Nostradamus - Mireille Huchon

Kup ebooka

65.00 zł
53.95 zł (55,25 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PRELUDIUM

Od blisko pół tysiąca lat Nostradamus i jego proroctwa dotyczące rozmaitych miejsc i okresów rozpalają wyobraźnię ludzi i wzbudzają strach. W swoim domu w mieście Salon-de-Provence ten wróż-astrolog rzekomo przewidział przyszłość ludzkości i nieszczęścia, jakie mają spaść na świat. Ze względu na wieloznaczność jego przepowiednie były poddawane ciągle nowym interpretacjom, zależnym od dziejowych zawirowań. Już w XVII wieku jeden z pełnych pogardy krytyków Nostradamusa zauważył, że ludzie powołują się na jego proroctwa, gdy ma miejsce ważne wydarzenie, jak śmierć albo sukcesy takiej czy innej osobistości, pożar jakiegoś pałacu albo mostu; tak samo przypominamy sobie o Nostradamusie na początku XXI wieku przy okazji zawalenia się wieżowców, pożaru katedry czy pandemii...

Imię Nostradamusa jest powszechnie znane, ale co wiadomo o człowieku Michelu de Nostredame, który urodził się 14 grudnia 1503 roku w Saint-Rémy-de-Provence, a wykreował siebie na Nostradamusa? Jego pierwszy biograf, który ponoć dobrze go znał, przypisuje mu takie oto cechy: wzrostu trochę niższego niż średni, krzepkiej budowy ciała aż do podeszłego wieku, szerokie czoło, które mogło się podobać, policzki rumiane aż do późnej starości, płomienne oczy, długa broda, którą często głaskał, zdecydowane sądy, niemal boska pamięć, cierpiący na bezsenność, odporny na zmęczenie, rezolutny w słowach, a jeszcze bardziej w myślach, małomówny, ale też, jako amator swobody wypowiedzi, radosny, lubiący żarty, kostyczny. Portret tej tak ludzkiej postaci, mężczyzny, który lubił głaskać swoją brodę, żywo kontrastuje z mrocznymi kliszami proroka nieszczęść przyszłych stuleci.

Zwierzenia samego Nostradamusa oraz opinie ludzi mu współczesnych kreślą w istocie obraz złożonej osobowości. Nostradamus twierdził, że - podobnie jak grecki lekarz Paweł z Eginy czy nawet jak Odyseusz - dużo podróżował po świecie; w epitafium, które dla siebie ułożył, śmiało przedstawiał siebie jako Tytusa Liwiusza przyszłości. Był uwikłany w pierwszą wojnę religijną, jedni uważali go za papistę, inni - za hugenota. Co roku gorączkowo czekano na jego przepowiednie, ale jako że mogły one wywołać zakłócenia porządku publicznego, napawały niepokojem kanclerza Michela de l'Hospitala, wzbudzały też ironiczne reakcje, dezorientację albo podziw ambasadorów Hiszpanii i Anglii.

Znajdujemy w życiorysie Nostradamusa sceny przejmujące, zaskakujące. Na przykład kiedy zapewniwszy Katarzynę Medycejską, że jej trzej synowie zasiądą na tronie, na podstawie fizjonomiki przepowiedział małemu dziedzicowi Nawarry, przyszłemu Henrykowi IV, stojącemu przed nim nago i wystraszonemu z powodu długiej, białej brody starca, że zostanie on królem Francji. Albo kiedy w wieku pięćdziesięciu lat w przedmowie do pierwszego wydania Prophéties ['Proroctwa'], zadedykowanego najstarszemu synowi Césarowi, który ledwo ukończył rok, wspomina taką oto scenę: niezwykłej jasności płomienie oświetliły jego dom w SalonI, jakby ogarnął go nagły pożar. Czy nie rzucił właśnie do ognia rękopisów z dziedziny alchemii i okultystycznej filozofii, które trafiły w jego ręce? Czy obawiał się szkodliwych konsekwencji ewentualnego upowszechnienia tych dzieł, których był - wedle jego słów - jedynym depozytariuszem? A może chodziło mu o zwalczenie kompromitującej go opinii czarownika, która mogła do niego przylgnąć wskutek niedawno opublikowanego zbioru receptur na barwiczki i słodycze? Wszak ujawnił tam skład napoju miłosnego Medei, zaczerpnięty z antycznej księgi czarowników.

