Nostradamus. Kompletne przepowiednie - Mario Reading

Kup ebooka

46.90 zł
37.52 zł (28,14 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

NOTA BIOGRAFICZNA

Średniowieczna France profonde2, w której dorastał Michel de Nostredame (1503-1566), składała się z wielu różnych sekt, plemion i społeczności pozbawionych w istocie skutecznego rządu centralnego. Wieśniacy z Pirenejów lub najgłębszych zakątków Prowansji mogli na przykład nigdy nie słyszeć o Paryżu ani nie rozumieć paryskiego francuskiego, gdyby ktoś zwrócił się do nich w tym dialekcie. Twarze, maniery, a nawet język różniły się diametralnie zależnie od regionów, które zamieszkiwały poszczególne grupy ludzi. Wyizolowane społeczności miały charakter enklaw wewnątrz kolejnych enklaw, które składały się z minilenn, ośrodków panowania klanów (z granicami plemiennymi wyznaczanymi często przez dźwięk dzwonów) i obszarów zróżnicowania rasowego sięgającego jeszcze czasów prehistorycznych. Była to pieśń, którą śpiewano aż do XIX wieku, a odległe echo jej zmierzchu słychać po dziś dzień.

Mało który Francuz widział mapę Francji. Jeszcze mniej osób zdawało sobie sprawę, że historia Francji może mieć charakter dającego się zdefiniować ciągłego procesu. Spośród ogółu populacji 98% mieszkańców uznano co prawda za katolików, ale obrządki były wyraźnie zróżnicowane. W walce o serca i dusze swoich parafian miejscowi księżą rywalizowali ze znachorami, czarownicami, uzdrowicielami, prostakami i oszustami. Przed Rewolucją Francuską (1789-99) słowa "Francja" używano po prostu do określenia Paryża i obszarów wokół tego miasta. W Prowansji człowiek pochodzący z północy mógł być określany mianem Franciot lub Franchiman, a Nostradamus urodzony w Prowansji i mówiący po franko-prowansalsku dorastał zapewne w atmosferze pseudoatawistycznej nieufności wobec zarówno rządu królewskiego, jak i jej motywów (była ona pokłosiem kulturowego i językowego podziału, o którym zaczął mówić dopiero opat Henri Grégoire w okresie Wielkiego Terroru w latach 1793-1794).

Należy w tym miejscu przypomnieć, że Nostradamus był zarówno oddanym katolikiem głównego nurtu, jak i Żydem z pochodzenia, przez co mógł być narażony na ostracyzm. Jeżeli brzmi to jak paradoks, warto dodać, że XVI-wieczna Francja oddana była zarówno Bogu, pod postacią inkwizycji, jak i pieniądzom, co przejawiało się w zagrabianiu majątków innowierców pod pretekstem pobudek duchowych. Pod rządami Dobrego Króla René przez 30 lat prowansalskim wyznawcom judaizmu pozwolono swobodnie praktykować ich wiarę, ale wraz ze śmiercią René w 1480 roku przyzwolenie to dobiegło końca, co niefortunnie zbiegło się z powołaniem hiszpańskiej inkwizycji.

Kiedy w 1503 roku Nostradamus przyszedł na świat, większość ważniejszych Żydów za sprawą edyktów Karola VIII z 1488 roku i Ludwika XII z 1501 roku roztropnie przeszła na pragmatyczny katolicyzm. Nie przeszkodziło to francuskiej monarchii od czasu do czasu zagrabiać ich dobra, ale zapewniło Żydom pewną dozę bezpieczeństwa w kraju, który nagle ogarnęła fala nietolerancji religijnej i paranoi. Tak więc mały Michel de Nostradame nie był obrzezany (za co według żydowskiego prawa groziło wykluczenie z grona Izraelitów), tylko ochrzczony zgodnie z obrządkiem chrześcijańskim. Dzięki pradziadkowi ze strony matki, Jeanowi de Saint-Rémy'emu, zachował jednak bliski związek z żydowską tradycją, Schalscheleth Ha-Kabbalah, co bardzo mu się przydało w jego późniejszej roli wróżbity i jasnowidza.

