nowoczesne, powiązane silnie z filozofią niemieckiego idealizmu, rozwijaną w oświeceniu i romantyzmie.
Kategoria nowoczesności oraz jej konteksty filozoficzne i estetyczne stanowiły zresztą jeden z głównych przedmiotów zainteresowania Sandauera, który - mimo przygotowania filologicznego - nader często rezygnował ze sformalizowanej analizy tekstu na rzecz dywagacji dotyczących filozofii Europy Zachodniej XIX i XX wieku oraz jej świadomości estetycznej, czyli modernizmu. Pozwoliło to zresztą licznym krytykom i krytyczkom, wśród których najważniejsi byli być może Tomasz Burek i Stanisław Barańczak, na wskazywanie braku precyzji myślowej i pojęciowej autora Liryki i logiki oraz zawarte w jego pracach uproszczenia i błędy przedmiotowe4. Tego typu filozofująca analiza właściwa jest także artykułom poświęconym autotematyzmowi, które - podkreślmy - nie stanowią lektur czysto literaturoznawczych5.
Polskie badania nad autotematyzmem prowadzone były niemal wyłącznie na gruncie strukturalizmu i semiologii, czyli w ramach paradygmatu lingwistycznego. Natomiast inicjator badań nad metarefleksją w Polsce nie tylko strukturalistą nie był, ale wręcz programowo się od tej formacji badawczej odcinał6, jakkolwiek trudno przekonywać, by jego badania nie zawierały żadnych elementów charakterystycznych dla rozwijającej się dopiero wówczas na gruncie polskim metodologii. Myśl teoretyczna Sandauera, wyłożona przede wszystkim we wspomnianej już pracy O jedności treści i formy, ale także we wstępie do zbioru pism krytycznych Liryka i logika, zakładała jednak - jak określał to sam badacz - wieloaspektowość, co odpowiada zresztą nowym ideom czytania zróżnicowanego, reprezentowanego głównie przez Marjorie Perloff 7. W przypadku autora Konstruktywnego nihilizmu praktyka analityczna łączyć miała jednak oczywiście nie języki teorii ufundowane na badaniach kulturowych z tradycyjnym, częściowo nowokrytycznym bliskim czytaniem, a krytykę genetyczną i opisową, dokonując fuzji zantagonizowanych przez przełom antypozytywistyczny sympatii psychologizmu i biografizmu ze stosunkowo młodymi metodami wyrosłymi z językoznawstwa8.
Nie dziwi tym samym, że polski termin "autotematyzm" jest różny od zachodniej autoreferencjalności (self referentiality), metafikcyjności (metafiction) czy francuskiego mise en abyme, nie kładzie bowiem - przynajmniej nie eksplicytnie - nacisku na problemy reprezentacji i znakowości9. Sandauer wywiódł owo określenie z osobistej teorii sztuki, zainteresowanej nie autonomicznym językiem badania literatury, do jakiego dążył właśnie strukturalizm, lecz przemianami świadomości, kodyfikowanymi i omawianymi przede wszystkim w nowoczesnych pismach filozoficznych oraz dziełach literackich - choć na obronę krytyka dodać należy, że omawiane teksty wciąż poddają badaczom i badaczkom wiele interesujących tropów.
Ukuty przez Sandauera termin należałoby zatem analizować w kontekście wykładu myśli estetycznej, zawartego we wspomnianej rozprawie O jedności treści i formy. Kluczowe pojęcie tematu definiował on tam bowiem - przynajmniej we własnym mniemaniu - inaczej, niż się to zwykle czyni: "temat jest obiektywizacją treści, wyobrażeniem konkretnym, przy pomocy którego artysta demonstruje swój stosunek do rzeczywistości"10, podczas gdy tradycyjnie "tematem jest nie przeżycie artysty, lecz rzeczywistość, skąd je zaczerpnął"11. Wymaga to oczywiście uzupełnienia definicji treści: "treść znaku nazywamy myślą, treść objawu - uczuciem. Myśleć - znaczy, przynajmniej mentalnie, znakować; czuć - znaczy chcieć coś zdziałać. Myśl jest refleksyjna, uczucie - nierefleksyjne; toteż jest ono zasadniczo niewyrażalne. Jeśli je nazywamy, zmieniamy tym samym jego istotę na refleksyjną"12.
Opisując utwory autotematyczne konsekwentnie narzędziami zaproponowanymi przez twórcę terminu, należałoby więc powiedzieć, że są to teksty, których tematem jest problematyzacja ich stosunku do siebie samych, przefiltrowana jednak przez refleksję podmiotu tworzącego. Warto zwrócić uwagę na to, na jaką interpretację podatne jest tu ujęcie tematu dzieła. Sandauer nie tyle rezygnuje tu z kategorii powiązanych z referencjalnością, ile niejako odwraca ich wektor: temat jest tu widziany jako to, co w procesie twórczym osiąga się w wyniku refleksyjnego wysiłku, a nie jako podglebie sztuki - treści nie odnoszą się do tematu, czyli elementu rzeczywistości, ale temat, rezultat pracy pojęciowej, sformułowany zostaje niejako wtórnie wobec nich. Badacz opowiada się tu więc w pewien sposób za pierwszeństwem afektywnego czy doświadczeniowego wymiaru tworzenia, którego efekty dopiero z czasem ujmuje się w intelektualne ramy. W tym sensie nie dziwi negatywny stosunek badacza do praktyk autotematycznych, które prowadzą w jego mniemaniu do zanegowania komunikatywności i oderwania sztuki od przeżyć autora czy autorki, a zatem jej specyficznej dehumanizacji13.
Utwory autotematyczne to wszak - analizując pojęcie zgodnie z przyjętym autorskim kluczem Sandauera - te, które tematyzują same siebie. Tym samym są one - przekonuje badacz w Samobójstwie Mitrydatesa - w gruncie rzeczy atematyczne. Aby bowiem tekst mógł tematyzować sam siebie, powinien istnieć przed własną tematyzacją - tak, by najpierw zaistniały treści, które można następnie zobiektywizować. Autotematyzm suponuje jednak ich równoczesność, co czyni go zagadnieniem problematycznym w kontekście temporalności - reprezentacja wymaga wszak dystansu czasowego, któremu "synchroniczny" autotematyzm zaprzecza z samego założenia14. Tak powstaje słynne perpetuum mobile literatury15; szukamy bowiem utworu, który stałby za utworem, z którym mamy do czynienia, lecz jednocześnie był z nim tożsamy, samego siebie poprzedzając i stanowiąc.