Emblematycznym momentem życia, którego niektórych sekretów Nostradamus nie chciał wyjawić, było podyktowanie przezeń testamentu w przytomności świadków, na krótko przed śmiercią. W tym dokumencie ujawnił całą swoją fortunę w złotych monetach. Jednak najstarszej córce zapisał skrzynie, których zawartość miała pozostać tajemnicą; jego księgi i listy - ich inwentarza nie chciał sporządzić - po jego śmierci miały zostać powiązane w paczki i włożone do banastes, dużych koszy prowansalskich, i miał je rozpakować ten z jego synów, który przejawiałby największe zainteresowanie nauką, dopiero gdy osiągnie właściwy wiek.

Przypadły w udziale Césarowi. Najstarszy syn Nostradamusa, który został malarzem, historykiem i poetą, nie ustawał w staraniach, by zapewnić ojcu chwałę. Kiedy sam osiągnął wiek, w którym ojciec zmarł, czyli uznawany przez starożytnych za najbardziej krytyczny wiek sześćdziesięciu trzech lat, namalował swój autoportret oraz portret Nostradamusa w tym samym wieku. Te dwa zadziwiające obrazy, w których syn starał się odnaleźć i uwidocznić pełną harmonię ze zmarłym pół wieku wcześniej ojcem, trzeba oglądać jednocześnie, wodząc wzrokiem od jednego do drugiego. César sławił ojca również w swoim monumentalnym dziele L'histoire et chronique de Provence ['Historia i kronika Prowansji']. Opowiedział tam, jak to ojciec został triumfalnie powitany na dworze Henryka II, a dziesięć lat później, kiedy Karol IX i Katarzyna Medycejska odwiedzili Salon, też cieszył się monarszą łaską. César, który był rzekomo młodziutkim świadkiem tych wydarzeń, z lubością opisuje ojca - z welurową czapką w jednej ręce, laską z pięknego rotangu ze srebrną rączką w drugiej - stojącego u boku młodego króla. W tych entuzjastycznych przejawach synowskiej miłości mieszają się upiększone przez upływ czasu wspomnienia z dzieciństwa i pragnienie przekazania potomnym jak najwspanialszego obrazu ojca.

César de Nostradame, "prowansalski szlachcic", jak chętnie sam o sobie mówił, tak bardzo troszczący się o dobre imię rodziny, starannie skrywał wszystko, co mogłoby kłaść się cieniem na reputacji ojca lub podważać jego własne pretensje do szlachectwa. Dobrym tego przykładem jest burzliwa historia rękopisu Clarorum virorum epistolae ad Michaelem Nostradamum ['Listy znakomitych mężów do Michela Nostradamusa'], łacińskiego przekładu mniej więcej pięćdziesięciu listów, które Nostradamus wymienił w ostatnich latach życia z rodziną i klientelą pozyskaną dzięki renomie wybitnego astrologa, jaką cieszył się w całej Europie. César zatroszczył się o to, by po jego śmierci manuskrypt nie wpadł w niepowołane ręce: podarował go Peirescowi, słynnemu uczonemu, wyraźnie zakazując jego upowszechnienia "póki świat światem", aby uchronić honor i reputację ojca, który był "człowiekiem nie bez winy, nie zaś aniołem". Zapewne chodziło o ocenzurowanie zarówno hugenockich sympatii, jakie Nostradamus żywił w niespokojnym kontekście polityczno-religijnym, jak i o zadziwiający seans przywoływania duchów i archanioła Michała. Życzeniu Césara stałoby się zadość, gdyby nie ponowne pojawienie się w 1961 roku rzeczonego rękopisu, którego tytuł jest notabene kalką słynnych Clarorum virorum epistolae do Johannesa Reuchlina, niemieckiego filozofa i teologa, wybitnej postaci europejskiego humanizmu, obrońcy kultury judejskiej i kabały.

