Molly. Tak mam na imię. Mieszkam z mamą, tatą, młodszym bratem Mingusem i naszym kotem Nielsem Erlingiem. Uwielbiam twórcze zajęcia.
Lily jest jedną z moich najlepszych przyjaciółek. Chodzi do mojej klasy. Lubię być u niej w domu, bo prawie wszystko nam wtedy wolno. Lily często jest sama. Kiedy nie ma dorosłych, odgrzewamy jakieś gotowe danie, siadamy na kanapie i oglądamy seriale.
Niels Erling to mój kot. Wzięliśmy go z gospodarstwa na wsi. Mingus i ja nie zawsze mamy ochotę sprzątać jego kuwetę, choć Niels Erling tak naprawdę jest nasz, a nie rodziców.
Mama uwielbia malować. Czasem robi to w salonie, a jej obrazy zajmują wtedy cały pokój. Może to po niej mam talent plastyczny. Ostatnio zrobiła się duża. Byle tylko nie pękła! Jej brzuch jest wielki jak balon, a palce u stóp przypominają kiełbaski.
Tata lubi zwierzęta i pije strasznie dużo kawy. Świetnie się z nim rozmawia.
Mingus to mój młodszy brat. Jest najlepszym bratem na świecie, ale potrafi być naprawdę denerwujący. Wciąż chce się ze mną bawić. A ja czasem chciałabym po prostu pobyć sama.
Babcia potrafi mnie wysłuchać jak nikt inny. Przed nią nie umiem nic ukryć. Babcia opiekuje się nami, kiedy rodzice muszą gdzieś wyjść.
Molly i Mingus leżą na podłodze i rysują, kiedy wołają ich rodzice.
- Przyjdziecie do nas na chwilę? - pyta tata.
- Tylko dokończę chmurę - odpowiada Molly.
Mingus wstaje i biegnie do taty.
Po drodze zahacza stopą o wodę do płukania pędzli. Typowy Mingus!
Chmura Molly robi się cała mokra i szara.
- Nic się nie stało - pociesza ją tata. - Powiesimy rysunek i raz-dwa wyschnie.
- Głupi smarkacz! - krzyczy Molly.
Rodzice zrobili herbatę i upiekli bułeczki.
Molly smaruje bułkę masłem, które od razu się topi.
Czy istnieje coś pyszniejszego?
Mingus chlapie mlekiem na telefon taty.
- Ostrożnie - zwraca mu uwagę tata.
- Przepraszam, chciałem tylko nalać sobie mleka - tłumaczy Mingus.
Mama marszczy czoło i patrzy na tatę.
- Może telefon też powiesimy, żeby wysechł? - proponuje Molly.
Tata wzdycha i idzie po ręcznik papierowy.
- Mamy dla was dobrą wiadomość - zaczyna mama.
Mingus wdrapuje się jej na kolana.
- Idziemy do wesołego miasteczka? - pyta.
- Nie, nie dzisiaj - odpowiada tata.
- Jedziemy na wakacje? - zgaduje Molly.
Tata głaszcze mamę po brzuchu.
- Nie - mówi mama. - Będziemy mieć bobasa.
Molly nie zauważyła, żeby brzuch mamy jakoś szczególnie urósł.
To musi być bardzo mały bobas.
- A dlaczego? - pyta Mingus.
- Bo fajnie jest mieć takiego maluszka - śmieje się mama.
Molly nie wie, co powiedzieć.
Uważa, że jeden smarkacz w rodzinie wystarczy.
- Ani trochę się nie cieszycie? - dziwi się mama. Wygląda na rozczarowaną.
- Cieszymy, będzie fajnie - odpowiada szybko Molly.
- To znaczy, że się kochaliście? - pyta Mingus.
Molly się krzywi.
- Obrzydliwe - stwierdza.
- Nie ma w tym nic obrzydliwego - tłumaczy tata. - To prawda. Żeby zrobić bobasa, trzeba się kochać.
- Fuj - wzdryga się Molly.
Mingus wskazuje palcem na siebie, potem na Molly, a potem na brzuch mamy.
- Jeden, dwa, trzy. Musieliście się kochać trzy razy.
- Można tak powiedzieć - mówi mama.
- A gdzie będzie mieszkał bobas? - dopytuje Mingus.
Tata rozkłada ręce.
- Tutaj - mówi.
- W moim pokoju na pewno nie - mówi Mingus.
- U mnie też nie - dodaje Molly.
- Na początku będzie spał u nas w łóżku - uspokaja ich tata.