2
Coos Bay
Tego styczniowego popołudnia 1972 roku pukanie do drzwi rozległo się w bardzo nieodpowiednim momencie, bo Cathy Kerkow właśnie wmasowywała sobie szampon w długie ciemne włosy. Nie oczekiwała gości, ale życzliwa natura nie pozwoliła jej zignorować pukania. Wyszła spod prysznica, otuliła szczupłe ciało przypominającym kimono płaszczem kąpielowym i pomaszerowała do drzwi wejściowych, zostawiając za sobą mokre ślady25.
Za drzwiami stał niezwykle wysoki i bardzo szczupły czarny mężczyzna o króciutko ostrzyżonych włosach i wymodelowanych baczkach. Ciemne okulary w szylkretowych oprawkach chroniły oczy przed ostrym południowym słońcem San Diego. Uśmiechnął się na widok uroczej dwudziestoletniej dziewczyny, której z włosów spływały strumyczki wody i niknęły w dolinie między piersiami. Kerkow nieśmiało odwzajemniła uśmiech, zadowolona, że jej wdzięki jak zwykle zostały docenione26.
Mężczyzna spytał, czy dobrze trafił do mieszkania znajomej, młodej kobiety nazwiskiem Beth Newhouse. Kerkow odparła, że Beth jest jej współlokatorką i że zapewne robi teraz zakupy w pobliskim sklepie. Mężczyzna natychmiast się oddalił, nie mówiąc "do widzenia". Stojąc w drzwiach, Kerkow widziała, jak odjeżdża żółtym pontiakiem firebirdem. Gdy samochód zniknął za zakrętem Murray Street, pomyślała: "Skądś go znam"27.
Dwadzieścia minut później mężczyzna wrócił w towarzystwie Newhouse. Przeprosiwszy za poprzednią obcesowość, przedstawił się teraz jako Roger Holder. Wyjaśnił, że gdy Newhouse mieszkała niedaleko Ocean Beach, był jej sąsiadem z mieszkania niżej. Niedawno wpadli na siebie na Broadwayu w pobliżu 4th Avenue, w dzielnicy barów i czerwonych latarni. Newhouse podała mu wówczas swój nowy adres w podmiejskim El Cajon. Ponieważ tego popołudnia nie miał nic do roboty, postanowił na chwilę do niej zajrzeć.
Newhouse bynajmniej nie była zachwycona wizytą Holdera. Zawsze uważała go za świra - także dlatego, że gdy się poznali rok wcześniej, przedstawiał się jako Linton Charles White. Powiedziała mu, gdzie mieszka, dopiero po długich naleganiach, a teraz najchętniej pozbyłaby się niechcianego gościa jak najprędzej. Nie zamierzała robić sceny, wspomniała tylko, że niedługo przyjdzie jej chłopak, który jest szaleńczo zazdrosny, więc jeśli Holder szybko się nie wyniesie, może mieć kłopoty28.
Kerkow nie chciała, żeby Holder już wychodził - w każdym razie dopóki nie wpadła na to, dlaczego wydawał jej się znajomy. By zatrzymać go jeszcze na chwilę, zaproponowała wspólne wypalenie skręta. Dziewczęta zajmowały się na małą skalę rozprowadzaniem marihuany, więc nigdy nie brakowało im trawy. Holder skwapliwie przyjął propozycję.
Skręt krążył z ręki do ręki, a Kerkow i Holder robili do siebie słodkie oczy, wysyłając czytelne sygnały. Oboje najchętniej by się pomigdalili na szerokim łóżku wodnym Kerkow - jedynym meblu, jaki miała - ale okoliczności temu nie sprzyjały. Przed wyjściem Holder spytał obie dziewczyny, czy może się odwdzięczyć za gościnność, stawiając im śniadanie w najbliższą sobotę. Newhouse się wymówiła, Kerkow natomiast przyjęła zaproszenie na poranną randkę.
Dwa dni później Holder przyjechał po nią firebirdem i zabrał ją do knajpki na University Avenue. Wsypując cukier do kawy, wyznał, że cały czas się zastanawia, gdzie on i Kerkow zetknęli się wcześniej. Ma przedziwne wrażenie, że ich drogi przecinają się nie po raz pierwszy, jednak choć się nad tym głowi, nie może sobie przypomnieć wcześniejszego spotkania.
