Rozdział 1
- Zasady są proste: zero narkotyków, zero niezobowiązującego seksu, zero
skandalu. Jeśli chcecie utrzymać tę robotę, każde z was musi mieć
nienaganny wizerunek.
Grono mniej lub bardziej doświadczonych aktorów stało w kółku niczym
przedszkolaki podczas przedstawienia dla dziadków. Każde z nich miało
nietęgą minę. Sceneria też nie wprawiała w zachwyt. Wszyscy znajdowali
się w hali produkcyjnej, w której nie dość, że było szaro i ponuro, to
jeszcze strasznie zimno. Po zimie wielka hala nie zdążyła się nagrzać.
Wyglądała obskurnie i nie było nawet na czym usiąść.
- Ykhm - mężczyzna chrząknął, bo chciał kontynuować wywód.
Zapadła wymowna cisza.
Natalia ostentacyjnie zaczęła przewracać oczami. Oho, zaczęło się,
pomyślała. Ruch jej gałek ocznych był bardzo wyrazisty, wydawało się, że
wręcz wydaje dźwięki.
Mężczyzna tylko spojrzał na nią zniesmaczony.
- Ty, Grzesiek, możesz odstawić jakiś numer, aczkolwiek i tak na to nie
liczę. Natomiast wy, dziewczyny, a szczególnie ty, Natalia... - w tej
chwili oczy wszystkich skierowały się właśnie na nią - jeśli wywołacie
jakiś skandal, wylatujecie.
Mówiąc te słowa, łysy mężczyzna w średnim wieku zrobił się purpurowy.
Reprymendy przez niego wydawane jednych bawiły, innych zaś wpędzały w stan przedzawałowy. Miał siwą brodę, pomarszczoną jak dwutygodniowe
jabłko skórę. Wyglądał groźnie i tak też się zachowywał. Jednym
telefonem dawał ludziom pracę i szansę zostania gwiazdą, drugim w ciągu
minuty im ją odbierał. Siał postrach i zgrozę od lat. Nikt go nie
szanował, natomiast wszyscy się go bali. Chodził dumny jak paw. Przez
lata pracownicy przymykali oczy na jego zachowania: wyzwiska, krzyki,
mobbing, groźby zwolnień, jeśli nie wykona się jego poleceń. "Taka
branża", tłumaczyli sobie. Nawet Natalia, która w swoim życiu przeżyła
wiele upokorzeń.
Staszek, oj, Staszek, a weź wyluzuj, westchnęła w duchu, patrząc na
starszego mężczyznę. Gdzie ja i jakiś skandal? Ten łysy dziad, zawsze
będę na niego tak mówić (zresztą nie tylko ja), jest jednym z najsłynniejszych i najostrzejszych polskich reżyserów. Zdarzyło mi się
już z nim pracować i przyznam szczerze, że do najprzyjemniejszych ta
współpraca nie należała. Staszek jest furiatem nadużywającym czerwonego
wina. Mobbing to jego drugie imię, łapanie za kolanko? To tak jakby
naturalnie omsknęła mu się ręka. Nazwanie aktorki kretynką -
codzienność. Czy robi to na mnie wrażenie? Nie. Oj, już nie. Na
szczęście. Nigdy nie zapomnę sytuacji sprzed roku, kiedy grałam epizod w jego filmie. Mała rólka, aczkolwiek bardzo głośna, bo pokazałam cycki.
Uwielbiał pouczać i mówić, jak aktor ma grać. Już podczas pierwszego
dnia zdjęciowego zaczął się do mnie przystawiać. Notorycznie wkraczał w moją przestrzeń osobistą i stawał przy mnie tak blisko, że odnosiłam
wrażenie, iż chucha mi prosto w usta - pogrążyła się w myślach i wspomnieniach, jakby opowiadała o swoim życiu jakiejś koleżance. Często
jej się to zdarzało. Nauczona doświadczeniem, wiedziała, że nie może
nikomu ufać, a im mniej inni wiedzą na jej temat, tym lepiej.
Szczególnie w show-biznesie. Niewytłumaczalna zazdrość kierowała tutaj
większością ludzi. Nagle przypomniała jej się sytuacja sprzed lat. Ta,
która ją zahartowała.
Dwa lata wcześniej
- Kiedy pojawi się Michał, zrzucisz ręcznik i pokażesz te śliczne
cycuszki - powiedział Staszek i dotknął ramienia Natalii. Był stary i obrzydliwy, więc jej mina wystarczała za tysiąc słów. Niby niechcący
strącił ręcznik, by popatrzeć na jej biust, ale wiadomo było, że zrobił
to celowo.
Nigdy nie zapomnę tego cwaniackiego uśmiechu i obleśnej mordy. Jego
starcze oczy aż się zaświeciły, a na twarzy pojawił się dziwny grymas -
wróciła niechętnie do wspomnień. Cycki miałam, a właściwie przez cały
czas mam, bardzo ładne. Jestem z nich dumna. Co prawda są bardzo małe,
ale okrągłe i jędrne. Tabloidy nieraz posądzały aktorki o operacje
plastyczne, jednak akurat mi nie mogły tego zarzucić. Sama natura.