W wyniku wychowania Nostradamus niemal bez wątpienia zajmował się magią i z pewnością miał kontakt z mistycyzmem i kabałą, które uosabiały żydowskie poszukiwania mądrości poprzez kreatywne połączenie mitologii starożytnego Egiptu, starożytnej Grecji, asyryjskiej astrologii, babilońskiej magii, arabskich wróżb, filozofii platońskiej i gnostycyzmu (Gershom Scholem w książce Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki pisze: "niewątpliwie [...] do Prowancji dotarły jeszcze inne stare manuskrypty, zawierające jakieś resztki dawnych, pisanych po hebrajsku tekstów gnostyckich [...] wywarły głęboki wpływ na rozwój kabalistycznej teozofii w XIII wieku"3).

Tajemnicza i mistyczna natura kabały była więc mile widzianą odmianą ponurej rzeczywistości Żyda żyjącego w Europie opętanej inkwizycją, a także panaceum na przymusowe nawrócenia, które nastąpiły po śmierci króla René. Zupełnym przypadkiem rodzinne miasteczko Nostradamusa - Saint-Rémy - było doskonałym miejscem do studiowania kabały, ponieważ Prowansja była zasadniczo uznawana za siedzibę pierwszych kabalistycznych społeczności we Francji. Paradoksalnie Nostradamus był nie tylko kabalistą, alchemikiem i talmudystą, ale też przez całe życie wiernie przestrzegał doktryny katolickiej i z pewnością nie zostałby zaakceptowany na Uniwersytecie w Avignon (który wówczas nie był częścią Francji), gdyby okazał się nieszczery w swoich przekonaniach i ostrej krytyce niemal wszechobecnych luterańskich herezji. Jakiś czas później dostał się (ponownie bez trudu) na cieszący się dobrą opinią Uniwersytet w Montpellier (założony w 1220 roku), gdzie studiował medycynę. Był to mądry ruch, ponieważ w ówczesnych czasach miasto Montpellier miało bez wątpienia najlepszy uniwersytet medyczny.

Po przyjęciu do Uniwersytetu w Montpellier (z którego 3 października 1529 roku został na krótko wydalony za rzekome przestępstwo wykonywania zawodu aptekarza, a następnie ponownie przyjęty, po raz trzeci, 23 października tego samego roku) i po egzaminie końcowym - który przebiegał w typowo średniowiecznym stylu, mając raczej postać formalnego sporu między studentem a ciałem pedagogicznym niż pisemnego sprawdzianu - Nostradamus został szybko oddelegowany do pomagania ofiarom epidemii dżumy.

Objuczony typowymi akcesoriami, które nosili lekarze w czasach podobnych kryzysów (irlandzki lekarz Neil O'Glacan [1590-1655] w swoim dziele Tractatus de Peste [Tuluza 1629] opisuje lekarzy plagi ubranych w długie skórzane fartuchy poplamione licznymi kolorowymi proszkami, w rękawice oraz skórzane maski z ochronnymi okularami i długim dziobem wypełnionym gąbką nasączoną środkami zapachowymi), Nostradamus odkrył zupełnie nowe terytorium - opracowując oczyszczający proszek ("pigułki różane"), w którego skuteczność jego pacjenci podobno głęboko wierzyli. W rezultacie tych wydarzeń Nostradamus został niejako ekspertem w dziedzinie plagi, a jego wiedzę i umiejętności poddano próbie wkrótce, kiedy nadeszła kolejna fala epidemii. Pracował wówczas jako lekarz w Agen, a dżuma zabrała jego młodą żonę i dwójkę dzieci. W rezultacie Nostradamus nie tylko spotkał się z typową krytyką w stylu "lekarzu, ulecz się sam", ale dodatkowo zrozpaczona rodzina jego żony wytoczyła mu proces, domagając się zwrotu posagu.

Pogrążony w żałobie po stracie rodziny Nostradamus udał się w podróż, odwiedzając wiele zakątków Francji, Włoch i Sycylii, aby ostatecznie osiąść w Salon de Provence. Tam, mając 44 lata, poznał pewną wdowę, Annę Ponsarde Gemelle (gemellus znaczy po łacinie bliźniak), z którą się ożenił 11 listopada 1547 roku. Małżonkowie wprowadzili się do domu przy Rue Ferriraux (ulicy obecnie znanej jako Rue Nostradamus), a Nostradamus, wtedy mocno zapracowany nie tylko z uwagi na swoje niezastąpione lekarstwa, kontynuował podróże.

W tym czasie dzięki spotkaniom z aptekarzami, lekarzami i magikami po raz pierwszy zaczął podejrzewać, że ma dar przewidywania przyszłości i postrzegania pozazmysłowego. Nie był jedynym takim fenomenem. Szacuje się, że za panowania trzynastu królów z dynastii Walezjuszów w samym Paryżu działało ponad 30 000 astrologów, czarowników, alchemików i proroków, toteż należy uznać za godne podziwu, że Nostradamusowi niechybnie udało się wybić na sam szczyt tak licznej grupy.

Trzy lata po opublikowaniu Traité des Fardemens w 1552 roku (był to popularny traktat o smarowidłach, dżemach i wszelkiego rodzaju przetworach) Nostradamus wydał - warto dodać, że z małą pewnością siebie - pierwszą edycję swoich słynnych Centurii (1555). Zdaniem jego ucznia, Jeana Aymesa de Chavigny, obawiał się zarówno krytyki, jak i drwin. Zbiór 353 tetrastychów ku zdziwieniu wszystkich, w tym samego Nostradamusa, okazał się jednak sensacją. Zaledwie rok po pojawieniu się książki Nostradamusa wezwała do Paryża Katarzyna Medycejska, żona króla Henryka II, skąd powrócił do Salon de Provence bogaty, na własnej skórze przekonując się, że prywatna praktyka (tworzenie spersonalizowanych horoskopów i leczenie chorób dworzan) jest o wiele intratniejsza i mniej ryzykowna niż wróżenie z gwiazd ważnym osobistościom. Mimo to Nostradamus dalej doradzał królowej, zapewne dlatego, że w pewnym stopniu chroniła go przed oskarżeniami władz kościelnych o bluźnierstwo, ale również dlatego, że jej królewskie względy zapewniały mu renomę i były gwarancją stabilnych dochodów.

W świetle zagrożeń ze strony inkwizycji należy nakreślić granicę, tak jak zrobił to Alexander z Hales (1183-1245), między dwiema głównymi, choć odmiennymi formami magii. Jedną z nich było wróżenie (po łacinie divinitas, czyli boskość lub boska natura), uważane za tak zwaną magię wysoką, a drugą - maleficum (z łacińskiego maleficus, czyli krzywdzący, złośliwy). Ten drugi termin powstał w średniowieczu i miał symbolizować magię niską. Była czymś na kształt magicznej dawki kofeiny, a uprawiano ją z myślą o szybkiej gratyfikacji. Wiązała się z rytuałami w rodzaju palenia włosów, przebijania woskowych lalek czy składania ofiar w celu zapewnienia urodzajnych zbiorów czy sprowadzenia deszczu w okresie suszy. Magia wysoka polegała na wykorzystywaniu astrologii i alchemii oraz opierała się na solidnych podstawach filozoficznych, czerpiąc w równym stopniu z nauk Pitagorasa, perskiej magii, gnostycyzmu czy neoplatonizmu. Obie formy magii wywodziły się więc z diametralnie różnych źródeł, ponieważ magia niska czerpała z arystotelizmu. Wysoka magia stała się więc obiektem uzasadnionych badań naukowych i była jeżeli nie "dobra", to przynajmniej intelektualnie możliwa do przyjęcia. Niską magię kojarzono z czarnoksięstwem.

Nie trzeba dodawać, że Nostradamus posługiwał się wysoką magią, czerpiąc nauki z Corpus Hermeticum, traktatu o magii, który (jak wierzono w średniowieczu) pochodził z czasów antycznych. Isaac Casaubon (zbieżność nazwisk z fikcyjnym antybohaterem Miasteczka Middlemarch George'a Eliota jest tu czysto przypadkowa) dowiódł później, że tekst ten powstał w II-III wieku naszej ery. Opinia Casaubona była powszechnie ceniona, ponieważ w jego czasach (1559-1614) uznawano go, podobnie jak urodzonego w Agen Josepha Scaligera, za najwybitniejszego uczonego w całej Europie.

Przywiązanie Nostradamusa do rytuałów wysokiej magii zapewniło mu ochronę przed inkwizycją, a wsparcie ze strony królowej sprawiało, że właściwie nie czuł potrzeby ani motywacji, żeby ukrywać lub szyfrować numerację przepowiedni. Praktykowanie magii wysokiej pokrywa się też z pedagogicznymi zakusami Nostradamusa - był on szczerze przekonany, że los ludzkości jest przesądzony i nic nie dzieje się przypadkiem. Wszystkie wydarzenia zostały zamierzone lub zaplanowane i można je ustalić za pomocą wróżb, nekromancji, hydromancji, chiromancji, astrologii, interpretowania snów, studiowania starożytnych tekstów, numerologii, alchemii, kabały, hermetyzmu, wpatrywania się w odpowiednie medium i manipulowania podstawowym składem chemicznym obiektów nieożywionych. W każdym kolejnym cyklu wróżenia adept wkraczał na wyższy poziom wtajemniczenia, a kulminacją był stan umysłowego i duchowego oczyszczenia, które prowadziło do absolutnej klarowności umysłu. Takie duchowe katharsis pozwalało adeptowi uzyskać dostęp do ukrytej prawdy, którą mógł potem w dobrej wierze ujawnić światu, aby ten użył jej według własnej woli.

Kościół nieprzychylnie odnosił się do takiego gloryfikowania przez Nostradamusa samego siebie, ale na ogół nie uznawał takich przypadków za czarnoksięstwo, a adepci wysokiej magii mogli ją praktykować w miarę swobodnie. Magia miała jednak zdecydowanie antyklerykalny charakter, gdyż osoby ją praktykujące twierdziły, że zostały wybrane do wyrażania boskich intencji, a nie tylko do reagowania na nie, tak jak ksiądz czy osoba gorliwie wierząca. Z tego powodu Nostradamus żył jednak w zagrożeniu i reagował na te oskarżenia, wielokrotnie podkreślając, że nie uznaje się za osobę wybraną świadomie, lecz za przypadkowego wybrańca.

Niezależnie od tego, czy wybrano go celowo, czy nie, szczyt kariery Nostradamusa nastąpił w 1564 roku, kiedy Salon de Provence odwiedził sam młody król Karol IX (ten sam, który później za namową matki przyzwolił na masakrę w noc świętego Bartłomieja). Katarzyna zaprosiła Nostradamusa wraz z rodziną na prywatną audiencję w apartamentach królewskich, a potem na dalsze konsultacje, gdzie poprosiła go o stworzenie horoskopu dla jej najmłodszego syna, księcia Franciszka. Nostradamusa bardziej zainteresował jednak młody Henryk IV i przyglądając się śpiącemu dziesięciolatkowi, nawet przewidział, że w końcu zostanie on królem całej Francji.

