Wprowadzenie
Kwestia nowoczesności, jej rozwoju i aktualnego kształtu jej form instytucjonalnych, zaistniała na nowo jako fundamentalny problem socjologiczny u progu XXI wieku. Związek między socjologią a pojawieniem się nowoczesnych instytucji jest znany od dawna. Współcześnie wiemy jednak, że te powiązania są bardziej złożone i problematyczne, niż kiedyś sądzono, i że ponowna analiza natury nowoczesności musi iść w parze z rewizją podstawowych założeń analizy socjologicznej.
Nowoczesne instytucje różnią się od wszelkich wcześniejszych form porządku społecznego ze względu na swoją dynamikę, to, w jakim stopniu podważają tradycyjne zwyczaje i obyczaje, i na ich globalny zasięg. Nie są to jednak tylko zmiany zewnętrzne. Nowoczesność radykalnie przekształca charakter życia codziennego i zmienia najbardziej osobiste doświadczenia człowieka. Nowoczesność należy rozważać na poziomie instytucjonalnym, ale transmutacje zachodzące na tym poziomie znajdują bezpośrednie przełożenie na życie jednostek i, co za tym idzie, ich tożsamość. Istotnie, jedną z wyróżniających cech nowoczesności jest zacieśniająca się wzajemna zależność między dwoma "krańcami" ekstensjonalności i intencjonalności: czynnikami globalnymi z jednej strony i indywidualnymi dyspozycjami z drugiej. Celem tej książki jest analiza natury tych wzajemnych powiązań i zbudowanie słownika pozwalających ją uchwycić kategorii. We wprowadzeniu postaram się zarysować i streścić główne wątki całego przedsięwzięcia. Taka strategia pociąga za sobą niestety konieczność pewnych powtórzeń, w tej mierze pozostaje mi więc liczyć na wyrozumiałość Czytelnika.
Mimo że głównym przedmiotem rozważań jest tożsamość jednostki, nie jest to zasadniczo praca psychologiczna. Książka w przeważającej mierze koncentruje się na powstawaniu nowych mechanizmów budowania tożsamości, którym nadają kształt - i przez które są zarazem kształtowane - instytucje nowoczesności. Tożsamość jednostki nie jest bezwolną, zdeterminowaną przez czynniki zewnętrzne rzeczą. Jakkolwiek lokalne byłyby konteksty działania jednostek, konstruując swoją tożsamość czynnie uczestniczą one w społecznych oddziaływaniach o globalnych konsekwencjach i implikacjach.
Socjologia i nauki społeczne w szerszym rozumieniu są nierozłącznymi elementami instytucjonalnej refleksyjności nowoczesności, zjawiska o fundamentalnym znaczeniu dla zawartej w tej książce analizy. Na refleksyjność nowoczesności składają się nie tylko badania akademickie, ale także wszelkie podręczniki, przewodniki, działalność terapeutyczna i poradnictwo. W kilku przypadkach szeroko powołuję się więc na badania socjologiczne i praktyczne "przewodniki po życiu" - nie tyle w celu udokumentowania jakiejś kwestii, ile dlatego, że są symptomatyczne dla zjawisk społecznych i trendów rozwojowych, jakie staram się ustalić. Są to bowiem nie tylko prace "dotyczące" procesów społecznych, ale materiały, które w jakimś stopniu na te procesy się składają.
Ogólnie, jest to książka o charakterze analitycznym, a nie opisowym, stąd w kilku krytycznych momentach wywodu - w celu udokumentowania proponowanego stanowiska - odwołuję się do typów idealnych. Staram się uchwycić strukturujące właściwości nowoczesności, które stanowią jej rdzeń i współoddziałują z refleksyjnością jaźni. Nie analizuję jednak szczegółowo tego, w jakim stopniu rozwinięte są niektóre ze wspomnianych procesów w określonych warunkach, wyjątków ani tendencji przeciwnych.
Rozpoczynam rozdziałem, w którym zarysowuję ramy całej analizy. Wykorzystując dla ilustracji konkretne badanie, proponuję charakterystykę kluczowych aspektów rozwoju nowoczesności. Obok refleksyjności instytucjonalnej nowoczesne życie społeczne cechują procesy dogłębnej reorganizacji czasu i przestrzeni powiązane z ekspansją mechanizmów wykorzeniających, na których drodze relacje społeczne zostają wyrwane ze swoich bezpośrednich uwarunkowań i ponownie uporządkowane w wymiarze wielkich dystansów przestrzenno-czasowych. Skutkiem takiej reorganizacji czasu i przestrzeni, wraz z towarzyszącymi jej mechanizmami wykorzeniającymi, jest wzmocnienie i globalizacja zaznaczających się już wcześniej przejawów nowoczesności oraz zmiana treści i natury życia codziennego.
Nowoczesność jest porządkiem posttradycyjnym, ale to nie oznacza, że rękojmię tradycji i obyczaju zastąpiła pewna wiedza racjonalna. Wątpienie, które jest nierozłączną cechą nowoczesnej myśli krytycznej, przenika zarówno życie codzienne, jak i świadomość filozoficzną, tworząc ogólny wymiar egzystencjalny współczesnego świata społecznego. Nowoczesna instytucjonalizacja zasady radykalnego wątpienia polega na dążeniu do formułowania wszelkiej wiedzy w postaci hipotez, czyli twierdzeń, które jak najbardziej mogą być prawdziwe, ale są z zasady zawsze otwarte na rewizję i w każdej chwili mogą zostać odrzucone. Systemy zakumulowanej wiedzy specjalistycznej - będące istotnymi czynnikami wykorzeniającymi - reprezentują wielorakie, często wzajemnie się zwalczające i różne w swoich implikacjach autorytety. W warunkach, jak ją określam, "wysoko rozwiniętej" lub "późnej" nowoczesności - w naszym dzisiejszym świecie - budowanie tożsamości, podobnie jak jej szerszego kontekstu instytucjonalnego, musi się odbywać w sposób refleksyjny. Realizacji tego zadania nie ułatwia oszałamiająca rozmaitość opcji i możliwości.
W okolicznościach, na które składa się niepewność i konieczność wybierania, szczególne zastosowanie mają pojęcia zaufania i ryzyka. Zaufanie uważam za zjawisko podstawowe dla całego procesu rozwoju osobowości, posiadające przy tym odniesienie do mechanizmów wykorzeniających i systemów abstrakcyjnych. W swoich zasadniczych przejawach zaufanie jest bezpośrednio związane z osiąganiem pierwotnego poczucia bezpieczeństwa ontologicznego. Relacja zaufania ustanowiona między dzieckiem a opiekunami jest "szczepionką", która chroni przed potencjalnymi niebezpieczeństwami i zagrożeniami, na jakie jednostka jest narażona, uczestnicząc w najbardziej nawet codziennych czynnościach. Tak rozumiane zaufanie tworzy "kokon ochronny", który stoi na straży ego w jego codziennych poczynaniach. "Unieważnia" ono potencjalne zdarzenia, które paraliżowałyby wolę działania jednostki i jej poczucie przynależności, gdyby miała je poważnie brać pod uwagę. W bardziej specyficznym rozumieniu zaufanie jest środowiskiem interakcji z systemami abstrakcyjnymi, które z jednej strony odzierają życie codzienne z tradycyjnych treści, a z drugiej ustanawiają globalizujące oddziaływania. Ten rodzaj zaufania pozwala "brać na wiarę", co jest warunkiem praktycznego uczestniczenia w życiu społecznym.
Nowoczesność to kultura ryzyka. Nie chcę przez to powiedzieć, że życie społeczne stało się w swej istocie bardziej ryzykowne, niż było. Dla większości ludzi w społeczeństwach rozwiniętych wcale tak nie jest. Chodzi o to, że kategoria ryzyka nabiera fundamentalnego znaczenia dla tego, jak laicy oraz specjaliści organizują świat społeczny. W warunkach nowoczesności teraźniejszość bezustannie wchłania przyszłość w procesie refleksyjnej organizacji obszarów wiedzy. Terytorium przyszłości zostało, by tak rzec, zagospodarowane i skolonizowane. Jednak taka kolonizacja z samej swej natury nigdy nie może być pełna, bo myślenie w kategoriach ryzyka jest wpisane w ocenę projektów z punktu widzenia możliwych odchyleń od spodziewanych wyników. Szacunek ryzyka skłania do precyzji, wręcz kwantyfikacji, ale jest niedoskonały z natury. Zważywszy na niestabilność nowoczesnych instytucji połączoną ze zmienną i często kontrowersyjną naturą systemów abstrakcyjnych, w istocie większość szacunków ryzyka pozostawia wiele niewiadomych.
Nowoczesność zmniejsza ogólne ryzyko wpisane w pewne sfery i sposoby życia, ale jednocześnie wprowadza nowe, prawie lub całkiem nieznane wcześniejszym epokom parametry ryzyka. Są wśród nich ryzyka na wielką skalę, wynikające z globalnego wymiaru systemów nowoczesności. Świat późnonowoczesny - świat, który określam mianem wysoko rozwiniętej nowoczesności - jest apokaliptyczny, ale nie przez to, że nieuchronnie zmierza ku katastrofie, tylko dlatego, że niesie ze sobą takie formy ryzyka, jakich nie znały wcześniejsze pokolenia. Bez względu na postępy negocjacji międzynarodowych i kontroli zbrojeń, ryzyko konfliktu zbrojnego ze skutkiem masowej destrukcji pozostanie dopóty, dopóki istnieć będzie broń jądrowa, lub sama konieczna do jej wyprodukowania wiedza, i dopóki nauka i technika będą zaangażowane w tworzenie nowych broni. W sytuacji, w której natura, jako zjawisko zewnętrzne wobec życia społecznego, w pewnym sensie sięgnęła "kresu" na skutek dominacji człowieka, ryzyko katastrofy ekologicznej stanowi stały motyw naszego życia codziennego. Równie nieuniknionymi elementami naszego doświadczenia są także inne rodzaje ryzyka na wielką skalę, jak załamanie globalnych mechanizmów rynkowych albo powstanie totalitarnych supermocarstw.
W warunkach wysoko rozwiniętej nowoczesności coraz powszechniejszym zjawiskiem jest wpływ odległych wydarzeń na to, co dzieje się w bezpośredniej bliskości, oraz na strukturę tożsamości jednostki. Główną rolę odgrywają tu bez wątpienia środki przekazu: materiały drukowane i media elektroniczne. Już od dawna, począwszy od pierwszych doświadczeń związanych z posługiwaniem się pismem, doświadczenie zapośredniczone kształtuje zarówno tożsamość jednostek ludzkich, jak i elementarny porządek relacji społecznych. Wzajemne przenikanie samorozwoju jednostek i systemów społecznych, z systemami globalnymi włącznie, zaznacza się coraz wyraźniej wraz z rozwojem masowej komunikacji, a w szczególności komunikacji elektronicznej. "Świat", w którym dziś żyjemy, różni się więc zasadniczo od świata, w którym żyli ludzie w minionych okresach historycznych. Pod wieloma względami jest to pojedynczy świat o jednolitych ramach doświadczenia (na przykład jeśli chodzi o podstawowe osie czasu i przestrzeni), ale zarazem jest to świat, który wytwarza nowe formy różnicowania i rozproszenia. Uniwersum działania społecznego, w którym media elektroniczne odgrywają główną i konstytutywną rolę, nie odpowiada jednak "hiperrzeczywistości" w sensie zaproponowanym przez Baudrillarda. Baudrillard myli wszechobecny wpływ doświadczenia zapośredniczonego z samozwrotnością systemów społecznych nowoczesności, czyli z faktem, że systemy te stają się w większości autonomiczne i są determinowane przez swoje własne, ustanawiające rzeczywistość oddziaływania.
W posttradycyjnym porządku nowoczesności, w kontekście nowych form zapośredniczania doświadczenia, tożsamość jednostki staje się przedsięwzięciem refleksyjnym. Refleksyjny projekt "ja", który polega na utrzymywaniu spójnych, chociaż wciąż na bieżąco weryfikowanych narracji biograficznych, rozgrywa się w kontekście wielokrotnego wyboru zapośredniczonego przez systemy abstrakcyjne. Pojęcie stylu życia nabiera w warunkach nowoczesności szczególnego znaczenia. Wraz ze słabnącym oddziaływaniem tradycji i rosnącym udziałem dialektycznego współoddziaływania globalności i lokalności w rekonstytuowaniu życia codziennego, jednostki są zmuszone budować swoją tożsamość, wybierając spośród różnorakich opcji. Oczywiście występują też przeciwstawne, standaryzujące tendencje. Ich najwyraźniejszym chyba przejawem jest urynkowienie, ponieważ kapitalistyczna produkcja i dystrybucja stanowią rdzeń instytucji nowoczesności. Jednakże z uwagi na "otwarty" charakter życia społecznego, zwielokrotnienie kontekstów działania i różnorodność ośrodków "władzy" rośnie znaczenie wyboru stylu życia w konstruowaniu własnej tożsamości i organizowaniu codziennej aktywności. Głównym czynnikiem strukturacji tożsamości jednostki staje się refleksyjne planowanie, które ze swej natury zakłada ocenę ryzyka na podstawie danych dostarczanych przez systemy wiedzy specjalistycznej.
Zaraz na początku należy wyjaśnić ewentualne niejasności co do związku stylu życia z planowaniem życia. Ponieważ pojęcie stylu życia zostało przejęte przez reklamę i inne środki promocji dóbr konsumpcyjnych, można odnieść wrażenie, że "styl życia" należy wyłącznie do sfery zainteresowań zamożniejszych grup czy klas, a ludzie ubodzy są w zasadzie pozbawieni możliwości dokonywania wyborów w zakresie stylu życia. Jest to pod wieloma znaczącymi względami prawdą. Kwestie klasowe i nierówności, zarówno w skali kraju, jak w wymiarze globalnym, zostały jak najbardziej uwzględnione w prowadzonym w tej książce wywodzie. Podziały klasowe i inne fundamentalne linie podziałów społecznych, jak te związane z płcią i etnicznością, można częściowo zdefiniować w kategoriach nierównego dostępu do różnych form samorealizacji i poszukiwania nowych podstaw działania, które zostaną omówione. Należy pamiętać, że różnica, wykluczenie i marginalizacja są implikacjami nowoczesności. Kusząc możliwością emancypacji, nowoczesne instytucje kreują jednocześnie mechanizmy tłumienia własnego "ja", ale nie samorealizacji. Byłoby jednak poważnym błędem uznanie zjawisk analizowanych w tej książce za ograniczone w swoim zasięgu do uprzywilejowanych materialnie jednostek.