Uśmiechała się do siebie.
Kiedy tego dnia Staszek drugi raz niby przypadkowo próbował dotknąć jej
piersi, na oczach całej ekipy dostał z liścia. Nie wytrzymała. Jej ręka
z pełną premedytacją, zaciętością i siłą wylądowała na jego policzku.
- Jeszcze raz, stary dziadzie, spróbujesz mnie dotknąć, a nie ręczę za
siebie - podniosła ręcznik i okryła się nim. Była wtedy na tyle
zniesmaczona i wkurzona, że nawet przez myśl jej nie przeszło, że przez
taki incydent może stracić pracę. Łysy złapał się za policzek i przymrużył oczy. Przekleństwa cisnęły mu się na usta. Na chwilę oboje
zamarli. Wszyscy obecni patrzyli na niego i bali się najgorszego -
wybuchu szału.
Nagle podniósł ręce i zaczął teatralnie bić brawo. Powoli i głośno
klaskał wielkimi, chudymi, pokrytymi plamami starczymi łapskami. Ekipa
na planie zdjęciowym była zdezorientowana, zresztą tak jak sama Natalia.
- I właśnie w taki sposób, Natalko, masz zareagować, kiedy Michał ci
powie, że spał z inną kobietą - wymyślił na poczekaniu nowy epizod, żeby
nikt się nie zorientował, że naprawdę go spoliczkowała. Po czym pochylił
się nad nią i szepnął do ucha: - Charakterna jesteś, podobasz mi się.
Ale spróbuj podnieść na mnie rękę raz jeszcze, a w życiu nigdzie nie
zagrasz. Zrozumiano? - wyszczerzył białe zęby. Szerokim wymuszonym
uśmiechem chciał sprawić, żeby wszyscy pomyśleli, że chwali jej talent.
- Spróbuj mnie dotknąć jeszcze raz, a dowiedzą się o tym wszystkie
media. Hashtag MeToo i pozamiatane. Zrozumiano? - wypaliła
automatycznie, bez zastanowienia.
Wewnątrz trzęsłam się jak osika, ale obiecałam sobie, że już nigdy nie
dam po sobie poznać, że się boję, że czuję się zastraszona. Od tamtej
pory, gdy spotykaliśmy się na różnych planach zdjęciowych, byłam
traktowana wyjątkowo łagodnie. W moją stronę nie padały żadne wyzwiska,
a rączki mu się już nigdy nie omsknęły. Bywał dla mnie niemiły,
wymagający, czasami nie zezwalał na przerwy, ale i tak byłam traktowana
łagodnie. Głupie przytyki nie robiły już na mnie wrażenia.
***
Dlatego dzisiaj, przypominając sobie to wydarzenie, po całej tej
reprymendzie spojrzała tylko na niego i szeroko się uśmiechnęła. Była
dumna z siebie, że bez żadnych koneksji, bez znajomości, bez seksu
wygrała casting i dostała główną rolę w serialu Niewinne tarapaty.
Wiedziała, że ten tasiemiec może odmienić jej życie. Wiedziała też, że
musi być twarda i nie dać sobie wejść na głowę. Wystarczyłoby, żeby ktoś
raz zobaczył jej słabość, a byłaby skończona. Nie bardzo jej się taki
stan rzeczy podobał. Była zodiakalnymi Rybami, urodziła się dwunastego
marca, kochała życie i kochała ludzi. Jako typowa Rybka była bardzo
wrażliwa, delikatna, obdarzona pewnego rodzaju intuicją, która rzadko ją
zawodziła. "Osoby spod tego znaku zodiaku odczuwają wszystko bardzo
intensywnie, niektóre sprawy za bardzo biorą do siebie i często nie mają
z kim się nimi podzielić. Czasami są zbyt płaczliwe i nie do końca
potrafią odnaleźć się w dzisiejszym świecie", podsumował pewien znany
wróżbita. Co zatem Natalia robiła w branży aktorskiej? Sama coraz
częściej się nad tym zastanawiała. Miała duszę artysty, kochała wystawy,
obrazy, uwielbiała grać i wcielać się w różne postacie. Nie lubiła
jednak światka celebrytów i show-biznesu. Rzadko pojawiała się na
branżowych imprezach i stąpała po czerwonych dywanach, a jeśli już to
robiła, to w jakimś konkretnym celu. Mało kto znał ją z imprezowej
strony - w Warszawie tylko przyjaciółka Paulina. Inni traktowali ją jak
gwiazdę z grubą skórą. Pancerz, który tak naprawdę był fikcją.
- Z czego się śmiejesz? - wypalił Staszek, wyrywając ją z zadumy.
Chyba jej szeroki uśmiech mu się nie spodobał. Dziewczyny stały jak
trusie, wyraźnie było widać, że są wystraszone, a Grzesiek... cóż, on na
pierwszy rzut oka wyglądał jak typowa ciapa. A po całej trójce było
widać, że boją się o angaż. Nikt z nich nie pisnął słówka. Tylko Natalia
wykazała się odwagą.