Dzięki dowodom zawartym w testamencie i ostatniej woli Nostradamusa wiemy, że musiał zostać dobrze wynagrodzony za swoje przepowiednie. Z pewnością zapewniło mu to spory komfort w trakcie dwóch ostatnich lat życia, kiedy dręczyły go liczne dolegliwości, takie jak podagra, artretyzm i choroba serca, których nie były w stanie wyleczyć nawet jego autorskie specyfiki. Zmarł 2 lipca 1566, dokładnie w taki sposób, jaki przewidział.

2 Termin odnoszący się do "głęboko" francuskich aspektów kultury prowincjonalnych miast oraz życia na wsi i kultury rolniczej we Francji - przyp. red.

3 G. Sholem, Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki, tłum. I. Kania, Aletheia, Warszawa 2007, s. 89-90.

PRZEDMOWA

Twierdzenie, że jakiś historyk czy biograf ma "rację" albo że tworzy tylko kolejny, wiarygodny mit nakładający się na ten, który już istnieje, i na niego wpływający, jest w gruncie rzeczy absurdalne. Mało kto potrafi dokładnie opisać poprzedni dzień, a co dopiero zdarzenia, które miały miejsce dziesiątki lub nawet setki lat wcześniej. Historycy i biografowie przedstawiają nam w gruncie rzeczy jedynie przemyślaną, ale niezwykle subiektywną opinię opartą na skromnych materiałach źródłowych, które przetrwały do dzisiejszych czasów, często za sprawą zdarzeń losowych. To materiały, do których zawsze przywiązują oni zbyt wielką wagę, ponieważ są zainteresowani tym właśnie tematem.

Zwycięzcy, którzy piszą historię, zazwyczaj ukrywają to, co dla nich niewygodne, lub naginają prawdę tak, żeby odpowiadała ich ambicjom. Przegrani zaś się mazgają lub zostają całkowicie wymazani z historii (mitraizm to jeden z najbardziej oczywistych tego przykładów) - taka jest w końcu ludzka natura. Jeśli przegranym udaje się przeżyć ludzi, którzy (ich zdaniem) niesprawiedliwie potraktowali ich (lub ich grupę), często usiłują napisać historię od nowa tak, żeby lepiej wyrażała ich oburzenie i rozpacz - to także ludzka natura. Wszelkie źródła historyczne są więc jedynie fikcją przebraną za fakty, ale na dobrą sprawę symbolizują podjętą przez historyków najlepszą próbę ustalenia prawdy. Właśnie z tego powodu z punktu widzenia historii apokryfy, pogłoski i skandale mogą mieć nie mniejszą wartość niż (rzekome) suche fakty, dokumenty rządowe (mało wiarygodne opowieści) czy współczesne komentarze (które - rzecz jasna - nie są zmącone nawet szczyptą zarozumiałości ich autorów).

Wojny toczono o sprawy o wiele mniej istotne niż szczegóły dotyczące rzekomej biografii Nostradamusa. Już od końca XVI wieku różni uczeni upierali się, że tylko oni znają całą prawdę, a ich potomkowie (równie bezkarnie) powtarzają te zapewnienia. W rzeczywistości jednak o życiu Nostradamusa wiemy tak niewiele, że pewne apokryficzne historie, które pojawiły się około 100 lat po jego śmierci, stają się same w sobie cennymi wskazówkami nie tyle w odniesieniu do "prawdziwego życiorysu" (wątpliwe, żeby komukolwiek udało się go wydobyć z mroku fałszerstw i pogłosek towarzyszących badaniom żywota mistrza), ile do życia, które miałby wieść, biorąc pod uwagę, jak bardzo wpływowym był człowiekiem.

Tak czy inaczej, poniżej przedstawiam krótką notę biograficzną, która nie aspiruje do miana całej prawdy (cóż mogłoby do niej aspirować?). Spaja jednak zarówno znane, jak i sporne, a także przyjęte fakty w coś na kształt rozsądnego (nawet jeżeli niedoskonałego) porządku chronologicznego.