*

Tak to dziesięć listów napisanych przez Nostradamusa wzbogaciło zbiór jego dzieł. Obecnie to Prophéties przyćmiewają wszystkie inne jego teksty. Są one uporządkowane w "centurie" - grupy stu czterowierszy - a zostały opublikowane w trzech partiach: cztery pierwsze centurie ukazały się z dedykacją dla Césara w 1555 roku, trzy następne w 1557; trzy ostatnie zostały wydane już po śmierci autora, a towarzyszy im, co dziwne, przedmowa zadedykowana Henrykowi II datowana na rok 1558. Nostradamus ponadto napisał zbiór Exquises Receptes ['Wyborne receptury'] - jako aptekarz prezentuje w nim swoją "sztukę farmakologiczną", którą rozwijał dzięki upodobaniu do ciągłego eksperymentowania. To ważne dzieło, o którym nie można zapomnieć w kontekście kontrowersyjnych kwestii studiów medycznych autora i jego wykluczenia z wydziału medycyny w Montpellier. Nostradamus próbował także sił w dziedzinie tłumaczeń: przełożył z łaciny książkę o egipskich hieroglifach napisaną w V wieku przez Horapollona, a także tekst lekarza Galena na temat wyśmienitości sztuk.

To jednak almanachy, prognostyki i wróżby, które Nostradamus spisywał rok po roku przez ponad piętnaście lat, przyniosły mu sukces i sławę w jego epoce. Sprzedawano je w setkach tysięcy egzemplarzy, których domagały się spragnione nowości rzesze czytelników, zmuszając drukarnie, mało zważające na jakość i pochodzenie tekstów, do wytężonej i szybkiej pracy. Zachłanni drukarze mieli używanie, propagandyści mogli ostrzyć swoją broń, sięgając a to do ironii, a to do parodii, tak że już wówczas było trudno mieć pewność co do rzeczywistych autorów niektórych z tych efemerycznych publikacji - tak zresztą jest obecnie i tak będzie w przyszłości. Tym bardziej że nazwisko Nostradamusa przywłaszczyła sobie Liga Katolicka, potem Fronda, a w późniejszych latach zmyślni fałszerze, powodowani jedni podziwem, inni odrazą, jeszcze inni chęcią zysku.

Z tych corocznych broszurek, rozpowszechnianych w wielkiej liczbie przez kolporterów, często zachowały się pojedyncze egzemplarze, które oparły się niszczycielskiemu działaniu czasu albo zostały zrekonstruowane przez zręcznych fałszerzy w celu oszukania kolekcjonerów. Lecz pod koniec XX wieku pojawił się rękopis zatytułowany Recueil des présages prosa?ques de M. Michel de Nostradame ['Zbiór wróżb prozą pana Michela de Nostradame'a'], który od XVII wieku był przechowywany w zbiorach prywatnych. Manuskrypt zawiera przepowiednie zaczerpnięte z dwudziestu siedmiu kalendarzy astrologicznych, prognostyków i wróżb opublikowanych przez Nostradamusa na lata 1550-1567, czyli w sumie ponad sześć tysięcy wróżb napisanych prozą i sto pięćdziesiąt cztery czterowiersze (roczne i miesięczne), a całość uzupełniają adnotacje na marginesach i zamieszczona na końcu dzieła seria łacińskich aforyzmów.

Nostradamus sporządzał również i przede wszystkim interpretował horoskopy dla konkretnych osób pragnących poznać swoją przyszłość - dużo jest takich w każdej epoce. Wcześniej wspomniany rękopis z napisanymi po łacinie listami - nazywany także "księgą narodzin" - zawiera omówienia kosmogramów i astrologiczne obliczenia. Do tych wszystkich tekstów należy jeszcze dodać odkryte ponownie na początku XXI wieku dwie wersje - francuską i łacińską - długiego horoskopu przygotowanego dla Rudolfa, syna cesarza Maksymiliana II Habsburga.