- Uśmiecham się do ciebie, szefie - wypaliła, puszczając mu oko spod
perfekcyjnie umalowanych rzęs.
- Zobaczymy, czy będziesz się tak uśmiechać, jak poznasz Koteczka. Nie
ja rządzę na tym planie, tylko Kot. Właściwie Eryk Pniewski. Producent i główny inwestor. To on decyduje o tym, kto wylatuje z ekipy, a kto nie,
więc nie do mnie te uśmieszki, Natalia.
Na twarzy starego dziada znów pojawił się zimny i ironiczny uśmiech.
Wiedziała, że chciał ich zastraszyć, żeby chodzili jak w zegarku. Mało
kręciło się obecnie seriali, a ten miał trafić na główną antenę jednej z największych stacji telewizyjnych. Mężczyzna wiedział, że cała czwórka
zdaje sobie sprawę, że to ich "być albo nie być". Natalia, słodki Grześ,
który, tak jak ona, miał grać główną rolę. Śliczna dziewczęca Ola i zniewalająca Karolina były aktorkami tak zwanego drugiego planu.
Dotychczas tylko o Natalii pisały kolorówki. Najbardziej krzykliwe
nagłówki, z których nawet w Ameryce śmiała się jej matka, to: Znana
aktorka ma na sobie tanie auto, co w rozumieniu pismaków oznaczało, że
jej stylizacja była warta tyle, co średniej klasy samochód. Wszystko
pożyczyła. Nie oszukujmy się, nie stać jej było na sukienkę od Givenchy
za osiemnaście tysięcy złotych. Jedyne, co w tej stylizacji należało do
niej, to buty. Klasyczne louboutiny. Odkładała na nie przez pół roku, by
mieć w czym chodzić na ścianki, czyli czerwone dywany, gdzie paparazzi
robią zdjęcia na portale plotkarskie. Nikt tego nie wiedział. Każdy
uważał ją za ładną, łatwą piękność. Miała metr siedemdziesiąt cztery
centymetry wzrostu, jasnoniebieskie oczy, długie naturalne blond włosy
do pasa, mały zadarty nosek i pełne usta, zrobione metodą na płasko -
wyglądała jak aniołek Victorii Secret. Była szczupła - ważyła
pięćdziesiąt dwa kilogramy. Faceci szaleli na jej punkcie. Więc kiedy w oko jej i mamie wpadł artykuł zatytułowany: Przytył jej tylko
brzuszek, sugerujący ciążę, obie prawie się przekręciły. Natalia ze
śmiechu, matka z przerażenia.
- Jesteś w ciąży? Jesteś?! - pamiętała ton tych pytań, jakby to było
dzisiaj. Telefon od matki, który odebrała o trzeciej w nocy.
- Nie, mamuś. Nażarłam się grochu - odpowiedziała wtedy zaspana.
- Nie rób sobie ze mnie jaj! - krzyczała matka.
- Mamo, nie żartuję. Na planie zdjęciowym catering przygotował
grochówkę. Brzuch mi wzdęło, stąd te zdjęcia - zaśmiała się, słysząc,
jak z matki schodzi powietrze. - Poza tym dali mi sukienkę w rozmiarze
trzydzieści cztery, czyli o rozmiar za małą, i to tylko spotęgowało ten
efekt.
Jak widać, tabloidy lubiły o niej pisać, więc z całej czwórki to ona
miała największe szanse stać się drugą Kożuchowską albo Lindą w spódnicy. Nigdy jednak nie została bohaterką żadnego skandalu, nie miała
głośnego romansu. Uchodziła raczej za spokojną dziewczynę interesującą
się modą. Głośno zaczęło się o niej robić dopiero po premierze spektaklu
Naturalna na niby, gdzie musiała się wykazać prawdziwą grą aktorską.
Nikt z widzów tego melodramatu nie mógł pozostać obojętny, a jej
monologi przyprawiały ludzi o dreszcze. To wtedy po raz pierwszy media
uznały ją za utalentowaną, a nie tylko ładną aktorkę. Po tym wydarzeniu
została obsadzona w głównej roli w serialu Niewinne tarapaty, który
opowiadał historię trzech przyjaciółek, studentek, które zakochują się w tym samym facecie. Zdrada, intrygi i złamane serca. Ten serial z pewnością nie przejdzie bez echa w polskim show-biznesie.
- Wasza trójka do kamperów i do charakteryzacji. - Staszek nerwowo
wskazał palcem na Grześka, Karolinę i Olę. - A ty, ze mną - jego wzrok
utkwiony był w małym nosku Natalii.
- Mam coś na nosie? - zapytała go ze skrępowaniem.
Stanisław tylko przewrócił zmęczonymi oczami. Młodzi aktorzy w te pędy
opuścili halę produkcyjną i zaczęli przygotowywać się do próbnych zdjęć,
które dzisiaj miały się odbyć na dworze.