Kerkow przyznała, że na widok Holdera w drzwiach ją także ogarnęło przemożne wrażenie, że go zna. Ale jak to możliwe? Mieszka w San Diego dopiero od pięciu miesięcy, zbyt krótko, by zapomnieć twarz, która tak łatwo zapada w pamięć, przedtem zaś niemal całe życie spędziła w Coos Bay, osadzie drwali na południowym wybrzeżu Oregonu. Niemożliwe, by Holder kiedykolwiek znalazł się w tak odciętym od świata miejscu.
Holder odstawił kubek z kawą i rozsiadł się wygodnie, opierając się o miękką ściankę loży. Potarł w zamyśleniu podbródek i usta, a następnie zaciągnął się kojącym dymem pall malla.
Coos Bay. Tak, powiedział, zna Coos Bay. Bardzo dobrze zna29.
Gdy w październiku 1951 roku w Coos Bay urodziła się Catherine Marie Kerkow, panował tam wspaniały powojenny boom. Miasteczko, położone na gęsto zalesionym półwyspie usianym malowniczymi jeziorami, miało dość głęboki port, więc mogły tam cumować największe na świecie statki przewożące drewno; wywoziły miliony cennych oregońskich jodeł i cedrów. Biegnące wzdłuż wybrzeża drogi były nieustannie zakorkowane przez transportujące pnie ciężarówki, które mijały ogromny stojący nad wodą tartak. Całe miasto spowijał zapach świeżo ciętego drewna.
Handel drewnem był źródłem ogromnych fortun czołowych rodzin Coos Bay, mieszkających w oświetlonych kandelabrami domach, z których rozciągał się widok na port i zielone wzgórza po drugiej stronie zatoki. Klasa średnia także dobrze się miała, ponieważ pieniądze z drewna trafiały również do pilarzy, sklepikarzy i urzędników. Wdzięczne za dostatnie życie rodziny co niedziela tłoczyły się w miejscowym kościele, by słuchać kazań o cnotach ciężkiej pracy i niebezpieczeństwie grzechu. Ich dzieci należały do skautów, a swoje kieszonkowe wydawały na podwójne seanse filmowe w kinie Egyptian Theater, budynku w stylu art déco położonym w centrum miasteczka30.
Wydawało się, że nowożeńców Bruce'a i Patricię Kerkowów czeka taka właśnie przyjemna przyszłość. Ich pierwszym dzieckiem była Cathy, ale nie tracili czasu i zanim dziewczynka skończyła sześć lat, dołączyło do niej trzech młodszych braci. Choć Bruce bardzo kochał swoje dzieci, czuł się sfrustrowany wymogami ojcostwa. Pracował jako kierowca w firmie zajmującej się bagrowaniem, ale jego marzeniem była kariera muzyka jazzowego Nie miał jednak na to szans, skoro ugrzązł w Coos Bay ze sporą rodziną. Marzenie Bruce'a stawało się coraz mniej realne wraz z narodzinami każdego kolejnego dziecka, więc popadł w przygnębienie. Na spotkaniach Kiwanis Club i imprezach kościelnych, które stanowiły główne elementy życia towarzyskiego Coos Bay, plotkowano, że w małżeństwie Kerkowów nie najlepiej się dzieje31.
Jednak latem 1959 roku Coos Bay wrzało z powodu znacznie bardziej nieobyczajnego niż kłopoty małżeńskie Kerkowów. Rok wcześniej Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych otworzyła placówkę na Coos Head, wznoszącej się nad zatoką wysokiej skarpie, by śledzić aktywność radzieckich okrętów podwodnych na Pacyfiku. Teraz pojawił się tu nowy szef kuchni, weteran marynarki z piętnastoletnim stażem, który niedawno powrócił ze służby w Cieśninie Tajwańskiej. Ku przerażeniu prowincjonalnych mieszkańców Coos Bay kucharz okazał się czarny. Nazywał się Seavenes Holder32.