Biograf Nostradamusa, który nie chce dać się zwieść licznym legendom, mitom i innym konfabulacjom, w jakie obrosła ta postać, będąca przedmiotem kultu albo pogardy, przez jednych uznawana za wizjonera, przez innych za szarlatana, dysponuje obecnie godną uwagi dokumentacją, po części niedawno odkrytą, co pozwala na uzupełnienie o wcześniej nieznane cechy portretu tej enigmatycznej osobowości. Jednak do tych źródeł trzeba podchodzić z ostrożnością. Sam Nostradamus mógł oszukiwać w swoich listach, a zbiory jego pism mogły zostać nieco poprawione, by przydać ich autorowi prestiżu. Przykładowo, porównanie kopii listu zamieszczonego w rękopisie korespondencji Nostradamusa z oryginałem, który się zachował, pokazuje, że ten, kto przygotował rękopis, uległ pragnieniu wyolbrzymiania daru jasnowidzenia wróża w zakresie wojen domowych, a także chęci ukrycia jego nazbyt usilnych próśb o wynagrodzenie za horoskopy. Niemniej korespondencja Nostradamusa pozwala uchwycić żywego człowieka, na przykład w jego relacjach z przemysłowcami, kupcami lub patrycjuszami Augsburga, którzy zwracali się do niego, by poznać własną przyszłość, znaleźć kopalnię złota albo umocnić swoją pozycję na dworze przez zamówienie horoskopu dla synów cesarza.

Do wypowiedzi ludzi, którzy znali osobiście Nostradamusa, też trzeba podchodzić krytycznie: zarówno do zwierzeń jego syna, który miał wyraźne skłonności do uprawiania hagiografii, jak i jego pełnego fantazji brata bądź jadowitych oszczerców czy zmiennego niczym kameleon przyjaciela. César nakreślił na użytek publiki wręcz majestatyczny portret Nostradamusa, lecz jego portret prywatny, na przykład przekazany przez Peiresca, nie jest tak jednoznaczny. W jakiej mierze można dać wiarę słowom brata Michela, Jeana de Nostredame'a, prokuratora w parlamencie Prowansji? W Vies ['Żywotach'] poświęconych dawnym prowansalskim poetom zamieścił on także żywot niejakiego Ancelme'a de Mostiere'a - a to anagram Michel Nostredame. Przedstawia go jako dobrego poetę we wszystkich językach, włącznie z prowansalskim, poetę, który osiągnął doskonałość dzięki studiom matematycznym - wówczas mathemata obejmowały arytmetykę, geometrię, astronomię i astrologię - i zdobył renomę jako autor proroctw. Dzięki swej wiedzy Ancelme zyskał uznanie króla Sycylii, hrabiego Prowansji, któremu na podstawie gwiazd przepowiedział śmierć bliskich (to prawdopodobnie transpozycja szczególnych relacji Nostradamusa z Claude'em de Tende'em, gubernatorem Prowansji). Ancelme rzekomo poślubił szlachetną damę prowansalską, która powiła mu piękne dzieci: syna równie mądrego co ojciec i wielkiej urody córkę, która odziedziczyła po ojcu magiczny pierścień. W odręcznej wersji tego żywota Jean dał do zrozumienia, że za młodu Ancelme, czyli Michel, "miał skłonności do występku", do czasu gdy ojciec - osobliwa zresztą postać - nakazał mu studiowanie filozofii. Miło naszkicowany portret...

Krytycy Nostradamusa, przezywający go chętnie Monstradamus albo Monstredabus (Potwór nadużyć), zarzucają mu ignorancję i zarozumiałość, ponoć doskonale widoczne w jego dziełach. Ostro atakują też samego człowieka, wytykając mu żydowskie pochodzenie oraz jego koncepcję astrologii, mającą więcej wspólnego z astrologią judycjarną (przewidywaniem na podstawie ciał niebieskich) niż z astrologią naturalną (nauką o ciałach niebieskich). Twierdzenia jego potwarców, jak ich nazywa Nostradamus, często są przesadzone, jak to w pamfletach, niemniej dostarczają istotnych informacji na temat potępianego autora i wykpiwanych dzieł. W szczególności nie można przemilczeć krytyki ze strony głównego przeciwnika Nostradamusa, Laurenta Videla, astrologa i lekarza związanego z wydziałem medycyny w Awinionie.