"Styl życia" odnosi się również do decyzji i sposobów działania podejmowanych w warunkach poważnych ograniczeń materialnych. Takie style życia mogą też niekiedy obejmować bardziej lub mniej świadome odrzucenie szeroko rozpowszechnionych sposobów zachowań i wzorów konsumpcji.
Jednym z aspektów współoddziaływania czynników lokalnych i globalnych jest zjawisko, które nazywam "transformacją intymności". Intymność ma swoją własną refleksyjność i samozwrotny porządek. "Czysta relacja" ma kluczowe znaczenie jako prototyp nowych wymiarów życia prywatnego. Czysta relacja polega na tym, że rozmywają się kryteria zewnętrzne i związek jest utrzymywany jedynie dla korzyści, których sam dostarcza. W warunkach czystej relacji budowanie zaufania odbywa się wyłącznie na drodze otwierania się na siebie. Innymi słowy, zaufanie z definicji nie może już być zakotwiczone w kryteriach zewnętrznych względem samego związku - jak relacje pokrewieństwa, powinności społecznej czy tradycyjnych zobowiązań. Podobnie jak tożsamość jednostki, z którą jest mocno spleciona, czysta relacja podlega rozciągniętej w czasie refleksyjnej kontroli ze względu na zmiany i przekształcenia zachodzące na zewnątrz.
Czyste związki międzyludzkie opierają się na "zobowiązaniu", które jest szczególną formą zaufania. Zobowiązanie jest z kolei zjawiskiem mieszczącym się w wewnętrznej logice czystego związku i oznacza zobowiązanie wobec samego związku oraz wobec innej zaangażowanej w niego osoby lub osób. Potrzeba bliskości jest nierozłącznie wpisana w czystą relację, bo taka relacja opiera się na zaufaniu. Błędem wielu komentatorów współczesnych zjawisk społecznych jest więc postrzeganie "poszukiwania intymności" wyłącznie w kategoriach negatywnych, jako reakcji na rosnącą bezosobowość rozszerzającego się uniwersum społecznego. Angażowanie się w czyste relacje bywa oczywiście często sposobem obrony przed napierającym światem zewnętrznym, ale z drugiej strony czyste relacje są przesycone zapośredniczonymi oddziaływaniami wielkich systemów społecznych i zazwyczaj aktywnie organizują te oddziaływania we własnym wymiarze. Ogólnie rzecz biorąc, zarówno w życiu osobistym, jak i w szerszych kontekstach społecznych, procesom przejmowania kontroli i budowania podmiotowości towarzyszą przeciwstawne procesy wywłaszczania i utraty.
W takich procesach indywidualne doświadczenie i systemy abstrakcyjne wyraźnie się zazębiają. "Przekwalifikowanie się"- ponowne zdobywanie wiedzy i umiejętności - czy to w odniesieniu do spraw życia osobistego, czy do relacji społecznych w szerszym wymiarze, jest powszechną i dominującą odpowiedzią na wywłaszczający efekt systemów abstrakcyjnych. Jest to reakcja zależna od sytuacji i z reguły dostosowana do specyficznych wymogów danego kontekstu. Jednostki są skłonne przekwalifikować się tym gruntowniej, im radykalniejsze zmiany w ich życiu wchodzą w grę i im bardziej krytyczne są decyzje, przed którymi stoją. Jednakże przekwalifikowanie jest zawsze tylko częściowe i podatne na wpływ wciąż na nowo rewidowanej wiedzy specjalistycznej i rozbieżności w opiniach samych ekspertów. Postawy zaufania oraz bardziej pragmatyczna akceptacja, sceptycyzm, wykluczenie i wycofanie burzliwie współistnieją w przestrzeni społecznej, wiążąc jednostkowe działania z systemami eksperckimi. W dobie późnej nowoczesności stosunek laików do nauki, techniki i innych ezoterycznych form wiedzy specjalistycznej wyraża się z reguły w tych samych mieszanych uczuciach szacunku i rezerwy, aprobaty i niepokoju, entuzjazmu i niechęci, które są zawarte w pracach filozofów i analityków społecznych (także ekspertów).
W powiązaniu z oddziaływaniem systemów abstrakcyjnych, refleksyjność tożsamości ma zasadniczy wpływ na ciało oraz procesy psychiczne. Ciało w coraz mniejszym stopniu funkcjonuje poza samozwrotną logiką systemów nowoczesności, jako zewnętrzne i "dane", a w coraz większym stopniu samo jest refleksyjnie mobilizowane. Wszystko to, co może przypominać masowy pęd ku narcystycznej kultywacji wyglądu ciała, jest w istocie wyrazem dużo głębszej troski o czynne "konstruowanie" i kontrolę nad ciałem. Istnieje tu integralny związek między rozwojem cielesnym a stylem życia, który przejawia się na przykład w poddawaniu ciała specyficznym reżimom. Ale ważne są też inne różnorodne czynniki będące odbiciem socjalizacji mechanizmów i procesów biologicznych. W dziedzinach reprodukcji biologicznej, inżynierii genetycznej i różnego rodzaju interwencji medycznych ciało staje się przedmiotem wyborów i możliwości, które mają znaczenie nie tylko dla samej jednostki. Istnieją ścisłe powiązania między osobistymi aspektami konstruowania cielesności i czynnikami globalnymi. Techniki reprodukcyjne i inżynieria genetyczna to tylko przykładowe przejawy procesów transformacji przyrody w sferę działalności ludzkiej.
Nauka, technika i ekspertyza w bardziej ogólnym sensie odgrywają fundamentalną rolę w tym, co nazywam separacją doświadczenia. Dość znajomo brzmią sądy, że nowoczesność wiąże się z instrumentalnym podejściem do natury i że kwestie etyczne i moralne nie mieszczą się w perspektywie naukowej. Jednakże chciałbym przeformułować te zagadnienia w kontekście instytucjonalnego wyjaśnienia porządku późnonowoczesnego, w kategoriach jego samozwrotności. Nowoczesne instytucje zmierzają ogólnie w kierunku tworzenia środowisk działania uporządkowanych ze względu na dynamikę samej nowoczesności i oderwanych od "kryteriów zewnętrznych", czyli czynników pochodzących spoza systemów nowoczesności. Istnieje wprawdzie wiele wyjątków i tendencji przeciwnych, ale codzienne życie społeczne coraz bardziej oddala się od "prawdziwej" natury i oddziela od różnorakich doświadczeń związanych z kwestiami i dylematami egzystencjalnymi. Szaleniec, kryminalista i człowiek ciężko chory są fizycznie odseparowani od ludzi normalnych, a miejsce "erotyki" zajmuje "seksualność", która z kolei zostaje ukryta przed okiem innych. Separacja doświadczenia oznacza, że większość ludzi rzadko i przelotnie uczestniczy w zdarzeniach i sytuacjach wiążących jednostkowe życie z szerszymi kwestiami moralności i skończoności.