Seavenes pochodził z Karoliny Północnej, a jego hobby było pisanie słów do pieśni gospel[4]. Wstąpił do marynarki niedługo przed lądowaniem w Normandii; służył na USS Beale podczas inwazji na Okinawę i popłynął do Nagasaki zaraz po zniszczeniu miasta przez bombę atomową Fat Man. Te historyczne doświadczenia skłoniły go do pozostania w marynarce przez resztę życia33. Gdy stacjonował w Norfolk w Wirginii, 14 czerwca 1949 roku - w Dzień Flagi, jak lubił podkreślać dumny i patriotycznie nastawiony Seavenes - urodził mu się drugi syn, Willie Roger Holder34.
W połowie lat pięćdziesiątych rozrastająca się rodzina przeprowadziła się do Alamedy w Kalifornii, gdzie znajdowała się jedna z najważniejszych w kraju baz marynarki. Seavenes służył na USS Rogers, niszczycielu przemierzającym wody zachodniego Oceanu Spokojnego35, i czasami miesiącami nie było go w domu. Czwórka dzieci coraz bardziej wystawiała na próbę cierpliwość żony Seavenesa Marie, zaczął więc rozglądać się za takim przydziałem, który pozwoliłby mu co wieczór wracać do domu. Gdy pojawiła się możliwość pracy w Coos Bay, wydawało się to darem niebios.
W sierpniu 1959 roku Holderowie załadowali się do rodzinnego forda crown victoria i ruszyli na północ autostradą 101, podnieceni perspektywą nowego życia w południowo-zachodnim Oregonie. Podczas jazdy Seavenes był w dobrym nastroju, opowiadał o polowaniu i wyprawach na ryby z dziećmi. Dziesięcioletniego Rogera najbardziej emocjonowało to, że ojciec wynajął dom z czterema sypialniami, co stanowiło znaczący awans w stosunku do zatłoczonego bungalowu w Alamedzie. W końcu miał mieć własny pokój36.
Gdy jednak Seavenes udał się do agencji nieruchomości po klucze, usłyszał, że dom nie jest już do wynajęcia, a przesłana zaliczka zostanie mu zwrócona. Seavenes doskonale wiedział, co to oznacza: agent, z którym omawiał wynajem przez telefon, nie zdawał sobie sprawy, że Holderowie są czarni37.
Na razie rodzina tłoczyła się więc w pokoju hotelowym, a Seavenes gorączkowo szukał jakiegoś stałego lokum. Spotkał się z odmową ze strony kilku właścicieli domów, którzy nawet się nie wysilali, by ukryć uprzedzenia. W tamtym okresie w Coos Bay mieszkała tylko jedna czarna rodzina, a jej głową był pracujący w śródmieściu pucybut. Wielu mieszkańców zdecydowanie nie życzyło sobie dalszych zmian w przekroju pigmentacji miasteczka38.
Holderowie w końcu wprowadzili się do domu w robotniczej dzielnicy Empire, po zachodniej stronie półwyspu. Właścicielka, ekscentryczna starsza kobieta, która jeździła na traktorze i paliła cygara, zaopatrzyła Seavenesa w strzelbę, dodając, że może jej potrzebować do odganiania intruzów. Jej ostrzeżenie szybko okazało się trafne: już drugiej nocy po przeprowadzce do nowego domu, o drugiej nad ranem Holderowie usłyszeli, że na ich podjeździe zatrzymał się furgon pełen hałaśliwych mężczyzn. Napastnicy wrzeszczeli: "Czarnuchy do domu!", świecili latarkami w okna i rzucali kamieniami w drzwi. Później takie groźne wizyty stały się rutyną.
Prześladowcy działali także w biały dzień. Gdy Marie poszła kupić coś do jedzenia na Newmark Avenue, kobiety pluły jej w twarz i syczały, by lepiej nie dotykała warzyw brudnymi łapami. Dzieci prześladowano, ilekroć odważyły się bawić w miejscowym parku; najstarszy syn, jedenastoletni Seavenes junior, zaczął dla obrony nosić przy sobie niewielką siekierkę39.