Podobne ujęcia prowadzą do swoistego rozszczepienia tekstów autotematycznych. Jak pisał krytyk, ""samotreść" - nie tracąc tożsamości ze sobą - powinna by jednocześnie rozdwoić się na pierwiastek znakujący i znakowany, czynny i bierny, podmiotowy i przedmiotowy" [SM, 390]. Aby przerwać aporetyczną pętlę samoodniesienia, w której zakłada się kolejne unieważnienia "tematu" jako "treści", ulegamy łatwo pokusie założenia, że utwór, z którym faktycznie obcujemy, skrywa w sobie inne, niejawne i być może całkowicie nieuchwytne dzieło, którego sam jest jedynie śladem. Trudno wyobrazić sobie bowiem, że - zauważał Jonathan Culler - tekst jest w stanie jednocześnie opisywać się i być opisywanym; istnieć, biorąc własne istnienie pod uwagę16. Stąd i sam Sandauer często wspominał właśnie o założonej niespełnialności takiego projektu, co podejmowała Joanna Grądziel-Wójcik, mówiąc o "literaturze niemożliwej" i "nieosiągalnym horyzoncie autotematyczności"17.
Zauważmy więc, jak silnie Sandauerowskie rozróżnienie tematu i treści skorelowane było z podstawową dla semiologii strukturalnej dystynkcją znaczącego i znaczonego, czy też - profilując nieco nazewnictwo względem kluczowej dla badacza kategorii mimesis - przedstawiającego i przedstawionego. Koncepcja dzieła jako samowystarczalnego mikrokosmosu, będącego jednocześnie (i z punktu widzenia Sandauera oraz wielu innych badaczy - niemożliwie18) "sobą" i "opowieścią o sobie", stanowi zatem ukoronowanie nowoczesnego kryzysu referencjalności, łączącego się - w odwołaniu do szkicu O ewolucji sztuki narracyjnej XX wieku - z wyczerpaniem poetyki realistycznej. Jak pisał krytyk, utwór prawdziwie autotematyczny obalałby "ontologiczną barierę między twórcą a tworem, którą wzniosła dwupłaszczyznowa estetyka realizmu iluzyjnego" [SM, 390]. Innymi słowy, spełnienie marzeń "samotreści" sugerowałoby rozsadzenie kategorii przedstawienia. Biorąc pod uwagę typową dla nowoczesności dialektykę, trudno jednak określić, czy owo rozsadzenie następowałoby poprzez Heglowskie pozytywne zniesienie referencji (uobecnienie znaczonego w znaczącym), czy poprzez ostateczne ośmieszenie jej dzięki aporetyczności tkwiącej w samym "autotematycznym zamierzeniu" [SM, 386], wykazanie absurdalności pomysłu "reprezentacji reprezentacji".
Lektura tekstów Sandauera pozwala zatem stwierdzić, że kwestia referencji stanowiła od samego początku podstawowy problem autotematyzmu, jawiącego się dzięki temu jako radykalizacja modernistycznych poszukiwań istoty literatury samozwrotnej. Tym samym nie dziwi opór niektórych badaczy i badaczek wobec ukutego przez krytyka terminu - jego wymiany na "międzynarodową" autoreferencjalność (self-referentiality) konsekwentnie domagał się na przykład Dieter de Bruyn19. Kwestia słownika opisu autotematycznych praktyk literackich, mających wpływ na możliwości precyzyjnego określenia przedmiotu badań, stanowi jednak zagadnienie domagające się osobnej refleksji, zawartej w kolejnym podrozdziale.
Co jednak należy zauważyć już w tym miejscu, Sandauer oraz liczni krytycy i krytyczki zjawiska postrzegali zagadnienie reprezentacji dość jednostronnie20. Często unikali oni przy tym jednoznacznego problematyzowania zależności pomiędzy mimesis, reprezentacją, przedstawieniem i referencją - chociaż nie rozwijali zachodzących pomiędzy nimi związków. Z wywodów samego autora Liryki i logiki można wywnioskować dosyć oczywisty pogląd, że naśladowanie (mimesis) rzeczywistości prowadzi do powstania przedstawień, czyli reprezentacji, jakie odniesione zostają do konkretnych przedmiotów czy zjawisk (zachodzi więc między nimi referencja). Tak też owe relacje postrzegane są w niniejszej pracy.
Na początku XXI wieku Michał Paweł Markowski wskazał także na inny zasadniczy problem krytyki reprezentacjonizmu: fakt, że istnieją (przynajmniej) dwie filozofie przedstawienia. Pierwsza z nich, substytucyjna, której słynnego podsumowania dokonał Erich Auerbach, postrzegała je jako zastępstwo - zazwyczaj niedoskonałe - tego, co przedstawiane, i kojarzona jest wyraźnie z antropocentrycznym, ściśle męskim przekonaniem o poznającym podmiocie, który wytwarza adekwatne przedstawienia rzeczywistości. Druga natomiast, pojawiająca się na przykład w myśli Wolfganga Isera, skupiała się raczej na możliwościach uobecnienia - reprezentacje ukazywały według niej to, co istniejące, stając się w pewnym sensie czynnymi inscenizacjami określonych zjawisk21; propozycja ta okaże się niezwykle istotna przy analizach autokreacyjnych technik podmiotu, prowadzonych przeze mnie w trzecim rozdziale książki.
Uwagi polskiego badacza obrazują zatem niejednoznaczność kategorii przedstawienia. Obok silnie krytycznych ujęć mimesis, które podejmowano między innymi w orientacjach poststrukturalnych, możliwe są bowiem także pozytywne wizje zjawiska. Nie są to, dodajmy, wyłącznie perspektywy hermeneutyczne (w opracowaniu badacza czytamy o Gadamerowskiej definicji reprezentacji jako czegoś budującego "przyrost bytu"22), dowartościowujące to, co niejawne, skryte i czekające na rozszyfrowanie - o podobnych poglądach na mimesis wspominam w ostatnim podrozdziale tej części rozprawy. Do takich pozytywnych wizji wraca się między innymi w związku z odnowieniem zainteresowania rolą wyobraźni (Heidegger interpretujący filozofię Kanta w kontekście metafizyki czy neokantysta Ernst Cassirer) czy, cofając się aż do Arystotelesa, kreatywnego wymiaru reprezentacji. Ściśle hierarchiczne myślenie o poznaniu i przedstawieniu, które miało być domeną całej nowoczesnej filozofii, także jest - mimo wszystko - dość redukcyjne.
