Nienawidzę cię! Nie odchodź! Zrozumieć osobowość borderline - Jerold J. Kreisman, Hal Straus


Reflow text when sidebars are open.
Tytuł oryginału: I Hate You - Don't Leave Me
Copyright ? 2010 by Jerold J. Kreisman, MD, and Hal Straus
All rights reserved including the right of reproduction in whole or in part in any form.
This edition published by arrangement with TarcherPerigee, an imprint of Penguin Publishing Group, a division of Penguin Random House LLC.
? Copyright for Polish Translation and Edition by Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego?Wydanie I, Kraków 2018 All rights reserved
Redaktor naukowy
dr Bianka Jarco-Lewandowska
Projekt okładki i stron tytułowych
Pracownia Register
Niniejszy utwór ani żaden jego fragment nie może być reprodukowany, przetwarzany i rozpowszechniany w jakikolwiek sposób za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych oraz nie może być przechowywany w żadnym systemie informatycznym bez uprzedniej pisemnej zgody Wydawcy.
ISBN 978-83-233-4364-6
www.wuj.pl
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Redakcja: ul. Michałowskiego 9/2, 31-126 Kraków
tel. 12-663-23-80, tel./fax 12-663-23-83
Dystrybucja: tel. 12-631-01-97, tel./fax 12-631-01-98
tel. kom. 506-006-674, e-mail: sprzedaz@wuj.pl
Konto: PEKAO SA, nr 80 1240 4722 1111 0000 4856 3325
Przedmowa
Gdy w roku 1989 ukazało się pierwsze wydanie Nienawidzę cię! Nie odchodź!, szeroki krąg odbiorców miał do dyspozycji niewiele informacji na temat zaburzenia osobowości z pogranicza (ang. Borderline Personality Disorder, w skrócie: BPD). Badania nad przyczynami i metodami leczenia BPD były dopiero w powijakach. Nieliczne artykuły publikowane w czasopismach adresowanych do szerokiej publiczności przedstawiały ogólnikowy zarys tego zaburzenia, gdy wiedza o nim zaczęła stopniowo przedostawać się do "amerykańskiej świadomości". Nie było praktycznie żadnych książek na temat zaburzenia osobowości z pogranicza adresowanych do pacjentów, ich najbliższej rodziny i przyjaciół. Reakcja na naszą publikację, zarówno w kraju, jak i za granicą, gdzie dotarła dzięki przekładom na języki obce, niezwykle mnie ucieszyła. Wygląda na to, że udało mi się zrealizować mój zamiar napisania książki przystępnej w odbiorze dla szerokiego kręgu czytelników, a mimo to przydatnej również dla specjalistów, z pomocnymi odnośnikami do materiałów źródłowych.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat dokonały się w tej sferze ogromne zmiany. Wydano kilka nowych pozycji na temat zaburzenia osobowości z pogranicza, w tym książkę naszego autorstwa, Sometimes I Act Crazy (2004), opisującą doświadczenia związane z BPD z perspektywy dotkniętych tym zaburzeniem jednostek, ich krewnych oraz leczących ich specjalistów. Lepsze zrozumienie etiologii, powiązań biologicznych, genetycznych, psychologicznych i społecznych oraz różnych metod leczenia sprawia, że nasza wiedza wzrasta w postępie geometrycznym. Pracując nad drugim wydaniem tej książki, chcieliśmy więc zwrócić uwagę na najważniejsze postępy i wyjaśnić ich znaczenie, jak również przedstawić przydatne, opatrzone odnośnikami informacje dla specjalistów - a przy tym oddać do rąk czytelników książkę, która posłuży laikowi jako interesujące wprowadzenie do tematu zaburzenia osobowości z pogranicza. W celu sprostania wszystkim tym wymaganiom kilka rozdziałów wymagało jedynie aktualizacji, inne jednak - zwłaszcza te dotyczące potencjalnych biologicznych i genetycznych źródeł BPD - zostały praktycznie napisane na nowo, aby uwzględnić wnioski płynące z najnowszych badań naukowych. Co więcej, poszczególne podejścia psychoterapeutyczne oraz farmakoterapia rozwinęły się do tego stopnia, że trzeba było dodać zupełnie nowe rozdziały omawiające te zagadnienia. Również i w tym wydaniu pojawiają się historie przypadków z prawdziwego życia, mające zobrazować czytelnikowi, jak wygląda życie jednostki z zaburzeniem pogranicznym oraz życie u boku cierpiącej na taką przypadłość osoby. Tło tych opowieści zostało jednak zmienione tak, aby trafnie odzwierciedlało zmiany, jakie dokonały się w społeczeństwie amerykańskim między poprzednim a obecnym stuleciem. Największa zmiana w porównaniu do pierwszego wydania dokonała się być może w ogólnym wydźwięku: dwie dekady temu prognozy dla pacjentów były z oczywistych względów mało optymistyczne, teraz są zaś - dzięki licznym badaniom longitudinalnym (podłużnym) - o wiele bardziej pozytywne.