W powietrzu czuć było wiosnę. Był początek kwietnia, wszystko budziło
się do życia. Rozkwitały drzewa, a rześkie powietrze sprawiało, że
chciało się żyć. Natalia w krótkich legginsach i topie w kolorze karmelu
narzuciła na ramiona luźną skórzaną ramoneskę. Całości dopełniały jej
ulubione buty od Aquazzury - czerwone szpilki z frędzlami. Z daleka
widziała zbliżającego się do nich wysokiego mężczyznę, na oko metr
dziewięćdziesiąt wzrostu, z bujną blond czupryną. Włosy zaczesane miał
niczym gangster na żel, okulary przeciwsłoneczne na nosie, gęsty blond
zarost i chamski, bezczelny uśmiech. Nos miał szeroki jak bokser po
przegranych walkach. Był przystojny, to fakt, ale widać było z daleka,
że jest arogancki. Od razu wyczuła, że to producent. Ubrany był w dobrze
skrojony garnitur i białą koszulę, a pewność siebie aż od niego biła.
Razem z silnym zapachem wody kolońskiej, który wzmagał efekt męskości.
To wszystko sprawiało, że ludzie od początku czuli do niego ogromny
respekt. Ale nie ona.Natalia wiedziała, że taka postawa często maskuje
kompleksy.
Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie, a blondyn otaksował ją wzrokiem od
góry do dołu. Poczuła się prawie jak na konkursie Miss Polonia. Jego
wzrok zatrzymał się na jej biodrach.
- Musisz schudnąć - wycedził na powitanie rozkazującym tonem. Jeszcze
raz ją zlustrował i głośno przełknął ślinę. Choć wszyscy mieli wrażenie,
że raczej nią splunie.
Oczy o mało nie wyskoczyły jej z orbit. Wiedziała, że to prostak, ale
nie spodziewała się, że aż taki. Nawet się nie przywitał, nie
przedstawił, a już zaatakował.
- Słucham? - udała, że nie rozumie, o co mu chodzi, bo przecież mogła
się przesłyszeć.
- Musisz schudnąć, czyli zrzucić kilka kilogramów. Przejść na dietę,
pójść na siłownię - wymamrotał.
- Wiem, co oznacza "musisz schudnąć" - nie dowierzała temu, co się teraz
dzieje.
- Więc do dzieła. Minus jakieś pięć kilogramów. Twoja obecna sylwetka
jest idealna dla śmiertelnika, ale nie na wizję. Na wizji dodaj sobie
sześć kilo. Ile ważysz? - jego oczy znów zawiesiły się na jej biodrach.
Ściągnął nawet okulary, by jeszcze lepiej jej się przyjrzeć.
- Pięćdziesiąt dwa kilogramy, a przed okresem nawet i pięćdziesiąt pięć
- powiedziała niepewnie.
- To na wizji wyglądasz na sześćdziesiąt, a nawet sześćdziesiąt jeden
kilogramów. Za gruba. Musisz zrzucić pięć kilo. W miesiąc dasz radę? Do
tego czasu wstrzymujemy zdjęcia.
- Słucham? - wtrącił się Staszek. - Co ty pierdolisz? Jakie wstrzymujemy
zdjęcia? Ekipa jest już opłacona, dziś po próbach pada pierwszy klaps -
pierwszy raz w życiu Staszek stanął w jej obronie. Jak lew. A właściwie
w obronie swoich zainwestowanych pieniędzy.
Zrobiło jej się cholernie przykro. Na jej twarzy widać było złość, a nie
minę dziewczynki, która zaraz ma się rozpłakać. Choć niewiele brakowało.
- Wydawało mi się, że jestem szczupła. Noszę rozmiar S - nie potrafiła
zrozumieć zaistniałej sytuacji.
- Bez dyskusji. I tak ja za to płacę. Taka jest moja decyzja. Pani
Natalio... Tak? Natalio?
- Tak. Natalia Orłowska - wyciągnęła do mężczyzny dłoń.
Uścisnął ją mocno i bardzo pewnie.
- Nie zapomnę tego zapoznania nigdy - powiedział, puszczając do niej
zalotnie oko. Przez jej ciało przeszedł dreszcz. Wystarczyło pięć minut
i mężczyzna pokazał, jak skrajne ma w sobie emocje i jak jest
nieprzewidywalny. - Eryk Pniewski-Kot, producent, inwestor. Od teraz
twój przełożony. Bardzo mi miło - spojrzał na nią spod ciemnych
okularów, które sekundę wcześniej znów wsunął na wielki nos, i uśmiechnął się ironicznie.
Czy będzie miło, to się jeszcze okaże, pomyślała, a głośno
powiedziała:
- Bardzo męski uścisk.
I zdała sobie sprawę, że chcąc rozluźnić atmosferę, palnęła głupotę.
- W końcu jestem mężczyzną - wyprostował się i nadął jak paw na wybiegu.
Widać było, że lubi, kiedy łechcze się jego próżność.
- Nie wątpię - uśmiechnęła się, w głębi duszy czując, że to facet z kompleksami.
- Czyli się rozumiemy? Do końca miesiąca zrzucisz pięć kilogramów. I potem wejdziemy na plan zdjęciowy - powtórzył raz jeszcze swoje
rozporządzenie. Kątem oka widziała, jak niezadowolony Stanisław kiwa
głową.
- Co tak kiwasz głową?! - Eryk nie wytrzymał.
- Dziewczyna jest zgrabna, Polki mają się z nią utożsamiać, a ty mi
chcesz z niej jakiś wieszak zrobić.
Brawo ty!, pomyślała. W końcu jakiś ludzki odruch ze strony łysego
dziada.
- Nie obchodzi mnie twoje zdanie. Ma schudnąć i koniec! - Eryk był
nieugięty.
- Pan każe, pan ma. Czy to wszystko? - przerwała im już widocznie
wkurzona i poirytowana.
Cała ich trójka, czyli Staszek, Natalia, Eryk, nie zwróciła nawet uwagi,
że są tematem rozmów całej ekipy. Wszyscy im się ukradkiem przyglądali i nasłuchiwali, o czym tak żywo dyskutują. Karolina o mało nie spadła z krzesła, tak bardzo starała się usłyszeć jak najwięcej.
- Ma pani wizytówkę? To znaczy, masz? - Eryk tym razem miłym tonem
zwrócił się do Natalii.
- Mam.
- To poproszę - wyciągnął rękę w jej kierunku.
Z dna torebki wygrzebała ostatnią, mocno wygniecioną różową wizytówkę.
Na odwrocie widniało jej zdjęcie. To samo, które miała na profilu na
Facebooku i Instagramie.
- Ładna, bardzo profesjonalna - zadrwił z niej, oglądając kawałek
kartonika ze wszystkich stron.
- Dziękuję, też mi się podoba - odpowiedziała szybko, żeby myślał, że
przyjęła to jako komplement. Była inteligentna, ale w tej branży tego
raczej nie ceniono. Lepiej, a może łatwiej, było udawać słodką idiotkę.
Zmrużyła oczy, marząc, żeby stąd jak najszybciej wyjść. Męczyło ją
towarzystwo tych dwóch facetów. Cały entuzjazm uleciał z niej niczym
powietrze z przebitej opony. Miesiąc opóźnienia w zdjęciach oznaczał
miesiąc bez kasy. A co za tym idzie - kolejny miesiąc bez odwiedzin mamy
i Lei. A przecież zaraz Wielkanoc. Na domiar złego musiała się jeszcze
odchudzić. A wiedziała, że w jej przypadku to nie będzie łatwe. Branża
aktorska w tym kraju nie miała lekko. Ludzie, którzy jej nie śledzili,
nie wiedzieli, że aktorzy często żyją z miesiąca na miesiąc lub z oszczędności. Może i dostawali za dzień zdjęciowy tyle, ile pani
Kowalska za miesiąc pracy na kasie w sklepie spożywczym, ale często pół
roku nie mieli żadnej pracy, a w teatrze nie zarabia się kokosów.
Natalia miewała różne okresy w życiu - takie, kiedy nie było stać jej na
czynsz, i takie, kiedy potrafiła kupić sobie buty za trzy tysiące bez
mrugnięcia okiem. Ale teraz nie było łatwo. Teraz miała wielką nadzieję,
że dzięki serialowi nie tylko zarobi i ustabilizuje życie finansowe,
lecz także stanie się jeszcze bardziej rozpoznawalna. Wiedziała, że dla
aktora nie ma nic lepszego niż gra w serialu. Nie dość, że to była praca
długoterminowa i zazwyczaj zapewniała wieloletni stały przypływ gotówki,
to jeszcze sprawiała, że widz przywiązywał się do danego aktora, dając
mu poczucie pewności, że nie zostanie zwolniony.
Jeżeli chodzi o dietę, to wiem, kiedy ją zacznę. Jutro. Uśmiechnęła
się do siebie. Na samą myśl o piciu dwóch litrów wody dziennie i zrezygnowaniu z ulubionych frytek z batatów robiło jej się słabo. Ale
nic to, jak mus, to mus.
Rozdział 2
Na planie zdjęciowym, jak to na planie, panował harmider. Natalia była
zachwycona swoją charakteryzacją. W serialu grała fotomodelkę, która
fascynuje się modą. Nosiła więc same markowe ciuchy, a jej stylizacje
były obłędne. Co więcej, znaczącym punktem charakteryzacji były kręcone
włosy. Na co dzień miała proste blond pukle, a od teraz spełniło się jej
marzenie i w czasie trwania serialu mogła chodzić w idealnie skręconych
lokach, które dodawały jej uroku i delikatności.
Miała na sobie sięgające do połowy biodra czarne lateksowe kozaki na
ostrych szpilkach, oversizowy czarny sweter opadający na jedno ramię i mini. Prezentowała się seksownie i z klasą. Z zakręconymi włosami
wyglądała delikatnie i dziewczęco, ale złota biżuteria dodawała jej
drapieżności.