Sytuacja ta nie wynikła, jak sądził Freud, z narastającego psychicznego stłumienia poczucia winy, wymuszonego przez nader złożony charakter nowoczesnego życia społecznego. Mamy tu raczej do czynienia z instytucjonalną represją, w której, jak uważam, główną rolę odgrywa dynamika wstydu, a nie winy. Wstyd jest blisko spokrewniony z narcyzmem, ale, jak już wspominałem, błędem jest przyjmować, że tożsamość jednostki staje się coraz bardziej narcystyczna. Narcyzm jest jednym z wielu różnorodnych mechanizmów - a w niektórych wypadkach patologii - psychicznych, które są efektem powiązań między tożsamością, wstydem i refleksyjnym projektem "ja".
Indywidualne poczucie bezsensu - poczucie, że życie nie ma do zaoferowania nic godnego uwagi - staje się w warunkach późnej nowoczesności fundamentalnym problemem psychicznym. To zjawisko należy rozumieć w kategoriach wypierania pojawiających się w życiu codziennym wątpliwości moralnych, którym odmawia się odpowiedzi. "Izolacja egzystencjalna" to nie tyle oddzielenie jednostek od siebie nawzajem, ile ich oddzielenie od zasobów moralnych koniecznych do osiągnięcia życiowej satysfakcji i pełni egzystencjalnej. Refleksyjne konstruowanie "ja" oznacza wdrażanie programów samorealizacji i samodoskonalenia. Jednakże dopóki te możliwości są postrzegane przede wszystkim jako rozszerzanie zasięgu nowoczesnych systemów kontroli na jaźń, dopóty pozostają pozbawione treści moralnej. "Autentyczność" staje się nadrzędną wartością i tworzy ramy samorealizacji, ale jest to proces odarty z wymiaru moralnego.
Kwestie egzystencjalne nie są jednak w żadnym razie całkowicie wypierane. W warunkach rozwiniętej nowoczesności, kiedy systemy kontroli instrumentalnej operują bardziej jawnie, a ich negatywne konsekwencje stają się widoczne lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, pojawiają się różne formy przeciwdziałania jej. Wybory stylów życia w warunkach wzajemnego powiązania kontekstów lokalności i globalności wiążą się z dylematami moralnymi, których - co staje się rzeczą coraz bardziej oczywistą - nie można już po prostu spychać na dalszy plan. Te kwestie wymagają nowych form politycznego zaangażowania, jakie zwiastują i jakim dają początek nowe ruchy społeczne. Z cienia "polityki emancypacji" wyłania się promująca samorealizację człowieka, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i zbiorowym, "polityka życia".
Emancypacja, naczelny imperatyw postępowego Oświecenia, w swoich różnych odmianach stanowi warunek narodzin programu polityki życia. We wciąż rozdartym podziałami i naznaczonym starymi i nowymi formami przemocy świecie znaczenie polityki emancypacji nie zmniejsza się. Do dotychczasowych starań politycznych dołączają jednak nowe formy zaangażowania w politykę życia. Na zakończenie przedstawię w zarysie główne punkty programu polityki życia. Program ten wskazuje na konieczność stawienia czoła specyficznym dylematom moralnym i zmusza nas do podniesienia wykluczonych przez nowoczesną instytucjonalizację kwestii egzystencjalnych.
ROZDZIAŁ 1Ramy późnej nowoczesności
Na wstępie moich rozważań pozwolę sobie przytoczyć wyniki pewnego badania, które dość arbitralnie wybrałem spośród swoistego nurtu badań socjologicznych. Second Chances autorstwa Judith Wallerstein i Sandry Blakeslee (1989) to studium rozwodu i powtórnego małżeństwa. W swojej książce autorki charakteryzują wpływ, jaki przez mniej więcej dziesięć kolejnych lat wywierał rozpad małżeństwa na sześćdziesiąt par rodziców i ich dzieci. Zdaniem autorek jakkolwiek rozwód stanowi zagrożenie dla poczucia komfortu i bezpieczeństwa, i jako taki jest z pewnością kryzysem życia osobistego jednostek, otwiera on zarazem nowe możliwości rozwoju osobowego i rysuje perspektywę osiągnięcia szczęścia. Separacja i rozwód, oraz ich następstwa, mogą stać się przyczyną zaburzeń psychicznych. Ale też zmiany wywołane rozkładem małżeństwa stają się okazją, aby, jak piszą autorki, "dojrzeć emocjonalnie", "zyskać nowy rodzaj kompetencji i dumy" i "wzmocnić bardziej, niż byłoby to możliwe wcześniej, więzy intymnej zażyłości" (tamże, s. 293).
Zdaniem Wallerstein i Blakeslee separacja małżeńska stanowi punkt, w którym "zastygają i krzepną pewne wyobrażenia, jakie będą odtąd determinowały działanie jednostek. Źródłem i trwałym motywem gniewu bywa często sposób, w jaki nastąpiło rozejście się współmałżonków, jak wówczas, kiedy ktoś nagle odkrywa, że partner lub partnerka ma romans z najlepszym przyjacielem obojga, zostawia liścik, w którym jakby nigdy nic oznajmia, że wszystko jest skończone, albo z dnia na dzień zabiera dzieci i wyjeżdża, nie zostawiając adresu" (tamże, s. 294). Bez względu na to, ile bólu i cierpienia kosztowało współmałżonków bycie razem, rozpad małżeństwa z reguły wywołuje żal po stracie partnera.
Z reguły też im dłużej dwoje ludzi było ze sobą, tym dłużej żal się utrzymuje. Jego przyczyną są utracone chwile spędzane razem i wspólne przeżycia oraz zaprzepaszczone nadzieje pokładane niegdyś w związku. Kiedy pojawia się żal, zranione uczucia przesłaniają wszystko i, jeżeli będą utrzymywały się zbyt długo, mogą doprowadzić do rozpaczy i załamania psychicznego. Jak się zdaje, uczucia wywołane przez rozwód najczęściej nie znikają bez śladu z upływem lat. Nowe zdarzenia, takie jak powtórne małżeństwo albo spór o sposób wychowywania dzieci, mogą spowodować gwałtowne ożywienie dawnych emocji. Jeżeli partnerzy zachowali dość silną - choćby w przeważającej mierze negatywną - więź psychiczną, takie sytuacje zazwyczaj pogłębiają przygnębienie.
