SŁUŻBA, SMYCZ I PIES WŁAŚCIWY
Można powiedzieć o nich krótko: K9. Skrót ten pochodzi od słowa canine
("psowate") i jest tzw. homofonem angielskiej nazwy - "K-nine". Na
początku odnosił się do oddziałów Policji w USA składających się z psów
i ich przewodników. Szkolenie czworonożnych funkcjonariuszy odbywało się
w różnych kierunkach i z przeznaczeniem do rozmaitych zadań, jak patrol,
wykrywanie narkotyków czy materiałów wybuchowych. Z czasem nazwy K9
zaczęto używać do określenia wszystkich przeszkolonych specjalistycznie
psów służących w jednostkach mundurowych, w tym psów bojowych
przeznaczonych do działań w jednostkach specjalnych1.
Według jednych źródeł psy udomowiono 10 tysięcy lat temu, a według
innych nawet przed 35 tysiącami lat. Pilnowały dobytku, pomagały w polowaniach. W późniejszych latach zaczęto je wykorzystywać również na
wojnach. Już na egipskich malowidłach ściennych, które według badaczy
liczą około 4000 lat, uwieczniono wojownika z psem atakującym wroga,
kolejne pochodzą ze starożytnej Grecji. Mastify i inne psy molosowate
wykorzystywano też w armii rzymskiej, potem zwyczaj wspomagania się tymi
zwierzętami przejęli Germanie, Galowie i Hunowie. "W średniowiecznej
Europie również wykorzystywano psy na wojnach, np. w 1476 r. między
Burgundią a Szwajcarią, a w 1599 r. armia lorda Essex, podbijając
Irlandię, użyła 800 bloodhoundów. Psy były obecne także na frontach II
wojny światowej. W Związku Radzieckim wytresowano do działań wojennych
50 tysięcy psów. Były to głównie teriery rosyjskie i samojedy, a ich
zadaniem było poszukiwanie i ewakuacja rannych żołnierzy. Sowieci
wykorzystywali też psy do wyszukiwania min oraz do samobójczych misji
niszczenia czołgów wroga za pomocą ładunków wybuchowych przyczepionych
do grzbietu. W Stanach Zjednoczonych psy pracowały jako zwiadowcy i ostrzegały o zasadzkach. Służyły na Pacyfiku w walkach z Japończykami i w Afryce Północnej. Po II wojnie światowej, z nastaniem ery broni
atomowej, rola psa wojennego zmalała. W USA w latach 1951-1953 jeden psi
pluton wziął udział w wojnie w Korei"2.
Psy do celów zwiadowczych i ostrzegania przed atakiem wroga
wykorzystywała armia amerykańska podczas wojny w Wietnamie; RPA w walce
z partyzantką posiłkowała się 800 psami, równie liczne psie wsparcie
miała armia ZSRR w wojnie w Afganistanie. Dziś psy znaleźć można w niemal każdej armii na świecie.
W Polsce początki kynologii policyjnej datuje się na rok 1913, gdy do
krakowskich funkcjonariuszy dołączył doberman.
Dlaczego psy są tak pożądane w pracy, zwłaszcza wymagającej dobrego
węchu? "Każdy pies ma setki milionów więcej komórek wyspecjalizowanych w wykrywaniu zapachów niż człowiek. W zależności od rasy psy posiadają od
200 milionów do miliarda receptorów, podczas gdy my nosimy ich w swoich
nosach zaledwie 6 milionów. Większe rozmiary psiego nosa pozwalają
ponadto na większą różnorodność receptorów - jest ich ponad osiemset
rodzajów - a co za tym idzie, na uzyskiwanie precyzyjnej informacji.
[...] Ludzkie oko, dostarczające cudownego widoku tęczy po burzy,
wykorzystuje zaledwie trzy rodzaje receptorów, by wytworzyć ten barwny
obraz. Osiem setek różnych receptorów może zbudować oszałamiający
krajobraz zapachowy [...]. Dzięki węchowi [...] pies wie również, jak
zmieni się pogoda, wie, jak pachnie wieczór, poznaje, że jesteś chory
czy przygnębiony. Z każdym haustem powietrza zdobywa pełno informacji.
Wyłapuje w nim zapachy ludzi, którzy niedawno tędy przechodzili,
pozostawiając po sobie wonny trop. Wyczuwa pyłki kwiatów i drobiny
roślin niesionych przez wiatr. Psi nos wychwytuje zapachy zwierząt,
które przebiegały, ukrywały się, jadły lub umierały w pobliżu. Wyczuwa
ładunki elektryczne i wilgoć odległej burzy", pisze Alexandra Horowitz w książce Nosem psa3.
Naukowiec Eva Biela wyjaśnia na łamach "Crazy Nauka", że jama nosowa psa
ma rozbudowaną strukturę, a sama powierzchnia nabłonka węchowego u dużych psów może wynosić nawet 170 cm2. Powietrze wdychane
przez psa rozdziela się na to służące oddychaniu i to, które zostanie
użyte tylko do rozpoznania zapachu. Wdech, który ma służyć analizie
zapachowej przemieszcza się osobnymi kanałami dla prawego i lewego
nozdrza i nigdy się nie miesza. To daje psu możliwość wąchania w "stereo". "Psy potrafią ocenić nie tylko to, jaki zapach do nich
dociera, ale i to, z której strony jest silniejszy. Dodatkowo psie
nozdrza mogą poruszać się niezależnie, co ułatwia precyzyjną detekcję
kierunku, z którego dociera dany zapach. Podczas wdechu nozdrza są
rozluźnione i nierozciągnięte, a powietrze płynie centralną częścią
nosa. W czasie wydechu rozszerzają się, aby ułatwić ukierunkowanie prądu
powietrza w dół i na boki. Wydychane w ten sposób powietrze nie tylko
nie miesza się z kolejną, jeszcze niebadaną węchem próbką, ale powoduje
powstanie zawirowań, które przesuwają świeże powietrze, z nowymi
cząsteczkami będącymi nośnikami zapachu, bliżej nosa [...]"4.
Nam psy służbowe kojarzą się głównie z Szarikiem z serialu Czterej
pancerni i pies oraz raptusowatym owczarkiem z filmu Przygody psa
Cywila. Ostatnio dużą popularność zdobywa jeszcze Komisarz Alex,
który doczekał się 15 sezonów.
"Twórcą" Szarika, a potem Cywila (prywatnie Beja), od których zaczęła
się w Polsce moda na owczarki niemieckie i pracę psiego przewodnika w służbach mundurowych, był Franciszek Szydełko, powojenny Inspektor
Służby Psów w Komendzie Głównej Milicji i wykładowca Szkoły Przewodników
i Tresury Psów Służbowych (dzisiejsze Centrum Szkolenia Policji w Sułkowicach).
Po latach wspominał, że wszystko zaczęło się od wizyty oficerów MON,
którzy szukali psa do rozpoczynającej się produkcji filmu Czterej
pancerni i pies. W założeniu miał to być film typowo wojenny, z wieloma
scenami batalistycznymi. Twórcy potrzebowali psa wyrazistego, który
będzie dużo szczekał. "Trzeba dodać, że dobrze wyszkolony pies służbowy
nie nadaje się do gry na planie filmowym, tam jest ciągły ruch, strzały.
Pies służbowy jest nauczony natychmiastowej reakcji na każdy strzał. Psa
do tej roli znalazłem po długich poszukiwaniach w komendzie milicji na
Żoliborzu, miał za sobą kurs w Centrum Szkolenia w Sułkowicach pod
Warszawą. Szarik naprawdę wabił się Trymer, miał łagodne usposobienie,
niskie wskaźniki agresji. Każdy mógł go pogłaskać. Dużo szczekał i nader
często się łasił. Niektórzy żartowali, że za kawałek kiełbasy zrobi
wszystko. Na psa służbowego się nie nadawał, za to jako pies filmowy był
wspaniały. Gdy przyjeżdżałem na plan, z miejsca wskakiwał na czołg i czekał na zadanie aktorskie [...]"5.
W dwutygodniku "Zbliżenia" w wywiadzie zatytułowanym Psa nie można
uczłowieczać! dementował doniesienia, jakoby rolę Szarika grały różne
psy - według jednych doniesień były ich dwa, według innych nawet cztery!
W rzeczywistości Szarik był tylko jeden, w życiu prywatnym miał na imię
Trymer. Skąd więc te plotki? W jednej ze scen, skoku z pierwszego
piętra, wystąpił jego dubler - pies Atak. Można więc powiedzieć, że Atak
wykorzystany został do scen kaskaderskich. "Któregoś dnia nawet
Franciszek Pieczka był tak zdezorientowany tymi donosami, że zadzwonił
do mnie i chciał wiedzieć... jak było naprawdę z tym Szarikiem", śmiał się
Franciszek Szydełko.
Jakkolwiek było, filmy te odcisnęły piętno na wielu ludziach i późniejszych przewodnikach.
Jedna z bohaterek tej książki, policjantka Aldona Bandzul, przewodniczka
psów z Komendy Stołecznej Policji, podkreśla w "Stołecznym Magazynie
Policyjnym", że pies i jego przewodnik tworzą parę, która razem może
osiągać wspaniałe rezultaty. I trzeba pamiętać, że jest to korzyść
obustronna, bo pies spełnia swoją potrzebę współistnienia z człowiekiem,
bycia potrzebnym. Przewodnik zaś korzysta z umiejętności psa, ale i dobrodziejstw kontaktu z nim, jak choćby poprzez obniżenie poziomu
stresu. "Przewodnik troszczy się o psa, jego "dobrostan" (jak określają
rzecz przepisy), a więc o zdrowie, czystość, odpowiednie odżywianie,
kondycję fizyczną i psychiczną. Pies z kolei staje się jego obrońcą,
wiernym towarzyszem i... narzędziem pracy? No właśnie nie. Pies jest
wykonawcą tej pracy, traktującym ją jak zabawę, ale jednak to pies jest
tu szefem. A przewodnik? Tylko kierowcą, protokolantem i tłumaczem z języka "psiego" na "ludzki". Bo - jak mawiają przewodnicy - pies
służbowy składa się z: psa właściwego, smyczy i przewodnika. I to
dokładnie w takiej kolejności, jeśli chodzi o przydatność w służbie
społeczeństwu".
Przewodnicy psów martwili się, co stanie się z ich podopiecznymi, gdy
już nie będą mogli pracować. W 2020 roku wielkie nadzieje pokładano w tzw. "piątce dla zwierząt". Ustawa miała regulować m.in. opiekę,
leczenie weterynaryjne i finansowanie psów służbowych, które w polskim
prawie traktowano jak przedmioty i które po latach pracy stawały się
"wybrakowane" oraz przestawały spełniać "kryteria użytkowe", a więc
"schodziły ze stanu". W większości służb opiekunowie, którzy zabierali
psy do domów, nie byli wspierani finansowo, a wyeksploatowane czworonogi
są przecież najczęściej chore, stare, wymagają specjalnej karmy, leków,
suplementów. Nie wszystkich było na to stać, pracownicy służb
mundurowych to budżetówka, nie krezusi. Niestety ustawa nie przeszła.
18 lutego 2021 roku MSWiA ogłosiło na konferencji prasowej, że
przekazuje do prac rządu projekt ustawy regulujący całościowo status
psów i koni służbowych. "Dzięki zwierzętom w służbach niejedno ludzkie
życie zostało uratowane, ujęto niejednego groźnego przestępcę. Troska o ich los w służbie, a zwłaszcza poza służbą, jest naszym etycznym
obowiązkiem", powiedział wtedy minister Mariusz Kamiński. Wiceminister
Błażej Poboży przedstawił najważniejsze założenia regulacji: właściwy i dokładny sposób opisania sytuacji zwierząt wycofywanych ze służby,
gdzie: "Pierwszeństwo będzie pozostawało przy aktualnych opiekunach
zwierząt. Najważniejsza zmiana, jaka idzie za tym punktem, to fakt, że
także na emeryturze wszystkie zwierzęta, zarówno psy, jak i konie, będą
pozostawały na stanie jednostki organizacyjnej każdej z formacji".