- Grzesiu, zrób mi parę zdjęć. Wrzucę sobie na Insta. Ta stylizacja jest
soooo HOT - aż piała z zachwytu.
Grzesiek od razu chwycił za telefon i zaczął ją fotografować. A miał
wyczucie smaku i idealnie kadrował zdjęcia. Gdyby nie wyszło mu z aktorstwem, spokojnie mógłby zostać fotografem. Nagle zza jego pleców
wyłoniła się Karolina.
- A co wy tu robicie i czemu ty jesteś tak wystrojona, a ja wyglądam jak
jakiś łachmyta? - dziewczyna aż kipiała ze złości. Spojrzała na siebie:
dżinsy, tenisówki i sweterek w biało-granatowe paski. - Nie no, tak być
nie może! Nie dość, że mam być tą drugą, to jeszcze wyglądam gorzej niż
ty! - wykrzyczała. - Idę się przebrać!
Obróciła się na pięcie i skierowała się w stronę kamperów z garderobami.
Grzesiek i Natalia wymienili porozumiewawcze spojrzenia i wybuchnęli
śmiechem.
- No ja nie wiem, jak nasza ulubienica zniesie to, że jest tą drugą -
zaśmiał się Grzesiek. - A tak serio, na samą myśl, że w późniejszych
odcinkach ma być moją kochanką, robi mi się niedobrze. Nie znoszę jej.
Zarozumiała, nadęta aktoreczka po znajomościach - dodał.
- Daj spokój, nie ma co się angażować emocjonalnie w takich ludzi jak
ona. Poza tym nie zapominaj, że Staszek to jej rodzina. Karolina
naskarży na nas, a on nas zwolni. Więc radzę, daruj sobie jakiekolwiek
komentarze - wyszeptała przez zęby wyszczerzone w wymuszonym uśmiechu. -
Dobra, pokaż te zdjęcia - zmieniła temat i wyrwała mu komórkę z dłoni.
Szybko przejrzała dzieła Grzesia.
- Dobre! Bardzo dobre! Wow! Niezłe - ekscytowała się, przeglądając
fotografie. - Nawet przerabiać nie trzeba.
Chwilę później na jej profilu znalazł się post, który w kilka minut
zebrał aż tysiąc komentarzy.
- Do pracy może byście się wzięli, a nie wisieli na tych telefonach -
krzyknął z oddali Staszek. - Za pięć minut ostatnia scena.
Natalia tylko westchnęła. Zobaczyła kątem oka Karolinę, która wróciła w tych samych ciuchach. Czuła więc, że nie będzie szczęśliwego
zakończenia.
- O, a ty co? Nieprzebrana? - Grzesiek nie mógł sobie darować
złośliwości.
Karolina ostentacyjnie zmrużyła oczy i, przechodząc obok Natalii,
uderzyła ją barkiem.
- A ty się za wcześnie nie ciesz, że będziesz tu jakąś gwiazdą - rzuciła
pod nosem.
- Robi się gorąco - mruknął.
- Nie zamierzam tego komentować. Jak to się mówi? - zawiesiła się na
chwilę. - Gówna się nie rusza, bo śmierdzi - dokończyła z pełną powagą.
Cała ta sytuacja sprawiła, że i tak już kiepski humor tylko się
pogorszył. Co więcej, pojawiły się przeczucia, że problemy z tą
dziewczyną dopiero się zaczną. Próby minęły im dosyć szybko, aż
żałowali, że na ten właściwy plan zdjęciowy będą musieli jeszcze
poczekać.
Rozdział 3
Postanowiła poprawić sobie humor, wychodząc wieczorem z Pauliną na
drineczka. Paulina nie była książkową pięknością. Miała długie brązowe,
zawsze przylizane włosy. Zielone oczy, owalną buzię i dosyć ostre rysy
twarzy, które totalnie nie korespondowały z jej usposobieniem. Była
wysoka i bardzo towarzyska, wręcz żywiołowa, i bardzo szybko nawiązywała
nowe znajomości. Ale czemu tu się dziwić? Była jedną z lepszych
tabloidowych dziennikarek w kraju. W szmatławcu pracowała już od dobrych
dziesięciu lat. Znała wszystkich celebrytów - od artystów przez aktorów
po znanych sportowców. Wykreowała niejedną gwiazdę. Niejednej też
zniszczyła życie. Jedni ją kochali, a inni jej nienawidzili. Niektórzy
aktorzy zwyczajnie się jej bali. Milkli w jej towarzystwie albo po
prostu je opuszczali.
Obserwując ją jeszcze parę lat temu, Natalia widziała, że Paulinę bardzo
to boli, że jej przykro, kiedy jest odsuwana od towarzystwa lub
traktowana jak intruz. Po sześciu latach znajomości zarówno Natalia, jak
i Paulina przestały zwracać na to uwagę. Znały już siebie, swoją wartość
i poglądy. Zdanie innych osób miały totalnie gdzieś. Trzymały się
zasady, że będą przejmować się tylko opinią ludzi, których kochają.