*

W latach 60. XVI wieku Nostradamus zaprzyjaźnił się blisko z młodym uczonym, młodszym od niego o trzydzieści lat, Jeanem de Chevignym. To on przepisywał jego nieczytelnie nagryzmolone listy, tłumaczył je z francuskiego na łacinę, trwał przy nim w ostatnich miesiącach życia, wysłuchał jego ostatnich słów. Cztery lata po śmierci Nostradamusa ów "bliski i przyjaciel" "proroka" zapewnił, że w jego posiadaniu znajdują się wszystkie dzieła Nostradamusa, zarówno te pisane prozą, jak i te wierszem, i zapowiedział ich rychłą publikację. Jednak zwlekał z tym ćwierć wieku - tymczasem, na początku lat 80., przeobraził się w Jeana Aimes'a de Chavigny'ego - i to w 1594 roku ukazało się jego staraniem dzieło La premi?re face du Janus ['Pierwsze oblicze Janusa'], napisane po francusku i łacinie. Z dwóch twarzy boga jedna była zwrócona ku przeszłości, druga zaś ku przyszłości, tak więc dzieło poświęcone pierwszej przedstawiało historię XVI wieku, od początków luteranizmu do końca panowania Walezjuszów, widzianą przez pryzmat przepowiedni Nostradamusa. Wielka liczba czterowierszy z ponadczasowymi proroctwami oraz rocznych prognostyków Nostradamusa została powiązana z wydarzeniami, które rzekomo teksty te zapowiadały. Opracowaniom tego rodzaju - w których odnajdywano w czterowierszach wróża zawirowania i wstrząsy współczesnej historii - pisana była wspaniała przyszłość, zwłaszcza w czasach najbardziej niespokojnych, epokach wielkich zmian i wielkiego gniewu: podczas rewolucji francuskich, wojen światowych czy tragedii z pierwszych lat XXI wieku. Dzieło La premi?re face du Janus było też pierwszą opowieścią o życiu Michela de Nostredame'a i jej francuska wersja została jakby pierwszą jego oficjalną biografią, która przetrwała wieki. Wersja łacińska była pomijana, a przecież, inaczej niż na to wskazują pozory, wcale nie jest wiernym tłumaczeniem wersji francuskiej. Na przykład nie nadaje Nostradamusowi tytułu doradcy i lekarza zwyczajnego (médecin ordinaire)II trzech królów: Henryka II, Franciszka II i Karola IX, co czyni wersja francuska, notabene niesłusznie, bo astrolog otrzymał ten tytuł tylko od Karola IX, czyli późno, nad czym zresztą ubolewa César. Dwie wersje językowe podają też sprzeczne informacje o poglądach religijnych Nostradamusa. W wersji francuskiej nic nie ma o tym, że astrolog w swoich wypowiedziach chętnie cytował Ojców Kościoła. Żadna z piętnastu jego ulubionych sentencji Augustyna, Bazylego Wielkiego czy Hieronima ze Strydonu, które tak często powtarzał, nie została przytoczona. Opis, który widnieje na początku niniejszej przedmowy, został zaczerpnięty z wersji łacińskiej, która jako jedyna wspomina o jego nawyku głaskania brody.

Francuska wersja biografii Nostradamusa walnie przyczyniła się do jego sławy. Lecz to do łacińskiej wersji Janusa trzeba sięgnąć, by odnaleźć postać określoną tam jako "Michael Nostradamus Medicus, Mathematicus et Vates", który w wersji francuskiej został sprowadzony do "Michela de Nostre dame'a, najbardziej renomowanego i najsłynniejszego na przestrzeni długich stuleci w sztuce przepowiadania wysnutego na podstawie znajomości i osądu gwiazd".