Na przykład w kantyzmie podmiot i przedmiot - choć nie można zaprzeczyć epistemologicznej przewadze tego pierwszego - pozostają ze sobą nierozerwalnie związane: nie ma podmiotu bez przedmiotu ani przedmiotu bez podmiotu. Kantyzm proponuje więc raczej dowartościowanie relacji niż konieczne wywyższenie któregokolwiek z jej składników. Dlatego też, mając oczywiście na względzie złożoność problemu, należy podkreślić, że reprezentacjonizm nie był myślą aż tak hierarchiczną i ekskluzywną, jak się czasem przyjmuje. Nie zaprzecza to jednak ogólnej obserwacji, że reprezentacja - zwłaszcza w ujęciu substytucyjnym - jest silnie powiązana z ideałem racjonalności: oznacza działanie interpretacyjne rozumnego podmiotu, odkrywającego prawdę o przedmiocie. Tego wymiaru reprezentacjonizmu nie było w stanie całkowicie osłabić nawet przekonanie, że rzetelne czy adekwatne przedstawienie ostatecznie "oddaje głos samej rzeczy" poprzez stylistyczne naśladowanie jej obiektywnych jakości23, ostatecznie prowadząc także do myśli, że każda reprezentacja jest ściśle polityczna - przekazuje obrazy zanurzone w konkretnych światopoglądach24. W tym sensie, o czym będę dalej przekonywać, utwory autotematyczne - jako w gruncie rzeczy nieprzedstawieniowe, bo doprowadzające do rozsadzenia substytucyjnej koncepcji reprezentacji - obdarzone są autonomią, która nie decyduje jednak o ich wyrugowaniu z przestrzeni społecznej; wręcz przeciwnie, okazać się może, że przesądza ona o emancypacyjnym potencjale podobnych praktyk.
Dla badań nad autotematyzmem najciekawsze wydaje się jednak to, na co Markowski zwracał uwagę za Louisem Marinem: każde przedstawienie ma aspekt autoprezentacyjny, kieruje uwagę nie tylko na to, co zastępuje lub uobecnia, lecz także samo na siebie25. Utwory samozwrotne wydają się zatem zrównywać obie "funkcje" reprezentacji - zwracają one jednak uwagę niekoniecznie na swe znaczenia, jak najczęściej sądzono, lecz na swą formę. To właśnie w owej słabo rozpoznanej zależności tkwi rozwiązanie ich wielokrotnie sugerowanej w opracowaniach aporetyczności, z którą w kolejnych partiach pracy usiłuję się zmierzyć.
Mapowanie pojęć
Terminy autotematyzm, samotematyzm (forma pierwotna, którą Sandauer posłużył się w Konstruktywnym nihilizmie), autoreferencjalność, samozwrotność czy autorefleksyjność często stosuje się w zasadzie wymiennie, choć pomiędzy ich zakresami znaczeniowymi możemy zaobserwować różnice. Uporządkowanie i sprecyzowanie używanych pojęć posłuży tu zaś nie tylko udoskonaleniu badawczego słownika, ale i swoistemu uporządkowaniu pola analizy.
Liczni badacze i badaczki zagadnienia refleksji nad literaturą prowadzoną w samej literaturze zakładali, że zdolność do takiego namysłu umożliwia świadomość czy samoświadomość. W sensie filozoficznym samoświadomość łączy się bezpośrednio z autorefleksyjnością26, to znaczy - w odwołaniu do nowoczesnej teorii samoprzejrzystego podmiotu - implikuje możliwość aktów samopoznania; nie dziwi zatem, że w szerszych ujęciach autorefleksyjność ma nacechowanie antropologiczne czy wręcz psychologiczne, opisując rozważania nad kondycją czy uwarunkowaniami Ja. Wyjaśnijmy dla porządku, że samo pojęcie refleksji oznacza rozważanie (w filozofii, powtórzmy, silnie łączone z analizą samoświadomych aktów podmiotu27), łącząc się jednak także z kategorią odbicia, czyli fundamentalnymi tu problemami przedstawienia i referencjalności28. Metarefleksja - dopowiedzmy - stanowi zaś, jak wskazuje sam przedrostek, sugerujący analizę z perspektywy naddanej, refleksję o refleksji. W tym sensie wiąże się ona z filozoficzną definicją samozwrotności, czyli możliwości przedmiotowego ujęcia własnych aktów29. Wymaga bowiem podjęcia namysłu nad samym sposobem ujmowania określonego przedmiotu, co na gruncie badań nad sztuką oznaczałoby analizę artystycznych konceptualizacji.
Zauważmy więc, że w zasadzie każda świadoma obserwacja wymusza wytworzenie pewnego naddanego poziomu, jednak nie każda go problematyzuje, czyniąc z niego samego przedmiot analizy; to właśnie odróżniać będzie świadomość (myślę o czymś) od samoświadomości (myślę o tym, że myślę) oraz autorefleksję (rozważam siebie) od metarefleksji (rozważam swoje rozważanie).
Jak wskazywała Roma Sendyka, w anglojęzycznej krytyce zaistniały dwa powiązane, lecz zróżnicowane zakresowo terminy przymiotnikowe, odnoszące się wyraźnie do powiązania aktów samoświadomości z podmiotowością. Rozróżnienie to jest zniuansowane (jak wspomina Sendyka, każdy z terminów posiada "podwojoną referencję", co czyni je delikatnie rozmytymi), wprowadza ono jednak istotne zmiany do sposobu myślenia o interesującym nas tu zagadnieniu.