Pomimo dokonujących się postępów, trudno ukryć rozczarowanie, gdy przegląda się przedmowę do pierwszego wydania i pojawia się świadomość, że chorzy wciąż spotykają się z niezrozumieniem i stygmatyzacją. Zaburzenie z pogranicza niezmiennie wzbudza dezorientację w społeczeństwie i przeraża wielu specjalistów. Nie tak dawno temu, bo w roku 2009, artykuł w magazynie "Time" donosił, że "psychologowie najbardziej obawiają się właśnie pacjentów z zaburzeniem z pogranicza", a "[w]ielu terapeutów nie ma pojęcia, jak [ich] leczyć". Jak zauważyła Marsha M. Linehan, jedna z najwybitniejszych ekspertek w temacie BPD: "Osoby z zaburzeniem z pogranicza są psychologicznym odpowiednikiem pacjentów z poparzeniami trzeciego stopnia. Można powiedzieć, że nie mają absolutnie żadnej emocjonalnej warstwy ochronnej. Najmniejsze dotknięcie lub poruszenie może wywołać ogromny ból"1. Rozwój konkretnych terapii i leków wycelowanych w objawy tego zaburzenia (patrz rozdział 8 i 9) przyniósł nieco ulgi od dolegliwości, z jakimi zmagają się pacjenci. Co być może jeszcze ważniejsze, publiczna świadomość w temacie BPD znacząco wzrosła w porównaniu ze stanem z 1989 roku. Jak dowodzi wykaz materiałów źródłowych zamieszczony na końcu naszej publikacji, liczba książek, portali internetowych i grup wsparcia związanych z BPD znacząco wzrosła. Najdobitniejszy dowód na wzrost społecznej świadomości na temat tego zaburzenia pojawił się być może w 2008 roku, gdy Kongres USA ogłosił maj "miesiącem świadomości zaburzenia osobowości z pogranicza".
Pomimo to wciąż piętrzą się ogromne wyzwania, zwłaszcza finansowe. Zwrot kosztów za świadczenia medyczne oparte na technikach poznawczych nadal pozostaje na zawstydzającym, niewspółmiernie niskim poziomie. Większość towarzystw ubezpieczeniowych (jak również Medicare2) za godzinę psychoterapii zwraca mniej niż 8 procent stawki, na jaką wycenione zostały drobne, przeprowadzane w trybie ambulatoryjnym zabiegi chirurgiczne, jak choćby trwająca piętnaście minut operacja usuwania zaćmy. Niewystarczający jest również zakres badań nad zaburzeniem osobowości z pogranicza. Wskaźnik częstotliwości występowania BPD w populacji jest dwa razy wyższy od łącznego wskaźnika dla schizofrenii i zaburzenia dwubiegunowego, a jednak [amerykański - przyp. tłum.] Narodowy Instytut do spraw Zdrowia Psychicznego (NIMH) przeznacza mniej niż 2 procent funduszy poświęconych na badanie tych chorób na badania nad BPD3. W czasie, gdy państwo usiłuje ograniczyć nakłady na służbę zdrowia, trzeba zrozumieć, że inwestycja w badania poprawi z czasem sytuację zdrowotną w kraju, obniżając tym samym wydatki na służbę zdrowia w perspektywie długofalowej. Będziemy musieli jednak na nowo przemyśleć priorytety, jakie wyznaczamy w ramach naszych ograniczonych zasobów, oraz uświadomić sobie, że reglamentacja funduszy może ograniczyć możliwość nie tylko zapewniania świadczeń opiekuńczych, ale również dokonywania postępów przybliżających nas do odkrycia skutecznych metod leczenia.
Wielu czytelników i specjalistów było uprzejmych określić pierwsze wydanie tej książki mianem "klasyka" w swojej dziedzinie. Po dwóch dekadach z dużym zamiłowaniem powróciliśmy do naszej pracy i zaktualizowaliśmy ją, opierając się na licznych informacjach zgromadzonych w czasie, jaki upłynął od publikacji pierwszego wydania. Mam nadzieję, że poprzez odświeżenie i odnowienie naszego pierwotnego wysiłku przyczynimy się choć w małym stopniu do wyjaśnienia nieporozumień i usunięcia piętna wiążącego się z BPD. Będziemy zaszczyceni, jeśli nasza publikacja będzie w dalszym ciągu szeroko cytowana jako główne źródło wiedzy w tej dziedzinie.
- dr med. Jerold J. Kreisman
Nota do czytelnika
Większość książek o tematyce zdrowotnej przestrzega określonych wskazówek stylistycznych (na przykład Publication Manual of the American Psychological Association), które mają służyć zminimalizowaniu piętna choroby oraz promowaniu stosowania poprawnych politycznie, inkluzywnych płciowo form językowych. W szczególności odradza się odnoszenie się do ludzi za pośrednictwem nazw zaburzeń (na przykład: "schizofrenik zwykle ma..."); powinno się raczej mówić o osobie, u której występują objawy danego zaburzenia (na przykład: "pacjent, u którego zdiagnozowano schizofrenię, zwykle ma...").
Rekomendacje te są pod pewnymi względami godne pochwały, utrudniają jednak przekaz informacji. Choć potępiamy brak szacunku i dehumanizację, które może sugerować odnoszenie się do ludzi przy użyciu nazw trapiących ich chorób ("Sprawdź, jak się czuje woreczek żółciowy w sali obok!"), postanowiliśmy jednak, aby przez wzgląd na przejrzystość i czytelność wywodu odnosić się czasem do chorych za pośrednictwem zdiagnozowanych u nich przypadłości. Używamy na przykład sformułowania "osobowość pograniczna" lub "osoba z BPD" jako swoistego skrótu dla bardziej precyzyjnego określenia: "człowiek/ludzie, którzy wykazują objawy pasujące do diagnozy zaburzenia osobowości z pogranicza zgodnie z definicją zawartą w czwartym, poprawionym wydaniu Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (DSM-IV-TR) opublikowanym przez Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne". Mamy nadzieję, że czytelnik zaakceptuje takie rozwiązanie, mające na celu zwiększenie przejrzystości wywodu i ułatwienie lektury tekstu4.
1 John Cloud, Minds on the Edge, "Time" 2009, 19 stycznia, s. 42-46.
2 Amerykański program rządowy zapewniający ubezpieczenie zdrowotne dla wybranych grup obywateli (przyp. tłum.).
3 John G. Gunderson, Borderline Personality Disorder: Ontogeny of a Diagnosis, "American Journal of Psychiatry" 2009, 166, s. 530-539.
4 W polskim przekładzie "Noty do czytelnika" pominięto kilka zdań dotyczących kwestii językowych odnoszących się do języka angielskiego (przyp. tłum.).