niteczka - Karolina Mżyk
14.72 zł
12.22 zł
(12,51 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Tego dnia było dość chłodno
Miałam na sobie czarną sukienkę
Czerwoną szminkę na ustach
I czarne buty do połowy łydki
Pamiętam, że marzły kolana
Ręce obszczypały się chłodem
Policzki czerwone
I uszy czerwone
Tak jak czerwieniły się usta
Pamiętam, że emocje opadły
Kamień z serca spadł mi na stopy
Obtłukł zziębnięte mocno palce
Mocniej
Pamiętam, że byłam głodna
Niepotrzebnie
Wiersz o tym jak potrafi działać strach
I jak dźwięk strun niósł się tęt żył
Jak melodii nurt po piersiach bił
Spijał krew co spływała z dna
Może to więcej niż tylko gra
A może on tylko mi się śnił?
Wiatr po drzewach dął gwiazdy migocą
Wzdłuż i na wskroś ciął - lubił gdy się pocą
Śmiał się w głos w każdą minutę
Kiedy z człowieka zdejmował obwolutę
A krew najlepiej ściekała nocą
Jak nóż wbijał się od stóp do tułowia
Wyciskał z serca miąższ wyciskał słowa
Na żyłach jak na gitarze grał
Wsłuchując się w ton drgających ciał
Co echem wił się przez pustkowia
Brzmi niesamowicie intrygująco
Powiedziałabym nawet, że patetycznie
Wywołuje dziwną dumę
Zupełnie tak jakby czyniły wyjątkową
Trzymam się nazbyt kurczowo
I tylko dlatego, że trochę się boję
A chcę i bać się będę
Bo tylko one czynią mnie wyjątkową
"Lęki chodźcie do mnie
Tu Wam będzie jak w domu
Wy małe, maleńkie, bezbronne
Tu naprawdę Wam będzie jak w domu"
I tak jak kulka śnieżna
Z początku mała
Z początku maleńka
Puszczona z wysokiej góry
Wywołuje lawinę
Unoszę głowę znad białego kubka
W żyłach jakby płynęła herbata
Musi być mocna
Musi bez cukru
Taka jest dla mnie najszczersza
Lubię kiedy herbata jest ciepła
Wtedy miło otula od środka
Więc śmiało - otulenia głodni
Herbatujmy!
Zziębnięte dłonie układam na kubku
Palce mrowieją od gorąca
Odzyskują krążenie
Wreszcie mogą powrócić do życia
Tryskająca gorącem twarz ucicha
Płuca stymulują oddech
W ciepłej i przyjemnej mgiełce znad kubka
Odzyskuję równowagę
Napijesz się ze mną herbaty?
Lubię wstrzymywać oddech
Ogromny haust powietrza trzymam w płucach
Kurczowo każdą ich komórką
Zatrzymuję w sobie lekkość
Woda od zawsze mnie uspokajała
By móc patrzeć, dotykać, czuć
Łączyć w sobie piękno przemijania
Uderzać w moment
Kształtować krajobraz
Przynosić ulgę
Być siłą
Puls rozbijam o spieniony lament
W rytm szumu jakim szumieć chciałaby dusza
Z rozedrgania mrowieją mi nawet słowa
Więcej nie będę ich używać
Oto woda
Falująca tafla o ciemnym kolorze
Chłodny dotyk kojący uderzenia gorąca
Delikatne fale, które rozluźniają zaciśnięte mięśnie
Przywracają czucie w zwaciałych nogach
Oto woda
spokojna
głęboko niebieska
przynosząca ulgę