"A ty się nie boisz z nią spotykać? Że cię obsmaruje w tym szmatławcu?".
Natalia nieraz słyszała takie pytania od kolegów po fachu. "Nie. Po
pierwsze, nieważne jak, byleby pisali. Po drugie, Paulina umie oddzielić
życie zawodowe od prywatnego" - odpowiadała zawsze tak samo.
Czy się bałam, że coś wycieknie? Na początku znajomości - owszem. Ale
teraz? Kiedy tyle razy wspólnie wygrzebałyśmy się z niejednego bagna czy
bzykałyśmy tego samego faceta w odstępie kilku tygodni - NIE. Mam do
niej pełne zaufanie. Poza tym każdy artykuł, który o mnie pisze, daje mi
do autoryzacji. Zdjęcia paparazzich pokazuje przed publikacją, a jedno
kompromitujące, jak pijana zataczałam się obok placu Trzech Krzyży i spod krótkiej spódniczki było mi widać pośladki, kazała usunąć. I jak tu
jej nie kochać? Nie da się. Jej myśli galopowały jak stado dzikich
koni. Nie miała zbyt wielu bliskich osób, z którymi mogłaby porozmawiać,
więc często rozmawiała sama ze sobą. Co według Pauliny było creepy.
Zaczęło się już ściemniać, kiedy do mieszkania Natalii wparowała
Paulina. Zdyszana jak zawsze i podekscytowana. Szybko cmoknęła
przyjaciółkę w policzek i wyjęła z szafki szklankę. Kiedy napełniała ją
kranówką, wypaliła:
- Natalia, opijemy dziś twój cudownie rozpoczęty plan zdjęciowy. Co ty
na to?!
- Wiesz, że nie mogę. Muszę się odchudzić, a nie pić alkohol.
Zapadła niezręczna cisza. Obie spoważniały, dopiero kiedy ich spojrzenia
się zetknęły, wybuchnęły niekontrolowanym śmiechem. Paulina totalnie
zapomniała, że dziś jej przyjaciółka została pouczona, że jest za gruba
do zaproponowanej jej roli. Przyglądając się jej chudym nogom, śmiała
się jeszcze głośniej.
- Przecież to chore - wypaliła.
Nie wiem, która z nas śmiała się głośniej. Ale po głębszej analizie
moje przejście na dietę było dosyć zabawne.
- To będziesz piła wodę z wódką i cytryną - powiedziała Paulina ze
śmiechem i popatrzyła Natalii w oczy. - Jeden ze znanych aktorów,
oczywiście alkoholik, bo u nich to norma, powiedział mi, że kieliszek
wódki ma średnio sześćdziesiąt kalorii. Jak wypijesz pół litra, to tak,
jakbyś zjadła pączka - znowu zachichotała, a Natalia z nią.
- W zasadzie masz rację. Poza tym odchudzać będę się od jutra, a dziś
pozwolę sobie na opicie pierwszego dnia zdjęciowego. Każdy pretekst jest
dobry, by wyjść z domu i się wystroić - w oku Natalii pojawił się błysk.
- A że jest środa, czyli taka minisobota, to nie będę się zastanawiać
dwa razy - dodała.
Nalała Paulinie białego wina i skoczyła do sypialni wybrać jakąś
seksowną kreację. Makijaż miała już zrobiony, bo umalowali ją na planie
zdjęciowym, a włosy lekko podkręcili. W zasadzie przez cały dzień
wyglądała, jakby szykowała się na imprezę. Włożyła czarną atłasową
sukienkę na cienkich ramiączkach, przewiązała ją paskiem z metalowymi
wstawkami i całość dopełniła botkami z metalowym czubem.
- Wow, wyglądasz jak z okładki "Vogue'a", tylko że w polskiej wersji -
puściła do niej oko Paulina.
Natalia nie wiedziała, czy odebrać to jako komplement, czy delikatny
przytyk ze strony przyjaciółki.
- Co ci nie pasuje?
- Wyglądasz wyzywająco. Wyuzdanie. Nie, że mi coś nie pasuje - upiła łyk
wina.
Natalia spojrzała na nią z niedowierzaniem.
- I kto to mówi? Kobieta, która spódnicę ma tak krótką, że nie wiadomo,
kiedy oślepi cię blask jej krocza? - postanowiła nie pozostać jej
dłużna. - Poza tym zabierasz mnie do znanego kurwidołka, więc ubieram
się adekwatnie do lokalu. Zresztą ty też nie wyglądasz jak księżna Kate.
Bardziej jak Meghan Markle po imprezie w akademiku jakiegoś
amerykańskiego bractwa.
- Czyli nadal z klasą - zaśmiała się Paulina, eksponując naprawdę długie
nogi.