Seavenes senior błagał rodzinę, by nadstawiała drugi policzek, zapewniając ich, że miejscowi bigoci wkrótce zmęczą się prześladowaniami. Tak więc 9 września Roger i jego młodszy brat Danny wyruszyli do szkoły podstawowej Madison, by zacząć semestr jesienny. Następnego dnia najstarsi chłopcy zagnali siedmioletniego Danny'ego w róg szkolnego boiska, przywódca bandy przewrócił go na ziemię, a potem go skopali. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że Danny wylądował w szpitalu; lekarze przez jakiś czas obawiali się, że chłopiec może stracić jądro40.
Przerażony Danny początkowo odmówił wskazania napastnika. W końcu policja zdołała skłonić go do wskazania winnego, ale brutal nie poniósł żadnych konsekwencji. Gdy wieści o pobiciu zaczęły krążyć po Coos Bay, co bardziej postępowi mieszkańcy wypowiedzieli się przeciwko kampanii terroru prowadzonej przez ich rasistowskich sąsiadów. W trybie pilnym zwołano posiedzenie Stowarzyszenia Rodziców i Nauczycieli w Madison, by przedyskutować sytuację, a miejscowy tygodnik włączył się do działań, zamieszczając na pierwszej stronie nawołujący do rozwagi artykuł:
Wszyscy zadają sobie pytania, dlaczego i jak do tego doszło oraz co należy teraz zrobić.
Choć mogła to być po prostu bójka na szkolnym boisku, wiele osób, które starały się przeanalizować sytuację, uważa, że chodziło o coś więcej. Zajadłość ataku wskazuje na silne emocje, jakie w chłopcu może wzbudzić jedynie dorosły lub ktoś starszy, kogo chłopiec podziwia. Dzieci potrafią być okrutne w wymierzaniu kary swoim rówieśnikom. W tym wypadku nie o to chodziło.
Większość rodziców dzieci chodzących do Madison wspólnie prosiła Holderów, by znów posłali Danny'ego do szkoły, obiecując Seavenesowi i Marie, że ich najmłodszemu synowi nie stanie się już żadna krzywda. Zażenowana policja zobowiązała się chronić rodzinę przed dalszymi prześladowaniami rasowymi41.
Jednak duch pojednania nie zagościł na długo. Seavenes, pełen goryczy z powodu pobicia syna, złożył pozew przeciwko stanowi Oregon za brak ochrony praw obywatelskich rodziny. Gdy jego przełożeni dowiedzieli się o sprawie, kazali mu zaprzestać dalszych działań i wracać do Alamedy. Marynarka nie chciała jeszcze bardziej antagonizować mieszkańców Coos Bay42.
Zrozpaczeni rodzice pakowali się do wyjazdu, a Seavenes junior i Roger spędzali ten wyjątkowo ciepły październik na wędrówkach po lasach wokół jezior Empire, popularnym terenie rekreacyjnym. Na ustronnym odcinku brzegu zobaczyli chłopca i dziewczynkę zanurzających w wodzie słoiki. Seavenes junior, wciąż niepogodzony z upokorzeniem, jakie spotkało rodzinę, szepnął do Rogera, że powinni pomścić Danny'ego i pobić te dzieciaki. Roger jednak przeciwstawił się propozycji - chciał się tylko przyjrzeć, co dzieci robią ze słoikami.
Holderowie zbliżyli się do brzegu. Roger stwierdził, że dziewczynka ma jakieś osiem lat, a chłopiec to zapewne jej młodszy braciszek. Dziewczynka była blada i szczupła, miała odstające uszy i duże okulary. Roger spytał, co robią.
- Łapiemy salamandry - odparła ośmiolatka.
Roger zajrzał w mętną wodę w słoiku i się roześmiał.
- To nie żadne salamandry - powiedział. - To kijanki, widzisz? Kijanki, małe żabki.
Dziewczynka wsadziła rękę do słoika i wyciągnęła za ogon jedno z maleńkich stworzeń. Podniosła je na wysokość twarzy Rogera, by mógł się przyjrzeć falbaniastym skrzelom i dopiero zarysowującym się kończynom.
- Wiem, jak wygląda malutka salamandra - oznajmiła zdecydowanie.
