Niezwykłe. 366 kobiet, które zmieniły bieg historii - Jo Bell, Tania Hershman, Ailsa Holland


Reflow text when sidebars are open.
według Joanny Russ*
- Nie istniała.
- Istniała, ale niczego nie dokonała.
- Istniała i czegoś tam dokonała, ale jako żona/kochanka/kurtyzana/sympatia/muza, więc się nie liczy.
- Istniała i czegoś tam dokonała, ale to nie był jej pomysł, asystowała tylko mężczyźnie, więc to jemu należą się wszystkie honory i uznanie.
- Istniała i tego dokonała, to był jej pomysł i zrobiła to samodzielnie, ale w domu, więc w gruncie rzeczy było to hobby/rzemiosło i dlatego się nie liczy.
- Istniała i tego dokonała, ale tylko dlatego, że była bardzo męska - upierała się, by nosić spodnie, więc na litość boską, właściwie była mężczyzną.
- Istniała i tego dokonała, ale nie zapisała w ważnych księgach, w których zawsze trzeba zapisywać takie rzeczy, więc później uznaliśmy, że pierwszy na pewno zrobił to mężczyzna.
- Dokonała tego, ale była histeryczką, więc uznaliśmy, że trzeba ją umieścić w jakimś zakładzie, żeby się uspokoiła, a potem zapomnieliśmy o niej i wysławialiśmy jakiegoś mężczyznę, który dokonał tego po niej.
- Dokonała tego, ale interes prowadził jej mąż, więc nie miała pojęcia, jak to wszystko działa, póki mąż nie umarł, i wtedy od razu wiedziała, jak się tym zajmować, i robiła to sprawnie i z powodzeniem przez wiele lat.
- Dokonała tego, ale tylko dla ludzi takich jak ona, tymczasem ludzie, którzy zapisali się w historii, robili to dla siebie i dla innych ważnych osób, które znali, i dlatego są ważniejsi.
- Dokonała tego, ale nie była doskonała/podjęła kilka błędnych decyzji/mordowała ludzi i dlatego powinniśmy o niej zapomnieć, pamiętać natomiast o niedoskonałych, złych i fascynujących mężczyznach, którzy kompletnie schrzanili sprawę i wymordowali miliony ludzi, bo to, szczerze mówiąc, bardziej imponujące.
- Dokonała tego, ale później została matką, więc najwyraźniej to, a nie bycie malarką/kompozytorką/nauczycielką/pisarką, od początku stanowiło jej prawdziwe powołanie, toteż nie można jej nazywać malarką/kompozytorką/nauczycielką/pisarką, bo przecież nie mogła być jednym i drugim, a poza tym sama by tego chciała, ponieważ wszystkie kobiety stawiają dzieci na pierwszym miejscu, a jeśli nie, to byłaby zwyczajną suką.
Ten projekt narodził się, gdy Ailsa Holland dostała kalendarz zatytułowany On This Day (Tego dnia), z opisem ważnych wydarzeń historycznych, i doprowadziło ją do szału, że ledwie wspominano w nim o kobietach. Kiedy dała upust swojej wściekłości przed przyjaciółkami Jo Bell i Tanią Hershman, podzieliły one jej gniew. Wszystkie trzy postanowiły, że coś trzeba z tym zrobić.
Dobrym miejscem na początek wydał nam się Twitter i w styczniu 2018 roku wysłałyśmy nasz pierwszy tweet @OnThisDayShe o kobiecie, która czegoś dokonała i o której powinno się pamiętać. Teraz, ponad trzy lata później, nadal codziennie tweetujemy, przedstawiając kobiety z całego świata, ze wszystkich epok i różnych obszarów działalności. Staramy się wyszukiwać dzień, który był dla danej kobiety ważny, a nie dzień jej narodzin czy śmierci - gdy zgłosiła patent, wygrała w wyborach, zdobyła złoty medal, została skazana za ohydną zbrodnię. Właściwie bez przerwy spotykamy się na Twitterze z podobnymi reakcjami: "Czemu o niej nie słyszałam?" albo: "Ktoś powinien napisać o niej książkę albo sztukę, a nawet nakręcić film!".
Byłyśmy przytłoczone faktem, że o tylu fascynujących kobietach nigdy nie słyszałyśmy - o kobietach, które dokonały niezwykłych rzeczy, przezwyciężając przeszkody w postaci seksizmu, rasizmu lub ubóstwa. O niektórych z nich słyszałyśmy, ale uważałyśmy, że są wyjątkiem, wybrykiem natury (? Maria Skłodowska-Curie, ? Ada Lovelace). Albo też słyszałyśmy, ale nie miałyśmy pojęcia, jak szeroki był zakres ich działalności - że dokonały też czegoś, co nie było typowo kobiece: d Florence Nightingale była nie tylko pielęgniarką, zwaną "damą z lampą", lecz również statystykiem, ? Josephine Baker prócz tego, że była tancerką, działała też we francuskim ruchu oporu. Nawet gdy osiągnięcie jakiejś kobiety w historii zostało odkryte (zwykle przez historyczkę), szybko o nim zapominano, toteż trzeba je ciągle odkrywać na nowo.
