Nieopowiadania - Tomasz Dalasiński

Kup ebooka

22.50 zł
18.00 zł (16,89 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

[...]

Czujęsię uzdrowiony, tu, w tym mieście, po wylądowaniu bezpiecznym icichym. Nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić, nie bardzo mam pojęcie,jak dalej postąpić, ale czuję się uzdrowiony, ulubiony, ukartowany,czuję, że i czuję, jak, odbywam, odprawiam czuwanie, odczulanie,tulenie i co tam jeszcze odprawiam i odbywam, chyba wszystko to,czego gdzie indziej nie, no bo gdzie by to wszystko, jeśli nie tutaj,teraz?

Czuciejak drzazga w dupie i niczym miód na sercu, bez niego nie byłbym inie mógłbym, z nim też nie jestem i nie mogę, dziękuję, więcej nic naten temat.

Zpodziemnego przejścia przy tunelu tube'a w światło mimo nocy,tę jasność widać chyba z kosmosu, co oznacza: widać ją zewsząd, botu, gdzie stoję, też jest przecież kosmos. Czy nie? Z tego światła wciemność ulic, w lepienie się ciemnością, w lepienie z ciemnościkształtów i czasu, bo już 21.09, bo deszcz, bo gdzieś się trzebaschronić, od czegoś uchronić, coś zjeść i czymś tam popić.

Wchodzędo pierwszej napotkanej knajpy, odurza mnie zapach kawy i kawałekEmpireState of MindJaya-Z wspomaganego przez Alicię Keys, który w pełni doceniłemdopiero po usłyszeniu go w trzeciej części Facetóww czernii którego związków z Sinatrą (kawałka, nie Jaya!) mogę się tylkodomyślać. Sinatra zaśpiewał raz po polsku, rzewnie, nostalgicznie,och!, ale ja przecież nie o tym, ja o czymś innym, co nie ma związku,co ma związek z czymś innym, z samym sobą, właśnie: wyjmuję zkieszeni drobne, chcę zamówić i zapłacić, nagle patrzę: w roguknajpy, pod ścianą, ktoś siedzi, szczupły, przygarbiony nad laptopemmarki Dell, rytmicznie uderza w klawisze i sączy chłodne latte. Skądśgo znam, ale nie wiem skąd. Podejdę i zagadnę, albo nie: podejdę irozpoznam sytuację, a potem zobaczymy, może coś się przypomni (jemulub mnie), może się nawzajem pozabijamy albo wyściskamy, a może nicsię nie stanie, może tylko podniesie na mnie wzrok i z powrotemschowa się za ekranem, ginąc bezpowrotnie.

Podejdęi rozpoznam sytuację, myślę sobie, ale stoję i patrzę, nie mogę sięzebrać na cokolwiek. Chwila (nie mam pojęcia dlaczego) wydaje sięuroczysta, jakoś trudno, jakoś dziwnie ją burzyć summasummarumgłupim podchodzeniem w celu rozpoznania sytuacji, która sama w sobiejest wystarczająco kuriozalna, żeby wierzyć w jej prawdziwość.

Podejdęi rozpoznam sytuację, myślę sobie, muszę tylko wyczuć optymalnymoment, wczuć się w tego pod ścianą, poczuć, jak zapada, jak zapadamsię w siebie, w myśli, w laptopa, jak nie widzi, nie widzę nic pozaświatłem monitora.

Wreszciejest, JEEEST! Pojawia się, nadarza, nadciąga, owija mnie czymś nakształt welonu czy kołdry.

Podchodzędo niego, krok po kroku, powoli, żeby niczego nie zepsuć. Chyba mnienie dostrzega, a ja już stoję nad nim, już zaglądam mu przez ramię.Otwarty dokument tekstowy, a w nim wysypujące się w Times New Roman,rozbudowane jak galeria handlowa zdania. Czytam:

"[...]

Czujęsię uzdrowiony, tu, w tym mieście, po wylądowaniu bezpiecznym icichym. Nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić, nie bardzo mam pojęcie,jak dalej postąpić, ale czuję się uzdrowiony, ulubiony, ukartowany,czuję, że i czuję, jak, odbywam, odprawiam czuwanie, odczulanie,tulenie i co tam jeszcze odprawiam i odbywam, chyba wszystko to,czego gdzie indziej nie, no bo gdzie by to wszystko, jeśli nie tutaj,teraz?

Czuciejak drzazga w dupie i niczym miód na sercu, bez niego nie byłbym inie mógłbym, z nim też nie jestem i nie mogę, dziękuję, więcej nic naten temat.

Zpodziemnego przejścia przy tunelu tube'a w światło mimo nocy,tę jasność widać chyba z kosmosu, co oznacza: widać ją zewsząd, botu, gdzie stoję, też jest przecież kosmos. Czy nie? Z tego światła wciemność ulic, w lepienie się ciemnością, w lepienie z ciemnościkształtów i czasu, bo już 21.09, bo deszcz, bo gdzieś się trzebaschronić, od czegoś uchronić, coś zjeść i czymś tam popić.

