Niepokój istnienia - Ślęzak Jan
Kup ebooka
16.15 zł
13.40 zł
(16,15 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Przedmowa
Od jakiegoś czasu pisałem eseje i gromadziłem je do przyszłej książki. Tuż przed wyjściem na spotkanie z kolegą pomyślałem, że dobrze by było gdyby wspomniany kolega dopisał do każdego eseju wiersz - o ile się zgodzi - wszak jest poetą. - Zgodził się i to nawet z radością. Dla Gustawa było to nowe wyzwanie.
Dla mnie esej to krótka forma, która wpada do głowy najpierw w formie pomysłu - samego tytułu i dalej wskutek rozmyślań zaczyna poszerzać swoją przestrzeń. Jakoś tak się przyjęło, że u mnie ta przestrzeń to 8 -10 stron. Zdarzało się niekiedy, że ten pierwotny esej rozszerzał się do granic małej powieści. Tak było z książką 300-stronicową "Oswoić samotność".
Tym razem zrodziło się to, co czytelnik ma w ręce. Powstała grupa esejów z przypisanymi im wierszami, każdy opatrzony stosownym mottem i tytułem. Jest ich dziewiętnaście chociaż na początku miało być mniej, bo w trakcie pisania zmarł Bogusław, który przez lata wspierał mnie artystycznie przy kolejnych książkach.
Niby każdy esej mówi o czymś zupełnie innym ale łączy ich coś - pewna bliżej nie określona nić, którą świadomość wije ze swoich neuronów. Kto to wyczuje, będzie wiedział o czym mówię. Przyznam, że nawet ja - autor - nie bardzo byłem świadom tego zjawiska. Zauważyłem tę nić po kolejnym eseju i odczułem przyjemność w pisaniu tych krótkich form.
Może tę nić nazwiemy niepokojem istnienia - tak, to ten niepokój towarzyszył mi cały czas. Towarzyszy mi również teraz kiedy książka powstała. Jest to bardzo zdrowy stan, posiada bowiem cechy motywacyjne w kierunku twórczego działania. Jestem pewien, że podobne problemy były tematem rozważań króla Zygmunta i Stańczyka - jego błazna filozofa. Mój niepokój mieści się gdzieś między zupełną beztroską a totalnym strachem - w środku. Granice miedzy tymi stanami są płynne. Tak narodził się tytuł tej książki. Na okładce książki zdjęcie - tak wyobrażam sobie jedną z licznych rozmów króla i jego błazna
Przyznaję rację Einsteinowi, że "twórczość to inteligencja, która dobrze się bawi". Jak każda dobra zabawa kończy się zmęczeniem, podobnie było w moim wypadku. Poza inteligencją trzeba było pamiętać o wewnętrznym zegarze biologicznym - najwyżej dwie strony i chwila odpoczynku połączona z namysłem.
Nie wiedziałem, że wspominając - w eseju "jeden dzień z życia" - swojego mistrza z lat młodzieńczych, mentora i szefa w jednej osobie, już na końcu - w epilogu - będę wspominał jego zmarłego syna Bogusława. Z Bogusławem przyjaźniliśmy się od wielu lat - pomagał w redagowaniu wszystkich moich książek. Przy tej ostatniej już nie pomagał - odszedł na zawsze, umarł.
Jak widać, książka ta ma kilka funkcji: prowokuje do przemyśleń własnych, jest polem do ćwiczenia nowych form literackich, a w trakcie pisania bardzo dobrze się bawiłem - Einstein ma rację. Te nowe formy literackie to również ta książka.
Tytułowy niepokój to nie strach, to bardziej troska, namysł, refleksja, kontemplacja. To te zjawiska towarzyszyły autorowi a bardziej autorom podczas opisywania obrazów w poszczególnych esejach.
Podziękowanie
Ta książka to efekt literackiego spotkania dwóch kolegów: poety Gustawa Czerwika i piszącego prozę, czyli mnie. Gustaw Czerwik to mój kolega jeszcze z lat 70-tych ubiegłego wieku, czyli znamy się pół wieku. Co nas łączyło i łączy nadal? - To oczywiście Fablok!
Fablok szkoła życia na poziomie studiów wyższych, Fablok praca i kariera zawodowa, wreszcie Fablok dawał chleb. Fablok był i żył, bo on faktycznie dawał różne oznaki życia - najmocniej młot 6T na kuźni. Całe miasto słyszało. My pokolenie 70+ wszystko to przeżyliśmy. Dzisiaj niemal każdy z nas robi różne rzeczy przedłużając swój żywot: jeden pisze swoje eseje i opowiadania, drugi pisze wiersze, inny maluje a jeszcze inny podróżuje po całej kuli ziemskiej.
Gustaw podjął się opatrzyć każdy z moich esejów wierszem tematycznie związanym z treścią eseju. Każdy wiersz co najmniej muska o treść eseju - jak to poezja.
Gustawie - pięknie dziękuję za podjęcie tego wyzwania. To nowa forma, chyba raczej dotąd nie spotykana - pewnie jesteś nieco prekursorami. Myślę, że obu nam przysporzy wrażeń i doświadczenia - dziękuję za podjęcie tego ryzyka.
Jan Ślęzak
Słowo poety do prozaika
Muszę z radością stwierdzić, że propozycja autora uczestniczenia jako poetycki komentator poszczególnych esejów była dla mnie jak zmartwychwstanie poety. Lubię twórcze wyzwania i mam ich sporo na swoim kącie. Bywa tak w pracy twórczej, że dopada nas pustka wynikająca z braku weny. W twoim obfitym dorobku prozatorskim z pewnością miałeś podobne momenty. W tym wiodącym dziele literackim to ty inspirujesz poetę, który rozwija skrzydła Pegaza w obszarach tematów, które moja wrażliwość poetycka dotykała zaledwie incydentalnie. Ten literacki eksperyment może stać się przykładem dla innych osób co - jak sądzę - obaj przyjmiemy z zadowoleniem. Najważniejsze jest, aby potencjalny czytelnik, który weźmie do swoich rąk i przeczyta będzie miał czytelniczą satysfakcję.
Eseje Jana Ślęzaka - mojego kolegi to nie są rozrywkowe teksty. Jan Ślęzak - inżynier w zakresie elektrotechniki - jest dobrze zaznajomiony z aktualną wiedzą z zakresu fizyki w tym kosmologii. Nie są mu obce również tematy z zakresu historii filozofii i nauki o społeczeństwie oraz psychologii. Ślady tej wiedzy można wyczuć w jego tekstach. Do tego należy dodać jego bogate życie zawodowe na poziomie funkcji menadżerskich. Jego wyobraźnia twórcza była dla mnie dodatkowym wyzwaniem. Mam nadzieję, że każdy czytelnik znajdzie w naszych tekstach coś przydatnego zgodnie ze swoimi zainteresowaniami.
Gustaw Czerwik