WPROWADZENIE DO WYDANIA Z 2015 ROKU

Kiedy napisałem tę książkę w 2005 roku (wydano ją rok później), wydawało mi się, że tetrastych1 10/26 - 2006-2008: Zamordowanie głowy państwa - może pełnić rolę ostrzeżenia dla ochraniarzy George'a W. Busha, którzy powinni szczególnie zadbać o bezpieczeństwo ówczes- nego prezydenta USA w ciągu trzyletniego okresu ujętego w tetrastychu. Mimo że w ciągu tych trzech lat ujawniono kilka planowanych zamachów na prezydenta Busha, z radością donoszę, że żaden z nich się nie powiódł. Niestety pani Benazir Bhutto, która z pewnością zasługiwała na miano "głowy państwa" i która zapewne zostałaby następnym prezydentem Pakistanu, została zamordowana dokładnie we wspomnianym przedziale czasowym, to jest 27 grudnia 2007 roku (do zabójstwa doszło dokładnie dwa tygodnie przed wyborami na prezydenta Pakistanu). Nie jestem dumny, że udało mi się poprawnie zinterpretować przepowiednię Nostradamusa, podobnie jak nie byłby z niej dumny sam jej autor. Zabójstwa z pobudek politycznych postrzegał on jako zbędne zło i zapewne uznałby, że przezorny zawsze ubezpieczony i że wszyscy będący na świeczniku światowi przywódcy powinni na siebie uważać w tym szczególnie burzliwym okresie polityki międzynarodowej.

W świetle tego, co wiemy dziś, cztery inne przepowiednie wygłoszone przeze mnie w 2005 roku można by uznać za trafne. Są to: 3/6 - 2006: Kryzys w Kościele protestanckim; 3/7 - 2007: Kryzys północnokoreański; 4/11 - 2011: Zagrożenia stojące przed Benedyktem XVI - następcą Jana Pawła II; oraz 1/18 - 2018: Atak islamistów na port w północnej Francji. Wszystkie te wydarzenia obszernie wyjaśniłem w komentarzu zamieszczonym bezpośrednio po przepowiedniach. Poza tym dokonałem jedynie dwóch istotnych zmian w oryginalnym tekście - przesunąłem tetrastychy 8/28 i 2/28 z 2028 roku na 2008 rok z przyczyn, które wyjaśniłem w stosownych komentarzach. Kryzys na rynku kredytowym z 2008 roku był globalną katastrofą i wyraźnie widać, że Nostradamus przewidział poprawnie zarówno same wydarzenia, jak i ich datę - to ja błędnie założyłem, że zdarzenia te nastąpią w 2028 roku, a tymczasem same numery tetrastychów okazały się prorocze. Nostradamus triumfuje więc ponownie - odsyłam do samych tekstów, jeżeli chcesz się przekonać dlaczego.

Co się tyczy niniejszej książki, komentarze do przepowiedni zacząłem umieszczać przy wydarzeniach z przeszłości, począwszy od ataku terrorystycznego na World Trade Center z 11 września 2001 roku. Zdecydowałem się na to nie tylko dlatego, że wydarzenia te niemal idealnie zbiegają się z początkiem nowego stulecia, ale też dlatego, że dotyczące ich przepowiednie Nostradamusa są niezwykle szczegółowe i tak zaskakujące, że dostarczają kolejnych dowodów na jego zdolność przewidywania przyszłości naszej i naszej planety. Interpretowanie przepowiedni Nostradamusa przypomina pracę nad powieścią detektywistyczną. Śledzenie subtelnych tropów, które prowadzą do ostatecznych, choć niepewnych wniosków, jest niezwykle satysfakcjonującą pracą wymagającą zdolności dedukcji. Za punkt wyjścia przyjąłem więc założenie, że najbardziej ezoteryczne tetrastychy Nostradamusa - te, które w żaden oczywisty sposób nie odnoszą się do czasów, w których żył, ani do 450 lat po jego śmierci - muszą traktować o przyszłości. W związku z tym przetłumaczyłem je ponownie i podszedłem do nich z zupełnie nową perspektywą, nie odnosząc się do dawnych komentarzy.

