Wstęp
.
Polska. Moja ojczyzna. Noszę ją w sercu i chcę jej dobra. Dużo o niej myślę. Czasem jestem dumny, czasem smutny. Zawsze jednak wiem, że warto dla niej i o nią walczyć. Bo Polska to moja rodzina, przyjaciele i koledzy, znajomi, w końcu my wszyscy. Obywatele. Polska to nasz wspólny dom i razem powinniśmy się o niego troszczyć. Czasem błądzimy, czasem się na ojczyznę skarżymy. Zawsze jednak do niej wracamy. Czasem myślami, czasem samolotami. Chcemy, aby była bezpieczna. Bo to wspólne bezpieczeństwo. Wolność od trosk i zmartwień. Radość z sukcesów i odwaga w marzeniach. My odejdziemy, ona zostanie. Nie marnujmy zatem czasu i zawalczmy o jej przyszłość. Po prostu - o nowe państwo!
Szukając odpowiedzi dotyczących bliższej i dalszej przyszłości, gdzieś głęboko czuję, że nie da się zbudować opowieści o nowoczesnej i bezpiecznej Polsce bez sięgania do jej najnowszej historii. W polskiej polityce jest tak dużo spraw, które zamiecione są za ustrojową kurtynę, że w końcu czas się z nimi ostatecznie rozliczyć, aby dalej pójść mocnym i stabilnym krokiem. Należę również do pokolenia dostrzegającego błędy III RP. Owszem, rozumiem starszych kolegów, którzy obecną Polskę porównują z tą z lat 80. ubiegłego wieku, obecne centra handlowe ze sklepami pustych półek, państwo otwarte na świat, część Europy z tamtą Polską, w której paszport był rzadko spotykanym dobrem. To, co dziś, idealizują, wszytko inne karcą. Moje pokolenie ma jednak inną perspektywę. Za dużo widzę błędów III RP, by się nią bezrefleksyjnie zachwycać, za dużo przegranych życiorysów - już na wstępie, jeszcze przed startem w dorosły świat, bo ktoś urodził się w nie takiej rodzinie albo w nie takiej miejscowości. Te nierówności trwają już ponad 30 lat! Wiem, że teraz toczy się gra o to, czy następne pokolenie będzie musiało przez nie cierpieć. Wiem też, że warunkiem, by takie sytuacje ograniczać, a potem eliminować, jest zbudowanie prawdziwie bezpiecznej Polski.
Jaka ma być ta Polska? Jak powinniśmy ją urządzić? Zmiany muszą dotknąć wielu obszarów. Na pewno należy zmienić system polityczny, tak żeby partiokracja przestała dominować. Trzeba Polskę oddać ludziom, którzy potrafią współpracować z innymi, prowadzić dialog, dochodzić do wspólnych ustaleń. Debata publiczna o Polsce wymaga świeżości, a nie recytowania partyjnych przekazów dnia. Wymaga uczciwości, czyli profesjonalnych mediów, a nie propagandy. Wymaga otwartości - na Europę, na świat, na inaczej myślących. Potrzebuje uśmiechu, a nie nienawistnych spojrzeń. Państwo trzeba też odpartyjnić. Tak żeby urzędnicy, funkcjonariusze różnych służb wiedzieli, że pracują dla obywateli, ojczyzny, a nie na rzecz partyjnych działaczy. Zmiany wymaga myślenie o sprawach społecznych, o pracy i płacy. Czas skończyć z Polską tylko dla bogatych. Nasza ojczyzna będzie silna wtedy, kiedy utożsamiać się z nią będą wszyscy obywatele. Kiedy będą z niej dumni - bo będą mieli godziwe zarobki i z optymizmem patrzeć będą w przyszłość.
Polska nowoczesna, bezpieczna i dla wszystkich to także kraj dla tych, których III RP wykluczała - dla seniorów, którzy nie mieli na leki, nie mówiąc już o pomocy medycznej, dla ludzi z mniejszych miejscowości, którzy nie mieli jak dojechać do szkoły, pracy czy lekarza, a także dla mniejszości, dotychczas często spychanych do szarej strefy. Państwo powinno wyciągnąć rękę do tych, którzy tego potrzebują, bez względu na to, skąd przychodzą, jaki mają kolor skóry, status materialny, wyznanie czy orientację seksualną. Polskę trzeba również wydobyć z podległości wobec biskupów, uczynić z niej państwo świeckie dla wszystkich obywateli. Taka zmiana każdemu wyjdzie na dobre, a polskiemu Kościołowi najbardziej.
Zmiany muszą dotknąć także całej sfery usług publicznych. Liberałowie tę sferę zdewastowali w ideologicznym szale - przekonani, że prywatne jest lepsze niż publiczne. Okazało się, po latach, że może jest i lepsze, ale tylko dla garstki najbogatszych, a system III RP cofa Polskę do czasów przedwojennych, sto lat wstecz. Pora więc odbudować usługi publiczne - ochronę zdrowia, edukację, połączenia komunikacyjne, instytucje kultury. Ważne jest też, aby zmienić myślenie o środowisku naturalnym, a niszczymy je w zastraszającym tempie i za chwilę nie będzie co przekazać naszym dzieciom i wnukom. A i to nie wystarczy. Musimy odpowiadać na nowe wyzwania: katastrofę klimatyczną, transformację energetyczną czy szybki rozwój sztucznej inteligencji. Te zmiany nastąpią i bez nas, ale następne pokolenie nam nie wybaczy, jeżeli się do nich nie dostosujemy. Musimy umiejętnie korzystać z nowych technologii i nie bać się innowacyjności. Naszą polską przystanią ma być silna Unia Europejska, a nasze bezpieczeństwo militarne musi być współtworzone z NATO.
W ten sposób powinniśmy zmienić Polskę. My. Bo inni za nas tego nie zrobią. Fundamenty mamy, czas postawić odważną konstrukcję, którą nie będą poruszały polityczne zawieruchy. A nawet jak się zdarzą, to szybko o nich zapomnimy. Jest więc o czym rozmawiać i czym się zajmować. Polskę musimy zmienić i w sprawach wielkich, wręcz ustrojowych, i w sprawach małych - wydawałoby się - niewartych uwagi. Jedne i drugie są przecież ważne. Do takiej debaty zapraszam, bo to, co nas łączy, to na pewno marzenie o nowoczesnej i bezpiecznej Polsce!
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki