Nielegał - Olgierd Jaxa

Kup ebooka

12.12 zł
10.06 zł (12,12 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

PONIEDZIAŁEK, 27 MAJA 2024 | GAZETA NOWOCZESNA | Angelika Sobiech

KONIEC SWOBODY. POLSKA ZACISKA PĘTLĘ WOKÓŁ ROSYJSKICH DYPLOMATÓW

To nie jest kolejna rutynowa nota dyplomatyczna. To sygnał, że era uprzejmego ignorowania podejrzanych aktywności rosyjskich wysłanników dobiegła końca. Dziś, podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli, szef polskiego MSZ Radosław Sikorski ogłosił decyzję, która drastycznie zmienia zasady gry na dyplomatycznej szachownicy.

Sikorski nie przebierał w słowach, ogłaszając nowe restrykcje z datą wejścia w życie: 1 czerwca 2024 roku. "Mamy dowody na udział państwa rosyjskiego w dopuszczaniu się sabotażu także w naszym kraju" - oświadczył minister. To bezpośrednia odpowiedź na narastającą falę pożarów, prób dywersji i prowokacji, które w ostatnich miesiącach przetoczyły się przez Europę Środkową.

Restrykcje są bezlitosne i precyzyjne.

Rosyjscy dyplomaci akredytowani w Warszawie nie będą już mogli swobodnie pojechać na weekend w Tatry ani nad mazurskie jeziora. Ich świat kurczy się do granic województwa mazowieckiego. Pracownicy konsulatów w Gdańsku, Krakowie i Poznaniu utkną w obrębie regionów, w których znajdują się ich placówki. Wyjątek dotyczy jednej osoby: ambasadora. Reszta od 1 czerwca 2024 r. będzie musiała prosić o przepustkę.

Nowa rzeczywistość to logistyczny koszmar dla rosyjskich służb działających pod przykryciem statusu dyplomatycznego. Każdy wyjazd poza wyznaczoną strefę będzie musiał zostać zgłoszony z trzydniowym wyprzedzeniem. Polska strona żąda pełnej transparentności: numerów rejestracyjnych, planowanej trasy, celu wizyty i dokładnego harmonogramu.

"To ruch, który wyrywa im zęby" - mówi anonimowo wysoki rangą oficer polskiego kontrwywiadu. - "Dyplomata, który nie może niespodziewanie zgubić się w tłumie w innym mieście, by odebrać meldunek od agenta lub dokonać sabotażu, staje się dla centrali w Moskwie niemal bezużyteczny."

Warszawa, wykonując ten krok, wyznaczyła nowy standard w relacjach z Kremlem. Choć można spodziewać się, że Rosja odpowie symetrycznie, ograniczając ruchy polskich dyplomatów na swoim terytorium, polskie władze uznają to za cenę wartą zapłacenia. Eksperci ds. bezpieczeństwa nie mają wątpliwości: to element szerokiej strategii odcinania tlenu rosyjskim służbom na terenie NATO.

W kuluarach mówi się, że dzisiejsze ogłoszenie to dopiero początek. Atmosfera w rosyjskich placówkach staje się gęsta. Każdy samochód wyjeżdżający z terenu ambasady przy ulicy Belwederskiej będzie teraz pod lupą nie tylko kamer monitoringu, ale i nowej, surowej litery prawa.

Era uprzejmego ignorowania się skończyła.