Nowe przygody Pluszowego Zajączka - Iwonna Buczkowska

Kup ebooka

27.90 zł

-
Proszę czekać

Takiego zamieszania to w naszym domu dawno nie było! - myślał podekscytowany Pluszowy Zajączek. Wprawdzie nie przepadał za gwałtownymi zmianami, ale nie lubił też nudy, a ta ostatnio przydarzała mu się coraz częściej.

Siedział więc na swoim miejscu przy lampce i obserwował pokój, który wyglądał tak, jakby ogromna wichura wywiała wszystko z szafy i komódki. Porozrzucane ubrania i zabawki piętrzyły się na łóżku, na podłodze i nawet na biurku.

Zajączek widział coraz mniej, bo sterta rzeczy rosła przed nim z minuty na minutę, a Jacek co chwila dokładał coś jeszcze, ale na całe szczęście do pokoju zajrzała mama.

- Jacku! Co ty wyprawiasz?

- Miałem wyjąć... - tłumaczył Jacek, zdziwiony reakcją mamy.

- Wyjąć, a nie porozrzucać!

Nagle w sąsiednim pokoju rozległ się krzyk Gabrysi, a zaraz potem płacz Tomka.

Mama westchnęła i wybiegła, potykając się o zabawki.

Tomek urodził się niedawno i właśnie przez niego było to całe zamieszanie - a mianowicie: ZAMIANA POKOJÓW. Mówiło się o tym od jakiegoś czasu i teraz ten plan miał zostać zrealizowany. Jacek i Zajączek przeprowadzali się do mniejszego pokoju, który był dotąd pokojem siostry. Tu, w większym, będą teraz Gabrysia i malutki Tomek. Jacek był niezadowolony. Miał dostać mniejszy pokój, co oznaczało konieczność pozbycia się części zabawek.

- Jesteś już dużym chłopcem! Po co ci to i to? - Zajączek przyglądał się, jak mama wyciągniętym palcem skazywała na wygnanie pokiereszowaną wyścigówkę, nakręcany samochodzik, gumową piłkę w biedronki...

Musiał przyznać, że mama miała rację. Niektóre zabawki od dawna tylko zagracały pokój.

- Ale ja nie chcę ich wyrzucać! - protestował Jacek.

- Schowamy. I wyjmiemy, jak Tomek do nich dorośnie. A jak będziesz chciał, to też się pobawisz. Zgoda?

Trzeba przyznać, że mama miała dar negocjowania. Ona też nadzorowała całość przedsięwzięcia. Przeglądała zabawki, ubranka - co za małe, co się przyda, a co już nie. Niektóre rzeczy pakowała do wielkich plastikowych worków, inne przenosiła z pokoju do pokoju. Cierpliwie omijała ubraniowe wydmy, zabawkowe rafy i siedzącego na podłodze w przedpokoju tatę, który pochylony nad fragmentami nowej szafki (tej na rzeczy Tomka) i instrukcją jej składania starał się zidentyfikować różnych rozmiarów kołki, śrubki, podkładki i zaślepki.

Jedyną osobą, która niczym się nie przejmowała, był sprawca zamieszania. Nakarmiony i przewinięty Tomek przez większość czasu smacznie spał.

W nowym pokoju Jacek posadził Zajączka na górnej półce regału, obok książek.

No, nie wiem, czy będzie mi tu wygodnie - myślał z obawą Zajączek, wspominając swoje dotychczasowe miejsce na biurku. Jednak po namyśle zrozumiał, że był to z pewnością awans.

Widzę stąd wszystko dużo lepiej - ocenił. - Nawet część przedpokoju i fragment salonu. I Jacek dobrze wie, że tak jak on lubię książki. Te nowe, pachnące jeszcze farbą drukarską, i te starsze, czytane nieraz wielokrotnie.

I poczuł się tak, jakby i on razem z Jackiem trochę wydoroślał.

Z zamyślenia wyrwał go głos Gabrysi:

- Mogę wziąć Zajączka? - spytała dziewczynka. - Lusia chciała się z nim pobawić.

Lusia była pluszową Panią Zajączkową, którą Gabrysia dostała kiedyś pod choinkę.

- Mogę? - ponowiła pytanie.

- Nie! - odburknął Jacek.

- Tylko na trochę - prosiła.

- Nie i już! I nie plącz mi się tu! To teraz mój pokój!

- Mamo! - Dziewczynka nie dawała za wygraną. - Maaamooo!!!

- Co się znów dzieje? - Mama wsunęła głowę do pokoju.

- Bo on nie chce mi pożyczyć Zajączka! - rozpaczała Gabrysia.

- No, co ty? - Mama z niedowierzaniem spojrzała na syna. - A ty nie krzycz tak, bo znów obudzisz Tomka! - upomniała córkę i uznawszy, że kryzys został zażegnany, zniknęła.

- Dobra, weź, tylko uważaj! - Chłopiec wstał od biurka i sięgnął na półkę. - I przynieś z powrotem - przypomniał.

- Przecież wiem. Dzięki. - Gabrysia przytuliła Zajączka i uroczyście oznajmiła: - Lusia zaprasza pana na podwieczorek.

Zajączek lubił te wizyty. Gabrysia i Lusia były zawsze gościnne i miłe, więc chętnie się z nimi bawił, choć oczywiście to nie było to samo co zabawy z Jackiem.

Dawny pokój Jacka wyglądał teraz inaczej. W kącie, gdzie wcześniej było biurko, teraz stało łóżeczko Tomka. W regale na półce, na której Jacek trzymał modele samolotów i samochody, siedziały wystrojone lalki. Pokój był bardziej kolorowy i pachniał małym dzieckiem... Pachniał wspomnieniami... Tamtym czasem, gdy Jacuś był malutki, a Zajączek siedział przy nim i nucił mu najpiękniejsze kołysanki - takie, które znają tylko pluszowe zajączki.

Gabrysia posadziła Zajączka przy stoliku dla lalek. Po drugiej stronie siedziała już wystrojona Lusia. Stolik był pięknie nakryty serwetką. Pośrodku stał dzbanuszek, a obok kolorowe filiżaneczki i talerzyk z owocami.

- Dla pana soczek czy herbatka? A dla pani, Lusiu? - pytała dziewczynka i upewniwszy się, na co mają ochotę, częstowała smakołykami.