2
Chodź gwiazdy rano znikają,
Codziennie rano widzę je w twoich oczach.
Kiedy odwracasz ode mnie swój wzrok
Zapada zmrok, nie myślę. Śpię.
Rano jak się spodziewałem świeciło słońce, więc nie było szans, abym wyszedł z domu choć na minutę. Moje ciało wystawione na pokaz. Jakby milion spiłowanych brylantów było przyczepione do mojego ciała. Co by pomyślała o tym Bel. Byłaby pewnie zachwycona. Nic nie mogę na to poradzić, kiedy odebrałem telefon od niej z życzeniami urodzinowymi, zdziwiłem się jak nigdy. Chodzimy od dwóch dni do szkoły, a ona już zna datę moich urodzin. No ale cóż, było mi miło z tego powodu.
- Halo Karl?
- A kto by inny? Co się stało, że dzwonisz o tak wczesnej godzinie, jest czwarta rano.- mruknąłem wyrwany z połowy lektury, którą wczoraj wypożyczyłem.
- Bo wiesz, Karl. Tak jakby są twoje urodziny, więc nie mogłam dłużej czekać, a wiem że nie będzie cie w szkole więc wszystkiego najlepszego. - powiedziała bardzo energicznie.
- Dziękuję ci Bel, ale idź spać bo chciałem, żebyś po lekcjach może wpadła do mnie. Mogłabyś pouczyć mnie na test z historii?
- Pewnie, powiem tylko mamie rano, że do domu wrócę później niż zwykle.
- Powiem mamie, żeby ugotowała coś ludzkiego.- zaśmiałem się jakby to był żart stulecia.
- Nie musisz. Przyniosę ze sobą kebaba.
- A co to takiego?
- Zobaczysz.- rozłączyła się tak szybko że nie zdążyłem odpowiedzieć.
Kolejny dzień słońca i siedzenia w domu pogrążony w całkiem ciekawej lekturze. Pani Anders miała rację polecając właśnie te książki. Czytałem jedną całą noc i kiedy dłużej nie mogłem położyłem się- nie spałem. Myślami byłem u Isabel, ale znowu ból przeszywający mój nadgarstek przypomniał o Victorii, po czym zjawiła się w moim pokoju.
Białowłosa wysoka już kobieta pojawiła się niezwykle szybko i rzuciła się do mnie, nie wiedziałem o co chodzi.
- Sama to zrobię?
- Co? Powiedz mi co masz zamiar zrobić.
- Powiedz mi gdzie ona jest!
- Kto?
- Ta cała Isabel.- syknęła ze złości.
- Nie mam pojęcia. Wyjechała dzisiaj w nocy gdzieś na wakacje.
- Znajdę ją.- zniknęła z jednym pstryknięciem palców.
Musiałem skłamać. Natychmiast zbiegłem na dół, chwyciłem swoje adidasy. Wybiegłem z domu. Kiedy dotarłem pod blok Isabel, nie było jeszcze słońca więc było mi to na rękę. Powiedziała mi, że zawsze w upalne dni zostawia otwarte okno na oścież więc mogłem wejść oknem. Kiedy znalazłem się w jej pokoju szczelnie zamknąłem okno i usiadłem na krześle od biurka. Obserwowałem ją jak śpi. W pewnym momencie głośno kaszlnąłem, ale nawet to jej nie zbudziło. Zauważyłem, że nad jej łóżkiem widnieje nasze wspólne zdjęcie z wyjścia do baru i podpisane,, Jedyny przyjaciel na zawsze". Zrobiło mi się jej szkoda, bo beze mnie nie miała nikogo, tylko rodziców. Kiedy podchodziłem do tego zdjęcia otworzyła oczy tak nagle i rzuciła mi się na szyję zapłakana w mgnieniu oka. Objąłem ją i nie pytałem o nic.
- Karl, nie mogę iść bez ciebie do szkoły. Nie mam tam nikogo.
- Iwan? Nie zadajesz się z nim?
- Przestań, Iwan to mój kuzyn.
- Nie wiedziałem.- rzuciłem kiedy już mnie puściła, a ja odszedłem oglądać kolekcję jej figurek na komodzie. - Swoją drogą, całkiem fajne te figurki.
- Dzięki, sama robię. Te przedstawiają moją rodzinę, a twoją oficjalnie robię.
- Super, własny pomnik. A gdzie jest.- zachwyciłem się.
- Zobaczysz jak będzie już gotowa.- odpowiedziała z siebie dumna.
Obszedłem jej łóżko i usiadłem koło niej. Wtuliła się w moje ramiona. Nie miałem nic przeciwko temu. Uważałem, że jestem odpowiedzialny za jej obronę i nie tylko. Jak miało się później okazać. Muszę zapewnić jej bezpieczeństwo jak starszy brat.
Maja- niebieskooka brunetka z mojej klasy planowała przyjść po Bele, aby razem wyjść do szkoły. Gdy Isabel weszła do pokoju ubrana w fioletowo białą sukienkę w przedpokoju rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Przed wyjściem z pokoju poprosiła mnie abym schował się gdzieś, tak aby Maja nie wiedziała że od piątej nad ranem stróżuję Isabel. Usłyszałem kroki dziewczyn i wstrzymałem powietrze. Kiedy weszły do pokoju brunetka zaczęła rozmawiać na mój temat.
- Kochasz go?
- Nie wiem.- odparła Bela.
- Przemyśl to.- rzuciła.- on może być niebezpieczny.