Badaczka ma na myśli semantyczne zróżnicowanie "refleksyjności" i "refleksywności". Określenie "refleksyjność", oddawane angielskim "reflective", odnosi się według badaczki do aktów kognitywnych, namysłu, medytacji, ale także "zdolności odbijania" (w sensie rozsławionym przez Charlesa Baudelaire'a). "Reflexive" zaś oznaczało będzie "akt zwrotu" i "cyrkularną relację"30, powiązaną także ze zdolnością do "zewnętrznej" oceny siebie"31. Sendyka optuje wyraźnie za stosowaniem drugiego pojęcia, oddawanego właśnie przez polską "refleksywność". Wydaje się, że w obliczu wyraźnej dekonstrukcji monadycznej wizji podmiotu (zastępowanego ""relacyjnym", "skręconym" i "zaimkowym", niejednorodnym i wielogłosowym modelem siebie"32, o którym traktuje rozdział drugi), zwrotność "cyrkulacyjna" będzie w sposób niejako naturalny zastępowała nieruchomy model medytacyjny, powiązany także dość ściśle z problemem referencji (pomyślmy głębiej o cytowanym "odbijaniu"!). Wpłynie to zapewne także na zmianę konotacji samej "refleksyjności"33. Stąd nie dokonuje się tu podmiany pojęcia, lecz ma na względzie jego przewartościowanie.
Jakie znaczenie mają owe rozróżnienia dla przedmiotu niniejszych badań? Zauważmy, że pojęcia świadomości i samoświadomości są dla autotematyzmu tyleż podstawowe, ile nieoperatywne. "Produktami szczególnie aktywnej samoświadomości" są bowiem zasadniczo wszystkie wskazywane przez Sandauera modernistyczne poetyki34. Samoświadomość twórczą, w optyce fenomenologicznej leżącą u podstaw tekstów i przesądzającą o ich przemyślanej budowie, należałoby rozpatrywać raczej w odniesieniu do psychologii lub socjologii literatury, ponieważ wiedza o tym, co (i jak) się tworzy, niekoniecznie musi zostać w jakikolwiek sposób wyrażona w samym dziele. Czym innym byłaby natomiast samoświadomość wyrażona i sproblematyzowana - wówczas moglibyśmy ją nazwać metarefleksją.
Badania nad sztuką słowa używają różnorodnych pojęć powiązanych z kategorią perspektywy nadrzędnej, takich jak metaliterackość (Sławiński35), metapoetyckość (Niewiadomski) czy metafikcja (de Bruyn). Określa się nimi te praktyki i wytwory artystyczne, których immanentnym składnikiem jest element namysłu nad nimi samymi, ich istotą, charakterem, kształtem, zadaniami, powinnościami czy miejscem w przestrzeni kulturowej i społecznej.
Zauważmy jednak, że każde z przywołanych określeń jest jednak specyficznie sprofilowane: metaliterackość implikuje zainteresowanie zagadnieniem norm literackości36, czyli - na przykład - stylami odbioru, technikami interpretacji albo wręcz literaturoznawczymi teoriami, obejmując sobą także dzieła stanowiące indywidualne arspoetyki37. W podobny sposób precyzujące są pojęcia metafikcji, które proponował de Bruyn, metatekstowości i refleksji metapoetyckiej, obecne u Agnieszki Kluby czy Andrzeja Niewiadomskiego38. Metafikcja implikuje namysł nad poziomami narracji czy zerwaniami pewnego nadawczo-odbiorczego paktu (jak w przypadku ironii romantycznej albo postmodernistycznych powieści). Metatekstowość - choć być może najmniej kłopotliwa i przy tym najbliższa autotematyzmowi - implikuje oderwanie od wszystkiego, co nie-tekstowe, poetyckość zaś zawęża zastosowanie pojęcia albo do poezji (jak czyni to Niewiadomski39), albo też wiąże się z wartościowaniem języka jako wyjątkowego, niecodziennego czy nastrojowego.
Metarefleksyjność jest w tym sensie określeniem najszerszym, nie ogranicza bowiem namysłu poprzez podporządkowanie go implikacjom wymienionych pojęć (choć obejmuje je swoim zasięgiem). Stąd każde zainteresowanie praktykami artystycznymi i ich kontekstami zawartymi w tekście przyjdzie tu określać właśnie w taki sposób. Uniknięcie podobnego sprofilowania semantycznego pozwala tu bowiem na włączenie w obręb zainteresowania stosunku literatury nie tylko do - na przykład - języka, konwencji, problemów wyrażalności czy komunikowalności, ale także społeczeństwa, ekonomii, polityki czy życia literackiego, w których obrębie twórczość funkcjonuje. Jest to perspektywa zasadniczo zbieżna z ujęciem proponowanym przez Grądziel-Wójcik, która za określenie najpojemniejsze uznaje "autorefleksję", definiując ją jako "tematyzowanie problemu literatury w ogóle - cudzej i własnej". Badaczka zaznacza też, że nie oznacza to stronienia od kwestii "pozaliterackich"40, takich jak właśnie społeczne czy polityczne uwarunkowania twórczości artystycznej. Jedyną zmianą względem owej eksplikacji byłaby korekta terminu w związku z jego wyjaśnionymi już konotacjami i konsekwentne stosowanie możliwie najszerszej kategorii metarefleksyjności literatury, czyli metarefleksji dotyczącej literatury i zawartej w literaturze41.
Podkreślmy także wyraźnie, że metarefleksyjność literatury nie jest całkowicie tożsama z autotematyzmem oznaczającym utwory stricte samozwrotne, stanowiące jednocześnie swoją warstwę przedstawiającą i przedstawianą - podmiotową i przedmiotową - a zatem w gruncie rzeczy rozsadzające tego typu podziały. Metarefleksyjność autotematyzmu ujawniałaby się zatem przede wszystkim przy założeniu, że tekst autotematyczny nie tyle samego siebie konstytuuje, ile rozważa. Sytuacja taka zaistniałaby jednak tylko wówczas, gdyby tekst był faktycznie "beztematyczny" i wyczerpywał się we własnym opisie - opisie pustki; tego typu "apofatyczny" autotematyzm odnaleźć można na przykład u przywoływanego dalej Andrzeja Sosnowskiego. Wydaje się jednak, że nie o taką realizację zjawiska chodziło modernistom - chcieli oni raczej pokazać, jak "materia" zagarnia "transcendencję", jak to, co naddane, może zostać wchłonięte przez przedmiot. Stąd autotematyzm stanowi sposób na uczynienie metarefleksji horyzontalną, a zatem zaprzeczenie jej naddaniu - czyli całkowite jej zniesienie.