Gdy Roger nie odpowiedział, uśmiechnęła się szeroko, najwyraźniej zadowolona, że jest górą.
Brat dziewczynki pociągnął ją za rękaw - chciał wracać do mamy i taty, czekających na terenie piknikowym.
- Kiedy spotkamy się następnym razem, chyba będziesz już więcej wiedział o salamandrach - powiedziała dziewczynka, uśmiechając się i zakręcając słoik. - To na razie.
- Powodzenia z tymi salamandrami! - zawołał Roger Holder za Cathy Kerkow, gdy razem z bratem znikała w lesie. Był pewien, że go usłyszała, choć nie odwróciła głowy.
Cztery dni później crown victoria Holderów ruszył autostradą 101 na południe. Rodzinę wygnano z Oregonu w niecałe trzy miesiące43.
Gdy Cathy Kerkow rozpoczynała naukę w gimnazjum, chwiejne małżeństwo jej rodziców ostatecznie się rozpadło. Bruce przeprowadził się na północ, do Seattle, zostawiając osamotnionej Patricii opiekę nad czworgiem dzieci. Rozpad związku stał się drobnym skandalem w konserwatywnym Coos Bay, gdzie rozwód wciąż był brzydkim słowem. Powszechnie zgadzano się co do tego, że jedynie kompletny łajdak opuszcza dzieci, by spełniać marzenia o życiu bohemy44. Miasteczko zgodnie poparło bardzo lubianą Patricię, która - by związać koniec z końcem - przyjęła pełnoetatową pracę sekretarki w Southwestern Oregon Community College (SWOCC)45.
Zapracowana Patricia obarczyła córkę wieloma obowiązkami domowymi. Choć Cathy sama była jeszcze dzieckiem, musiała cerować, piec i pilnować, by jej trzej młodsi bracia byli na czas ubrani do szkoły i kościoła. Gdy jej przyjaciele z okolicy bawili się na dworze na South 10th Street, ścigając się między słupami latarni lub grając w grę "prawda czy wyzwanie", Cathy często tkwiła w mieszkaniu na pierwszym piętrze, pomagając w domu. Słodka, małomówna dziewczynka nigdy nie narzekała na rolę zastępczej matki, nie mówiła też, że smuci ją odejście ojca. Jednak pod tym powierzchownym spokojem kryło się cierpienie46.
W 1965 roku, gdy rozpoczynała naukę w liceum Marshfield, przechodziła trudny okres. Nieśmiała i tyczkowata, rzuciła się w wir rozlicznych zajęć, których wykonywania oczekiwano od dobrze wychowanych młodych dam z Coos Bay: uczęszczała na próby chóru, zapisała się do klubu łaciny i grupy chrześcijańskiej dostarczającej posiłki starszym, niewychodzącym już z domu osobom47. Ze wszystkich przedmiotów miała czwórki48. Zaprzyjaźniła się z poznaną w chórze Beth Newhouse, także śpiewającą sopranem, córką czołowego adwokata w miasteczku49.
Z biegiem lat podczas nauki w Marshfield Kerkow stopniowo pokonała swoją niezręczność i stała się utalentowaną sportsmenką. Zaczęła biegać - bieganie od dawna było najpopularniejszym sportem w Coos Bay, bo umiarkowany klimat pozwalał na całoroczne treningi, a okoliczne wzgórza idealnie wzmacniały młode nogi. Pod koniec lat sześćdziesiątych zespół biegaczy z Marshfield był naprawdę potężny, a na jego czele stał Steve Prefontaine, zadziorny syn cieśli, najlepszy w Stanach Zjednoczonych wśród juniorów biegających na dystansie jednej mili. Kerkow należała do reprezentacji szkoły jako juniorka i ustanowiła rekord szkoły w biegu przez płotki na dystansie osiemdziesięciu jardów; to osiągnięcie przyniosło jej wyróżnienie w roczniku Marshfield, obok kolegi z klasy i przyjaciela Prefontaine'a50.