Jak to się dzieje, że dokonania mężczyzn są pamiętane? Po pierwsze, uczymy się o nich w szkole, po drugie, pamięć o nich jest stale narzucana i podtrzymywana poprzez pomniki na ulicach, nazwy ulic, nazwy uniwersytetów i instytutów. Oglądamy filmy o mężczyznach, historyczne programy dokumentalne opowiadają nam o ich dokonaniach, nasze galerie pełne są obrazów przedstawiających kobiety, ale już nie namalowanych przez kobiety.
To nie jest książka historyczna o kobietach. To książka historyczna. Było nam niezwykle trudno wybrać te trzysta sześćdziesiąt sześć kobiet lub ich grup, które znajdziecie na tych stronach. Inny zespół redaktorski dokonałby całkowicie innego wyboru. Jest tyle kobiet, które z wielu powodów uczyniły nasz świat lepszym, a czasem gorszym miejscem. Oto nasz wybór.
Ailsa Holland, Jo Bell i Tania Hershman
Każda historia jest opowiadaniem o przeszłości. Historycy zaś są wytworem swoich czasów - każde ich słowo jest pochodną ich doświadczenia i wskazuje, z jakiego środowiska się wywodzą. Zbierając informacje do tej książki, zauważyłyśmy, że język używany przez historyków czasami całkowicie wyklucza kobiety. Gdy natomiast są włączane, a nawet chwalone, użyte słowa często je umniejszają. Klasycznym przykładem jest użycie słowa "człowiek", gdy mowa o wszystkich ludziach. Leniwi pisarze tłumaczą: "To termin ogólny", wnikliwi przyznają, że można by użyć lepszego. Czytając: "Gdy człowiek pierwotny przybył na Peak District, zasiedlił tereny w dolinie", po prostu nie widzimy kobiet. Jeśli macie co do tego wątpliwości, spróbujcie to ująć inaczej: "Gdy kobieta pierwotna przybyła na Peak District, zasiedliła tereny w dolinie".
Oto inny przykład. W wielu artykułach czytamy, że Katarzynie Aragońskiej, pierwszej żonie Henryka VIII, "nie udało się dać mu męskiego potomka". W latach trzydziestych XVI wieku monarcha z pewnością pragnął mieć syna, by zapewnić przyszłość swojej dynastii. To zdanie jednak nie stwierdza po prostu faktu, ale zawiera pewien punkt widzenia. Królowa powinna dać syna. Jeśli tego nie zrobiła, zawiodła. Takie drobiazgi narastają w historii jak kamień w czajniku. Historycy, którzy napisali to zdanie - i uczniowie tacy jak ja, którzy bezkrytycznie to chłoną i powtarzają - użyli języka swoich czasów. Przeformułujmy je: "Wszyscy synowie Katarzyny i Henryka zmarli w niemowlęctwie". Nadal oddaje prawdziwy stan rzeczy, ale zmieniły się proporcje. Inne obszary języka także powinny ewoluować. Lepiej pisać o "zniewolonych ludziach" niż o "niewolnikach", gdyż zmusza nas to do konfrontacji ze zniewoleniem jako pewnym działaniem.
Język zawodzi nas także pod innymi względami. O kobiecie pisze się często, że "ponoć" czegoś dokonała albo że "powszechnie tak się uważa", podczas gdy współczesny jej mężczyzna po prostu tego "dokonał" (choć nie ma na to mocniejszych dowodów niż w wypadku kobiety). Jeśli jakaś kobieta pochodzi z czasów starożytnych, tak jak ? Hypatia, to "być może była postacią mityczną". Pisarka z początku naszej ery, taka jak ? Egeria, albo ze średniowiecza, jak ? Margery Kempe, jest "domniemaną" autorką swych dzieł. Gdy jakaś kobieta jest spokrewniona ze sławnym mężczyzną, tak jak kompozytorka Clara Schumann, jej dzieła przypisuje się temu mężczyźnie. Sygnowany autoportret ? Cathariny van Hemessen przez wiele lat przypisywano jej ojcu. Sokrates powiedział, że nie warto żyć bezmyślnym życiem, my uważamy, że bezmyślne zdanie nie jest warte zapisania. W tej książce nie próbujemy korygować dawnych uprzedzeń, wprowadzając nowe, ale staramy się korygować niektóre zakłócenia równowagi w historii, pisząc historię bardziej zrównoważoną.