*

Cel, jaki według jego własnych słów wyznaczył sobie Nostradamus - "prorokować wedle nocnych i niebiańskich świateł", to znaczy połączyć astrologię z wróżbiarstwem z boskiej inspiracji i boskiego objawienia - nie był obojętny jego współczesnym: u jednych wzbudzał fascynację, u zaprzysiężonych wrogów - pogardę, u innych - wątpliwości i dezorientację. W elegii z 1560 roku poeta Pierre Ronsard zastanawia się nad realnością i naturą talentu, jakim obdarzony był ten zagadkowy osobnik: czy to dar od Boga, od anioła stróża czy może diabła, czy to forma ekstazy, czy efekt melancholijnego usposobienia... Niemniej przyznaje, że "poprzez niejasne słowa swego prorockiego głosu" Nostradamus przepowiedział w dużej części losy kraju. Ronsard tym przypadkiem szczególnym nie interesował się jednak długo, a ogólnie rzecz biorąc, zawsze uważał, że poeci i prorocy, działając i jedni, i drudzy z boskiej inspiracji, przemawiają tym samym głosem - w tej opinii pozostawał wierny poglądom swojego mistrza Jeana Dorata, który nauczył go, jak "Dobrze maskować prawdę rzeczy / Bajecznym płaszczem, który je otoczy". Dorat, poeta humanista, był dla współczesnych interpretatorem par excellence Nostradamusa, jego duchem opiekuńczym - wszak to on twierdził, że Nostradamus napisał swoje Prophéties pod dyktando anioła. W łacińskiej wersji Janusa zamieszczony jest dialog tegoż Dorata z "Kolektorem", zbieraczem czterowierszy - Chevignym czy Chavignym - który był bliskim Nostradamusa i zapewniał, że dobrze zna jego charakter i styl, pokrętność i wieloznaczność jego wypowiedzi. Zdaniem Dorata Nostradamus, owładnięty entuzjazmem, nie wiedział, co pisał; "Kolektor" natomiast uważał, że był on w pełni świadom, posiadał kompletną i pewną wiedzę o przyszłości, ponadto był subtelnym znawcą poezji i całej historii starożytnej, których używał, by owiać zapowiadane wydarzenia mgiełką tajemnicy. Dorat zarażał innych swoim zachwytem i przyczynił się do renomy vates ("wieszcza i natchnionego poety w starożytności"), jakim był dla niego Nostradamus. Chevigny komentował jego proroctwa i usiłował rozszyfrować, całą duszą oddany człowiekowi, którego podziwiał, staremu przyjacielowi, którego pamięci bezustannie służył. Czy jego teksty są natchnione, czy zmyślnie sfabrykowane? Prophéties są niewyczerpanym źródłem komentarzy, jak teksty biblijne.

Za życia Nostradamusa Prowansalczyka na południu Francji miały miejsce liczne dramatyczne wydarzenia, które siały spustoszenie na ziemiach i wśród ludzi: polityka spalonej ziemi podczas najazdu cesarza Karola V na Prowansję; przedziwny, zawarty z woli Franciszka I sojusz francusko-turecki i jego konsekwencje dla prowansalskich wybrzeży; masakra waldensów w wioskach Luberonu; pierwsza wojna religijna protestantów i katolików, podczas której stawali naprzeciwko siebie ojciec i syn, by walczyć bronią, jak hrabia Claude de Tende i jego dziedzic, albo na zestawione później słowa, jak Nostradamus ojciec i Nostradamus syn; nawracające wielkie epidemie dżumy, w których zwalczanie Nostradamus angażował się z całą energią rozpaczy. Wszystkie te współczesne nieszczęścia przypominały o tych, których już wcześniej doświadczyła ludzkość i o tych, które dopiero nastąpią - zgodnie z cykliczną wizją dziejów, w oczekiwaniu na nieodmiennie rychły koniec świata.

Kiedy usiłuje się odmalować tego osobliwego człowieka, jakim był Nostradamus, i umieścić jego portret w galerii zapomnianych astrologów, od których tak wiele zapożyczył, wtedy zza zawirowań historii, przeobrażeń stuleci wyłania się pewien świat, świat pełen cudownych wydarzeń, potworów i komet, różnorakich znaków, które trzeba zinterpretować. Jednak maska astrologa i proroka przesłania humanistę samouka, którym też był Nostradamus - jego portret trzeba uzupełnić listą jego lektur, jego pasji, uniesień, brulionami ostatnich centurii. Portret byłby i tak częściowy i przypadkowy, bo żywot Nostradamusa pozostaje pełen tajemnic, zaczynając od tej związanej z jego imieniem: dlaczego Michel de Nostre Dame przetłumaczył swoje imię patronimiczne na łacinę nie na Nostradomina, "nasza Pani", lecz na Nostradamus - "dajemy, co nasze" - by potem je zapisywać w formie Nostradame? "Tysiąc zapisanych kart", które zostawił "ten prorocki głos", jak twierdzi Chevigny, nie wyjawiło wszystkich swoich sekretów1. Człowiek Nostradamus zanikł z upływem lat, a na jego miejscu pojawił się rodzaj Golema, ukształtowanego przez lęki i pragnienia ducha ludzkiego skonfrontowanego z własną przyszłością.