Zdaniem Wallerstein i Blakeslee faza żałoby pomaga "pozbierać się" po rozwodzie. Każdego, komu udało się "oderwać" od współmałżonka lub współmałżonki, czeka jeszcze zadanie wypracowania "nowego poczucia "ja"", "nowego poczucia tożsamości". W długotrwałych związkach tożsamości współmałżonków są uzależnione od siebie nawzajem i, w istocie, także od samego małżeństwa. W następstwie zerwania związku każda ze stron musi więc "sięgnąć wstecz do swoich wczesnych doświadczeń, by odnaleźć inne wzory i podstawy niezbędne do osiągnięcia niezależności, umiejętności życia w pojedynkę i skorzystania z drugiej szansy, jaką stworzył rozwód" (tamże, s. 296).
Osoba w separacji lub po rozwodzie musi mieć wiele odwagi moralnej, by spróbować nowego związku i odkryć nowe zainteresowania. Tymczasem wiele osób traci w takich okolicznościach zaufanie do własnych sądów i możliwości i jest gotowych w ogóle zwątpić w sens układania sobie życia. Takie osoby "czują, że życie to nie bajka i nigdy nie wiadomo, czym człowieka zaskoczy, więc jakkolwiek by je zaplanować, i tak nic się nie uda. Zniechęcają się do stawiania sobie nie tylko dalekosiężnych, ale nawet doraźnych celów, a tym bardziej nie działają w kierunku realizacji zamierzeń" (tamże, s. 297). Przezwyciężenie tych emocji wymaga wytrwałości w pokonywaniu przeszkód i chęci zmiany dotychczasowych utrwalonych cech charakteru i przyzwyczajeń. Na to też muszą się zdobyć - zawsze głęboko zranione rozkładem domu rodzinnego - dzieci rozwiedzionych rodziców. "Dzieci rozwiedzionych rodziców - mówią Wallerstein i Blakeslee - stają w obliczu trudniejszego zadania niż dzieci osierocone. Śmierć jest nieodwracalna, ale ludzie, którzy wzięli rozwód, żyją i zawsze mogą zmienić zdanie. Fantazja pojednania tak głęboko zapada w dziecięcą psychikę [...], że [dzieci] nie są w stanie oderwać się od niej dopóty, dopóki same wreszcie nie odejdą od rodziców i nie opuszczą domu rodzinnego" (tamże, s. 308).
Problemy osobiste, przejścia i kryzysy osobiste, związki osobiste... Jak wyraża się przez nie społeczny pejzaż nowoczesności i co mogą nam o nim powiedzieć? Są tacy, którzy powiedzieliby, że niewiele, bo to, czym są osobiste uczucia i troski, nie zależy od miejsca ani czasu. Można przyjąć, że nowoczesność znacząco zmienia środowisko społeczne jednostki, a tym samym wpływa na małżeństwo, podobnie jak na inne instytucje, jednakże ludzie dalej mają swoje życie osobiste i radzą sobie najlepiej jak potrafią ze zmianami społecznymi zachodzącymi w otaczającym ich świecie. Ale czy aby na pewno tak jest? Przecież warunki społeczne ani nie są odizolowane od życia osobistego, ani też nie są jego środowiskiem zewnętrznym. Zmagając się z najbardziej prywatnymi problemami, poszczególne jednostki czynnie odtwarzają otaczający je świat życia społecznego.
Świat wysoko rozwiniętej nowoczesności z pewnością rozciąga się daleko poza bezpośrednie środowisko jednostkowych zachowań i spraw osobistych. Jest to pełen niebezpieczeństw groźny świat, do którego szczególnie stosuje się pojęcie "kryzysu" rozumianego nie tyle jako doraźne zakłócenie, ile nieprzerwanie utrzymujący się stan rzeczy. Owo "nowe poczucie tożsamości", które według Wallerstein i Blakeslee trzeba wypracować po rozwodzie, jest wyrazistym przykładem skądinąd wymuszanego na nas wszystkich "odnajdywania siebie", procesu, który wymaga od jednostki czynnego udziału i przemiany.
Wallerstein i Blakeslee podsumowują wyniki swojego badania w rozdziale Danger and Opportunity (Niebezpieczeństwo i szansa). Chociaż tytuł ten brzmi banalnie, stosuje się nie tylko do małżeństwa i jego zmiennych kolei, ale do całego nowoczesnego świata. Sfera, jak ją dziś określamy, "stosunków osobistych" stwarza takie warunki dla rozwoju intymności i wyrażania siebie, jakich brakuje w licznych, bardziej tradycyjnych, kontekstach. Ale jednocześnie stosunki te stały się na swój sposób niebezpieczne i groźne. Wzory zachowań i sposoby odczuwania związane z pożyciem seksualnym i małżeńskim okazują się zmienne, niestałe i "otwarte". Można wiele uzyskać, ale też nie mniej ryzykując, trzeba samodzielnie przecierać szlaki na nieznanym terenie.
Rozważmy na przykład szeroko dyskutowane przez Wallerstein i Blakeslee zjawisko zmiany charakteru rodzin, w których któreś z rodziców powtórnie wchodzi w związek małżeński, zaczynając na nowo nie, jak było dawniej, po śmierci partnera, ale po rozwodzie. Dziecko w takiej rodzinie może mieć dwie matki, dwóch ojców i podwójne rodzeństwo, wraz z całym złożonym układem relacji pokrewieństwa, który wynika z wielokrotnych małżeństw rodziców. Trudności nastręcza nawet sama terminologia: czy dziecko ma nazywać macochę "mamą", czy mówić do niej po imieniu? Rozstrzyganie takich problemów może być udręką i wyczerpać psychicznie wszystkie strony - ale jest to też przecież okazja do zawiązania się nowego rodzaju satysfakcjonujących relacji społecznych. Jednego możemy być pewni: zmiany, o których mowa, nie zachodzą gdzieś na zewnątrz. Te nowe rozszerzone więzy rodzinne zostały ustanowione przez tych samych ludzi, którzy są w nie jak najbardziej bezpośrednio uwikłani.
Lęk naturalnie towarzyszy wszelkiego rodzaju zagrożeniom. Wywołują go niepokojące sytuacje lub groźba ich zaistnienia, ale z drugiej strony uczynnia on mechanizmy przystosowawcze i pobudza do działania. Autorki Second Chances często powtarzają takie określenia, jak ból, troska i żal. Jednak równie często wymieniają odwagę i zdecydowanie. Najwyraźniej życie przysparza problemów na chybił trafił i są tacy, którzy, uświadomiwszy to sobie, znajdują azyl w rezygnacji i odrętwieniu. Ale jest też wielu, którzy potrafią z większą stanowczością uchwycić nowe możliwości, jakie pojawiają się wraz z wyczerpaniem ustalonych sposobów zachowań, i umieją się zmienić. W jakim stopniu niepokoje, zagrożenia i możliwości, o których tu mowa, są nowe? Na czym polega w odniesieniu do nich wpływ wywierany przez instytucje nowoczesności? W dalszej części książki będę się starał odpowiedzieć na te pytania.