Starofrancuska pisownia jest co najmniej nietypowa i zarówno nazwy własne, jak i rzeczowniki można zapisywać na wiele sposobów. Znaczenia przepowiedni uznawano wówczas za elastyczniejsze niż obecnie, toteż całkowicie dosłowna interpretacja jakiegokolwiek tekstu nie spotkałaby się z aprobatą uczonych z XVI wieku. Moje podejście jest innowacyjne z uwagi na powiązania między tetrastychami - w pewnym sensie kolejne teksty są rozwinięciem poprzednich. Zachowując podane przez Nostradamusa daty przepowiedni dotyczących przyszłości, odkryłem w jego centuriach związki, które rzucają nowe światło na znaczenie niektórych, często niejasnych prognoz.

W przeszłości komentatorzy podchodzili do przepowiedni indywidualnie, traktując je jako odrębne prognozy, ale Nostradamus był alchemikiem i jasnowidzem oraz wierzył w mieszanie się substancji, ponieważ właśnie z tej mieszanki brała się prawda. Alchemicy byli przekonani, że wszystko na Ziemi jest ze sobą powiązane i wzajemnie od siebie zależne, dlatego należy jedynie odkryć sekrety tych zależności, aby odtajnić ukryte kody i tajemnice morfologiczne. Wiele tetrastychów, które oryginalnie wywodzą się z innych Centurii, jest ze sobą ściśle powiązanych i da się je poprawnie zinterpretować, uwzględniając te zależności. Ten fakt - ten związek - wychodzi na jaw dopiero w procesie interpretacji. Jeden tetrastych czerpie z drugiego, a prawdziwe znaczenie tekstów można zrozumieć, biorąc pod uwagę te związki. Poprzedni komentatorzy po prostu nie zwrócili wystarczającej uwagi na kolejność dat.

Pozostaje argument, w który jestem skłonny uwierzyć, że Nostradamus mógł traktować tetrastychy jako pewnego rodzaju komentarz historyczny - chciał, żeby do nich wielokrotnie wracano. Innymi słowy, pełna interpretacja danego zdarzenia była możliwa dopiero po fakcie.

Nostradamus zgrupował swoje tetrastychy w czterech Centuriach po 100 przepowiedni (nie licząc części siódmej z dziesięciu, która kończy się na tetrastychu 42). Być może pierwotnie Nostradamus chciał, aby numery tetrastychów odpowiadały bezpośrednio latom kalendarzowym, ale ostatecznie stchórzył, bojąc się inkwizycji. Mimo to szkielet pierwotnej struktury wciąż jest widoczny. Bardzo często analizowane odrębnie raczej nijakie tetrastychy nabierają kolorów i znaczenia, kiedy patrzy się na nie przez pryzmat tekstów, które pojawiają się w innych Centuriach, ale opatrzonych podobnymi numerami. Dotyczy to szczególnie tetrastychów, które przepowiadają daleką (naturalnie z punktu widzenia Nostradamusa) przyszłość. Wykorzystując te zbieżności, można nakreślić obraz odległej przyszłości i zdarzeń, które jej dotyczą.

Wiele numerów jest ze sobą bezsprzecznie powiązanych pod kątem znaczenia, a podobne daty powtarzają się w różnych Centuriach. Mimo że teksty te zostały napisane w odstępie wielu lat, dotyczą tych samych zdarzeń. Dobrym przykładem są przepowiednie o wojnie globalnej, które pojawiają się w tetrastychach 10/69, 5/70, 9/70, 2/70, 8/70 i 3/71, opowiadające o wydarzeniach z lat 2069-2071. Inne przykłady to ciąg opisujący kryzys francuski - 10/98, 6/99, 1/100, 2/100 i 10/1, który obejmuje lata 2098-2101, ciąg dotyczący kryzysu w Kościele katolickim, Tetrastychów 2/56, 5/56, 4/56, 10/57 i 2/57, które obejmują lata 2056-2057, oraz cykl opowiadający o końcu monarchii w Wielkiej Brytanii - Tetrastychów 10/40, 4/40 i 5/40 dotyczących 2040 roku. Wystarczy spojrzeć na daty widoczne w numerach tekstów - są jednoznaczne. Podobnie jest ze związkami łączącymi te tetrastychy. Nikt tego wcześniej nie zauważył!

W przeszłości o wiele za mało uwagi poświęcono obecnym w tekstach Nostradamusa odniesieniom do klasyki i mitologii. Są one podłożem dla procesów myślowych autora - nawet koncepcja Wyroczni, której uosobieniem był Nostradamus, została zaczerpnięta z wyroczni delfickiej. Autor, podobnie jak każdy wykształcony mieszkaniec XVI-wiecznej Francji, z pewnością znał dzieła klasyków i nawiązywanie do nich traktował jako coś oczywistego, wiedząc, że jego czytelnicy znają klasyczne mity. Interpretując tetrastychy obecnie, należy mieć podobny zakres wiedzy, porzucając przy tym niedorzeczne teorie głoszące, jakoby Nostradamus pisał tajemnym szyfrem lub tak zwanym zielonym językiem, znanym jedynie wąskiej grupie wtajemniczonych lub ludziom znającym tajemne nauki Kronik Akaszy. Był to po prostu człowiek niezwykle oczytany i wykształcony.

Francuzi od zawsze lubują się w grach słownych, a w czasach Nostradamusa nikt nawet nie śmiał zakładać, że dane słowo znaczy wyłącznie to, co ma znaczyć w jednym konkretnym kontekście - należało uwzględnić także szersze znaczenie. Podam przykład. Pozornie proste starofrancuskie wyrażenie "En Normandie l'on vendange avec la gaule", które dosłownie oznacza "W Normandii koszą kijem", może oznaczać także "W Normandii koszą obok Francuzów" albo "Polacy pracują przy winobraniu w Normandii". To irytujące z punktu widzenia tłumaczy, ale można w ten sposób ukryć wiele znaczeń.

Moim zdaniem kluczem do interpretacji Nostradamusa jest sam proces tłumaczenia. Akt ten otwiera umysł komentatora na to, co Nostradamus stara się mu przekazać w Centuriach. Najważniejsze jest, żeby tłumacz nigdy nie przekładał tekstu linijka po linijce. Należy brać pod uwagę cały tetrastych, a kiedy przekaz stanie się jasny, często trzeba wrócić do początku. Największe zagrożenie dla tłumacza to myślenie życzeniowe - pokusa trzymania się jednej możliwej interpretacji, ponieważ wydaje się oczywista. My, komentatorzy, nie jesteśmy Nostradamusem, dlatego musimy podchodzić do jego dzieła w sposób retrospektywny. Nie muszę dodawać, że naraża nas to na oskarżenie, że zamknęliśmy drzwi do stajni, dopiero kiedy koń już uciekł. Skupiając się jedynie na przyszłości, mam potajemnie nadzieję, że uniknę tego typu krytyki. Wiem jednak, że jakiekolwiek komentarze do przepowiedni Nostradamusa i nakreślonej przez niego przyszłości zawsze opierają się na ograniczonej wiedzy komentatora na temat teraźniejszości i na granicach jego własnej wyobraźni.

Jedynym rozwiązaniem tego dylematu jest konieczność podchodzenia do tetrastychów z otwartym umysłem i gotowość na pozytywne zaskoczenia. Mam nadzieję, że czytając poniższe komentarze, uznasz, że udało mi się tego dokonać.

1 Inaczej czterowiersz, czyli tekst składający się z czterech wersów - przyp. red. (na podstawie sjp.pwn.pl).