- Dobranoc, kochanie - mówi tata, głaszcząc Molly po policzku.
- Dobranoc - odpowiada Molly i naciąga kołdrę po sam nos.
Tata podchodzi do Mingusa, który ma zamknięte oczy.
- Chyba już zasnął - szepcze tata i puszcza oko do Molly.
Mingus zaczyna chichotać.
- Dałeś się nabrać! - wykrzykuje.
- Racja - zgadza się tata. - Ale teraz ma już być spokój.
Molly odwraca się do ściany.
Pod kołdrą jest ciepło.
Może nawet trochę zbyt ciepło, za to przytulnie.
- Molly!
Molly słyszy, że Mingus ją woła, ale nie zwraca na niego uwagi.
- Molly - szepcze znowu jej brat. - Nie mogę zasnąć.
Dlaczego on zawsze musi coś mówić?
Molly nie odpowiada, jednak Mingus nie odpuszcza:
- Molly! Molly, obudź się!
Tata otwiera drzwi.
- Przecież powiedziałem, że ma być spokój.
- To nie ja - protestuje Molly i siada na łóżku. - To Mingus.
- Zdaje mi się, że oboje macie coś za uszami - mówi tata, po czym zamyka drzwi.
Mingus posyła Molly głupi uśmieszek.
Łatwo jest być młodszym bratem.
Może rozrabiać i nikt mu nawet nie zwróci uwagi.
- Jak będę miała własny pokój - zaczyna Molly - to w końcu będzie cicho.
Celuje w Mingusa poduszką, ale brat się uchyla.
Po mieszkaniu rozchodzi się zapach tostów.
Właśnie tak pachną sobotnie poranki.
Molly słyszy, że rodzice rozmawiają w kuchni.
- Chyba coś dziś namaluję - stwierdza mama.
W salonie już jest kilka jej dużych obrazów.
Obok nich stoi mały stolik z pędzlami i tubkami farby.
Mama maluje wieloma różnymi kolorami.
Jej obrazy nie przedstawiają niczego konkretnego.
Zdaniem Mingusa wyglądają jak bohomazy.
Ale tata mówi, że sztuka czasem taka jest.
Molly wstaje z łóżka.
Nadeptuje na klocek Lego, który wciska jej się w stopę.
To boli.
W pokoju jest straszny bałagan.
Wczoraj Mingusa odwiedził Anton.
Nigdy po sobie nie sprzątają.
Molly kuśtyka do kuchni.
- Co się stało? - pyta mama.
- Nadepnęłam na głupi klocek Mingusa.
- Au! To musiało boleć - mówi tata.
- Musimy dzisiaj posprzątać - zaczyna mama. - Wasz pokój wygląda jak po przejściu tornada!
- To Mingus musi posprzątać - odpowiada Molly. - Bo to on nabałaganił.
- Ty przecież też się wczoraj z nim bawiłaś - protestuje tata.
Wcale nie.
Molly siedziała cały dzień przy biurku i układała obrazki z koralików.
- Kiedy w końcu będę miała swój pokój? - pyta. - Obiecaliście, że jak będę duża, to go dostanę.
- Zobaczymy - odpowiada mama.
- Co tu jest do zobaczenia? - pyta Molly.
- Nie marudź - mówi tata. - Nie mamy za dużo miejsca.
- Dlaczego nasze mieszkanie musi być takie małe? - pyta Molly. - Głupia klitka.
Mingus siedzi na podłodze i bawi się autkiem.
- Ja chcę mieć pokój z Molly - mówi.
Jaki on jest denerwujący!
- Kiedy masz być u Lily? - pyta mama.
- O piątej - odpowiada Molly. - Czy mogę u niej nocować? Proszę!
- Przecież wiesz, że jutro idziemy do babci. Dlatego lepiej, żebyś spała w domu - tłumaczy mama.
Lily zaprosiła kilka koleżanek na nocowanie.
Reszta dziewczynek zostanie u niej na noc.
Prawdziwa zabawa i wygłupy zaczną się pewnie dopiero, kiedy położą się spać.