Bo na tym świecie, śmierć
wszystko zmiecie,
Robak się lęgnie i w bujnym kwiecie!
Malczewski.
(Maryja).
O patrzcie na mnie, współziemianie, obywatele jednej
Ojczyzny! na mnie idącą po ostatniej drodze - na mnie, ostatni raz
patrzącą na światło Heliosa - Drugi raz nigdy go już nie obaczę -
Smierć która w kolebce swojej, wszystko usypia, wiedzie mnie żywą
ku brzegom Acherontu - mnie żywą, mnie niepoślubioną, mnie o której
uszy nieodbiło się nigdy weselne pienie zaręczyn - Acheron jeden
tylko woła mnie do ślubu!
SOFOKLES-ANTYGONA.
Jeżeli dotąd jedno dumne jeszcze
Bije gdzie serce na téj smętnéj ziemi,
Za to samotne lub w walce z innemi
Że się natchnęło w myśli święte, wieszcze;
Za to potwarzą ścigane do koła
Że nad sąd ludzi i praw ich zawiłość
Przeniosło swoją nienawiść lub miłość,
Nienawiść podłych - lub miłość Anioła!
Jeśli to serce co wiele kochało,
Jeśli to serce co wiele cierpiało,
Dziś nakształt głazu ścierpło i zlodniało;
Lecz wrzkomo tylko - na zewnątrz - bo skrycie
Tli w jego wnętrzach nieśmiertelne życie,
I żadna krzywda ludzka nie wyziębi
Skry spadłej z niebios co wre w jego głębi -
Jeśli to serce w samotnéj żałobie,
Jak grób zamknięty, tak zamknięte w sobie,
Na świat spogląda - nie mściwie - nie hardo -
Lecz z przebaczenia Anielską pogardą! -
- Gdziekolwiek jesteś o serce mi znane!
Serce niewieście i prześladowane!
Gdziekolwiek jesteś - z bliska czy z daleka:
O serce dumne, o serce stroskane!
Weź to co przyjąć możesz od człowieka!
Weź pieśń - po pieśni poznasz we mnie brata,
Ta pieśń z innego - tak jak i ty - świata!
Za to żeś Siostro w fałsz nie uwierzyła,
W Bożyszcze złota i w marę próżności,
Gdy świat ten zstąpił do grobu podłości,
Za to żeś z światem w ten grób nie zstąpiła,
O téj nikczemnéj dziejów ludzkich dobie,
W świętem współczuciu i w świętéj miłości,
Tę pieśń mej duszy, ja poświęcam Tobie!...