W trzeciej klasie liceum Kerkow zaczęła też w pełni wykorzystywać nowo odkrytą umiejętność przyprawiania chłopców o szybsze bicie serca. Obdarzona anielskim uśmiechem, gibkością i krągłościami, szesnastoletnia Kerkow rozwinęła się w tego rodzaju onieśmielającą piękność, do której chłopcy często nie mają odwagi podejść. Jej chłopakiem został mieszkający niedaleko przystojny sportowiec Dennis Krummel, gwiazda baseballu. Jeździli razem po miejscach popularnych wśród nastolatków z Coos Bay, w pobliżu Egyptian Theater czy na hamburgery w Dairy Queen51.
Oszołomiona smakiem nastoletniej wolności Kerkow zaczęła przejawiać długo tłumiony buntowniczy charakter; korzenie tego buntu tkwiły zapewne w ciężkich przeżyciach związanych z rozpadem rodziny przed kilku laty. Dawniej obowiązkowa córka teraz kłóciła się z matką i wycofała z co zdrowszych aspektów życia licealnego. Odeszła z drużyny biegaczy, zerwała z Krummelem i zaczęła się umawiać z dwudziestoparoletnim surferem. Przyglądała mu się, gdy pływał po chłodnych falach przy plaży Bastendorff, gdzie mętne typy przez całą dobę paliły trawę i piły piwo Rainier. Para jeździła po Coos Bay wyłożonym drewnem kombi chłopaka. Kerkow zwieszała przez okno swoje ładnie umięśnione nogi, a chłopcy z Marshfield wzdychali na ten widok, z przykrością zdając sobie sprawę, że Cathy jest już zdecydowanie poza ich zasięgiem52.
Cathy Kerkow w dorocznej publikacji liceum Marshfield, 1969. Źródło: Coos Historical & Maritime Museum
Kerkow do tego stopnia czyniła użytek z kobiecego wdzięku i oddawała się związanym z tym uciechom, że nigdy nie zastanawiała się nad przyszłością. Dlatego gdy w czerwcu 1969 roku otrzymała świadectwo ukończenia szkoły średniej, miała bardzo niejasne pojęcie o tym, co dalej robić. Podobnie jak nieobecny ojciec snuła nierealne marzenia o karierze piosenkarki. Jednak w wieku siedemnastu lat jej główną ambicją było spędzanie czasu z najfajniejszymi chłopakami, którzy będą ją zabierać na najfajniejsze imprezy53.
Następne dwa lata życia Kerkow to mglisty ciąg przelotnych romansów i podejmowanych bez przekonania prób wkroczenia w dorosłość. Lato 1969 roku spędziła, pracując w tartaku w Prineville54; potem wróciła do Coos Bay i zapisała się na SWOCC, żeby studiować oceanografię. Do studiów podchodziła jednak niefrasobliwie i zebrała minimum punktów. Chwytała się też różnych prac fizycznych, ale wszystkie szybko traciła. Na przykład z apteki Rexall wyrzucono ją wśród oskarżeń, że kradła amfetaminę dla przyjaciół surferów; w drogerii Payless przetrwała niecałe trzy tygodnie, bo szef uznał, że jest zbyt leniwa, by pracować przy kasie55. Ostatecznie musiała zarabiać na przyjemności pracami sezonowymi: przed świętami układała towar na półkach w sklepach z artykułami dla domu, na wiosnę obierała krewetki56. Niewielkie dochody uzupełniała kradzieżami. Lubiła życzliwie kiwać głową do ekspedientek, gdy wychodziła ze sklepu ze szminką i pończochami wciśniętymi do torebki57.
Kerkow chciała być postrzegana jako ktoś więcej niż po prostu pozbawiony życiowego celu dzieciak z college'u, więc snując się po Coos Bay, wypróbowywała co chwila nową tożsamość. W październiku 1970 roku wybrała się w dwugodzinną podróż do Eugene, miasta położonego na północny wschód od Coos Bay, przez wielu sąsiadów Kerkow uważanego za współczesną Gomorę. Wzięła tam udział w sympozjum, na którym występowało kilku wysokich rangą działaczy Czarnych Panter. Kerkow nie obchodziły radykalne hasła polityczne, zachwycała się natomiast ich stylem i sposobem bycia: czarnymi skórzanymi kurtkami, beretami nakładanymi na afro, ognistymi przemówieniami na temat gnicia ustroju. Przede wszystkim jednak wiedziała, że w Coos Bay Pantery budziły lęk i opowiadano o nich straszne rzeczy, więc zadeklarowanie się po ich stronie, choćby całkowicie powierzchowne, czyniło z niej osobę niebezpiecznie na fali.
Kilka miesięcy później na kampusie SWOCC wpadła na swego dawnego chłopaka Dennisa Krummela, który także tam studiował. Krummel nosił mundur elewa rezerwy sił powietrznych USA. Powiedział jej, że właśnie się do nich zgłosił, w nadziei, że po dyplomie zostanie pilotem.
- No a ja jestem teraz z Czarnymi Panterami - rzuciła w odpowiedzi Kerkow, znacznie przesadzając z opisem swego zaangażowania, by zwiększyć czynnik szoku. - Wiem, że mają różne idee, ale powoli przekonałam się do ich racji.
Krummela zamurowało dokładnie tak, jak na to liczyła58.
Pod koniec lata 1971 roku do Kerkow zadzwoniła Beth Newhouse, przyjaciółka z chóru z Marshfield. Newhouse też była buntowniczką; wkrótce po ukończeniu szkoły średniej wyszła za mąż za starszego od siebie o dziesięć lat surfera. Związek szybko się rozpadł na skutek alkoholizmu męża, a Newhouse wyjechała do San Diego, by dojść do siebie w gościnie u starszej siostry. Wspaniała pogoda i liczne hałaśliwe imprezy natychmiast wprawiły ją w zachwyt; postanowiła zostać i pełnymi garściami czerpać korzyści z bycia młodą rozwódką w epoce wolnej miłości. Początkowo wynajęła mieszkanie blisko Ocean Beach, enklawy hippisów, head shops[5] i sklepów ze zdrową żywnością, gdzie zespoły rockowe często dawały na plaży spontaniczne koncerty. Czynsz w tej okolicy wkrótce przekroczył jednak możliwości Newhouse, znalazła więc sobie tańsze mieszkanie w El Cajon na wschodnich obrzeżach miasta, a ponadto przyjęła współlokatorkę.
Gdy współlokatorka niespodziewanie się wyprowadziła, Newhouse zaczęła gorączkowo szukać kogoś na jej miejsce przed kolejnym terminem płatności czynszu. Zaproponowała sypialnię Kerkow, ta zaś wykorzystała okazję, aby wyrwać się z pozbawionego perspektyw życia w Coos Bay. Rzuciła SWOCC, zapakowała rzeczy do volkswagena garbusa i ruszyła do południowej Kalifornii59.
San Diego - wspaniałe miejsce ze słonecznymi dniami i łatwym seksem - olśniło Kerkow. Umawiała się z całą masą mężczyzn, którzy dziewczynie z dość wyizolowanego Coos Bay wydawali się cudownie egzotyczni: meksykańskimi motocyklistami, rockmanami o tłustych włosach, opalonymi, wychowanymi w prywatnych szkołach potomkami jachtowej elity z La Jolla60. Kosztując kolejne pozycje z męskiego menu w San Diego, odkryła, że szczególnie pociągają ją czarni mężczyźni. Zwierzyła się Newhouse, że z niepojętych dla niej samej przyczyn uważa ich za "niezwykle atrakcyjnych". Choć lubiła doprowadzać swoją matkę do szału, podczas nieczęstych rozmów telefonicznych nigdy nie odważyła się powiedzieć jej o tej romantycznej skłonności, w obawie, że Patricia będzie przerażona61.
Kerkow ukrywała także niezbyt czyste sposoby zarabiania na życie w San Diego. Pracowała w zaniedbanej dzielnicy Hillcrest, w International Massage Parlor na 4th Avenue62. Choć uważała, że jest zbyt światowa jak na Coos Bay, według standardów San Diego była beznadziejnie naiwna. Zaczynając pracę, naprawdę wierzyła, że jej zadaniem będzie rozmasowywanie napiętych mięśni. Była przerażona, gdy pierwszy nagi klient przekręcił się na plecy i dał jej do zrozumienia, że oczekuje usługi seksualnej; ponieważ wkrótce usłyszała kolejne sprośne życzenia, w końcu zrozumiała, dlaczego kierownikowi nie przeszkadzał jej całkowity brak doświadczenia. Wbrew rozsądkowi zaspokajała pragnienia klientów w zamian za napiwki, a pocierając i ciągnąc, myślała o przyjemniejszych rzeczach63.
Matce powiedziała, że pracuje jako recepcjonistka w gabinecie lekarskim64.
Zaraz po Bożym Narodzeniu w 1971 roku pewien gangster, podejrzany typ prowadzący lokale dla dorosłych w całym San Diego, próbował skusić Kerkow, by przyszła u niego pracować. Zaproponował jej pracę striptizerki w klubie w śródmieściu, gdzie klientom nie wolno było dotykać dziewcząt tańczących topless65. Wolała zostać masażystką, przeniosła się jednak do wytworniejszego męskiego klubu w podmiejskim Spring Valley66. Ponadto razem z Newhouse dorabiały sobie handlem marihuaną, sprzedając działki nabywane od drobnego oszusta, którego znały jedynie jako Szybki Eddie67.
Kerkow spędzała dni zagubiona w tym obskurnym świecie, gdy w styczniu 1972 roku do jej drzwi zapukał Roger Holder. On także się zagubił od czasu ich przelotnego spotkania przy jeziorach Empire trzynaście lat wcześniej. Jednak jego problemy sięgały znacznie głębiej niż problemy Cathy, a jątrzyły je doświadczenia znacznie brutalniejsze, niż potrafiłaby sobie wyobrazić.
Roger Holder, który jesienią 1959 roku wrócił z rodziną do Alamedy, nie był tym samym chłopcem, który w sierpniu wyjechał do Oregonu. Wygnanie z Coos Bay pozostawiło na nim blizny. Dawniej był pobożnym chrześcijaninem tak jak jego ojciec; teraz zaczął pytać, co to za Bóg, który pozwala zniweczyć skromne marzenia rodziny. Melancholię rozładowywał samotnym hobby: budował skomplikowane modele pociągów, samolotów i helikopterów. To maniackie zajęcie przypominało mu szczęśliwe chwile spędzone z ojcem w Wirginii, kiedy przyglądali się, jak stoczniowcy spawają belki lotniskowców.
W tych rzadkich momentach, gdy wychodził na dwór, rówieśnicy bezlitośnie go wyszydzali. W oczekiwaniu, aż marynarka wojenna ukończy nowe osiedle mieszkaniowe w Alamedzie, rodzina mieszkała w głównie czarnej dzielnicy pobliskiego Oakland. Gorzką ironią było to, że tamtejsi chłopcy kpili z Rogera, bo uważali jego zachowanie za zbyt "białe". Wyśmiewali go z powodu modeli, starannej wymowy, deskorolki - wszystkiego, co kojarzyło się ze zwyczajami mieszkańców Bay Area o jaśniejszej skórze. Nie rozumiejąc przyczyn tego odrzucenia, zraniony Holder jeszcze bardziej wycofywał się we własny świat.
A jednak gdy w 1964 roku rozpoczął naukę w szkole średniej Encinal, odkrył, że jego dziwactwa intrygują dziewczęta wszystkich ras. Melancholijny, spokojny, długonogi nastolatek okazał się atrakcyjny dla adoratorek, które właśnie zaczynały wieszać plakaty z Beatlesami na ścianach sypialni. Holder wykorzystywał ciekawość, jaką budził, do doskonalenia sztuki podrywu. Zaczął jeździć na deskorolce do kawiarenek uczęszczanych przez studentki z Mills College, szkoły dla dziewcząt mieszczącej się na wzgórzach koło Oakland. Niejedną ładną dziewczynę studiującą literaturę angielską zdołał skłonić do towarzyszenia mu w spacerze do Leona Heights Park, gdzie udawał, że słucha jej ckliwych wierszy, by następnie przejść do bardziej lubieżnych zajęć68.
Reszta tekstu dostępna w regularniej sprzedaży.