Natalia, patrząc na nią, nie pierwszy raz zastanawiała się, czemu z taką
aparycją zdecydowała się pracować w jakimś szmatławcu, zamiast zostać
modelką i zwiedzać świat. W końcu była idealna do tej roli, a wtedy
mężczyźni już na pewno by się za nią uganiali.
- Czemu ty nie zostałaś modelką? Spójrz na siebie - wyjęła z jej dłoni
kieliszek z winem i upiła naprawdę duży łyk.
- Bo jestem stworzona do wyższych celów - dziennikarka spojrzała na nią
tak, jak za każdym razem, kiedy dotarła do jakiegoś hardcorowego newsa,
który nazajutrz miał się znaleźć na okładce jej gazety. Uśmiechała się
wtedy szeroko, oczy jej błyszczały, a mina przypominała te triumfujących
prawników po zaciekłej sądowej batalii.
- Masz teraz coś ostrego?
- Mam aktora, który całuje się z innym aktorem w parku. To jeden ze
znanych bliźniaków. Ale chyba każdy wie, że to geje, więc nie wiem, czy
to takie wow. I mam na oku pewnego polityka, który często korzysta z burdelu i warszawskich eskortów. Zresztą jedną jego latawicę dzisiaj
poznałaś.
- Słucham? Jaką latawicę? Jak to dzisiaj? Która to?
- Karolina - Paulina jednym haustem opróżniła kieliszek.
- Weź, nie pitol. Ta gówniara ode mnie z planu zdjęciowego? Bratanica
reżysera Stanisława... no, nie wierzę, a wydawała się taka... grzeczna.
- Chyba grzeszna. Pech chciał, że na jednym z eventów mój kolega był
ochroniarzem i pilnował sali VIP. Cyknął im foteczki, jak się migdalą, a potem poszedł za nimi do kibla. A tam klęknęła jak bezbożnica przed
konfesjonałem.
Natalia poczuła się zażenowana. Aż zrobiło jej się niedobrze. Ta
dziewczyna przecież wyglądała niewinnie. Była co prawda trochę chamska i wyniosła, ale na pewno nie wyglądała na taką, która się tak źle
prowadzi. Z każdym dniem coraz bardziej przerażało ją to, co dzieje się
w świecie show-biznesu. Nie do końca się w nim odnajdywała. Była zbyt
spokojna i poukładana. Wzorowo skończyła Szkołę Filmową w Łodzi. Tak
naprawdę w pierwszych miesiącach mieszkania w Warszawie była bardzo
zahukana i przestraszona. Dopiero Paulina trochę umocniła jej pozycję i pokazała prawdziwą stolicę. To Paulina załatwiała jej wejścia na
największe eventy. To ona namówiła fotoreporterów, żeby pstryknęli jej
pierwsze zdjęcia na ściance. Oczywiście zrobili to bardzo niechętnie,
tłumacząc, że przecież nikt nie kupi zdjęcia nieznanej dziewczyny. Ale
Paulina miała plan. Wypychała ją na ścianki, a potem o niej pisała. W ten sposób zrobiła z niej celebrytkę.
- Czyli zrobiła mu - upewniła się, wykrzywiając twarz tak, jakby właśnie
wypiła sok z cytryny - loda.
- Dokładnie tak. Paparazzi podsłuchał, jak polityk na koniec dawał jej
tysiąc złotych w gotówce. To co? Nie escort girl?
- Może na taksówkę jej dawał? - Natalia zawsze szukała jakiegoś
usprawiedliwienia.
- Taaa, a co ona uchodźczyni z Ukrainy, która wracała taksówką z Centralnego z powrotem do Kijowa? - Paulina była bezczelna jak zawsze. -
No nie, po prostu zawód: dziwka. Mało to aktorek, pogodynek, które
zaczynały przygody w telewizji, jeżdżąc do Dubaju jako panie do
towarzystwa? Natka, na jakim ty świecie żyjesz? - westchnęła ciężko.
Można było się pokusić o stwierdzenie, że jeszcze żyje w świecie iluzji.
Albo po prostu miała dużo szczęścia. Nikt nigdy nie oferował jej roli za
seks ani nie składał żadnej innej propozycji. Tak naprawdę wybiła się w sztuce teatralnej, gdy po prostu jeden z reżyserów dostrzegł w niej
potencjał. Była wtedy kilka kilogramów za duża, miała krzaczaste, za
gęste brwi, totalnie nieujarzmione, i ubierała się, jakby miała ciuchy
ze Stadionu Dziesięciolecia, popularnego w latach dziewięćdziesiątych
bazaru. Dopiero niedawno się ogarnęła i zaczęła wyglądać jak celebrytka.
Po rólce w jednym z seriali stała się rozpoznawalna, znała się już z Pauliną, która troszkę ją wystylizowała, poprawiła makijaż, wydepilowała
brwi i kierowała jej wizerunkiem medialnym.
- No cóż, jak zwykle masz rację. Ja po prostu jeszcze nie tracę nadziei
na to, że są normalne dziewczyny, które idą z facetem do łóżka z miłości.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki