Dwór to był wiejski, nie wspaniały, nie rozległy, tylko w
lipy rozłożyste i w topole strzeliste bogaty, barwami kwiatów
niewymyślnych świecący przed domem, którego białe ściany nie wysoko
wznosiły się nad ziemię, okryte dachem może i nie ze słomy
uczynionym, ale do strzechy słomianej podobnym.
Dzień letni, pogodny, skończył się był przed chwilą, słońca na
niebie już nie było i tam, gdzie ostatni rąb ognistej tarczy jego
zniknął, łagodna zorza wieczorna zasłała skłon nieba bladem złotem
i jasną purpurą.
Od ziemi szły w powietrze pachnące oddechy kwiatów, wstępował w
nie zmierzch powolny, nad którym w górze zaświeciło trochę drobnych
gwiazd.
Ku górze wzbijały się w zmierzchu strzeliste linje topoli, i widać
było na tle złotej zorzy, równie jak one ciemną i cięższą, niż one,
dzwonnicę kościelną.
Ganek domu pełen był niewyraźnych postaci ludzkich. W zmierzchu i
wśród gęsto po słupach ganku wijących się pnączy, rysy i kształty
ich stawały się niewyraźne i zmącone, ale widać było głowy ciemne,
płowe, siwe, ruchy ramion silnych, wątłych, prędkich, powolnych i
słychać było rozmawiające głosy męskie, niewieście, młodzieńcze.
Siedziały niewyraźne postacie te na ławach i na niskich stołkach, u
samej prawie ziemi, stały u słupów, mając zielone gałęzie pnączy na
głowach i ramionach, przybliżały się ku sobie i od siebie oddalały,
znikały w głębi domu i powracały znowu... Głosy ich zniżały się przycichały, spadały do cichego szmeru.
Nadeszła pora milczenia natury, wyraźnej na tle zorzy strzelistości
topoli, smętnego dogorywania blasków dnia... Zniżony głos kobiecy na ganku przemówił: - Zaraz na Anioł Pański zadzwonią... Inny, męski, monotonny podjął: - W Polsce na Anioł Pański dzwonią inaczej, niż na szerokim
świecie... Ktoś dźwięcznie zagadnął: - Te trzy uderzenia dzwonu? Kto inny odpowiedział: - Te, pomiędzy trzema strofami do modlitwy wzywającemi, trzykroć
powtórzone trzy uderzenia dzwonu... - Takie przewlekłe, głębokie i dźwięczne... - Trzy uderzenia dzwonu za tych... - Za kogo? - Gdzieindziej uderzeń tych niema... - Tych trzech uderzeń kościelnego dzwonu... - Bo modlitw niema za tych... - Za kogo? - Co piekło na ziemi przebyli... - Za tych są te trzy uderzenia... - Te, pomiędzy trzema strofami do modlitwy wzywającemi, trzykroć
powtórzone trzy uderzenia dzwonu...