Drugim założeniem jest ustawowe określenie obowiązków opiekunów
zwierząt, a kolejnymi: pokrycie kosztów wyżywienia w postaci karmy lub
ekwiwalentu pieniężnego na nią, zwrot kosztów opieki weterynaryjnej oraz
kontrola, jak sprawowana jest opieka nad zwierzęciem.
24 czerwca 2021 roku Sejm uchwalił tę ustawę z poprawkami (ma regulować
status zwierząt w służbach podległych MSWiA, ale też w Służbie
Więziennej, w Siłach Zbrojnych RP i w Straży Marszałkowskiej) i skierował ją do Senatu. W samych instytucjach podległych ministerstwu
(Policja, Straż Graniczna, Służba Ochrony Państwa, Państwowa Straż
Pożarna) jest ponad 1200 psów, każdego roku wycofuje się około 10% z nich.
W Stanach Zjednoczonych 13 marca, dzień założenia Korpusu Psów
Militarnych, stał się oficjalnie Dniem Służbowego Psa Weterana. Ma
służyć propagowaniu wiedzy o tym, jak bardzo psy pomagają ludziom w nieraz ekstremalnych warunkach, oraz pomóc w otoczeniu dobrą opieką tych
zwierząt, które są oficjalnie zwalniane z czynnej służby. W wielu
wojskowych bazach i policyjnych szkołach K-9 13 marca organizuje się
uroczystości na cześć niezastąpionych pomocników człowieka, dzielących
jego - nierzadko trudny - los.
Autorem i największym propagatorem ustanowienia 13 marca świętem
wszystkich psów ofiarnie pracujących na rzecz człowieka był Joseph
White, weteran wojny w Wietnamie. Przez całe swoje życie w wojsku
szkolił i zajmował się tzw. "psami wojny", czyli czworonogami
pracującymi w armii. Zawsze twierdził, że nie da się przecenić zasług
psiego gatunku dla ludzi. Według niego jeden pies przez okres służby
wojskowej jest w stanie ocalić 100-150 ludzkich istnień. Podobnie ma się
rzecz z psami policyjnymi, jak to określił: "nieustannie patrolującymi
granicę między spokojnymi obywatelami a przestępcami". Przewodnicy psów
służbowych czują, że mają swoisty dług wobec tych zwierzaków - własnych,
ale także wszystkich pracujących na rzecz bezpieczeństwa ludzi.
Zwłaszcza że niejednokrotnie człowiek zdradzał te zwierzęta i porzucał
je na pewną śmierć, jak to się zdarzało po wojnie w Wietnamie, gdy armia
zostawiła swoich czworonogich żołnierzy na pastwę losu na wrogim
terytorium6.
Za oceanem celebruje się dokonania psów i otacza szacunkiem poległe na
służbie zwierzęta, które mogą liczyć na pogrzeb z honorami.
Obok Airborne & Special Operation Museum w Fayetteville stoi pomnik
poświęcony psom bojowym, które zginęły podczas operacji specjalnych.
Napis na cokole głosi: "Więź pomiędzy przewodnikiem a K9 jest wieczna,
ufają sobie wzajemnie w nienazwanym języku" - i ta dewiza najlepiej
oddaje ich relacje7.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
"Special OPS", nr 4/2019. [wróć]
Konrad Lubryczyński, Szkolenie psa jako środka przymusu bezpośredniego, materiały dydaktyczne nr 198, Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, Zakład Kynologii Policyjnej. [wróć]
Alexandra Horowitz, Nosem psa, przeł. P. Luboński, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2017, s. 12, 59. [wróć]
Eva Biela, https://www.crazynauka.pl/tajemnica-psiego-nosa-jak-wyjasnic-fenomenalne-mozliwosci-psow-ratowniczych/. [wróć]
Facebook, K9 Polish Team, 28 kwietnia 2020. [wróć]
Facebook, K-9 Unit Warszawa, 13 marca 2021. [wróć]
https://www.facebook.com/informacje.policyjne, 16 marca 2021. [wróć]