Second Chances to praca socjologiczna, ale będą ją czytać nie tylko socjologowie. Prawdopodobnie zajrzą do niej terapeuci, doradcy rodzinni, pracownicy socjalni i zainteresowani jej tematyką przedstawiciele innych zawodów. Nieprofesjonaliści, a szczególnie osoby, które same niedawno się rozwiodły, też pewnie sięgną po tę pozycję, by odnieść zawarte w niej idee i wnioski do własnej sytuacji życiowej. Autorki dobrze zdawały sobie z tego sprawę. Mimo że książka jest zasadniczo utrzymana w formule studium badawczego, prezentacja konkretnych wyników, jej liczne fragmenty zawierające podpowiedzi, jak się praktycznie zachować, i wskazówki, jakie podjąć kroki, są wyraźnie skierowane do czytelników, którzy właśnie znaleźli się w separacji lub są od niedawna rozwiedzeni. Jedna książka nie może rzecz jasna wywrzeć znaczącego wpływu na całość społecznych zachowań. Ale Second Chances to tylko mały fragment obfitej i od wielu lat stale uzupełnianej literatury specjalistycznej i popularyzatorskiej poświęconej małżeństwu i związkom osobistym. Taka literatura jest częścią refleksyjności nowoczesności, bo przyczynia się do rutynowej organizacji i reorganizacji tych aspektów życia społecznego, które są w niej relacjonowane i analizowane. Dzisiaj każdy, kto rozważa małżeństwo albo kogo spotyka rozpad małżeństwa lub długotrwałego związku, wie dobrze, nawet jeśli nie umiałby tego ująć w słowa, "co jest grane" na społecznej scenie małżeństwa i rozwodu. Wiedza nie tyle towarzyszy faktycznym zdarzeniom, ile współtworzy je. Podobnie rzecz ma się ze wszystkimi innymi wymiarami życia społecznego w warunkach nowoczesności.
Co więcej, każdy jest w jakiś sposób świadomy tej refleksyjnej konstytucji nowoczesnego sposobu działania i jego odczuwalnych we własnym życiu efektów. Tożsamość wyznacza nam trajektorię, która przecina różne ramy instytucjonalne nowoczesności w durée zwanej kiedyś - na sposób bardziej przystający do czasów przednowoczesnych niż nowoczesnych - "cyklem życiowym". Każdy z nas nie tylko "ma", ale refleksyjnie przeżywa swoją biografię, pod wpływem społecznej i psychologicznej wiedzy o możliwościach jej kształtowania. Nowoczesność jest porządkiem posttradycyjnym, który codziennie, wraz z każdą decyzją, jak się zachować, w co się ubrać, co zjeść, i mnóstwem innych, wymusza na każdym odpowiedź na pytanie "jak żyć" i każe interpretować odpowiedzi w kategoriach własnej, dynamicznie zmieniającej się tożsamości.
Przejdźmy teraz od poziomu życia osobistego do płaszczyzny bardziej zinstytucjonalizowanej. Koniecznym tłem dla dalszych rozważań jest charakterystyka owego niepokojącego i niespokojnego zjawiska, jakim jest nowoczesność.
Kilka ogólnych uwag o nowoczesności
Terminem "nowoczesność" będę się posługiwał w bardzo ogólnym znaczeniu, jako kategorią odnoszącą się do instytucji i wzorów zachowań, których początki sięgają końca europejskiego feudalizmu, chociaż znaczący wzrost ich realnego wpływu na losy świata zaznaczył się z całą intensywnością dopiero w XX wieku. Za odpowiednik "nowoczesności" można z grubsza przyjąć "świat uprzemysłowiony", pamiętając jednak, że industrializm nie jest jej jedynym wymiarem instytucjonalnym (szersze omówienie najważniejszych kwestii poruszanych w tym i kolejnych podrozdziałach, zob. Giddens 2008). Przyjmuję tu, że industrializm odnosi się do relacji społecznych wynikających z powszechnego zastosowania surowców energetycznych i maszyn w procesach produkcji. Industrializm stanowi jedną z osi instytucjonalnych nowoczesności. Jej drugim wymiarem jest kapitalizm, czyli system wytwarzania dóbr, którego elementami są konkurencja rynkowa i urynkowienie siły roboczej. Oba te wymiary nowoczesności można analitycznie oddzielić od instytucji nadzoru, podstawy niesłychanego rozwoju władzy organizacyjnej, jaka jest związana z nowoczesnym życiem społecznym. Nadzór oznacza wszelką kontrolę ludności, czy będzie to podporządkowanie ludzi Foucaultowskiej władzy "patrzenia", czy też kontrola przez wykorzystanie informacji w celu skoordynowania czynności społecznych. Ten z kolei wymiar nowoczesności różni się od kolejnego: kontroli środków przemocy w kontekście "uprzemysłowienia wojny". Nowoczesność otwiera epokę "wojny totalnej", w jakiej niszczycielski potencjał uzbrojenia, szczególnie zaznaczający się istnieniem broni jądrowej, nabiera nieprawdopodobnych rozmiarów.
Nowoczesność wytwarza specyficzne formy uspołecznienia, z których najdonioślejszą jest państwo narodowe. Brzmi to dość banalnie, dopóki nie uświadomimy sobie, że "społeczeństwo" stanowi podstawowy przedmiot socjologicznego poznania i temu "społeczeństwu" socjologa, przynajmniej w odniesieniu do okresu nowoczesności, odpowiada właśnie państwo narodowe - chociaż równoważność ta rzadko jest ujawniana na poziomie teorii, pozostając z reguły założeniem ukrytym. Jako całość socjopolityczna, państwo narodowe fundamentalnie różni się od większości porządków tradycyjnych. Może rozwinąć się jedynie jako część większego układu państw narodowych (który współcześnie przybrał charakter globalny), wykształca specyficzne rozwiązania terytorialne i mechanizmy sprawowania nadzoru i monopolizuje praktyczną kontrolę nad środkami przemocy (Giddens 1985). W literaturze poświęconej stosunkom międzynarodowym państwa są często traktowane jak "aktorzy" - "działający", a nie "struktury". Jest też po temu pełne uzasadnienie, bo nawet jeżeli nowoczesne państwa nie "działają" w dosłownym sensie, są one systemami zdolnymi do samokontroli, a przez to do prowadzenia spójnej polityki i realizacji planów w skali geopolitycznej. Jako takie, są one najlepszym przykładem innej, bardziej ogólnej cechy nowoczesności: organizacji. Nowoczesne organizacje wyróżniają się nie tyle swoją skalą czy biurokratycznością, ile przez skupienie refleksyjnej kontroli, jaką na równi umożliwiają i wymuszają. Nowoczesność to nie tylko organizacje - to organizacja: regularna kontrola stosunków społecznych w nieograniczonym wymiarze czasu i przestrzeni.
Nowoczesne instytucje są pod wieloma kluczowymi względami odrębne w stosunku do całej gamy przednowoczesnych kultur i sposobów życia. Czymś, co w najbardziej oczywisty sposób odróżnia epokę nowoczesną od wszystkich poprzedzających ją okresów, jest niesłychany dynamizm. Nowoczesny świat "ucieka": nie tylko tempo zmian jest nieporównanie szybsze niż w przypadku jakiegokolwiek wcześniejszego systemu, ale niespotykany jest także ich zasięg i radykalny wpływ, jaki wywierają na zastane praktyki i zachowania społeczne (zob. Giddens 2008).
Jak wyjaśnić ów specyficznie dynamiczny charakter nowoczesnego życia społecznego? W grę wchodzą tu trzy elementy czy też zespoły elementów. Każdy z nich ma kluczowe znaczenie dla wątków rozwijanych w tej książce. Pierwszy z tych elementów określam jako rozdzielenie czasu i przestrzeni. Wszystkie kultury nabyły rzecz jasna jakiejś umiejętności mierzenia czasu i ustalania lokalizacji przestrzennej. Nie ma kultury, w której jednostki nie miałyby poczucia przyszłości, teraźniejszości i przeszłości. Każda kultura dysponuje jakiegoś rodzaju znormalizowanymi oznaczeniami przestrzennymi, które znamionują przestrzenne rozeznanie miejsca. Jednakże w warunkach przednowoczesnych czas i przestrzeń łączyły się za pośrednictwem miejsca.
Większe kultury przednowoczesne wykształciły bardziej formalne metody odmierzania czasu i porządkowania przestrzeni, takie jak kalendarze i prymitywne (według standardów nowoczesnych) mapy. Stworzyły one w istocie warunki dla "rozsuwania" czasu i przestrzeni, które towarzyszyło pojawieniu się jeszcze rozleglejszych formacji społecznych. Ale dla większości ludzi, i na użytek większości codziennych czynności, czas i przestrzeń w epokach przednowoczesnych były powiązane miejscem. Wyznaczniki "kiedy" nie wiązały się po prostu z wyznacznikami "gdzie" działania, ale z samą istotą tego działania. Oddzielenie czasu od przestrzeni związane było przede wszystkim z wykształceniem "pustego" wymiaru czasu, głównej dźwigni, za pomocą której także przestrzeń została oderwana od miejsca. Za podstawowy wyraz tego procesu słusznie uważa się wynalazek i rozpowszechnienie zegara mechanicznego, ale nie należy poprzestawać na zbyt powierzchownej interpretacji tego zjawiska. Szerokie zastosowanie mechanicznych czasomierzy ułatwiało, ale też zakładało głębokie strukturalne zmiany w obrębie samej tkanki życia codziennego - zmiany, które nie mogły już mieć charakteru lokalnego, ale nieuchronnie uniwersalny. Nasz współczesny świat, z uniwersalnym systemem datowania i znormalizowanymi w skali globalnej strefami czasowymi, różni się w płaszczyźnie społecznej i sposobie jego doświadczania od wszystkich epok przednowoczesnych. Mapa globu, na której żadne miejsce nie jest uprzywilejowane (projekcja uniwersalistyczna), jest drugim, obok zegara, symbolem "opróżniania" przestrzeni. Taka mapa nie jest jedynie odzwierciedleniem tego, co "było zawsze" - geografii Ziemi - ale elementem zasadniczych zmian w dziedzinie relacji społecznych.
Opróżnianie czasu i przestrzeni nie jest w żadnym razie procesem jednostajnie liniowym, lecz przebiega dialektycznie. W warunkach społecznych ustrukturowanych przez rozdział czasu i przestrzeni pozostaje wiele możliwości "przeżywania czasu". Co więcej, rozdzielenie czasu i przestrzeni wcale nie oznacza, że odtąd będą to wzajemnie niepowiązane wymiary organizacji społeczeństwa. Przeciwnie, właśnie ów rozdział stwarza warunki, w których czas i przestrzeń mogą wiązać się w struktury pozwalające koordynować czynności społeczne bez konieczności uwzględniania specyfiki miejsca. Tak charakterystyczne dla nowoczesności organizacje - i organizacja - są nie do pomyślenia bez ponownego powiązania uprzednio oddzielonych od siebie czasu i przestrzeni. Nowoczesna organizacja społeczeństwa zakłada precyzyjną koordynację działań wielu jednostek ludzkich, które nie są fizycznie współobecne. "Kiedy" tych działań jest bezpośrednio powiązane z "gdzie", ale już nie, jak w epokach przednowoczesnych, za pośrednictwem miejsca.
Wszyscy doskonale wyczuwamy, jak fundamentalnym czynnikiem niesłychanego dynamizmu, którego wraz z nowoczesnością nabierają zdarzenia społeczne, jest oddzielenie czasu od przestrzeni. Dzięki niemu postulat "wykorzystania historii do tworzenia historii", właściwy wyzwalaniu się nowoczesnego życia społecznego z tradycyjnych ograniczeń, nabiera uniwersalnego znaczenia. Owa historyczność przybiera postać globalną wraz z powstaniem znormalizowanej "przeszłości" i "przyszłości" o uniwersalnym zastosowaniu: data taka jak "rok 2000" staje się znakiem rozpoznawalnym dla całej ludzkości.
Proces opróżniania czasu i przestrzeni jest kluczowy dla drugiego spośród głównych czynników dynamizmu nowoczesności - wykorzeniania instytucji społecznych. Wybrałem metaforę wykorzenienia celowo, przeciwstawiając ją koncepcji "różnicowania" stosowanej niekiedy przez socjologów, dla oddania różnicy między przednowoczesnym i nowoczesnym systemem społecznym. Różnicowanie kojarzy się z postępującym podziałem funkcji, dzięki któremu różnego rodzaju czynności, luźno ze sobą powiązane w społeczeństwach przednowoczesnych, nabierają z nastaniem nowoczesności celowości i precyzji. Jest to bez wątpienia trafna obserwacja, ale nie oddaje ona podstawowego rysu i efektu instytucji nowoczesnych - "wyjmowania" relacji społecznych z kontekstów lokalnych i ich odtwarzania na niezmierzonych obszarach czasu i przestrzeni. Owo "wyjmowanie" ściśle odpowiada wykorzenianiu, które jest kluczowe dla niesłychanego przyspieszenia procesu rozsuwania czasu i przestrzeni towarzyszącego nowoczesności.
Wyróżniam dwa rodzaje mechanizmów wykorzeniających: "środki symboliczne" i "systemy eksperckie". Wspólnie określam je jako systemy abstrakcyjne. Środkami symbolicznymi są środki wymiany o znormalizowanej wartości, a więc takie, które są wymienialne między różnymi kontekstami. Naczelnym i najpowszechniejszym z nich jest pieniądz. Wszystkie większe przednowoczesne formacje społeczne wykształciły wprawdzie jakiś rodzaj wymiany monetarnej, ale z nastaniem i pełnym wykształceniem nowoczesności ekonomia pieniężna staje się znacznie bardziej wyrafinowana i złożona. Pieniądz wiąże czas (bo jest narzędziem kredytu) i przestrzeń (ponieważ jego znormalizowana wartość pozwala przeprowadzać transakcje jednostkom, które fizycznie nigdy się nie spotykają). Systemy eksperckie wiążą czas i przestrzeń, rozwijając wiedzę techniczną, której prawomocność nie zależy od ekspertów ani ich klientów, którzy z niej praktycznie korzystają. Takie systemy przeniknęły właściwie wszystko: dotyczą tego, co jemy, lekarstw, które zażywamy, domów, w których mieszkamy, środków transportu, z których korzystamy, i całego mnóstwa innych aspektów życia społecznego w warunkach nowoczesności. Systemy eksperckie nie są przy tym ograniczone do dziedzin ekspertyzy technicznej. Obejmują swym zasięgiem same relacje społeczne i sekrety osobowości. Lekarz, doradca i terapeuta są tak samo istotni dla systemów eksperckich nowoczesności jak naukowiec, technik czy inżynier.
W obu przypadkach system ekspercki zasadniczo opiera się na zaufaniu. Jak już wspomniałem, pojęcie zaufania zajmuje w tej książce miejsce centralne. Zaufanie nie jest tym samym, co rodzaj pewności, jaką Georg Simmel (1997, s. 147) nazywa "prostym wnioskowaniem indukcyjnym", i która dotyczy formalnych transakcji. Pewne podejmowane w życiu decyzje opierają się na wnioskowaniu indukcyjnym na podstawie przeszłych tendencji albo doświadczeń, które w przekonaniu wnioskującego zachowują aktualność jako pewna podstawa wnioskowania. Taki rodzaj pewności może wzmacniać zaufanie, ale sam przez się relacji zaufania wystarczająco nie definiuje. Zaufać to znaczy zawierzyć, "wziąć na wiarę", której nie daje się do niczego innego sprowadzić. Zaufanie jest specyficznie związane z nieobecnością w czasie i przestrzeni, i z niewiedzą. Nie potrzebujemy ufać komuś, kogo mamy stale na oku i kogo poczynania możemy bezpośrednio kontrolować. I tak na przykład monotonna albo mozolna i źle opłacana praca, w przypadku której motywacja do sumiennego wykonywania zadań jest słaba, odpowiada zazwyczaj pozycjom "niskiego zaufania". W przypadku stanowisk "wysokiego zaufania" większość czynności zawodowych jest wykonywana pod nieobecność kierownictwa czy personelu nadzorującego (zob. Fox 1974; szersze omówienie zaufania w kontekście systemowym, zob. Schapiro 1987). Podobnie, nie ma potrzeby zaufania wówczas, kiedy jednostka wie, lepiej lub gorzej, jak technicznie funkcjonuje cały system. W odniesieniu do systemów eksperckich zaufanie wspiera ograniczoną wiedzę techniczną większości ludzi na temat skodyfikowanych informacji, które na co dzień wpływają na ich życie.
Na wiele sposobów i na różnych poziomach zaufanie jest podstawą większości codziennych decyzji, które wszyscy podejmujemy w toku planowania kolejnych czynności. Ale zaufanie nie jest w żadnym razie wyłącznie efektem świadomie podejmowanych decyzji. Jest ono raczej ogólnym nastawieniem, które leży u podstaw tych decyzji, sięgającym splotu zaufania z rozwojem osobowości. Oczywiście zaufanie może też być decyzją jednostki, i jest to powszechne zjawisko związane z trzecim, wspomnianym już, podstawowym wyznacznikiem nowoczesności, o którym mowa będzie dalej - właściwą nowoczesności refleksyjnością. Ale wiara, której wymaga zaufanie, może też opierać się takim wykalkulowanym decyzjom.
Postawy zaufania, czy to wobec określonych instytucji, osób czy systemów, czy też te bardziej uogólnione, mają bezpośredni związek z poczuciem bezpieczeństwa psychicznego jednostek i grup. Zaufanie i bezpieczeństwo, ryzyko i zagrożenie pojawiają się w warunkach nowoczesności w różnych, historycznie specyficznych skojarzeniach. Na przykład mechanizmy wykorzeniające zapewniają jednostkom duże obszary względnego bezpieczeństwa dla codziennych działań społecznych. Ludzie mieszkający dziś w krajach uprzemysłowionych i niektórych innych miejscach na świecie nie są na co dzień narażeni na pewne niebezpieczeństwa, jak choćby zagrożenie ze strony nieokiełznanej przyrody, na które byli bezustannie narażeni mieszkańcy świata przednowoczesnego. Z drugiej strony, same mechanizmy wykorzeniające niosą ze sobą ryzyko i stwarzają nowe zagrożenia o charakterze lokalnym i globalnym. Produkty żywnościowe zawierające sztuczne składniki mogą mieć właściwości toksyczne, jakich pozbawiona była żywność wytwarzana tradycyjnie, a czynniki zagrażające środowisku mogą okazać się zgubne dla ekosystemów w skali globalnej.
Nowoczesność jest zasadniczo porządkiem posttradycyjnym. Przekształcenie czasu i przestrzeni, wraz z mechanizmami wykorzeniającymi, odrywają życie społeczne od gotowych wzorców i ustalonych praktyk. W tych warunkach w pełni rozwija się refleksyjność, trzeci główny czynnik dynamiki instytucji nowoczesnych. Refleksyjność nowoczesności nie jest tym samym co właściwa wszelkiej ludzkiej aktywności refleksyjna kontrola działania. Refleksyjność nowoczesności oznacza systematyczne poddawanie rewizji ze względu na nowo zdobyte wiadomości lub nabytą wiedzę większości zachowań wobec ludzi i materialnego środowiska naturalnego. Wiedza nie jest przy tym czymś ubocznym lub przypadkowym, ale stanowi strukturalny element nowoczesnych instytucji, co daje obraz nader złożony, zważywszy na to, na ile sposobów można w warunkach nowoczesności poddawać refleksji refleksyjność. Jak pokazało omówienie Second Chances, nauki społeczne nie tylko "gromadzą wiedzę", jak mogą to czynić nauki przyrodnicze, ale odgrywają kluczową rolę w procesie refleksyjności nowoczesności.
Jak się okazuje, zarówno w przypadku nauk społecznych, jak i przyrodniczych, refleksyjność nowoczesności zawodzi oczekiwania zawarte w myśli Oświecenia - chociaż sama jest tej myśli wytworem. Ojcowie nowoczesnej nauki i filozofii wierzyli, że tworzą bezpieczne podstawy pewnej wiedzy o świecie społecznym i naturalnym. Twierdzenia rozumu miały przezwyciężyć dogmaty tradycji, zastępując zwyczajowe mądrości gwarancją prawdy. Tymczasem refleksyjność nowoczesności praktycznie podważa tę gwarancję, nawet w obrębie samego rdzenia nauk przyrodniczych. Nauka nie opiera się na indukcyjnej akumulacji dowodów, ale na metodologicznej zasadzie wątpienia.
Każda doktryna naukowa, bez względu na to, jak byłaby hołubiona i zakorzeniona, jest otwarta na rewizję - i może zostać w całości odrzucona - w obliczu nowych idei i odkryć. Ten integralny związek nowoczesności z radykalnym wątpieniem jest kwestią, która, raz wypowiedziana, nie tylko burzy spokój filozofów, ale staje się źródłem niepokoju egzystencjalnego zwykłych ludzi.