Wchodzędo pierwszej napotkanej knajpy, odurza mnie zapach kawy i kawałekEmpireState of MindJaya-Z wspomaganego przez Alicię Keys, który w pełni doceniłemdopiero po usłyszeniu go w trzeciej części Facetóww czernii którego związków z Sinatrą (kawałka, nie Jaya!) mogę się tylkodomyślać. Sinatra zaśpiewał raz po polsku, rzewnie, nostalgicznie,och!, ale ja przecież nie o tym, ja o czymś innym, co nie ma związku,co ma związek z czymś innym, z samym sobą, właśnie: wyjmuję zkieszeni drobne, chcę zamówić i zapłacić, nagle patrzę: w roguknajpy, pod ścianą, ktoś siedzi, szczupły, przygarbiony nad laptopemmarki Dell, rytmicznie uderza w klawisze i sączy chłodne latte. Skądśgo znam, ale nie wiem skąd. Podejdę i zagadnę, albo nie: podejdę irozpoznam sytuację, a potem zobaczymy, może coś się przypomni (jemulub mnie), może się nawzajem pozabijamy albo wyściskamy, a może nicsię nie stanie, może tylko podniesie na mnie wzrok i z powrotemschowa się za ekranem, ginąc bezpowrotnie.

Podejdęi rozpoznam sytuację, myślę sobie, ale stoję i patrzę, nie mogę sięzebrać na cokolwiek. Chwila (nie mam pojęcia dlaczego) wydaje sięuroczysta, jakoś trudno, jakoś dziwnie ją burzyć summasummarumgłupim podchodzeniem w celu rozpoznania sytuacji, która sama w sobiejest wystarczająco kuriozalna, żeby wierzyć w jej prawdziwość.

Podejdęi rozpoznam sytuację, myślę sobie, muszę tylko wyczuć optymalnymoment, wczuć się w tego pod ścianą, poczuć, jak zapada, jak zapadamsię w siebie, w myśli, w laptopa, jak nie widzi, nie widzę nic pozaświatłem monitora.

Wreszciejest, JEEEST! Pojawia się, nadarza, nadciąga, owija mnie czymś nakształt welonu czy kołdry.

Podchodzędo niego, krok po kroku, powoli, żeby niczego nie zepsuć. Chyba mnienie dostrzega, a ja już stoję nad nim, już zaglądam mu przez ramię.Otwarty dokument tekstowy, a w nim wysypujące się w Times New Roman,rozbudowane jak galeria handlowa zdania. Czytam:

"[...]

Czujęsię uzdrowiony, tu, w tym mieście, po wylądowaniu bezpiecznym icichym. Nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić, nie bardzo mam pojęcie,jak dalej postąpić, ale czuję się uzdrowiony, ulubiony, ukartowany,czuję, że i czuję, jak, odbywam, odprawiam czuwanie, odczulanie,tulenie i co tam jeszcze odprawiam i odbywam, chyba wszystko to,czego gdzie indziej nie, no bo gdzie by to wszystko, jeśli nie tutaj,teraz?

Czuciejak drzazga w dupie i niczym miód na sercu, bez niego nie byłbym inie mógłbym, z nim też nie jestem i nie mogę, dziękuję, więcej nic naten temat.

Zpodziemnego przejścia przy tunelu tube'a w światło mimo nocy,tę jasność widać chyba z kosmosu, co oznacza: widać ją zewsząd, botu, gdzie stoję, też jest przecież kosmos. Czy nie? Z tego światła wciemność ulic, w lepienie się ciemnością, w lepienie z ciemnościkształtów i czasu, bo już 21.09, bo deszcz, bo gdzieś się trzebaschronić, od czegoś uchronić, coś zjeść i czymś tam popić.

Wchodzędo pierwszej napotkanej knajpy, odurza mnie zapach kawy i kawałekEmpireState of MindJaya-Z wspomaganego przez Alicię Keys, który w pełni doceniłemdopiero po usłyszeniu go w trzeciej części Facetóww czernii którego związków z Sinatrą (kawałka, nie Jaya!) mogę się tylkodomyślać. Sinatra zaśpiewał raz po polsku, rzewnie, nostalgicznie,och!, ale ja przecież nie o tym, ja o czymś innym, co nie ma związku,co ma związek z czymś innym, z samym sobą, właśnie: wyjmuję zkieszeni drobne, chcę zamówić i zapłacić, nagle patrzę: w roguknajpy, pod ścianą, ktoś siedzi, szczupły, przygarbiony nad laptopemmarki Dell, rytmicznie uderza w klawisze i sączy chłodne latte. Skądśgo znam, ale nie wiem, skąd. Podejdę i zagadnę, albo nie: podejdę irozpoznam sytuację, a potem zobaczymy, może coś się przypomni (jemulub mnie), może się nawzajem pozabijamy albo wyściskamy, a może nicsię nie stanie, może tylko podniesie na mnie wzrok i z powrotemschowa się za ekranem, ginąc bezpowrotnie.

Podejdęi rozpoznam sytuację, myślę sobie, ale stoję i patrzę, nie mogę sięzebrać na cokolwiek. Chwila (nie mam pojęcia dlaczego) wydaje sięuroczysta, jakoś trudno, jakoś dziwnie ją burzyć summasummarumgłupim podchodzeniem w celu rozpoznania sytuacji, która sama w sobiejest wystarczająco kuriozalna, żeby wierzyć w jej prawdziwość.

Podejdęi rozpoznam sytuację, myślę sobie, muszę tylko wyczuć optymalnymoment, wczuć się w tego pod ścianą, poczuć, jak zapada, jak zapadamsię w siebie, w myśli, w laptopa, jak nie widzi, nie widzę nic pozaświatłem monitora.

Wreszciejest, JEEEST! Pojawia się, nadarza, nadciąga, owija mnie czymś nakształt welonu czy kołdry.

Podchodzędo niego, krok po kroku, powoli, żeby niczego nie zepsuć. Chyba mnienie dostrzega, a ja już stoję nad nim, już zaglądam mu przez ramię.Otwarty dokument tekstowy, a w nim wysypujące się w Times New Roman,rozbudowane jak galeria handlowa zdania. Czytam:

[...]"".

wserii kwadratukazały się:

"2008","2011", "2014", "2017" -antologie współczesnych polskich opowiadań

MarcinBałczewski"Eva Morales de Nacho Lima", "Malone"

WaldemarBawołek"To co obok"

KostiaBerezin (Paweł Laufer)"Buty Mesjasza"

DariuszBitner"Książka"

RomanCiepliński"Diabelski młyn"

TomaszDalasiński"Nieopowiadania"

KrzysztofGedroyć"Przygody K"

AndrzejGrodecki"Iluzje"

BrygidaHelbig"Anioły i świnie. W Berlinie!!", "Enerdowce i inneludzie"

LechM. Jakób"Ciemna materia"

BogusławKierc"Bazgroły dla składacza modeli latających"

WojciechKlęczar"Wielopole"

BogusławaLatawiec"Ciemnia"

RyszardLenc"Chimera"

ArturDaniel Liskowacki"Capcarap", "Eine kleine", "Mariasz","Skerco"

MiłkaO. Malzahn"Fronasz", "Kosmos w Ritzu"

AgnieszkaMasłowiecka"Pyszne ciało", "Splątanie"

JarosławMaślanek"Ferma ciał"

DariuszMuszer"Homepage Boga", "Niebieski", "Wolnośćpachnie wanilią"

KrzysztofNiewrzęda"Czas przeprowadzki", "Poszukiwanie całości","Second life", "Wariant do sprawdzenia","Zamęt"

EwaElżbieta Nowakowska"Apero na moście"

Cezary Nowakowski,Jakub Nowakowski"Błogosławieni"

PawełOrzeł"Arkusz [^pi^gmalion]", "Nic a nic","Ostatnie myśli (sen nie przyjdzie)"

PawełPrzywara"Zgrzewka Pandory"

KrystynaSakowicz"Księga ocalonych snów", "Praobrazy"

AlanSasinowski"Pełna kontrola", "Rupieć", "Szczeryfacet"

GrzegorzStrumyk"Kra", "Nierozpoznani"

ŁukaszSuskiewicz"Egri bikaver", "Mikroelementy", "Zależności"

LeszekSzaruga"Dane elementarne", "Podróż mego życia","Zdjęcie"

IzabelaSzolc"Śmierć w hotelu Haffner"

ŁukaszSzopa"Kawa w samo południe"

AndrzejTurczyński"Bruliony Starej Ziemi", "Brzemię", "Koncertmuzyki dawnej", "Zgorszenie", "Żywioły"

AnatolUlman"Cigi de Montbazon i Robalium Platona"

EmiliaWalczak"Hey,Jude!"

MiłoszWaligórski"Ktoto widział"

Henryk Waniek "Miastoniebieskich tramwajów"

MaciejWasilewski"Jednodniowyspacer po dwudziestu kilku głowach", "Rozmowy młodejPolski w latach dwa tysiące coś tam dwa tysiące coś"

BartoszWójcik"Christiania. Historie z tamtej strony dobra"

GrzegorzWróblewski"Nowa Kolonia"

MaciejWróblewski"Historie Jakuba Blottona z widokiem na Toruń"

TadeuszZubiński"Rzymska wojna"