Dzieła autotematyczne to zatem specyficzny rodzaj tekstów wchodzących w zakres literackiej metarefleksji. W obręb owego zagadnienia wpisuje je fakt ich samoodnośności, omawiany wcześniej w kontekście możliwości przedmiotowego ujmowania własnych aktów - zasadniczo jednak nie muszą one podnosić samego problemu literackości, poetyckości itd. Autotematyzm stanowiłby zatem metarefleksję indywidualną, zredukowaną do przestrzeni jednego samozwrotnego utworu, a nie problematyzującą literaturę jako taką, oraz w swych realizacjach radykalnych "zontologizowaną", czyli zrównaną ze swym przedmiotem.
Rację miałaby zatem rzadziej cytowana Aleksandra Budrecka, która zauważa, że "o zjawisku autotematyzmu można mówić wtedy, gdy język, w obrębie którego ono zachodzi, jest językiem jak gdyby "jednopoziomowym", to znaczy zacierającym różnicę, jaka istnieje między językiem a metajęzykiem. Autotematyzm pojawia się wtedy, gdy w zajmującym nas tekście napotykamy zdania zbliżone do zdań samoodnoszących się, na przykład takie, które orzekając o jakimś zbiorze zdań, samo należy do tego zbioru"42. Powołując się na strukturalistyczną, językoznawczą definicję proponowaną przez Danutę Danek, postrzegającą autotematyzm jako "wypowiedzi o dziele w dziele"43, można powiedzieć, że autotematyczne w najradykalniejszym sensie są te utwory, które mówią o sobie "całymi sobą". Obok tego typu ścisłych czy pełnych realizacji istnieją jednak także teksty zawierające jedynie samoodnośne komponenty. Stąd mówić można o autotematyzmie niepełnym czy cząstkowym, który nie jest jednak tożsamy z Sandauerowskim niespełnionym "zamierzeniem autotematycznym". O zagadnieniu tym traktuje kolejny podrozdział - w tym miejscu zamierzam jedynie wyjaśnić do końca terminologiczne nieścisłości.
Pojęcia autotematyzmu używa się bowiem czasem wymiennie z autoreferencjalnością i samozwrotnością. Zauważmy jednak, że autoreferencjalność ma także inne, o wiele szersze znaczenie i nie odnosi się koniecznie do utworów, które bezpośrednio same siebie tematyzują. Według niektórych badaczy i badaczek jest ona bowiem cechą charakterystyczną wszystkich utworów modernistycznych, to znaczy postrzegających język jako przestrzeń "wydarzania się" literatury i formę jako główny przedmiot jej zainteresowania. Perspektywę historycznoliteracką, podnoszoną między innymi przez Edwarda Stankiewicza, Włodzimierza Boleckiego, Ryszarda Nycza czy Agnieszkę Klubę44, radykalizuje zresztą optyka strukturalna, zgodnie z którą autoreferencjalność może cechować każdy tekst w ogóle. Zgodnie z nią teksty istnieją bowiem nie dzięki odniesieniu do zewnętrznej rzeczywistości, ale - cofając się do samej koncepcji znaku Ferdynanda de Saussure'a - dzięki systemowi opozycji między znakami fundującymi ich znaczenia. W obu wskazanych kontekstach autoreferencjalność nie jest więc specyficzną cechą twórczości metarefleksyjnej, ale fundamentalną właściwością literatury jako takiej, odsuwającą zresztą znacząco podmiotowe aspekty metarefleksji; utożsamienie autoreferencjalności z autotematyzmem wymagałby tu więc jednoczesnego zawężenia i rozszerzenia pojęcia, stąd unikam traktowania owych określeń synonimicznie.
Warto natomiast zastanowić się dłużej nad konotacjami samozwrotności, która - choć zasadniczo tożsama z autotematyzmem w jego rozumieniu ścisłym - pozwala na interesujące analityczne przeakcentowania, zwłaszcza przy dowartościowaniu jej aspektu "zwrotnego". Jak przekonamy się bowiem w ostatnim podrozdziale wstępu, zwrotność - korespondując z charakterem "cyrkularnej" refleksywności - może nakłaniać interpretatorów i interpretatorki do profilowania namysłu na zagadnienie funkcjonowania tekstu w różnorodnych sieciach relacji45. Samozwrotność implikuje bowiem ruchomość (czy ruchliwość) tekstu autotematycznego, już nie biernie "odnoszącego się do siebie", ale raczej aktywnie zajmującego określoną pozycję wobec literatury i innych składników rzeczywistości. W tym sensie należałoby oczywiście argumentować za konsekwentną wymianą słownika i zaryzykować stwierdzenie, że na gruncie terminologicznym to właśnie samozwrotność mogłaby być postrzegana jako "nowy" autotematyzm. Zaznaczam tu jednak, że w obliczu dobrego ugruntowania pojęcia autotematyzmu w dyscyplinie nie rezygnuję ze stosowania go jako stylistycznego zamiennika46.
Zauważmy dalej - wracając do podziału sformułowanego przez Bogusława Bakułę - że autotematyzm czy samozwrotność mogą w przypadku literatury obejmować praktyki skupione na dwóch odmiennych obiektach. Pierwszym jest oczywiście utwór literacki, tekst, któremu można przypisać wówczas (przynajmniej retorycznie) samosprawczość, czyniącą go dziełem samostwarzającym się czy też - wprowadzając pojęcie dyskutowane szerzej w ostatnim rozdziale rozprawy - autopojetycznym (o suponowanym "autogeneratywnym" charakterze47). Drugim natomiast pozostaje oczywiście podmiot.
W pewnym sensie owego rozróżnienia na autotematyzm "tekstowy" i "podmiotowy" dokonał już sam Sandauer - w szkicu O ewolucji sztuki narracyjnej XX wieku wspomina on bowiem o rozwidleniu dróg literatury postrealistycznej, kierującej się bądź w stronę autopsji psychiki podmiotu, bądź właśnie ku autotematyzmowi. Zasadniczo jednak dróg tych nie można traktować całkowicie rozłącznie, to znaczy dostrzec należy, że duża część utworów określanych mianem autotematycznych czy metarefleksyjnych problematyzuje kondycję podmiotu tworzącego czy postaci poety lub poetki, wiążąc się z pojęciami wskazanej wcześniej autorefleksji, lecz także szeregiem zagadnień takich jak autokreacja czy autobiografizm48. W Konstruktywnym nihilizmie Sandauer posługuje się zresztą - wyjaśnijmy ostatecznie niejasności pojęciowe - terminem "samotematyzm", którym określa próby stworzenia "poezji apriorycznej, złożonej z koniecznych jedynie danych świadomości" [KN, 43]. Później rezygnuje on jednak z tej kategorii, skupiając się na poetyce autotematycznej i jej omawianych wcześniej komponentach - samosłowie i samotreści, które w przeciwieństwie do wyraźnie nacechowanego podmiotowo określenia pierwotnego mają wymiar zdecydowanie tekstowy.
Decyduję się zatem nie mnożyć pojęć i nie stosować terminu samotematyzm, podkreślając jednak, że to, co określamy autotematyzmem w wersji podmiotowej, nie stanowi typowej, "samotreściowej" realizacji zjawiska. Biorąc pod uwagę stan badań oraz narastające tendencje do zainteresowania somatycznością czy autobiografią, należy włączyć owo zagadnienie w zakres zainteresowania badań nad metarefleksją, zaznaczając jednak, że na potrzeby niniejszej pracy za "autotematyzm podmiotowy" uznawać się będzie bezpośrednie ewokacje "ja" jako osoby tworzącej. W mniej restrykcyjnych ujęciach każdy utwór liryczny mógłby bowiem zostać potraktowany jako dzieło autotematyczne - autotematyzacja lirycznej persony; w ujęciu strukturalistycznym podmiot utworu jest wszak konstytuowany przez całość tekstu, a zatem i tekst jako całość odnosi się - w pewien sposób - do podmiotu. Problematykę tę poruszam szerzej w trzecim rozdziale rozprawy.
Biorąc jednak pod uwagę zarysowane kwestie, trzeba mieć na względzie dwutorowość samego autotematyzmu - choć, warto podkreślić, jego wersja podmiotowa, ujmowana najkrócej przez formułę "ja piszę, że piszę", jest czymś nieco różnym od ścisłej samozwrotności tekstu, o którą chodziło samemu Sandauerowi. Jako że oba zjawiska łączy jednak gest radykalnego zwrócenia się ku sobie, przyjdzie tu mówić właśnie o autotematyzmie podmiotowym, a nie na przykład metarefleksji podmiotu twórczego - która, ponownie, nie wymaga owego jednoznacznego zwrotu - jakkolwiek wyraźnie zastrzega się, że pomiędzy owymi autotematyzmami zachodzi istotna różnica. Różni je bowiem charakter "siebie" podmiotu - wyrażanego przez tekstowe medium - i "siebie" zautonomizowanego utworu. Trzeba także zauważyć, że tego typu precyzja pojęciowa, służąca uporządkowaniu pola badań, nie przekreśla możliwości stosowania terminu autotematyzm w sposób bardziej potoczny, to znaczy opisujący literaturę "na temat" literatury, a zatem - literaturę metarefleksyjną. We wstępie do niniejszej pracy wypadnie zdecydować się na terminologiczny puryzm, jednak w interpretacyjnej części pracy, skupiającej się nie na historii zjawiska, ale jego obecnych realizacjach, dopuszcza się większą swobodę w zakresie posługiwania się wspomnianym terminem.
Przypisy:
1 Pisma zostały zebrane w tomie A. Sandauer, Liryka i logika. Wybór pism krytycznych, Warszawa 1971. Dalej Konstruktywny nihilizm oznaczam jako KN, O ewolucji sztuki narracyjnej jako OE, Samobójstwo Mitrydatesa - SM, podając odsyłacze do odpowiednich stron.
2 Zob. E. Szary-Matywiecka, Książka - powieść - autotematyzm (od "Pałuby" do "Jedynego wyjścia"), Wrocław 1979, s. 5.
3 A. Sandauer, O jedności treści i formy, Kraków 1957.
4 Zob. T. Burek, Szkoła mitologiczna Artura Sandauera, w: tenże, Dalej aktualne, Warszawa 1973; S. Barańczak, Samobójstwo sandaueryzmu, w: tenże, Książki najgorsze (1975-1980) i parę innych ekscesów krytycznoliterackich, Poznań 1990. Co zresztą ciekawe, wielu komentatorów i komentatorek Sandauera zwracało uwagę na to, że jego zafascynowanie autotematyzmem wynikało z "narcystycznej" osobowości badacza. Zauważmy, że nie inaczej sądził sam krytyk - uważał on na przykład, że skłonność do autorefleksji właściwa jest osobom przede wszystkim pochodzenia żydowskiego, które w obliczu historycznych i społecznych kontekstów swego funkcjonowania były niejako zmuszone do namysłu nad swoimi usytuowaniami i cechami dystynktywnymi. Podobnych przemyśleń, lokujących autotematyzm w kontekście polityczno-socjologicznym, pełna jest praca O sytuacji pisarza polskiego pochodzenia żydowskiego w XX wieku (rzecz, którą nie ja powinienem był napisać...), Warszawa 1982 (zwłaszcza ostatni rozdział).
5 Warto przy tym zauważyć, że niejednoznaczna ocena stosunku badacza wobec narzuconego przez państwo marksizmu (czy socrealizmu) jako orientacji badawczej wynikać może przy tym przynajmniej częściowo właśnie z faktu, że Sandauer był przywiązany do typowo nowoczesnego - przede wszystkim Heglowskiego - oglądu rzeczywistości w kategoriach historycznych i dialektycznych, a zatem operujących pojęciami postępu, walki, przemiany, rozwoju lub wyczerpania, doskonale zresztą wyraźnymi w interesujących nas tutaj szkicach. Najbardziej przekonującą i najpełniejszą interpretację postawy badacza w kontekście politycznym przedstawił Grzegorz Wołowiec w książce Nowocześni w PRL. Przyboś i Sandauer, Wrocław 1999.
6 Świadczą o tym nie tylko same prace krytyka, ale i na przykład wypowiedzi jego studentów i studentek. Wspominają oni, że Sandauer gorliwie przestrzegał adeptów i adeptki literaturoznawstwa przed teoretycznymi modami oraz nie stronił od podkreślania podmiotowości badacza w analizie tekstu, zob. np. E. Paczoska, W szkole Artura Sandauera: dwa rzuty oka, w: Artur Sandauer. Pisarz, krytyk, historyk literatury, red. K. Hryniewicz, A.S. Kowalczyk, Warszawa 2014.
7 Zob. M. Perloff, Zróżnicowane czytanie, tłum. T. Cieślak-Sokołowski, "Wielogłos" 2011, nr 1(9).
8 Zob. A. Sandauer, Przedmowa, w: tenże, Liryka i logika, dz. cyt., s. 5-8.
9 Mise en abyme, termin najrzadziej stosowany w polskiej krytyce, odnosi się nie tylko do szkatułkowej kompozycji autotematycznego dzieła literackiego, lecz także do kategorii plastycznych, obrazowych. Jako klasyczny przykład "sytuacji" mise en abyme podaje się umiejscowienie osoby (figury, przedmiotu itp.) między dwoma lustrami, które produkują nieskończoną liczbę odbić. Z racji faktu, że ten zaczerpnięty z heraldyki termin rzadziej odnoszony jest do literatury, gdzie zresztą podziela "dialektyczną" formułę innych określeń, nie zajmuję się nim bliżej - nawet w kontekście omawianego dalej autotematyzmu "ikonicznego" z wielu względów nie okazuje się poręczny. Zob. np. J.J. White, The semiotics of the Mise-en-Abyme, w: The Motivated Sign: Iconicity in Language and Literature, red. M. Nänny, O. Fischer, Amsterdam-Philadelphia 2001.
10 A. Sandauer, O jedności treści i formy, dz. cyt., s. 61.
13 Sandauer zauważa bowiem, że literatura "jest przede wszystkim komunikatem", nie "rzeczywistością samoistną"; w tym sensie nie można wyobrazić sobie pełnego autotematyzmu, czyli "komunikatu, który nic nie komunikuje", "myśli, która nie ma treści poza samą sobą" [SM, 386]. W polemikę z badaczem wejdzie w tej kwestii Edward Balcerzan, przekonujący, że (z perspektywy strukturalizmu komunikacyjnego) nie istnieją komunikaty, które nic nie przekazują (zob. E. Balcerzan, Przez znaki, Granice autonomii sztuki poetyckiej (na materiale polskiej poezji współczesnej), Poznań 1972, s. 77 i n.).
14 Jak czytamy w Samobójstwie Mitrydatesa, utwór jest bowiem "wydarzeniem realnym, dziejącym się w czasie, który nie pokrywa się bynajmniej z czasem wydarzeń opowiedzianych. Powstaje w ten sposób możliwość nakreślenia dwu torów akcji: "piszącej" i "pisanej", oraz przeprowadzenia dwu chronologii: podmiotowej i przedmiotowej" [SM, 391]. Por. M.P. Markowski, Prolog. Ikony i idole, w: tenże, Pragnienie obecności. Filozofie reprezentacji od Platona do Kartezjusza, Gdańsk 1999.
15 Zob. J. Grądziel-Wójcik, "Perpetuum mobile", czyli kilka uwag o autotematyzmie, "Forum Poetyki" 2015, nr 2.
16 Zob. J. Culler, Changes in the Study of the Lyric, w: Lyric poetry beyond New Criticism, red. Ch. Hošek, P. Parker, Ithaca 1985, s. 52.
17 Zob. J. Grądziel-Wójcik, "Perpetuum mobile, czyli kilka uwag o autotematyzmie", dz. cyt., s. 108.
18 Poza tekstami samego Sandauera i cytowanym Cullerem zob. np. Metafiction, red. i wstęp M. Currie, New York 1995 (zwł. wstęp redaktora).
19 Zob. D. de Bruyn, Różnica między polskim pojęciem "autotematyzm" a amerykańskim pojęciem "metafiction", "Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska" 2006, sectio FF - Philologiae 24; tenże, The trap of "Autotematyzm". Deviating Interpretations of Literary Rexlexivity in Polish Literary Criticism of the 1990's, w: Faces of Post-communism. Central and Eastern Europe's Social, Political and Cultural Experiences, red. T. Burean, Warszawa 2007.
20 Na przykład Ewę Szary-Matywiecką uznać można za radykalną przeciwniczkę "przedstawieniowości". Zob. D. de Bruyn, The Trap of "Autotematyzm", dz. cyt., s. 174-175.
21 Zob. M.P. Markowski, O reprezentacji, w: Kulturowa teoria literatury: główne pojęcia i problemy, red. M.P. Markowski, R. Nycz, Kraków 2006, s. 288-289.
23 Zob. E. Auerbach, Mimesis: Rzeczywistość przedstawiona w literaturze Zachodu, tłum. i przedm. Z. Żabicki, przedm. do drugiego wyd. M.P. Markowski, wyd. 2 poprawione, Warszawa 2004, s. 470; por. M.P. Markowski, Rozumna rzeczywistość: wprowadzenie do lektur Erica Auerbacha, tamże, s. XIII.
24 Zob. M.P. Markowski, O reprezentacji, dz. cyt., s. 310 i n.
26 J. Wojtysiak, Słownik terminów filozoficznych, w: A.B. Stępień, Wstęp do filozofii, Lublin 2001, s. 409.
27 W. Chudy, Refleksja, w: Powszechna Encyklopedia Filozofii, Lublin 2010, s. 1.
30 R. Sendyka, Od kultury "ja" do kultury "siebie". O zwrotnych formach w projektach tożsamościowych, Kraków 2015, s. 7 (przypis 2).
31 Zob. G.E.J. Bolton, Reflective Practice: Writing and Professional Development, Los Angeles 2010, s. XIX. Zdolność ta wiąże się oczywiście z omawianą dalej, paradoksalnie "uprzedmiotawiającą" rolą podmiotowej refleksywności.
32 R. Sendyka, Od kultury "ja" do kultury "siebie", dz. cyt., s. 8.
33 Nie bez powodu bowiem są wykorzystywane niemal zamiennie przez nauki społeczne: oczywiście w perspektywie diachronicznej, która podkreślała będzie "dawną" refleksyjność i "nową" refleksywność (jako dominujące wzorce aktów samoświadomości) rozróżnienie to jest istotne. Sama wolę jednak widzieć metarefleksję jako pojęcie elastyczne, łączące w sobie zarówno dążenie do Kartezjańskiej "medytacyjności" (oraz krytycznego namysłu), jak i dostrzeganie splotów, powiązań, odbić i cyrkulacji poddawanych pod rozwagę kwestii. Por. E. Hałas, Refleksyjność jako zasada i problem teorii społecznej, "Zagadnienia Naukoznawstwa" 2011, nr 2, zwł. s. 192.
34 A. Niewiadomski, Światy z jawnych słów i kwiatów ukrytych. O refleksji metapoetyckiej w nowoczesnej poezji polskiej, Lublin 2010, s. 12.
35 Zob. J. Sławiński, Metaliteratura, w: Słownik terminów literackich, red. tenże, Wrocław 1988.
37 Zob. J. Grądziel-Wójcik, A. Kwiatkowska, E. Kraskowska, Arspoetyka, "Forum Poetyki" 2015, nr 1.
38 Zob. A. Kluba, Autoteliczność - referencyjność - niewyrażalność. O nowoczesnej poezji polskiej (1918-1939), Wrocław 2004, s. 7; A. Niewiadomski, Światy z jawnych słów i kwiatów ukrytych, dz. cyt., s. 17. Warto zaznaczyć tutaj, że Kluba posługuje się terminem "referencyjność", a nie "referencjalność" - słowniki nie sugerują znaczących przesunięć semantycznych pomiędzy owymi wyrazami, jakkolwiek referencyjność ma konotacje zakresowe, zaś referencjalność wydaje się lepiej ugruntowana we współczesnych badaniach literackich (vide pojęcie autoreferencjalności u Edwarda Stankiewicza czy Ryszarda Nycza). Stąd też w niniejszej rozprawie decyduję się stosować ten właśnie termin.
40 J. Grądziel-Wójcik, Poezja jako teoria poezji (na przykładzie Witolda Wirpszy), Poznań 1999, s. 16.
41 Odrzuca się tu zatem także definicję Agnieszki Kluby, uznającej refleksję metapoetycką za "tematyzowanie zasad poetyki (...) w obrębie utworu" - takie ujęcie wydaje się bowiem zbyt wąskie (zob. A. Kluba, Autoteliczność - referencyjność - niewyrażalność, dz. cyt., s. 7). Andrzejowi Niewiadomskiemu, który punktuje, że w ramach refleksji metapoetyckiej interesować go będą sytuacje "przyznawania się do bycia poetą", pisania, wypowiadania się na temat procesu twórczego i odbioru, problematyzowanie implikacji społecznych, filozoficznych czy światopoglądowych, a także gotowości do formułowania programu poetyckiego (A. Niewiadomski, Światy z jawnych słów, dz. cyt., s. 18), należy przyznać rację w zakresie wyczerpującej listy zagadnień, rezygnując jednak z tytułowej dla jego rozprawy kategorii "poetyckości" właśnie ze względu na jej zawężające i profilujące tendencje.
42 A. Budrecka, Wstęp, w: K. Irzykowski, Pałuba. Sny Marii Dunin, opr. A. Budrecka, Wrocław 1981, s. XXXIV.
43 D. Danek, Wypowiedzi o dziele w dziele (w formach narracyjnych), "Pamiętnik Literacki" 1968, nr 59(3), s. 200.
44 Zob. E. Stankiewicz, Poetyka i strukturalna lingwistyka, w: tenże, Poetyka i sztuka słowa, tłum. P. Wawrzyszko, Kraków 1996, s. 41; R. Nycz, Sylwy współczesne. Problem konstrukcji tekstu, Wrocław 1984, s. 120-121 (zauważmy, że Nycz pisze o antymimetycznym charakterze sztuki XX wieku jako wręcz o "komunale", co - jak się przekonamy - nie jest jednak aż tak oczywiste); tenże, Tekstowy świat, Warszawa 1993, s. 126; W. Bolecki, Modernizm w literaturze polskiej XX w. (rekonesans), "Teksty Drugie" 2002, nr 4, s. 30; A. Kluba, Autoteliczność - referencyjność - niewyrażalność, dz. cyt., s. 7-17.
45 Posługuję się pojęciami "sieci" i "aktora" w najogólniejszej inspiracji pracami Brunona Latoura - wybór taki powiązany jest z proponowaną dalej relacyjną i nieantropocentryczną wizją literatury, zaś słownik autora Splatając na nowo to, co społeczne wydaje się w tym zakresie najszerzej rozpoznawany.
46 W tym sensie termin faktycznie powinien zostać odsunięty, jednak nie - jak chciał de Bruyn - po to, by zastąpić go uniwersalną autoreferencjalnością, której problematyczność już wykazaliśmy.
47 Autopojetyczność byłaby tu pokrewna ujęciu Michała Głowińskiego, piszącego o "odkrywaniu mechanizmów własnego powstawania" przez teksty autotematyczne; byłaby supozycją, że utwór stanowi taki mechanizm dla samego siebie. Zob. M. Głowiński, Powieść jako metodologia powieści, dz. cyt., s. 99.
48 Według Bogusława Bakuły tego typu zainteresowania wcieleniami autora (dosłownie - także grami z jego somatycznością) właściwe jest przede wszystkim sztuce postmodernistycznej. Zob. B. Bakuła, Człowiek jako dzieło sztuki: z problemów metarefleksji artystycznej, Poznań 1994, s. 38. Interpretacja "somatyczna", którą podniosła także Kristeva, pisząc o pisarzu jako jednocześnie o "podmiocie książki" i obiekcie jej widowiska (aktorze) - okaże się to niezwykle istotne w odniesieniu do poezji Eugeniusza Tkaczyszyna--Dyckiego, zob. J. Kristeva, Séméiotike. Studia z zakresu semanalizy, tłum. T. Stróżyński, Gdańsk 2017, dz. cyt., s. 43.